Wydawca: Marginesy Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 76 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Najlepsza oferta - Giuseppe Tornatore

Ta niezwykła książka to autorski szkic scenariusza filmu Koneser (noszącego w oryginale tytuł Najlepsza oferta), opatrzony komentarzem znakomitego polskiego reżysera Janusza Majewskiego, wzbogacony o znakomite zdjęcia z planu filmowego. To również bogactwo wiedzy o procesach powstawania filmu i o jego reżyserze.

„Zanim opowiem swoją historię – opowiada we wstępie Tornatore – najczęściej noszę ją w sobie długo, nawet przez całe lata, i dopiero wtedy, kiedy sam siebie przekonam, że jest już dostatecznie solidnie zbudowana i uzyskała dobrą dramaturgię, gotów jestem opowiedzieć ją pierwszemu producentowi, który mnie zapyta, czy mam w głowie jakiś pomysł do zrealizowania.

Przy Najlepszej ofercie sprawa potoczyła się w jeszcze bardziej skomplikowany sposób. Film ma więc prawdziwie niecodzienne początki. W moich notatkach pojawiała się już w połowie lat osiemdziesiątych – w różnych projektach scenariuszowych i innego rodzaju zamysłach – postać dziewczyny bardzo w sobie zamkniętej, która na skutek wielu poważnych problemów psychicznych izolowała się w domu, bała się wychodzić na ulicę i przebywać między ludźmi. Tę postać podsunął mi pewien konkretny, znany z życia przypadek. Pociągał mnie pomysł, żeby taką postać wykorzystać: zajmowałem się nim co prawda sporadycznie, ale chętnie. Szkicowałem sobie osobowość tej dziewczyny, wydarzenia z jej życia, i próbowałem ułożyć z nich jakąś historię, w której ona wzięłaby udział. Chciałem wyobrazić sobie również inne postacie, które mogłyby mieć do czynienia z tą wymyśloną dziewczyną, ale nie umiałem wpaść na takie, które by mnie zadowoliły, a przede wszystkim nie znajdowałem żadnego zakończenia dla tak obmyślanej gmatwaniny. Dziewczyna przez wiele lat była więc nie tylko uwięziona we własnym domu, ale również w szufladzie mojego biurka.

I wreszcie pewnego dnia natknąłem się na inną postać, również zagubioną na tej czyśćcowej górze nagromadzonych notatek i również czekającą na wzięcie udziału w jakiejś odpowiedniej dla niej historii. Była to z kolei postać mężczyzny. Człowieka obracającego się w świecie sztuki i kolekcji antykwarycznych, w tych kręgach, które zawsze mnie pociągały. O takiej postaci też już od dłuższego czasu myślałem. Pamiętam chwilę, gdy zdecydowałem się zrobić z niego eksperta prowadzącego aukcje sztuki i gdy zacząłem przypisywać mu manię noszenia rękawiczek. Ale i w tym wypadku wydarzenia wymyślane w związku z tą postacią wciąż mnie nie zadowalały. Cała historia dość dobrze się rozwijała i nawet się rozpędzała, ale nie miałem dla niej takiego zakończenia, na jakie mógłbym się zgodzić.

Nie pamiętam już dokładnie, jak to się stało, że te dwie postacie połączyłem w jedną historię. Może wyczułem, że przyciągają się nawzajem. A może stało się tak dlatego, że już miałem w głowie te dwa różne pomysły, które łączył brak ciągu narracyjnego. A może po prostu nabrałem ochoty, by umieścić dwójkę moich protagonistów w tej samej historii, żeby odtąd już razem poszukiwały wspólnego przeznaczenia. Chociaż tych dwoje ludzi nie miało ze sobą wcześniej kontaktów, gdyż nie tylko urodzili się w różnym czasie, ale też różniły się ich upodobania i zajęcia, zacząłem ich ze sobą kojarzyć, uciekając się do zabiegu, który w języku muzycznym nosi nazwę „podwójnego kontrapunktu”. Polega on na wpisywaniu jednej melodii w drugą, co pozwala współistnieć dwu różnym tematom w końcowej kompozycji i prowadzi do wyłonienia się nowej formy ekspresyjnych i harmonicznych możliwości melodycznych. Prościej mówiąc, nie zrobiłem nic innego, jak tylko nałożyłem na siebie dwie opowieści, które mnie od dawna pociągały. A kiedy już je ze sobą przeplotłem, historia dziewczyny cierpiącej na agorafobię i konesera prowadzącego aukcje antykwaryczne w jakiś zagadkowy sposób utworzyły jedną zwartą opowieść, której od lat poszukiwałem i ciągle nie znajdowałem”.

Ten pierwszy szkic, zarys scenariusza, który początkowo miał być tylko przedstawieniem pomysłu producentowi, ma już wszystkie walory późniejszego filmu. Jak pisze Tornatore: „czytając teraz ten zapis raz jeszcze, gdy film jest już ukończony, dostrzegam między jego wierszami próby charakteryzowania postaci. Odnajduję gdzieniegdzie szkic przyszłych dialogów, potem rozwiniętych i wykorzystanych w filmie. Są tu też ślady czegoś, z czego film nie skorzystał, jak też są fragmenty, które zostały zachowane i definitywnie rozwinięte bądź radykalnie przekształcone. Zapisane są także odczucia ważne dla opowieści i przeniesione potem w całości do scenopisu, a tym samym do filmu. Są również postacie nie całkiem marginalne, które z filmu zniknęły, ale pozostawiły w nim swój ślad w innych postaciach, zachowanych po to, by mogły już samodzielnie sprostać biegowi opowieści. Nawet odrębne krótkie rozdziały sugerują niejako późniejszy podział narracji na poszczególne sceny, typowy dla opowiadania językiem filmu”.

Janusz Majewski w posłowiu do książki zwraca uwagę, że „Decydując się na publikację tego niejako scenariusza, Tornatore musiał przewidywać, że sięgną po niego głównie miłośnicy jego talentu, a zwłaszcza ci, którzy już obejrzeli Najlepszą ofertę (Konesera) na ekranie. (…) Mała książeczka z „niejako scenariuszem” Konesera – skłania nas, czytelników, do powrotu pamięci, a może nawet powrotu do kina i powtórnego obejrzenia filmu i jest prawdziwym rarytasem dla miłośników ambitnych filmów.

Opinie o ebooku Najlepsza oferta - Giuseppe Tornatore

Fragment ebooka Najlepsza oferta - Giuseppe Tornatore

Tytuł oryginału: LA MIGLIORE OFFERTA
Przekład: STANISŁAW KASPRZYSIAK
Redaktor prowadzący, Redakcja: DOROTA KOMAN
Korekta: IRMA IWASZKO, MATEUSZ SZMIGIERO
Projekt okładki, opracowanie graficzne: ANNA POL
Zdjęcie na okładce © Stefano Schirato
Łamanie, montaż: MANUFAKTURAmanufaktu-ar.com
2013 © Sellerio editore via Siracusa 50 Palermo Copyright © photo by Stefano Schirato Copyright © for the translation by Stanisław Kasprzysiak Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2014
Wydanie pierwsze, Warszawa 2014
ISBN 978-83-63656-98-0
Wydawnictwo Marginesy ul. Forteczna 1a, 01-540 Warszawa tel./faks: 48 22 839 91 27, 48 696 451 127 e-mail:redakcja@marginesy.com.pl
Konwersja:eLitera s.c.

Giuseppe Tornatore na planie filmu Koneser.

WSTĘPPodwójny kontrapunkt

JEŚLI KTOŚ obraca się w środowisku filmowym i przychodzą mu do głowy pomysły na nowe filmy, to ważne, by umiał te swoje historie opowiadać. Filmy często powstają właśnie dzięki temu. Nie tylko dlatego, że dzisiaj czyta się coraz mniej. Dawniej rzecz wyglądała tak samo. Nawet w czasach, gdy producenci filmowi mieli dużo czasu i lubili czytać, woleli, żeby im przyszły film opowiedzieć, zanim zaczną się rozglądać za reżyserem i scenografem.

Zatem od takiej historii – opowiedzianej bardziej czy mniej przekonująco w restauracji, barze, biurze, samolocie czy w kuluarach festiwalu filmowego – mogło zależeć, i dalej może zależeć, zaistnienie filmu.

Jeżeli potrafisz zaciekawić swoją opowieścią i wciągnąć w nią słuchającego, przypuszczalnie otrzymasz umowę na pierwszą formę scenariusza, czyli na nowelę filmową. A to oznacza, że twój pomysł nie jest bez szans. Jeżeli później ta napisana już przez ciebie nowela, zazwyczaj kilkustronicowa, wywrze nie mniej dobre wrażenie jak wcześniejsza opowieść, możesz się spodziewać, że podpiszą z tobą umowę na scenariusz. A czasami, by wyprzedzić czekanie na gotowy scenariusz, mogą cię poprosić o streszczenie filmu na trzydziestu, czterdziestu stronach. Będzie to zapis dłuższy od noweli, ale jeszcze nie tak długi jak ukończony scenariusz. Do czego taki skrót może się przydać? Może – dajmy na to – zaciekawić wybitnego aktora lub aktorkę, może dopomóc w zdobywaniu pierwszych pieniędzy, ułatwić uzgodnienia ze współproducentami, jak też zapewnić zaliczki z dystrybucji. W tym czasie będzie już powstawał pełny scenariusz. Dość często tak właśnie się dzieje.

Jeśli chodzi o mnie, to jednak zazwyczaj dzieje się inaczej. Zanim opowiem swoją historię, najczęściej noszę ją w sobie długo, nawet przez całe lata, i dopiero wtedy, kiedy sam siebie przekonam, że jest już dostatecznie solidnie zbudowana i uzyskała dobrą dramaturgię, gotów jestem opowiedzieć ją pierwszemu producentowi, który mnie zapyta, czy mam w głowie jakiś pomysł do zrealizowania.

PrzyNajlepszej ofercie sprawa potoczyła się w jeszcze bardziej skomplikowany sposób. Film ma więc prawdziwie niecodzienne początki. W moich notatkach pojawiała się już w połowie lat osiemdziesiątych – w różnych projektach scenariuszowych i innego rodzaju zamysłach – postać dziewczyny bardzo w sobie zamkniętej, która na skutek wielu poważnych problemów psychicznych izolowała się w domu, bała się wychodzić na ulicę i przebywać między ludźmi. Tę postać podsunął mi pewien konkretny, znany z życia przypadek. Pociągał mnie pomysł, żeby taką postać wykorzystać: zajmowałem się nim co prawda sporadycznie, ale chętnie. Szkicowałem sobie osobowość tej dziewczyny, wydarzenia z jej życia, i próbowałem ułożyć z nich jakąś historię, w której ona wzięłaby udział. Chciałem wyobrazić sobie również inne postacie, które mogłyby mieć do czynienia z tą wymyśloną dziewczyną, ale nie umiałem wpaść na takie, które by mnie zadowoliły, a przede wszystkim nie znajdowałem żadnego zakończenia dla tak obmyślanej gmatwaniny. Dziewczyna przez wiele lat była więc nie tylko uwięziona we własnym domu, ale również w szufladzie mojego biurka.

I wreszcie pewnego dnia natknąłem się na inną postać, również zagubioną na tej czyśćcowej górze nagromadzonych notatek i również czekającą na wzięcie udziału w jakiejś odpowiedniej dla niej historii. Była to z kolei postać mężczyzny. Człowieka obracającego się w świecie sztuki i kolekcji antykwarycznych, w tych kręgach, które zawsze mnie pociągały. O takiej postaci też już od dłuższego czasu myślałem. Pamiętam chwilę, gdy zdecydowałem się zrobić z niego eksperta prowadzącego aukcje sztuki i gdy zacząłem przypisywać mu manię noszenia rękawiczek. Ale i w tym wypadku wydarzenia wymyślane w związku z tą postacią wciąż mnie nie zadowalały. Cała historia dość dobrze się rozwijała i nawet się rozpędzała, ale nie miałem dla niej takiego zakończenia, na jakie mógłbym się zgodzić.

Nie pamiętam już dokładnie, jak to się stało, że te dwie postacie połączyłem w jedną historię. Może wyczułem, że przyciągają się nawzajem. A może stało się tak dlatego, że już miałem w głowie te dwa różne pomysły, które łączył brak ciągu narracyjnego. A może po prostu nabrałem ochoty, by umieścić dwójkę moich protagonistów w tej samej historii, żeby odtąd już razem poszukiwały wspólnego przeznaczenia. Chociaż tych dwoje ludzi nie miało ze sobą wcześniej kontaktów, gdyż nie tylko urodzili się w różnym czasie, ale też różniły się ich upodobania i zajęcia, zacząłem ich ze sobą kojarzyć, uciekając się do zabiegu, który w języku muzycznym nosi nazwę „podwójnego kontrapunktu”. Polega on na wpisywaniu jednej melodii w drugą, co pozwala współistnieć dwu różnym tematom w końcowej kompozycji i prowadzi do wyłonienia się nowej formy ekspresyjnych i harmonicznych możliwości melodycznych. Prościej mówiąc, nie zrobiłem nic innego, jak tylko nałożyłem na siebie dwie opowieści, które mnie od dawna pociągały. A kiedy już je ze sobą przeplotłem, historia dziewczyny cierpiącej na agorafobię i konesera prowadzącego aukcje antykwaryczne w jakiś zagadkowy sposób utworzyły jedną zwartą opowieść, której od lat poszukiwałem i ciągle nie znajdowałem.

To jedna ze wspanialszych chwil w moim zawodzie. Była to oczywiście na razie tylko gra wyobraźni, jednak dzięki niej pojawiło się rozwiązanie, którego w tym niespodziewanym biegu wydarzeń poszukiwałem, a ono pozwoliło mi zachować indywidualność obu tych początkowych postaci. I tak z prostego warsztatowego impulsu rzemieślnika filmowego zrodziła się Najlepsza oferta. Historia prosta i oszczędna, ale z pewnością bogatsza o to, co nie zostało dopowiedziane, żeby zgodnie z regułami tradycyjnej opowieści kryminalnej dopiero finał mógł wszystko wyjaśnić. Treści były dobrane tak, by śledzić linearny przebieg historii zbudowanej na meandrach ludzkiego życia, na dziejach mężczyzny wykształconego i samotnego, już niemłodego, którego niechęć do ludzi można by przyrównać tylko do zapamiętania, z jakim wykonywał swój zawód znawcy sztuki i eksperta aukcji antykwarycznych. Zaangażowany przez młodą kobietę do zajęcia się wyprzedażą zasobów artystycznych jej starej willi antykwariusz zostaje wrzucony w sam środek namiętności, która zmienia jego monotonne, szare życie. Sięgając po kategorie metodologii ludycznej, z której bierze początek cała konstrukcja narracyjna, ten film można by nazwać filmem o sztuce rozumianej jako sublimacja miłości, ale także filmem o miłości jako efekcie, rezultacie sztuki.

Gdy ta historia została już w pełni obmyślona, nie chciałem opowiedzieć jej jak zazwyczaj jakiemuś producentowi. Wiedziony instynktem wolałem zapisać ją raczej na trzydziestu, czterdziestu stronach, które zazwyczaj służą do rozpoczęcia pierwszej fazy produkcyjnej filmu, mimo że nikt mnie o taki zapis nie prosił. Napisałem ją wyłącznie dlatego, że nie chciałem opierać się impulsowi, którego nie umiałem i nie umiem wyjaśnić, a który nakazał mi nadać jej treści formę literacką. Nie chciałem, by ten prowizoryczny zapis przyjął kształt tekstu do druku, bo nie byłem zainteresowany opublikowaniem go, nie myślałem o celu utylitarnym. Napisałem więc ten skrót może tylko dlatego, by pozbawić go ambicji literackich, by nie starać się o zapis, od którego wychodząc, można będzie przejść cały zwyczajowy proces stosowany w przypadku, gdy trzeba nakręcić film na podstawie jakiejś książki. I w ten sposób powstały te strony, które bardzo mi się zresztą przydały, gdy opracowywałem konstrukcję dramaturgiczną, ustalałem styl filmu i sporządzałem jego ostateczny scenopis.

Była to opowieść, która zrodziła się jedynie pomocniczo, bez zamiaru wykorzystania jej ewentualnie w formie literackiej. Toteż kiedy wydawca Antonio Sellerio zechciał przeczytać scenariusz Najlepszej oferty, przypuszczalnie biorąc pod uwagę możliwość ogłoszenia go drukiem, jak to już zdarzyło się ze scenariuszem Cinema Paradiso i Baarìi, i kiedy potem