Wydawca: Studio Emka Kategoria: Biznes, rozwój, prawo Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
14 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 184 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Myśl jak zwycięzca - Noah Blumenthal

ZOSTAŃ  ZWYCIĘZCĄ, TAK JAK MARZYSZ
Każdy może stracić panowanie nad sobą – i z pewnością nie jest to dla nikogo przyjemne. A co byś powiedział na to, gdyby okazało się, że pomimo niesprzyjających okoliczności, w takim momencie jesteś w stanie utrzymać dobrą kondycję psychiczną ? Uwierz, to jest możliwe. „Myśl jak zwycięzca” to książka, która uczy, jak nadać właściwy kierunek destrukcyjnym myślom i działaniom. Tajemnica polega na sztuce zapanowania nad swoimi myślami.
Nieustannie, często nawet nie zdając sobie sprawy, prowadzisz sam ze sobą dialog, wymyślasz historie – o innych ludziach, o sytuacji, w jakiej się znalazłeś i wreszcie o sobie. Te historie wpływają na twoje emocje i zachowania. Sprawiają, że działasz jak zwycięzca – albo jak ofiara. Ta książka pomoże ci zmienić swój sposób myślenia tak, abyś mógł odnosić sukcesy zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.
Noah Blumenthal napisał książkę poruszającą i zawierającą głębokie przesłania. Oto jej fragment:
Stojąc na szczycie góry w Szwajcarii Jeff był przekonany, że pojął, na czym polega sekret prowadzenia wspaniałego życia. Minęło osiem lat. Jeff był wschodzącą gwiazdą w firmie, w której pracował, i oczekiwał przyjścia na świat swojego pierwszego dziecka. I wtedy zobaczył, że wszystko układa się nie tak, jak chciał. Wybierz się w tę niebywałą podróż, w czasie której główny bohater dostrzega, czego nie zauważył wtedy, stojąc na szczycie. Dowiedz się, jak może nadrobić stracony czas i naprawić popełnione błędy.

Opinie o ebooku Myśl jak zwycięzca - Noah Blumenthal

Fragment ebooka Myśl jak zwycięzca - Noah Blumenthal

Ty­tuł ory­gi­na­łu

Be The Hero

Prze­kład:

Jo­an­na Przy­jem­ska

Pol­ska wer­sja okład­ki:

Łu­kasz Paw­lak

Re­dak­cja:

Kry­sty­na Bo­ro­wiec­ka-Strug

Co­py­ri­ght © 2009 by Noah Blu­men­thal

© Co­py­ri­ght for the po­lish edi­tion by Wy­daw­nic­two Stu­dio EMKA

War­sza­wa 2011

Wszel­kie pra­wa, włącz­nie z pra­wem do re­pro­duk­cji tek­stów i ilu­stra­cji w ca­ło­ści lub w czę­ści, w ja­kiej­kol­wiek for­mie – za­strze­żo­ne.

Wszel­kich in­for­ma­cji udzie­la:

Wy­daw­nic­two Stu­dio EMKA

ul. Kró­lo­wej Al­do­ny 6, 03-928 War­sza­wa tel./fax 22 628 08 38, 616 00 67

wy­daw­nic­two@stu­dio­em­ka.com.pl

www.stu­dio­em­ka.com.pl

ISBN 978-83-62304-05-9

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

OPI­NIE O KSIĄŻ­CE

„To książ­ka, któ­rą czy­ta się ła­two, szyb­ko i przy­jem­nie, a przy oka­zji może zmie­nić two­je ży­cie. Udo­wad­nia bo­wiem, że moż­na kon­tro­lo­wać spo­sób od­bio­ru świa­ta i de­cy­do­wać o wła­snych zda­rze­niach ży­cio­wych”.

Sid Cha­pon, wi­ce­pre­zes i dy­rek­tor Dzia­łu Roz­wo­ju i Przy­wódz­twa

w fir­mie Leo Bur­nett

„Świat po­trze­bu­je wię­cej zwy­cięz­ców. Tę po­dróż moż­na roz­po­cząć od przy­swo­je­nia wzbo­ga­ca­ją­cych prze­słań za­war­tych w tej książ­ce. »Myśl jak zwy­cięz­ca« to książ­ka, któ­rą w na­szych trud­nych cza­sach trze­ba ko­niecz­nie prze­czy­tać”.

Dr Phil Zim­bar­do, au­tor „The Lu­ci­fer Ef­fect”

„Noah Blu­men­thal umie opo­wia­dać. Na do­da­tek po­ka­zu­je, w jaki spo­sób ukła­da­ne przez cie­bie w my­ślach hi­sto­rie są w sta­nie zmie­nić two­je po­strze­ga­nie świa­ta, wła­snej oso­bo­wo­ści, oraz po­ma­ga oce­nić swo­je moż­li­wo­ści. »Myśl jak zwy­cięz­ca« to książ­ka, któ­ra w przy­stęp­ny spo­sób i za po­mo­cą prak­tycz­nych na­rzę­dzi bu­du­je w to­bie na­dzie­ję, opty­mizm, siłę i ela­stycz­ność oraz uświa­da­mia, jak two­je wy­obra­że­nia kształ­tu­ją two­je prze­ko­na­nia”.

Kar­lin Slo­an, pre­zes Kar­lin Sto­ne & Com­pa­ny

„Pa­nu­je prze­ko­na­nie, że praw­dzi­wą na­tu­rę każ­de­go zdra­dza to, jak so­bie ra­dzi z prze­ciw­no­ścia­mi. »Myśl jak zwy­cięz­ca« po­mo­że wy­do­być z two­je­go wnę­trza wszyst­ko, co naj­lep­sze – na­wet w naj­gor­szych sy­tu­acjach”.

War­ner Bur­ke, dok­tor w Ka­te­drze Or­ga­ni­za­cji i Przy­wódz­twa Co­lum­bia Uni­ver­si­ty

„Prze­sła­nie Blu­men­tha­la jest waż­ne dla wszyst­kich, któ­rzy chcą zmie­nić ży­cie swo­je i in­nych na lep­sze. W So­uth­west Air­li­nes sto­su­je­my wszyst­kie rady, któ­re po­ma­ga­ją w re­ali­zo­wa­niu wy­zna­wa­nych przez nas war­to­ści i ce­lów. A prze­sła­nie No­aha Blu­men­tha­la pa­su­je do nich wy­jąt­ko­wo. To książ­ka, któ­rą będę po­le­cać swo­im klien­tom”.

Gra­ham Vab­der­grift, Uni­ver­si­ty for Pe­ople, So­uth­west Air­li­nes

„Ta książ­ka to do­sko­na­ła lek­cja, że każ­da na­sza myśl i czyn mają wpływ na na­szą sku­tecz­ność oraz na kon­tak­ty z oto­cze­niem”.

Gwy­neth Me­eks, wi­ce­pre­zes Dzia­łu ds. Roz­wo­ju Or­ga­ni­za­cyj­ne­go sie­ci MTV

„Noah Blu­men­thal dzię­ki swej książ­ce uświa­do­mił nam, że w ży­ciu suk­ces za­le­ży nie­kie­dy od jed­nej my­śli lub roz­mo­wy. Ale wła­ści­wie każ­da hi­sto­ria, jaką ukła­dasz so­bie w my­ślach, pro­wa­dzi do suk­ce­su i do szczę­śli­we­go za­koń­cze­nia”.

Dr hi­sto­rii An­drea T. Go­egle­in, au­tor „Bo­oks that Mat­ter”

„Zmień swo­ją hi­sto­rię i ży­cie! Noah Blu­men­thal na­pi­sał opo­wieść bę­dą­cą za­ra­zem po­ra­dą, jak uwol­nić z uwię­zi wła­sną od­wa­gę. To lek­tu­ra, któ­ra zmie­ni two­je ży­cie i któ­rą go­rą­co po­le­cam”.

Dr nauk hu­ma­ni­stycz­nych Vic­to­ria Hal­sey, pre­zes Ap­plied Le­ar­ning

w Ken Blan­chard Com­pa­nies, współ­au­tor­ka „The Ham­ster Re­vo­lu­tion”

„Myśl jak zwy­cięz­ca” to wię­cej niż książ­ka; to kom­pas wska­zu­ją­cy dro­gę do two­je­go lep­sze­go „ja”. Blu­men­thal przy­bli­ża waż­ne spra­wy w spo­sób przy­stęp­ny i ła­twy, do­wo­dząc, że ty tak­że mo­żesz być zwy­cięz­cą”.

Bill Tre­asu­rer, au­tor „Co­ura­ge Goes to Work”

„Zwy­cięz­ca czy ofia­ra? To za­le­ży. Ta książ­ka wy­ko­nu­je wspa­nia­łą ro­bo­tę – w two­im wła­snym ży­ciu po­ma­ga ci do­strzec hi­sto­rie zwy­cię­skie oraz ta­kie, w któ­rych od­gry­wasz rolę ofia­ry. Prze­sła­nie au­to­ra brzmi: każ­dy »każ­dy może stać się zwy­cięz­cą, musi jed­nak wie­dzieć, jak chcieć to zro­bić«”.

Matt Lang­don, za­ło­ży­ciel The Hero Work­shop

„Dla nas naj­więk­szy­mi bo­ha­te­ra­mi, od­no­szą­cy­mi co­dzien­ne zwy­cię­stwa, są lu­dzie nio­są­cy po­moc hu­ma­ni­tar­ną i przy­wód­cy na­ro­dów, a tak­że nasi współ­pra­cow­ni­cy, ro­dzi­ce oraz są­sie­dzi po­ma­ga­ją­cy nam prze­brnąć przez na­je­żo­ne trud­no­ścia­mi kło­po­ty dnia co­dzien­ne­go. Za­wsze wy­ło­wi­my z tłu­mu zwy­cięz­cę, a ta książ­ka uświa­da­mia, że to mogę być Ja”.

Ca­rol Met­za­ker, współ­au­tor­ka „Ap­pre­cia­ti­ve In­tel­li­gen­ce”

„Rzad­ko się zda­rza, aby ja­kaś książ­ka w tak sku­tecz­ny spo­sób po­ma­ga­ła czło­wie­ko­wi re­ago­wać na wy­zwa­nia, ja­kie nie­sie ży­cie. Mam za sobą trzy­dzie­sto­let­nie do­świad­cze­nie w co­achin­gu, pro­wa­dze­niu kur­sów uczą­cych, jak stać się sku­tecz­nym przy­wód­cą i na­uczy­cie­lem. A jed­nak to nie­zwy­kłe, że od­kry­wam tak pro­ste i sku­tecz­ne po­dej­ście, któ­re może spo­wo­do­wać zna­czą­cą zmia­nę spo­so­bu, w jaki lu­dzie prze­ży­wa­ją swo­je ży­cie”.

Dr Ross Tar­tell, kon­cern Pfi­zer Inc.

„Ta książ­ka nie­sie pro­ste, ale po­tęż­ne prze­sła­nie, któ­re­go dłu­go nie za­po­mnisz. A więc nie zwle­kaj – prze­czy­taj ją na­tych­miast!”.

Ste­wart Le­vi­ne, au­tor „Get­ting to Re­so­lu­tion”

„Nie­zwy­kle po­ży­tecz­na i prak­tycz­na. Noah Blu­men­thal po­dał nad­zwy­czaj pro­sty, ale głę­bo­ki w swej mą­dro­ści spo­sób, dzię­ki któ­re­mu moż­na do­ko­nać waż­nych i trwa­łych zmian w pra­cy i ży­ciu”.

Ethan Schutz, pre­zes The Schultz Com­pa­ny

„Prak­tycz­na, oświe­ca­ją­ca, in­spi­ru­ją­ca! Noah Blu­men­thal uka­zu­je, jak za­da­jąc so­bie od­po­wied­nie py­ta­nia, mo­żesz stać się zwy­cięz­cą w pra­cy i w ży­ciu pry­wat­nym. Ta książ­ka po­win­na otwie­rać li­stę ka­no­nu lek­tur, któ­rych ab­so­lut­nie nie wol­no po­mi­nąć”.

Dr Ma­ri­lee Adams, au­tor­ka „Chan­ge Your Qu­estions, Chan­ge Your Life”

Moim Ro­dzi­com

Ojcu,

któ­ry na­uczył mnie pa­trzeć na świat ocza­mi zwy­cięz­cy

i Mat­ce,

któ­ra za­chę­ca­ła mnie, abym w ży­ciu, bez wzglę­du na prze­ciw­no­ści

losu, po­stę­po­wał jak zwy­cięz­ca

Wstęp

Zda­niem No­aha Blu­men­tha­la wszy­scy mamy za­ko­do­wa­ne po­stę­po­wa­nie i my­śle­nie tłam­szą­ce na­szą efek­tyw­ność i dą­że­nie do suk­ce­su, ale mo­że­my te ne­ga­tyw­ne wzor­ce za­stą­pić bar­dziej po­zy­tyw­ną po­sta­wą. Ta­kie po­stę­po­wa­nie na­zy­wa on zwy­cię­stwem dnia co­dzien­ne­go. Dla­te­go w książ­ce tej co chwi­la na­po­ty­ka­my do­kład­ny opis ja­kie­goś pro­ble­mu oraz spo­so­by jego roz­wią­za­nia. Oka­zu­je się, że moż­na po­ko­nać prze­ciw­no­ści (co au­tor udo­wad­nia), je­śli tyl­ko obie­rze się wła­ści­wą dro­gę, na­wet gdy nie jest to ła­twe. Wo­kół tej kon­cep­cji Noah Blu­men­thal snu­je opo­wieść, w któ­rej pod­po­wia­da, że każ­dy może za­sto­so­wać w prak­ty­ce te lek­cje, tech­ni­ki oraz na­rzę­dzia i stać się zwy­cięz­cą dnia co­dzien­ne­go.

Ta książ­ka opo­wia­da, jak w celu od­nie­sie­nia więk­sze­go suk­ce­su moż­na zmie­nić wła­sną per­spek­ty­wę po­strze­ga­nia rze­czy­wi­sto­ści. Jed­nak wca­le nie jest to ła­twe, gdyż więk­szość z nas ma skłon­ność do po­wta­rza­nia za­cho­wań wy­wo­łu­ją­cych po­zy­tyw­ny bo­dziec. Sko­ro więc je­ste­śmy na­gra­dza­ni za wy­stę­po­wa­nie w roli ofia­ry, to po co się zmie­niać? B.F. Skin­ner udo­wod­nił, że głod­ne go­łę­bie nie prze­sta­ją bez­sen­sow­nie dzio­bać, gdy co ja­kiś czas do­sy­pu­je się im tro­chę je­dze­nia. Tak samo i my po­wta­rza­my dys­funk­cyj­ne za­cho­wa­nie, gdy w ślad za tym idą współ­czu­cie, pie­nią­dze, awans w pra­cy itd. A na­wet gdy nie cze­ka nas żad­na na­gro­da!

A więc czy jest sens to zmie­niać? Tak, po­nie­waż więk­szość z nas w głę­bi du­cha chce być szczę­śliw­sza, bar­dziej sku­tecz­na i cie­szyć się spo­ko­jem du­cha, in­ny­mi sło­wy – chce­my od­nieść suk­ces.

W tej świet­nej książ­ce Noah Blu­men­thal wy­ja­wia trzy ta­jem­ni­ce, któ­re do­pro­wa­dzą cię do suk­ce­su, a na­wet jesz­cze da­lej. A więc prze­czy­taj ją, prze­myśl i wy­prak­ty­kuj te spo­so­by, a do­wiesz się, co zro­bić, aby dzia­łać bar­dziej sku­tecz­nie, po­pra­wić kon­tak­ty z in­ny­mi i od­nieść suk­ces. Pły­ną­ce z tego ko­rzy­ści za­rów­no dla cie­bie, jak i dla two­je­go oto­cze­nia, będą ol­brzy­mie!

Mar­shall Gold­smith

Mar­shall Gold­smith jest au­to­rem książ­ki What Got You Here Won't Get You The­re (Me­to­dy, dzię­ki któ­rym osią­gną­łeś to, co masz, nie gwa­ran­tu­ją dal­szych suk­ce­sów), któ­ra zna­la­zła się na li­ście be­st­sel­le­rów dzien­ni­ka „The New York Ti­mes”. Otrzy­mał też w 2007 roku na­gro­dę wy­daw­nic­twa Long­man za naj­lep­szą książ­kę po­świę­co­ną biz­ne­so­wi. Jego nowa książ­ka Suc­ces­sion: Are You Re­ady? (Suk­ce­sja: czy je­steś na nią go­to­wy?) ma się uka­zać na­kła­dem wy­daw­nic­twa Ha­rvard Bu­si­ness Press.

Wpro­wa­dze­nie:Zmień­cie swo­ją hi­sto­rię i ży­cie

Nikt nie jest wol­ny od wy­zwań. Pra­ca i ży­cie stre­su­ją nas, lu­dzie źle się do nas od­no­szą i cza­sem czu­je­my się bez­sil­ni.

Gdy je­steś sfru­stro­wa­ny i stre­su­je cię pra­ca i ży­cie, prze­ży­wasz trud­ne chwi­le. Cza­sa­mi zde­ner­wu­je cię szef lub klient, to znów żona i dzie­ci; nie­kie­dy masz wra­że­nie, że nie je­steś już w sta­nie tego wszyst­kie­go znieść, ale ży­cie cha­rak­te­ry­zu­je się tym, że nic w nim nie jest pew­ne i wszyst­ko cią­gle się zmie­nia.

Cza­sem, gdy do­pad­ną cię fru­stra­cje, uwa­żasz się za prze­gra­ne­go. Sprawdź, czy cie­bie rów­nież to do­ty­czy. Spró­buj do­koń­czyć po­niż­sze zda­nia:

„Mój szef to...”

„Moja pra­ca jest...”

„A co naj­gor­sze, nie ma nic, co...”

Gdy uwa­żasz się za prze­gra­ne­go, naj­czę­ściej uzu­peł­nia­jąc te zda­nia, do­pi­su­jesz ta­kie sło­wa jak pa­lant, gów­nia­na, mógł­bym zro­bić. Ta­kie stwier­dze­nia wy­wo­łu­ją sa­mo­uni­ce­stwia­ją­ce się ro­zu­mo­wa­nie, co unie­moż­li­wia sta­ra­nia o to, aby wy­ka­zać się w pra­cy.

A prze­cież są lu­dzie, któ­rzy na­wet w naj­trud­niej­szych oko­licz­no­ściach po­tra­fią za­pre­zen­to­wać się w naj­lep­szej for­mie. Nie­któ­rych może na­wet znasz. Bez wzglę­du na to, co się dzie­je, bez wzglę­du na stres czy sto­ją­ce przed nimi wy­zwa­nia, na­wet je­śli są źli lub wy­pa­da­ją z gry, po­tra­fią szyb­ko się po­zbie­rać i za­nim kto­kol­wiek za­uwa­ży, co się sta­ło, oni już try­ska­ją opty­mi­zmem, ener­gią i po­dej­mu­ją wła­ści­we dzia­ła­nia.

Na­pi­sa­łem tę książ­kę, gdyż je­stem prze­ko­na­ny, że każ­dy może stać się czło­wie­kiem, któ­ry na­wet do­świad­cza­jąc bólu lub zwąt­pie­nia, trud­nych chwil albo nie­spra­wie­dli­wo­ści, jed­nak nie tra­ci opty­mi­zmu, hu­mo­ru i per­spek­tyw. Na­wet na­po­ty­ka­jąc trud­no­ści, sta­ra się ze wszyst­kich sił. Taka oso­ba to zwy­cięz­ca dnia co­dzien­ne­go, a ce­lem tej książ­ki jest po­móc ci stać się wła­śnie kimś ta­kim.

Zwy­cięz­cy dnia co­dzien­ne­go nie pod­da­ją się ży­cio­wym wy­zwa­niom, wręcz prze­ciw­nie: po­zo­sta­ją na­sta­wie­ni po­zy­tyw­nie i szu­ka­ją spo­so­bów prze­zwy­cię­że­nia trud­no­ści. Czy im się to uda­je? Nie za­wsze, ale nie prze­sta­ją pró­bo­wać w prze­ko­na­niu, że mogą zro­bić coś, co po­pra­wi sy­tu­ację za­rów­no ich, jak i oto­cze­nia.

Twój spo­sób my­śle­nia – co ja na­zy­wam two­ją hi­sto­rią – może spra­wić, że sta­niesz się zwy­cięz­cą dnia co­dzien­ne­go. Hi­sto­rie, któ­re opo­wia­dasz so­bie w my­ślach, mogą spra­wić, iż two­je ży­cie bę­dzie albo po­zy­tyw­ne, prze­peł­nio­ne na­dzie­ją i po­krze­pia­ją­ce, lub też gorz­kie, nie­szczę­śli­we i bez­na­dziej­ne. Masz wy­bór, jak za­re­ago­wać na zda­rze­nia dnia co­dzien­ne­go, któ­re mogą przy­nieść roz­cza­ro­wa­nie, fru­stra­cję lub zde­ner­wo­wa­nie; mo­żesz od­rzu­cić po­sta­wę ofia­ry i wy­brać spo­sób po­zwa­la­ją­cy ci za­re­ago­wać jak zwy­cięz­ca.

Two­je hi­sto­rie de­cy­du­ją o two­im szczę­ściu i suk­ce­sie. Ro­zu­mu­jąc jak zwy­cięz­ca dnia co­dzien­ne­go, otwie­rasz się na nowe moż­li­wo­ści. A je­że­li pra­cu­jesz z oso­ba­mi, któ­re też moż­na by za­li­czyć do ta­kich zwy­cięz­ców, to wzra­sta wa­sze wza­jem­ne po­ro­zu­mie­nie, po­więk­sza­ją się za­so­by wa­szej wie­dzy i mno­żą kre­atyw­ne po­my­sły. Do­świad­czasz sil­niej­szej bli­sko­ści z in­ny­mi, otwar­to­ści na nowe po­my­sły i sta­jesz się bar­dziej po­dat­ny na zmia­ny.

Opo­wia­da­nie so­bie w my­ślach hi­sto­rii, w któ­rych ro­zu­mu­jesz jak zwy­cięz­ca, nie tyl­ko wpły­wa na zmia­nę sta­nu two­je­go umy­słu, ale i na po­stę­po­wa­nie, któ­re­go efek­tem są:

Ka­rie­ra za­wo­do­wa

Po­pra­wa re­la­cji in­ter­per­so­nal­nych

Bar­dziej sku­tecz­ne roz­wią­zy­wa­nie kon­flik­tów

Więk­sza po­dat­ność na zmia­ny

Sil­niej­sza rola przy­wód­cza

Zmniej­sze­nie stre­su

Więk­sze po­czu­cie szczę­ścia

Wszyst­ko to są efek­ty my­śle­nia jak zwy­cięz­ca i każ­dy może to ro­bić. Po­dzie­li­łem te hi­sto­rie na trzy ro­dza­je:

Hi­sto­rie do­ty­czą­ce in­nych osób. Zwy­cięz­cy po­tra­fią wczuć się w cier­pie­nie in­nych i usi­łu­ją zro­zu­mieć ich po­stę­po­wa­nie. Na­to­miast oso­by o men­tal­no­ści ofia­ry sku­pia­ją się na wła­snych prze­ży­ciach i ob­wi­nia­ją o wszyst­ko in­nych.

Hi­sto­rie do­ty­czą­ce two­jej sy­tu­acji. Oso­by o men­tal­no­ści zwy­cięz­cy do­strze­ga­ją w swo­im ży­ciu wszyst­ko, co naj­lep­sze, i do­ce­nia­ją to, co mają. Z ko­lei oso­by o men­tal­no­ści ofia­ry kon­cen­tru­ją się na wszyst­kim, co jest w ich ży­ciu złe.

Hi­sto­rie do­ty­czą­ce wła­snej oso­by. Zwy­cięz­cy uwa­ża­ją, że mają wpływ na wła­sne ży­cie i za­wsze wy­bie­ra­ją dzia­ła­nie. Lu­dzie ro­zu­mu­ją­cy jak ofia­ry, są zda­nia, że nic nie da się zro­bić, aby po­lep­szyć swo­je ży­cie.

Nikt nie ro­zu­mu­je przez cały czas jak zwy­cięz­ca; każ­dy od cza­su do cza­su my­śli jak ofia­ra. Jed­nak czę­ścią by­cia zwy­cięz­cą dnia co­dzien­ne­go jest umie­jęt­ność za­uwa­ża­nia, gdy two­je my­śli za­czy­na­ją zba­czać w złym kie­run­ku, i po­wro­tu do wła­ści­we­go spo­so­bu my­śle­nia, cha­rak­te­ry­stycz­ne­go dla lu­dzi o po­sta­wie zwy­cięz­cy.

Tech­ni­ki i stra­te­gie przed­sta­wio­ne w tej książ­ce to owoc wie­lu lat kon­sul­ta­cji oraz szko­leń, któ­re pro­wa­dzi­łem w du­żych fir­mach, gdzie po­ma­ga­łem za­rów­no me­ne­dże­rom, jak i ro­bot­ni­kom pra­cu­ją­cym przy ta­śmie oraz przed­się­bior­com osią­gnąć więk­szy suk­ces i ja­sność umy­słu. Źró­dłem wie­dzy o stra­te­giach, któ­rych uczę, jest tak­że moje oso­bi­ste do­świad­cze­nie pra­cow­ni­ka, me­ne­dże­ra, wła­ści­cie­la fir­my, męża i ojca.

Na prze­strze­ni ostat­nich dzie­się­ciu lat, naj­pierw jako czło­nek-za­ło­ży­ciel we­wnętrz­nej gru­py kon­sul­tin­go­wej w fir­mie For­tu­ne 500, a póź­niej jako za­ło­ży­ciel i pre­zes wła­snej fir­my kon­sul­tin­go­wej prze­pro­wa­dza­łem tre­nin­gi świa­do­mo­ści z sze­fa­mi kor­po­ra­cji prze­ży­wa­ją­cy­mi trud­no­ści w pra­cy, w ro­dzi­nie, po­dej­mu­ją­cy­mi ży­cio­we de­cy­zje oraz mo­ral­ne dy­le­ma­ty. Ty­sią­ce lu­dzi uczy­łem, jak mają za­ak­cep­to­wać cią­żą­cą na nich od­po­wie­dzial­ność i pójść dro­gą ta­kich do­świad­czeń ży­cio­wych oraz za­wo­do­wych, ja­kich by pra­gnę­li.

Każ­de moje spo­tka­nie z klien­tem i wy­do­by­cie z nie­go jego hi­sto­rii jest dla nas obu kształ­cą­cym do­świad­cze­niem. Wdzięcz­ny je­stem każ­de­mu z nich za to, że po­mo­gli mi zro­zu­mieć siłę tych hi­sto­rii. Za każ­dym ra­zem, gdy ła­pię się na my­śle­niu cha­rak­te­ry­stycz­nym dla ofia­ry, cze­goś się uczę. I wszyst­kie wy­nie­sio­ne z tych do­świad­czeń na­uki za­war­łem w ni­niej­szej książ­ce.

Aby uła­twić ci przej­ście z jed­ne­go typu my­śle­nia na dru­gi, po­dzie­li­łem książ­kę na dwie czę­ści: opo­wieść oraz prze­wod­nik po źró­dłach.

Opo­wieść

W tej czę­ści znaj­dziesz hi­sto­rię Jef­fa, po­rząd­ne­go fa­ce­ta, uta­len­to­wa­ne­go i mie­rzą­ce­go wy­so­ko, przed któ­rym ży­cie sta­wia nie­ocze­ki­wa­ne wy­zwa­nia. Uwa­żam, że wszy­scy bo­ry­ka­my się z ta­ki­mi pro­ble­ma­mi. Jak po­zy­tyw­nie za­re­ago­wać na te prze­ciw­no­ści i nie dać się im za­ła­mać? Przy nie­wiel­kiej po­mo­cy Jef­fo­wi się to uda­ło – to­bie też się uda.

Na­pi­sa­łem tę książ­kę w for­mie osa­dzo­nej w ży­ciu opo­wie­ści, po­nie­waż dzię­ki temu jest za­baw­niej­sza i uła­twia ucze­nie się. Co praw­da cała opi­sa­na tu hi­sto­ria jest zmy­ślo­na, ale za jej bo­ha­te­rów po­słu­ży­ło mi wie­le osób z mo­je­go oto­cze­nia: z krę­gu ro­dzi­ny, przy­ja­ciół, ko­le­gów, klien­tów, no i oczy­wi­ście ja sam.

Jed­na część tej opo­wie­ści jest praw­dzi­wa i ta hi­sto­ria sta­ła się jed­ną z naj­więk­szych in­spi­ra­cji mo­je­go ży­cia. Je­śli po prze­czy­ta­niu książ­ki nie bę­dziesz mógł zgad­nąć, o któ­rą hi­sto­rię cho­dzi, zaj­rzyj do po­sło­wia.

Prze­wod­nik po źró­dłach

Prze­kaz tej opo­wie­ści jest oczy­wi­sty, ale nie zna­czy to, że au­to­ma­tycz­nie prze­ło­ży się on na trwa­łą zmia­nę two­je­go za­cho­wa­nia. Dla­te­go też da­lej umie­ści­łem „Prze­wod­nik po źró­dłach”; znaj­dziesz w nim szcze­gó­ło­we wska­zów­ki i na­rzę­dzia, przy­dat­ne w prak­tycz­nym wy­ko­rzy­sta­niu (w ży­ciu i w pra­cy) wie­dzy wy­nie­sio­nej z tej książ­ki.

Bar­dzo się sta­ra­łem, aby za­war­te w niej lek­cje były sku­tecz­ne, jed­nak zmia­na spo­so­bu my­śle­nia, ukła­da­nia w my­ślach hi­sto­rii to umie­jęt­ność, któ­ra nie przy­cho­dzi od razu. Sam co dzień od­kry­wam w tej dzie­dzi­nie coś no­we­go i dzie­lę się tymi od­kry­cia­mi pod ad­re­sem www.be-the-hero.com. Znaj­dziesz tam in­for­ma­cje do­ty­czą­ce kon­tak­tu z czy­tel­ni­ka­mi, nie­ustan­nie ak­tu­ali­zo­wa­ne, oraz na­rzę­dzia, ja­kie każ­dy może za­sto­so­wać, żeby osią­gnąć suk­ces.

Pod tym ad­re­sem znaj­du­je się też fo­rum, na któ­rym moż­na na­wią­zać kon­takt z ludź­mi chcą­cy­mi w ży­ciu i w pra­cy pre­zen­to­wać po­sta­wę zwy­cięz­cy. Mo­żesz też zwra­cać się do mnie z py­ta­nia­mi do­ty­czą­cy­mi wy­zwań, przed ja­ki­mi sta­jesz, i opo­wie­dzieć, jak so­bie z nimi ra­dzisz, sto­su­jąc my­śle­nie zwy­cięz­cy. Kod do­stę­pu do dzia­łu kon­tak­tu z czy­tel­ni­ka­mi znaj­dziesz w „Prze­wod­ni­ku po źró­dłach”.

Mam na­dzie­ję, że ta książ­ka ci po­mo­że. Za­chę­cam, abyś stał się zwy­cięz­cą – bo prze­cież chcesz nim być.

Noah Blu­men­thal

Li­piec 2009

Opo­wieść

Wy­zwa­nia w pra­cy i w ży­ciu

Strach

Jeff był zdo­ło­wa­ny.

Dzień za­czął się ru­ty­no­wo. Za­dzwo­nił bu­dzik i Jeff na­ci­snął gu­zik, by stłu­mić alarm. Za­zwy­czaj bu­dził się już po pierw­szym sy­gna­le, ale dziś zwlókł się z łóż­ka do­pie­ro po czwar­tym.

„Dla­cze­go to spo­ty­ka aku­rat mnie?”. Nie pierw­szy raz za­da­wał so­bie to py­ta­nie. Sta­ło się ono już re­gu­łą, a po nim za­zwy­czaj na­stę­po­wa­ło ko­lej­ne: „Kie­dy wresz­cie moje ży­cie bę­dzie lep­sze?”.

Fir­ma Jef­fa wła­śnie zmie­ni­ła na­zwę na WWZC, co było skró­tem od słów Wiel­ki Wło­cha­ty Zu­chwa­ły Cel. Jej pra­cow­ni­cy mie­li za­ra­żać in­nych ener­gią i za­chę­cać do osią­ga­nia wiel­kich rze­czy. Jeff do­ko­nał pew­nych zmian w tym akro­ni­mie, a zro­bił to, za­nim jesz­cze za­ciął się przy go­le­niu i wy­lał kawę. Otóż wy­my­ślił, że roz­po­czy­na­ją­cy się wła­śnie dzień po­wi­nien się na­zy­wać WWOD, co było skró­tem od Wiel­ki Wło­cha­ty Okrop­ny Dzień. Póź­niej uświa­do­mił so­bie, że wła­ści­wie każ­dy dzień moż­na za­kwa­li­fi­ko­wać jako WWOD.

Jeff nig­dy w ży­ciu tak się nie bał i było bar­dzo praw­do­po­dob­ne, że jego strach jesz­cze się na­si­li, bo wła­śnie dzi­siaj miał od­dać sze­fo­wej, Yvet­te, ra­port pod­su­mo­wu­ją­cy jego ca­ło­rocz­ne osią­gnię­cia.

Jeff nie miał pew­no­ści, jak Yvet­te go oce­nia, ale go­tów był iść o za­kład, że nie naj­le­piej. Ostat­nio sta­le się o coś cze­pia­ła. Wie­dział, iż musi się za­cho­wy­wać nie­na­gan­nie, a tym­cza­sem naj­chęt­niej po­wie­dział­by jej, że ma ocho­tę ci­snąć tę pra­cę w dia­bły. Co­dzien­nie wy­da­wa­ło mu się, że już dłu­żej nie po­tra­fi za­pa­no­wać nad sobą i zro­bi coś (albo i nie­jed­no), cze­go bę­dzie po­tem ża­ło­wać.

Nic mu się w ży­ciu nie ukła­da­ło. Sto­sun­ki z Yvet­te od wie­lu mie­się­cy się po­gar­sza­ły. Sie­na, jego dzie­wię­cio­mie­sięcz­na có­recz­ka, mia­ła kol­kę, co zda­niem Jef­fa było me­dycz­nym ter­mi­nem na okre­śle­nie tego, iż le­ka­rze zre­zy­gno­wa­li już z po­sta­wie­nia dia­gno­zy, dla­cze­go mała pła­cze przez dwa­dzie­ścia czte­ry go­dzi­ny na dobę. Nie­wy­spa­nie i cią­głe kwi­le­nie dziec­ka spra­wia­ły, że sto­sun­ki z Ma­rie, żoną Jef­fa, były bar­dzo na­pię­te.

Daw­niej, kie­dy czuł się sfru­stro­wa­ny, szedł po­grać w ko­szy­ków­kę, na dłu­gi spa­cer lub ru­szał ro­we­rem na prze­jażdż­kę. Te­raz za­wsze znaj­do­wał po­wo­dy, aby do póź­na sie­dzieć w pra­cy, a je­że­li na­wet zja­wiał się w domu o nor­mal­nej po­rze, to mu­siał zaj­mo­wać się dziec­kiem. Nie było mowy o żad­nym od­po­czyn­ku ani o chwi­li dla sie­bie. Te cza­sy daw­no mi­nę­ły i Jeff czuł się co­raz bar­dziej ze­stre­so­wa­ny.

A te­raz jesz­cze to pod­su­mo­wa­nie roku. Jeff spo­dzie­wał się naj­gor­sze­go i nie uwie­rzył­by, gdy­by mu ktoś po­wie­dział, że za kil­ka go­dzin oka­że się, że od wie­lu mie­się­cy nie czuł się tak szczę­śli­wy.

Do­bre cza­sy

Los nie za­wsze sta­wiał przed Jef­fem ta­kie wy­zwa­nia; wręcz prze­ciw­nie, daw­niej wszyst­ko ja­koś się ukła­da­ło. Praw­dę po­wie­dziaw­szy, na­wet te­raz więk­szość jego przy­ja­ciół i ko­le­gów uwa­ża­ła, że jest szczę­ścia­rzem i czło­wie­kiem suk­ce­su. Ży­cie Jef­fa zda­wa­ło się pły­nąć bez­ko­li­zyj­nie: nie zda­rza­ły mu się po­tknię­cia, tra­ge­die, nic się nie roz­ła­zi­ło i dla­te­go Art, jego naj­lep­szy przy­ja­ciel, dał mu pseu­do­nim mi­ster Gład­ki.

Z ko­lei ży­cie Arta ukła­da­ło się do­kład­nie na od­wrót. Ro­dzi­ce ro­ze­szli się, gdy miał dzie­sięć lat, a gdy był w col­le­ge'u, jego oj­ciec zmarł na raka. Za każ­dym ra­zem, gdy Art po­zna­wał ja­kąś ko­bie­tę i za­czy­nał się z nią spo­ty­kać, wpa­dał w eu­fo­rię, po czym, jak w ja­kimś cy­klu, na­stę­po­wa­ło roz­cza­ro­wa­nie i nuda. Art nie­ustan­nie szu­kał pra­cy; zmie­niał ją rów­nie czę­sto jak buty. Pra­co­wał jako sprze­daw­ca wszyst­kie­go: me­bli, pa­pie­ru, le­karstw i usług fi­nan­so­wych.

Ży­cie Jef­fa było zu­peł­nie inne. Miał pięk­ną, in­te­li­gent­ną żonę, ko­bie­tę ob­da­rzo­ną wiel­kim po­czu­ciem hu­mo­ru. Jego przy­ja­cie­le żar­to­wa­li, że w koń­cu się wże­nił w wyż­sze sfe­ry. I Jeff się z tym zga­dzał. W fir­mie był jed­nym z naj­młod­szych, któ­rzy awan­so­wa­li na me­ne­dże­ra. Jego cór­ka, po­mi­ja­jąc fakt, że wciąż pła­ka­ła, była zdro­wym dziec­kiem. Dla­cze­go więc w głę­bi du­cha są­dził, iż mu się nie wie­dzie?

Daw­niej Jeff uwa­żał sie­bie za szczę­ścia­rza. Nie do­sta­wał wszyst­kie­go, cze­go pra­gnął, ale wy­da­wa­ło się, że wszyst­ko ukła­da się po­myśl­nie.

Kie­dy w szko­le śred­niej bar­dzo chciał się do­stać do dru­ży­ny ko­szy­ków­ki, do­piął swe­go i choć nie był w niej gwiaz­dą, to jed­nak grał cał­kiem do­brze, jego przy­ja­cie­le stre­so­wa­li się, czy do­sta­ną się do col­le­ge'u, Jeff zaś zo­stał przy­ję­ty do tego, do któ­re­go chciał. Uwa­ża­no go tam za przy­wód­cę – był lu­bia­ny za­rów­no przez stu­den­tów, jak i ich ro­dzi­ców oraz pro­fe­so­rów.

Po skoń­cze­niu col­le­ge'u do­stał pra­cę, ale za­nim to na­stą­pi­ło, po­je­chał z Ar­tem na trzy ty­go­dnie do Eu­ro­py, by się za­ba­wić. Za­ku­pio­ny prze­wod­nik tu­ry­stycz­ny ku­sił, że zwie­dzą Eu­ro­pę za nie­ca­łe 50 do­la­rów dzien­nie i prze­ży­ją nie­za­po­mnia­ne chwi­le.

Przy­ja­cie­le uczest­ni­czy­li więc w go­ni­twach za by­ka­mi w Pam­pe­lu­nie, byli w pra­skiej ope­rze, je­dli śli­ma­ki w Pa­ry­żu i kieł­ba­ski w Ber­li­nie, wi­dzie­li rzym­skie Ko­los­seum i pa­łac w Wer­sa­lu. W cią­gu trzech ty­go­dni zwie­dzi­li sie­dem kra­jów, ale w pa­mię­ci Jef­fa utkwi­ło zwłasz­cza jed­no wspo­mnie­nie.

Guru

Pod ko­niec swo­jej po­dró­ży Jeff i Art zna­leź­li się w ma­łym szwaj­car­skim mia­stecz­ku In­ter­la­ken, oto­czo­nym przez ba­jecz­nie pięk­ne góry.

Do­tarł­szy do schro­ni­ska mło­dzie­żo­we­go, przy­ja­cie­le zo­sta­wi­li ple­ca­ki w po­ko­ju i po­szli do sali ja­dal­nej, gdzie go­ście scho­dzi­li się, aby zjeść, wy­pić i po­ga­dać.

Jeff ro­zej­rzał się; wko­ło peł­no było ro­ze­śmia­nej, łach­ma­niar­skiej mło­dzie­ży, jego wzrok przy­ku­ła jed­nak wi­szą­ca na jed­nej ze ścian ta­bli­ca in­for­ma­cyj­na ze zdję­cia­mi. Więk­szość z nich przed­sta­wia­ła ro­ze­śmia­nych lu­dzi na szczy­tach gór, szcze­gól­ną uwa­gę zaś przy­cią­gał ich wy­raz oczu. Inny, mą­dry.

– Co wi­dzisz?

Py­ta­nie to za­sko­czy­ło Jef­fa. Od­wró­cił się i zo­ba­czył star­sze­go męż­czy­znę z dłu­gą bro­dą. Nie­co da­lej przy sto­le sie­dział Art, po­chło­nię­ty oży­wio­ną roz­mo­wą z dwie­ma dziew­czy­na­mi.

– Wy­da­ją się za­do­wo­le­ni – od­parł Jeff i już miał odejść, by do­siąść się do Arta, kie­dy czło­wiek ten znów spy­tał:

– I nic wię­cej nie wi­dzisz? Czy ci lu­dzie na zdję­ciach wy­da­ją się szczę­śli­wi?

Jeff wa­hał się przez chwi­lę, czy dzie­lić się swo­imi spo­strze­że­nia­mi z nie­zna­jo­mym, ale wła­ści­wie dla­cze­go nie? Prze­cież in­te­re­su­ją­ce roz­mo­wy two­rzy­ły na­strój tych miejsc.

– Przede wszyst­kim to rzu­ci­ło mi się w oczy, ale je­śli uważ­niej się przyj­rzeć – to nie jest tyl­ko szczę­ście. Oni wszy­scy wy­glą­da­ją tak, jak­by zna­li ja­kąś ta­jem­ni­cę. Za­brzmi to nie­po­waż­nie, bo jak moż­na po­znać po uśmie­chu, że ktoś po­siadł ta­jem­ni­cę?

– Nie, to nie brzmi głu­pio, choć zga­dzam się, że uśmiech tego nie zdra­dza. Ale oczy – tak.

Jeff czuł się pod­eks­cy­to­wa­ny fak­tem, że roz­mów­ca od­gadł jego my­śli.

– Ra­cja! – przy­znał. – Wi­dać to po ich oczach. Wy­glą­da­ją, jak­by wi­dzie­li coś wię­cej niż tyl­ko apa­rat fo­to­gra­ficz­ny.

– To wi­dać też po ich po­sta­wie. Pa­trzą na świat w zu­peł­nie nowy spo­sób – po­wie­dział sta­ry czło­wiek, wska­zu­jąc rów­no­cze­śnie na krze­sła przy sto­le, przy któ­rym nikt już nie sie­dział. Jeff bez na­my­słu usiadł obok.

– Mło­dzi lu­dzie wciąż tu przy­jeż­dża­ją, aby zwie­dzać i spo­ty­kać in­nych po­dróż­ni­ków. Od­jeż­dża­ją, za­bie­ra­jąc ze sobą za­le­d­wie parę wspo­mnień, ale nie­któ­rzy mają ich nie­co wię­cej.

Jeff po­my­ślał, że star­szy czło­wiek sili się na ja­kąś dra­ma­tur­gię. Po­nie­waż prze­wa­ży­ła cie­ka­wość, za­py­tał go, co ma na my­śli.

– Lu­dzie przy­jeż­dża­ją do In­ter­la­ken z po­wo­du gór; pięk­nych wi­do­ków tu nie bra­ku­je, każ­dy je wi­dzi, choć nie­któ­rzy po­tra­fią do­strzec rze­czy cen­niej­sze – po­wie­dział roz­mów­ca Jef­fa.

I wte­dy Jeff przyj­rzał mu się bacz­niej. Nie­zna­jo­my miał taki sam wy­raz oczu jak ci lu­dzie na zdję­ciach. On znał tę ta­jem­ni­cę.

– Pięk­no tych gór – cią­gnął sta­ry czło­wiek – może przy­tła­czać. Może też spra­wić, że męż­czyź­ni tacy jak ty, ty­po­wi ma­cho, na­gle się wzru­szą. A więk­szość lu­dzi bun­tu­je się prze­ciw­ko ta­kim do­zna­niom, nie pod­da­ją się od­dzia­ły­wa­niu tak po­tęż­nych sił; boją się tego, co po­czu­ją, zo­ba­czą lub po­zna­ją. To­też nie po­zwa­la­ją so­bie na re­flek­sję i roz­ko­szo­wa­nie się chwi­lą. Bio­rą apa­ra­ty fo­to­gra­ficz­ne, pstry­ka­ją kil­ka zdjęć i wra­ca­ją – jak naj­szyb­ciej. Może i wi­dzą pięk­no do­oko­ła, ale nie po­zwa­la­ją, aby zmie­ni­ło ich ono na za­wsze.

Jeff po­czuł się nie­swo­jo. Z jed­nej stro­ny oba­wiał się, że sam na­le­ży do tu­ry­stów, któ­rzy zbie­ga­ją szyb­ko w dół, nie ma­jąc cza­su na kon­tem­plo­wa­nie pięk­na, a z dru­giej nie do­wie­rzał temu czło­wie­ko­wi. Oba­wiał się, że sie­dząc tu i słu­cha­jąc go, wy­cho­dzi na głup­ca. Te po­dej­rze­nia szyb­ko zni­kły, gdy spoj­rzał swo­je­mu roz­mów­cy w oczy. Kry­ła się w nich mą­drość. Jeff po­czuł cie­ka­wość, jaką też ta­jem­ni­cę po­sie­dli ci tu­ry­ści ze zdjęć.

– A co z tymi, któ­rzy nie boją się tych do­świad­czeń? – spy­tał. – Co z nimi?

– Ooo, więk­szość z nich rów­nież się boi – od­parł sta­rzec – ale nie po­zwa­la­ją, by ten strach ich po­wstrzy­mał. Wcho­dzą więc na szczy­ty gór, upa­ja­jąc się tym. Pa­trzą na wi­do­ki, ale i na sie­bie. Czu­ją siłę tych prze­po­tęż­nych gór, ale i strasz­li­wą moc, któ­ra stwo­rzy­ła te cuda. Tacy lu­dzie zda­ją so­bie spra­wę z wła­snej kru­cho­ści oraz z po­peł­nio­nych błę­dów, lecz rów­nież ze swo­jej siły, swo­je­go zwy­cię­stwa. Wte­dy coś się zmie­nia w ich po­strze­ga­niu przy­szło­ści – za­czy­na­ją pa­trzeć na sie­bie i na świat w zu­peł­nie nowy spo­sób, taki, któ­ry wszyst­ko zmie­nia.

Jeff zmarsz­czył brwi.

– Jak oni to ro­bią? – za­py­tał.

Za­nim jed­nak sta­ry czło­wiek zdą­żył od­po­wie­dzieć, Jeff po­czuł na ra­mie­niu czy­jąś rękę. Od­wró­ciw­szy się, zo­ba­czył ro­ze­śmia­ne­go Arta.

– Wszyst­ko go­to­we na ju­tro. Za­pla­no­wa­łem dzień, no i mamy to­wa­rzy­stwo.

Jeff, któ­ry za­zwy­czaj ocho­czo przy­sta­wał na wszyst­kie pla­ny Arta, tym ra­zem chciał za­sma­ko­wać prze­żyć, o ja­kich mó­wił nie­zna­jo­my. Był cie­kaw, co też miał on na my­śli, mó­wiąc o tym zmie­nia­ją­cym wszyst­ko spo­so­bie pa­trze­nia na świat. Od­wró­cił się więc do swo­je­go roz­mów­cy, chcąc go o to za­py­tać, ale ten już szedł w stro­nę tyl­nych drzwi pro­wa­dzą­cych do na­stęp­nej sali.

Jeff chciał za nim po­biec, ale po chwi­li zro­zu­miał, że prze­cież ten sta­ry czło­wiek po­wie­dział już wszyst­ko, co miał do po­wie­dze­nia.