Mroczna tajemnica Sgt. Adeli White - Marcin Brzostowski - ebook
lub
Opis

„Mroczna tajemnica sierżant Adeli White” – to opowiadanie (kryminał), którego główny bohater, inspektor Franco Fog, znany z powieści „Zemsta kobiet”, ma za zadanie rozwiązać zagadkę dotyczącą kradzieży niezwykle cennego pierścionka (brylantu), będącego główną nagrodą w konkursie Miss Policji. Kiedy sprawa zostaje rozwiązana, pojawiają się niespodziewanie problemy natury obyczajowej. Czym skończy się dla Franco Foga spotkanie ze zdesperowaną panią sierżant, niech przekona się sam Czytelnik.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 33


Marcin Brzostowski

Mroczna tajemnica Sgt. Adeli White

© Copyright by

Marcin Brzostowski & e-bookowo

Grafika na okładce: Michał Olejarski

Projekt okładki: Michał Olejarski

Korekta: Marek Wierzbicki

ISBN 978-83-7859-459-8

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

www.e-bookowo.pl

Kontakt:[email protected]

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie I 2015

Konwersja do epub

Luigi spojrzał zbolałym wzrokiem na Franco Foga i upewniwszy się, że za chwilę zadzwoni budzik, wskoczył na stolik stojący przy łóżku przyjaciela. Dla rozruszania kości wygiął grzbiet na kształt litery „f”, dopowiedział w myślach resztę stosownego w takiej chwili przekleństwa i zaczął odliczać ostatnie sekundy przed tym, co nieuniknione. Był przekonany, że gdy wybije szósta, do sypialni wpadnie sierżant Dojny i zacznie musztrować ledwo żywego Franco Foga, który tydzień temu został zdegradowany do stopnia posterunkowego. Ponadto przydzielono mu cerbera, w osobie najbardziej zasadniczego śledczego, którego podstawowym obowiązkiem stało się jego kontrolowanie przez okrągłe dwadzieścia cztery godziny na dobę. Ci, którzy znali sierżanta Dojnego, szczerze współczuli panu inspektorowi, gdyż doskonale wiedzieli o tym, że drugiego takiego służbisty można by ze świecą szukać i z dużą dozą prawdopodobieństwa nigdzie nie znaleźć. Franco Fog zdawał sobie sprawę z tego, że za swój występek przyjdzie mu słono zapłacić i dlatego ze spokojem znosił wszelkie niedogodności, ciesząc się jednocześnie w duchu, że nie został wyrzucony z policji w trybie natychmiastowym, na zbity pysk. Bo gdyby chodziło tylko o to, że wraz z kolegami przez trzy dni z rzędu świętowali awans jednego z nich w budynku Komendy Głównej Policji, wlewając w siebie niezliczone ilości alkoholu oraz próbując wciągnąć do zabawy każdą napotkaną funkcjonariuszkę, to pewnie jeszcze nic złego by się nie stało. Natomiast to, że w ramach dowcipu uruchomił prywatny czołg generała Baryły, którym staranował następnie kilkanaście radiowozów oraz wjechał do gmachu Komendy, nie mogło nie wywołać lawiny przykrych następstw, które zwaliły mu się na głowę z prędkością błyskawicy. Gwoździem do trumny, który przypieczętował jego upadek, okazał się być tylko z pozoru mało znaczący fakt. Podczas szalonego rajdu czołgiem pan inspektor zniszczył ukochany przez żonę Komendanta Głównego klomb róż. Kiedy opadł kurz na dziedzińcu Komendy i komisyjnie stwierdzono, że po pięknej rabatce pozostało tylko mgliste wspomnienie, dla wszystkich zebranych stało się jasne, że generał Baryła nie przymknie tym razem oczu na wybryki swoich podwładnych, a za łzy jego żony przyjdzie prowodyrowi tego zamieszania sowicie zapłacić. Dlatego w jednej chwili, w asyście trzeźwiejących powoli kompanów, Franco Fog pożegnał się z oficerskimi szlifami i całą karierę złożył w dłonie zdruzgotanego dowódcy, który wbrew swojej woli został zmuszony wyjaśnić małżonce, co się stało z jej ukochanymi kwiatkami.

Z każdą upływającą sekundą Luigi stawał się coraz bardziej nerwowy i bez przerwy obserwował budzik. Chcąc zaoszczędzić przyjacielowi choćby chwilę snu, zjeżył się nagle na grzbiecie, przybrał bojowy wyraz pyszczka, po czym wycedził przez zęby:

– Stój zegarze, jeśli ci życie miłe.

– Słucham? – budzik westchnął ciężko i nawet nie mrugnął okiem.

– Zatrzymaj się!

– O co ci chodzi, sierściuchu?

– Tylko nie sierściuchu, ty gnomie!

– Pocałuj mnie w dupę, rudzielcu. Bo i tak zadzwonię!

Przytyk odnośnie koloru futra rozzłościł Luigiego, który prychnął z całych sił na tarczę zegara i zaczął się szykować do frontalnego ataku. Po chwili wyciągnął pazury i rzucił jakby od niechcenia:

– Daję ci ostatnią szansę, abyś nabrał rozumu.

– Że co? – budzik zaśmiał się głośno, lecz i tym razem nie zamrugał okiem.

– Jeśli obudzisz mojego przyjaciela, dostaniesz za swoje.

– Nie