Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 163 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Mózg umysł świadomość -

Jeszcze w XVII w. angielski filozof Henry More porównywał zawartość ludzkiej głowy do miski twarogu. W pewnym sensie trudno mu się dziwić. Mózg nie prezentuje się zbyt okazale w porównaniu np. z sercem, które przez stulecia uważano za siedlisko duszy. Dziś jednak wiemy, że to właśnie on odpowiada za nasze myśli, emocje, wspomnienia, wyobraźnię – ba, nawet za narkotyczne wizje i obcowanie z duchami zmarłych. A im lepiej poznajemy działanie mózgu, tym bliżej jesteśmy odpowiedzi na odwieczne pytanie: co tak naprawdę czyni nas ludźmi? Czytając tę książkę dowiesz się .: - którą część mózgu jako pierwszą będzie można zastąpić komputerem, - czy moglibyśmy w ogóle zrezygnować ze snu (i dobrze się z tym czuć), - czym różnią się „szare komórki” nastolatka od tych u dorosłego człowieka, - w której części ciała może znajdować się to, co nazywamy osobowością, - czy istnieją legalne dopalacze zwiększające koncentrację czy poprawiające pamięć, - i dlaczego dopiero niedawno uczeni odkryli, że myślimy nie tylko za pomocą neuronów.

Opinie o ebooku Mózg umysł świadomość -

Cytaty z ebooka Mózg umysł świadomość -

MODAFINIL Znany od lat 70., od niedawna dostępny legalnie także w Polsce. Oficjalnie stosowany jako lek na narkolepsję, nieoficjalnie – jako bezpieczna alternatywa dla amfetaminy. Ma działanie pobudzające, ale nie narkotyczne, nie powoduje uzależnienia. Prawdopodobnie podnosi poziom noradrenaliny w mózgu, zwłaszcza w
narkotyczne, nie powoduje uzależnienia. Prawdopodobnie podnosi poziom noradrenaliny w mózgu, zwłaszcza w podwzgórzu i korze przedczołowej. Według niepotwierdzonych doniesień skutecznie likwiduje jet-lag i zmęczenie podczas pracy nocą. Testy z udziałem zawodowych pilotów helikopterów wykazały, że dzięki modafinilowi mogli oni nie spać przez dwie doby i bez problemu wykonywać nawet bardzo trudne zadania. Badany jako potencjalny lek na Alzheimera, depresję i ADHD. Skutki uboczne: dość rzadkie, m.in. bóle i zawroty głowy, nadmierne pobudzenie, zaburzenia myślenia, snu, pracy serca.
L-TEANINA Aminokwas występujący m.in. w zielonej herbacie. Zwiększa poziom serotoniny i dopaminy w mózgu, poprawiając nastrój, obniżając poziom stresu i lęku. Dostępna z reguły w preparatach złożonych z innymi substancjami. Skutki uboczne: nie są znane. 5-HTP Aminokwas, z którego w mózgu powstaje serotonina. Ma działanie przeciwdepresyjne, poprawia koncentrację. Skutki uboczne: zaburzenia żołądkowe. DZIURAWIEC Zawarta w nim hyperycyna podwyższa poziom serotoniny w mózgu, wskutek czego zwiększa poczucie szczęścia i relaksu. Skutki uboczne: zwiększenie wrażliwości skóry na słońce, hamowanie aktywności kory przedczołowej (np. gorsza organizacja pracy), zmniejszanie skuteczności innych leków (w tym hormonalnych).
SUPLEMENTY POPRAWIAJĄCE NASTRÓJ Wpływają na poziom serotoniny – neuroprzekaźnika związanego z poczuciem szczęścia, spełnienia i relaksu. Dostępne bez recepty. L-TEANINA Aminokwas występujący m.in. w zielonej herbacie. Zwiększa poziom serotoniny i dopaminy w mózgu, poprawiając nastrój, obniżając poziom stresu i lęku. Dostępna z reguły w preparatach złożonych z innymi substancjami. Skutki uboczne: nie są znane. 5-HTP Aminokwas, z którego w mózgu powstaje serotonina. Ma działanie przeciwdepresyjne, poprawia koncentrację. Skutki uboczne: zaburzenia żołądkowe. DZIURAWIEC Zawarta w nim hyperycyna podwyższa poziom serotoniny w mózgu, wskutek czego zwiększa poczucie szczęścia i relaksu. Skutki uboczne: zwiększenie wrażliwości skóry na słońce, hamowanie aktywności kory przedczołowej (np. gorsza organizacja pracy), zmniejszanie skuteczności innych leków (w tym hormonalnych).
N-ACETYLOCYSTEINA – powszechnie stosowana jako lek na kaszel; jest silnym przeciwutleniaczem, może zmniejszać głód narkotykowy u uzależnionych od kokainy, DAIDZYNA – jeden ze związków występujących w roślinie o nazwie kudzu ( Pueraria lobata ), stosowanej od ponad tysiąca lat w chińskiej medycynie jako środek do leczenia alkoholizmu; ma działanie podobne do esperalu (disulfiramu) – zażywający ją pacjent czuje się bardzo źle po wypiciu alkoholu – ale też prawdopodobnie wpływa bezpośrednio na jądro półleżące w mózgu.
nieuzdolnionych matematycznie miałoby wtedy tyleż sensu, co malowanie z daltonistą czy muzykowanie z osobą niesłyszącą” – pisze prof. Manfred Spitzer w książce Jak się uczy mózg . I choć zdania na ten temat są podzielone, uczeni znaleźli już kilka obszarów ludzkiego mózgu ściśle związanych
W połowie lat 80. ubiegłego wieku Marian Diamond z University of California w Berkeley doszukała się większej niż przeciętnie liczby komórek glejowych w górnym płacie czołowym i dolnym płacie ciemieniowym uczonego. Uważano, że główną funkcją gleju jest wspieranie i odżywianie neuronów (choć wiemy już, że nie tylko – patrz s. 123),
Obowiązkową maturę z matematyki zniesiono na początku lat 80. ubiegłego wieku. Kolejni ministrowie oświaty zapowiadali jej przywrócenie, ale gdy przychodziło do konkretów, zasłaniali się dobrem uczniów, których nie można przecież „katować” tak niehumanistyczną dziedziną wiedzy. Dopiero w 2010 roku matematyczny egzamin stał się ponownie obowiązkową częścią matury.
Radziecki lekarz Siergiej Bruchonienko zastosował środki zmniejszające krzepliwość krwi i maszynę będącą prototypem sztucznego płucoserca. Dzięki temu potrafił utrzymać przy życiu głowę psa przez kilka godzin. W czasie pokazów zwierzę regaowało na hałas
Badania przeprowadzone przez uczonych z Boston University School of Medicine wykazały, że u osób, które przez godzinę praktykowały jogę, ilość GABA rośnie o 27 proc. „Ta metoda jest nie tylko tania i łatwo dostępna, ale także pozbawiona skutków ubocznych” – podkreśla prof. Perry Renshaw
A jeśli wzorce miłości się zmienią – choćby nieznacznie – to może dojść do eskalacji wszelkiego rodzaju okrucieństw społecznych i politycznych” – ostrzega prof. Helen Fisher z Rutgers University w książce Niebezpieczne idee . Ten swoisty paradoks – nadmiar szczęścia prowadzący do nieszczęść – dowodzi, że nawet jeśli uda nam się zrozumieć działanie każdego neuronu i neuroprzekaźnika w mózgu, to wcale nie musi to oznaczać,
przygotowane przez nich do druku mogą wyglądać intrygująco. Pocieszający jest fakt, że ślepota barwna może być zaletą w sztuce. Dzieła wielu malarzy dotkniętych różnymi jej odmianami weszły na zawsze do kanonu sztuk pięknych. Wystarczy wspomnieć prekursora impresjonizmu Williama Turnera, kubistę Fernanda Légera czy wybitnego pejzażystę Johna Constable’a. Ba – możliwe, że zaburzenia widzenia wpłynęły nawet na twórczość takich artystów jak van
Konflikt bimanualny (znany też jako anarchic hand syndrome), na który cierpiał mężczyzna, jest niezwykle rzadkim syndromem. Historia medycyny zna nie więcej niż 40 takich przypadków. Pacjenci zmagają się z prostymi czynnościami:
Dopiero badania prowadzone przez jego zespół w 2008 roku wykazały, że astrocyty aktywnością nie ustępują neuronom. Tyle że w ich przypadku dane są przetwarzane za pośrednictwem jonów wapnia, a nie impulsów elektrycznych. Gdy uczeni przyjrzeli się tym komórkom za pomocą tzw. mikroskopu dwufotonowego, okazało
pijawka – 3 proc. nicień Caenorhabditis elegans – 16 proc. muszka owocowa – 20 proc. mysz – 60 proc. szympans – 80 proc. człowiek – 90 proc. (Źródło: U źródeł naszych myśli , Andrew Kobb, Wydawnictwo Sonia Draga 2010) Dr Andrew Koob w książce U źródeł naszych myśli sugeruje wręcz, że astrocyty są ważniejsze od neuronów. Inni badacze
Gdy na ekrany kin wchodziła Barbarella , tylko jedna trzecia obywatelek krajów rozwiniętych pracowała zawodowo. 20 lat później – ponad połowa. Pigułka antykoncepcyjna była jedną z sił napędowych wielkiej rewolucji obyczajowej lat 60., więc nic dziwnego, że twórcy filmu prorokowali nadejście kolejnej „cudownej” tabletki. Nie przewidzieli jednak, że będzie nią najpierw fluoksetyna (znana szerzej jako prozac) – w 1988 roku, a dekadę później sildenafil (czyli viagra). Pierwsza zyskała sławę jako pigułka
Tymczasem u pań doszło przede wszystkim do „wyciszenia” mózgu i to głównie w rejonach odpowiedzialnych za kontrolę emocjonalną: korze przedczołowej i czołowo-oczodołowej. „W chwili orgazmu kobiety nie przeżywają żadnych emocji” – twierdzi wręcz prof. Holstege. Kilka lat po Holendrach do orgazmu
Kluczową rolę odgrywać tu może oksytocyna, znana jako hormon miłości i więzi partnerskich. Jej stężenie w mózgu rośnie w sytuacjach, które są ściśle związane z interakcjami społecznymi, w tym bliskością partnera, pieszczotami czy wreszcie orgazmem, kiedy jest uwalniana z neuronów
Rzymskiego z 1614 roku. Dopiero w 1998 roku Jan Paweł II zreformował egzorcyzmy, wprowadzając nową wersję „De Exorcismis et Supplicationibus Quibusdam” jako kompromis z WHO. Kościół, który kilka lat wcześniej zarzucał lekarzom, że wkraczają na teren przynależny duchowości, zaproponował podział na opętania fałszywe
Medycyna ma też szerokie spektrum środków, które mogą pomóc opętanym. Poza psychoterapią dostępna jest także farmakoterapia – skuteczne okazały się leki przeciwpsychotyczne oraz przeciwdrgawkowe. „British Journal of Psychiatry” opisał przypadek Hindusa mieszkającego w Anglii, który, cierpiąc wskutek opętania, przechodził kolejno różne egzorcyzmy: hinduski, muzułmański, w końcu chrześcijański. Pomógł mu jednak dopiero klopentiksol – lek stosowany w terapii schizofrenii. U wspomnianej wcześniej Renaty częściową ulgę przyniosło zastosowanie

Fragment ebooka Mózg umysł świadomość -

Spis treści
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Wstęp
Cyberproteza mózgu (fragment)
Urodzeni kłamcy (fragment)
Chorzy na nieobliczalność
Natura psychoaktywna
Pożegnanie ze snem
Wiek niedojrzałości
Przeszczep osobowości
Umysł w pięciu kroplach
Dopalacze intelektu
Nie widziałem dotąd cudu
Kolorowe szare komórki
Mózg w kawałkach
Silna wola w pigułce
Urodzeni frajerzy
Zdradliwa witamina M
W otchłani niepamięci
Moja obca ręka
Prawdziwe szare komórki
Szczytowanie na żądanie
Polska choruje na egzorcyzmy
Okładka

Copyright for the Polish edition © 2011 G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa.

G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa. 02-674 Warszawa, ul. Marynarska 15

Dział handlowy: tel. (48 22) 360 38 38 fax (48 22) 360 38 49

Sprzedaż wysyłkowa: Dział Obsługi Klienta, tel. (48 22) 360 37 77

Korekta: Jadwiga PillerProjekt graficzny okładki: Michał JanickiZdjęcia na I stronie okładki: Shutterstock

Redakcja techniczna: Mariusz TelerProjekt i skład: IT WORKS, Warszawa

Redaktor prowadzący: Jan Stradowski

ISBN: 978-83-7778-044-2

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie, w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Konwersja do formatu epub: pan@drewnianyrower.com

Na zawsze zapamiętam ten moment, w którym pierwszy raz wziąłem do ręki ludzki mózg. Był szarobiały, dość twardy (po wielu latach spędzonych w słoju z alkoholem) i trochę niekompletny (bo przez te lata służył jako pomoc naukowa kolejnym rocznikom studentów medycyny). Pamiętam to połączenie fascynacji „myślącym” narządem i lęku, który czuliśmy wtedy wszyscy. Jak się nauczyć budowy tego czegoś? Pokryty zakrętami i bruzdami, podzielony na części o dziwacznych nazwach i trudnych do pojęcia funkcjach - był zupełnie niepodobny do innych, bardziej swojskich części ciała, takich jak dłoń czy żołądek. Nic dziwnego, że przez tysiące lat ludzie nie doceniali mózgu i dopiero stosunkowo niedawno zrozumieli, do czego służy. Oczywiście „zrozumieli” to przesada - naukowcy cały czas próbują rozszyfrować działanie tego niezwykłego organu. I, jak to w nauce bywa, każda nowa odpowiedź może prowadzić do kilku nowych pytań.

„Ty, twe radości i smutki, twe wspomnienia i ambicje, twoje poczucie tożsamości i wolnej woli to w rzeczywistości nic więcej niż aktywność wielkiego zbioru komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek” – napisał swego czasu Francis Crick, nagrodzony Noblem odkrywca struktury DNA. Dla niektórych ludzi jest to stwierdzenie przygnębiające, odzierające ludzki umysł z jego niezwykłości i sprowadzające całą naszą duchowość do „chemii”. Dla mnie jednak - i mam nadzieję, że także dla czytelników - jest dokładnie na odwrót. To, jak z pozornie prostych zjawisk i elementów powstaje nasza pamięć, myśli czy emocje jest jednym z najbardziej niezwykłych zjawisk na świecie. Zapraszam więc do fascynującej naukowej podróży po ludzkim umyśle.

Jan Stradowski, szef działu nauki „Focusa”

Cyberproteza mózgu

Ścisłe połączenie umysłu z maszyną nie jest już fantastyką naukową. Dla wielu ludzi to jedyny sposób na choćby częściowe odzyskanie sprawności.

autor Jan Stradowski

Urodzony w 1932 roku Christy Brown z Irlandii cierpiał na porażenie mózgowe i był niemal kompletnie sparaliżowany. Lekarze uznali go za upośledzonego umysłowo, twierdzili, że nie można mu w żaden sposób pomóc. Jednak chłopiec nauczył się pisać i malować, posługując się jedyną częścią ciała, nad którą miał kontrolę – lewą stopą. Wydał kilka dobrze sprzedających się książek, w tym autobiografię, na podstawie której powstał znany film Moja lewa stopa, nagrodzony dwoma Oscarami w 1990 roku.

Dziś Brown mógłby komunikować się z otoczeniem, nawet gdyby nie był w stanie poruszyć jednym palcem – dzięki interfejsowi mózgowemu, czyli urządzeniu łączącemu układ nerwowy człowieka z komputerem. Za kilka lat takim osobom będzie można wszczepić cybernetyczną protezę, zastępującą uszkodzone części mózgu. Bo choć niektórzy uczeni twierdzą, że nigdy nie uda nam się rozpracować naszego najważniejszego narządu, nauka i technologia coraz śmielej wkraczają do szarych komórek. Ostatecznie nasz mózg jest przecież tylko komputerem – znacznie bardziej skomplikowanym i uniwersalnym niż dzisiejsze maszyny, ale też coraz lepiej się z nimi komunikującym.

Osobowość pod czaszką

W starożytności powszechnie sądzono, że siedzibą umysłu jest serce, ale już na przełomie VI i V wieku p.n.e. Alkmeon z Krotonu twierdził, że procesy myślowe toczą się w mózgu. Minęły setki lat, zanim udało się to potwierdzić eksperymentalnie, a i wówczas zakładano, że mózg działa jako niepodzielna całość. Dopiero na początku XIX wieku niemiecki lekarz Franz Joseph Gall ogłosił, że poszczególne fragmenty tego narządu odpowiadają za różne aspekty naszego myślenia, a nawet osobowość. Tę rewolucyjną jak na owe czasy teorię wyśmiano – m.in. dlatego, że Gall na jej podstawie stworzył pseudonaukę zwaną frenologią, która usiłowała oceniać potencjał umysłowy człowieka na podstawie kształtu jego czaszki. Uczony – jak dziś wiemy, słusznie – zakładał, że osoby o szczególnych uzdolnieniach mogą mieć bardziej rozbudowane niektóre obszary kory mózgowej. Wyciągnął z tego jednak fałszywy wniosek, jakoby obszary te modelowały znajdującą się nad nimi kość, co w czasie badania głowy można było wyczuć jako wyraźną wypukłość.

Sto lat po śmierci Galla naukowcy zaczęli poznawać specyfikę działania naszego mózgu. Na początku XX wieku udało im się wszczepić elektrody do żywych neuronów i zarejestrować płynący w nich prąd. W 1924 roku Hans Berger wykonał w Niemczech pierwsze badanie elektroencefalograficzne (EEG), czyli rejestrowanie na skórze głowy impulsów elektrycznych, świadczących o aktywności mózgu.

Dziś neurobiolodzy znają setki obszarów mózgu odpowiedzialnych za różne funkcje organizmu: od sterowania ruchami palców przez zdolności muzyczne po umiejętność hamowania emocji i skłonność do ulegania nałogom. Próbują tymi funkcjami manipulować za pomocą leków, psychoterapii i – coraz częściej – elektroniki.

Czytanie w neuronach

Połączenie układu nerwowego z elektroniką – do złudzenia przypominające wizje z filmów Matrix czy Saturn 3 – nazywane jest interfejsem mózgowym. Pozwala ono na kontrolowanie komputera za pomocą myśli – zaledwie dwa–trzy razy wolniej niż za pomocą tradycyjnej myszki.

Współczesna technologia pozwala komputerom coraz skuteczniej odczytywać dane z mózgu,a także przesyłać je do niego.

Dzięki takiemu interfejsowi sprawność odzyskał 26-letni Matthew Nagle z USA, który został pchnięty nożem w szyję, co doprowadziło do całkowitego paraliżu rąk i nóg. Po zabiegu neurochirurgicznym znów mógł korzystać z poczty elektronicznej, grać w gry komputerowe i samodzielnie zmieniać kanały w telewizorze – dzięki gniazdku zamontowanemu na czubku głowy, łączącemu jego mózg z komputerem. Podobne zabiegi wykonano już u kilkudziesięciu innych osób. „Testujemy podłączenie neuronów bezpośrednio do komputerowego syntezatora mowy, co pozwala niepełnosprawnym odzyskać zdolność mówienia. Jeden z pacjentów potrafi już odpowiadać »tak« i »nie« na zadane pytania – mówi dr Phil Kennedy z firmy Neural Signals.

Najbardziej precyzyjną metodą badania pracy mózgu jest wszczepianie elektrod bezpośrednio do komórek nerwowych w korze mózgowej. Jest to jednak zabieg ryzykowny – u części pacjentów dochodzi do infekcji, a u niemal wszystkich po pewnym czasie wokół implantów powstają „blizny” blokujące przepływ impulsów elektrycznych i potrzebna jest kolejna operacja. Część badaczy umieszcza więc elektrody bezpośrednio na powierzchni kory – ta mniej inwazyjna technika nazywana jest elektrokortykografią.

ROBOTY WE KRWI

Prof. Raymond Kurzweil, amerykański wynalazca i wizjoner, twierdzi, że najdalej za 30 lat każdy będzie mógł wstrzyknąć sobie do krwi miliardy nanorobotów – inteligentnych maszyn wielkości pojedynczej komórki. Będą one mogły przejąć kontrolę nad wybranymi neuronami mózgu, pobierając z nich dane, wyłączając ich działanie lub przekazując im sztucznie generowane impulsy. Odpowiednio zaprogramowane nanoroboty będą mogły stworzyć bezprzewodową sieć i połączyć nasz umysł bezpośrednio z Internetem. Stanie się wówczas możliwe nie tylko przebywanie w wirtualnych światach, ale też podłączanie się do świadomości innej osoby (na tej zasadzie działał tzw. symstym, opisany przez Williama Gibsona w powieści Neuromancer). Kurzweil przewiduje, że ludzie będą wówczas rutynowo zapisywać w komputerach „kopie zapasowe” swoich wspomnień, a nawet udostępniać je innym. Wówczas każdy, kto będzie niezadowolony z własnego życia, będzie mógł przeżyć cudze, ładując sobie do głowy wirtualny reality show.

Informację z mózgu można też odczytywać nieinwazyjnie – za pomocą elektroencefalografii. Aparaty EEG najnowszej generacji są bardzo czułe, a dzięki połączeniu z komputerem wyłapują bardzo szczegółowe informacje. Prof. Jonathan Wolpaw ze State University of New York twierdzi, że jego system EEG pozwala sparaliżowanym osobom na obsługiwanie komputera czy telewizora – wystarczy niewielki trening i czepek z elektrodami pokrytymi żelem. Z kolei na Colorado State University uczeni badają aktywność fal mózgowych u zdrowych ludzi wykonujących różne zadania umysłowe: piszących, liczących i wyobrażających sobie coś. Na tej podstawie można już „czytać w myślach” – obserwując zapis EEG ustalać, o czym rozmyśla dana osoba. Metoda na razie jest skuteczna w siedmiu przypadkach na dziesięć.

Interfejsy mózgowe będą wykorzystywane także do bardziej praktycznych zadań – na przykład sterowania protezami kończyn. Na University of Pittsburgh naukowcy połączyli mózg makaka z ramieniem robota. Zwierzę szybko nauczyło się obsługi sztucznej „łapy”, poruszając nią niezależnie od dwóch naturalnych. I choć system sterowania palcami wymaga jeszcze wielu poprawek, małpa potrafiła sięgnąć protezą po pokarm i włożyć go sobie do pyszczka.

Jan Stradowski

Szef działu nauki „Focusa”, z wykształcenia lekarz medycyny.

Urodzeni kłamcy

Kłamiemy jak najęci, oszukując najbliższych i nieznajomych, podwładnych i przełożonych. Jednak manipulacje są nam niezbędne do życia – gdyby nie one, nasza cywilizacja nigdy by nie powstała.

autor Jan Stradowski

Gdyby wierzyć Biblii, pierwszym oszustem wśród ludzi był Kain, który nie chciał się przyznać do zabicia Abla. Jednak korzenie kłamstwa sięgają znacznie głębiej. Robert Wright z University of Pennsylvania pisze w książce Moralne zwierzę, że dobór naturalny ma w głębokiej pogardzie uczciwość. Oszukiwać potrafią rośliny, upodabniające się do gatunków trujących lub mające kwiaty przypominające wyglądem owady, które mają je zapylać. Manipulacja w świecie zwierząt jest normą: kameleony zmieniają kolor skóry, patyczaki wyglądają jak kawałki drewna, a niektóre motyle do złudzenia przypominają osy czy wręcz grzechotniki. Trudno jednak o bardziej zakłamane istoty niż ludzie, którzy sztukę komunikacji – a więc i manipulacji – wznieśli na wyżyny niedostępne innym stworzeniom. Doczekaliśmy się nawet nowego określenia naszego gatunku – Homo machiavellicus, co sugeruje, że inteligencja powstała głównie po to, byśmy mogli skuteczniej okłamywać innych.

Zoolodzy twierdzą, że świadome oszustwo to niemal wyłącznie domena ssaków naczelnych. Do skutecznego, zaplanowanego kłamstwa potrzebny jest duży i sprawny mózg. A im większy, tym bardziej kłamliwy – przekonują badacze z brytyjskiego St Andrews University. Z ich badań wynika, że naczelne obdarzone niewielką ilością kory mózgowej, takie jak lemury czy małpiatki galago, są kiepskimi oszustami. Natomiast duże małpy człekokształtne potrafią kłamać nie tylko czynem, ale i słowem. Gdy gorylica Koko (badana od 1972 roku w kalifornijskiej Gorilla Foundation), która potrafiła posługiwać się językiem migowym, została przyłapana na zjadaniu kredki, pokazała znak „wargi” i udawała, że maluje się szminką. Innym razem w czasie zabawy ugryzła trenera i natychmiast pokazała „nie zęby”. Dopiero po reprymendzie przyznała się do kłamstwa: „Koko znowu niedobra”.

Oszust mimo woli

Z pozoru prawdomówność jest dla nas naturalna. Gdy kłamiemy, nasz mózg pracuje znacznie intensywniej, a nasze reakcje są spowolnione. Nic dziwnego – musimy nie tylko ukryć prawdę, ale również wymyślić na jej miejsce kłamstwo i „sprzedać” je w przekonujący sposób. Ten wysiłek musi być jednak opłacalny, skoro podejmujemy go praktycznie co chwila. Tak przynajmniej wynika z eksperymentów przeprowadzonych na University of Massachusetts, które wykazały, że w ciągu 10-minutowej rozmowy aż 60 proc. badanych skłamało przynajmniej raz.

„Ludzie nie zdają sobie sprawy z większości tych kłamstw. Gdy pokazaliśmy im nagrania tych rozmów wykonane ukrytą kamerą, byli zaskoczeni, że tak często próbowali wprowadzić rozmówcę w błąd” – mówi prowadzący badania prof. Robert Feldman. Nasz mózg działa tak, jakby stosował autocenzurę wobec własnych oszustw – i zapewne dlatego tak łatwo nam one przychodzą.

Niezbędne łgarstwa

Konsekwencje zupełnej prawdomówności mogą być dramatyczne. Wiele osób cierpiących na tzw. zespół Aspergera – łagodną odmianę autyzmu – zachowuje się jak bohater komedii Kłamca, kłamca grany przez Jima Carreya: po prostu nie potrafi skłamać, choćby w najbłahszej sprawie. Wskutek tego mają duże problemy ze znalezieniem pracy, awansem czy nawet zwykłym funkcjonowaniem w gronie najbliższych i rodziny. Nie potrafią opanować grzecznościowych formuł, zasad schlebiania przełożonym czy negocjacji.

Faktem bowiem jest, że większość naszych kłamstw ma właśnie funkcje społeczne: pozwala nam funkcjonować w grupie, budować swą pozycję i nawiązywać alianse, pozyskiwać przychylność partnera. „To społeczeństwo zmusza nas do okłamywania innych. W dzieciństwie dowiadujemy się, że kłamstwo jest złe, ale w miarę dorastania szybko orientujemy się, że prawda często nie popłaca” – mówi prof. Leonard Saxe z Brandeis University. Nieprzypadkowo dzieci opanowują sztukę oszukiwania innych dopiero w okolicach 3–4 roku życia, kiedy uczą się funkcjonowania w grupie. Na dodatek niektóre kłamstwa są nam wpajane jako element dobrego wychowania – np. że zawsze wypada podziękować babci za prezent, nawet jeśli jest on kolejną koszmarną parą wełnianych skarpet. Zdolni łgarze doskonale radzą sobie również w trudnym okresie dojrzewania – naukowcy z University of Manchester ustalili, że uczniowie cieszący się największą popularnością w szkole są często także znakomitymi kłamcami.

Atak na mózg

Powszechność manipulacji i drobnych oszustw w naszym życiu sprawia, że na wiele z nich jesteśmy w stanie przymknąć oko. Nic dziwnego, że z mechanizmów tych bezwzględnie korzystają agencje reklamowe, specjaliści od public relations czy kreowania wizerunków polityków. Nasze mózgi codziennie są bombardowane potężną dawką informacji, która w założeniu ma wprowadzić nas w błąd: przekonać, że produkt A jest lepszy od produktu B, a partia C zapewni nam powszechny dobrobyt (w odróżnieniu od partii D). Większości tych haseł nie jesteśmy w stanie zweryfikować i nawet nie próbujemy, bo coraz częściej popierane są argumentami, które instynktownie akceptujemy – np. opinią naukowca lub obrazkiem uśmiechniętego dziecka.

Osoby niezdolne do kłamstwa nie potrafią się odnaleźć w społeczeństwie.

Jednak wbrew przechwałkom twórców reklam większość codziennych prób manipulowania naszymi mózgami ma niewiele wspólnego z osiągnięciami nauki. „W branży reklamowej pracuje się bardzo szybko i z reguły wykorzystuje sprawdzone wcześniej rozwiązania. Gdy kampania okaże się skuteczna, można potem dorobić do niej teorię i badania, które będą dowodziły, że wszystko zostało zaplanowane” – mówi Mariusz Biedrzycki, autor książki Genetyka kultury, zajmujący się memetyką. Ta dziedzina nauki zakłada, że kulturą, religią czy reklamą rządzą takie same prawa ewolucji jak genami. Pakiety informacji kulturowej, czyli memy, mnożąc się, podlegają mutacjom i selekcji naturalnej, wskutek czego jedne poglądy zyskują popularność w społeczeństwie, a inne idą w zapomnienie. Teoretycznie memetyka mogłaby posłużyć do tworzenia manipulacji doskonałych, którym nikt nie będzie umiał się oprzeć, ale w praktyce – na szczęście – okazuje się, że ludzie są zbyt różnorodni, by na każdego mogła zadziałać ta sama reklama.

Jan Stradowski

Szef działu nauki „Focusa”, z wykształcenia lekarz medycyny.