Mózg ma moc - Daniel G. Amen, Tana Amen - ebook

16 osób właśnie czyta

Opis

Odkryj uzdrawiającą moc umysłu!

Rozbudź swoją energię i koncentrację oraz walcz z chorobami i procesem starzenia się dzięki sile wojownika mózgu!

Bombardowani przez reklamy i negatywne wiadomości płynące z mediów, stale walczymy o zachowanie równowagi i zdrowia. I możemy wygrać.

W swoim programie naukowym „Droga wojownika mózgu” Daniel i Tana Amenowie pokazują, w jaki sposób poprawić swoją koncentrację, wyostrzyć pamięć, pozbyć się wahnięć nastroju, walczyć z procesem starzenia się, stracić zbędne kilogramy, znaleźć cel i zapanować nad swoim zdrowiem fizycznym i psychicznym.

Książka Mózg ma moc pozwoli ci osiągnąć MISTRZOSTWO poprzez:

ODPOWIEDNIE NASTAWIENIE – Uświadom sobie własną motywację do bycia zdrowym i skoncentruj się na tym, czego masz pod dostatkiem, a nie na tym, czego ci brakuje.
OCENĘ SYTUACJI – Opracuj jasną strategię walki, zadbaj o właściwe liczby i zapobiegnij problemom w przyszłości.
ODPOWIEDNIE ŻYWIENIE – Dostarcz swojemu organizmowi paliwa i suplementów, które pozwolą ci odnieść sukces.
TRENING – Wypracuj sobie nawyki, które ochronią twoje zdrowie.
ZNALEZIENIE SENSU – Zmień swój ból w pasję i uświadom sobie, że to dzięki tobie ten świat jest lepszy miejscem.
PRZYJĘCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI – Dziel się informacjami i utwórz swoje własne plemię Wojowników Mózgu.
PODSTAWOWE SZKOLENIE – Zadbaj o to, by twoje zmiany były trwałe, i zdobądź narzędzia, które będziesz mógł wykorzystywać do końca życia.

Książka Mózg ma moc to twój arsenał, który pomoże ci wygrać bitwę o lepsze życie. Autorzy przeprowadzą cię przez cały proces i pokażą narzędzia, które pozwolą ci przejąć kontrolę. Jeśli więc poważnie traktujesz swoje zdrowie – czy to z konieczności, czy wewnętrznej potrzeby – czas uzbroić się i wyruszyć na bitwę.

Daniel i Tana Amenowie w ciągu trzydziestu lat swojej pracy pomogli już dziesiątkom tysięcy osób, a teraz mogą pomóc także i tobie.

***

Według niemal wszelkich kryteriów dr Amen jest najpopularniejszym psychiatrą Ameryki.
„The Washington Post”

Daniel i Tana Amenowie łączą w jedno wiedzę naukową, psychologiczną i duchowość, tworząc przepis na zachowanie mózgu w zdrowiu. Jeśli chcesz chronić swoje najważniejsze organy i sam stać się siłą promującą zdrowie na świecie, podąż drogą wojownika mózgu.
David. S. Ludwig, dr nauk medycznych, profesor Harvard Medical School oraz autor książki Wiecznie głodny?

***

DANIEL G. AMEN, dr nauk medycznych, psychiatra, profesor i autor bestsellera „New York Timesa” Zmień swój mózg, zmień swoje życie, jest jednym z najwybitniejszych na świecie ekspertów w zakresie stosowania metody obrazowania mózgu jako narzędzia wspomagającego w leczeniu pacjentów. Amen Clinics ma jeden z najwyższych wskaźników sukcesu. Badania Amena znalazły się na liście stu najważniejszych historii w nauce w 2015 roku według magazynu „Discovery”. Dr Amen był autorem i prowadzącym serii jedenastu niezwykle popularnych programów telewizyjnych poświęconych mózgowi. Jego prace wielokrotnie opisywane były w „The New York Times Magazine”, „Washington Post”, „Men’s Health”, a także prezentowane w programach telewizyjnych Dr. Oz Show i Dr. Phil.

TANA AMEN, dyplomowana pielęgniarka, jest wiceprezeską Amen Clinics oraz autorką sześciu książek, w tym także znajdującej się na liście bestsellerów „New York Timesa” The Omni Diet. Tana jest także uznaną prelegentką, często zapraszaną do mediów. Wystąpiła między innymi w programach The Doctors, Today, Good Day New York, a jej udział w promocji akcji na rzecz zdrowego umysłu pozwolił zebrać miliony dolarów.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 411

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginału: THE BRAIN WARRIOR’S WAY. Ignite Your Energy and Focus Attack Illness and Aging Transform Pain into Purpose

Przekład: Monika Malcherek

Redakcja: Agnieszka Al-Jawahiri

Korekta: Maria Żółcińska

Projekt okładki: Amadeusz Targoński, targonski.pl

Skład: Shift-Enter

Opracowanie e-wydania:

Copyright © 2016 by Daniel G. Amen, MD, and Tana Amen

All rights reserved including the right of reproduction in whole or in part in any form.

This edition published by arrangement with New American Library, an imprint of Penguin Publishing Group, a division of Penguin Random House LLC.

Copyright © 2017 for the Polish edition by MT Biznes Ltd.

All right reserved

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione. Wykonywanie kopii metodą elektroniczną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym, optycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Niniejsza publikacja została elektronicznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i użytkowaniem. Usuwanie, omijanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.

Warszawa 2019

MT Biznes Sp. z o.o.

www.mtbiznes.pl

www.laurum.pl

handlowy@mtbiznes.pl

ISBN 978-83-8087-512-8 (format epub)

ISBN 978-83-8087-518-0 (format mobi)

INFORMACJA MEDYCZNA

Informacje przedstawione w niniejszej książce są wynikiem wieloletniego doświadczenia oraz badań klinicznych autora. Z konieczności mają one ogólny charakter, dlatego nie mogą zastąpić diagnozy i leczenia pod okiem specjalisty. Jeśli sądzisz, że potrzebujesz pomocy medycznej, jak najszybciej skontaktuj się ze swoim lekarzem. Historie tu opisane są prawdziwe. Imiona i okoliczności zostały zmienione, by chronić anonimowość pacjentów.

Dla Chloe, Eliego, Emmy, Liama, Louiego i pozostałych członków naszej drużyny – to dla nich staliśmy się wojownikami.

WprowadzenieDroga wojownika

„,Wojownikiem jest ten, kto pragnie panować nad wszystkimi aspektami swojego życia, kto zdobędzie się na odwagę, by zawalczyć o siebie, o swych bliskich i o całą społeczność”.

Mark Divine, The Way of the SEAL

Walka o zdrowie toczy się w naszym umyśle, a jej powodzenie bądź porażka są uzależnione od każdej podejmowanej przez nas decyzji. Gdy mózg funkcjonuje prawidłowo, nasze wybory są zwykle bardziej korzystne, dzięki czemu osiągamy wysoki poziom koncentracji i energii oraz cieszymy się zdrowiem. Kiedy z jakiejś przyczyny pojawiają się nieprawidłowości w pracy mózgu, podejmujemy złe decyzje, wskutek czego pozbawiamy się energii, zdolności koncentracji, dobrego nastroju, pogarsza się nasza pamięć i stan zdrowia, a to z kolei prowadzi do przedwczesnego zużywania się organizmu i problemów, które dotkną przyszłe pokolenia.

Bushido (z japońskiego: „ścieżka wojownika”) to kodeks etyczny samurajów. Od wojowników wymagano życia wedle określonych zasad. Kultura samurajów oparta jest na ciągłym, nieustającym samodoskonaleniu, dzięki któremu byli zdolni chronić siebie i swoich najbliższych. Program nazwany Drogą wojownika to również sposób życia, jasna ścieżka, którą wytyczamy od ponad trzydziestu lat, pomagając kilkudziesięciu tysiącom pacjentów ośrodków Amen Clinics poprawiać funkcjonowanie ich mózgów, a zarazem jakość życia. Co więcej, wykorzystujemy opracowane przez nas zasady, by wspierać żołnierzy, menedżerów, osoby duchowne, nauczycieli i uczniów, a także pracowników i podopiecznych ośrodków leczenia uzależnień. Realizacja założeń programu Droga wojownika także tobie pomoże poprawić jakość swoich decyzji oraz zyskać poczucie sprawczości, co będzie miało korzystny wpływ na:

poziom

energii,

koncentrację,

nastrój,

pamięć,

wagę,

relacje,

życie zawodowe,

ogólny

stan

zdrowia.

Droga wojownika to wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju i skuteczny program, który pozwoli ci poprawić funkcjonowanie swojego mózgu i całego ciała. Jego założenia oparte są na badaniach naukowych, został opracowany po to, byś mógł cieszyć się witalnością, jasnym umysłem i doskonałym zdrowiem, nawet jeśli obecnie jest ci ciężko i zmagasz się z bólem, nawet jeśli przez wiele lat dokonywałeś błędnych wyborów. Nasz program pozwoli to zmienić. Czyż nie chciałbyś budzić się każdego ranka w doskonałej kondycji ciała i ducha?

Podążając Drogą wojownika, dokonasz przemiany nie tylko swojego umysłu i ciała, ale także umysłów i ciał swoich najbliższych. Według doniesień nowej dziedziny nauki zwanej epigenetyką nasze nawyki aktywują bądź wyciszają określone geny odpowiedzialne za zapadanie na niektóre choroby czy przedwczesną śmierć nie tylko w naszym organizmie, ale także w organizmach naszych dzieci i wnuków. A zatem w walce o zdrowie własnego mózgu i ciała nie chodzi tylko o nas samych, ale również o kolejne pokolenia.

Krok po kroku niniejsza książka przeprowadzi cię przez proces, na którego końcu osiągniesz mistrzostwo na poziomie ciała i umysłu. Dzięki tej lekturze dowiesz się, czym są:

Mentalność wojownika – motywacja do walki o zdrowie oparta na koncentracji na obfitości, a nie niedostatku.

Informacje na temat stanu zdrowia wojownika – opracowanie jasnej strategii, ocena kondycji mózgu, diagnoza i optymalizacja istotnych wskaźników, walka na wielu frontach, czujność pozwalająca zapobiegać problemom w przyszłości.

Strawa wojownika – poznanie produktów spożywczych i suplementów diety, które przyczyniają się do sukcesu i dają przewagę.

Trening wojownika – rozwijanie nawyków i podejmowanie rutynowych działań, które przyczyniają się do poprawy stanu zdrowia.

Rozważania na temat misji wojownika – przekuwanie cierpienia w życie z pasją oraz świadomość, że dzięki tobie świat jest lepszy.

Zobowiązania wojownika–realizacja obowiązków polegających na dzieleniu się wiedzą i tworzeniu społeczności wojowników w swoim otoczeniu.

Poznasz także roczny podstawowy trening wojownika – dokonywanie trwałych zmian za pomocą narzędzi, których skuteczność z upływem czasu się nie zmniejsza.

OBOWIĄZUJĄCE ZASADY − WOJOWNIK JEST:

poważny,

skupiony

na celu,

dobrze

poinformowany,

świadomy,

przygotowany,

dobrze

odżywiony,

odpowiednio

wyszkolony,

uczciwy,

w

pełni zaangażowany,

opiekuńczy,

niezłomny.

W trakcie lektury poznasz kilkunastu uczestników programu, którzy niegdyś byli niewolnikami, podczas walki o zdrowie. W ich doświadczeniach odnajdziesz inspirację i motywację, by zacząć żyć inaczej.

WOJOWNIK BILL

Oto wiadomość od lidera jednego z oddziałów organizacji zrzeszającej menedżerów wyższego szczebla YPO (East Coast Young Presidents’ Organization) po trzydniowym pobycie członków kierowanej przez niego grupy w jednym z ośrodków Amen Clinics, podczas którego poznali zasady programu Droga wojownika.

Program, w którym wziąłem udział, bardzo odmienił moje życie, dzięki niemu schudłem i osiągnąłem dotychczas mi nieznany poziom koncentracji. Objawy mojej depresji zelżały, jestem w stanie skupić się na zadaniu, dzięki czemu wzrosła moja produktywność. Jako grupa zgodziliśmy się co do tego, że spośród wszystkich przedsięwzięć podejmowanych przez nas w ciągu ostatniej dekady to właśnie pobyt w ośrodku Amen Clinics najbardziej przyczynił się do poprawy jakości naszego życia.

Większość ludzi nie chce słuchać o wojnie i wojownikach, my też wolelibyśmy tego uniknąć, lecz jeśli otworzysz oczy i rozejrzysz się wokół, dostrzeżesz niewygodną prawdę o tym, co się dzieje z naszym społeczeństwem: toczymy wojnę o zdrowie naszych umysłów i ciał. Średnia długość życia Amerykanów obniża się, częściej też chorują niż ludzie w innych krajach rozwiniętych mimo niemal dwukrotnie wyższych wydatków na służbę zdrowia w przeliczeniu na liczbę mieszkańców[1]. Prawie 75 procent całego budżetu na ochronę zdrowia przeznacza się na leczenie przewlekłych i możliwych do uniknięcia chorób cywilizacyjnych, takich jak: choroba Alzheimera, depresja, ADD/ADHD, cukrzyca i stan przedcukrzycowy oraz otyłość.

Dlaczego toczymy wojnę o nasze zdrowie

Co gorsza, wojna ta nie dotyczy tylko dorosłych. Wielkie korporacje mają na celowniku twoje dzieci i wnuki. Kiedy klaun czy król, za którymi stoją miliardowe budżety, może zaglądać do twojego domu z ekranu telewizora i zabawkami kusić dzieci do jedzenia żywności niskiej jakości i o zerowej wartości odżywczej, która przyczynia się do wywoływania chorób i przedwczesnej śmierci – trzeba się temu przeciwstawić. Według ostatnich badań zabawki dodawane do posiłków w fast foodach to niesłychanie skuteczna broń oddziałująca na młode umysły, uzależniająca je od żywności, która rujnuje ich zdrowie[2]. Co więcej, nawet organizacje stawiające sobie szczytne cele, jak chociażby skauci, werbują dziewczynki do sprzedaży niezdrowych słodyczy, pozyskując w ten sposób fundusze na swą działalność. Niewielu kupujących zastanawia się nad zawartością cukru, olejów roślinnych, utwardzonych tłuszczów czy konserwantów, które przyczyniają się do powstawania wielu chorób.

Toczysz wojnę o własne zdrowie. Dokądkolwiek byś się udał (do szkoły, pracy, centrum handlowego, kina, na lotnisko czy stadion itd.), ktoś będzie próbował sprzedać ci jedzenie, które doprowadzi cię do przedwczesnej śmierci. Typowa amerykańska dieta (Standard American Diet, w skrócie SAD – po polsku „smutny” – przyp. tłum.) zawiera mnóstwo produktów wywołujących w organizmie stany zapalne, które podwyższają ryzyko wystąpienia cukrzycy, nadciśnienia, chorób serca, nowotworów, ADHD, depresji oraz demencji[3]. Ponadto przyczynia się do zmniejszenia hipokampu, czyli jednej z podstawowych struktur mózgu odpowiedzialnych za pamięć[4].

Prawdziwa broń masowego rażenia wymierzona przeciw naszemu społeczeństwu to produkty spożywcze, które są:

wysoko

przetworzone,

opryskiwane

pestycydami,

sztucznie

barwione i słodzone,

sztucznie

wytwarzane,

skażone antybiotykami,

mają

wysoki

indeks glikemiczny,

zawierają

niewielkie

ilości błonnika,

zawierają hormony.

Co więcej, producenci niezdrowej żywności nie tylko wykorzystują zabawki, by zachęcać dzieci do jej spożywania, lecz także stosują sztuczki oparte na mechanizmach neurobiologicznych, by dotrzeć do mózgów dorosłych konsumentów. Celowo tworzą skojarzenia pomiędzy atrakcyjnymi, skąpo ubranymi kobietami a jedzeniem niskiej jakości, aby pobudzać obszary w mózgu odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności, co sprawia, że konsument wysnuwa nielogiczny wniosek, iż spożywanie tych produktów spowoduje, że stanie się obiektem pożądania owych kobiet lub zacznie wyglądać jak one. Trzeba sobie jednakże uświadomić, że w żadnym razie te kobiety nie wyglądałyby tak ponętnie, gdyby ich codzienna dieta składała się z cheeseburgerów ociekających majonezem, musztardą i keczupem.

Wielu gigantów branży spożywczej wręcz chełpi się tym, że ich produkty są uzależniające, o czym świadczą stosowane przez nich slogany reklamowe, jak chociażby: „Na pewno nie poprzestaniesz na jednym”. Zatrudniają specjalistów, którzy tworzą wymyślne kombinacje tłuszczu, cukru i soli z idealną konsystencją, chrupkością, gęstością i aromatem, by zniewalający smak dotarł do ośrodka przyjemności w mózgu i wywołał reakcję porównywalną do stanu po zażyciu kokainy, tym samym powodując, że konsument dosłownie zakochuje się w tego typu produktach. To między innymi z tego powodu niektórzy twierdzą, że uwielbiają słodycze, pączki, ciastka, frytki czy chleb i wprost nie wyobrażają sobie, by mogli z nich zrezygnować. Nie jedzą, by żyć, jedzą, by zaspokajać pokusy, które zostały u nich celowo wywołane dla zysku. Spotkaliśmy kiedyś kobietę, która orzekła, że woli zachorować na raka, niż zrezygnować z cukru. Zastanawialiśmy się, czy w liceum umawiała się z łobuzami. Pałanie miłością do czegoś, co ewidentnie działa na twoją szkodę, to stan, który wymaga poważnej refleksji.

Absolutnie żaden produkt spożywczy nie powinien zajmować w twoim mózgu tej samej pozycji, co miłość do żony czy męża, włas­nych dzieci lub wnuków. Wielu dawnych wojowników uważało jakiekolwiek uzależnienie, a szczególnie uzależnienie od jedzenia, za słabość nie do zaakceptowania. Odżywiali się, by wygrywać, od tego zależało ich przetrwanie. Chcemy, byś zaczął postępować podobnie, jeśli naprawdę kochasz samego siebie, zależy ci na własnym zdrowiu, na bliskich i na zdrowiu przyszłych pokoleń.

Wojna o zdrowie nie toczy się wyłącznie na froncie pożywienia niskiej jakości. W walce o odbiorców media bezustannie zalewają nasze umysły toksycznymi informacjami, które sprawiają, że wszędzie wokół siebie widzimy terror i katastrofy. Te przerażające obrazy uruchamiają w naszym mózgu prymitywne struktury odpowiedzialne za odczuwanie lęku (ciało migdałowate), które kiedyś umożliwiały człowiekowi przetrwanie, lecz obecnie nie odgrywają już tak istotnej roli. W mediach zawsze kładzie się nacisk na sensację, zło i największe okropności, by przyciągać uwagę jak największej liczby odbiorców. O ile świadomie nie filtrujesz przekazu, który do ciebie dociera, mediom udaje się podwyższać poziom hormonów stresu w twoim organizmie, co z czasem doprowadza do zmniejszania ośrodków pamięci w mózgu, a ponadto powoduje gromadzenie się tłuszczu wokół pasa – a otyłość brzuszna jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ prowadzi do przekształcania się testosteronu w formy estrogenu zwiększające ryzyko zachorowania na nowotwory. Czy z samego rana sięgasz po telefon, żeby sprawdzić, jakie nieszczęścia dotknęły świat ostatniej nocy? Być może nie zdawałeś sobie sprawy z tego, jak niekorzystnie ów nawyk wpływa na twoje zdrowie − lecz teraz już to wiesz.

Toczysz o własne zdrowie walkę podsycaną także przez firmy technologiczne wciąż wymyślające nowe, uzależniające gadżety, które pochłaniają naszą uwagę, odciągając nas od istotnych relacji[5]. Wielu z nas przy posiłkach zamiast rozmowy z bliskimi wybiera telefon. Badania przeprowadzone w 2015 roku ujawniły, że nastolatki przeznaczają więcej czasu na korzystanie z mediów społecznościowych (średnio dziewięć godzin) niż na sen. Dla porównania dwudziestolatkowie spędzają w sieci średnio sześć godzin dziennie[6]. Technologia przejmuje kontrolę nad rozwijającymi się mózgami, co dla wielu osób może mieć poważne konsekwencje.

Wśród pacjentów Amen Clinics jest wielu nastolatków i dorosłych uzależnionych od gier komputerowych czy pornografii. Pewien chłopak reagował agresją na każdą podejmowaną przez rodziców próbę ograniczenia mu czasu korzystania z komputera. Wykonaliśmy badanie SPECT jego mózgu, kiedy wciąż jeszcze grał w gry komputerowe, a następnie powtórzyliśmy je po miesiącu abstynencji. Wydawało się, jakbyśmy obserwowali mózgi dwóch różnych osób. Gry komputerowe wywoływały nieprawidłowe funkcjonowanie lewego płata skroniowego, czyli tej części mózgu, która często bywa kojarzona z agresywnymi zachowaniami. W okresie, kiedy nie grał w gry, był jednym z bardziej uroczych, uprzejmych młodych ludzi, jakich zdarzyło nam się poznać, lecz kiedy do nich wracał, sprawy miały się zupełnie inaczej.

Na prośbę producentów programu Dr Oz Show Daniel przeprowadził eksperyment związany z korzystaniem z portalu Tinder, polegający na ocenie wpływu tego serwisu randkowego na nastrój i zdolność koncentracji. Przeprowadzone badania obrazowe wykazały, że u niektórych użytkowników korzystanie z portalu może wywoływać stany lękowe i depresję.

Wraz ze zwiększającą się popularnością gier komputerowych i rozwojem technologii wzrasta poziom otyłości, nasilają się też stany depresyjne[7]. Ian Bogost, słynny twórca gier komputerowych (autor Cow Clicker orazCruel 2 B Kind), kierownik wydziału medioznawstwa i wykładowca interaktywnych technik komputerowych w Georgia Institute of Technology, nazywa zalew nowych, pochłaniających uwagę technologii „papierosami naszych czasów” i ostrzega, że mogą być równie uzależniające i być obarczone tak szkodliwymi skutkami ubocznymi jak nikotyna[8].

W związku z trwającą rewolucją technologiczną firma Micro­soft przeprowadziła badania, z których wynika, że człowiek traci zdolność skupiania uwagi po około ośmiu sekundach, podczas gdy zwykła złota rybka jest w stanie utrzymać koncentrację przez około dziewięć sekund[9]. Zdaje się wobec tego, że ewolucja zmierza w złym kierunku. W roku 2000 przeciętny okres skupienia uwagi oscylował wokół dwunastu sekund, co i tak nie było zachwycającym wynikiem, a zmniejszenie tego czasu o jedną trzecią w ciągu zaledwie piętnastu lat jest niezwykle niepokojące.

Zgodnie z treścią artykułu Beware of the Busy Manager opublikowanego na łamach „Harvard Business Review” niezdrowy tryb życia obniża naszą wydajność w pracy[10]. Zaledwie 10 procent menedżerów może pochwalić się zarówno wysokim poziomem koncentracji, jak i wysokim poziomem energii. Autorzy badania ustalili, że 20 procent menedżerów nie angażuje się w wykonywane zadania, a 30 procent odkłada je na później, natomiast 40 procent menedżerów objętych badaniem łatwo się rozprasza. To oznacza, że 90 procent kadry menedżerskiej, a prawdopodobnie dotyczy to również większości z nas, nie jest w stanie dłużej skupić uwagi i/lub narzeka na brak energii.

Powyższe czynniki, jak i inne nasze przewiny wobec własnych umysłów i ciał, pociągają za sobą poważne długofalowe skutki.

Konsekwencje walki o zdrowie

Geny odgrywają znacznie mniejszą rolę, niż można by przypuszczać, a przyczyną wielu chorób nie są genetyczne predyspozycje, lecz nieprawidłowe wybory i zachowania. Niestety, wokół nas jest mnóstwo osób cierpiących na przypadłości, których dałoby się uniknąć.

Do roku 2050 liczba osób dotkniętych chorobą Alzheimeraprawdopodobnie wzrośnie trzykrotnie, a na razie nie ma widoków na skuteczny lek. Choroba Alzheimera dotyka połowę osób powyżej 85. roku życia. Jeśli uda ci się dożyć tak sędziwego wieku, jest 50-procentowe ryzyko, że w którymś momencie choroba odbierze ci rozum. Co gorsza, ostatnio przeprowadzone badania obrazowania mózgu wykazały, że choroba Alzheimera oraz inne formy demencji zaczynają siać spustoszenie w mózgu długo przed tym, zanim pojawią się pierwsze objawy. Poniżej znajduje się obraz mózgu wykonany metodą SPECT pozwalającą na ocenę funkcjonowania mózgu i przepływu krwi przez tkankę mózgową. Jest to obraz mózgu 59-letniej kobiety, u której zdiagnozowano chorobę Alzheimera, w zestawieniu z obrazem mózgu osoby zdrowej. Można dostrzec, że tylna część jej mózgu nie działa prawidłowo. Jest wysoce prawdopodobne, że pewne problemy z funkcjonowaniem mózgu miała już w wieku 30 czy 40 lat.

Przedwcześnie występujące problemy poznawcze mogą skutkować obniżeniem jakości pracy, co z kolei może przekładać się na ogół pracowników, których średnia wieku wzrasta z roku na rok. Wraz z podwyższaniem się wieku emerytalnego do wcześniej nieznanych granic nawet niewielkie zaburzenia w funkcjonowaniu mózgu mogą stanowić zagrożenie dla produktywności i stabilności zatrudnienia. Od czasu recesji z 2008 roku średni wiek przejścia na emeryturę podwyższył się z 57 do 62 lat, a szacuje się, że do roku 2020 jedna czwarta wszystkich pracujących Amerykanów przekroczy 55. rok życia. Na szczęście pojawiły się nowe doniesienia sugerujące, że można zmniejszyć ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera oraz innych form otępienia aż o 60 procent, co więcej, te same metody przyczyniają się także do poprawy nastroju, zdolności koncentracji i pamięci. Program Droga wojownika jasno ci je wskaże.

Zdrowy mózg i mózg osoby cierpiącej na chorobę Alzheimera

Zdrowy

Pełna, równomierna, symetryczna aktywność mózgu

Osoba chora na alzheimera

Zmniejszona aktywność w tylnej części mózgu

Depresjato jeden z najokrutniejszych zabójców naszych czasów. W którymś momencie życia zapada na nią 50 milionów Amerykanów, a od 1987 roku liczba chorych wzrosła czterokrotnie. Depresja prowadzi do samobójstw, rozwodów, utraty pracy, chorób serca, otyłości oraz demencji. Dwukrotnie zwiększa też ryzyko zapadnięcia na chorobę Alz­heimera u kobiet, a u mężczyzn aż czterokrotnie. Zatrważająco wysoki (23%) odsetek kobiet w wieku pomiędzy 20. a 60. rokiem życia stosuje leki antydepresyjne. Ryzyko wystąpienia depresji znacznie wzrasta u osób, które ukończyły 65 lat[11].

Zespół deficytu uwagi (ADD), czasem zwany też zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD), diagnozuje się obecnie dużo częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Dane statystyczne zgromadzone przez instytucję Centers for Disease Control and Prevention (Ośrodki Zapobiegania i Zwalczania Chorób, CDC) wskazują, że niemal u jednego na pięciu chłopców w wieku szkolnym oraz u 11 procent dziewcząt zdiagnozowano zaburzenia ADD, co oznacza, że występuje ono u 6,4 miliona dzieci pomiędzy 6. a 17. rokiem życia. Stanowi to wzrost o 16 procent w stosunku do danych z 2007 roku, a w ciągu ostatniej dekady liczba ta zwiększyła się o 41 procent[12]. Zwiększone występowanie tego typu zaburzeń jest spowodowane wieloma czynnikami, między innymi dietą ubogą w dobre tłuszcze i błonnik, a bogatą w cukier, nadmiernym korzystaniem z urządzeń elektronicznych, małą aktywnością fizyczną oraz niedostateczną ilością snu. Podczas gdy wielu ludzi lekceważy bardzo poważne konsekwencje występowania ADD, nieleczone zaburzenia koncentracji skutkują złymi wynikami w szkole (35 procent dzieci z zaburzeniami koncentracji nigdy nie kończy szkoły średniej), nadużywaniem alkoholu i narkotyków (według jednego z badań przeprowadzonych przez naukowców z Harvardu 52 procent nieleczonych dzieci z ADD w dorosłym życiu ma problem z uzależnieniami), niepowodzeniami w pracy, rozwodami, wyrokami pozbawienia wolności, otyłością, depresją oraz demencją.

Cukrzyca lub stan przedcukrzycowy dotyczy obecnie 50 procent populacji Stanów Zjednoczonych według danych z 2015 roku opublikowanych na łamach „Journal of American Medical Association”[13]. W ciągu ostatnich trzydziestu lat nastąpił drastyczny wzrost problemów związanych ze zbyt wysokim poziomem glukozy we krwi. W 1960 roku w USA jedna osoba na sto chorowała na cukrzycę typu 2, obecnie odsetek ten wynosi jeden na dziesięć, co stanowi dziesięciokrotny wzrost. Od lat osiemdziesiątych liczba chorych na cukrzycę typu 2 wzrosła aż o 700 procent[14]. Głównym winowajcą jest tu zachodnia dieta, a smutne jest to, że w większości przypadków można było tej choroby uniknąć. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z fatalnych skutków cukrzycy czy nawet stanów przedcukrzycowych, w których poziom cukru we krwi jest podwyższony, ale nie na tyle wysoki, by móc zdiagnozować pełnoobjawową cukrzycę. Wysokie stężenie cukru we krwi prowadzi do uszkodzenia naczyń krwionośnych, wydłuża gojenie się ran, naraża na szwank funkcjonowanie wszystkich narządów. Oboje straciliśmy bliskich, którzy chorowali na cukrzycę, z powodu której musieli mieć amputowane kończyny, cierpieli na depresję, demencję, choroby serca i ślepotę.

Otyłość jest w skali całego kraju poważnym problemem ze względu na fakt, że dwie trzecie amerykańskiego społeczeństwa ma nadwagę, a jedna trzecia jest otyła. Otyłość wywołuje w organizmie stany zapalne, które prowadzą do uszkodzenia narządów oraz stanowią przyczynę ponad trzydziestu chorób, między innymi raka, cukrzycy, depresji i demencji. Istnieje wiele publikacji, wśród nich znajdują się także dwie zawierające wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców zatrudnionych w Amen Clinics, mówiących o korelacji pomiędzy wzrostem wagi i obniżeniem sprawności mózgu. Jest to największy drenaż mózgów w historii Stanów Zjednoczonych, co negatywnie przekłada się na bezpieczeństwo kraju. Około 75 procent kandydatów na wojskowych nie dostaje się do armii. Departament Obrony wydał oświadczenie następującej treści: „Nadwaga lub otyłość to obecnie główne przyczyny medyczne, dla których kandydaci są odrzucani. Skądinąd doskonali potencjalni rekruci, z których część pochodzi z rodzin o wielopokoleniowej tradycji w wojskowości, nie kwalifikuje się do służby wojskowej ze względu na nadwagę”.

Problem z wagą nie dotyczy jedynie dorosłych. Otyłość wśród dzieci wzrosła z 4 procent w 1982 roku do 18,5 procent w 2015 roku, co stanowi wzrost o 350 procent. Oczywiste jest to, że specjaliści od przetworzonej żywności i koncerny spożywcze obrali sobie dzieci za grupę docelową. Jeśli nie staniesz się wojownikiem i nie zaczniesz walczyć o zdrowie włas­nego umysłu i umysłów swoich podopiecznych, możesz się spodziewać wystąpienia u któregoś z was ADD, depresji, demencji, przedwczesnego starzenia się, cukrzycy, otyłości oraz przedwczesnej śmierci.

Kiedy po raz pierwszy uświadomiliśmy sobie powiązane ze sobą przyczyny powyższych chorób i wdrożyliśmy program naprawczy, byliśmy niezmiernie podekscytowani wynikami naszych pacjentów − zwiększył się u nich poziom energii, koncentracji, poprawił się nastrój, polepszyła się pamięć, unormowała się waga, odczuli nawet ulgę w bólu.

Początkowo, gdy zaczęliśmy mówić o programie, który nazwaliśmy Drogą wojownika, niektórzy wycofywali się, mówiąc: „Ale ja nie chcę walczyć, trudno jest być wojownikiem”.

Lecz nasza odpowiedź brzmi: „Trudno jest być chorym. Wejście na drogę wojownika stanie się łatwe, gdy poznasz zasady i zaczniesz je stosować”. Dobry stan zdrowia, wysoki poziom energii, dobra pamięć, nastrój i koncentracja są bezcenne. Rozpoczęcie programu Droga wojownika oznacza niesamowitą zmianę sposobu myślenia, która niesie ze sobą korzyści na resztę życia; nigdy już nie zechcesz powrócić do starych nawyków i dokonywać decyzji mających negatywny wpływ na twoje zdrowie.

Opisywanych problemów, które przybrały już postać epidemii, nie można rozpatrywać jako odrębnych nieprawidłowości i jako takich leczyć, gdyż są to raczej przejawy tych samych niezdrowych nawyków, a na wszystkie te dolegliwości istnieje jeden lek. Innymi słowy, można doprowadzić się do choroby różnymi sposobami, lecz do zdrowia wiedzie tylko jedna droga i jest ona prostsza, niż sądzisz: to Droga wojownika.

Niedawno prowadziliśmy prezentację dla osiemnastoosobowej grupy menedżerów, kadry zarządzającej ogromnej firmy technologicznej. Pod koniec pierwszej porannej sesji prezes poprosił Daniela na stronę i stwierdził, że musi zadbać o zdrowie mózgów swoich pracowników. „To może stanowić naszą przewagę nad konkurencją” – powiedział – „zwłaszcza że staramy się wyłowić z rynku najlepszych pracowników, konkurując z gigantami takimi jak Google, IBM czy Microsoft”. Dla ciebie także dobrostan twojego mózgu może stać się sposobem na uzyskanie przewagi nad innymi. Zdrowy umysł sprawi, że będzie ci się powodzić w życiu osobistym, zyska na tym twoje zdrowie, praca, poprawi się stan twoich finansów oraz relacje.

Wśród osób uprawiających sztuki walki krąży anegdota. Uczeń pyta: „Mistrzu, dlaczego uczysz mnie walczyć, a mówisz o pokoju?”. Na co mistrz odpowiada: „Lepiej być wojownikiem w ogrodzie, aniżeli ogrodnikiem na wojnie”.

Jeśli w twojej naturze leży raczej miłość i troska niż walka, tak jak w przypadku Daniela, skorzystaj z tkwiącej w tobie mocy uzdrawiania i stań się wojownikiem pokoju. Najwybitniejsi wojownicy w dziejach nigdy nie brali do ręki prawdziwej broni. Jezus, Gandhi, Nelson Mandela czy Martin Luther King Jr. zainspirowali ogromną liczbę ludzi do działania na rzecz idei, które na zawsze odmieniły losy świata. Walczyli o ludzi i o zasady, a wygrywali dzięki sile swoich umysłów, a nie mięśni. My pokażemy ci, jak tego dokonać.

Jeśli natomiast masz waleczną naturę, tak jak Tana, która ma czarny pas zarówno w taekwondo, jak i kenpo, treść tej książki bez wątpienia do ciebie przemówi. Tana walczyła o swoje zdrowie i nigdy więcej nie chce przez to przechodzić. A jak mówi jej sensei Bob White: „Jeśli jesteś gotowy na najgorsze, możesz się spodziewać najlepszego”. Dla niej sztuki walki są symbolem pokonywania barier i wytrwałości.

Odmienne ścieżki Daniela i Tany

Program Droga wojownika ma dla nas bardzo osobisty wymiar. Jesteśmy bardzo zaangażowani w misję tworzenia i przewodzenia społeczności wojowników, którzy z powagą podchodzą do kwestii zdrowia swoich ciał i mózgów. A oto krótkie podsumowanie drogi każdego z nas – pomoże ono zrozumieć, dlaczego nasze działania są dla nas tak ważne.

Ścieżka wojownika Daniela

Mentalność wojownika towarzyszy mi od 1972 roku, kiedy to w wieku osiemnastu lat zaciągnąłem się do armii amerykańskiej i zostałem sanitariuszem w szpitalu wojskowym. Opiekując się rannymi żołnierzami, zafascynowałem się medycyną. Jako sanitariusz służyłem naszym walecznym chłopakom i dziewczynom i to zajęcie przynosiło mi dużo satysfakcji. Po niespełna roku uświadomiłem sobie, że choć uwielbiam medyczny aspekt mojej służby, nie znoszę spania w błocie i świstu kul wokół siebie, więc uzyskałem kwalifikacje technika rentgenowskiego i tak rozwinęła się moja pasja związana z diagnostyką obrazową. Nasi profesorowie zwykli mawiać: „Skąd można wiedzieć, jeśli się nie zobaczy?”.

W 1979 roku, gdy byłem już studentem drugiego roku medycyny, osoba, na której bardzo mi zależało, próbowała odebrać sobie życie, a ja zabrałem ją do cudownego psychiatry. Dotarło do mnie wtedy, że jeśli on zdoła jej pomóc, co rzeczywiście mu się udało, ocali nie tylko jej życie, ale także życie jej dzieci, a może nawet i wnucząt, które będzie kształtował ktoś szczęśliwszy i bardziej stabilny emocjonalnie. Zakochałem się w psychiatrii, ponieważ zdałem sobie sprawę z tego, że jest to dziedzina medycyny, która może oddziaływać na wiele pokoleń.

Odkąd podjąłem decyzję o rozpoczęciu specjalizacji psychiatrycznej, niemal każdego dnia walczę o zdrowie psychiczne moich pacjentów i dobrostan ich umysłów. Wraz z nimi walczę o ich zdrowie psychiczne, małżeństwa, dzieci, wnuki czy pracę, jak również o ich wolę życia. W mojej pracy spotykam się z dziećmi, nastolatkami i dorosłymi, którzy zmagają się z myślami samobójczymi, stanowią zagrożenie dla otoczenia, cierpią z powodu traumatycznych przeżyć, uzależnień, psychozy, depresji, manii, ataków paniki czy otępienia.

Na drogę wojownika wszedłem w 1991 roku, kiedy po raz pierwszy wziąłem udział w szkoleniu na temat obrazowania mózgu metodą SPECT. Skrót SPECT oznacza tomografię emisyjną pojedynczego fotonu (ang. single-photon emission computed tomography). Jest to metoda obrazowania medycyny nuklearnej, dzięki której można zbadać przepływ krwi oraz tworzyć przestrzenne obrazy aktywności biologicznej. Badanie SPECT przedstawione zostało jako narzędzie pozwalające psychiatrom na gromadzenie większej ilości danych na temat stanu pacjentów. Podczas tego właśnie wykładu powiązano ze sobą moje dwie zawodowe fascynacje − obrazowanie medyczne oraz psychiatrię, co, mówiąc zupełnie szczerze, całkowicie odmieniło moje życie. Przez kolejne dwadzieścia pięć lat wraz z zespołem współpracowników z Amen Clinics zgromadziliśmy największą na świecie bazę obrazów mózgu powiązanych z zachowaniem, na którą składa się 125 tysięcy obrazów pacjentów ze 111 państw.

Badanie SPECT pozwala nam zebrać trzy rodzaje informacji na temat funkcjonowania mózgu: prawidłowa aktywność, zbyt niska aktywność, nadmierna aktywność. Poniżej znajdują się obrazy mózgów osób, które doznały urazu mózgu bądź biorą narkotyki. Analiza poszczególnych obrazów wiele nas nauczyła i w tej książce podzielimy się zdobytą wiedzą o tym, jak gra w futbol, nadużywanie alkoholu czy stosowanie narkotyków mogą uszkodzić mózg i zniszczyć życie.

Mózg uszkodzony w wyniku urazu oraz brania narkotyków

Niska aktywność w obrębie prawego płata czołowego

Widoczne ubytki wskazują na ogólną niską aktywność spowodowaną urazem, podobnie jest w przypadku uzależnienia

Zapewne słyszałeś o tym, że obraz jest wart więcej niż tysiąc słów − tymczasem trójwymiarowa mapa jest warta więcej niż tysiąc obrazów. Mapa pokazuje, gdzie się aktualnie znajdujesz, i daje wskazówki, jak dotrzeć tam, gdzie chcesz być. Właśnie tym są badania SPECT w ośrodkach Amen Clinics. Są dla nas jak mapy, które pozwalają stawiać lepsze diagnozy i skuteczniej pomagać naszym pacjentom.

Jednym z pierwszych wniosków, do jakich doprowadziły mnie badania SPECT, było to, że to w „zazdrości o mózg”, w pragnieniu zdrowia umysłu, tkwi prawdziwy sekret szczęścia i długowieczności. Kiedy zacząłem zlecać te badania, byłem tak podekscytowany nową technologią, że zbadałem mózgi wielu znanych mi osób, począwszy od znajomego, który miał problemy z panowaniem nad sobą, przez kuzyna cierpiącego na ataki paniki, a skończywszy na mojej sześćdziesięcioletniej wówczas matce, której mózg okazał się niezwykle piękny, co stanowiło odzwierciedlenie jej pełnego miłości, wspaniałego życia.

Obraz SPECT pięknego mózgu mojej mamy w wieku 60 lat

Pełna, równomierna, symetryczna aktywność

Obraz mózgu Daniela wcześniej i 25 lat później

Mózg z licznymi zagłębieniami, o niezdrowym wyglądzie

Mózg w dużo lepszej kondycji

Po raz pierwszy poddałem się diagnostyce obrazowej w wieku 37 lat, a mój mózg nie wyglądał zbyt zdrowo. W szkole średniej grałem w futbol, jako młody żołnierz przeszedłem zapalenie opon mózgowo--rdzeniowych, miałem też wiele szkodliwych dla mózgu nawyków. Niewiele sypiałem, działałem w ciągłym stresie, miałem piętnaście kilogramów nadwagi. Po obejrzeniu obrazu własnego mózgu zacząłem zazdrościć innym mózgów w lepszej kondycji i zacząłem dbać o swój. Jak to w ogóle możliwe, aby moja sześćdziesięcioletnia matka miała mózg o młodszym wyglądzie niż mój? To było naprawdę irytujące. Przedstawiony w tej książce program, który nazwaliśmy Drogą wojownika, jest to ten sam plan, który początkowo opracowałem na własne potrzeby oraz na potrzeby moich pacjentów. Teraz, dwadzieścia pięć lat później, mój mózg wygląda młodziej i zdrowiej, co zwykle nie zdarza się wraz z upływem czasu. Z wiekiem aktywność mózgu zazwyczaj się zmniejsza, lecz teraz wiemy, że wcale nie musi tak być. Odkryliśmy, że stosując właściwą strategię, możemy powstrzymać starzenie się mózgu.

Zdrowie twojego mózgu ma więcej wspólnego z tym, co robisz, niż z tym, ile masz lat.

Ścieżka wojownika Tany: twoje doświadczenie nie jest twoim przeznaczeniem

Słowo „ofiara” u każdego wywołuje inne emocje. Dla mnie jest odstręczające. Wynika to z moich osobistych doświadczeń. Ci, którzy mnie znają, często mówią, że jestem „twardzielką”. I to prawda. Jestem twardzielką, wprawdzie czułą i kochającą, ale bezsprzecznie twarda ze mnie sztuka. Stałam się taka z konieczności. Trzeba przyznać, że moje dzieciństwo dalekie było od idylli, a moja rodzina nie przypominała tych pokazywanych w serialach. Byłam małą dziewczynką dorastającą w trudnych, a często i dramatycznych okolicznościach. Wciąż pamiętam ten dzień, gdy mając zaledwie cztery lata, zobaczyłam, jak mama i babcia dosłownie padają z rozpaczy na podłogę na wieść o tym, że mój wujek został zamordowany w bójce dilerów narkotykowych.

Byliśmy biedni, więc jako dziecko biegające bez opieki z kluczem na szyi łagodziłam swój lęk z pomocą najlepszych przyjaciół: skrzata (z opakowania płatków Lucky Charms), kapitana (Cap’n Crunch) i tygryska (Frosted Flakes). Panujący w domu chroniczny stres w połączeniu z fatalną dietą zaatakowały mój układ odpornościowy. Dużo chorowałam i w szpitalu zapracowałam sobie na status „stałej klientki”. Sporo mnie to kosztowało, ale częste wizyty w szpitalu sprawiły, że zapragnęłam pomagać innym chorym.

Kiedy miałam siedem lat, zamieszkała z nami babcia, ponieważ jej cukrzyca wymknęła się spod kontroli. Nie zamieszkała z nami, żeby się opiekować mną, lecz po to, żebym to ja mogła się nią zaopiekować. Gdy miałam jedenaście lat, musiałam wstrzykiwać jej insulinę, ponieważ z powodu choroby straciła wzrok. Nie mogła tego robić moja mama, która pracowała na kilku etatach, żeby nas utrzymać. Byłam przerażona, gdy pielęgniarka wręczyła mi pomarańczę, na której miałam przećwiczyć robienie zastrzyków, informując mnie jednocześnie, że jeśli wstrzyknę babci złą dawkę, mogę ją zabić.

Moja decyzja, by nauczyć się walczyć, naprawdę walczyć, wynika z osobistego, traumatycznego przeżycia. Miałam piętnaście lat, gdy pewnego dnia w drodze do szkoły zostałam zaatakowana przez potężnego mężczyznę. Chwytał mnie za intymne części ciała, obmacywał, ciągnąc jednocześnie w pobliskie zarośla. Ten psychopata w garniturze chciał mnie zgwałcić. To dziwne, ale nie czułam strachu, co być może uratowało mi wtedy życie. Odczuwałam wyłącznie oburzenie i wściekłość, to te emocje dały mi siłę, by krzyczeć, rozedrzeć mu koszulę, kopnąć go kolanem w krocze i rzucić się do ucieczki. Nie da się zapomnieć tego, co czujesz, gdy ktoś próbuje cię obezwładnić. Wynikiem szoku wywołanego tamtym zdarzeniem było przerażenie, że tak naprawdę może mnie skrzywdzić każdy mężczyzna, ponieważ jest ode mnie większy i silniejszy. W miejsce przerażenia szybko jednak pojawiła się wściekłość. Po mniej więcej tygodniu postanowiłam, że nigdy więcej nie będę ofiarą, a przynajmniej nie będę tak się czuć ani tak się zachowywać. Do lustra przykleiłam zdjęcie miss kulturystyki i rozpoczęłam treningi, by stać się silną, muskularną i sprawną kobietą. Nie chciałam mieć nic wspólnego z wizerunkiem chudzielca, jaki był wtłaczany do głów młodych dziewczyn. Chciałam być wojowniczką!

Nie przewidziałam jednak ataku, który zbliżał się po cichu i nieoczekiwanie obezwładnił mnie osiem lat późnej. Zupełnie bez ostrzeżenia inny wróg powalił mnie na deski. Był to cios, którego się absolutnie nie spodziewałam. Zaatakowały mnie moje własne komórki. Poczułam się zdradzona przez własne ciało, kiedy w wieku dwudziestu kilku lat zdiagnozowano u mnie raka tarczycy. Miałam już przerzuty w węzłach chłonnych i choroba kilka razy się ponowiła. Przez kolejnych jedenaście lat, podczas gdy moi przyjaciele kończyli studia i zakładali rodziny, ja poddawałam się operacjom i radioterapii, a także zmagałam się z licznymi problemami zdrowotnymi, które pojawiały się w ich następstwie. Po raz drugi przekonałam się, jak to jest być ofiarą, i nienawidziłam tego stanu. Popadłam w taką depresję, że modliłam się o śmierć. Myślałam: „Jeśli istnieje Bóg, na pewno o mnie zapomniał”.

W pewnym okresie byłam tak chora, że miałam przepisanych dziewięć różnych leków i z ich powodu musiałam brać kolejne, by uporać się ze skutkami ubocznymi. Kiedy się skarżyłam, lekarz oznajmił, że moja choroba ma podłoże genetyczne, że zaprzeczam faktom i że być może powinnam skonsultować się z psychiatrą. Postawmy sprawę jasno: to nie wtedy poznałam Daniela! Nigdy nie byłam pacjentką jego ośrodka, choć często powtarza, że jestem wymarzonym przypadkiem.

W chorobie walczyłam przeciwko niewidzialnej sile i uświadomiłam sobie, że walczę o życie. To było dużo trudniejsze niż walczyć o zdrowie. Nikt nie tłumaczył mi, jakie będą fizyczne i emocjonalne następstwa zastosowanej terapii. Nikt mnie nie uprzedził, że gdy po usunięciu tarczycy na dwa miesiące będę musiała odstawić leki, by poddać się leczeniu, będę się czuła tak okropnie, że będę chciała umrzeć. Depresja spowiła mnie jak ciemna chmura i nie widziałam żadnego światełka na horyzoncie. Wiedziałam tylko, że nie jestem w stanie podnieść się z łóżka i że wolę już nie żyć, niż marnować tlen i być ciężarem dla rodziny. To wtedy nabrałam pewności, że Bóg mnie opuścił.

Lecz to nie była prawda. Z czasem zdołałam wskrzesić w sobie moc, która we mnie pozostała, i z boską pomocą udało mi się przekuć złość i strach w pozytywną energię, która pozwoliła mi się podnieść – odrodziłam się jak feniks z popiołów. Stałam się wówczas innym typem wojownika − najlepszym obrońcą samej siebie i własnego zdrowia.

Co wspólnego ma dorastanie w biedzie, życie w ciągłym stresie i bycie ofiarą napaści z chorobą nowotworową? Otóż bardzo wiele, to przewlekły stres zaatakował mój układ odpornościowy i przez to stałam się podatna na choroby. Musiałam podjąć walkę i w ten sposób odnalazłam ścieżkę wojownika i postanowiłam pomóc samej sobie oraz innym zmieniać umysły i ciała. Rozpoczęłam pracę jako pielęgniarka na oddziale neurochirurgii i neurotraumatologii, sprawowałam opiekę nad najpoważniej chorymi pacjentami w szpitalu. Zaczęłam też trenować sztuki walki, ponieważ dawało mi to poczucie sprawczości oraz pomagało czuć się i myśleć jak wojownik.

Mądrość, jaką dały mi sztuki walki, to coś więcej niż walka, coś więcej niż sztuka, coś więcej niż sport. Bycie wojownikiem to określony sposób myślenia. Realizacja programu Droga wojownika oznacza stosowanie tych koncepcji w walce o zdrowy mózg. Każdy może zacząć myśleć w ten sposób, jeśli trochę poćwiczy i mocno się skoncentruje. Chcę być okazem zdrowia, siły i dobrej kondycji − dla mojej córki i dla moich pacjentów. Szybko sobie uświadomiłam, że dzięki moim treningom sztuk walki oraz mentalności wojownika mogę stać się doskonałym przykładem dla pacjentów, którzy czują się słabi, załamani, chorzy i skrzywdzeni. Moim celem jest to, aby wskazać ci Drogę wojownika, abyś mógł osiągnąć mistrzostwo w walce o własne zdrowie.

Szybka ścieżka lub stopniowe zmiany

Z naszego doświadczenia wynika, że istnieją dwa typy pacjentów.

1. Niektórzy, podobnie jak Tana, mają mentalność wojownika. Chcą od razu w pełni się zaangażować i jak najszybciej poczuć się lepiej. To ci, którzy mówią: „Po prostu powiedz mi, co mam robić, a ja to zrobię”. Często są to ludzie chorzy lub tacy, którzy przeszli kryzys. Często mają już dość poczucia permanentnego braku energii.

2. Inni wolą dokonywać zmian powoli. Wolą działać krok po kroku, aż z czasem wykształcają w sobie tyle dobrych nawyków, że wszystko wydaje się mieć sens i być łatwe do wykonania. To podejście jest bardziej zbliżone do sposobu działania Daniela.

Niezależnie od tego, którą ścieżkę wybierzesz, nasz program może ci pomóc. Jedna z naszych najbardziej inspirujących pacjentek, Nancy (której historię poznasz w części 4) zdecydowała się na stopniowe wprowadzanie zmian, w ciągu roku schudła 35 kilogramów i całkowicie zmieniła swoje życie. Z kolei ojciec Daniela (którego historię poznasz w części 7) był bardzo chory i kiedy zdecydował się na udział w programie, po prostu zaczął postępować zgodnie z naszymi zaleceniami, łącznie ze zmianą diety, regularnymi ćwiczeniami fizycznymi, kontrolowaniem stresu, braniem witamin i suplementów, dzięki czemu w krótkim czasie znacznie poprawił się jego stan zdrowia. To od ciebie zależy, który sposób uznasz za najlepszy dla siebie; obie ścieżki prowadzą do doskonałych wyników.

Fazy wdrażania programu Droga wojownika: prymitywna, mechaniczna, spontaniczna

Każdy, kto trenuje sztuki walki, każdy sportowiec czy muzyk pamięta trudne pierwsze kroki w nauce skomplikowanych ruchów. Zawsze na początku wydaje się, że ciało nigdy nie będzie w stanie ich sobie przyswoić. Jednak z czasem wszystko przychodzi coraz łatwiej, trudne z początku gesty wychodzą coraz płynniej, aż w końcu stają się niemal drugą naturą. Mózg i ciało potrzebują czasu, by się do siebie dostroić, wytworzyć nowe połączenia nerwowe i przystosować się do nowego sposobu działania i myślenia.

Osoby zaczynające brać udział w programie często czują się nieco zagubione i zdezorientowane.

A

gdzie cukier?!

Wszystko

z umiarem!

Co

się stało z chlebem i makaronem? Kiedy będę mogła znowu je jeść?

Ale

ja uwielbiam frytki i napoje gazowane!

Nie

wiem, gdzie mam robić zakupy ani co kupować.

Nie

chcę spać osiem godzin!

Nie

chce mi się ćwiczyć!

Jestem

zbyt zajęty, zbyt zestresowany, za bardzo przywykłem do tego, co robiłem do tej pory.

Powtarzamy uczestnikom naszego programu, by się nie martwili, ponieważ znajdują się w fazie prymitywnej, kiedy wszystko wydaje się trudne i niemożliwe do zrobienia. Wystarczy trochę zaufania, wiedzy, lepszego samopoczucia wynikającego z wprowadzanych zmian oraz wytrwałości, by przejść do kolejnego etapu. Po niedługim czasie, często w ciągu trzydziestu dni, jeśli wybrałeś szybką ścieżkę, lub w ciągu trzydziestu do dziewięćdziesięciu dni, jeśli działasz krok po kroku, regenerują się kubki smakowe, w mózgu tworzą się nowe połączenia i niebawem wszystko staje się prostsze.

Wtedy następuje faza mechaniczna − wypracowujesz pewien zdrowy rytm. Okazuje się, że są potrawy, które ci smakują, ćwiczenia, które jesteś w stanie wykonać, a w mózgu kształtują się zdrowe nawyki. W miejsce wątpliwości pojawia się jasny cel i nowa energia. Zaczynasz kojarzyć pewne produkty z poczuciem szczęścia i przypływem energii, a inne ze stanem przygnębienia i ospałości. Dokonywanie trafnych wyborów staje się dla ciebie prostsze. Łatwiej ci dostrzec pewne negatywne schematy myślowe i zaczynasz kwestionować czarne myśli pojawiające się w twojej głowie. Na tym etapie wciąż musisz ściśle przestrzegać zasad programu, ponieważ nowe nawyki jeszcze nie weszły ci w krew. Ten etap może trwać od jednego do trzech miesięcy u osób, które zdecydowały się na szybką ścieżkę, a od trzech do sześciu miesięcy u tych, którzy wprowadzają zmiany stopniowo.

Naszym celem jest to, abyś osiągnął fazę spontaniczną, kiedy twoje nawyki i reakcje stają się automatyczne, są twoją drugą naturą. Ten etap zwykle następuje w okresie od czterech do sześciu miesięcy dla tych, którzy podążają szybką ścieżką, a od sześciu do dwunastu miesięcy dla tych, którzy działają krok po kroku. Jeśli wytrwasz i nie poddasz się, pomimo wyzwań i trudności, na przykład kłopotów w pracy, rozwodu czy śmierci bliskich (czego każdy z nas może doświadczyć), już nigdy nie zejdziesz ze ścieżki wojownika.

W fazie spontanicznej reakcje i nawyki stają się automatyczne.

Masz

ochotę na deser? Tak, ale chcę coś, co doda mi zdrowia, a nie je zabierze.

Chcesz

trochę chleba przed obiadem? Nie.

Czy

masz ochotę na jeszcze jedną lampkę wina? Nie.

Planujesz

swoją aktywność fizyczną i rzadko z niej rezygnujesz, tak jak nie zrezygnowałbyś z przyjścia na występ własnego dziecka czy z wizyty u lekarza. To dla ciebie ważne.

Nie

musisz się zastanawiać nad tym, jak zareagować − twoje reakcje są spontaniczne i świadczą o dobrych nawykach.

Zdobądź czarny pas w dyscyplinie zmagań o zdrowy mózg. Fakt posiadania czarnego pasa nie oznacza, że stajesz się twardszy czy silniejszy albo że nie odczuwasz strachu. Czarny pas oznacza, że nigdy się nie poddajesz, stawiasz czoło własnym lękom, jesteś wytrwały i zawsze się podnosisz po upadku!

Posiadacz czarnego pasa jest jak posiadacz białego pasa z tą jednak różnicą, że nigdy się nie poddaje.

Wolno ci upaść bez poczucia porażki, ale pod tym warunkiem, że podnosisz się i próbujesz jeszcze raz. To jest proces. Co ważne, stajesz się mentorem dla innych, uświadamiasz tych, którzy mają trudności. Aby uzyskać czarny pas, musisz stać się mentorem, przekazywać innym swoją wiedzę. Ucząc innych, utrwalasz własną wiedzę. W ten sposób dając coś od siebie, otrzymujemy coś w zamian.

PRYMITYWNA – MECHANICZNA − SPONTANICZNA

Nasze doświadczenia wskazują, że najskuteczniejsi uczestnicy programu w ciągu roku przechodzą przez trzy następujące fazy:

1−3 miesiące: faza prymitywna

W tej fazie przestrzegaj zasad i postępuj zgodnie z naszymi zaleceniami; nie będzie to dla ciebie naturalne, więc by się nie zagubić, ważne jest, abyś podążał wytyczoną ścieżką.

Uświadom sobie, że walczysz o własne zdrowie i podejmij decyzję o zmianie postępowania (Mentalność wojownika, część 1).Oceń funkcjonowanie własnego mózgu, aby poznać jego typ, i zgromadź istotne wyniki badań (Diagnoza wojownika, część 2).Wyczyść swoją spiżarnię, zaopatrz się w zdrowe jedzenie, zacznij suplementować swoją dietę (Dieta wojownika, część 3).Zacznij kształtować nawyki zdrowe dla mózgu polegające na podjęciu aktywności fizycznej i dostarczaniu organizmowi wystarczającej ilości snu (Trening wojownika, część 4).Zastanów się nad swoją misją, zapytaj siebie samego o to, dlaczego właściwie zależy ci na dobrym zdrowiu, i jasno określ sens swoich działań (Misja wojownika, część 5).Zastanów się nad tym, dla kogo musisz być zdrowy, za kogo ponosisz odpowiedzialność teraz i w przyszłości, i rozejrzyj się wokół siebie, by znaleźć przyjaciół, którzy wraz z tobą wezmą udział w programie (Zobowiązania wojownika, część 6).Nie postrzegaj programu jako natychmiastowego remedium; wykonaj 14-dniowy Program wzmacniania mózgu (Podstawowy roczny plan treningów wojownika, część 7).Weź pod uwagę to, że wiele razy zbłądzisz; bądź na to gotowy, ale nie uznawaj upadków za porażkę. Aby przejść do kolejnego etapu, należy przemyśleć swoje błędy i zacząć się na nich uczyć.

2−6 miesięcy: faza mechaniczna

Na tym etapie nabierasz pewności siebie. Masz poczucie, że jesteś w stanie dokonać zmian, ale wciąż potrzebujesz mentora i wsparcia.

Zaangażuj się jeszcze bardziej w program Droga wojownika, sprawując ściślejszą kontrolę nad własnym zachowaniem i zachowaniem twoich bliskich, ponieważ jesteś świadomy szkodliwości niektórych czynników i chorób występujących w twoim otoczeniu. Koncentrujesz się raczej na obfitości dostępnych korzystnych dla zdrowia opcji, a nie na tym, że doświadczasz niedostatku. Coraz większe sukcesy dodają coraz więcej zapału do działania. Lepiej radzisz sobie z krytyką, pochodzącą od osób prowadzących niezdrowy tryb życia (Mentalność wojownika, część 1).Poznaj wyniki badań oraz istotne dla twojego zdrowia wskaźniki i staraj się je poprawić. Walczysz z podatnością na choroby na wielu frontach (niwelowanie stanów zapalnych, kontrolowanie poziomu cukru we krwi, zwiększanie poziomu antyoksydantów, dostarczanie odpowiedniej ilości składników odżywczych). Wiesz, jakie czynniki mogą wywołać u ciebie depresję, przyspieszyć proces starzenia się, chorobę Alzheimera i aktywnie starasz się im przeciwdziałać (Diagnoza wojownika, część 2).Poznawaj coraz więcej produktów, które ci smakują, a jednocześnie ci służą. Suplementy, jakie przyjmujesz, są lepiej dostosowane do potrzeb twojego organizmu (Dieta wojownika, część 3).Wprowadzaj coraz więcej zdrowych nawyków korzystnie wpływających na twój mózg, takich jak proste techniki medytacyjne czy głęboka relaksacja. Uczysz się też kwestionować negatywne myśli, które odbierają ci poczucie szczęścia. Odczuwasz nieustającą potrzebę uczenia się. Coraz łatwiej przychodzi ci realizacja planu, który coraz bardziej się krystalizuje (Trening wojownika, część 4).Zacznij rozmawiać z przyjaciółmi i bliskimi o swoich wcześniejszych porażkach i bolesnych doświadczeniach. Zaczynasz dostrzegać sens w cierpieniu, jakiego w życiu doznałeś (Misja wojownika, część 5).Zacznij dzielić się swoim doświadczeniem z przyjaciółmi, współpracownikami i bliskimi. Inni uczestnicy programu stają się ważną częścią twojego życia (Zobowiązania wojownika, część 6).Całkowicie angażuj się w to, co robisz, nie na kilka miesięcy, lecz na całe życie (Podstawowy roczny plan treningów wojownika, część 7).Popełniasz coraz mniej błędów. Wciąż zdarzają się gorsze dni, ale wyciągasz wnioski ze swoich błędów i robisz z nich użytek na własną korzyść.

6−12 miesięcy: faza spontaniczna

Nawyki przekształcają się w rutynowe działania w fazie spontanicznej. Mówisz sobie: „,Pojąłem to, to nie jest trudne”. Automatycznie reagujesz we właściwy sposób.

Nigdy nie myśl o tym, by się poddać, nawet wtedy, gdy upadasz. Wracasz na właściwe tory, do dobrych nawyków. Wykształcasz w sobie wewnętrznego strażnika i identyfikujesz się ze zdrowym stylem życia (Mentalność wojownika, część 1).Ponownie wykonaj badania laboratoryjne, zobacz, jak poprawiły się twoje wyniki. Bardziej koncentrujesz się na tym, jak uniknąć chorób w długiej perspektywie (Diagnoza wojownika, część 2).Szukaj nowych potraw i przepisów, jakbyś był poszukiwaczem skarbów. Konsekwentnie zdrowo się odżywiasz i stosujesz suplementy. Czerpiesz radość z jedzenia i wiesz, że odżywiając się źle, pozbawiasz się zdrowia (Dieta wojownika, część 3).Czujesz się nieswojo i irytujesz się, gdy coś zakłóca twoją rutynę. Postępując słusznie, czujesz się lepiej, niż robiąc coś, co ci nie służy. Ekscytuje cię możliwość uczenia się nowych rzeczy, ponieważ twój poziom koncentracji i sprawności umysłowej jest wyższy (Trening wojownika, część 4).Z entuzjazmem podchodzisz do możliwości wspierania innych. Dobry stan zdrowia i dzielenie się założeniami programu staje się częścią twojej tożsamości, ponieważ znasz sekret, który może zmienić świat (Misja wojownika, część 5).Masz motywację, by stać się mentorem dla innych, by podzielić się swoim sukcesem (Zobowiązania wojownika, część 6).Celebruj proces stawania się wojownikiem, ciesz się coraz lepszym samopoczuciem i mocą (Podstawowy roczny plan treningów wojownika, część 7).

Czy ten program jest dla ciebie?

Ten program jest dla tych, którzy chcą poważnie podejść do kwestii własnego zdrowia, czy to z potrzeby serca, czy z konieczności. Jest dla tych, którzy chcą wyglądać i czuć się jak najlepiej, dopóki to możliwe, oraz dla tych, którzy chcą osiągać doskonałe wyniki w pracy czy w szkole i poprawić jakość swoich relacji z innymi. Jest także przeznaczony dla osób zmagających się z:

depresją,

ADHD,

stanami

lękowymi,

zespołem

stresu

pourazowego,

uzależnieniami,

zaburzeniem

afektywnym dwubiegunowym,

urazami

mózgu,

problemami

z pamięcią,

przedwczesną demencją,

chorobą

Alzheimera

lub innymi postaciami otępienia występującymi w rodzinie,

otyłością,

cukrzycą

lub

stanem przedcukrzycowym,

chorobami

serca,

nowotworami,

zaburzeniami

funkcji poznawczych spowodowanymi chemioterapią.

Droga wojownika to również program dla rodziców niepełnosprawnych dzieci oraz dla osób, które opiekują się starszymi lub niedołężnymi rodzicami. Jest dla tych, którzy chcą przekazać następnym pokoleniom zdrowie, a nie choroby, dla tych, którzy chcą poczuć w sobie moc, i dla tych, którzy mają poczucie, że toczą walkę o własne zdrowie.

Program Droga wojownika nie jest dla każdego. Jest dla osób, które są gotowe zmieniać swoje umysły i ciała przez resztę swojego życia. Nie jest skierowany do tych, którzy szukają szybkiego remedium na swoje problemy lub chcą stosować drobne oszustwa czy też ogłosić grudzień miesiącem bez diety. Nie jest dla tych, którzy mówią: „Wszystko z umiarem”. Arszenik, kokaina czy stosunki pozamałżeńskie szkodzą nawet w niewielkich ilościach. Nie szukamy perfekcjonistów. Perfekcjonizm często bywa pretekstem dla porażki. Wiemy, że będziesz popełniać błędy i będą zdarzały ci się upadki, tak jak zdarzają się dzieciom, które uczą się chodzić, lecz wojownik uczy się na błędach i z czasem popełnia ich coraz mniej.

Poszukujemy i szkolimy wojowników, ludzi, którzy poważnie podchodzą do kwestii zdrowia ciała i umysłu − własnego oraz swoich bliskich. Kiedy zapragniesz zdrowego mózgu, szczerze pokochasz ten najcenniejszy narząd swojego ciała, możesz stać się wojownikiem, a wówczas wszystko zmieni się na lepsze. Program Droga wojownika to okrzyk bojowy wzywający do walki o przywrócenie i utrzymanie zdrowia w naszych rodzinach, firmach, szkołach, społecznościach, grupach. Przyłącz się do nas.

Część 1Mentalność wojownikaWojnę wygrywa się i przegrywa w głowie

Wysiłek i odwaga nie wystarczą, gdy brakuje celu i kierunku.

John F. Kennedy

Jesteś wilkiem, owcą czy psem pasterskim?

W swojej książce On Combat Dave Grossman twierdzi, że ludzie dzielą się na trzy typy: wilki, owce i psy pasterskie. Większość ludzi reprezentuje typ owcy. Nie chcą mieć kłopotów ani ich przysparzać. Bez sprzeciwu godzą się z zastanym stanem rzeczy. Niestety, stado owiec bezmyślnie podąża za owcą na przedzie, nawet jeśli zbliża się ona do krawędzi urwiska. Wilki stanowią bardzo niewielki odsetek populacji. Są drapieżnikami, a ich ofiarą padają owce. Psy pasterskie, podobnie jak wilki, to również bardzo nieliczna grupa. Podobnie jak wilki są agresywne i skłonne do walki. Jednakże od drapieżników odróżnia je silna potrzeba ochrony stada.

Wilki są silną mniejszością.

Obierają sobie za cel słabsze osobniki i wykorzystują ich słabość.

Wypatrują owiec, które są nieuważne. Kiedy nie przywiązujesz wagi do swojego zdrowia, stajesz się celem drapieżników.

Polują na osobniki chore, ponieważ one nie są w stanie się obronić.

Atakują owce, które oddaliły się od stada. Samotność i społeczna izolacja mogą być przyczyną przedwczesnej śmierci

[15]

.

Unikają owiec pilnowanych przez psy pasterskie, choć często bywają od nich silniejsze. Wilkom zależy na tym, by uniknąć walki czy ryzyka zranienia

[16]

.

Owce stanowią większość populacji.

Mają silnie rozwinięty instynkt stadny

[17]

. Podążają za stadem i postępują zgodnie z tym, co robią pozostałe owce.

Naśladują pozostałych członków stada. Gdy jedna owca rusza z miejsca, stado zwykle podąża za nią, nawet wówczas, gdy to błąd. W 2005 roku w Turcji owca spadła z urwiska, a jej los podzieliło kolejne 1500 sztuk

[18]

. W 2014 roku w Chinach pierwszą owcę wiatr zepchnął z klifu, 58 pokornie ruszyło w jej ślady

[19]

.

Są łagodne i zwykle nie wykazują agresji, więc łatwo nimi ste­rować.

Nie wierzą w to, że coś złego może się wydarzyć.

Stosują metodę wyparcia i nie chcą widzieć problemów.

Udają, że wszystko jest w porządku oraz łudzą się, że wilk nigdy nie nadejdzie.

Działają zwykle w dwóch trybach: spokojny wypas lub paniczna ucieczka (syndrom grupowego myślenia).

Często nie lubią psów pasterskich, ponieważ przypominają im o możliwym zagrożeniu. Jeśli twoje dzieci irytują się, gdy próbujesz je chronić, możesz to uznać za normalne zjawisko.

Psy pasterskie znajdują się na przeciwległym do wilków krańcu – również stanowiąc mniejszość.

Liczy się dla nich cel, jakim jest ochrona stada. Żyją po to, by coś zmienić.

Muszą przejść odpowiednie szkolenie, by działać skutecznie.

Poważnie podchodzą do życia. Nie traktują lekko swoich zobowiązań.

Kochają swoje stado, nawet jeśli ich miłość pozostaje nieodwzajemniona.

Są gotowe oddać życie za swoje owce.

Mają nad innymi przewagę. W przeciwieństwie do owiec potrafią przetrwać w nieprzyjaznym środowisku. Padając ofiarą ataku, owce często się poddają. Psy pasterskie natomiast w takiej sytuacji żarliwie się bronią i dzięki temu mają większe szanse na prze­trwanie.

Nie podejrzewamy wielu spośród naszych czytelników o bycie wilkami, ale bardzo chcemy, abyś przestał zachowywać się jak owca, skazując się na przedwczesną śmierć, podążając za innymi na skraj urwiska. Chcemy, byś podobnie jak pies pasterski był skupiony na celu, poważny oraz byś pragnął chronić siebie i swoich bliskich.

WOJOWNICZKA O NATURZE PSA PASTERSKIEGO – MJR LAURIE HEISELMAN

Laurie stanowi jeden z najlepszych przykładów wojownika o naturze psa pasterskiego. Kiedy poznaliśmy mjr Laurie Heiselman, była dyrektorem jednego z największych ośrodków leczenia uzależnień prowadzonych przez Armię Zbawienia, zlokalizowanego w Anaheim w Kalifornii. Przez wiele lat śledziła poczynania Daniela i zafascynowała ją możliwość poprawy funkcjonowania swojego mózgu. Im więcej wiedziała, tym bardziej uświadamiała sobie, że musi zadbać o własne zdrowie. Aby dawać jak najlepszy przykład, wzięła udział w kursie prowadzonym przez Tanę w jednym z ośrodków Amen Clinics. Laurie zrzuciła ponad 25 kilogramów, a wraz z nimi całą listę przypadłości, między innymi trądzik różowaty i zespół jelita drażliwego.

Gdy jej stan zdrowia zaczął się poprawiać, zdrowe nawyki zaczął przyswajać sobie również jej mąż, a także jej dzieci i wnuki. Na jednym z naszych ulubionych zdjęć widać Laurie, jak razem ze swoim pięcioletnim wnukiem pije zielony koktajl. Kiedy Laurie i jej rodzina odzyskali zdrowie, zrozumiała, że w Armii Zbawienia ma do czynienia z setkami osób, które borykają się z uzależnieniami i zdecydowanie muszą zadbać o mózg.

Pomimo silnego oporu ze strony przełożonych Laurie przy naszej pomocy stworzyła program terapii dla mózgu. W tamtym okresie ciężko nam było patrzeć, jak Laurie zmaga się z panującymi w organizacji niezdrowymi przyzwyczajeniami, ale jej wytrwałość zaczęła przynosić jej podopiecznym niesłychanie pozytywne wyniki. Wielu z uzależnionych odczuło poprawę nastroju, odzyskało umiejętność jasnego myślenia i prawidłowej oceny sytuacji. Przybywało historii z pozytywnym zakończeniem, a liczba porażek się zmniejszała. Ponieważ Laurie poważnie potraktowała swój udział w programie, nie tylko sama poczuła się lepiej, ale przyczyniła się także do poprawy stanu zdrowia członków swojej rodziny oraz swoich podopiecznych.

Wojowniczka Laurie o mentalności psa pasterskiego przed i po

Wojownik wie, dlaczego chce być zdrów

Pierwsza zasada właściwego nastawienia wojownika mówi o tym, że należy znać swój cel, wiedzieć, po co chce się wyzdrowieć i pozostać zdrowym. Jeśli poznasz sens swojego istnienia na głębokim, emocjonalnym poziomie, nie będziesz już godził się na bycie owcą, uzbroisz się w nastawienie, jakie towarzyszy psom pasterskim, będziesz poważnie traktować swoje zobowiązania, zaczniesz się bronić i walczyć o życie swoje, swoich bliskich i podopiecznych. Wyniki wielu badań wskazują, że silne poczucie celu przekłada się na niższą śmiertelność niezależnie od przyczyny[20].

Dwa najważniejsze pytania, jakie stawiamy swoim pacjentom, to:

Dlaczego musisz być zdrowy?

Dlaczego zależy ci na tym, by poprawić stan swojego umysłu i funkcjonowanie mózgu?

Czy pragniesz obniżyć poziom lęku i złagodzić depresję?

Czy chodzi ci o to, by utrzymać swój umysł w dobrej kondycji i jak najdłużej cieszyć się życiem?

Czy zależy ci na relacjach z bliskimi?

Dla kogo musisz zachować zdrowy mózg? Dla kogo musisz stać się psem pasterskim?

Jeśli nie wiesz, dlaczego musisz wyzdrowieć, nigdy nie zrobisz tego, co konieczne, by mieć zdrowy mózg.

Poświęć trochę czasu na to, by zastanowić się nad odpowiedzią na powyższe pytania, i zapisz swoje odpowiedzi jak najdokładniej. Bez świadomości, dlaczego zależy ci na zdrowiu, będzie ci dużo trudniej pozostać na właściwej ścieżce, zważywszy, że w naszej kulturze stale jesteśmy narażeni na niezdrowe wybory.

Chcielibyśmy się z tobą podzielić tym, co nas motywuje.

Daniel: Emmy

Emmy, nasza pięcioletnia wnuczka, to mój powód, by być zdrowym. Kiedy miała zaledwie pięć miesięcy, zaczęła miewać silne napady padaczkowe. Jednego dnia miała ich aż 160. Prowadziłem wykłady w Bostonie, gdy nasza córka zaczęła wysyłać mi wiadomości z nagraniami napadów, na których Emmy wyglądała, jakby ktoś poddawał ją elektrowstrząsom. Zdiagnozowano u niej niezwykle rzadkie genetyczne zaburzenie, do którego objawów zaliczały się między innymi napady padaczkowe, choroby serca i opóźnienia w rozwoju. Neurolog oznajmił nam, że mała być może nigdy nie będzie chodzić oraz że istnieje 30-procentowe ryzyko, że umrze przed ukończeniem trzeciego roku życia. Chciał przepisać jej lek, którego jedna dawka kosztuje 26 tysięcy dolarów i ma mnóstwo skutków ubocznych, może na przykład całkowicie zniszczyć układ odpornościowy.

Zapytałem o możliwość wdrożenia diety ketogenicznej, która z powodzeniem stosowana była u dzieci z napadami padaczkowymi. Lekarz wyśmiał mnie i stwierdził, że nie ma żadnych badań, które potwierdzałyby jej skuteczność. Tana później wyznała mi, że można było wyczuć napiętą atmosferę między nami już wtedy, kiedy zapytałem lekarza, czy potrafi czytać. „Chyba pan żartuje” – powiedziałem. – „Istnieje ponad siedemdziesiąt prac naukowych wskazujących na spadek częstotliwości napadów o połowę u niektórych dzieci, a zupełne ich wyeliminowanie u innych. Te badania przeprowadzono w takim prowincjonalnym szpitalu w Baltimore, Johns Hopkins Hospital. Słyszał pan może o nim?” – kipiałem z wściekłości.

Lekarz oznajmił, że jeśli zdecydujemy się na stosowanie diety ketogenicznej, on nie będzie mógł już leczyć Emmy. „Nie będziemy korzystać z pana usług” – odparłem mu na to. – „Jak udało się panu skończyć medycynę, jeśli nie wie pan, że pacjent ma prawo wyrazić świadomą zgodę na leczenie? Pana obowiązkiem jest udzielenie nam wszelkich informacji, a my na tej podstawie podejmujemy decyzję”.

Następnie zadzwoniłem do ośrodka specjalizującego się w diecie ketogenicznej w Health & Science University w Oregonie i odbyłem rozmowę z dyrektorem, który uznał, że jej wdrożenie jest zasadne w przypadku Emmy. W ciągu trzech miesięcy od zastosowania diety napady padaczkowe ustąpiły, a w wieku trzech lat Emmy zaczęła chodzić do przedszkola. Teraz może nawet biegać. Jestem jednym ze strażników Emmy, jej psem pasterskim.

Jeden z powodów, dla których chcę o siebie dbać, wyraziłem bardzo jasno. Muszę być zdrowy, by walczyć o Emmy, dopóki będę w stanie. Jeśli mój mózg przestanie dobrze funkcjonować, nie będę mógł dobrze służyć tym, którzy mnie potrzebują. A jeśli twój mózg przestanie dobrze funkcjonować, nie będziesz w stanie dobrze służyć tym, którzy potrzebują ciebie. Nigdy nie chcę stać się dla moich dzieci ciężarem. Chcę być przewodnikiem i przywódcą dla mojej rodziny, a jedynym na to sposobem jest utrzymanie sprawnego umysłu i zdrowego mózgu. Kiedy stawiam na szali pokusę zjedzenia lodów czy frytek oraz konieczność utrzymania mózgu w dobrej kondycji dla Emmy, ona zawsze wygrywa.

Tana: trzy powody

Kiedy zastanawiam się nad tym, co mnie motywuje do dbania o zdrowie, przeważają trzy powody.

Doświadczyłam w swoim życiu ciężkiej choroby i depresji. Nigdy więcej nie poddam się im bez walki. Bycie wojownikiem symbolizuje dla mnie walkę o zdrowie, poczucie sprawczości, wytrwałość i zwycięstwo w wojnie o zdrowie!

Pomaganie innym w walce o zdrowie ciała i umysłu jest dla mnie misją od Boga. Częścią mojego procesu dochodzenia do zdrowia było uczenie innych. Nigdy nie podejrzewałam, że najgorsze, a nawet najbardziej wstydliwe doświadczenia mojego życia staną się moim przekazem dla innych. Ból staje się mniejszy, gdy możemy go z kimś dzielić. Kiedy każdego dnia patrzę na ludzi, którzy zdrowieją, wiem, że nie mogę zmarnować tego błogosławieństwa.

Ból staje się mniejszy, gdy możemy go z kimś dzielić.

Mam do wyszkolenia młodego psa pasterskiego – moją córkę Chloe − i traktuję to zadanie bardzo poważnie. Twoje dzieci robią to samo, co ty, a nie to, co im każesz. Chloe ma moje geny, co sprawia, że jest tak samo narażona na problemy zdrowotne jak ja. Od jej stylu życia zależy to, czy włączy dobre, czy złe geny. Nie chcę, aby przechodziła przez to samo piekło, przez które mnie przyszło przechodzić. Jeśli świadomie będę prowadziła niezdrowy tryb życia, ona prawdopodobnie przejmie moje złe nawyki i zachoruje równie poważnie jak ja lub jeszcze gorzej. Jestem strażnikiem Chloe, jej psem pasterskim, jej nauczycielem i wzorcem do naśladowania.

Niedawno Chloe powiedziała: „Mamo, dlaczego nie możesz być taka jak inne mamy w Newport Beach? Dlaczego nie możemy iść razem na lody? Zawsze tylko zabierasz mnie i moich przyjaciół na zajęcia z samoobrony i do miejsc ze zdrową żywnością. Na moje urodziny zjadłaś tort bez cukru i bez glutenu. Dlaczego nie możesz po prostu kolekcjonować torebek i chodzić na lunche jak normalne mamy? Zawsze masz sińce po treningach i zawsze jesteś taka nakręcona”.

Odpowiedziałam jej na to: „To, jak trenujesz, przekłada się na to, jak walczysz. Jeśli nie podchodzisz poważnie do treningów, w dniu próby będziesz słaba. Od tego, jak żyjesz, zależy to, jak zareagujesz na kryzysową sytuację związaną z chorobą lub jakimkolwiek innym problemem. Nie możesz zacząć trenować w dniu walki!”. Potem zapytałam ją, czy chciałaby mnie wymienić na inną mamę.

Chloe przewróciła oczami, zamilkła na chwilę i powiedziała: „Nie, właściwie to jesteś całkiem spoko. Po prostu nie zawsze rozumiem, dlaczego nie wybierasz łatwych rozwiązań. Nie musisz tego wszystkiego robić. Mogłabyś być w centrum handlowym i jeść lunch z przyjaciółkami”.

Przytuliłam ją i powiedziałam: „Wiesz, wszystkie moje przyjaciółki to wojowniczki, a nie zakupoholiczki. Coś mi mówi, że będziesz dużo bardziej zaciekła niż ja, gdy będziesz miała własne stado do obrony”.

Choć bywa, że Chloe odrzuca nasz zdrowy tryb życia, jak większość dzieci w jej wieku, zawsze odczuwam ulgę, gdy widzę, że nasze wysiłki nie poszły na marne. Od czasu do czasu dzwoni do mnie jakiś nauczyciel czy rodzic i relacjonuje, jak Chloe nawraca przyjaciół. Podobno słyszano, jak mówiła: „Mogłabyś wybrać lepiej”. Być może nie chce, abyśmy wiedzieli, że nasz przekaz do niej trafia, ale to normalne. Najważniejsze jest to, jak będzie żyła.

Tana i Chloe

Wiemy, że Emmy i Chloe nas potrzebują, a my potrzebujemy ich. Niezależnie od tego, co cię motywuje do walki o zdrowie, musisz zacząć bez zwłoki.

Tożsamość wojownika to siła, powaga i zdrowie

„,Podstawowa różnica pomiędzy zwykłym śmiertelnikiem a wojownikiem polega na tym, że dla wojownika wszystko jest wyzwaniem, podczas gdy przeciętny człowiek wszystko przyjmuje jako dar niebios albo dopust boży”.

Carlos Castaneda, The Wheel of Time

Kiedy człowiek zaczyna postrzegać siebie jako wojownika, zaczyna inaczej myśleć i inaczej postępować. Poważniej podchodzi do kwestii zdrowia i zaczyna rozumieć znaczenie podejmowania słusznych decyzji; przestaje narzekać, że musiał odstawić ulubione przekąski, przestaje powtarzać „wszystko z umiarem”, przestaje pozwalać sobie w grudniu na przerwę w zdrowym stylu życia. Owa zmiana sposobu myślenia to jeden z najważniejszych warunków powodzenia. Bez niej jesteś skazany na efekt jo-jo i wieczne powroty do stanu wyjściowego.

„Wszystko z umiarem” to nastawienie, które rujnuje twoje zdrowie[21]. Jeśli zastanowisz się nad tym, od kogo najczęściej słyszysz te słowa, zobaczysz, że często są to ludzie niezbyt zdrowi. To wymówka pozwalająca na robienie krzywdy swemu ciału i mózgowi. Prowadzi do wniosków, że alkohol jest zdrowy, sprawia, że spożywasz więcej cukru, niż potrzebujesz, oraz że spędzasz wiele godzin przed telewizorem. Dla każdego słowo „umiar” ma inne znaczenie, lecz zwykle sprzyja dokonywaniu wyborów szkodliwych dla zdrowia.

Świadomość tego, kim jesteś i czego w życiu pragniesz, jest bardzo ważna i ma duży wpływ na twoje postępowanie i na decyzje, jakie podejmujesz. Jakich odpowiedzi udzieliłbyś na poniższe dwa pytania?

Kim pragniesz być? Opisz swoją życiową misję.

Dla Tany to: „Jestem wzorowym przykładem tego, jak czuć się zdrowym, wysportowanym i pełnym mocy sprawczej”.

Dla Daniela to: „Jedynym sposobem, aby mój przekaz był skuteczny, jest życie według zasad, które głoszę”.

Czego tak naprawdę pragniesz w życiu?

My oboje pragniemy zdrowia, energii, długotrwałej sprawności umysłowej, czynienia dobra, kreatywności, pasji, obfitości i frajdy.

A czego ty pragniesz? Zapisz to i czytaj każdego dnia.

Zapisz pięć do ośmiu powodów, dla których chcesz zostać wojownikiem. Na przykład:

Będę miał więcej energii.

Będę potrafił lepiej się koncentrować.

Będę miał lepszą pamięć.

Będę miał lepszy nastrój.

Będę chronił swój mózg teraz i w przyszłości.

Będę wzorem dla tych, którzy mnie potrzebują.

Będę realizował swoją misję z pasją i będę się przy tym dobrze bawić.

Będę wspierać swój układ odpornościowy, aby nie zachorować na nowotwór.

Zapisz pięć do ośmiu rzeczy, których chcesz uniknąć dzięki realizacji programu.

Nie chcę robić sobie krzywdy.

Chcę uniknąć choroby, przygnębienia i braku sprawności umysłowej.

Nie chcę uszkadzać swojego mózgu.

Nie chcę być mniej skuteczny.

Nie chcę dawać złego przykładu tym, których kocham.

Nie chcę mieć negatywnego wpływu na przyszłe pokolenia poprzez aktywowanie złych genów, które im przekażę.

Chcę uniknąć nawrotu raka.

Chcę uniknąć wydatków związanych z chorobą.

Ale jak inaczej mam się dobrze bawić?

Niektórym trudno zacząć myśleć kategoriami zdrowej osoby, ponieważ sądzą, że tylko robiąc coś niezdrowego, mogą się dobrze bawić. Dobrym przykładem takiego podejścia jest kurs o nazwie Popraw swój mózg (ang. Making a Good Brain Great), który prowadzimy dla uczniów szkół średnich, obejmujący zasięgiem czterdzieści dwa stany i siedem państw. Za każdym razem, gdy mówimy o tym, czego powinno się unikać, by utrzymać mózg w dobrej kondycji, jakiś mądrala zawsze pyta: „Ale jak inaczej mam się dobrze bawić?”.

Co ciekawe, kiedy w jednym z odcinków telewizyjnego show Celebrity Rehab with Dr. Drew zbadaliśmy mózg słynnego koszykarza Dennisa Rodmana i pokazaliśmy mu obraz spustoszeń spowodowanych nadużywaniem alkoholu, zadał Danielowi to samo pytanie.

Dlatego zawsze, gdy ktoś nas o to pyta, zarówno nastolatkom, jak i dorosłym proponujemy pewną grę i pytamy: „Kto lepiej się bawi? Ktoś ze zdrowym mózgiem czy z chorym?”.

Pytanie: „Komu udaje się zdobyć dziewczynę i utrzymać ją przy sobie, bo nie zachowuje się jak palant? Chłopakowi ze zdrowym mózgiem czy z chorym?”.

Odpowiedź: „Temu ze zdrowym mózgiem”.

Pytanie: „Kto dostaje się na wymarzoną uczelnię? Nastolatek ze sprawnym mózgiem czy ten z niezbyt sprawnym?”

Odpowiedź: „Ten ze sprawnym mózgiem”.

Pytanie: „Kto dostaje dobrą pracę i jest w stanie się w niej utrzymać? Osoba ze sprawnym mózgiem czy osoba z kiepsko działającym mózgiem?”.

Odpowiedź: „Osoba ze sprawnym mózgiem”.

Pytanie: „Kto więcej zarabia? Osoba ze sprawnym mózgiem czy osoba z kiepsko działającym mózgiem?”.

Odpowiedź: „Osoba ze sprawnym mózgiem”.

Pytanie: „Kto jest lepszym rodzicem? Ojciec ze sprawnym mózgiem czy z kiepsko działającym mózgiem?”.

Odpowiedź: „Ojciec ze sprawnym mózgiem”.

Niezależnie od tego, czego w życiu pragniesz, łatwiej to osiągnąć, gdy twój mózg funkcjonuje prawidłowo, a zaczyna się od tego, że uświadamiasz sobie, dlaczego ci na tym zależy, i zmieniasz swój sposób myślenia, stajesz się wojownikiem.

Przed egzaminem na drugi czarny pas, tym razem w kenpo, Tana była zdenerwowana i niepewna siebie, choć miała już czarny pas w taek­wondo. Była starsza i obawiała się, że egzaminatorzy będą dla niej bardziej surowi. Dopiero gdy zmieniła swój sposób myślenia z: „Być może pewnego dnia zdobędę czarny pas” na: „Mam już czarny pas, jestem silna, jestem wojowniczką”, opuścił ją lęk i perfekcyjnie wykonała wszystkie zadania. Wymyśliła swoje własne powiedzonka, które dodawały jej animuszu, jak na przykład: „Nie ma mowy, dziś nie stracę głowy”.

Zamieniła: „Może kiedyś taka będę” na: „Jestem taka teraz”.

Aby stać się wojownikiem, wymyśl motywujący slogan dla siebie albo wykorzystaj nasze pomysły.

Porażka to stan umysłu. Nikogo nie da się pokonać, dopóki on sam nie uzna się za pokonanego.

WOJOWNIK KYLE

Kyle jest jedną z najbardziej podziwianych przez Tanę osób, ma czarny pas siódmego stopnia w sztukach walki, jest też emerytowanym oficerem operacyjnym policji. Kiedy rozpoczynaliśmy z nim pracę, oznajmił: „Nie jestem w stanie zrezygnować z pepsi i chleba. To zbyt trudne”.

Tana roześmiała się i powiedziała: „Wszyscy ludzie uprawiający sztuki walki, z którymi pracuję, wprawiają mnie w osłupienie. Zawsze chce mi się śmiać, gdy ktoś taki jak ty mówi coś tak głupiego. No, bo zastanówmy się… zdobycie czarnego pasa jest trudne, a zdobycie czarnego pasa siódmego stopnia jest naprawdę trudne! Kariera sportowca jest trudna! Praca oficera operacyjnego jest szalenie trudna i niebezpieczna. Nie chodzi o to, że to trudne, chodzi o nastawienie. Czy wchodząc na matę, mówisz sobie: »To trudne, chyba dziś się poddam«? Kiedy robicie nalot na melinę handlarzy narkotyków, mówisz sobie, że przegrasz? Jeśli nie, dlaczego tak postępujesz w kwestii pepsi? Czy naprawdę chcesz przegrać najważniejszą walkę w swoim życiu z puszką pepsi czy kawałkiem pieczywa?”.

Przybierając minę zawstydzonego dziecka, Kyle odpowiedział: „Ojej! Czuję się jak głupek. Nigdy nie myślałem, że przegrywam walkę z puszką napoju, choć biorę kilka różnych leków i mój lekarz ciągle mi powtarza, żebym przestał pić to świństwo. Patrząc na to w ten sposób, czuję, że mogę to zrobić”. Kyle wziął udział w programie, a następnie w ciągu kolejnych trzech miesięcy stracił 20 kilogramów i poczuł się szczęśliwszy i silniejszy niż w ciągu wielu minionych lat.

Bądź dla siebie dobrym rodzicem: stanowczym i troskliwym

Widzimy, jak ludzie pozwalają swojemu rozpuszczonemu, bezczelnemu, wewnętrznemu bachorowi robić to, co nigdy nie uszłoby na sucho ich własnym dzieciom. Wielu naszych pacjentów stoi w miejscu, powtarzając tę samą starą śpiewkę: „Chcę dostać to, co chcę, wtedy, kiedy chcę. Nie chcę sobie niczego odmawiać”. Szukają pomocy, by rozwiązać swoje problemy zdrowotne, ale kiedy podsuwa się im rozwiązanie, kopią, marudzą i płaczą. Chcą dostać magiczną pigułkę zamiast racjonalnego rozwiązania. Musisz stać się dla siebie lepszym rodzicem.

Jako psychiatra dziecięcy Daniel twierdzi, że najlepsi rodzice to ci, którzy są stanowczy, lecz serdeczni. Dzieci potrzebują jasno wytyczonych granic i muszą wiedzieć, że ktoś ma nad nimi kontrolę, potrzebują także miłości i ciepła. Ty potrzebujesz tego samego. Chcemy, abyś traktował siebie samego z miłością i dobrocią, ale przestał ulegać swojemu wewnętrznemu dziecku, które wciąż wpada w histerię, by dostać to, czego chce. Przestań ulegać zachciankom! Niedawno mieliśmy spotkanie z pacjentem, który borykał się z nadwagą. Powiedział, że często czuje, że musi ulegać pokusom. Ma trzech nastoletnich synów, a jeden z nich ma poważne problemy z zachowaniem i z tego powodu był pacjentem Daniela. Zapytaliśmy go, jak zachowywałby się jego syn, gdyby mu ulegał zawsze, gdy ma napad złości. Kazaliśmy mu się zastanowić, czy jego zachowanie poprawiłoby się, czy raczej pogorszyło. „Pogorszyło, oczywiście” – odparł.

Ulegając pokusom, sam tworzysz złe wzorce własnych zachowań, które rujnują twoje zdrowie i przyspieszają twoją śmierć. Stań się dla siebie kochającym, lecz wymagającym rodzicem. Nie poddawaj się, gdy twoje wewnętrzne dziecko zaczyna marudzić i żądać niezdrowego jedzenia czy zmusza cię do dokonywania złych wyborów, które narażają twoje zdrowie na szwank.