Wydawca: Studio Emka Kategoria: Specjalistyczne Język: polski Rok wydania: 2014

Mów i bogać się czyli jak stać się bogatym bez kapitału ebook

Ron Holland

5 (2)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 375 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Mów i bogać się czyli jak stać się bogatym bez kapitału - Ron Holland

„Mów i bogać się” jest jednocześnie poradnikiem, pomagającym wypracować w sobie metody działania, pomocne w odkrywaniu dróg osiągania sukcesu. Holland potwierdza, że: „myśl”, „mów”, „działaj”, tworzą jedność, będącą podstawą powodzenia.

Opinie o ebooku Mów i bogać się czyli jak stać się bogatym bez kapitału - Ron Holland

Cytaty z ebooka Mów i bogać się czyli jak stać się bogatym bez kapitału - Ron Holland

Formuła niezbędna dla osiągnięcia zamożności, sukcesu i  dokonań życiowych, a  także pogody ducha pozwalającej sprostać wszelkim problemom – a  naprawdę mam na myśli wszelkie problemy – brzmi: CSS – CISZA, SPOKÓJ i  SAMOTNOŚĆ. Nie jest ona moim wynalazkiem,
Musisz mieć czas dla siebie. Musisz uwolnić swe myślenie od zbędnych obciążeń. Nie jest rzeczą dobrą rozważanie problemów i  poszukiwanie dla nich rozwiązań poprzez świadome rozmyślania. Uprawiałeś je przez całe lata i  co Ci to dało? Jeślibyś nie wiem jak natężał myślenie świadome, nigdy nie znajdziesz rozwiązania, jakiego pragniesz. Tajemnica medytacji polega na wprowadzeniu Twoich problemów w  myślenie podświadome, które jest mistrzem myślenia, myśleniem najgłębszym, myśleniem najpotężniejszym, myśleniem twórczym. Pomyśl o  górze lodowej.
Upieram się przy twierdzeniu, że hałas uśmierca genialność. Najpierw pewną trudność będzie Ci sprawiało siedzenie bez ruchu przez pół godziny, nie mówiąc już o  pełnej godzinie. Wszystko zacznie Cię uwierać, ale wytrwaj, gra jest warta świeczki. Co się tyczy uwolnienia od myśli: dwa przedmioty wspomogą Cię w  istotny sposób – paląca się świeca i  stoper.
Przez kilka tygodni nic się nie działo. A  potem nagle problemy zaczęły nabierać właściwych wymiarów. Nie zdawałem sobie jeszcze wówczas sprawy z  tego, że uwolniłem w  sobie potężne moce. Rozwiązania różnych kwestii zaczęły
właściwych wymiarów. Nie zdawałem sobie jeszcze wówczas sprawy z  tego, że uwolniłem w  sobie potężne moce. Rozwiązania różnych kwestii zaczęły same na mnie spływać. Rodziły się we mnie stale coraz to nowe wspaniałe pomysły, które okazywały się zarazem i  praktyczne, i  dochodowe. Po raz pierwszy w  moim życiu sprawy zaczęły układać się pomyślnie niejako same z  siebie; nie ingerowałem w  nie, stosowałem się tylko do zaleceń, które mi podsuwało myślenie podświadome. Po prostu siedziałem spokojnie,
Od czasu do czasu ktoś próbuje wyrwać się z  tej koleiny. W  ostatnim okresie obserwujemy wzrost liczby ludzi próbujących uprawiać medytacje; niestety, większość z  nich zarzuca te próby po krótkim czasie. Praktyki medytacyjne wywodzą
Jeśli karmisz swoje myślenie podświadome uczuciami negatywnymi, lękiem, nieszczęściami, chorobami i  poczuciem upośledzenia, myślenie podświadome będzie Ci posłusznie podsuwało plany dalszego się w  nie pogrążania. Jeśli natomiast będziesz je karmił wizjami sukcesów, powodzenia, sławy i  zamożności, myślenie podświadomie będzie tworzyło plany niezbędne do osiągnięcia takich właśnie celów.
Wizualizuj sobie codziennie Twe życiowe pragnienia. Nasyć atmosferę wokół siebie myślą o  nich, uczuciami, wyobrażeniami i  wiarą, że jesteś tym, kim chcesz być, robisz to, co chcesz robić, posiadasz, co chcesz posiadać.
Rzeczywiście każdy człowiek, który zwizualizu-je sobie przedmiot swego życiowego pragnienia i  znajdzie czas na medytowanie według formuły CSS, zostanie przez swe myślenie podświadome pouczony, jak ten przedmiot uzyskać. Możliwości myślenia podświadomego
Możesz w  dalszym ciągu ignorować swe podświadome myślenie, tak jak ignorowałeś je dotychczas. Ale, niestety, nie odniesiesz sukcesu w  realizowaniu swych ambicji i  pragnień, dopóki nie nauczysz się go słuchać, zdawać na nie. Chcę
Myślenie podświadome znajdzie dla wszystkich Twoich problemów rozwiązanie tak oczywiste i  właściwe, że zdziwisz się, jak byłeś w  stanie w  ogóle żyć dotąd bez tego rozwiązania. I  tu odpowiedź jest prosta – to nie było życie, lecz wegetowanie, bierne egzystowanie. Z  pomocą myślenia podświadomego możesz zacząć żyć w  sposób tak pełny, jak nigdy przedtem. Rozwiązania problemów i  twórcze pomysły będą na Ciebie spływały z  nieba. Kłopoty znikną jak w  bajce.
A  sposób wykorzystania tego myślenia jest prosty. Wypisz swój problem na kartce, niezależnie od tego, jaki ma charakter. Określ ów charakter, to znaczy uściślij, czy jest to problem natury osobistej, psychologicznej, uczuciowej czy finansowej. Określ ów problem najściślej, jak potrafisz.

Fragment ebooka Mów i bogać się czyli jak stać się bogatym bez kapitału - Ron Holland

Tytuł oryginalny:

TALK AND GROW RICH

Published by Thorsons 1989

This edition 1993

An Imprint of Harper Collins Publishers

Przekład:

Wacław Sadkowski

Korekta:

Anna Róg

Projekt okładki:

Michał Duława

Copyright © Ron Holland 1981, 1989

All rights reserved.

Copyright © for the polish edition by Studio EMKA

Warszawa 2014

Wszelkie prawa, włącznie z prawem do reprodukcji tekstów w całości lub w części, w jakiejkolwiek formie – zastrzeżone.

Wszelkich informacji udziela:

Wydawnictwo Studio EMKA

ul. Królowej Aldony 6, 03-928 Warszawa

tel./fax 22 628 08 38, 616 00 67

wydawnictwo@studioemka.com.pl

www.studioemka.com.pl

ISBN 978-83-64437-15-1

Skład i łamanie: Anter Poligrafia

www.anter.waw.pl

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

WSTĘP

Bardzo się cieszę, że mogę napisać wstęp do najnowszego polskiego wydania Mów i bogać się. Książka ukazała się w USA w 1981 roku, kiedy tam mieszkałem, w Wielkiej Brytanii wydano ją 1989 roku, kiedy się tam przeprowadziłem, a w Polsce opublikowano ją po raz pierwszy w Wydawnictwie Studio EMKA w1993 roku.

Od tamtej pory minęło dużo czasu. Dzięki mojej pomocy wiele osób stało się milionerami, a kilka zdobyło światową sławę. Moja firma doradcza świetnie się rozwija: niedawno dwaj przedsiębiorcy zatrudnili mnie chcąc, abym pomógł im stać się miliarderami. To wszystko jest niezwykle ekscytujące!

Od 1984 roku udaje mi się zachować spokój umysłu, co jest kolejnym powodem do satysfakcji. Nie znaczy to, że od tamtej chwili nie mam problemów. Znaczy to tyle, że w mojej osobistej podróży udaje mi się zachować równowagę i poczucie szczęścia.

PARĘ SŁÓW O MOJEJ OSOBISTEJ PODRÓŻY

W jej trakcie napisałem ponad 20 książek, prowadziłem wiele szkoleń i warsztatów mając przywilej wspomagania tysiącom osób w realizacji ich konkretnych, osobistych celów. Jednocześnie kierowałem własnymi przedsiębiorstwami działającymi w różnych branżach

W czasie mojej podróży przyglądałem się osobom, które doświadczały niepowodzeń. Także zwykłym nieudacznikom. Zauważyłem, że ludzie, którzy ponoszą porażki zbyt łatwo się poddają, a sukces osiągają dopiero wtedy, kiedy są zdecydowani nieustannie próbować. Osoby, które tak postępują szybko odnoszą sukces, podczas gdy innym całe lata zajmuje odkrycie tej prostej zasady.

Inni angażują się w oszukańcze inicjatywy, w których obiecuje się im szybkie wzbogacenie, a sukces odnoszą dopiero wtedy, kiedy nauczą się samodzielnie myśleć i stworzą biznes, który odpowiada ich umiejętnościom.

NAJWIĘKSZA TAJEMNICA

Podzielę się z wami teraz jedną z największych tajemnic dotyczących sukcesu – większość ludzi nie robi tego, co trzeba. A przecież to takie proste! Rób co trzeba. Rób wszystkie te rzeczy, które wymienia się w większości poradników: wyznaczaj sobie cele, wizualizuj, konstruuj pozytywne hasła, medytuj buduj potęgę swojego umysłu. Ci którym się nie wiedzie po prostu tego nie robią!

Nieustannie powtarzam moim uczniom: ważne są przeczytane książki, obejrzane filmy instruktażowe czy niezliczone szkolenia. Ale przede wszystkim liczy się to, że pracujesz nad swoim umysłem.

NAWYK, KTÓRY MOŻE ZMIENIĆ TWOJE ŻYCIE

Jednym z największych sekretów sukcesu, jakim mogę się z tobą podzielić z perspektywy trzydziestu pięciu lat kariery, jest to, abyś codziennie zasiadał w ciszy i samotności i wsłuchiwał się w to, co ma do powiedzenia dyskretny głos twojej podświadomości. Cała rzecz polega na tym, żeby uważnie słuchać, potem myśleć. Jeżeli będziesz tak robił codziennie, to twoje życie zupełnie się zmieni – obiecuję. Pojawią się pomysły, natchnienia i przeczucia, które poprowadzą cię we właściwym kierunku. Większość ludzi poddaje się po kilku tygodniach narzekając, że w tym czasie nie dorobili się milionów, Lamborghini czy partnera, a zatem nie ma to sensu.

Medytacja i oczyszczanie umysłu działają ale, podobnie jak przy wszystkich innych technikach budujących potęgę umysłu, i tu niezbędna jest dyscyplina. Musisz z nich korzystać dopóki nie osiągniesz pożądanych rezultatów. Ludzie sukcesu, a wielu takich spotkałem w życiu, trzymają się tych technik.

PO PIERWSZE DZIAŁANIE

Przede wszystkim działanie. Musisz zacząć działać i nie przestawać. Jeżeli zaczniesz czerpać z potęgi swojego umysłu z pewnością zaczną ci przychodzić do głowy pomysły na nowe, innowacyjne przedsięwzięcia i źródła dochodów. Musisz pójść za tym, co podpowiada ci podświadomość i niezwłocznie to wdrożyć w życie. Jeżeli masz pomysł na biznes, natychmiast drukuj wizytówki, opowiedz o nim rodzinie i znajomym, a może ktoś będzie ci mógł pomóc w jego realizacji. Działanie to kluczowy element w uruchomieniu mózgu. Zapamiętaj, gdzie przeczytałeś to po raz pierwszy!

Teraz chciałbym podzielić się z wami praktycznymi poradami jak mówić i bogacić się.

ZARABIAJ I GROMADŹ PIENIĄDZE OD ZARAZ!

Jeżeli szukasz poważnej okazji do rozpoczęcia biznesu opartego na aktywach i szansy na zarobienie i zgromadzenie pokaźnej sumy dzięki BEZPOŚREDNIEJ WSPÓŁPRACY ZE MNĄ to na pewno cię to zainteresuje.

INTERNATIONAL SILVER NETWORK (ISN)

ISN to poważna i wyjątkowa firma z branży marketingu sieciowego oferująca ekscytujące możliwości. Oparty na aktywach biznes ma swoją siedzibę na Florydzie. Kiedy po raz pierwszy zapoznałem się z ich działalnością zauroczyła mnie ich oferta, którą stanowią NAJWYŻSZEJ KLASY CERTYFIKOWANE srebrne i złote monety.

Ponieważ pasjonują mnie nowe przedsięwzięcia chciałem wiedzieć czy mogę na tym zyskać. Kolejną rzeczą, która mnie przekonała był plan kompensacyjny, który pozwala zarabiać na wiele sposobów. Szybko odkryłem, że wystarczy, żebym porozmawiał o mojej działalności w ISN z kilkoma osobami dziennie, a mogłem zarobić spore pieniądze. To branża, która osiąga olbrzymie roczne dochody w miliardach dolarów.

Dzięki ISN zrealizowałem wszystkie marzenia. Regularnie zarabiam, co bardzo mnie cieszy, a dodatkowo odkładam na emeryturę gromadząc aktywa, jakimi są certyfikowane monety z cennego kruszcu, co podoba mi się jeszcze bardziej! Najwięcej satysfakcji sprawia mi zarabianie, ale też odkładanie pieniędzy, co wielu się nie udaje.

TO TAKIE PROSTE, ŻE KAŻDY DA RADĘ NA TYM ZAROBIĆ

Najwspanialsze w okazji biznesowej ISN jest to, że każdy może się w nią zaangażować. Włączasz się w biznes i zamawiasz przynajmniej jedną monetę miesięcznie. Potem wystarczy, że będziesz się dzielił tą okazją biznesową z innymi. Dosłownie: mówisz i bogacisz się.

Zauważ, że wspomniałem o dzieleniu się, a nie sprzedaży. To proces edukacyjny: z entuzjazmem dzielisz się okazją biznesową z innymi i wskazujesz im korzyści płynące z budowania kolekcji srebrnych i złotych monet, a przy okazji wypracowywania pasywnego dochodu.

WEŹ UDZIAŁ W SZKOLENIU NA YOUTUBE, ZA DARMO

Obejrzyj materiały szkoleniowe dotyczące srebra i złota na YouTube, dokładnie tak, jak zrobiłem to ja. Będziesz zaskoczony korzyściami płynącymi z gromadzenia aktywów w srebrze, odkryjesz również jak wiele jest dobrych filmów szkoleniowych. To biznes, w którym zarabiasz w miarę nauki. Nie czekaj aż wszystkiego się dowiesz, ale od razu zacznij rozmawiać z ludźmi. Zdążyłem włączyć wiele osób do mojej sieci w ISN i zdobyłem dochód pasywny, nim na dobre zorientowałem się jak działa ich plan kompensacyjny.

Nie lekceważ potęgi telefonu i rozmowy z ludźmi. Rozmawiaj z jak największą ilością osób: rodziną, przyjaciółmi, bliskimi, kolegami z pracy, ludźmi poznanymi w przeszłości. Dziel się, ucz i dobrze baw. Kiedy rodzina i znajomi dowiedzą się jak można zarabiać, jednocześnie zbierając srebrne monety, będą chcieli dołączyć do twojej sieci i nie dasz rady ich powstrzymać. To pewne! Kiedy tylko uda ci się zapisać kilka osób do ISN, a one zaczną rozmawiać z ludźmi ze swojej listy kontaktów, twoja sieć zacznie się rozwijać. Opanujesz technikę „mów i bogać się”.

ZAJMIJ SIĘ GROMADZENIEM PRAWDZIWEJ FORTUNY

Na poważnie zajmij się budowaniem prawdziwej fortuny dla siebie, swojej rodziny i znajomych i wykorzystaj ISN jako narzędzie w osiągnięciu tego celu. W mojej globalnej sieci jest wielu Polaków i jeżeli będziesz chciał porozmawiać bezpośrednio z nimi, to napisz do mnie e-mail.

Wejdź na moją stronę ISN i już teraz dołącz do mojej sieci: www.isncoins.com/ronatwealth

Jeżeli będziesz miał pytania, możesz pisać na mój adres ron@wealth.co.uk

Jeżeli napiszesz do mnie po polsku, odpowie ci któryś z moich dobrych znajomych.

Niech ci się wiedzie,

Ron G Holland

PS. Moim jedynym celem jest zgromadzenie w mojej sieci miliona przyjaciół i mam nadzieję, że będziesz jednym z nich. Mówmy i bogaćmy się razem!

Ron Holland

PRZESTROGA WSTĘPNA

Jest rzeczą absolutnie konieczną, abyś, Czytelniku, całkowicie uwolnił swój umysł od wszelkich powziętych uprzednio wyobrażeń na temat sposobów i dróg, jakimi ludzie doszli do bogactwa i sukcesu życiowego. Musisz oczyścić dokładnie swój umysł i osiągnąć w ten sposób zdolność przyjęcia prawd, jakie zostaną Ci przedstawione. Opowieść, która teraz nastąpi, kieruję przede wszystkim do tych, którzy ją już kiedyś usłyszeli, ale nie zastosowali się do zawartego w niej zalecenia. Otóż przed ponad stu laty słynny myśliciel zen, Nan-in, podejmował pewnego profesora uniwersytetu, który przybył do Japonii, aby zapoznać się z myślą zen. W czasie kiedy Nan-in w milczeniu parzył herbatę, profesor ów rozwlekle przedstawiał własne poglądy i koncepcje filozoficzne. Nan-in zaparzył herbatę i zaczął ją nalewać do filiżanki, którą profesor trzymał w ręce. I nie przestawał nalewać z czajniczka po napełnieniu filiżanki, herbata zaczęła się przelewać przez jej brzegi, spodeczek i rozlewać po podłodze. Zdziwiony profesor wykrzyknął: „Filiżanka jest już napełniona, proszę nie nalewać więcej”. Mistrz myśli zen odpowiedział: „Pan jest równie jak ta filiżanka napełniony własnymi poglądami i spekulacjami, nie mogę panu przekazać filozofii zen, dopóki pan nie opróżni swej mózgowej filiżanki”. Skorzystaj więc z okazji i opróżnij własną filiżankę mózgową, a potem napełnij ją sprawdzoną już przez wielu ludzi formułą na osiągnięcie sukcesu życiowego, która zostanie tu wyłożona, chyba że chcesz trzymać się nadal kurczowo tych ograniczeń w pojmowaniu bogactwa, którym zawdzięczasz tyle dotychczas odnoszonych porażek życiowych.

PRZEDMOWA

Napisanie przedmowy do nowego, międzynarodowego wydania mej książki wydało mi się zadaniem bardzo podniecającym. Stworzyło mi ono możliwość postawienia samemu sobie pytania: czy mianowicie nie zechciałbym skorzystać z okazji, jaką owo wydanie nasuwa, by coś do tej książki dodać lub coś w niej zmienić, bądź też wyraźniej uwypuklić najważniejsze jej punkty.

Książka moja przeszła już próbę czasu i nie sądzę, bym miał cokolwiek do dodania lub też bym musiał coś w niej zmieniać. Odniosłem już korzyść w postaci wsparcia ze strony ogromnej liczby ludzi, którzy ją kupili i przeczytali. Mając w pamięci to cenne wsparcie, jakiego mi udzieliło tak wielu czytelników w ciągu tak długiego czasu oraz biorąc pod uwagę rozmyślania, jakie w tym okresie odbyłem, sądzę, że miałbym dla Ciebie, Czytelniku, pewne przesłanie – przesłanie dotyczące skutecznego stosowania w życiu zasad osiągania sukcesu.

W ciągu tych lat otrzymałem wielką ilość listów od czytelników znajdujących się w różnorodnych sytuacjach życiowych i idących najróżnorodniejszymi drogami życiowymi. Większość tych ludzi dziękowała mi za książkę, niektórzy opowiadali, w jaki sposób im ona dopomogła, inni chcieli wiedzieć, co jeszcze oprócz niej napisałem, i zadawali liczne pytania dotyczące Apprentice Millionaires’ Club (Klubu Terminatorów na Milionerów).

Pewnego dnia nadszedł długi list od starszego pana, który wyrażał głębokie uznanie dla mojej książki. Stwierdzał jednak, że przeczytał już setki książek podobnych, i zastanawiał się, dlaczego nic takiego, o czym się w tych książkach pisze, nie wydarzało się w jego życiu. Przedstawię Ci, Czytelniku, co mu odpisałem. Otóż przeczytanie książki na temat zdobywania sukcesu życiowego jest dopiero pierwszym krokiem uczynionym we właściwym kierunku. Znacznie ważniejsze jest zastosowanie we własnym Twoim życiu zasad omówionych w tych książkach. Wymaga to czasu, wysiłku i zdyscyplinowania.

Sam wpadłem w zastawioną przez siebie pułapkę. Na długo przed pierwszym życiowym sukcesem prowadziłem wykłady na temat zasad takiego sukcesu. W czasie zajęć seminaryjnych skupiałem się na kwestii dla osiągnięcia życiowego sukcesu najważniejszej, czyli na zastosowaniu wizualizacji. Pamiętam, jak rozwijałem z zapałem zasadę wizualnego wyobrażania sobie przez człowieka siebie samego w pomyślnej przyszłości. Jestem pewien, że przekonałem do tej zasady mych słuchaczy, a przynajmniej część z nich. Ale sam sobie siebie nie wizualizowałem – tkwiłem więc w martwym punkcie. I dopiero kiedy zacząłem sobie wyobrażać wizualnie mnie samego, rozmyślać nad własną pomyślną przyszłością i postępować z mocami mego myślenia tak, by się ta wizja urzeczywistniała, owe rzeczy, o których opowiadałem na wykładach i seminariach, zaczęły się przydarzać także i mnie.

Mogę Ci wyznać, Czytelniku, że to naprawdę wymaga wielkiej odwagi, aby znajdować czas na rozmyślania i wyobrażenia wizualne, kiedy wali się na Ciebie tyle życiowych obciążeń i przeciwności. Mogę Ci też wyznać, na podstawie własnego doświadczenia, że nic wielkiego nie wydarzy się w Twym życiu, dopóki nie znajdziesz w sobie koniecznej odwagi i czasu po temu, by zastosować zasady zdobywania sukcesu życiowego, i nie zaczniesz wykorzystywać siły swego myślenia w taki sposób, by rzeczywiście odmieniło ono Twoje życie.

Człowiek musi być nieustannie ponaglany do tego, by zasady osiągania sukcesu życiowego stosował w praktyce. Właśnie z myślą o tym założyliśmy Klub Terminatorów na Milionerów. Klub ten wydaje miesięczny biuletyn zawierający stałe działy poradnictwa i stanowi forum sposobne po temu, by poznawać przedsiębiorców z całego świata. Jeśli jesteś zainteresowany, Czytelniku, uzyskaniem szczegółowych o nim informacji, napisz wprost na następujący adres:

Apprentice Millionaires’ Club

70 Tilehurst Road

London SW18 3ET Great Britain

W Australii list adresuj jak następuje:

Apprentice Millionaires’ Club

P.O. Box 218

Westcourt, Cairns 4870,

Queensland.

 1  ŹRÓDŁO MOCY

Kiedy zapanuje wokół ciebie cisza,

myśl sama ci zaświta.

EDISON

Jest rzeczą wysoce prawdopodobną, że odczytujesz te oto linijki mojego tekstu, Czytelniku, w trakcie przeglądania książek w jednej z niezliczonych księgarni i zastanawiasz się, czy kupić któreś z tych wydawnictw za swoje ciężko zapracowane pieniądze. Przejrzałeś już nagłówki poszczególnych rozdziałów i te pierwsze zdania pierwszego z nich odegrają zapewne rozstrzygającą rolę w tym, czy zdecydujesz się kupić tę książkę, czy też odłożysz ją na półkę.

Jeśli mam jakiś tytuł do sławy, może go stanowić to tylko, że jestem dyplomowanym magistrem sztuki przekonywania. Wykorzystując swe umiejętności z tego zakresu oraz swą wiedzę z zakresu psychologii dynamicznej, bez trudu wskazałbym Ci taki ustęp mej książki, który zawiera dokładnie taką treść, jaką chcesz usłyszeć; ogólnie biorąc, chodziłoby w nim o sposoby zbijania fortuny i odnoszenia natychmiastowych sukcesów w dowolnej dziedzinie życia. Co więcej, zdołałbym Cię przekonać, że nadajemy obaj (czy też oboje) na tej samej długości fal i że o wielu złożonych i kontrowersyjnych problemach miałbym Ci do powiedzenia sporo rzeczy, które przyjąłbyś z zainteresowaniem i wdzięcznością. Sprawdzoną metodą przekonywania ludzi do tego, by kupowali książki motywacyjne, jest przygotowanie mieszanki złożonej z terminów psychologicznych, zabawnych anegdotek, uproszczonych formułek, wyeksponowanie tej mieszanki w zręcznie dozowanych dawkach na zewnętrznych stronach okładki, tak by stanowiły przekonującą zachętę i opatrzenie książki hipnotyzującym tytułem w rodzaju „Jak się szybko wzbogacić”. Niestety, nader często czytelnicy takich książek przekonują się ku swemu rozczarowaniu, że dostarczono im zaledwie wyjściowy materiał do samodzielnej pracy nad sobą, i odkładają je zawiedzeni, bynajmniej nie osiągając dzięki tym książkom zamierzonego celu życiowego.

Nie o to mi chodzi w niniejszej książce. Nie napisałem jej też w intencji, w jakiej powstawało wiele książek mających służyć czytelnikom do ich własnej „samopomocy” – w intencji jej skutecznego sprzedania. Powodowany taką intencją autor może się sam powstrzymywać przed pewnymi stwierdzeniami, które mogą zostać uznane za zbyt ryzykowne, kapitalistyczne z ducha czy wręcz makiaweliczne. Także wydawca może wyeliminować z tekstu sformułowania, które nie posłużą łatwemu przyjmowaniu książki przez czytelnika, i tym sposobem odrzeć książkę ze wszystkiego, co uzna za zbyt kontrowersyjne. W książce, której każdą stronę napisano z myślą o tym, by się dobrze sprzedawała, a nie by przedstawiała prawdziwy stan rzeczy, czytelnik nie zdoła znaleźć wielu spraw, które bezwzględnie musi poznać, jeśli chce osiągnąć życiowy sukces. Jeśli należysz Czytelniku, do tych, co już niejedną publikację służącą do pracy nad sobą przeczytali, a mimo to pozostają nadal w skromnym punkcie wyjścia, zrozumiesz teraz, dlaczego tak się stało.

Głupotą byłoby jednak utrzymywanie, że nie jestem zainteresowany skutecznym sprzedawaniem tej książki – pewnie że chcę, żeby się „dobrze sprzedawała”. Zależy mi jednak na czymś więcej: chcę, aby moja książka okazała się zbiorem niezawodnych zaleceń zapewniających jej czytelnikowi, że się wzbogaci. Chcę stworzyć książkę, która zaspokoi potrzeby każdego człowieka, który dotąd nie osiągnął w życiu powodzenia; mam na uwadze zwłaszcza tych, którzy czytali już różne publikacje na temat sposobów osiągania życiowego sukcesu, a jednak tego sukcesu nie osiągnęli.

Zbyt długo już umysły czytelników zwodzono wywodami, w których na pytania odpowiadano pytaniami lub uprawiano żonglerkę słowną. Z pewnością setki już, jeśli nie tysiące razy zapewniano czytelników, że „o wszystkim decyduje siła myśli” lub też że „wszystko bierze początek z ludzkiej myśli”. Ale nikt nigdy nie postawił pytania: „Skoro tak jest, to dlaczego wszyscy psychologowie nie są milionerami?”. Niezliczoną też ilość razy powiadamiano nas, że człowiek korzysta jedynie z 15 procent swych myślowych możliwości, ale nigdy nie uzyskiwaliśmy wyjaśnienia, dlaczego tak jest. Co gorsza, nigdy nam nie pokazano, w jaki sposób wykorzystać owe pozostałe 85 procent naszego potencjału.

Celem naszych dociekań było przedstawienie odpowiedzi na te właśnie pytania. Dociekania te wiodły mnie rozmaitymi ścieżkami, wprowadzały niekiedy w ślepe zaułki, wymagały żmudnego oddzielania ziarna od plew. Po wielu latach tych dociekań i badań moja filozofia życiowego sukcesu w końcu dojrzała do tego, by ją przedstawić światu. Umożliwi Ci ona osiągnięcie życiowych celów w możliwie najkrótszym czasie. Jest to filozofia sukcesu, który przyniesie Ci bogactwo, pieniądze pozwalające spełnić wszystkie pragnienia i zachcianki, odbyć podróże do najodleglejszych, egzotycznych krain, gdzie można oglądać łagodne zmierzchy i jaśniejące wschody słońca. Będziesz mógł sobie kupić różowego cadillaca, wytworną rezydencję w Beverly Hills z rozległym ogrodem, wspaniałym widokiem, wypieszczonymi trawnikami i basenem o krystalicznie czystej wodzie, jeśli tylko tego właśnie sobie zażyczysz. Może masz ochotę po prostu wyrwać się z codziennej harówki w biurowym kieracie od dziewiątej rano do piątej po południu albo masz jakieś szczególne powody ku temu, by pragnąć stać się bogatym i sławnym. Według tego, co wiem o ludziach, jesteś takim samym człowiekiem jak my wszyscy, masz takie same zachcianki i słabostki jak inni ludzie. Pewnie marzysz o bogactwie, by zyskać na atrakcyjności w oczach osób płci przeciwnej. Może cierpisz na kompleks mniejszej wartości i pragniesz zamożności i uznania, by dowieść światu, jaki w istocie jesteś wspaniały. Może pożądasz sławy i fortuny, by wyrównać sobie klęski i nieszczęścia życiowe. Każdy motyw, jaki Tobą powoduje, jest słuszny i dobry!

Są tacy, którzy twierdzą, że najwspanialszymi wartościami w życiu nie są wcale przedmioty. Zgadzam się z tym, ale muszą przecież także istnieć sposoby osiągania tych nieuchwytnych, niewymiernych celów, takich jak wewnętrzny spokój, miłość, kwitnące zdrowie, szczęście czy władza.

Pewna sprawa, która nasunęła mi się już we wczesnej fazie mych badań, stała się później granitowym, fundamentalnym założeniem wyłożonej w tej książce filozofii sukcesu. Stwierdzając fakt, że Henry Ford nie zawdzięczał żadnemu przemysłowcowi inspiracji do tego, by stać się apostołem produkcji masowej, Andrew Carnegie nie zawdzięczał żadnemu potentatowi zachęty do tego, by się stać miliarderem, Edison zaś nie potrzebował żadnego naukowca, który by mu pokazał, w jaki sposób stać się najbardziej podziwianym wynalazcą, doszedłem do przekonania, że żaden z tych wielkich ludzi nie posługiwał się żadną filozofią, nie korzystał z zachęty żadnego sponsora ani też nie posługiwał się żadną miarką, która by odmierzała skalę jego sukcesu. Ani jeden z nich nie korzystał też z żadnej książki wspierającej go w pracy nad sobą. A jednak każdy z nich wspiął się na najwyższy pułap osiągnięć w swojej dziedzinie.

Ludzie tacy jak Ford, Carnegie i Edison musieli więc znać jakąś tajemnicę lub też rozporządzać jakąś mocą, która pozwalała im osiągnąć tak niezwykłe sukcesy w realizowaniu ich powołania życiowego i do której zwykły śmiertelnik w ogóle nie ma dostępu. Szczególnie ciekawiło mnie to, czy istnieje jakiś wspólny wyróżnik, pozwalający tym ludziom wybić się ponad przeciętność, i czy ten wyróżnik daje się wykorzystać przez innych ludzi żyjących w innym czasie i innych warunkach. I odkryłem ten wyróżnik mający tak niezwykłą wagę, że omówiłem go szczegółowo w pierwszym rozdziale książki zatytułowanym „Źródło mocy”.

Wyobraź sobie, Czytelniku, że chcesz zostać lekarzem, naukowcem, mechanikiem, pilotem, mistrzem w jakimś zawodzie czy też sztuce, rzemiośle, sporcie. Wyobraź sobie, że zmierzasz do tego celu jedynie poprzez studiowanie książek. Byłby to czysty absurd. Nikt nie może się spodziewać, że osiągnie mistrzostwo w którejś z wyliczonych wyżej umiejętności i dyscyplin bez długiej i wytrwałej praktyki, ćwiczeń i studiów. A większość z ludzi dążących do sławy i bogactwa oczekuje osiągnięcia tych celów jedynie poprzez czytanie skróconych recept na zdobycie fortuny. Lekarz, naukowiec czy mechanik zdaje sobie sprawę, że najpierw musi przejść przez długi okres terminowania w swej specjalności, który pozwoli mu uzyskać wiedzę od ludzi biegłych w danym zawodzie. Że musi zdać odpowiednie egzaminy, odebrać nauki i zdobyć praktykę, zanim uzyska odpowiednie przygotowanie do samodzielnej pracy, nawet bez nadzoru przełożonych i kontrolerów. Książki są tylko narzędziami, którymi się posługuje w swych studiach zawodowych. Od tej chwili, Czytelniku, stajesz się terminatorem. Terminujesz, by stać się w przyszłości milionerem. Stajesz się studentem filozofii sukcesu, ni mniej, ni więcej!

Pierwszą rzeczą, którą musi opanować Terminator na Milionera, jest nauczenie się cierpliwości. Chirurg przeprowadzający operację na ludzkim mózgu musi się wiele o mózgu dowiedzieć, zanim przytknie lancet do żywej tkanki. Zanim terminujący na milionera zacznie Mów i bogać się, również musi się sporo dowiedzieć o umyśle i mózgu ludzkim. Nie tylko o mózgu własnym, ale i o mózgu swych partnerów życiowych.

Punkt wyjścia dla moich badań był bardzo prosty. Chciałem się przekonać, czy rzeczywiście wykorzystujemy jedynie 15 procent naszego potencjału myślowego. Jeśliby to się okazało prawdą, chciałem się dowiedzieć, jak dotrzeć do pozostałych 85 procent. Chciałem się też przekonać, co to naprawdę znaczy, że „o wszystkim decyduje siła myśli” i że „wszystko bierze początek z ludzkiej myśli”. Wyobrażałem sobie, że jeśli znajdę odpowiedzi na te pytania, zdobycie sławy i fortuny stanie się zadaniem stosunkowo prostym. Przysiadłem fałdów nad dziełami psychologów, zwłaszcza nad wspaniałymi pracami słynnego psychologa szwajcarskiego Carla Junga. To właśnie jego prace natchnęły mnie myślą o studiowaniu tych problemów, które obrałem za przedmioty mych badań. On to właśnie, obok innych myślicieli, zauważył, że ludzie Wschodu są pod względem duchowym, psychicznym i fizycznym wyżej rozwinięci od ludzi ze świata zachodniego.

My, ludzie Zachodu, jesteśmy nastawieni bardziej materialistycznie, natomiast ludzie Wschodu wiedzą, jak rozwijać swe umysły, by zdobywać się na niewiarygodne wyczyny. W drodze długiego i cierpliwego rozwijania umiejętności myślenia podświadomego mistycy dokonują niebywałych wyczynów. Ćwiczą swe władze psychiczne w zdolności znoszenia ukłuć szpikulcami w plecy i nakłuwania igłą opuszków palców, nie krwawiąc przy tym ani nie odczuwając bólu. Chociaż ludzie Zachodu nie widzą pożytku z rozwijania takich zdolności, z pewnością przydałaby się nam umiejętność kontrolowania naszego myślenia w taki sposób, byśmy byli w stanie wydajnie funkcjonować, utrzymując stałą sprawność psychiczną i fizyczną. Stanowczo zbyt często nasi przedsiębiorcy cierpią na nerwowe wyczerpanie, stresy, owrzodzenie i brak twórczych pomysłów na rozwiązywanie różnych problemów.

Wedle mego przekonania konieczną potrzebą stało się połączenie mądrości Wschodu z materialistycznymi ukierunkowaniami ludzi świata zachodniego. Ktoś mógłby to określić jako przekształcenie zen w jen! Formuła niezbędna dla osiągnięcia zamożności, sukcesu i dokonań życiowych, a także pogody ducha pozwalającej sprostać wszelkim problemom – a naprawdę mam na myśli wszelkie problemy – brzmi: CSS – CISZA, SPOKÓJ i SAMOTNOŚĆ. Nie jest ona moim wynalazkiem, badania nad psychiką przywódców światowych, uczonych, muzyków, fizyków, przemysłowców, wynalazców i innych sławnych ludzi dowodzą, że ta właśnie ogromna moc była wykorzystywana, mimowolnie lub świadomie, od zarania dziejów. Wszystkie sukcesy i dokonania człowieka opierają się na tej właśnie mocy. Posługiwał się nią Mozart,

Einstein, Carnegie, Szekspir, Emerson i Edison, żeby się ograniczyć do paru tylko przykładów. Mocą tą władają także fakirzy i mistycy Wschodu oraz czarownicy z Wysp Fidżi bezpiecznie przechodzący przez ogień. Moc ta pozwala mistykom przesiadywać nago na śniegu, chłostać się batogami, wypijać truciznę, wbijać sobie w żywe ciało paznokcie i gwoździe bez odczuwania bólu i bez krwawienia. Tajemnica kryje się w medytacji, w ciszy, spokoju i samotności. Określmy ją tak właśnie: CSS.

Musisz mieć czas dla siebie. Musisz uwolnić swe myślenie od zbędnych obciążeń. Nie jest rzeczą dobrą rozważanie problemów i poszukiwanie dla nich rozwiązań poprzez świadome rozmyślania. Uprawiałeś je przez całe lata i co Ci to dało? Jeślibyś nie wiem jak natężał myślenie świadome, nigdy nie znajdziesz rozwiązania, jakiego pragniesz. Tajemnica medytacji polega na wprowadzeniu Twoich problemów w myślenie podświadome, które jest mistrzem myślenia, myśleniem najgłębszym, myśleniem najpotężniejszym, myśleniem twórczym. Pomyśl o górze lodowej. Tylko jedna dziewiąta jej część jest widoczna, pozostałe osiem dziewiątych kryje się pod powierzchnią wody. Myślenie podświadome można by porównać do tej olbrzymiej masy lodowej ukrytej pod wodą.

Ale, niestety, skłonni jesteśmy posługiwać się jedynie myśleniem świadomym. Nie mamy racji, bo to nie jest myślenie twórcze. Potężne myślenie podświadome może jednak funkcjonować jedynie w czasie odpowiadającym formule CSS.

Aleksander Graham Bell i Elmer Gates zaobserwowali, że mózg jest zarazem odbiorczą i nadawczą stacją wibracji myślowych. Wyobraź więc sobie, że siedzisz w pokoju przy ośmiu aparatach radiowych nastawionych na pełny regulator (one są także zarówno odbiornikami, jak i nadajnikami), z których każdy nastawiony jest na tę samą siłę głosu, ale na inną długość fal. Nie byłbyś w stanie odróżnić dźwięków wydawanych przez poszczególne aparaty. Z tych samych względów możesz słuchać swego myślenia podświadomego jedynie w sytuacji odpowiadającej formule CSS. Nawet bowiem jeśli nie masz ośmiu odbiorników radiowych, masz wokół siebie stałe tło akustyczne: telefony, radio, telewizję; motocykl przejeżdża ulicą, dziecko się rozpłakało, ktoś zapala silnik samochodowy, pies zaszczekał u sąsiadów, nad domami przeleciał samolot. Myślenie podświadome nie może się przedrzeć przez taką barierę. Hałas unicestwia wszelką nadzieję na to, by myślenie podświadome przekazało Ci jakąkolwiek ideę rozświetlającą mroki osaczających Cię problemów, które Cię odgradzają od pieniędzy, szczęścia i innych celów, jakie pragniesz osiągnąć. Hałas zabija w Tobie genialność!

Największego wynalazcę w dziejach świata, Edisona, zapytano kiedyś, w jaki sposób znajduje rozwiązania dla problemów, które przed nim stają; odpowiedział: „Kiedy zapanuje wokół ciebie cisza, myśl sama ci zaświta”. Nie wymaga się od Ciebie myślenia. Musisz tylko znaleźć czas na medytację. Powtarzam: nie myśl – uwolnij się od myśli. Oscar Wilde napisał: „Myślenie jest najszkodliwszym zajęciem na świecie, ludzie od niego umierają, tak jak umierają na inne choroby”.

Pierwszą rzeczą, jaką musisz uczynić, jest znalezienie sobie miejsca, gdzie nikt nie będzie Cię niepokoił. Musisz mieć wokół siebie ciszę, spokój i musisz być sam na sam z sobą. Zapomnij o gumie do żucia, słodyczach i papierosach, przynajmniej na pół godziny dziennie. Kiedy już w ciągu kilku tygodni nabierzesz zwyczaju medytowania, polubisz je tak bardzo, że będziesz poświęcał na nie dwie godziny zamiast dziesięciu minut. Usiądź na podłodze albo na łóżku ze skrzyżowanymi nogami, wyprostuj plecy i ułóż ręce przed sobą. To jest podstawowa pozycja jogi. Mogę Cię zapewnić, że jest to pozycja najbardziej pożądana i sprzyjająca osiągnięciu CSS. Teraz chodzi o uwolnienie się od myśli. Jest to zadanie trudniejsze, niż można by sobie wyobrażać. Staraj się nie myśleć o niczym. Zamiast myślenia skup uwagę na jakimś przedmiocie. Ja zwykle skupiam uwagę na szklanym pryzmacie, ale równie dobrze można ją skupić na czymkolwiek. Wpatruj się w ten przedmiot, nie myśląc o niczym, spokojnie oddychając, zrelaksowany. Staraj się nie myśleć absolutnie o niczym, bo w tym właśnie zawarta jest tajemnica sukcesu.

Zwykłemu śmiertelnikowi z trudem przychodzi uwierzyć, że to właśnie jest logiczna droga wiodąca do rozwiązywania problemów i uzyskiwania „szczęśliwych pomysłów”. Może nam się to wydawać marnotrawieniem cennego czasu, kiedy tyle jest do zrobienia i tyle problemów wali się na człowieka. Jak więc się to medytowanie odbywa? W sposób nadzwyczaj prosty. Przedtem pozwalałeś myślom przepływać przez Twój umysł, dowolnym myślom w dowolnym czasie. Wyobraź sobie, że w ciągu godziny przez Twój umysł przepływa sto myśli (w rzeczywistości jest ich około tysiąca). Jeśli zdołasz zredukować liczbę tych myśli do osiemdziesięciu w ciągu jednej godziny, zwiększasz swą wydajność myślową o 20 procent. Jeśli uda Ci się zredukować liczbę myśli do pięćdziesięciu w ciągu godziny, wzrost wydajności wynosi 50 procent. Celem ostatecznym jest zredukowanie tej liczby do zera. Dokonawszy takiej redukcji, mógłbyś uznać, że osiągnąłeś koncentrację myślową poprzez niemyślenie. Może to się wydać paradoksem, ale w rzeczywistości umysł staje się najbardziej twórczy, kiedy jest jak najmniej aktywny!

Doskonale to rozumiał wielki odkrywca, admirał Richard Byrd. Kierował on ekspedycją Stanów Zjednoczonych na Antarktydę. W przeddzień powrotu spod bieguna południowego nadał przez radio wiadomość: „W czasie mej samotnej wigilii w trakcie długiej nocy polarnej pojąłem potęgę ciszy. Wartość i problemy życia odpłynęły ode mnie, kiedy zacząłem się w nią wsłuchiwać…”. Wyrób w sobie postawę słuchacza, nie myśliciela. Milczenie jest złotem.

Ponieważ wyłączenie myślenia ma takie znaczenie, spróbujmy się przekonać, czy można wykonać to wielkie zadanie w sposób możliwie prosty. Najpierw musisz się upewnić, że miejsce, które wybrałeś dla odbywania medytacji, rzeczywiście uchroni Cię przed niepokojeniem przez innych. Jeśli będziesz odczuwał lęk, że to się może zdarzyć, myśl o tym, że ktoś może Ci zakłócić spokój, z pewnością będzie Cię uporczywie nawiedzała. Ja sam lubię się udawać w góry, w miejsce oddalone od ludzkich siedzib i spacerowych szlaków, aby tam medytować. Nie jest to rozwiązanie nazbyt praktyczne, ale jest niezawodne, jeśli chodzi o to, by zapewnić sobie absolutny spokój. Samotność jest akuszerką mądrości. Zdaję sobie sprawę, że w miastach trudno o znalezienie cichego miejsca. Niekiedy jednak podwójne lub specjalnie izolowane okna zmniejszają poziom hałasu w stopniu zadowalającym. W aptece zaopatrzyć się możesz w woskowe zatyczki do uszu, możesz też postarać się o zauszniki izolujące, takie jakich używają robotnicy pracujący przy obsłudze młotów pneumatycznych.

Upieram się przy twierdzeniu, że hałas uśmierca genialność. Najpierw pewną trudność będzie Ci sprawiało siedzenie bez ruchu przez pół godziny, nie mówiąc już o pełnej godzinie. Wszystko zacznie Cię uwierać, ale wytrwaj, gra jest warta świeczki. Co się tyczy uwolnienia od myśli: dwa przedmioty wspomogą Cię w istotny sposób – paląca się świeca i stoper. Uwolnienie się od myśli na pół godziny nie jest zadaniem najłatwiejszym. Zanim więc do niego nawykniesz, podziel ten czas na trzydzieści odrębnych minut, to najłatwiejsza droga wiodąca do medytacji. Postanawiasz: „Przez najbliższą minutę nie myślę o niczym”, wbijasz wzrok w płomyk świecy i o niczym nie myślisz. Po prostu czekasz, aż stoper odmierzy kolejną minutę. Potem próbujesz przetrwać w ten sam sposób minutę następną. Musisz zatrzymać w sobie ów zegar wewnętrzny, pracujący nieprzerwanie minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu, rok po roku. Jeśli zdołasz uciszyć rozgwar w swym myśleniu, usłyszysz inne sygnały. Ale najpierw musisz wyciszyć się wewnętrznie!

Może pomocne będzie Ci wyznanie, że ja kiedyś też w to wszystko nie wierzyłem, że byłem nastawiony równie sceptycznie jak Ty – i miotałem się z miejsca na miejsce, wizytowałem różne moje sklepy i przedsiębiorstwa, radio w samochodzie nastawione było na cały regulator przez cały czas. Nie znałem jeszcze wówczas niemieckiego powiedzenia: „No i co z tego, że biegniemy naprzód, skoro droga prowadzi donikąd?”. Kiedyś jedno z moich przedsiębiorstw zbankrutowało. Co gorsza, jeden z pracowników sprzeniewierzył przy tej okazji znaczną sumę pieniędzy. Kolejne przedsiębiorstwo zaczęło się zbliżać do krawędzi katastrofy. Thomas Fuller uchwycił istotę sprawy w zdaniu: „Kogoś, kto jest wszędzie, nie ma nigdzie”. Znajdowałem się w takim stanie, że nie mogłem spokojnie myśleć. Spalałem się z powodu ciągłego napięcia. Bałem się, że się rozlecę na kawałki. Przygniatało mnie to wszystko, umysł mi się zaklinczował i nie wiedziałem, jak się z tego wyrwać – aż zapoznałem się z formułą CSS. Zacząłem zasiadać w bezruchu i uwalniać się od myśli. Przez kilka tygodni nic się nie działo. A potem nagle problemy zaczęły nabierać właściwych wymiarów. Nie zdawałem sobie jeszcze wówczas sprawy z tego, że uwolniłem w sobie potężne moce. Rozwiązania różnych kwestii zaczęły same na mnie spływać. Rodziły się we mnie stale coraz to nowe wspaniałe pomysły, które okazywały się zarazem i praktyczne, i dochodowe. Po raz pierwszy w moim życiu sprawy zaczęły układać się pomyślnie niejako same z siebie; nie ingerowałem w nie, stosowałem się tylko do zaleceń, które mi podsuwało myślenie podświadome. Po prostu siedziałem spokojnie, w samotności, przez godzinę lub dwie dziennie. Szekspir napisał: „Nic nie czyni mężczyzny silniejszym od powściągliwego spokoju”, a doktor Paul Brunton stwierdził: „Odkryłem siłę spokoju”.

Medytacje według formuły CSS pozwolą Ci radować się Twym umysłem, a dopóki nie zaczniesz się nim cieszyć, będziesz ponosił nieuniknione porażki. Starorzymski pisarz Plaut powiedział: „Kiedy twój umysł jest uładzony, jesteś w stanie cieszyć się życiem”. To doprawdy hańba, że umysły tylu ludzi pozostają nieuładzone, ale medytacje według formuły CSS mogą ich z tej przypadłości wyleczyć. Systematyczne medytacje mogą zedrzeć Ci przesłony z oczu, przywrócić sprężystość Twym krokom i wyprostować Ci stos pacierzowy. Ale to wszystko będzie tylko dodatkowym pożytkiem, ubocznym produktem medytacji. Systematyczne medytacje są także niezawodną bronią przeciw Wrogowi Publicznemu Numer 1: stresowi.

Mieszkańcy Himalajów mówią, że wielką tajemnicą życia jest osiąganie działania przez niedziałanie. Zastanów się przez chwilę nad Słońcem. Jest to gwiazda stanowiąca środek naszego systemu planetarnego. Wszystko w tym systemie obraca się wokół Słońca. Wszystkie formy życia na naszej planecie zależą od tej potęgi, bez której życie na Ziemi nie utrzymałoby się nawet przez kilka godzin. A Słońce jest spokojne, ciche i samotne. Nie miota się z miejsca na miejsce, to wokół niego odbywa się cały ruch. Zastanów się nad szefem wielkiej korporacji przemysłowej. Czy przebiega on z pokoju do pokoju, czy do jego gabinetu bez przerwy wbiegają i wybiegają z niego różni ludzie, czy telefon ciągle dzwoni na jego biurku, a radio wydziera się niemiłosiernie przez cały czas urzędowania? Nie, siedzi on w swym gabinecie, nieomal według formuły CSS, a wszystko obraca się wokół niego. Każdy kierowany do niego telefon przechodzi najpierw przez sztab sekretarek. Ludzie nie wdzierają się do jego gabinetu bez potrzeby, bo najpierw sztab doradców i asystentów odsiewa wszystkich, których nie musi on przyjmować. Współpracownicy zajmują się bieżącymi sprawami. Te porównania służą jedynie wykazaniu, że wcale nie trzeba nurzać się we wrzawie i krzątaninie, by osiągnąć spełnienie planów i ambicji, lub też by osiągnąć władzę. Geniusz nigdy się za niczym nie ugania, chyba że jest mistrzem sprintu lub wyścigów samochodowych. Jedynym miejscem, w którym bogactwo, chwała i powodzenie wyprzedzają spokój i samotność, jest słownik.

Jest taka buddyjska przypowieść na temat istoty mocy. Bogowie starali się znaleźć tak ukryte miejsce na przechowywanie źródła mocy, żeby ludzkość nie mogła czerpać korzyści z tej wszechpotężnej siły. Jeden z bogów proponował ukryć ją na szczycie niedostępnej góry, drugi bóg jednak przestrzegał, że prędzej czy później człowiek znajdzie sposób wdarcia się na nią i zawładnie mocą.

Inny bóg radził ukryć moc w głębinach morskich, ale i ten projekt zakwestionowano tłumacząc, że człowiek znajdzie sposób na nurkowanie aż do najgłębszego dna. Jeszcze inny z bogów sugerował ukrycie mocy głęboko pod ziemią, ale i ten zamysł odrzucono, dowodząc, że człowiek się do niej dokopie. Aż w końcu pewien stary, mądry bóg zamknął całą tę dyskusję wnioskiem, by źródło mocy ukryć w samym człowieku, ponieważ – jak stwierdził – „człowiekowi nigdy nie przyjdzie do głowy tam zajrzeć”. I tak też uczyniono.

O wielkim znaczeniu samotności był też przekonany Einstein. Dzieło jego ma ogromną wagę, zwłaszcza równanie E=mc2, które otworzyło wrota do ery atomowej oraz doprowadziło do wynalezienia bomby atomowej. Źródłem jego mocy była samotność, której się często nie dostrzega. W roku 1939 Einstein napisał list do belgijskiej królowej matki podkreślający przewagi samotności. (Warto dodać, że wykłady i pisma Einsteina pozwoliły zebrać miliony dolarów na cele wojenne).

Dziewiętnastowieczny filozof niemiecki Artur Schopenhauer również przypisywał samotności ogromną rolę i twierdził: „Samotność ma dwie zalety; po pierwsze, człowiek przebywa z samym sobą; po drugie, człowiek nie przebywa z innymi ludźmi”. Dołącza się do tego chóru Ibsen, stwierdzający, iż „najsilniejszym człowiekiem na świecie jest ten, kto samotnie staje naprzeciw losu”.

Wszystkie dokonania, wszelkie uzyskane przez człowieka bogactwa biorą początek z pomysłu. Ale skąd się biorą owe pomysły? Nie możesz po prostu usiąść po to, by wymyślić jakiś wynalazek, napisać bestseller lub stworzyć coś, co przyniesie Ci pieniądze. Pomysły wpadają Ci do głowy, kiedy nie myślisz. Powtarzam: wtedy kiedy nie myślisz. Oto sekret medytacji – wyłączanie myślenia. Jednym z największych geniuszów, jakich wydała ludzkość, był Leonardo da Vinci. Malował arcydzieła, planował samoloty i budował machiny wojenne. Dopóki nie nauczył się uwalniać od myślenia, był jedynie człowiekiem utalentowanym. Zwykł był wystawać, godzinami wpatrując się w popiół dogasającego ogniska. I nagle jego myślenie podświadome podsuwało mu wspaniały pomysł. Przetwarzał się z człowieka utalentowanego w geniusza. Poprzez uwolnienie się chociaż raz na dzień od myśli możemy dotrzeć do naszych zmysłów!

Czyż nie odnosisz wrażenia, że jesteś rozbitkiem na tratwie miotanej sztormowymi falami? Taki los właśnie jest Twym udziałem, kiedy słuchasz innych ludzi i swego świadomego myślenia. Jeśli jednak usłuchasz swego myślenia podświadomego, nigdy nie popełnisz błędu. Będziesz się stawał coraz silniejszy w swych samodzielnych decyzjach i nie ulegniesz rozterkom. I nie wymaga to myślenia. Wymaga stosowania formuły CSS. To właśnie miał zapewne na myśli wielki poeta Cary, pisząc:

Nie staraj się zgubić bólu i troski w tłumie, na hałaśliwym przyjęciu.

Spokój, którego szukasz dookoła, możesz znaleźć tylko w swoim wnętrzu.

William Wordsworth mówi o „szczęśliwym spokoju myśli”. W jednym z jego wierszy jest zdanie: „Za dużo w nas świata”. Znajduj czas na medytowanie, na uwalnianie się od myśli. Żyj na tym świecie, ale nie żyj tym światem.

Ważnym czynnikiem medytacji jest odprężenie i oddychanie. Nie służy jej wysuszone powietrze pomieszczeń z centralnym ogrzewaniem. Tybetańczycy zasiadają na skrzyżowanych nogach w rześkim, świeżym, przesączonym wonią jaśminu powietrzu Himalajów, pod turkusowym niebem, pośród górskich krzewów i sosen. I to jest otoczenie idealne. Staraj się zbliżyć do tego ideału na ile to tylko możliwe, nawet jeśli to wymaga wyjazdów na wieś czy w góry. Większość ludzi zbyt jest zajęta zarabianiem na życie, by móc zdobyć prawdziwe pieniądze, większość ludzi boi się tracić czas na medytacje według formuły CSS, a przeciętny Amerykanin zaharowuje się na śmierć, by móc wyżyć. A wcale nie trzeba być pracoholikiem, zwłaszcza kiedy medytujesz według formuły CSS.

J. Paul Getty spędzał niemal połowę roku w cichej angielskiej rezydencji wiejskiej w Sutton Place. Howard Hughes ostatnie piętnaście lat życia przeżył w niemal całkowitej samotności; niekiedy całymi dniami nie widywał swych mormońskich doradców. Zakupił ogromne obszary ziemi, sieć hoteli i kasyn gry w Las Vegas, a zaledwie kilku najbliższych współpracowników widziało go na oczy. Doktor Elmer Gates zbudował sobie dźwiękoszczelne pomieszczenie, w którym oddawał się rytuałowi CSS i otwierał na głos swego podświadomego myślenia. Największe koncerny amerykańskie płaciły mu bajońskie sumy za pomysły, jakie mu ono podsuwało. Opatentował też ponad dwieście pożytecznych wynalazków.

Franklin D. Roosevelt, kiedy leczył skutki kolejnych ataków choroby Heinego-Mediny, spędzał też długie okresy w samotności. Harry Truman spędzał wiele czasu samotnie na swej farmie w stanie Missouri. John Bunyan więziony był w pojedynczej celi, kiedy tworzył jedno z największych arcydzieł literatury światowej, Wędrówki pielgrzyma.

Widzisz, Drogi Czytelniku, Twoje podświadome myślenie już wiele razy w przeszłości podpowiadało Ci różne rzeczy. Wiele razy. Ale nigdy go nie słuchałeś, nigdy nie szedłeś za tym głosem. Sądziłeś, że wiesz najlepiej, co i jak robić, i do czego Cię to doprowadziło? Potęga myślenia podświadomego, choć tak wielka, ogranicza się do pobudzania człowieka do czegoś, nigdy zaś go do niczego nie zmusza. Możesz w dalszym ciągu ignorować swe podświadome myślenie, tak jak ignorowałeś je dotychczas. Ale, niestety, nie odniesiesz sukcesu w realizowaniu swych ambicji i pragnień, dopóki nie nauczysz się go słuchać, zdawać na nie. Chcę to sformułować jak najdobitniej: tylko Ty decydujesz o własnej przyszłości. Przekonałbyś się, że mam rację, gdybyś odbył chociażby setną część tych badań i studiów nad myśleniem ludzkim, które ja odbyłem. Myślenie świadome nie jest twórcze, jest tylko instrukcją do działania. Myślenie podświadome (pamiętasz porównanie do góry lodowej?) – stanowiące większą część myślenia ludzkiego, kryjącą się pod powierzchnią świadomości – jest twórcze. Jest władne budować, planować, kalkulować, przyswajać sobie i wytwarzać. I nigdy się nie myli. Nigdy.

Cofnijmy się o kilka tysiącleci, do czasów Ezopa, który zabawia się na wyłożonej marmurowymi płytkami ulicy w rzucanie kamykami w taki sposób, by upadały na poszczególne płyty. Wygląda na uszczęśliwionego, choć wszyscy wokoło biorą go za głupka. Oto przechodzi dwóch sędziwych obywateli, którzy zaczynają podrwiwać z Ezopa, że bawi się w głupią grę z nastolatkami. Ezop, jak to ma w zwyczaju, wyjaśnia, że ludzie mądrzy nigdy nie utrzymują swych łuków naciągniętych, ze strzałą napinającą cięciwę, ale noszą strzały w kołczanie, a cięciwa jest wtedy elastyczna, nierozciągnięta i znacznie dalej miota strzały, kiedy się ją napina dopiero do akcji. Tłumaczy, że z mózgiem ludzkim jest podobnie. Człowiek powinien uwalniać go od napięć i rozluźniać, gdyż umysł poddawany nieustannemu napięciu można porównać do stale napiętej cięciwy łuku, która strzępi się, traci elastyczność, może pęknąć. Umysł wymaga okresów odprężenia, aby zachować zdolność do ponownego koncentrowania się wtedy, kiedy zachodzi potrzeba. Już słyszę, jak mówicie: „Ale przecież mówiłeś, że wcale nie musimy myśleć, powiedziałeś, że tajemnica sukcesu życiowego polega na wyłączeniu myślenia”. Pozwólcie sobie wytłumaczyć: nie powinniście myśleć o niczym konkretnym, nie powinniście dawać się owładnąć żadnej konkretnej myśli. Najlepszym wyjaśnieniem tej sprawy może być sytuacja, w której zapomnieliście jakiegoś słowa albo jakiegoś nazwiska i nie możecie go sobie przypomnieć, ale kiedy przestajecie o nim myśleć, ono samo się wam przypomina. Nasze myślenie podświadome stale działa, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. Funkcjonuje przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, rozwiązując problemy i tworząc szczęśliwe pomysły, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy. A kiedy Twoje myślenie podświadome przedstawia rozwiązanie problemu albo „szczęśliwy pomysł” Twemu myśleniu świadomemu, nie usłyszysz go, jeśli nie poddasz się medytacji według formuły CSS. William James napisał kiedyś: „W porównaniu z istotami, jakimi powinniśmy być, jesteśmy zaledwie w połowie przebudzeni, czynimy użytek jedynie z małej części naszych psychicznych możliwości”. Teraz już chyba zrozumiałeś, Czytelniku, dlaczego tak jest.

Jeden z największych aktorów świata, Charlie Chaplin, zasłynął tym, że przeznaczał wiele czasu na medytowanie według formuły CSS. Zwykł był przesiadywać całymi godzinami na wyludnionej plaży, pod nadbrzeżnymi skałami. I nie był wcale wyjątkiem, gdybyś zapoznał się z życiorysami wielu wybitnych osobistości, milionerów i potentatów współczesnego świata, przekonałbyś się, że duża część z nich postępuje tak samo, często nie wiedząc nawet dlaczego. Jeden z największych mówców w dziejach świata, Winston Churchill, spędzał w samotności długie godziny i to on jest autorem słynnego zdania: „Samotne drzewa, jeśli w ogóle zdołają wyrosnąć, są okazałe i silne”.

Medytowanie według formuły CSS wprowadza Cię w stan uspokojenia wewnętrznego, zbawiennego dla całego systemu nerwowego. Dlatego właśnie, kiedy wracasz z udanych wakacji, stwierdzasz, że problemy, które Cię dręczyły uprzednio, uległy samoistnemu rozwiązaniu. Bo zapomniałeś o nich w okresie rozluźnienia i wypoczynku, Twoje myślenie podświadome rozwiązało je za Ciebie. Dostarczyło odpowiedzi, których byś nigdy nie uzyskał od myślenia świadomego.

Przypatrz się jakiejś osobie, którą uważasz za wielką, sławną i dobrze sytuowaną, i sprawdź, czy ktoś taki miota się w nieustannym lęku, marszczy brwi i ściąga twarz w gniewnym grymasie. Zapewniam Cię, że niczego takiego u tego człowieka nie dostrzeżesz. Ponieważ każdy człowiek, który osiągnął w życiu powodzenie, doszedł do tego, postępując zgodnie z zaleceniami swego podświadomego myślenia, które zawsze podpowie Ci najkrótszą, najłatwiejszą i najprostszą drogę do sukcesu. Oby wszystkie Twe plany i zachowania życiowe uzyskały w nim oparcie.

Ponieważ medytowanie według formuły CSS jest zajęciem niezwykle przyjemnym, możesz ulec złudzeniu, że w oparciu o nie będziesz w stanie rozwiązywać swe problemy za pomocą myślenia świadomego. Jest to mniemanie błędne i trzeba je odrzucić. A tak łatwo mu ulec – owe stany uspokojenia, wewnętrznej pewności i ukojenia mogą się wydać idealnym momentem do rozstrzygania o życiu i jego problemach. Nie wpadnij w tę pułapkę. W drodze myślenia świadomego nigdy nie znajdziesz prawdziwych odpowiedzi na trapiące Cię kwestie ani nie zdobędziesz się na naprawdę „szczęśliwe pomysły”. Musisz uwolnić swój umysł od myślenia, wdrożyć się do niemyślenia o niczym. Dążymy do czegoś zdecydowanie i niewymiernie potężniejszego od myślenia świadomego. Gdybyś chciał rozwiązywać swoje problemy w trybie myślenia świadomego, nawet biorąc za punkt wyjścia stany wytwarzane przez medytacje CSS, unicestwiłbyś cały pożytek z tych codziennych ćwiczeń.

Iluż to ludzi pragnie osiągnąć ów „wewnętrzny spokój”, niestety, życie go im nie zapewnia. Większość samochodów przypomina grające szafy na kółkach. Dokądkolwiek się udasz, towarzyszy Ci dźwiękowy podkład hałasu. Z pewnością słyszałeś już powiedzenie: „Nie słyszę własnych myśli”. Tak to właśnie jest – przy całym tym zgiełku wokoło nie jesteś w stanie usłyszeć głosu Twego podświadomego myślenia, które Ci podpowiada zalecenia mogące Cię uczynić szczęśliwym, rozwiązać stojące przed Tobą problemy, umożliwić rozpoczęcie prawdziwego życia. Nastawiając radio na pełny regulator, nurzając się w tym całym zgiełku, zabijasz swą złotą kaczkę, która zniosłaby Ci złote jajo – zabijasz swoje podświadome myślenie.

Raz jeszcze przypomnijmy maksymę mieszkańców Himalajów: „Najgłębszą tajemnicą życia jest osiąganie działania przez niedziałanie”. Zgódźmy się co do tego, że wiele milionów ludzi, włącznie z Tobą, pracowało, walczyło i wysilało się, dokonując wielu milionów działań, i co im to przyniosło, co to wszystko dało Tobie? No właśnie. Nie osiągnąłeś zamierzonych celów życiowych, nie spełniłeś swych życiowych aspiracji. Wszystkie Twe wysiłki okazały się płonne. A dzięki systematycznemu medytowaniu zapewniamy sobie osiąganie właściwych działań przez niedziałanie!

Trzeba tu wyjaśnić dwa ważne punkty. Pierwszy dotyczy tego, że poprzez CSS staramy się ograniczyć stały przepływ myśli przez nasz umysł. Istnieje wiele oznak przeciążenia tymi myślami: szum w głowie, „zagwozdki” myślowe, ucisk pod czaszką – wszystkie te symptomy sygnalizują przeciążenie tysiącami zbędnych myśli, które atakują nasz umysł każdego dnia. Jednym z terminów na określenie tego uporczywego przeciążenia wewnętrznego jest „dialog wewnętrzny”. Wynotuj sobie to określenie, będzie często wymieniane w tej książce.

Drugi punkt, który chciałbym dokładnie wyjaśnić, dotyczy „szczęśliwych pomysłów”, które przychodzą do głowy człowiekowi uspokojonemu, o umyśle usposobionym do odbioru. Te szczęśliwe pomysły nazywane bywają niekiedy olśnieniami, inspiracjami bądź też podnietami myślenia podświadomego, rozwiązaniami spływającymi na człowieka z nieba lub też wypływającymi z własnych jego trzewi. Pojęciem, które obejmuje te wszystkie zjawiska, jest: „Eureka!”, Bez granic! Doświadczenia Eureka! nie znają żadnych ograniczeń; pojawiają się zarówno w formie całkiem rozwiniętych szczęśliwych pomysłów, jak też jako podniety myślowe. Eureka! oznacza: odkryłem! Jeśli myślisz, że Eureka! przydarza się tylko geniuszom, ta książka pouczy Cię, jak zostać geniuszem.

Okrzyk „Odkryłem!” przypisuje się Archimedesowi, który znalazł sposób określania zawartości złota w kruszcu. Archimedes doznał też doświadczenia Eureka!, kiedy zanurzył się w wannie, spostrzegł, że podniósł się wtedy poziom wody i odkrył sposób mierzenia masy przedmiotów o nieregularnych kształtach.

Eureka! jest dewizą herbową stanu Kalifornia, co daje zapewne wyraz przekonaniu, że wszystkie nowe idee na skalę światową tu się rodzą. Z pewnością wiele takich pomysłów i idei wywodzi się z Kalifornii, ale z pewnością też nie wszystkie z nich wywodzą z niej swój rodowód.

Zapamiętaj ten wyraz – Eureka! – ponieważ będzie się w tej książce powtarzał równie często jak „dialog wewnętrzny”. I to z tego samego powodu: powstrzymaj swój wewnętrzny dialog, a usłyszysz Eureka!

Jeśli zaczynając lekturę tej książki, powiedziałeś sobie: „Nie stać mnie na poświęcanie czasu na medytowanie” – to teraz już chyba sobie uświadomiłeś, że nie stać Cię na niepoświęcanie czasu na CSS!

POUFNE RADY I ZALECENIA:

1. Wynajdź sobie odpowiednie miejsce na osobiste medytowanie według formuły CSS.

2. Kup woskowe zatyczki do uszu i parę nauszników tłumiących hałas. Zainstaluj też podwójne szyby albo izolacyjne okna, aby zmniejszyć poziom otaczającego Cię hałasu. Hałas zabija genialność!

3. Zasiądź na osobności na przynajmniej 30 minut każdego dnia – bez wyjątku – aby pomedytować.

4. Abyś usłyszał, co Ci podpowiada Twoje podświadome myślenie, musisz powstrzymać hałas panujący wewnątrz Twej czaszki, podobnie jak odgradzasz się od hałasu z zewnątrz. Kiedy uspokoisz się wewnętrznie, „myśl ci zaświta”.

5. Musisz zastosować się do tego, co Ci podpowiada podświadome myślenie. Przy całej swej mocy ono tylko pobudza. Do niczego nie przymusza.

6. Dialog wewnętrzny jest nieustanną wrzawą ogarniającą Twój umysł bez udziału Twej woli. Eureka! – to szczęśliwy pomysł podsunięty Ci przez podświadome myślenie. Powstrzymaj swój wewnętrzny dialog, a często będziesz doznawał Eureka!