Mordercze kaczki - Tomasz Siwiec - ebook

Mordercze kaczki ebook

Tomasz Siwiec

4,0
7,00 zł

Opis

Cykl "mordercza seria":

Część pierwsza: "Mordercze kaczki".

Ulubionym zajęciem Asi jest karmienie dzikich kaczek, które zajmują miejsce pod starym mostem. Pewnego dnia dziewczynka zaczyna dokarmiać ptaki ziarnem, które podarował jej stary i nieco zgorzkniały pan Mieczykowski. Ku jej zdziwieniu w pojawia się ich coraz więcej, a w samych kaczkach następuje dziwna przemiana...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 34

Popularność




Tytuł oryginału:Mordercze kaczki

Copyright © 2020 Tomasz Siwiec Copyright © 2020 Horror Masakra

Okładka:

Jakub Siwiec

Skład, łamanie, opracowanie graficzne:Jakub Siwiec

Redaktor serii:

Kaczor Donald

Sucha Beskidzka 2020

ISBN 978-83-956882-1-8

Wstęp

„Mordercze kaczki” to efekt eksperymentu dotyczącego animal horroru, który postanowiłem sprowadzić do absurdu. Piszę to z pełną świadomością.

Kiedyś jeden z uwielbianych przeze mnie artystów śpiewał: „Człowiek to jest żart…”. Pomyślałem, że skoro człowiek został nazwany żartem, (zresztą w pełni zasłużenie!) to już nic na tym świecie nie ma prawa być traktowane poważnie.

Starałem sobie wyobrazić najbardziej idiotyczne oraz zupełnie niegroźne stworzenie, które na skutek jakiegoś zdarzenia zamieni się w krwiożerczego potwora. W mojej głowie przewijały się muszki owocówki, kury, żyrafy, a nawet pchły. Jednak w każdym z nich dostrzegałem, o dziwo, coś niepokojącego. W końcu wpadła mi do głowy kaczka.

Kaczka w Polsce różnie się kojarzy. Niektórym nawet bardzo źle…

Mnie kojarzy się właśnie jako żart. Jakkolwiek to zrozumiecie, to będzie dobrze.

Ponadto powinniście wiedzieć, że miejsce akcji „Morderczych kaczek” jest jak najbardziej prawdziwe. Znajduje się zaledwie kilkaset metrów od mojego domu i bywają dni, że przechadzam się lub przejeżdżam obok nawet kilka razy dziennie. Czasami zatrzymuję się nad barierką mostu i rzucam pokarm, znajdującym się pod nim kaczkom. Jako dowód możecie znaleźć w sieci filmik, na którym wyjaśniam

„Tajemniczą historię kaczek z Suchej Beskidzkiej”.

Robię to jednak zawsze z rozwagą i szczególną ostrożnością.

Dlaczego?

Ponieważ biorę pod uwagę, że napisana przeze mnie historia może zdarzyć się naprawdę.

Mordercze Kaczki

Ulubionym zajęciem Asi było karmienie kaczek, które urzędowały pod mostem wiodącym do miasta. Jeszcze rok temu w leniwie płynącej rzece nie było widać tych ptaków, ale wczesną wiosną zaczęły pojawiać się po-jedyncze sztuki. W tej chwili w wodzie znajdowało się dwadzieścia kaczek.

Asia była zachwycona, widząc, że jej ukochana gromadka z dnia na dzień robiła się coraz większa.

Kaczki śmiesznie kwakały, wygrzewały się w słońcu i niezwykle rzadko wychodziły z wody.

Dziewczynka pomyślała, że gdyby sama była kaczką, to też nie przestawałaby moczyć się w wodzie. Zazdrościła im beztroskiego życia.

Wcześniej wystarczyła zaledwie jedna kromka chleba, aby nakarmić niewielkie stadko. Jednak gdy zaczęło pojawiać się ich coraz więcej, zrobił się problem. Mamie oraz tacie Asi przestało się podobać, że ciągle muszą dokupywać pieczywo.

– Musisz im troszkę ograniczyć porcje żywnościowe – stwierdziła pewnego dnia mama, kiedy okazało się, że nie ma z czego przygotować tacie kanapek do pracy. – A zresztą, kaczek nie wolno karmić pieczywem. To bardzo źle wpływa na ich przemianę materii. Mogą je boleć brzuszki.

– Ale mamo. – Asia zasmuciła się. – Jeżeli przestanę karmić kaczuszki, to one umrą z głodu. Poza tym przestaną mnie lubić.

Mama przewróciła oczami.

– Nie musisz przestać ich karmić, ale pokarm, który im rzucasz, nie może obciążać naszego domowego budżetu, bo niedługo to nam będą burczały brzuchy z głodu. Postaraj się znaleźć coś innego.

Zrezygnowana dziewczynka opadła na krzesło.

– To czym mam je karmić?

Mama wzruszyła ramionami.

– Spróbuj poszukać czegoś w sadzie. Albo zapytaj naszych sąsiadów, czy nie zostają im jakieś suche odpady.

Na twarzy Asi ponownie zagościł uśmiech.

– Dobrze – odparła uradowana i wybiegła z domu.

Sąsiad Asi, pan Andrzej Mieczykowski karmił akurat kury w zagrodzie, kiedy dziewczynka powitała go gromkim „dzień dobry!”.

Lekko zaskoczony obejrzał się w tył.

– Cześć, Asiu – zawołał, unosząc wolną dłoń. W drugiej trzymał miskę z ziarnem. – Co cię do mnie sprowadza? Pewnie przyszłaś pomóc nakarmić kurki.

– Jeżeli mogę – stwierdziła zadowolona.

– Oczywiście – odparł, podając dziecku miskę.

Asia nabrała ziarna w dłoń i zamaszystym ruchem rozsypała je po zagrodzie. Kury natychmiast rzuciły się do uczty.

– Tak naprawdę, to przychodzę do pana w innej sprawie. Chciałam zapytać, czy miałby pan może jakieś niepotrzebne jedzenie, którym mogłabym karmić moje kochane kaczuszki?

Pan Mieczykowski uśmiechnął się pod nosem.

– Czyżby zabrakło ci pieczywa?

– W pewnym sensie tak. Mama z tatą zaczynają się złościć, że za dużo muszą go kupować.

– Rozumiem.

Pan Mieczykowski podrapał się po głowie i przez moment myślał, jak pomóc dziewczynce. Po chwili klasnął w dłonie i wykrzyknął:

– Chyba mam coś, co mogłoby smakować twoim kaczuszkom!

Asia spojrzała na niego wielkimi, niebieskimi oczami.

– Naprawdę? Byłoby super!

– Tak. Możesz sobie zabrać moją pszenicę.

Na twarzy Asi pojawił się szeroki uśmiech.

– A panu już nie będzie potrzebna?

Mieczykowski podrapał się po głowie.

– Mam sporo w zapasie – stwierdził. – Chodź.