Wydawca: Burda Książki Kategoria: Poradniki Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 149 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Moje zdrowe przepisy - Beata Pawlikowska

Zaczęłam gotować, bo chciałam być zdrowa. Kiedy sprawdziłam w jaki sposób produkowana jest „żywność” sprzedawana w sklepach, zrozumiałam, że chyba nie mam wyjścia. Muszę nauczyć się gotować i stworzyć takie przepisy, które będą szybkie, łatwe i zdrowe. I takie są przepisy w tej książce. Każde danie gotuje się samo. Ja tylko wkładam do garnka składniki w odpowiedniej kolejności i wracam pół godziny później, kiedy jedzenie jest gotowe. I jest pyszne!

Opinie o ebooku Moje zdrowe przepisy - Beata Pawlikowska

Cytaty z ebooka Moje zdrowe przepisy - Beata Pawlikowska

Jedz zdrowo – pełnowartościowe, niewielkie, ciepłe posiłki kilka razy dziennie. Śpij tyle, ile potrzebuje twój organizm. Spędzaj co najmniej godzinę na świeżym powietrzu. TO JEST NAPRAWDĘ TAKIE PROSTE. Dzięki temu twój umysł, twoja dusza i twoje ciało działają bez przeszkód i bez ograniczeń. Twoja dusza się cieszy. Twój umysł osiąga pełen potencjał. Twoje ciało samo reguluje swoją wagę, staje się sprawne i szczupłe.
Jeśli chcesz być prawdziwie silnym człowiekiem, musisz zaprowadzić porządek w sobie, a nie w świecie, który cię otacza. Bo kiedy ty będziesz wewnętrznie uporządkowany, cały świat dookoła natychmiast stanie się tak samo harmonijny i czysty.

Fragment ebooka Moje zdrowe przepisy - Beata Pawlikowska

O przecinkach

Lubię przecinki. Daję im artystyczną wolność, nieskrępowaną schematem. Przecinek mówi czasem więcej niż słowo, zatrzymuje myśl, oddziela znaczenia, a czasem nadaje im nowy sens. Także wtedy kiedy znika.

I dlatego przecinki w tej książce są postawione i zniknięte zgodnie z artystyczną wolnością, wbrew zaleceniom korekty i na moją odpowiedzialność.

Copyright for the Polish edition © 2014 Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa. All rights reserved.

Copyright © 2014 for the text, photos, drawings and recipes by Beata Pawlikowska

Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa ul. Marynarska 15, 02-674 Warszawa

Dział handlowy: tel. (48 22) 360 38 38, fax (48 22) 360 38 49Sprzedaż wysyłkowa: Dział Obsługi Klienta, tel. (48 22) 360 37 77

Tekst, rysunki, zdjęcia oraz przepisy: Beata PawlikowskaProjekt okładki: Beata Pawlikowska i Maciej SzymanowiczOpracowanie graficzne: Beata Pawlikowska i Maciej SzymanowiczDTP: Maciej Szymanowicz

Druk: Perfekt ISBN 978-83-7778-624-6

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Skład wersji elektronicznej: pan@drewnianyrower.com

Piaskowy pies

Kiedyś jadłam wszystko, co można kupić w sklepie – mięso, ryby, słodycze, jogurty, słone paluszki, białe bułki, ser, szynkę, piłam wino, kawę i soki w kartonach.

A potem przestałam.

Nie dlatego, że przeszłam na drastyczną dietę.

Dlatego, że zaczęłam myśleć.

I zaczęłam sprawdzać co naprawdę znajduje się w jedzeniu, które w siebie wkładam i w jaki sposób zawarte w nim substancje działają na mój organizm.

Wyszłam z bardzo prostego i logicznego założenia: to co jem musi mieć wpływ na to jak się czuję. Tylko jaki?...

Czy istnieje możliwość, że jedzenie może mieć wpływ na moje samopoczucie? Na nastrój? Na to czy mi się dobrze pracuje? Na chęć do życia i działania? Na odwagę w podejmowaniu decyzji? I na konsekwencję w ich realizowaniu?

I czy może mieć wpływ na to jak szybko łapię przeziębienia? Na to, że nie lubię zimy? Na wygląd mojej skóry? Na wypadanie włosów?

No i w ogóle na wszystko, co składa się na mnie, taką, jaka jestem tu i teraz?

Może?...

Och, tak, i to nawet nie wiesz jak bardzo.

Niespodziewanie uświadomiłam sobie, że podróże po świecie to świetna lekcja różnych metod odżywania. Wtedy też zauważyłam, że istnieją bardzo wyraźne różnice między ludźmi w zależności od tego, czego jest najwięcej w ich kuchni. Inaczej wyglądają, inaczej się zachowują, mają inny błysk w oku.

Zaczęłam na to zwracać świadomie uwagę i porównywać to co jedzą, z tym jak wyglądają i na co najczęściej chorują.

Potem przypomniałam sobie jak ja się czułam w różnych krajach. Gdzie podróżowanie wydawało mi się trudne, a gdzie miałam tyle energii, że biegałam przez cały dzień z aparatem fotograficznym nie czując zmęczenia.

I znów odkryłam, że najlepiej czułam się tam, gdzie było najzdrowsze, proste, gorące jedzenie – na śniadanie, obiad i kolację.

Zaczęłam wyciągać proste, logiczne wnioski. Napisałam o tym dokładniej w pierwszym tomie, czyli „W dżungli zdrowia”.

Niedawno byłam na otwarciu nowego baru wegańskiego w Warszawie. Przyszli tylko ci, którzy byli zainteresowani taką kuchnią. Rozmawialiśmy, jedliśmy szpinak i kotlety warzywne, aż nagle zorientowałam się, że wszyscy ludzie w tym barze mają jedną wspólną cechę. Mają jasną, promienną skórę. Naprawdę. Taką, jakby pod nią krył się wewnętrzny blask. Przysięgam.

Twarze ludzi, którzy jedzą mięso i twarze ludzi, którzy są wegetarianami, mają zupełnie inną skórę. Sprawdź sam. To jest najprostsze doświadczenie, jakie można przeprowadzić w każdym miejscu na świecie.

A wiesz dlaczego tak jest?

Bo ludzie mięsożerni w naszej zachodniej cywilizacji mają też całkiem inną duszę niż wegetarianie. Inaczej są w niej rozłożone ważności, pragnienia i świadomość.

Zaraz to wyjaśnię.

Kiedyś jechałam samochodem z moim dobrym znajomym. Była chyba sobota albo niedziela po południu. Pamiętam ciepłe powietrze, kładące się na asfalcie promienie słońca i prawie puste ulice. Rozmawialiśmy o jego byłej żonie, świeżym rozstaniu, rozwodach i małżeństwach, aż nagle on krzyknął:

– Ojej, biedaczek!

Przejechaliśmy właśnie obok martwego psa leżącego na poboczu.

– O, biedny piesek! – powtórzył Jarek z prawdziwym żalem w głosie.

Spojrzałam na niego z zaskoczeniem. Martwy pies. Pewnie ktoś go przejechał. Czym tu się przejmować? Tym bardziej że przed chwilą rozmawialiśmy o tym dlaczego małżeństwa się rozpadają i czemu ludzie, którzy kiedyś przysięgali sobie miłość, potrafią być później dla siebie tak bezlitośni. Oszukiwać, kłamać, stosować szantaż emocjonalny i więzić siebie wzajemnie w związkach. Kto by się przejmował martwym psem?...

Wtedy tego nie rozumiałam.

Teraz myślę zupełnie inaczej.

Wtedy byłam zajęta tylko sobą. W praktyce byłam skoncentrowana wyłącznie na zapewnianiu sobie tego, czego potrzebowałam do lepszego samopoczucia. Nie obchodziło mnie tak naprawdę nic, co nie wiązało się z zaspokajaniem moich potrzeb. To było z piętnaście lat temu, ale do dzisiaj pamiętam pewien sen, który dużo o mnie mówił i wtedy bardzo mnie poruszył.

Śniło mi się, że jeżdżę motorem po mieście i załatwiam różne sprawy. Robię zakupy, spotykam różne osoby, przenoszę jakieś pakunki, przygotowuję się do podróży. A krok w krok za mną chodzi pies. Nie znałam tego psa. Był duży, w kolorze piaskowym, z falującą sierścią.

Chodził za mną i chciał być mój.

A ja mówiłam, że nie chcę mieć psa.

A on mówił:

– Ale ja ci będę we wszystkim pomagał.

– Ale ja nie potrzebuję pomocy – odpowiadałam.

– Ale ja się nauczę mówić po ludzku, żeby było łatwiej – namawiał mnie pies.

– Ale ja nie chcę mieć psa – odpowiadałam i kręciłam głową.

Wsiadałam na motor i jechałam dalej. Pakowałam ogórki do siatki, a tam znów był ten pies i mówił:

– Będę nosił za ciebie sprawunki.

– Nie, dziękuję – odpowiadałam uparcie.

– Ale ja naprawdę będę ci bardzo przydatny – prosił pies.

– Ale ja nie potrzebuję psa, naprawdę! – powtarzałam.

– Nauczyłem się jeździć na motorze! – przekonywał i miał na głowie kask.

– Nie, dziękuję, naprawdę!

Jechałam dalej, ale gdziekolwiek się pojawiłam, on tam był. Patrzył na mnie i znów mówił, że na pewno mi się przyda. A ja odpowiadałam:

– Nie, dziękuję. Ja nie potrzebuję psa.

Aż w pewnej chwili on stanął naprzeciwko mnie i powiedział:

– Ale ja potrzebuję ciebie!

Zamurowało mnie. Nigdy wcześniej w taki sposób o tym nie myślałam. Zawsze tylko zastanawiałam się czego ja chcę, co będzie dla mnie przydatne i jak to zdobyć. Aż tu nagle we śnie pojawia się ktoś, kto mówi mi wprost, że to, czego ja potrzebuję, jest równie ważne jak to, czego potrzebuje on!

Rozumiesz?

Chodzi o to, żeby znaleźć równowagę pomiędzy sobą a światem. Dbać o siebie, troszczyć się o swoje potrzeby i spełniać swoje marzenia. Ale jednocześnie być też otwartym na to, czego pragną i potrzebują inni.

To jest bardzo łatwe i bardzo trudne jednocześnie.

Uwaga, to jest bardzo ważne:

Tak długo jak nie poukładasz sobie wszystkiego we własnej duszy, będziesz się miotał między dwiema skrajnościami. Będziesz czasem aż do bólu skupiony na sobie, egoistycznie żądając, żeby inni ludzie spełniali twoje oczekiwania i dostosowywali się do twoich żądań i wymagań.

A potem będziesz czuł potrzebę oddania siebie innym, będziesz się poświęcał, zaniedbywał własne potrzeby, żeby tylko dać komuś przyjemność i zaspokojenie.

A czy widzisz, że w obu tych skrajnych przypadkach podświadomie traktujesz innych instrumentalnie i zwyczajnie wykorzystujesz ich do swoich celów?

Najpierw żądasz, żeby inni spełniali twoje oczekiwania. Szantażujesz, stawiasz wymagania, warunki, określasz oczekiwania i wyrażasz swoje niezadowolenie z tego, że jest nie tak, jak byś chciał. Nie tak, jak ty żądasz. Nie tak, jak sobie życzysz.

A potem masz wyrzuty sumienia. I wtedy używasz innych, żeby je stłumić, żeby ich nie słyszeć i poczuć się lepiej. Więc poświęcasz się, narażasz własne zdrowie albo i życie, stajesz się najsłodszym i najbardziej uczynnym człowiekiem pod słońcem, żeby zaskarbić czyjąś wdzięczność. To jest manipulacja. Wiem, że nie robisz tego celowo i nie piszę tego po to, żeby wywołać w tobie poczucie winy. To jest działanie twojej podświadomości, niezależne od twojej racjonalnej woli. Podświadoma manipulacja, która ma dla ciebie zdobyć lepszą samoocenę i poczucie bezpieczeństwa.

Rozumiesz?

Miotanie się między skrajnościami nie ma nic wspólnego z prawdziwą dobrocią, ze szczerym współczuciem, czyli z umiejętnością zrozumienia sytuacji, w jakiej znajduje się ktoś inny.

Prawda leży pośrodku, czyli w umiejętności osiągnięcia równowagi pomiędzy sobą a innymi.

Małgosia i Piotr

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

O snobach i dziwnoludkach

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Dwie zdumiewające rzeczy

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Brokuły z imbirem

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Tajemnica zdrowia

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Dziękuję, jestem szczęśliwy

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Smak słony

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Smak kwaśny

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Smak gorzki

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Smak słodki

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Smak ostry

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

To mnie wzmacnia

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Pięć pór roku

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Moje gotowanie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Objaśnienie przepisów

Wszystkie potrawy są przyrządzone zgodnie z filozofią pięciu żywiołów starożytnej medycyny chińskiej. Przy poszczególnych składnikach podałam w nawiasie żywioły, którym odpowiadają:

(W) – woda

(D) – drzewo

(O) – ogień

(Z) – ziemia

(M) – metal.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Alfabetyczna lista produktów żywnościowych z podziałem na żywioły, czyli smaki

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Brązowa soczewica z cukinią i kolendrą

1 marchewka4 łyżki brązowej soczewicy1/3 cukiniipół pomidorapół pęczka naci pietruszkipół pęczka świeżej kolendry2 łyżki pestek dyni (suszonych)3 kulki ziela angielskiego5 ziaren pieprzu2 listki laurowećwierć łyżeczki kminu rzymskiegoćwierć łyżeczki przyprawy curryćwierć łyżeczki kurkumy

(O) W średnim garnku zagotuj niecałą szklankę wody

(Z) Marchewkę umyj, obierz, pokrój w plasterki, dodaj do wrzątku

Wymieszaj, gotuj przez co najmniej minutę

(M) Dodaj liść laurowy, ziele angielskie, pieprz i kmin rzymski

Wymieszaj, gotuj przez co najmniej minutę

(W) Dodaj soczewicę i kilka kryształków grubej soli

Wymieszaj, gotuj przez co najmniej minutę

(D) Dodaj posiekaną nać pietruszki i drobno pokrojonego pomidora

Wymieszaj, gotuj przez co najmniej minutę

(O) Dodaj kurkumę i tyle gorącej wody, żeby nad warzywami było jeszcze ok. 2 cm wody

Wymieszaj, gotuj przez co najmniej minutę

(Z) Dodaj suszone pestki dyni i cukinię pokrojoną w słupki (ze skórką)

Gotuj aż warzywa będą miękkie, a soczewica spuchnie (ok. pół godziny)

(M) Dodaj przyprawę curry i posiekaną kolendrę

Wymieszaj, gotuj jeszcze chwilę i gotowe.

Pozostałe przepisy dostępne w pełnej wersji eBooka.