Wydawca: Zielona Sowa Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2013

Mój niesforny szczeniak. Część 3. Zabawy z Urwisem ebook

Holly Webb

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Mój niesforny szczeniak. Część 3. Zabawy z Urwisem - Holly Webb

Jack Russell Terrier: mały pies, WIELKI charakter!
Chociaż te małe, żwawe psy wyhodowano jako rasę myśliwską, świetnie nadają się też na domowych ulubieńców. Są bardzo odważne i wierne, a przede wszystkim pragną być w centrum uwagi! Można je tresować i uczyć różnych sztuczek. Te psy są też bardzo wesołe i zabawne, więc nigdy nie można się przy nich nudzić.
Gdy Ela nadaje szczeniakowi imię Urwis, nie zdaje sobie sprawy, że trafiła w sedno – gdzie tylko pojawia się Urwis, zaczynają się kłopoty...
W szkole zbliża się Dzień Sportu i Ela obawia się, że we wszystkich konkurencjach zajmie ostatnie miejsce. Przychodzi jej jednak do głowy świetny pomysł: może trenować razem z Urwisem! W końcu wesoły szczeniak biega znacznie lepiej od niej. Ale czy skory do psot piesek może jej pomóc?

Opinie o ebooku Mój niesforny szczeniak. Część 3. Zabawy z Urwisem - Holly Webb

Fragment ebooka Mój niesforny szczeniak. Część 3. Zabawy z Urwisem - Holly Webb

MÓJ NIESFORNY SZCZENIAK

Zabawy z Urwisem

Dla Toma – H.W.

Dla Fi i Morrisa –  K.P.

Tytuł orginału: My Naughty Little Puppy. Playtime for Rascal
Przekład: Jacek Drewnowski
Redaktor prowadząca: Sylwia Burdek
Korekta: Teresa Lachowska
Skład i łamanie: Bernard Ptaszyński
Copyright © for the Polish edition by
Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2013
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Text copyright © Holly Webb, 2010
Illustrations copyright © Kate Pankhurst, 2010, 2012

ISBN 978-83-7895-595-5

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.
00-807 Warszawa, Al. Jerozolimskie 96
tel. 22 576 25 50, fax 22 576 25 51

Rozdział  pierwszy

Zabawa frisbee

– No, dalej, Elu! Biegnij! – zawołał Maks. – Po prostu skocz i złap frisbee!

Ela starała się jak mogła, biegnąc po trawie, ale Maks rzucił żółty talerz najmocniej jak potrafił, i ten zatoczył łuk. Obejrzała się niespokojnie, próbując dostrzec, gdzie wyląduje.

– W złą stronę! – krzyknęła Lilka, która też rzuciła się za zabawką. – Elu, dasz radę, jeśli pobiegniesz szybciej!

Ela słyszała za sobą Maksa, który mruczał pod nosem, że jego siostra jest do niczego, i policzki jej poczerwieniały. Dlaczego jej starszy brat i siostra musieli być tacy dobrzy w sporcie? Maks traktował to w dodatku bardzo poważnie, a przecież chodziło o zabawę!

Potem zaczęła chichotać. Urwis, jej szczeniak rasy Jack Russell Terrier, też galopował za frisbee.

Wyskoczył w powietrze i złapał talerz w zęby pół metra nad ziemią. Wylądował na czterech łapach, wyraźnie zadowolony z siebie.

– No, Elu, twój pies jest w tym znacznie lepszy od ciebie – zadrwił Maks. – Urwisie, oddaj to, piesku.

Urwis podniósł wzrok na Maksa z frisbee zwieszającym się z pyska. Było niemal tak duże jak on, a błyszczące czarne oczy psa lśniły ponad żółtym kołem. Szaleńczo potrząsnął łebkiem, wymachując zabawką na prawo i lewo.

– Myślę, że próbuje rozszarpać twoje frisbee, Maks – zachichotała Lilka.

Chłopak nachylił się i złapał zabawkę, ale razem z nią podniósł Urwisa, który mocno zacisnął zęby.

– Zostaw go, bo zrobisz mu krzywdę! – krzyknęła Ela. – Urwisie, chodź, pobawmy się jeszcze. Oddaj to!

Odstawiony na ziemię Urwis popatrzył z namysłem na Elę i wypluł frisbee do jej dłoni. Potem stał, z nadzieją merdając ogonem i przyglądając się całej trójce.

Maks uśmiechnął się.

– Dobrze, Urwisie. To dla ciebie! – machnął nadgarstkiem, posyłając frisbee łukiem nad trawą. Piesek rzucił się za zabawką. Zdołał ją złapać w chwili, gdy już miała spaść na ziemię, a potem pobiegł z powrotem, ciągnąc ją za sobą w zębach.

– Dobry jest! – powiedziała Lilka, a Ela zaczęła promienieć z dumy. Jej brat i siostra kochali Urwisa, ale często marudzili, że jest niegrzeczny. Urwis był prawdziwym potworem, jeśli chodzi o gryzienie różnych rzeczy, a zwłaszcza butów.

– To było świetne – stwierdził Maks, gdy piesek odbiegł, nie wypuszczając frisbee z pyska. – Musimy tylko wytłumaczyć Urwisowi,

W poniedziałek w szkole Ela opowiedziała o zabawie z frisbee swojej najlepszej przyjaciółce, Krysi.

– Bawiłaś się tak kiedyś z Berkiem? – spytała. Berek był pięknym labradorem Krysi. 

Przyjaciółka zamyśliła się.

– To mistrz aportowania, ale lubi ganiać tylko patyki.

– Było bardzo śmiesznie – Ela roześmiała się. – Raz Urwis aż obrócił się w powietrzu, żeby je złapać – oparła brodę na dłoniach. – Maks i Lilka przestali wreszcie jęczeć, że łapanie kiepsko mi idzie. Chciałabym być lepsza w sporcie!

Krysia pokręciła głową.

– Nie możesz być dobra we wszystkim! Masz talent do rysowania.

Pani Karska skończyła sprawdzać listę obecności.

– Mam wspaniałe wieści, dzieci. Pan Turniak rozmawiał ze wszystkimi nauczycielami o Dniu Sportu!

Ela popatrzyła z przerażeniem na nauczycielkę. Dzień Sportu! Prawie zapomniała, że to już tak niedługo.

– O nie – jęknęła.

Krysia zasłoniła sobie usta ręką, starając się nie parsknąć śmiechem.

– Przepraszam! – szepnęła. – Ale to zabawne, że właśnie mówiłaś, jak nie lubisz sportu!

– W tym tygodniu i w następnym będziemy dużo ćwiczyć przed Dniem Sportu – ciągnęła pani Karska. – A w tym roku odbywają się igrzyska olimpijskie, więc będziemy też mieli specjalny projekt z nimi związany!

Ela spojrzała na panią z niepokojem. Jeszcze coś związanego ze sportem?

– Chciałabym, żebyście stworzyli coś naprawdę specjalnego w związku z tematem igrzysk. To może być praca pisemna, obraz, muzyka… Co tylko chcecie.

Krysia podniosła rękę.

– Proszę pani, a można robić to w grupach? 

Nauczycielka skinęła głową.

– Ale najwyżej po trzy osoby, dobrze? Prace macie oddać w przyszły czwartek, na dzień przed Dniem Sportu. Później pan Turniak wybierze po jednej pracy z każdej klasy, żeby wystawić je w Dzień Sportu.

Ela spojrzała z nadzieją na swoją przyjaciółkę. Przynajmniej Krysia była dobra w sporcie! Jeśli przygotują pracę razem, może nie będzie tak źle… Szkoda tylko, że w Dzień Sportu nie będą mogły wystąpić wspólnie!

Rozdział drugi

Sportowy plan Eli

Mama przyprowadziła z sobą Urwisa, gdy przyszła odebrać Elę. Maks został pograć w piłkę i miał wrócić później, a Krysia jechała z nimi do domu.

– Możemy zacząć tę pracę! – powiedziała podekscytowana Krysia. 

Ela się skrzywiła.

– O co chodzi? – spytała mama. – Jaką pracę?

– Sportową – westchnęła Ela. – Bo pod koniec miesiąca będzie Dzień Sportu. Mamy informację w dzienniczkach, gdybyś chciała przyjść i popatrzeć. Ale nie chcesz, prawda?

– Oczywiście, że chcę! – mama uśmiechnęła się do niej ze współczuciem. – Naprawdę się nie cieszysz?

Ela wzruszyła ramionami.

– Możesz patrzeć na Maksa. Nie chcę, żeby ktoś oglądał, jak we wszystkich konkurencjach jestem ostatnia.

– Nie będziesz! – roześmiała się mama.

Dziewczynka