Mity Ajnów - Basil Hall Chamberlain - ebook

Mity Ajnów ebook

Basil Hall Chamberlain

0,0
12,72 zł

lub
Opis

Ajnowie. Ostatnia pozostałość po kulturze przedjapońskiej, żywy ślad pradawnej historii Japonii. Przez wieki spychani przez Japończyków na północ, dyskryminowani i naturalizowani, do dzisiejszych czasów przetrwali jedynie na Hokkaido. Ci, którzy kultywują resztki ludowych tradycji, robią to głównie na użytek turystów, co uzależnia zachowanie tej niezwykle ciekawej kultury od bardzo niestałych gustów Zachodu. Jednak to głównie badaczom zachodnim nacja ta, która nie zdążyła wykształcić pisma, zawdzięcza spisanie i przetłumaczenie ludowych podań, mitów oraz eposów, z których wyłania się obraz ludu prostego, lecz niepozbawionego wyobraźni; bardzo związanego z naturą, ale posiadającego ugruntowane poglądy na temat miejsca człowieka na ziemi. Ich lektura przenosi Czytelnika w przeszłość, do czasów, gdy archipelag japoński zamieszkiwali bogowie i demony, gdy zwierzęta potrafiły mówić, a ludzie parali się czarami.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 104




Tytuł oryginału:

Aino Folk-Tales

Opracowanie graficzne:

Krzysztof Wosiński

Zdjęcia na okładce i w książce:

David Ooms

Copyright © for Polish translation by Adrianna Wosińska

© for Polish edition by Wydawnictwo Kirin

Wydawnicwo Kirin

www.kirin.pl

Wydanie II

Bydgoszcz 2015

ISBN 978-83-62945-35-1

Wprowadzenie

Dwanaście wieków temu pewien chiński historyk stwierdził, że „na wschodniej granicy ziem japońskich leży wielkie pasmo gór, za którymi rozciąga się kraina Włochatych Ludzi”. Owymi Włochatymi Ludźmi byli Ajnowie, nazywający siebie tym słowem, oznaczającym w ich języku człowieka. Większość ziem tego prostego i na dłuższą metę bezradnego ludu już dawno przeszła w ręce Japończyków i tylko stale kurcząca się garstka autochtonów wciąż zamieszkuje wyspę Yezo [1].

Od chwili, gdy kilku Ajnów zostało wysłanych na dwór chińskiego cesarza w charakterze kuriozum, ich dziki wygląd i obyczaje stały się przedmiotem zainteresowania wielu cywilizowanych krajów. Na ich temat rozpisywali się liczni europejscy badacze, lecz rzadko który z nich miał okazję poznać ich tak blisko, jak Basil Hall Chamberlain, profesor filologii na Uniwersytecie Tokijskim, który spisał ich ludowe podania i opatrzył relacją na temat ajnuskiej mentalności oraz specyfiki rozumowania. Nie śmiałbym pisać na temat tak wyczerpująco opracowany, gdyby nie osobista prośba redaktora naczelnego the Folk-Lore Journal. Pozwalam więc sobie opatrzyć niniejszą książkę wstępem, korzystając przy tym z okazji, by zwrócić uwagę Czytelnika na spostrzeżenia poczynione przez profesora Chamberlaina w innej jego publikacji [2], która – jako że ukazała się drukiem w Japonii – mogłaby umknąć wielu badaczom kulturoznawstwa, nawet tym bezpośrednio zainteresowanych problematyką Ajnów.

Jak wiadomo, lud ten wyraźnie odróżnia od gładkotwarzych Japończyków znaczny stopień owłosienia ciała. Każdemu, kto spogląda na fotografie Ajnów, słusznym się wyda często przytaczane porównanie ich do brodatych rosyjskich chłopów. Owo podobieństwo nasilają quasi-europeidalne rysy twarzy Ajnów, mocno kontrastujące z fizjonomiami Japończyków. Wszystko to rzecz jasna zaowocowało teorią, jakoby Ajnowie byli przedstawicielami rasy aryjskiej, choć skonfrontowanie owej idei z faktami naukowymi zaprzecza jej słuszności, a dowodzi istnienia odrębnej rasy typu ajnuskiego. Należy przy tym wspomnieć o specyfice szkieletu Ajnów, w którym rzuca się w oczy znaczne spłaszczenie kości kończyn. Ogólnie rzecz biorąc, nie ulega wątpliwości, że Ajnu stanowią reliktową rasę i na tyle odrębną od innych w tej części Azji, że jak do tej pory antropolodzy nie zdołali rozwikłać zagadki ich filogenetycznej relacji z innymi nacjami Dalekiego Wschodu. Do podobnych wniosków dochodzi profesor Chamberlain na podstawie wnikliwych badań nad językiem ajnuskim. Nie opiera się przy tym wyłącznie na własnej wiedzy, ale również na wiadomościach swojego współpracownika, wielebnego Johna Batchelora, który spędził wiele lat wśród Ajnów jako misjonarz i jest autorem opracowania na temat ich gramatyki, wchodzącego w skład wspomnianej publikacji profesora. Podobieństwa strukturalne, występujące pomiędzy językiem Ajnów a japońskim, ustępują liczebnością znacznym różnicom i choć być może z czasem da się ustalić jego miejsce w grupie języków północno-wschodniej Azji, zgodnie ze stanem naszej dzisiejszej wiedzy najbezpieczniej jest traktować zarówno samą rasę, jak i jej język jako twory niezależne. Jako że szczątkowe zdobycze cywilizacyjne, będące obecnie w posiadaniu Ajnów, zawdzięczają oni w dużej mierze Japończykom, naturalną koleją rzeczy było, że ich współczesny język asymilował wiele japońskich wyrazów, począwszy od słowa kamui, którym nazywają swoich bogów, aż po alkohol ryżowy, czyli sake, który stanowi aktualnie ich główne źródło rozrywki, przez co dążą do permanentnego przebywania pod jego wpływem. Z drugiej strony jednak język ajnuski stanowi obecnie bezcenne narzędzie dowodzące, jak szeroko lud ten był niegdyś rozpowszechniony na wyspach japońskich, pozostawiając po sobie nazwy miejsc, w których przebywał. Niektóre z nich są ewidentnie pochodzenia ajnuskiego, takie jak Yamashiro, oznaczające „ziemie, na których rosną kasztany” czy Shikyu – „trzcinowe pole”. Inne, tłumaczone na japoński, mają kompletnie inne znaczenie, na przykład nazwy wiosek Mennai i Tonami, tłumaczone z japońskiego, oznaczają „wewnętrzne pozwolenie” i „szereg zajęcy”, podczas gdy interpretowane z ajnuskiego oznaczałyby „zły strumień” oraz „strumień wypływający z jeziora”, co ma więcej sensu. Wniosek płynący z dawnych kronik i toponimiki nazw geograficznych Japonii, wyciągnięty po wnikliwych analizach przez profesora Chamberlaina jest taki, „że Ajnowie w istocie byli pierwotnymi w stosunku do Japończyków mieszkańcami archipelagu. Oto ukazują nam się w mroku historii jako lud obejmujący swym zasięgiem tereny położone daleko na Zachód i Południe od ich współczesnych siedlisk i stopniowo, stulecie za stuleciem, wycofujący się w stronę wschodnią i północną, podobnie jak to czynili Indianie, migrujący coraz dalej na Zachód pod naciskiem osadników z Europy”.

Również folklor ajnuski nosi znamiona znacznego wpływu japońskiego. W niniejszym zbiorze motywy króla łososi (XXXIV) czy Wyspy Kobiet (XXXIII) opierają się na wyrywkach japońskich legend, inne zaś należą do kręgu mitów powtarzanych w podobnej wersji na całym świecie, jak to jest chociażby w przypadku śmiertelnika, który spożył jadło umarłych z Hadesu (XXXV), co ma swój oczywisty odpowiednik w micie o Persefonie. Czytając krótką, lecz jakże ciekawą opowiastkę XVI, „Jak rozstrzygnięto, kto powinien rządzić światem”, już na pierwszy rzut oka widać, że przebiegły bóg-lis to temat zaczerpnięty ze znanych japońskich przypowieści o lisach, zaś w przypadku błyskotliwej historii o szukaniu wschodzącego słońca na Zachodzie doszukiwałbym się, za sugestią pewnego Japońskiego dżentelmena mieszkającego w Oksfordzie, pana Tsunety Moriego, związków ze znaną w Japonii każdemu dziecku opowieścią o feniksie, przy czym idea owego ptaka jest rzecz jasna zapożyczeniem z Chin. Z drugiej strony jednak w zbiorze tym znajdzie się wiele mitów będących pochodzenia czysto ajnuskiego. Na przykład ze wspomnianego już opracowania profesora Chamberlaina dowiadujemy się, dlaczego Panaumbe („Dolny Bieg Rzeki”) postępuje mądrze, zaś Penaumbe („Górny Bieg Rzeki”) jest bezmyślnym naśladowcą, który źle kończy. To nic innego, jak wyrażenie niechęci i pogardy, jaką Ajnowie z wybrzeża, którzy opowiadają tę historię, darzą Ajnów z wyżyn, czyli wyższych partii biegu rzeki. Oczywistym jest również, że wiele z mitów odzwierciedla poglądy, moralność i obyczaje Ajnów, a odkrywanie tychże przez Czytelnika w trakcie lektury stanowi niebagatelną część przyjemności, jaka z niej płynie. Profesor Chamberlain podkreśla najważniejsze aspekty kulturowe, czyniąc stosowne uwagi do tekstu, których znaczenie trudno przecenić.

Wśród wszystkich problemów, z jakimi borykają się badacze podań ludowych, jednym z największych jest ocenianie, do jakiego stopnia opowiadający i słuchający dają wiarę owym fantastycznym historiom o gadających zwierzętach i temu podobnych, lub też w jakiej mierze powtarzają i przyjmują je świadomie jako rozrywkową fikcję. Sami należymy do tych drugich, sceptycznych, lecz wiele nacji, z którymi mieliśmy styczność, plasuje się jakoby pośrodku, nie odrzucając kategorycznie idei, że wielkie kamienie mogły być w istocie niegdyś olbrzymami lub że ktoś mógł zostać połknięty przez potwora i wydostać się z jego wnętrza, lecz jednocześnie przyznając, że w gruncie rzeczy są to tylko legendy. Nawet dzikie ludy, stykając się z przedstawicielami cywilizowanych narodów, w większości przypadków okazują się wyznawać ów umiarkowany pogląd, tak więc i profesor Chamberlain, zbadawszy rzecz dogłębnie, wysuwa hipotezę o miejscu mitów w mentalności Ajnów. Zapewnia, że jego rozmówcy nie udają, że wierzą w treść owych opowieści, jak to ma miejsce w przypadku odbiorców europejskich bajek, lecz że dla nich mity wyjaśniające pewne naturalne zjawiska stanowią wykładnię nauk przyrodniczych, zaś swoje legendy opowiadają tak, jakby zdarzenia w nich zawarte miały miejsce naprawdę. Ci, którzy cenią podania ludowe jako wyraz wczesnej, lecz mimo to niezaprzeczalnej filozofii narodów, z radością sięgną po niniejszą książkę jako źródło dowodów na to, że ich zapatrywania znajdują tutaj poparcie.

Edward B. Tylor

[1] Ezo – dawna nazwa Hokkaido. Tłumacz pozostawił dawną formę zapisu nazw japońskich, uwzględniającą nieistniejące już głoski ye, kwa itp. (przyp. tłum.).

[2]The Language, Mythology, and Geographical Nomenclature of Japan, viewed in the light of Aino Studies (Język, mitologia i nazewnictwo geograficzne Japonii w świetle badań nad Ajnami). Zawiera ona opracowanie na temat gramatyki języka ajnuskiego autorstwa Johna Batchelora. (Memoirs of the Literature College, Imperial University of Japan, No. 1.) Tokio, 1887.

Wstępne uwagi

Latem 1886 roku już po raz trzeci odwiedziłem Yezo, aby studiować język ajnuski, mając nadzieję z jego pomocą rzucić nieco światła na problem pewnych japońskich nazw geograficznych. Jak to jednak często w takich sytuacjach bywa, główny powód mojej wizyty już wkrótce przestał być jedyny. Kto podejmuje się nauki obcego języka, musi nie tylko starać się za wszelką cenę mówić w nim na miarę swoich możliwości, ale przede wszystkim musi też zachęcać autochtonów do prowadzenia rozmów w jego obecności. W Yezo niewiele miałem tematów do dyskusji. Ajnowie stoją zbyt nisko w rozwoju cywilizacyjnym, by mieć pojęcie na temat wykwintnej sztuki konwersacji. Gdy więc skończą się tematy połowów i pogody, europejski gość zatrzymujący się w ich posępnych, brudnych, nadmorskich przyczółkach znajdzie się – przynajmniej tak było w moim przypadku – w przykrej sytuacji, kiedy to pozostaje bez środków, z pomocą których mógłby wprawić w ruch języki swoich towarzyszy. W takich właśnie przypadkach przychodzą z pomocą legendy. Ajnowie sami nie podejmują tego tematu; podsuwanie jakichkolwiek pomysłów nie leży w ich naturze – lecz z przyjemnością podchwytują sugestie innych. Proste powtarzanie czegoś, co znają na pamięć od czasów swej młodości, nie jest zbytnim wysiłkiem dla ich łatwo męczących się umysłów, jak to ma miejsce w przypadku konwersowania z kimś, kto posługuje się ich mową w sposób pozostawiający wiele do życzenia. Ich języki zatem rozwiązują się natychmiast. Co się zaś tyczy mnie, nie upłynęło wiele czasu, jak począłem wsłuchiwać się w ich opowieści z autentyczną ciekawością, nie traktując ich jedynie jako ćwiczeń lingwistycznych, co zaowocowało zamieszczeniem kilku z nich we Wspomnieniach o Ajnach, które zostały opublikowane kilka miesięcy temu nakładem wydawnictwa Cesarskiego Uniwersytetu Japońskiego. Niektóre uwagi zawarte w recenzji owego tytułu, opublikowanej w Nature 12 maja 1887 roku, skłoniły mnie do wysunięcia wniosku, że antropologów i mitologów porównawczych mogłoby zainteresować coś więcej, niż tylko próbki twórczości owego ludu, który jest niezwykle zajmujący z trzech głównych powodów. Pierwszym jest fakt, że tereny przez niego niegdyś zajmowane rozciągały się na cały archipelag japoński; drugim – że jak dotąd nie wiadomo nic pewnego na temat jego pochodzenia i pokrewieństwa z innymi rasami, i wreszcie dlatego, że jest on praktycznie na wymarciu. Zebrałem więc i uszeregowałem wszystkie opowieści, które usłyszałem od Ajnów w ich ojczystej mowie w czasie mojego ostatniego pobytu na ich wyspie, a później także i w Tokio, kiedy to dzięki uprzejmości rektora Uniwersytetu Cesarskiego, Pana H. Watanabe, z Północy zaproszony został pewien niezwykle inteligentny Ajnu, który przez miesiąc mieszkał w moim domu. Te właśnie opowieści spisałem i niniejszym prezentuję w tej książce.

Niewątpliwie można by potraktować temat ludowej tradycji ustnej Ajnów z większą szczegółowością, przy czym interpretacje zapewne zajęłyby dużo więcej miejsca, niż sam tekst. Każdy z mitów mógłby zostać przeanalizowany zgodnie z metodą proponowaną przez Stowarzyszenie Kulturoznawcze; każdy można by rozpatrywać z osobna, jak to robią panowie Steel i Temple w swoich rewelacyjnych Opowieściach na jawie z Pendżabu i Kaszmiru. Dla antropologa z kolei bardziej interesujące, niż mechaniczne rozbieranie każdej osobnej opowieści na części, byłyby próby wyjaśnienia pochodzenia owych mitów. Ile z nich i w jakiej części jest rdzennie ajnuska? Ile z nich stanowi zapożyczenia i skąd?

Przeprowadzenie badań w tej materii w sposób na tyle kompleksowy, by miały one jakąkolwiek wartość, pochłonęłoby o wiele więcej czasu, niż przy swoich obowiązkach mogę wygospodarować, a przy tym wymagałoby zapewne wszechstronnej wiedzy w dziedzinach, w których mi jej brakuje. Pozwalam sobie zatem jedynie zasugerować, że najprawdopodobniej największy udział w zapożyczeniach ajnuskiej kultury mają ich jedyni wyżej cywilizowani sąsiedzi, Japończycy (pojawienie się w tych stronach Rosjan jest wydarzeniem zbyt świeżym, aby można szukać z nim jakiegokolwiek związku). Istnieją zarówno ogólne, jak i specyficzne powody, dla których jako źródło opowieści wspólnych dla obu ras (przy czym mówiąc „źródło”, mam na myśli „twórców”) wskazywałbym raczej Japończyków, a nie Ajnów. Przede wszystkim bardziej prawdopodobnym jest, że to ciemny i zacofany lud uczył się od bardziej cywilizowanego i o wyższym stopniu edukacji, niż na odwrót. Ponadto, jak to już w innych pracach wykazałem, pogląd ten znajduje poparcie w wynikach badań porównawczych nad językami obu ludów; to samo zresztą tyczy się również pewnych reguł społecznych. Nawet w dziedzinie religii, najbardziej konserwatywnym spośród wszystkich aspektów kulturowych, zwłaszcza wśród ludów nisko ucywilizowanych, znajdą się ślady ingerencji japońskiej. To właśnie japoński trunek ryżowy, pod jego japońską nazwą, sake, Ajnowie składają w ofierze swoim bogom w czasie uczt. Samo ajnuskie słowo oznaczające modlitwę również wydaje się być japońskiego pochodzenia, a religijną czcią otaczają postać średniowiecznego japońskiego bohatera, Yoshitsune. Z kolei idea wywoływania trzęsień ziemi przez ruchy gigantycznej podziemnej ryby jest wspólna dla wielu ludów, nie tylko tych dwóch.