Mikrulki - Asia Olejarczyk - ebook
lub
Opis

Mikrulki” to opowieść o wędrówce miniaturowych stworków spod podłogi przez pokój, który niespodziewanie staje się miejscem fascynujących przygód. Przez cały czas bohaterom przygląda się tajemniczy Ludzik Chodzący Po Suficie.

To wyjątkowa książeczka dla przedszkolaków i dzieci wczesnoszkolnych, która nada nowy sens temu, co uważały do tej pory za zwyczajne. Nauczy dystansu, empatii i pokonywania najtrudniejszych przeszkód.

Kolorowanki, filmy, konkursy na www.Mikrulki.pl oraz facebook.com/Mikrulki.

Część dochodu ze sprzedaży książki zostanie przekazana na rzecz Stowarzyszenia Piękne Anioły.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 33


I. Do kąta!

 

 

Nabrdalik odbił się nóżkami od lampy i pikował w kierunku podłogi. Zmierzał wprost do szparki prowadzącej do ciemnej norki pod podłogą, w której mieszkały znajome Mikrulki – Oponka, Kłucz, Bąbel, Klapiok, Nupel, Sobek i Zazdrosia. Odwiedzał je od czasu do czasu, by opowiedzieć im o swoich podróżach po świecie, w którym żył – pełnym światła, kolorów i przestrzeni. Te słuchały jego wesołego bzyczenia, ale nigdy nie przyszło im do głowy, żeby opuścić swoją ciemną norkę. Nabrdalik nie umiał pojąć, dlaczego gnieździły się w niej i coraz bardziej pogrążały się w mroku i niechęci do siebie nawzajem. Uważał je jednak za przyjaciół, dlatego regularnie składał im wizyty.

– O! Witaj z powrotem! – Nabrdalik usłyszał wesoły głos Oponki, gdy tylko wleciał w to ciemne miejsce, a całe jego błyszczące ciało ogarnął zaduch i mrok. Gdy jego wrażliwe oczka przyzwyczaiły się już do ciemności, pierwsze ukazały mu się pulchne policzki Bąbla.

– No proszę, znowu przyleciał się chwalić! – rzekł Mikrulek donośnym basem.

– Ja, gdybym zwiedzała, to też bym się chwaliła! – gdzieś z kąta dobiegł piskliwy głos Zazdrosi i szelest jej spódniczki.

– Nikt w to nie wątpi – burknął gdzieś z przeciwnego kąta Sobek.

– Wyjmij ręce z kieszeni, jak mówisz do damy! – skrzeknął Kłucz, którego długi nos poruszył się tuż przed Nabrdalikiem.

– Oni tak się kłócą cały czas… – rzekł smutno Klapiok i spuścił swoje długie uszy jeszcze niżej, jeśli to w ogóle było możliwe. Wtedy mały Nupel, wyswobodziwszy się spod jednego z nich, podbiegł do Nabrdalika i wtulił się w jego błyszczący, miękki brzuszek.

– Tylko jedno z was stać na ciepłe przywitanie przyjaciela? – oburzyła się Oponka.

I wtedy rozpętała się straszliwa kłótnia. Mikrulki (z wyjątkiem Nupla) zaczęły przekrzykiwać się w oskarżeniach o złe maniery i o to, który z nich zachował się najpaskudniej. Zazdrosia aż tupała nóżkami ze złości. Wrażliwe uszka Nabrdalika nie mogły znieść tego hałasu. Pomachał więc tylko Oponce na pożegnanie skrzydełkiem, uściskał Nupla i odleciał w kierunku dobrze znanego sobie wyjścia.

Oponka rozzłościła się jak nigdy wcześniej. Postanowiła natychmiast uciec z tej mrocznej nory, znaleźć świat Nabrdalika i już nigdy nie wracać w ciemności. Turlała się na oślep przed siebie, żeby wyładować złość. Zmierzała szybko w kierunku miejsca, z którego dochodziło jeszcze bzyczenie skrzydełek Nabrdalika, aż dotarła do szpary, przez którą wpadało jasne światło. Stanęła i przyglądała się zjawisku w cichym zachwycie.

– Jak gdzieś się wybierasz, to masz mi o tym mówić! – usłyszała za sobą dochodzący z ciemności głos Sobka, który już ją dogonił. – Jestem z was wszystkich najwyższy, więc to ja tu rzą… – nie skończył.

Widok światła wprawił go w osłupienie. Po chwili pozostałe Mikrulki przytuptały w ciszy na swoich krótkich nóżkach i stanęły dookoła snopa światła.

– To tędy Nabrdalik odlatuje… tam! – wyszeptała w zachwycie Oponka.

– Tam? – zdziwił się Bąbel.

– Tam… – westchnął Klapiok.

– A gdzie jest to „tam”? – skrzeknął Kłucz.

– No… tu – odpowiedział niecierpliwie Sobek, główką wskazując na szparę nad ich głowami.

– A… – Kłucz wydobył z siebie najmądrzejszy dźwięk, jaki znał.

– Zobaczmy, co tam jest – wydała rozkaz Oponka i przecisnęła się przez szparę.

– Ja też chcę! – pisnęła Zazdrosia.

Po kolei wszyscy zaczęli przechodzić przez szparę w suficie norki.

Początkowo oślepiało ich jasne światło dnia. Oponka pierwsza doszła do siebie i rozejrzała się dookoła. Zobaczyła przed sobą wielką, płaską, brązową przestrzeń. Gdy się odwróciła, spostrzegła, że miała za swoimi plecami niebieską ścianę. Znajdował się na niej jasny prostokąt – to padające z niego światło tak ich oślepiało. Zaś po prawej stronie wyrastała druga niebieska ściana.

Najbardziej jednak zdziwił ją widok przyjaciół.

Dotąd nie wiedziała, że Klapiok był brązowym Mikrulkiem, poruszającym się na dwóch krótkich nóżkach. Wiedziała tylko o jego długich uszach, które teraz, w świetle dnia, wydawały się główną częścią jego ciała – gdyby chciał, mógłby się cały nimi zasłonić.

Dopiero teraz dostrzegła też, że Kłucz to czworonóg o zielonej sierści i długim ryjku.

Zazdrosia, jak się okazało, była szczuplutką Mikrulką o długich, smukłych nogach i blond włoskach upiętych w kucyki na czubku głowy.

Sobek okazał się być bardzo podobny do Zazdrosi: też był blondynem i stał na dwóch nogach, a ręce rzeczywiście trzymał w kieszeniach. Oponka dopiero teraz zauważyła, że były to kieszenie szerokich, granatowych spodni, które nosił na pomarańczowych szelkach.

Bąbel wyglądał mniej