Mieć piękny umysł - Edward De Bono - ebook
Opis

Zastosuj siłę kreatywnego myślenia, by stać się bardziej atrakcyjnym, zmieniając obraz swojego umysłu!
Wydajemy fortunę na ubrania, kosmetyki, diety i treningi, a nawet na operacje, by nasze ciała były atrakcyjniejsze.
Jednak właściwie nie zastanawiamy się nad tą jedną rzeczą, która zwiększa atrakcyjność każdego z nas. Nic ona nie kosztuje, zabiera naprawdę mało czasu, a bez tego nawet najbardziej piękna fizycznie osoba będzie nieatrakcyjna: tą rzeczą jest piękny umysł. Niezależnie od tego, jak świetnie wyglądasz, jeśli masz nudny umysł, nie ma nadziei na to, że zaimponujesz ludziom w jakiejkolwiek sytuacji.
Nie wymaga on wysokiego IQ, szerokiej wiedzy czy wspaniałej osobowości. Wszystko, czego trzeba, to kreatywność, wyobraźnia i empatia – a tych technik każdy może się nauczyć. W swej bestsellerowej książce Edward De Bono, słynący na świecie z tego, że potrafi zmieniać to, jak ludzie myślą, w sposób jasny, językiem praktyka uświadamia, jak zaimponować innym, stosując proste techniki konwersacji.
Chcesz byś kimś, komu nie można się oprzeć? W takim razie posłuchaj rady de Bono – nie uwierzysz, jak bardzo może zmienić ona twoje życie. Pod jednym warunkiem – musisz spróbować!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 202

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Ty­tuł ory­gi­na­łu:

How To Have A Be­au­ti­ful Mind

Prze­kład: Olga Woj­tasz­czyk

Pro­jekt okład­ki: Łu­kasz Paw­lak

Re­dak­cja: Kry­sty­na Bo­ro­wiec­ka-Strug

Co­py­ri­ght © 2004 Mc Qu­aig Gro­up Inc.

First pu­bli­shed in the Uni­ted King­dom in 2004

by Ver­mi­lion, an im­print of Ebu­ry Press

Ran­dom Ho­use UK Ltd

© Co­py­ri­ght for the Po­lish edi­tion by Wy­daw­nic­two Stu­dio EMKA

War­sza­wa 2009

Wszel­kie pra­wa, włącz­nie z pra­wem do re­pro­duk­cji tek­stów w ca­ło­ści lub w czę­ści, w ja­kiej­kol­wiek for­mie, za­strze­żo­ne.

In­for­ma­cji udzie­la:

Wy­daw­nic­two Stu­dio EMKA

ul. Kró­lo­wej Al­do­ny 6, 03-928 War­sza­wa

tel./fax (022) 628 08 38, 616-00-67

wy­daw­nic­[email protected]­dio­em­ka.com.pl

www.stu­dio­em­ka.com.pl

ISBN 978-83-88607-89-9

Skład i ła­ma­nie: „En­te­rek”, War­sza­wa

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Edward de Bono jest wio­dą­cym au­to­rem w dzie­dzi­nie my­śle­nia kre­atyw­ne­go i na­ucza­nia my­śle­nia jako umie­jęt­no­ści pod­sta­wo­wej. Są ty­sią­ce osób pi­szą­cych opro­gra­mo­wa­nie do kom­pu­te­ra, lecz do­pie­ro Edward de Bono za­po­cząt­ko­wał pi­sa­nie opro­gra­mo­wa­nia do ludz­kie­go umy­słu. Ro­zu­mie­jąc jak dzia­ła ludz­ki umysł jako sys­tem, któ­ry sam po­rząd­ku­je in­for­ma­cje, wy­wiódł for­mal­ne na­rzę­dzia twór­cze dla my­śle­nia la­te­ral­ne­go. De Bono jest rów­nież po­my­sło­daw­cą „my­śle­nia rów­no­le­głe­go” oraz sze­ściu ka­pe­lu­szy my­ślo­wych. Jego na­rzę­dzia my­śle­nia po­znaw­cze­go (CoR­Ti DATT) są po­wszech­nie sto­so­wa­ne za­rów­no w szko­łach, jak i w biz­ne­sie.

O za­ję­cia z my­śle­nia pro­wa­dzo­ne przez Edwar­da de Bono sta­ra się wie­le wio­dą­cych mię­dzy­na­ro­do­wych przed­się­biorstw, ta­kich jak IBM, Mi­cro­soft, Pru­den­tial, BT (UK), NTT (Ja­po­nia), No­kia (Fin­lan­dia) i Sie­mens (Niem­cy). Au­stra­lij­ska na­ro­do­wa dru­ży­na kry­kie­ta tak­że szu­ka­ła jego po­mo­cy i sta­ła się od­no­szą­cą naj­więk­sze suk­ce­sy dru­ży­ną kry­kie­ta w hi­sto­rii.

Gru­pa na­ukow­ców z Po­łu­dnio­wej Afry­ki za­li­czy­ła dok­to­ra de Bono do 250 lu­dzi, któ­rzy mie­li naj­więk­szy wpływ na ludz­kość w ca­łej hi­sto­rii. Wio­dą­ce au­striac­kie cza­so­pi­smo biz­ne­so­we uzna­ło go za jed­ne­go z dwu­dzie­stu współ­cze­snych wi­zjo­ne­rów.

Ac­cen­tu­re, głów­na fir­ma kon­sul­tin­go­wa, uzna­ła go za jed­ne­go z pięć­dzie­się­ciu naj­bar­dziej wpły­wo­wych dzi­siej­szych my­śli­cie­li biz­ne­su.

Me­to­dy Edwar­da de Bono są pro­ste, ale sku­tecz­ne. Za­sto­so­wa­nie za­le­d­wie jed­nej me­to­dy przy­nio­sło w jed­no po­po­łu­dnie 21 000 po­my­słów dla fir­my pro­du­ku­ją­cej stal. De Bono uczył sztu­ki my­śle­nia lau­re­atów Na­gro­dy No­bla ale też dzie­ci z ze­spo­łem Do­wna. Po­sia­da dok­to­rat z me­dy­cy­ny (Mal­ta), dok­to­rat z nauk hu­ma­ni­stycz­nych (Oxford), oraz dok­to­rat z dzie­dzi­ny pro­jek­to­wa­nia obej­mu­ją­ce­go ar­chi­tek­tu­rę, ar­chi­tek­tu­rę kra­jo­bra­zu i pro­jek­to­wa­nie wnętrz (Uni­wer­sy­tet RMIT). Był za­trud­nio­ny na uni­wer­sy­te­tach Oxford, Cam­brid­ge, Lon­dyn i Ha­rvard, był rów­nież sty­pen­dy­stą fun­da­cji Rho­de­sa w Oxfor­dzie. Na­pi­sał 67 ksią­żek prze­tłu­ma­czo­nych na 37 ję­zy­ków.

WstępCO TO JEST PIĘKNY UMYSŁ?

Na przy­ję­ciu kok­taj­lo­wym jest pięk­na ko­bie­ta. Ma nie­ska­zi­tel­ną cerę, ele­ganc­kie ubra­nie i ide­al­ną fi­gu­rę. Co dziw­ne, wy­da­je się być ra­czej sa­mot­na. Lu­dzie pod­cho­dzą do niej, ale szyb­ko od­cho­dzą.

Jest też ten ni­ski, ły­sie­ją­cy i nie­rzu­ca­ją­cy się w oczy męż­czy­zna. Za­wsze ota­cza­ją go lu­dzie pro­wa­dzą­cy z nim oży­wio­ną roz­mo­wę.

O co cho­dzi?

Mo­żesz dużo zro­bić, aby two­je cia­ło było pięk­niej­sze. Są ćwi­cze­nia na si­łow­ni, ope­ra­cje pla­stycz­ne, li­po­suk­cje i wkład­ki.

Za po­mo­cą ko­sme­ty­ków, a na­wet ope­ra­cji pla­stycz­nych, mo­żesz osią­gnąć wie­le, by two­ja twarz była pięk­niej­sza. Męż­czy­zna może zro­bić so­bie prze­szczep wło­sów.

A co z two­im umy­słem? Czy po­dej­mu­jesz ja­ki­kol­wiek wy­si­łek, aby mieć pięk­ny umysł? Ogrom­na uro­da fi­zycz­na w po­łą­cze­niu z nud­nym umy­słem jest nie­cie­ka­wa. Mo­żesz zwró­cić na sie­bie uwa­gę, ale dłu­go jej nie utrzy­masz.

Na tym przy­ję­ciu kok­taj­lo­wym ta pięk­na ko­bie­ta mia­ła nud­ny, nie­cie­ka­wy umysł, a ten prze­cięt­ny męż­czy­zna – pięk­ny. Dla­te­go to wła­śnie on cie­szył się więk­szym za­in­te­re­so­wa­niem niż ta ko­bie­ta.

Co mo­żesz zro­bić, aby twój umysł był pięk­niej­szy?

Ro­dzisz się z kon­kret­nym kształ­tem twa­rzy i cia­ła. Jest okre­ślo­na ilość rze­czy, któ­re mo­żesz zro­bić, by wy­glą­da­ły le­piej. Na­to­miast bar­dzo dużo da się uczy­nić, aby twój umysł był zde­cy­do­wa­nie atrak­cyj­niej­szy. I wła­śnie o tym jest ta książ­ka. Mówi ona, co zro­bić, by mieć pięk­niej­szy umysł.

Je­śli masz wro­dzo­ne pięk­no fi­zycz­ne, tra­ge­dią by­ło­by je zmar­no­wać nud­nym umy­słem. To tak, jak­by ku­pić dro­gi sa­mo­chód, a po­tem nie na­le­wać pa­li­wa do baku.

Je­że­li nie masz wy­jąt­ko­wej uro­dy, jed­ną z rze­czy, któ­rą mo­żesz zro­bić, aby być atrak­cyj­nym, to roz­wi­nąć pięk­ny umysł.

W mia­rę jak się sta­rze­jesz fi­zycz­ne, pięk­no cia­ła ma ten­den­cję do za­ni­ka­nia. Na­to­miast pięk­no umy­słu jest nie­za­leż­ne od wie­ku, a na­wet może się po­więk­szać wraz z wie­dzą i do­świad­cze­niem.

Wie­lu lu­dzi po­świę­ca ogrom­ną ilość cza­su, wy­sił­ku i pie­nię­dzy, by stać się fi­zycz­nie pięk­niej­szy­mi. War­to po­świę­cić tro­chę cza­su i wło­żyć odro­bi­nę wy­sił­ku w to, aby umysł stał się pięk­niej­szy.

Co to jest pięk­no? To coś, co może być po­dzi­wia­ne przez in­nych. Pięk­ny umysł opi­sy­wa­ny w tej książ­ce to umysł, któ­ry inni mogą do­ce­nić. To nie umysł oso­by sie­dzą­cej w ką­cie i roz­wią­zu­ją­cej trud­ne za­gad­ki. To umysł, któ­ry może być po­dzi­wia­ny przez in­nych – za­zwy­czaj w trak­cie kon­wer­sa­cji.

Pięk­no two­je­go umy­słu wi­dać pod­czas pro­wa­dzo­nej przez cie­bie roz­mo­wy. To o tym jest ta książ­ka. Pięk­no two­je­go umy­słu po­win­no być wi­dać w dys­ku­sji. Tak samo jak lu­dzie mogą pa­trzeć na two­je fi­zycz­ne pięk­no, tak samo mogą po­dzi­wiać pięk­no two­je­go umy­słu.

Je­że­li chcesz spra­wić, by twój umysł był pięk­niej­szy, mo­żesz to zro­bić. Nie jest to kwe­stia wro­dzo­nej in­te­li­gen­cji czy ogrom­nej wie­dzy. Zna­cze­nie ma to, w jaki spo­sób uży­wasz swo­je­go umy­słu. I o tym wła­śnie jest ta książ­ka.

Edward de Bono

1. Jak się zgadzać

Aby mieć pięk­ny umysł, mu­sisz szcze­rze szu­kać ele­men­tów po­ro­zu­mie­nia z oso­bą, z któ­rą roz­ma­wiasz. Dziw­ne, ale to wła­śnie jest naj­trud­niej­sze.

Jest to tak trud­ne, po­nie­waż zga­dza­nie się musi być szcze­re, a nie tyl­ko po­chleb­czo uda­wa­ne. Jest to trud­ne, po­nie­waż mo­ty­wa­cja, by w ten spo­sób po­stę­po­wać, jest sprzecz­na z więk­szo­ścią na­tu­ral­nych ludz­kich skłon­no­ści.

Mo­że­my spoj­rzeć na dwa skraj­ne przy­pad­ki zga­dza­nia i nie­zga­dza­nia się z kimś:

Masz cał­ko­wi­tą ra­cję…

Zga­dzam się ze wszyst­kim, co mó­wisz…

Cał­ko­wi­cie się z tobą zga­dzam…

Cał­ko­wi­ta ra­cja…

Zga­dzam się w stu pro­cen­tach…

Je­że­li zga­dzasz się ze wszyst­kim za bar­dzo, nie ma dys­ku­sji, roz­mo­wy czy wy­mia­ny po­glą­dów. Ta dru­ga oso­ba może rów­nie do­brze da­wać wy­kład. Wpraw­dzie może to brzmieć bar­dzo miło, ale twój wkład wła­ści­wie jest mało zna­czą­cy.

Jest też dru­ga skraj­ność:

Tak, ale…

Zu­peł­nie się z tobą nie zga­dzam…

My­lisz się w tym wy­pad­ku…

To nie jest tak…

Taka oso­ba osten­ta­cyj­nie nie zga­dza się ze wszyst­kim, co mó­wią inni. Ta­kie­mu bar­dzo lu­bią­ce­mu się kłó­cić czło­wie­ko­wi przy­jem­ność spra­wia oka­zy­wa­nie wyż­szo­ści po­przez nie­zga­dza­nie się. Zbyt czę­sto na­ukow­cy lub oso­by wy­bit­nie wy­kształ­co­ne za­cho­wu­ją się w ten spo­sób, a to dla­te­go, że były do tego za­chę­ca­ne. Taki ro­dzaj umy­słu jest na­praw­dę de­ner­wu­ją­cy i nie­zbyt pięk­ny.

Trze­ba zna­leźć się po­mię­dzy tymi dwo­ma skraj­no­ścia­mi. Nie mu­sisz zga­dzać się ze wszyst­kim. Nie po­wi­nie­neś jed­nak ze wszyst­kim się zga­dzać.

PO­TRZE­BA, BY MIEĆ RA­CJĘ

Jest ona w du­żej mie­rze po­łą­czo­na z ego. Dys­ku­sja to wal­ka po­mię­dzy ego róż­nych osób. Kie­dy się zga­dzasz, to tak, jak­byś ule­gał punk­to­wi wi­dze­nia dru­giej oso­by – czy­li prze­gry­wasz. Gdy się nie zga­dzasz, wy­ra­żasz swo­je ego i sy­gna­li­zu­jesz, że to ty mo­żesz być waż­niej­szy. To wszyst­ko jest po­tę­go­wa­ne po­przez na­cisk kła­dzio­ny na ar­gu­men­ty i dys­ku­sje w szko­le, ale i w spo­łe­czeń­stwie, czy to w rzą­dzie, w są­dzie czy w me­diach. W rzą­dzie czę­sto par­tia, któ­ra jest w opo­zy­cji, bę­dzie sta­ra­ła się nie zgo­dzić z par­tią rzą­dzą­cą nie­za­leż­nie od oko­licz­no­ści. Więk­szość lu­dzi za­czy­na wi­dzieć w tym coś nie­roz­sąd­ne­go.

Je­śli bę­dziesz się upie­rał, by za­wsze wy­gry­wać dys­ku­sje, po­zo­sta­niesz z tym, z czym za­czy­na­łeś, poza po­ka­za­niem swo­ich zdol­no­ści ar­gu­men­to­wa­nia. Kie­dy prze­gry­wasz dys­ku­sję, mo­żesz spo­koj­nie zy­skać nowy punkt wi­dze­nia. Mieć za­wsze ra­cję to nie jest naj­waż­niej­sza rzecz na świe­cie. I w do­dat­ku nie­zbyt pięk­na.

Dys­ku­sja po­win­na być ra­czej szcze­rą pró­bą zgłę­bia­nia te­ma­tu niż wal­ką po­mię­dzy ry­wa­li­zu­ją­cy­mi ego róż­nych osób.

LO­GICZ­NA BAŃ­KA

W po­przed­niej książ­ce stwo­rzy­łem zwrot „lo­gicz­na bań­ka”. Kie­dy ktoś zro­bi coś, co ci się nie po­do­ba lub z czym się nie zga­dzasz, ła­two jest okre­ślić go jako głu­pie­go igno­ran­ta bądź osob­ni­ka zło­śli­we­go. Taki czło­wiek na­to­miast może za­cho­wy­wać się lo­gicz­nie w ob­rę­bie swo­jej „lo­gicz­nej bań­ki”. Ta bań­ka skła­da się z wy­obra­żeń, war­to­ści, po­trzeb i ocze­ki­wań tej oso­by. Je­że­li po­dej­miesz praw­dzi­wy wy­si­łek, by zaj­rzeć w tę bań­kę i zo­ba­czyć, skąd ten czło­wiek po­cho­dzi, za­zwy­czaj do­strze­żesz lo­gi­kę w jego sta­no­wi­sku.

W szkol­nym pro­gra­mie uczą­cym my­śle­nia [pro­gram CoRT – ze­spół ba­dań ko­gni­tyw­nych] są na­rzę­dzia, któ­re po­sze­rza­ją spo­sób po­strze­ga­nia tak, że oso­ba my­ślą­ca wi­dzi szer­szy ob­raz i dzia­ła od­po­wied­nio do nie­go. Jed­nym z tych na­rzę­dzi jest OPV1, któ­re za­chę­ca oso­bę my­ślą­cą, by „zo­ba­czy­ła punkt wi­dze­nia dru­giej stro­ny”. Mamy wie­le przy­kła­dów, kie­dy po­waż­na kłót­nia na­gle zo­sta­ła za­koń­czo­na, gdy uczest­ni­cy (któ­rzy na­uczy­li się tej me­to­dy) po­sta­no­wi­li za­sto­so­wać w sto­sun­ku do sie­bie OPV, pro­ces bar­dzo po­dob­ny do zro­zu­mie­nia „lo­gicz­nej bań­ki” dru­giej stro­ny.

SPE­CJAL­NE OKO­LICZ­NO­ŚCI

To głów­ny spo­sób, w jaki nie­zga­dza­nie się z czymś może zmie­nić się w zga­dza­nie.

Ktoś stwier­dza coś, z czym się od razu nie zga­dzasz. Na przy­kład: „Ko­bie­ty bar­dziej niż męż­czyź­ni wie­rzą w me­dium i wróż­ki”.

Two­ją pierw­szą re­ak­cją jest myśl, że to nie­praw­da. Może być tak, że pa­nie bar­dziej lu­bią kon­tak­ty z wróż­ka­mi, na­wet je­że­li im nie wie­rzą. Ko­bie­tom pro­wa­dzą­cym dość nud­ne ży­cie mogą po­do­bać się za­ofe­ro­wa­ne im nowe za­ję­cia. W prze­szło­ści nie za­wsze po­sia­da­ły one peł­ną kon­tro­lę nad swo­im ży­ciem, więc mu­sia­ły cze­kać, aż róż­ne rze­czy się wy­da­rzą, a wróż­ki sy­gna­li­zo­wa­ły im pew­ne wy­da­rze­nia bądź zaj­ścia. W cza­sach, gdy ko­bie­ty nie mia­ły sta­tu­su po­li­tycz­ne­go czy woj­sko­we­go, ich je­dy­nym źró­dłem wła­dzy był okul­tyzm. Roz­wi­ja­ły więc te dzie­dzi­ny cza­rów i ma­gii dla­te­go, że to one da­wa­ły im wła­dzę. Zwróć uwa­gę na po­pu­lar­ność ksią­żek o Har­rym Pot­te­rze. Młod­szym dzie­ciom, któ­re w rze­czy­wi­sto­ści mają mały wpływ na co­kol­wiek, po­do­ba się po­mysł wła­da­nia mo­ca­mi czar­no­księ­ski­mi i za­klę­cia­mi.

To wszyst­ko są spe­cjal­ne oko­licz­no­ści, w ra­mach któ­rych mo­żesz się zgo­dzić, że część ko­biet wy­ka­zu­je więk­sze za­in­te­re­so­wa­nie wróż­ba­mi niż męż­czyź­ni.

W in­nej roz­mo­wie ktoś za­su­ge­ro­wał, że mał­żeń­stwa aran­żo­wa­ne to do­bry po­mysł. Two­ją na­tych­mia­sto­wą re­ak­cją jest za­prze­czyć, po­nie­waż wie­rzysz w ro­man­tyzm, mi­łość i wol­ny wy­bór. Po­tem roz­wa­żasz spe­cjal­ne oko­licz­no­ści. W od­izo­lo­wa­nych spo­łecz­no­ściach szan­sa na spo­tka­nie od­po­wied­niej pan­ny mło­dej lub od­po­wied­nie­go pana mło­de­go może być nie­wiel­ka. Krew­ni i swa­ci mogą mieć wię­cej oka­zji do tego, by za­uwa­żyć po­ten­cjal­ne pary.

Star­sza hin­du­ska biz­ne­swo­man, któ­ra wy­kształ­ci­ła się na uni­wer­sy­te­tach Co­lum­bia i Yale, po­wie­dzia­ła mi: „na Za­cho­dzie za­czy­na­cie od mi­ło­ści, skrzy­piec przy za­cho­dzie słoń­ca, a po­tem to już z gór­ki. My za­czy­na­my spo­koj­nie, a po­tem in­we­stu­je­my i umac­nia­my nasz zwią­zek. My mu­si­my się sta­rać”.

W prak­ty­ce pró­bu­jesz zna­leźć spe­cjal­ne oko­licz­no­ści, dla któ­rych dane stwier­dze­nie ma sens, i zga­dzasz się z nim, ale tyl­ko w tych oko­licz­no­ściach.

KON­KRET­NE WAR­TO­ŚCI

Tu­taj mó­wisz: „Gdy­bym wy­zna­wał te war­to­ści, zgo­dził­bym się z tobą”.

Ten pro­ces jest po­dob­ny do szu­ka­nia spe­cjal­nych oko­licz­no­ści. Za­miast ich szu­kać, sta­rasz się zna­leźć kon­kret­ne war­to­ści, któ­re po­zwo­lą ci się zgo­dzić.

Na przy­kład: „Mó­wie­nie kłamstw nig­dy nie jest do przy­ję­cia. Taka jest za­sa­da mo­ral­na”.

Mo­żesz się zgo­dzić albo nie. Tak z cie­ka­wo­ści, przez wie­ki fi­lo­zo­fo­wie nie zga­dza­li się w tej kwe­stii. Nie­któ­rzy twier­dzą, że kłam­stwo jest za­wsze złe. Inni, że moż­na kła­mać „dla wyż­sze­go do­bra”. Fi­lo­zo­fo­wie sto­su­ją na­stę­pu­ją­cy prze­sa­dzo­ny przy­kład: „Przy­pu­ść­my, że za­bój­ca po­dą­ża za po­ten­cjal­ną ofia­rą i pyta cie­bie, w któ­rą stro­nę ona po­szła. Po­wi­nie­neś wska­zać mor­der­cy wła­ści­wą czy nie­wła­ści­wą dro­gę?”.

Wi­dzi­my tu­taj zbiór sprzecz­nych ze sobą war­to­ści: za­sa­dy mo­ral­ne, prag­ma­tyzm, war­tość ludz­kie­go ży­cia.

Dla­te­go ob­ja­śniasz róż­ne ze­sta­wy war­to­ści i po­ka­zu­jesz, że przy tym ze­sta­wie war­to­ści byś się zgo­dził, ale przy in­nym już nie. Masz pra­wo nadal wy­ra­zić swo­je zda­nie.

KON­KRET­NE DO­ŚWIAD­CZE­NIA

Trud­no jest po­le­mi­zo­wać z kon­kret­ny­mi do­świad­cze­nia­mi. Czło­wiek, któ­ry przez lata opie­ko­wał się mal­tre­to­wa­ny­mi ko­bie­ta­mi, może utrzy­my­wać, iż ta­kie ko­bie­ty czę­sto wra­ca­ją, po­nie­waż ich sa­mo­oce­na jest tak ni­ska, że po­trze­bu­ją tego związ­ku.

Jako słu­cha­czo­wi może ci się wy­da­wać, że wra­ca­ją, bo nie mają gdzie pójść.

Masz pra­wo zgo­dzić się, że w nie­któ­rych przy­pad­kach czyn­nik sa­mo­oce­ny za­pew­ne jest istot­ny, ale nie we wszyst­kich.

DA­LE­KO IDĄ­CE UOGÓL­NIE­NIA

Za­zwy­czaj bar­dzo trud­no jest się zgo­dzić z da­le­ko idą­cy­mi uogól­nie­nia­mi (patrz tak­że stro­na 31). Nie­ste­ty, je­ste­śmy przy­zwy­cza­je­ni do my­śle­nia w taki spo­sób: wszyst­kie kro­ko­dy­le są okrut­ne; wszyst­kie psia­ki bru­dzą; żad­ne­mu po­li­ty­ko­wi nie moż­na ufać; męż­czyź­ni po­stę­pu­ją lo­gicz­nie, ko­bie­ty in­tu­icyj­nie.

Więk­szość lu­dzi nie uzna­ła­by tego ostat­nie­go za praw­dę. Masz pra­wo nie zga­dzać się z uogól­nie­niem jako ta­kim, ale nadal zga­dzać się z pew­ny­mi jego aspek­ta­mi. Na przy­kład: „Kie­dy trze­ba, ko­bie­ty mogą po­stę­po­wać tak lo­gicz­nie jak męż­czyź­ni, cho­ciaż za­ra­zem bar­dziej kie­ru­ją się in­tu­icją”.

Albo: „Męż­czyź­ni za­zwy­czaj pra­cu­ją w gru­pach i sto­so­wa­nie lo­gi­ki jest spo­so­bem na prze­ko­na­nie in­nych człon­ków gru­py, aby po­stę­po­wa­li zgod­nie z pla­nem. Ko­bie­ty mają ten­den­cję do dzia­ła­nia w po­je­dyn­kę i po­le­ga­ją na in­tu­icji, bo nie mu­szą ni­ko­go prze­ko­ny­wać”.

Tak więc w ten spo­sób mo­żesz nie zga­dzać się z da­le­ko idą­cym uogól­nie­niem, ale zgo­dzić się z nie­któ­ry­mi jego im­pli­ka­cja­mi.

W praw­dzi­wym ży­ciu wy­stę­pu­ją róż­ne stop­nie po­mię­dzy „ża­den” a „wszyst­kie”. Za­li­cza­ją się tu mię­dzy in­ny­mi:

ża­den

kil­ka

nie­któ­re

dużo

wie­le

więk­szość

ogół

wszyst­kie

Nie­ste­ty, nasz – opar­ty na grec­kim – sys­tem lo­gicz­ny ra­zem z tym, co za­wie­ra i co wy­klu­cza, nie ra­dzi so­bie z ta­kim stop­nio­wa­niem. Każ­dy ogień pa­rzy, a więc ten cię po­pa­rzy. Ża­den pia­sek nie jest do­bry do je­dze­nia, więc nie jedz tego. Ten sys­tem był ide­al­ny dla na­uki i tech­no­lo­gii, gdzie wła­sno­ści są nie­zmien­ne, ale jest dużo mniej przy­dat­ny w re­la­cjach mię­dzy­ludz­kich, gdzie zda­rze­nia wza­jem­nie na sie­bie od­dzia­łu­ją. Czło­wiek, któ­re­go na­zy­wasz idio­tą, nie jest już tą samą oso­bą, któ­rą na­zwa­łeś idio­tą.

Do­gma­tyzm, nie­zmien­ność, uprze­dze­nie, fa­na­tyzm po­cho­dzą z tych sa­mych ram my­ślo­wych. Coś mie­ści się w tych ra­mach (na za­wsze) albo znaj­du­je się poza nimi (na za­wsze). Szcze­rze mó­wiąc, jest to bar­dzo przy­dat­ny spo­sób my­śle­nia i dla­te­go mu­si­my go uży­wać. Ale pięk­ny umysł spo­glą­da poza nie­zmien­ność ram i bada rze­czy w spo­sób bar­dziej wni­kli­wy.

JAK SIĘ ZGADZAĆ PODSUMOWANIE

Sta­raj się w wy­po­wie­dzi dru­giej oso­by zna­leźć punk­ty, z któ­ry­mi się zga­dzasz.

Nic

nie wno­sisz do roz­mo­wy, je­śli się po pro­stu ze wszyst­kim zga­dzasz.

Nie­zga­dza­nie się

na

każ­dym kro­ku jest de­ner­wu­ją­ce i nud­ne.

By­cie kłó­tli­wym

nie

jest pięk­ne. Są lep­sze me­to­dy zgłę­bia­nia te­ma­tu.

Nie

mu­sisz mieć za­wsze ra­cji. Od­suń swo­je ego od dys­ku­sji i za­miast tego skup się na te­ma­cie.

Po­dej­mij wy­si­łek,

by

zo­ba­czyć, skąd po­cho­dzi dru­ga oso­ba. Zba­daj jej „lo­gicz­ną bań­kę”.

Sprawdź,

czy

nie ma oko­licz­no­ści, przy któ­rych po­glą­dy dru­giej oso­by są praw­dzi­we. Określ te oko­licz­no­ści i po­daj dla nich swo­je ar­gu­men­ty.

Sprawdź,

czy

ist­nie­ją ja­kieś kon­kret­ne war­to­ści, któ­re mogą po­wo­do­wać, że po­glą­dy dru­giej oso­by są prze­ko­nu­ją­ce. Po­każ, że przy ta­kich war­to­ściach byś się zgo­dził, ale za­znacz rów­nież swo­je zda­nie.

Uznaj

war­tość czy­je­goś kon­kret­ne­go do­świad­cze­nia i trak­tuj ją jako moż­li­wość po­waż­ną, ale nie­ko­niecz­nie je­dy­ną.

Od­rzuć da­le­ko idą­ce uogól­nie­nie,

ale

zo­bacz, czy zga­dzasz się z ja­ki­miś jego im­pli­ka­cja­mi albo aspek­ta­mi.

Czerp

przy­jem­ność ze znaj­dy­wa­nia punk­tów, z któ­ry­mi się zga­dzasz – na­wet je­że­li ogól­nie się nie zga­dzasz.

Zmia­na punk­tu wi­dze­nia

po

to, by spoj­rzeć na rze­czy z in­nej stro­ny, to waż­ny krok w kie­run­ku osią­gnię­cia ewen­tu­al­ne­go po­ro­zu­mie­nia.

2. Jak się nie zgadzać

Je­śli nie na­uczysz się nie zga­dzać, nig­dy nie bę­dziesz mieć pięk­ne­go umy­słu. To jest de­cy­du­ją­ca umie­jęt­ność. Je­że­li źle ją zro­zu­miesz, wów­czas twój umysł bę­dzie brzyd­ki, choć­by na­wet był sku­tecz­ny.

Nie­któ­rzy nie zga­dza­ją się w aro­ganc­ki i agre­syw­ny spo­sób. Nie­któ­rzy nie zga­dza­ją się po to, by wal­czyć i po­ka­zać, że to oni wy­gra­li.

Nie­któ­rzy nie zga­dza­ją się, by chwa­lić się swo­im ego. Nie­któ­rzy nie zga­dza­ją się, pró­bu­jąc przy tym ko­goś za­stra­szyć. Nie­któ­rzy nie zga­dza­ją się z kimś, by po­ka­zać swo­ją wyż­szość.

Nie­któ­rzy nie zga­dza­ją się, po­nie­waż zo­sta­li na­ucze­ni, że na tym po­le­ga roz­mo­wa.

Nie­któ­rzy nie zga­dza­ją się, po­nie­waż po pro­stu nie zna­ją in­ne­go spo­so­bu zgłę­bia­nia te­ma­tu.

Sąd to tak na­praw­dę pry­mi­tyw­na for­ma zgłę­bia­nia te­ma­tu. Je­że­li oskar­ży­ciel wy­my­śli coś, co mo­gło­by po­móc obro­nie, czy to przed­sta­wi? Oczy­wi­ście, że nie! Je­że­li ad­wo­kat obro­ny znaj­dzie po­szla­kę, któ­ra wzmoc­ni sta­no­wi­sko oskar­ży­cie­la, czy ją przed­sta­wi? Oczy­wi­ście, że nie! Każ­da stro­na przed­sta­wia swo­ją wer­sję, bro­ni jej oraz ata­ku­je ar­gu­men­ty dru­giej. Ta wal­ka nie ozna­cza, że spra­wa zo­sta­ła do­głęb­nie zba­da­na. Bar­dziej sku­tecz­na me­to­da zgłę­bia­nia te­ma­tu ma miej­sce przy za­sto­so­wa­niu „my­śle­nia rów­no­le­głe­go”. (Patrz roz­dział 8.) W ra­mach tej me­to­dy obie stro­ny ra­zem ba­da­ją te­mat.

Mimo iż nie­zga­dza­nie się może być nie­przy­jem­ne, to jest ono ko­niecz­ne za­rów­no ze wzglę­du na­praw­dę, jak i w celu zba­da­nia da­nej kwe­stii obiek­tyw­nie i do­głęb­nie.

BY­CIE UPRZEJ­MYM

Je­steś po pro­stu głu­pi.

To naj­głup­sza rzecz, jaką sły­sza­łem od daw­na.

To jest źle.

To sła­ba lo­gi­ka.

Nie zga­dzam się ze wszyst­kim, co po­wie­dzia­łeś.

Czy je­steś taki głu­pi?

Wszyst­kie te zda­nia to dość ostry i nie­uprzej­my spo­sób wy­ra­że­nia tego, że się z czymś nie zga­dza­my. Lep­szy do­bór wy­ra­żeń może nadal ko­mu­ni­ko­wać róż­ni­ce zdań, ale bez by­cia nie­uprzej­mym:

Nie je­stem pew­ny, czy po­pie­ram two­je ro­zu­mo­wa­nie.

Moż­na na to pa­trzeć w inny spo­sób.

To tyl­ko je­den punkt wi­dze­nia.

A co z in­ny­mi moż­li­wo­ścia­mi?

My­ślę, że mam pew­ne wąt­pli­wo­ści co do two­ich wnio­sków.

Może to jest tak, a może nie.

Mogę wy­my­ślić inne wy­ja­śnie­nia.

Ła­god­ne wy­ra­ża­nie róż­ni­cy zdań jest tak samo prze­ko­ny­wu­ją­ce jak agre­syw­ne. Ogól­nie pięk­niej jest być ła­god­nym niż agre­syw­nym.

Może ist­nieć wie­le po­wo­dów, dla któ­rych się z czymś nie zga­dza­my. Nie­któ­re zo­sta­ły tu wy­mie­nio­ne.

BŁĘ­DY W LO­GI­CE

W Eu­ro­pie licz­ba osób w wię­zie­niu waha się od 89 do 120 na sto ty­się­cy miesz­kań­ców. W USA ta licz­ba jest po­nad sześć razy więk­sza i się­ga 750 osób na sto ty­się­cy. Czy ozna­cza to, że w Sta­nach mniej prze­strze­ga­ją pra­wa?

Ten wnio­sek nie­ko­niecz­nie wy­pły­wa ze sta­ty­sty­ki.

Może być tak, że w Sta­nach po­li­cja jest lep­sza w ła­pa­niu prze­stęp­ców.

Może być tak, że w Sta­nach więk­sza ilość prze­stępstw ka­ra­na jest wię­zie­niem.

Może być tak, że w Sta­nach lu­dzie sie­dzą dłu­żej w wię­zie­niu. Może być tak, że po­nie­waż w Sta­nach 95% spraw kar­nych jest roz­strzy­ga­na za po­mo­cą ugo­dy są­do­wej, wię­cej osób koń­czy w wię­zie­niu.

Szu­ka­jąc ta­kich wy­ja­śnień, mo­żesz po­ka­zać, że licz­ba osób w wię­zie­niu nie­ko­niecz­nie ozna­cza więk­szą prze­stęp­czość. To jest tyl­ko je­den z ewen­tu­al­nych po­wo­dów.

Ktoś mógł­by po­wie­dzieć: „Lu­dzie nie lu­bią ni­skich po­li­ty­ków, więc nie będą gło­so­wać na Har­ri­sa”. Praw­dą może być to, że gdy wszyst­kie inne czyn­ni­ki są ta­kie same, lu­dzie wolą wy­so­kich po­li­ty­ków. Ale nie mu­szą one być iden­tycz­ne. Har­ris może mieć dużo więk­sze do­świad­cze­nie w rzą­dze­niu niż jego ry­wa­le.

Jed­no wy­da­je się wy­ni­kać z dru­gie­go, ale mo­żesz nie zga­dzać się z tym, że musi wy­ni­kać. Masz pra­wo to kwe­stio­no­wać. Je­śli umiesz po­ka­zać inne moż­li­wo­ści, to two­je uwa­gi są dużo moc­niej­sze.

IN­TER­PRE­TA­CJA

Jest ona zwią­za­na z po­przed­nim ro­dza­jem błę­dów. Po­da­na jest tyl­ko jed­na in­ter­pre­ta­cja sta­ty­sty­ki i two­rzy się wra­że­nie, że tyl­ko ona jest wła­ści­wą moż­li­wo­ścią, choć ist­nie­ją ewen­tu­al­ne al­ter­na­tyw­ne wy­ja­śnie­nia.

Na przy­kład: W Szwe­cji pra­wie 50% dzie­ci ro­dzą nie­za­męż­ne mat­ki. Na Is­lan­dii ta licz­ba się­ga 66%. Może to ozna­czać, że mał­żeń­stwo nie jest wy­so­ko ce­nio­ne, albo że są ni­skie stan­dar­dy mo­ral­ne, może też świad­czyć o roz­pa­dzie ro­dzin.

In­nym po­wo­dem może być to, że pary się nie po­bie­ra­ją, do­pó­ki nie ma praw­dzi­we­go po­wo­du, ja­kim jest dziec­ko. Sta­ty­sty­ki nie mó­wią, czy te pary po­bie­ra­ją się po na­ro­dzi­nach dziec­ka.

Weź­my inny przy­kład, sta­ty­sty­ki w Au­stra­lii wska­zu­ją, że jest więk­sza szan­sa, iż dzie­ci uro­dzo­ne pod zna­kiem Bliź­niąt będą mia­ły wy­pa­dek sa­mo­cho­do­wy niż te uro­dzo­ne pod in­nym zna­kiem.

Jest mało praw­do­po­dob­ne, by wskaź­nik wy­pad­ków był taki sam dla wszyst­kich zna­ków zo­dia­ku. Chciał­byś więc wie­dzieć, czy te wy­ni­ki są zna­czą­ce w róż­nych okre­sach i kra­jach. Wiel­kość tych róż­nic też bę­dzie istot­na.

Jed­nym z moż­li­wych wy­ja­śnień jest to, że oso­by spod zna­ku Bliź­niąt osią­ga­ją wiek upo­waż­nia­ją­cy do pro­wa­dze­nia sa­mo­cho­du zimą (czer­wiec w Au­stra­lii), w związ­ku z czym za­czy­na­ją jeź­dzić w trud­nych wa­run­kach.

SE­LEK­TYW­NE PO­STRZE­GA­NIE

Żona, któ­ra do­wia­du­je się, że mąż ma ro­mans, spo­glą­da wstecz na całe swo­je mał­żeń­stwo i wy­bie­ra tyl­ko te ele­men­ty, któ­re wska­zu­ją na to, że mąż jej tak na­praw­dę nie ko­cha.

Se­lek­tyw­ne po­strze­ga­nie ozna­cza poj­mo­wa­nie rze­czy w taki spo­sób, aby po­przeć stwo­rzo­ny wcze­śniej po­gląd.

Kla­sycz­ne za­sto­so­wa­nie se­lek­tyw­ne­go po­strze­ga­nia za­cho­dzi przy ste­reo­ty­pach i uprze­dze­niach. Umysł ma usta­lo­ny wzo­rzec i po­tem za­uwa­ża tyl­ko te ele­men­ty, któ­re do tego wzor­ca pa­su­ją. Uprze­dze­nia ra­so­we są oczy­wi­stym tego przy­kła­dem.

Za­go­rza­łe fe­mi­nist­ki go­to­we będą zwra­cać uwa­gę na każ­de mę­skie za­cho­wa­nie wska­zu­ją­ce na mę­ski szo­wi­nizm.

Se­lek­tyw­ne po­strze­ga­nie może dzia­łać w obie stro­ny. Na przy­kład: w pew­nym mo­men­cie 50% pra­cow­ni­ków NASA było Hin­du­sa­mi, a w fir­mie Mi­cro­soft było to 26% za­trud­nio­nych.

Te dane mogą su­ge­ro­wać, że Hin­du­si są wy­jąt­ko­wo in­te­li­gent­ni albo wy­kwa­li­fi­ko­wa­ni do pra­cy in­for­ma­tycz­nej. W In­diach (w oko­li­cach Ban­ga­lo­re) jest duży prze­mysł pro­du­ku­ją­cy opro­gra­mo­wa­nie i do­bry in­sty­tut kształ­cą­cy in­for­ma­ty­ków. Dla­te­go Hin­du­si wy­jeż­dża­ją­cy do Sta­nów mie­li dużą szan­se do­stać wła­śnie taką pra­cę. Na do­da­tek nie­do­bór in­for­ma­ty­ków w Sta­nach ozna­czał, że Ame­ry­ka przy­zna­wa­ła spe­cjal­ne wizy Hin­du­som z tymi umie­jęt­no­ścia­mi.

Se­lek­tyw­ne­mu po­strze­ga­niu trud­no się sprze­ci­wić, po­nie­waż to, co lu­dzie mó­wią, może być praw­dą. Słu­chacz nie wie, co nie zo­sta­ło po­wie­dzia­ne albo co zo­sta­ło po­mi­nię­te. Oso­ba, któ­ra opo­wia­da ci o przy­pad­kach, kie­dy pra­cow­nik był le­ni­wy, może nie po­in­for­mo­wać cię o tym, że ta oso­ba pra­co­wa­ła cza­sem wy­jąt­ko­wo cięż­ko.

Je­że­li wie­rzysz, że pew­na rasa po­peł­nia wię­cej prze­stępstw, bę­dziesz zwra­cał uwa­gę tyl­ko na ta­kie przy­pad­ki, gdy ta rasa po­peł­nia prze­stęp­stwa. Mo­żesz nie za­uwa­żyć, że prze­stęp­stwa zda­rza­ją się czę­ściej w ob­rę­bie pew­nych grup eko­no­micz­nych i że w tych gru­pach jest wię­cej osób tej wła­śnie rasy.

EMO­CJE

Emo­cje wy­ni­ka­ją z uprze­dzeń i ste­reo­ty­pów.

Czy dana oso­ba na­praw­dę po­da­je obiek­tyw­ny po­gląd, czy jest tam emo­cjo­nal­ne za­bar­wie­nie? Za­zwy­czaj bar­dzo ła­two jest od­dzie­lić treść emo­cjo­nal­ną po za­sto­so­wa­niu przy­miot­ni­ków.

Przy­miot­ni­ki ta­kie jak le­ni­wy, bez­u­ży­tecz­ny, nie­uczci­wy, bez­myśl­ny, nie­bez­piecz­ny, prze­bie­gły, po­dej­rza­ny od razu su­ge­ru­ją, że opi­nia jest bar­dzo emo­cjo­nal­na. Je­śli wy­rzu­cisz je ze stwier­dze­nia, wte­dy ono upa­da. Po­gląd jest więc tyl­ko środ­kiem do ko­mu­ni­ko­wa­nia emo­cji.

Każ­dy jest wol­ny i może wy­ra­żać swo­je emo­cje. Słu­chacz nie musi być jed­nak przez nie prze­ko­na­ny ani się z nimi zga­dzać. Sta­ją się one nie­bez­piecz­ne, kie­dy wkra­da­ją się do lo­gi­ki opi­nii. Gdy emo­cje są wy­raź­nie okre­ślo­ne jako ta­kie, wte­dy nie ma nie­bez­pie­czeń­stwa: „To jest to, co czu­ję na ten te­mat”.

Słu­chacz ma pra­wo za­py­tać, skąd te emo­cje się tam wzię­ły.

Emo­cje mogą być re­ak­cja­mi na wy­da­rze­nia. Emo­cje mogą rów­nież wpły­wać na to, jak wy­da­rze­nia są po­strze­ga­ne.

RÓŻ­NE DO­ŚWIAD­CZE­NIA

W roz­dzia­le 3. zwra­ca­my uwa­gę na to, że od­mien­ne oso­bi­ste do­świad­cze­nia pro­wa­dzą do róż­nych po­glą­dów. Tak samo jest w przy­pad­ku, gdy z czymś się nie zga­dza­my. Je­śli two­je oso­bi­ste do­świad­cze­nia róż­nią się od do­świad­czeń roz­mów­cy, może spo­koj­nie się oka­zać, że nie zga­dzasz się z jego wnio­ska­mi.

Czło­wiek miesz­ka­ją­cy w kra­ju, gdzie jest mo­nar­chia, ma zu­peł­nie od­mien­ne do­świad­cze­nia od ko­goś z pań­stwa bez ro­dzi­ny kró­lew­skiej. Oso­ba po roz­wo­dzie bę­dzie mia­ła inne do­świad­cze­nia niż ktoś, kto nig­dy nie był roz­wie­dzio­ny.

Po­sia­da­nie od­mien­nych do­świad­czeń wca­le nie ozna­cza, że to two­je do­świad­cze­nia są tymi wła­ści­wy­mi, a do­świad­cze­nia dru­giej stro­ny są nie­waż­ne. Gdy je­steś in­ne­go zda­nia, po­ka­zu­jesz, że two­je do­świad­cze­nia są inne: „Moje do­świad­cze­nia w pra­cy z mło­dy­mi prze­stęp­ca­mi oczy­wi­ście nie są ta­kie jak two­je. Ja za­ob­ser­wo­wa­łem, że…”.

Z dru­giej stro­ny ist­nie­ją za­rów­no róż­ne do­świad­cze­nia jak i róż­ne in­ter­pre­ta­cje do­świad­czeń. Na przy­kład:

Jako mło­dy le­karz za­uwa­ży­łem, że pie­lę­gniar­ki do­brze się opie­ko­wa­ły pa­cjen­ta­mi.

Jako mło­dy le­karz za­uwa­ży­łem, że pie­lę­gniar­ki mia­ły mało cza­su dla pa­cjen­ta.

W pierw­szym mo­men­cie te dwa do­świad­cze­nia wy­da­ją się być sprzecz­ne. Oka­za­ło się po­tem, że w dru­gim przy­pad­ku szpi­tal miał nie­do­bo­ry ka­dro­we, a pie­lę­gniar­ki były prze­pra­co­wa­ne, w związ­ku z czym mia­ły mało cza­su dla pa­cjen­tów.

DA­LE­KO IDĄ­CE UOGÓL­NIE­NIA

Ogól­nie po­win­na ist­nieć ten­den­cja, aby nie zga­dzać się z da­le­ko idą­cy­mi uogól­nie­nia­mi, co zo­sta­ło omó­wio­ne w roz­dzia­le 1.

Sama na­tu­ra uogól­nień ozna­cza, że od­no­szą się one do wszyst­kich i do wszyst­kie­go, co mie­ści się w opi­sa­nym pu­deł­ku: wszyst­kie dzie­ci są uro­cze; wszy­scy praw­ni­cy są kłó­tli­wi; wszy­scy Wło­si są ro­man­tycz­ni; wszyst­kie Fran­cuz­ki są świet­ny­mi ku­char­ka­mi.

Jako wąt­pli­wość co do ta­kie­go da­le­ko idą­ce­go uogól­nie­nia mo­żesz za­pro­po­no­wać, by okre­śle­nie „wszy­scy” za­stą­pić przez „wie­le” lub „więk­szość”. Je­że­li to znisz­czy lo­gi­kę ar­gu­men­tu, po­wi­nie­neś w nią zwąt­pić, przy­najm­niej gdy od­no­si się do lu­dzi. W dzie­dzi­nie tech­ni­ki uogól­nie­nia fak­tycz­nie mogą mieć za­sto­so­wa­nie.

SZA­CO­WA­NIE

Oto dow­cip o pi­lo­cie li­nii lot­ni­czych, któ­ry prze­pra­sza pa­sa­że­rów za to, że mu­siał wy­łą­czyć je­den sil­nik. Wy­ja­śnił, że w związ­ku z tym przy­bę­dą do No­we­go Jor­ku dwie go­dzi­ny póź­niej. Chwi­lę po­tem wy­siadł dru­gi sil­nik, a on uprze­dził, że spóź­nią się czte­ry go­dzi­ny. Po­tem zgasł trze­ci sil­nik. W tym mo­men­cie dru­gi pi­lot po­chy­lił się do nie­go i po­wie­dział: „Na Boga, mam na­dzie­ję, że ostat­ni sil­nik nie za­wie­dzie, bo bę­dzie­my tu w gó­rze całą noc”.

Sza­co­wa­nie ozna­cza wzię­cie pod uwa­gę pew­nej ten­den­cji i przy­ję­cie, że bę­dzie ona trwa­ła. Eko­lo­dzy na przy­kład mu­szą ro­bić to cały czas, gdy ostrze­ga­ją o glo­bal­nym ocie­ple­niu. Cza­sem mogą mieć ra­cję, a cza­sem nie.

W więk­szo­ści kra­jów licz­ba stu­den­tów roz­po­czy­na­ją­cych stu­dia ro­śnie. Czy to ozna­cza, że wkrót­ce każ­dy bę­dzie miał wyż­sze wy­kształ­ce­nie i licz­ba od­po­wied­nich miejsc pra­cy na świe­cie bę­dzie nie­wy­star­cza­ją­ca? Chiń­ska go­spo­dar­ka roz­wi­ja się w tem­pie 8% rocz­nie (dużo szyb­ciej niż w więk­szo­ści in­nych kra­jów). Czy mo­że­my stwier­dzić, że Chi­ny są do­mi­nu­ją­cą siłą eko­no­micz­ną na świe­cie?

Tak samo jak da­le­ko idą­ce uogól­nie­nia, sza­co­wa­nia rów­nież mu­szą być trak­to­wa­ne z roz­wa­gą. Może być w nich ziar­no praw­dy, ale jest mało praw­do­po­dob­ne, że spraw­dzą się zgod­nie z prze­wi­dy­wa­nia­mi. Rów­nie do­brze mogą po­ja­wić się siły prze­ciw­ne i za­ne­go­wać ten­den­cję.

MOŻ­LI­WE I PEW­NE

To je­den z naj­waż­niej­szych punk­tów, w któ­rych się nie zga­dzasz. Mo­żesz być skłon­ny za­ak­cep­to­wać, że coś jest „moż­li­we”, ale nie­chęt­nie przy­znasz, że jest to „pew­ne”.

Jest moż­li­we, że pod­nie­sie­nie wie­ku za­koń­cze­nia na­uki zmniej­szy prze­stęp­czość wśród nie­let­nich. Trud­no by to jed­nak przy­jąć za coś pew­ne­go.

Jest moż­li­we, iż wyż­szy wskaź­nik sa­mo­bójstw wśród męż­czyzn po roz­pa­dzie związ­ku wy­ni­ka z tego, że dla nich ta­kie roz­sta­nie jest więk­szym za­sko­cze­niem niż dla ko­biet.

Ist­nie­je sze­ro­kie spek­trum po­mię­dzy „le­d­wo moż­li­we” a „pew­ne”:

le­d­wo moż­li­we

moż­li­we

praw­do­po­dob­ne

bar­dzo praw­do­po­dob­ne

nie­wy­klu­czo­ne

na­praw­dę nie­wy­klu­czo­ne

pew­ne

Kie­dy nie zga­dzasz się z czymś, co zo­sta­ło przed­sta­wio­ne jako pew­ne, mo­żesz po­dać sto­pień „moż­li­wo­ści”, z jaką je­steś go­to­wy za­ak­cep­to­wać dane stwier­dze­nie. Na przy­kład: