Miau. Kompletna historia kota - Laura Vocelle - ebook
NOWOŚĆ

Miau. Kompletna historia kota ebook

Laura Vocelle

3,0

44 osoby interesują się tą książką

Opis

Kiedy igram z moją kotką, któż wie, czy ona bardziej nie bawi się mną niż ja nią?

Michel de Montaigne

Na przestrzeni dziejów – w zasadzie już od neolitu – kot wywierał nieposkromiony wpływ na społeczeństwa i kultury: albo jako bóstwo, albo jako demon, a obecnie jako superbohater i cesarz mediów społecznościowych. Tak czy siak, od dawna wiadomo, że koci początek jest ściśle związany z naszym.

Kot – maskotka żołnierzy i poszukiwaczy przygód, muza pisarzy, artystów i mężów stanu – zapewnia komfort i inspirację. Nigdy nie jest służalczy ani zwyczajny, zawsze elegancki i nieprzenikniony. Przez wieki odgrywał fundamentalną rolę w kształtowaniu się cywilizacji. Nie powinno zatem dziwić, że pod naszą opieką żyje ich pond sześćset milionów.

Laura Vocelle, wybitna znawczyni kotów i ich historii, opowiada, co łączy kobiety (nie tylko czarownice) i koty. Wyjaśnia, dlaczego uważa się, że czarny kot przynosi pecha, i dlaczego jego wizerunek na statkach i samolotach miałby przynosić szczęście. To oczywiście wierzchołek góry lodowej. W końcu Leonardo da Vinci, wielki artysta i wynalazca, zwykł mawiać, że „nawet najmarniejszy kot jest arcydziełem”.

Oprócz odpowiedzi na te i wiele innych pytań – omówionych barwnym językiem, pełnym humoru i czułości – czytelnicy znajdą też ponad 150 ilustracji i zdjęć.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 398

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,0 (1 ocena)
0
0
1
0
0

Popularność




Ty­tuł ory­gi­nału Re­ve­red and Re­vi­led: A Com­plete Hi­story of the Do­me­stic Cat
Prze­kład DO­ROTA KO­ZIŃ­SKA
Wy­dawca i re­dak­tor pro­wa­dzący ADAM PLUSZKA
Re­dak­cja MA­RIA KO­NOPKA-WI­CHROW­SKA
Ko­rekta MAŁ­GO­RZATA KU­ŚNIERZ, BE­ATA WÓJ­CIK
Pro­jekt okładki i stron ty­tu­ło­wych ANNA POL
Ilu­stra­cje roz­dzia­łowe © Ka­ro­lina Iwasz­kie­wicz
Opra­co­wa­nie gra­ficzne i ty­po­gra­ficzne, ła­ma­nie
Re­ve­red and Re­vi­led: A Com­plete Hi­story of the Do­me­stic Cat Ori­gi­nally pu­bli­shed by Great Cat Pu­bli­ca­tions Co­py­ri­ght © 2017 by L.A. Vo­celle Co­py­ri­ght © for the trans­la­tion by Do­rota Ko­ziń­ska Co­py­ri­ght © for the Po­lish edi­tion by Wy­daw­nic­two Mar­gi­nesy, War­szawa 2022
War­szawa 2022 Wy­da­nie pierw­sze
ISBN 978-83-66863-92-7
Wy­daw­nic­two Mar­gi­nesy Sp. z o.o. ul. Mie­ro­sław­skiego 11A 01-527 War­szawa tel. 48 22 663 02 75re­dak­[email protected]­gi­nesy.com.pl
www.mar­gi­nesy.com.pl
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

De­dy­kuję tę książkę wszyst­kim ko­tom, które to­wa­rzy­szyły mi kie­dyś i to­wa­rzy­szą te­raz, do­star­cza­jąc in­spi­ra­cji do pi­sa­nia

Cóż z nas za fi­lo­zo­fo­wie, skoro nie mamy po­ję­cia ani o po­cho­dze­niu, ani o prze­zna­cze­niu ko­tów?

Henry Da­vid Tho­reau

Wpro­wa­dze­nie

Koty są naj­po­pu­lar­niej­szymi zwie­rzę­tami do­mo­wymi na świe­cie. Uro­sły do rangi ikon kul­tu­ro­wych, któ­rych wpływy się­gają na­wet in­ter­netu i me­diów spo­łecz­no­ścio­wych. W Sta­nach Zjed­no­czo­nych pod opieką czło­wieka żyje około 85,8 mi­liona ko­tów (zgod­nie z an­kietą APPA Na­tio­nal Pet Owners Su­rvey za lata 2015–2016), w po­zo­sta­łej czę­ści globu – po­nad 600 mi­lio­nów. Nie za­wsze jed­nak tak było. Za­le­d­wie kil­ka­set lat temu, kiedy lu­dzie zdą­żyli już za­po­mnieć o ko­cich rzą­dach pod po­sta­cią sta­ro­egip­skiej bo­gini Ba­stet, za sprawą utrwa­lo­nych wie­rzeń i prze­są­dów kot stał się uoso­bie­niem zła. Ma­sowe za­bi­ja­nie i tor­tu­ro­wa­nie tych zwie­rząt było co­dzien­no­ścią w świe­cie, w któ­rym ucho­dziły one za nie­okieł­znane dia­bły albo po pro­stu wzbu­dzały strach swoim nie­złom­nym i nie­po­kor­nym uspo­so­bie­niem. Do­piero w XVII wieku sta­tus kota w spo­łe­czeń­stwie za­czął się po­pra­wiać. Ar­ty­ści, pi­sa­rze i człon­ko­wie in­te­lek­tu­al­nych elit co­raz chęt­niej za­wie­rali przy­jaź­nie z ko­cimi wol­no­my­śli­cie­lami. Kot, jako ucie­le­śnie­nie bun­tow­ni­czej swo­body, po­słu­żył re­for­ma­to­rom za celną me­ta­forę ludz­kiej spo­łecz­no­ści. Cy­ga­ne­ria ar­ty­styczna i gar­dzący kon­we­nan­sami li­te­raci do­strze­gli w nim wkrótce sym­bol nie tylko ta­jem­nicy, ma­gii i zła, ale też ma­cie­rzyń­stwa i do­mo­wego za­ci­sza, umac­nia­jąc tym sa­mym jego pra­dawną więź z ko­bie­tami. Na prze­strzeni dzie­jów po­wścią­gli­wość i nie­prze­wi­dy­wal­ność ko­ciej na­tury mo­gły oka­zać się klą­twą albo bło­go­sła­wień­stwem. Czczone jako bó­stwa, pięt­no­wane jako stwo­rze­nia ma­giczne, ob­da­rzone prze­ra­ża­jącą mocą – koty od ty­siąc­leci są nie­od­łącz­nym ele­men­tem hi­sto­rii ludz­ko­ści.

W li­te­ra­tu­rze współ­cze­snej bra­kuje po­wszech­nej hi­sto­rii kota od jego udo­mo­wie­nia aż po czasy obecne: ce­lem ni­niej­szej książki jest wy­peł­nie­nie tej luki. Nie­które po­zy­cje od­no­szą się do kon­kret­nych epok z jego prze­szło­ści, na przy­kład Clas­si­cal Cats: The Rise and Fall of the Sa­cred Cat [Koty kla­syczne. Po­wsta­nie i upa­dek świę­tego kota] Do­nalda W. En­gelsa, po­świę­cona ko­tom w sta­ro­żyt­nym Egip­cie, Gre­cji i Rzy­mie, czy The Cat in An­cient Egypt [Kot w sta­ro­żyt­nym Egip­cie] Ja­ro­míra Máleka. Inne, jak Ti­ger in the Ho­use [Ty­grys w domu] Carla Van Vech­tena, oma­wiają wpływ kota na roz­ma­ite dzie­dziny ży­cia ludz­kiego. Żeby ob­ja­śnić sta­tus kota w dzi­siej­szym spo­łe­czeń­stwie i w pełni zro­zu­mieć jego re­la­cję z ko­bie­tami, trzeba prze­śle­dzić jego drogę przez dzieje. W tej książce sku­pię się na nie­zby­wal­nej roli kota w hi­sto­rii, sztuce i li­te­ra­tu­rze – w cha­rak­te­rze sym­bolu i na­tchnie­nia.

Uczeni wciąż to­czą spór o miej­sce i czas jego udo­mo­wie­nia. Kot nu­bij­ski (Fe­lis si­lve­stris ly­bica), uwa­żany za przodka do­mo­wego, roz­go­ścił się w sta­ro­egip­skich do­mach jako mile wi­dziany straż­nik za­pa­sów żyw­no­ści i wkrótce po­tem zo­stał wy­wyż­szony do po­zy­cji uko­cha­nej bo­gini płod­no­ści, ma­cie­rzyń­stwa i do­mo­wego ogni­ska. Koty, wbrew su­ro­wym za­ka­zom prze­my­cane z Egiptu, stop­niowo roz­prze­strze­niły się aż po naj­dal­sze krańce Im­pe­rium Ro­ma­num. W 394 roku, po umoc­nie­niu wiary chrze­ści­jań­skiej pod rzą­dami Teo­do­zju­sza I, w ca­łym ce­sar­stwie, wraz z wcho­dzą­cym w jego skład Egip­tem, po­gań­skie kulty i ry­tu­ały zde­le­ga­li­zo­wano. Trwa­jący w daw­nej wie­rze Egip­cja­nie stali się obiek­tem prze­śla­do­wań, a ich świą­ty­nie nisz­czono. W toku po­wol­nej kon­wer­sji na chrze­ści­jań­stwo dawne bó­stwa od­cho­dziły w nie­byt, wśród nich także ko­cia bo­gini Ba­stet. Grecy za­częli po­strze­gać kota jako sym­bol ma­gii, zwia­stuna zła. Nie­ziem­skość kota oraz jego związki z Izydą i żeń­skim cy­klem księ­ży­co­wym złą­czyły go w jedno z mi­styką i okul­ty­zmem.

Od za­ra­nia dzie­jów kot ko­ja­rzy się z ko­bie­tami. Grecy i Rzy­mia­nie stwo­rzyli pod to trwałe pod­wa­liny, łą­cząc egip­skie kulty Izydy i Ba­stet z kul­tami Ar­te­midy i Diany oraz He­kate. Ta ostat­nia, bo­gini świata pod­ziem­nego, po­tra­fiła zmie­niać po­stać – stąd w wie­kach ciem­nych i śre­dnio­wie­czu cza­row­ni­com przy­pi­sy­wano umie­jęt­ność prze­ista­cza­nia się w koty. Ze stra­chu przed po­gań­skim dzie­dzic­twem chrze­ści­ja­nie pró­bo­wali ru­go­wać dawne wie­rze­nia i oskar­żali rze­kome wiedźmy o upra­wia­nie ta­kich cza­rów. Wraż­liwe ko­biety pa­dały ofiarą prze­śla­do­wań za oka­zy­waną swoim pu­pi­lom czu­łość. Dwo­istość żeń­skiej i ko­ciej na­tury przy­czy­niła się do po­wsta­nia nie­ro­ze­rwal­nej więzi, która zjed­no­czyła oby­dwie strony na do­bre i na złe, w hi­sto­rii, sztuce i li­te­ra­tu­rze.

Chrze­ści­jań­stwo, po­chło­nięte ści­ga­niem cza­row­nic oraz ich ko­cich po­moc­ni­ków, do­piero z cza­sem przy­jęło do wia­do­mo­ści, że sam Je­zus li­to­wał się nad ko­tami. O ge­stach do­broci, ja­kiej do­świad­czały od Je­zusa, wspo­mina Ewan­ge­lia Świę­tych Dwu­na­stu, w Bi­blii – poza Li­stem Je­re­mia­sza – nie ma jed­nak o tym żad­nej wzmianki. Tym­cza­sem w is­la­mie za­wsze trak­to­wano koty z sza­cun­kiem. Hi­sto­rie o Ma­ho­me­cie i jego ulu­bio­nej kotce Mu­ez­zie można zna­leźć w ha­di­sach, po­dob­nie jak prze­strogę, że ten, kto za­daje kotu nie­po­trzebne cier­pie­nie, nie znaj­dzie miej­sca w raju. Z ko­lei Tal­mud, jedna z pod­sta­wo­wych ksiąg ju­da­izmu, przed­sta­wia kota wy­łącz­nie w kon­tek­ście jego związ­ków z ma­gią. W mi­to­lo­gii chiń­skiej i ja­poń­skiej trak­to­wano te zwie­rzęta am­bi­wa­lent­nie. W nie­któ­rych opo­wie­ściach wy­stę­pują jako zło­śliwe wam­piry, wgry­za­jące się lu­dziom w szyję, żeby wy­ssać z nich krew, gdzie in­dziej można zna­leźć świa­dec­twa ich wier­no­ści i od­da­nia – jak w lu­do­wych po­da­niach o ma­neki-neko z okresu Edo.

W śre­dnio­wie­czu kot zszedł na samo dno cier­pie­nia – od­trą­cany, drę­czony i mor­do­wany za rze­kome związki z po­gań­stwem, cza­row­ni­cami i Sza­ta­nem. Mimo że kler chrze­ści­jań­ski wi­dział w nim wcie­le­nie dia­bła, nie wszy­scy po­dzie­lali po­glądy hie­rar­chów. Nie­któ­rzy święci, uczeni i ar­ty­ści od­kryli w ko­cie cenne źró­dło in­spi­ra­cji, a przy­naj­mniej uży­tecz­nego tę­pi­ciela szczu­rów.

Jedne z pierw­szych ilu­mi­no­wa­nych ma­nu­skryp­tów, Ewan­ge­liarz z Lin­dis­farne i Księga z Kells, są zdo­bione pięk­nymi wi­ze­run­kami ko­tów – nie pod po­sta­cią de­mo­nów, lecz wy­jąt­kowo de­ko­ra­cyj­nych stwo­rzeń, za­ję­tych swo­imi ko­cimi spra­wami. W brzu­chu kota peł­zną­cego w dół strony Ewan­ge­lia­rza z Lin­dis­farne prze­świ­tuje syl­wetka świeżo po­żar­tego kor­mo­rana. Przed­sta­wie­nia ko­tów upo­wszech­niły się wkrótce na kar­tach be­stia­riu­szy, psał­te­rzy i go­dzi­nek oraz w de­ta­lach ar­chi­tek­tury i wnętrz ko­ściel­nych. Rzeź­bione wi­ze­runki tych zwie­rząt po­ja­wiały się na­wet na póź­no­śre­dnio­wiecz­nych mi­ze­ry­kor­diach, czyli pod­pór­kach umiesz­cza­nych pod pod­no­szo­nymi sie­dze­niami w stal­lach.

Mi­ło­śnicy ko­tów za­częli unie­śmier­tel­niać je w po­ezji, po­ja­wiły się na­wet spe­cjalne prawa o ich ochro­nie. Kot, wspo­mniany w epi­gra­ma­cie bi­zan­tyń­skiego re­tora Aga­tia­sza Scho­la­styka z 550 roku, po raz ko­lejny za­ist­niał w IX wieku, w wier­szu pew­nego mni­cha sa­mot­nika, trak­tu­ją­cym o jego pu­pilu imie­niem Pan­gur Bán. W tym sa­mym okre­sie król wa­lij­ski Hy­wel Do­bry (ok. 880–948) wpro­wa­dził kary za kra­dzież lub za­bi­cie kota, do­ce­niw­szy jego sku­tecz­ność w tę­pie­niu gry­zoni. W ślady Hy­wela po­szedł król Hen­ryk I Be­auc­lerc (1068–1135), usta­na­wia­jąc po­dobne prawa w An­glii.

Tym­cza­sem Ko­ściół wciąż sku­piał się na wy­ima­gi­no­wa­nych związ­kach ko­tów z si­łami zła. Za­równo ka­ta­rów, jak i tem­pla­riu­szy oskar­żano o he­re­zję za rze­kome od­da­wa­nie czci dia­bel­skim stwo­rze­niom. U sedna więk­szo­ści tych za­rzu­tów le­żał po­gląd, że lu­dzie mogą spo­wia­dać się Bogu bez po­śred­nic­twa księ­dza. W ra­mach walki z prze­ciw­ni­kami Ko­ścioła hie­rar­cho­wie za­częli za­ma­wiać wi­ze­runki Ży­dów w oto­cze­niu ko­tów sym­bo­li­zu­ją­cych he­re­zję.

Mimo że koty sku­tecz­nie kon­tro­lo­wały po­pu­la­cję szkod­ni­ków, lu­dzie od­pła­cali im się be­stial­ską śmier­cią w pło­mie­niach, a na­wet zrzu­ca­niem z dzwon­nic i wież bu­dowli miej­skich: w su­kien­ni­cach w Ypres prak­ty­ko­wano ów zwy­czaj aż do 1817 roku. Więk­szość tych od­ra­ża­ją­cych czy­nów to­wa­rzy­szyła uro­czy­sto­ściom ko­ściel­nym i ob­cho­dom ku czci świę­tych. Ce­lem wi­do­wisk było cią­głe przy­po­mi­na­nie, że kot jest czę­ścią daw­nego sys­temu wie­rzeń po­gań­skich i dla­tego po­wi­nien wzbu­dzać lęk i obrzy­dze­nie.

Mimo że Le­onardo da Vinci, wielki ar­ty­sta i wy­na­lazca, zwykł ma­wiać, że „na­wet naj­mar­niej­szy kot jest ar­cy­dzie­łem”, w epoce re­ne­sansu sta­tus tych zwie­rząt w ludz­kim spo­łe­czeń­stwie nie­wiele się zmie­nił. Wręcz prze­ciw­nie, stały się sym­bo­lem buntu, wy­ko­rzy­sty­wa­nym pod­czas ma­so­wych pro­te­stów re­li­gij­nych i po­li­tycz­nych. Setki tych nie­win­nych stwo­rzeń zgi­nęły w mę­czar­niach z rąk roz­wście­czo­nego mo­tło­chu. W do­bie re­for­ma­cji wi­ze­ru­nek kota sko­ja­rzono z ka­to­li­cy­zmem: pew­nego razu, w an­giel­skiej miej­sco­wo­ści Che­ape, pro­te­stanci prze­brali nie­szczę­sne zwie­rzę za księ­dza, po czym uro­czy­ście ska­zali je na śmierć przez po­wie­sze­nie. Ka­to­licy go­lili ko­tom łby, żeby upodob­nić je do „okrą­gło­gło­wych” i do­wieść, że pu­ry­tań­scy zwo­len­nicy par­la­mentu nie za­słu­gują na miano lu­dzi. Nie przy­pad­kiem koci bo­ha­te­ro­wie sa­tyry Be­ware the Cat [Strzeż się kota] Wil­liama Bal­dwina (ok. 1515–1563), ucho­dzą­cej za pierw­szą po­wieść w ję­zyku an­giel­skim, uosa­biają wciąż żywą po­tęgę Ko­ścioła ka­to­lic­kiego.

W XVII stu­le­ciu sy­tu­acja ko­tów za­częła się jed­nak po­pra­wiać. Ho­len­der­scy ma­la­rze ro­dza­jowi uznali je za do­sko­nałe uoso­bie­nie za­ci­sza do­mo­wego i chęt­nie przed­sta­wiali ko­cie ro­dziny na swo­ich ob­ra­zach. Pełne ener­gii ba­ro­kowe scenki, po­wsta­jące na za­mó­wie­nie za­moż­nych ho­len­der­skich kup­ców, por­tre­to­wały kota w czte­rech ścia­nach domu, nie­jed­no­krot­nie okre­śla­jąc wzo­rzec po­żą­da­nych za­cho­wań ludz­kiej wspól­noty.

Wiele prze­mian spo­łecz­nych w epoce oświe­ce­nia wpły­nęło po­zy­tyw­nie także na sto­su­nek lu­dzi do ko­tów. Po­wrót fi­lo­zo­fów do za­in­te­re­so­wa­nia wie­rze­niami po­gan przy­niósł od­nowę sza­cunku dla przy­rody. W re­zul­ta­cie usta­no­wiono spe­cjalne prawa, by wy­ru­go­wać przy­padki okru­cień­stwa wo­bec zwie­rząt i zła­go­dzić ich cier­pie­nie. Za­bo­bonny strach przed cza­rami za­czął stop­niowo za­ni­kać, otwie­ra­jąc szer­sze pole dla ro­zu­mo­wa­nia na­uko­wego.

Pierw­szą książką po­świę­coną w ca­ło­ści ko­tom była wy­dana w 1727 rokuHi­sto­ire des Chats [Hi­sto­ria ko­tów]. Jej au­tor, Fra­nçois-Au­gu­stin de Pa­ra­dis de Mon­crif (1687–1770), czło­nek Aka­de­mii Fran­cu­skiej, na­ra­ził się z po­czątku na śmiech i drwiny ko­le­gów. Nie­mniej sym­pa­tię i czu­łość swoim ko­cim to­wa­rzy­szom oka­zy­wali też inni wy­bitni pi­sa­rze i my­śli­ciele, wśród nich Sa­muel John­son, twórca prze­ło­mo­wego słow­nika ję­zyka an­giel­skiego. Cho­dziły słu­chy, że John­son karmi swo­jego ko­cura Hodge’a ostry­gami. Żeby upa­mięt­nić tę nie­co­dzienną mi­łość, na dzie­dzińcu domu lek­sy­ko­grafa usta­wiono nie­dawno rzeźbę kota nad pu­stymi musz­lami po ostry­gach.

Zwy­czaj trzy­ma­nia zwie­rząt w cha­rak­te­rze do­mo­wych pu­pili, upo­wszech­niony w pierw­szej po­ło­wie XIX wieku za sprawą kró­lo­wej Wik­to­rii, przy­czy­nił się za­równo do ak­cep­ta­cji kota w ludz­kim oto­cze­niu, jak i do spo­pu­la­ry­zo­wa­nia go w twór­czo­ści wy­bit­nych ar­ty­stów i pi­sa­rzy. Kot na­dal był jed­nym z ulu­bio­nych mo­ty­wów ma­lar­stwa ro­dza­jo­wego, przed­sta­wiano go też na por­tre­tach ko­biet. Mod­nym ga­tun­kiem li­te­rac­kim stały się dłu­gie ele­gie na śmierć uko­cha­nych stwo­rzeń. Za­ostrzono prze­pisy ma­jące za­po­biec znę­ca­niu się nad psami i ko­tami – w Pa­ryżu po­wstały pierw­sze schro­ni­ska dla bez­dom­nych lub po­rzu­co­nych zwie­rząt. Wciąż jed­nak po­ku­to­wały ne­ga­tywne sko­ja­rze­nia: na przy­kład Al­phonse To­us­se­nel (1803–1885), fran­cu­ski pi­sarz i przy­rod­nik, po­rów­ny­wał ko­biecą lu­bież­ność z nie­na­sy­co­nym ape­ty­tem sek­su­al­nym ko­to­wa­tych.

Mimo to wła­śnie w epoce wik­to­riań­skiej od­była się pierw­sza wy­stawa ko­tów – w 1875 roku, w lon­dyń­skim Pa­łacu Krysz­ta­ło­wym. Ko­lej­nym przy­kła­dem nowo roz­bu­dzo­nej mi­ło­ści i sza­cunku do zwie­rząt był pierw­szy cmen­tarz dla nich, Ci­me­ti­ère des Chiens et Au­tres Ani­maux Do­me­sti­ques, za­ło­żony w nie­wiel­kiej miej­sco­wo­ści Asni­ères-sur-Se­ine nie­da­leko Pa­ryża.

Na prze­ło­mie wie­ków XIX i XX uwagę od­bior­ców przy­cią­gnęli ar­ty­ści, któ­rzy za przed­miot swo­ich ob­ra­zów i ry­sun­ków ob­rali przede wszyst­kim koty, mię­dzy in­nymi Lo­uis Wain i Théo­phile Ste­in­len, por­tre­tu­jący te zwie­rzęta w po­staci uczło­wie­czo­nej lub sty­li­zo­wa­nej na eg­zo­tyczne, zmy­słowe mi­nia­tury lam­par­tów.

Kiedy pod­nie­siony w XIX-wiecz­nej Eu­ro­pie po­stu­lat zwie­rzę­cego do­bro­stanu upo­wszech­nił się w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, koty stały się wszech­obecne. Świeżo zy­skana sława za­pew­niła im jesz­cze bar­dziej eks­po­no­wane miej­sce w sztuce i li­te­ra­tu­rze. Poe, Twain i inni pi­sa­rze wy­ko­rzy­sty­wali je jako no­śne sym­bole w twór­czo­ści i z chę­cią przy­gar­niali pod swój dach. Edward Lear, po­eta i ry­sow­nik, uwiecz­nił na swo­ich szki­cach uko­cha­nego ko­cura Fossa, który być może za­in­spi­ro­wał go do na­pi­sa­nia wier­sza Pu­chacz i Ki­cia.

Koty, zwłasz­cza czarne, ru­szyły w mor­skie po­dróże już w epoce hel­le­ni­stycz­nego Egiptu, ko­ja­rzone i utoż­sa­miane z pa­tronką ma­ry­na­rzy Izydą Fa­rią. W sta­ro­żyt­nym Rzy­mie zy­skały sta­tus nie­odzow­nych to­wa­rzy­szy wy­praw że­glar­skich, jako stwo­rze­nia przy­no­szące szczę­ście. Za­równo Ro­bert Scott, jak i Er­nest Shac­kle­ton za­brali koty na swoje eks­pe­dy­cje do bie­guna po­łu­dnio­wego w po­cząt­kach XX wieku. Pod­czas wo­jen tę­piły gry­zo­nie na stat­kach, a w cięż­kich chwi­lach do­star­czały upra­gnio­nej po­cie­chy znę­ka­nym ma­ry­na­rzom. Do­sta­wały na­wet me­dale za od­wagę i umie­jęt­ność prze­trwa­nia bi­tew­nych tru­dów. W ich ma­giczne moce uwie­rzyli póź­niej także lot­nicy. Kot imie­niem Kiddo po­dró­żo­wał na po­kła­dzie ste­rowca „Ame­rica”; ma­skotka kot Fe­liks to­wa­rzy­szyła Char­le­sowi Lind­ber­ghowi w trak­cie pierw­szego sa­mot­nego prze­lotu przez Atlan­tyk. Pod­czas II wojny świa­to­wej pi­loci z dumą eks­po­no­wali wi­ze­runki Fe­liksa na bur­tach swo­ich my­śliw­ców – jako sym­bole od­wagi, prze­bie­gło­ści i zdol­no­ści prze­zwy­cię­że­nia wszel­kich prze­ci­wieństw. Prze­sła­nie kre­skówki stwo­rzo­nej w 1919 roku stało się gło­sem ca­łego po­ko­le­nia.

Dziś ko­tom bli­żej niż kie­dy­kol­wiek do od­zy­ska­nia po­zy­cji czczo­nego bó­stwa. Są wszech­obecne, zwłasz­cza w sieci i me­diach spo­łecz­no­ścio­wych. Fa­ce­book, Pin­te­rest i Twit­ter pę­kają w szwach od zdjęć słod­kich kot­ków, cza­sem na­wet prze­bra­nych w stroje przy­wo­dzące na myśl XIX-wieczne fo­to­gra­fie Harry’ego Po­in­tera. Ko­cie sławy, mię­dzy in­nymi Grumpy Cat i Lil Bub, po­ja­wiają się w wia­do­mo­ściach te­le­wi­zyj­nych i re­kla­mach, da­jąc wy­raz swo­jej fru­stra­cji, że mu­szą mieć do czy­nie­nia z ludźmi. Na YouTu­bie można obej­rzeć filmy z fran­cu­skim ko­tem eg­zy­sten­cja­li­stą imie­niem Henri, nie­odmien­nie ma­ni­fe­stu­ją­cym swoje znu­że­nie ko­cim by­tem. Hello Kitty, po­stać oparta na tra­dy­cyj­nych ja­poń­skich opo­wie­ściach o ma­neki-neko, fir­muje odzież i modne ak­ce­so­ria z ulu­bio­nym od wie­ków mo­ty­wem bia­łego kota.

Na prze­strzeni dzie­jów kot wy­warł prze­możny wpływ na spo­łe­czeń­stwo i kul­turę, wpierw jako bó­stwo, póź­niej jako de­mon, dziś jako bo­ha­ter i gwiazda me­diów spo­łecz­no­ścio­wych. Nasz sto­su­nek do tego zwie­rzę­cia za­to­czył pełne koło. Kot niósł lu­dziom po­cie­chę i na­tchnie­nie – jako ma­skotka bądź muza wiel­kich od­kryw­ców, pi­sa­rzy, ar­ty­stów i mę­żów stanu. Ni­gdy nie słu­żal­czy ani po­spo­lity, za­wsze ele­gancki i nie­prze­nik­niony, ode­grał fun­da­men­talną rolę w roz­woju ludz­kiej cy­wi­li­za­cji. A oto jego hi­sto­ria.

1

Po­wsta­nie kota

Ewo­lu­cja/po­cho­dze­nie

Przod­ko­wie pierw­szych ko­tów za­ist­nieli mię­dzy pa­le­oce­nem a eoce­nem, od 62 do 34 mi­lio­nów lat temu. Nie­wiel­kie dra­pież­niki z ro­dziny mia­cy­dów (rys. 1.1) były po­dobne do dzi­siej­szych kun i pro­wa­dziły na­drzewny tryb ży­cia.

Rys. 1.1. Ska­mie­niały szkie­let przed­sta­wi­ciela mia­cy­dów

Wy­wo­dzący się od mia­cy­dów Pro­ailu­rus le­ma­nen­sis, czyli „pra­kot znad Je­ziora Ge­new­skiego”, po­ja­wił się około 25 mi­lio­nów lat temu. Zwie­rzę, któ­rego ska­mie­nia­ło­ści zna­le­ziono we Fran­cji, jest naj­star­szym opi­sa­nym ga­tun­kiem kota. W Ame­ryce Pół­noc­nej nie od­kryto pra­wie żad­nych ko­pal­nych szcząt­ków ko­to­wa­tych z okresu ko­lej­nych 7 mi­lio­nów lat. Zda­niem pa­le­on­to­lo­gów owa luka wy­nika z nad­mier­nej spe­cja­li­za­cji tych zwie­rząt w kie­runku mię­so­żer­no­ści oraz ze zmian kli­ma­tycz­nych.

Na­stępną ważną ska­mie­nia­ło­ścią jestPseu­da­elu­rus z dru­giego pię­tra mio­cenu, czyli sprzed około 20 mi­lio­nów lat. Ro­dzaj ten praw­do­po­dob­nie dał po­czą­tek wszyst­kim póź­niej­szym ko­to­wa­tym. Z Eu­ropy roz­prze­strze­nił się na ob­szary Azji i prze­kro­czył Be­rin­gię, pas lądu łą­czący dzi­siej­szą Sy­be­rię z te­re­nami Ala­ski i pół­noc­nej Ka­nady, mniej wię­cej w tym sa­mym okre­sie, gdy na osi ewo­lu­cji po­ja­wili się współ­cze­śni przed­sta­wi­ciele ro­dziny Fe­li­dae. Ko­to­wate opa­no­wały wów­czas wszyst­kie kon­ty­nenty z wy­jąt­kiem An­tark­tydy i Au­stra­lii, mi­gru­jąc z Azji do obu Ame­ryk i z po­wro­tem co naj­mniej dzie­się­cio­krot­nie, co za­owo­co­wało wy­od­ręb­nie­niem no­wych li­nii roz­wo­jo­wych. Nie­które ro­dzaje, jak ge­pard i ryś, prze­wę­dro­wały z No­wego do Sta­rego Świata, gdzie wy­stę­pują do dzi­siaj. Co cie­kawe, ska­mie­nia­ło­ści ko­to­wa­tych sprzed 12 mi­lio­nów lat przy­po­mi­nają na­sze koty do­mowe.

Rys. 1.2. Pro­ailu­rus

Współ­cze­śnie żyje 37 ga­tun­ków ko­tów re­pre­zen­tu­ją­cych ro­dzinę Fe­li­dae, która dzieli się na trzy pod­ro­dziny: Pan­the­ri­nae, Aci­no­ny­chi­nae i Fe­li­nae. Pod­ro­dzina Pan­the­ri­nae wy­od­ręb­niła się około 5 mi­lio­nów lat temu i obej­muje koty zdolne do wy­da­wa­nia ryku: lwy, ty­grysy, lam­party i ja­gu­ary. Je­dy­nym przed­sta­wi­cie­lem Aci­no­ny­chi­nae jest ge­pard. Naj­licz­niej­sza pod­ro­dzina Fe­li­nae, do któ­rej za­li­cza się także kot do­mowy, po­wstała około mi­liona lat temu. Na­zwa na­ukowa każ­dego ga­tunku składa się z dwóch czło­nów: na­zwy ro­dza­jo­wej i tak zwa­nego epi­tetu ga­tun­ko­wego. W na­zwie Fe­lis ca­tus pierw­szy człon ozna­cza przed­sta­wi­ciela ro­dzaju Fe­lis, drugi zaś okre­śla przy­na­leż­ność ga­tun­kową (ca­tus, czyli kot).

Rys. 1.3. Fe­lis si­lve­stris ly­bica. Edward Howe For­bush (1858–1929)

Po­dob­nie jak pra­wie cała lud­ność Eu­ropy wy­wo­dzi się od sied­miu pra­przod­kiń, które prze­ka­zały po­tom­stwu swój DNA mi­to­chon­drialny (dzie­dzi­czony wy­łącz­nie w li­nii żeń­skiej), tak i wszyst­kie koty z ro­dzaju Fe­lis wy­wo­dzą się od za­le­d­wie pię­ciu sa­mic. Po­tom­kami ko­cich pra­ma­tek są kot ty­be­tań­ski i roz­ma­ite pod­ga­tunki żbika – żbik eu­ro­pej­ski, kot ka­fryj­ski, kot ste­powy oraz kot nu­bij­ski, zwany też żbi­kiem afry­kań­skim (Fe­lis si­lve­stris ly­bica), pra­przo­dek ca­łej świa­to­wej po­pu­la­cji kota do­mo­wego, li­czą­cej około 600 mi­lio­nów osob­ni­ków re­pre­zen­tu­ją­cych prze­szło 40 ko­cich ras.

Fe­lis si­lve­stris ly­bica (rys. 1.3) wciąż wy­stę­puje dziko w do­li­nie delty Nilu, gdzie jest dość po­spo­lity. Dzieli wiele cech ze współ­cze­snym ko­tem do­mo­wym. Pro­wa­dzi nocny tryb ży­cia, po­luje na my­szy, szczury, ptaki, gady i owady. Osiąga dłu­gość od 45 do 75 cm, jego ogon mie­rzy 24–38 cm. Kot nu­bij­ski ma nieco dłuż­sze tu­łów i koń­czyny niż kot do­mowy, ale za to po­dobne prę­go­wane umasz­cze­nie.

Ce­chy kota do­mo­wego

Przez ty­siące lat koty wy­ewo­lu­owały do po­staci smu­kłych dra­pież­ni­ków, przy­sto­so­wa­nych do funk­cjo­no­wa­nia w naj­roz­ma­it­szych śro­do­wi­skach. W na­stęp­stwie udo­mo­wie­nia zmie­niły się ich ce­chy fi­zyczne. Skur­czyły się roz­miary ciała i mó­zgu, zmniej­szyła także wiel­kość szczęk. Zda­niem ba­da­czy w śre­dnio­wie­czu mó­zgi dzi­kich ko­tów były już o 10 pro­cent mniej­sze, zbli­żone ob­ję­to­ścią do mó­zgów współ­cze­snych – z wy­jąt­kiem ko­tów sy­jam­skich, któ­rych mó­zgi są jesz­cze mniej­sze, na­wet o 5–10 pro­cent. Roz­miary czaszki i ko­ści żu­chwy sta­no­wią naj­istot­niej­szą róż­nicę mię­dzy ko­tem udo­mo­wio­nym a dzi­kim.

Zwinne ko­cie ciało jest stwo­rzone do tro­pie­nia, po­lo­wa­nia i za­bi­ja­nia. Szkie­let zło­żony z około 250 ko­ści, brak oboj­czyka i mu­sku­la­tura li­cząca pra­wie 500 mię­śni umoż­li­wiają im wy­czyny ob­ser­wo­wane przez nas na co dzień: bra­wu­rowe skoki i po­pisy rów­no­wagi, spa­da­nie na cztery łapy i prze­ci­ska­nie się przez naj­mniej­sze otwory. Poza tym, że ko­cury są więk­sze od ko­tek, przed­sta­wi­ciele obu płci pra­wie nie róż­nią się po­kro­jem.

Koty mają po pięć pal­ców na przed­nich ła­pach i po cztery na tyl­nych. Cza­sem przy­cho­dzą na świat ko­cięta z więk­szą ich liczbą – jest to tak zwana po­li­dak­ty­lia. Słyn­nymi no­si­cie­lami tej wady są po­tom­ko­wie ko­cich pu­pi­lów He­min­gwaya. Koty stą­pają na pal­cach i mają bar­dzo czułe po­duszki łap, tłu­miące od­głos ich kro­ków, kiedy czają się na zdo­bycz. Wszyst­kie ko­to­wate z wy­jąt­kiem ge­par­dów po­tra­fią wcią­gać pa­zury ota­cza­jące ostatni pa­li­czek. Warto pod­kre­ślić, że chi­rur­giczne usu­wa­nie pa­zu­rów jest rów­no­znaczne z am­pu­ta­cją ca­łego członu palca.

Uzę­bie­nie ko­tów przy­po­mina układ zę­bów wszyst­kich dra­pież­ni­ków. Cztery duże kły w przed­niej czę­ści szczęki i żu­chwy służą do chwy­ta­nia i uśmier­ca­nia zdo­by­czy. Wpa­so­wują się ide­al­nie mię­dzy kręgi nie­wiel­kich gry­zoni, uła­twia­jąc kotu zgru­cho­ta­nie im rdze­nia krę­go­wego. Zęby trzo­nowe w tyl­nej czę­ści jamy ust­nej nie służą do żu­cia, tylko do ka­wał­ko­wa­nia i roz­szar­py­wa­nia tkanki mię­snej.

Koty mają bar­dzo czuły zmysł po­wo­nie­nia, czter­na­ście razy lep­szy niż węch czło­wieka. Do roz­róż­nia­nia in­te­re­su­ją­cych za­pa­chów uży­wają tak zwa­nego na­rządu Ja­cob­sona, zwa­nego też przy­le­mie­szo­wym, zbu­do­wa­nego z dwóch ru­rek, któ­rych uj­ścia znaj­dują się w pod­nie­bie­niu, tuż za sie­ka­czami. Dla­tego kot czę­sto wie­trzy ku­szącą woń z pół­otwar­tym py­skiem i unie­sioną górną wargą.

Zmysł słu­chu u kota jest znacz­nie bar­dziej wy­czu­lony niż u psa i czło­wieka. Każde ucho jest wy­po­sa­żone w 32 mię­śnie i może się ob­ró­cić o 180 stopni, dzięki czemu kot po­trafi zlo­ka­li­zo­wać źró­dło dźwięku dzie­się­cio­krot­nie szyb­ciej niż pies. Górny próg sły­szal­no­ści u kota wy­nosi 64 000 Hz, pod­czas gdy u psa za­le­d­wie 40 000 Hz. U czło­wieka za­kres sły­szal­nych dźwię­ków waha się w gra­ni­cach od 16 do 20 000 Hz.

Wśród wszyst­kich dra­pież­ni­ków koty mają naj­więk­sze oczy w sto­sunku do roz­mia­rów ciała. W ja­skra­wym świe­tle źre­nica ko­ciego oka przy­biera kształt wą­skiej szcze­liny, w ciem­no­ściach robi się cał­kiem okrą­gła. Dzięki bło­nie od­bla­sko­wej (ta­pe­tum lu­ci­dum), umiej­sco­wio­nej mię­dzy blaszką na­czy­niową a blaszką na­czyń wło­so­wa­tych, kot wi­dzi w nocy sze­ścio­krot­nie le­piej niż czło­wiek, a jego śle­pia przy­po­mi­nają świe­cące kule, co od wie­ków bywa przy­czyną naj­roz­ma­it­szych lę­ków i prze­są­dów. Trze­cia po­wieka, zwana też błoną mi­gaw­kową albo mi­gotką, na­wilża gałkę oczną i chroni ją przed uszko­dze­niami. Koty po­strze­gają świat tylko w od­cie­niach ko­lo­rów żół­tego, zie­lo­nego i nie­bie­skiego, są jed­nak bar­dzo wy­czu­lone na ruch, a ich pole wi­dze­nia, w tym pe­ry­fe­ryj­nego, ma za­kres prze­szło 260 stopni.

Koty, ze względu na pu­stynne po­cho­dze­nie, są nie­mal cał­ko­wi­cie po­zba­wione gru­czo­łów po­to­wych i po­tra­fią znieść tem­pe­ra­turę się­ga­jącą 56°C. Pra­wi­dłowa tem­pe­ra­tura ich ciała waha się mię­dzy 38°C a 38,8°C. Ko­cie serce bije od 140 do 220 razy na mi­nutę. Nerki mają wy­jąt­kową zdol­ność do za­gęsz­cza­nia mo­czu, dzięki czemu zwie­rzę nie musi pić dużo wody, a w okre­sach nie­do­bo­rów ma­ga­zy­nuje płyny w or­ga­ni­zmie.

Pierw­sze kon­takty z czło­wie­kiem i udo­mo­wie­nie kota

U źró­deł każ­dego udo­mo­wie­nia i wszel­kich re­la­cji mię­dzy czło­wie­kiem a zwie­rzę­ciem tkwią obo­pólne ko­rzy­ści. Kiedy czło­wiek neo­li­tyczny po­rzu­cił ko­czow­ni­czy tryb ży­cia łowcy-zbie­ra­cza i za­czął za­kła­dać nie­wiel­kie osady, głów­nym spo­so­bem zdo­by­wa­nia po­ży­wie­nia stała się uprawa roli. Od­kry­cie, że część ze­bra­nych plo­nów, na przy­kład psze­nica, żyto i jęcz­mień, na­daje się do prze­cho­wy­wa­nia, za­owo­co­wało bu­dową pierw­szych spi­chle­rzy. Rzecz ja­sna, za­pasy zboża przy­cią­gały my­szy i szczury, a obec­ność szkod­ni­ków przy­wa­biała koty. W ten spo­sób do­szło do po­wsta­nia wza­jem­nej, po­nie­kąd part­ner­skiej więzi czło­wieka z ko­tem.

Zda­niem nie­któ­rych ba­da­czy zna­le­zi­ska te­ra­ko­to­wych i gli­nia­nych fi­gu­rek ko­tów z Sy­rii, Tur­cji i Izra­ela świad­czą, że do za­dzierz­gnię­cia owej więzi – jesz­cze przed udo­mo­wie­niem – do­szło około 10 000 lat temu na ob­sza­rze Ży­znego Pół­księ­życa, ko­lebki wiel­kich cy­wi­li­za­cji Bli­skiego Wschodu. Inne do­wody, sprzed 7000 lat, wska­zują na udo­mo­wie­nie tego zwie­rzę­cia w tu­rec­kiej osa­dzie Ha­ci­lar, gdzie od­kryto 22 fi­gurki ko­biet ba­wią­cych się z ko­tami. Poza tym w Ha­ci­lar i w Je­ry­chu ar­che­olo­dzy na­tra­fili na szczątki tych zwie­rząt w po­zo­sta­ło­ściach osad rol­ni­czych da­to­wa­nych na lata 6000–5000 p.n.e.

Uczeni mają jed­nak roz­bieżne opi­nie co do pier­wot­nej lo­ka­li­za­cji udo­mo­wie­nia kota. Część z nich uważa, że pro­ces ten roz­po­czął się w Egip­cie. Stam­tąd Fe­lis sy­lve­stris ly­bica do­tarł do in­nych kra­jów śród­ziem­no­mor­skich na po­kła­dach fe­nic­kich stat­ków han­dlo­wych prze­wo­żą­cych ła­dunki zbóż. Fran­cu­scy ar­che­olo­dzy po­dej­rze­wają, że w ten wła­śnie spo­sób wy­lą­do­wał w neo­li­tycz­nej wio­sce Shil­lo­uro­kam­bos na Cy­prze, gdzie od­na­le­ziono ludz­kie i ko­cie szczątki we wspól­nym gro­bie sprzed około 9500 lat. Ośmio­mie­sięczny kot zo­stał za­bity i po­cho­wany w od­le­gło­ści nie­spełna pół me­tra od mniej wię­cej trzy­dzie­sto­let­niego męż­czy­zny. Co go łą­czyło z tym zwie­rzę­ciem? Czy ich re­la­cja miała pod­łoże re­li­gijne? A może kot był pu­pi­lem zmar­łego? O wy­so­kim sta­tu­sie spo­łecz­nym męż­czy­zny świad­czy liczba zło­żo­nych w gro­bie ce­re­mo­nial­nych ozdób i muszli, znacz­nie więk­sza niż w in­nych cy­pryj­skich miej­scach po­chówku z okresu neo­litu pre­ce­ra­micz­nego. Szczątki czło­wieka i kota są skie­ro­wane gło­wami do sie­bie, co wska­zuje na ja­kieś szcze­gólne, być może ry­tu­alne po­wią­za­nie. Na Cy­prze nie wy­stę­po­wał ża­den ro­dzimy ga­tu­nek kota, z czego wnio­sek, że zwie­rzęta mu­siały do­trzeć na wy­spę stat­kami z są­sied­nich kra­jów. Ist­nieje wszakże teo­ria, że zo­stały spro­wa­dzone tam przez rol­ni­ków z Tur­cji, co po­twier­dza­łoby hi­po­tezę wcze­śniej­szego udo­mo­wie­nia w re­jo­nie Ży­znego Pół­księ­życa.

Nie­dawno jed­nak od­kryto szczątki kota nu­bij­skiego w ja­mie gro­bo­wej z okresu pre­dy­na­stycz­nego w Egip­cie. Zwie­rzę po­grze­bano obok męż­czy­zny sku­lo­nego w po­zy­cji pło­do­wej i owi­nię­tego w ca­łun, w oto­cze­niu po­dob­nej bi­żu­te­rii i ce­ra­miki jak we wspo­mnia­nym po­chówku na Cy­prze. Cmen­ta­rzy­sko Mo­sta­gedda po­cho­dzi z okresu kul­tury ba­da­ryj­skiej, która roz­wi­jała się w la­tach 4500–3800 p.n.e. Do­wody ar­che­olo­giczne z jamy gro­bo­wej prze­czą za­tem teo­rii, wy­wie­dzio­nej na pod­sta­wie braku ja­kich­kol­wiek przed­sta­wień kota w epoce pre­dy­na­stycz­nej, ja­koby kot zo­stał udo­mo­wiony do­piero w cza­sach XI dy­na­stii.

W związku ze sku­tecz­no­ścią ko­tów w ochro­nie za­pa­sów żyw­no­ści oraz ich umie­jęt­no­ścią zjed­ny­wa­nia so­bie ludz­kich opie­ku­nów Egip­cja­nie za­częli je udo­ma­wiać na sze­roką skalę w okre­sie pa­no­wa­nia V dy­na­stii (XXV–XXIV w. p.n.e.). Z tego czasu po­cho­dzi fryz na ścia­nie gro­bowca w Sak­ka­rze, z przed­sta­wie­niem kota w ob­roży sie­dzą­cego pod krze­słem. Kiedy kot wy­wal­czył na­leżną mu po­zy­cję obrońcy spi­chle­rzy, rol­nicy i wie­śniacy po­wi­tali go z ra­do­ścią także w swo­ich do­mach, żeby po­mógł im po­zbyć się nie tylko po­spo­li­tych szkod­ni­ków w ro­dzaju szczu­rów i my­szy, ale i śmier­tel­nie nie­bez­piecz­nych węży i skor­pio­nów. Ze stró­żów spi­żarni koty prze­isto­czyły się stop­niowo w zwie­rzęta do­mowe.

We­dle wszel­kiego praw­do­po­do­bień­stwa udo­ma­wiano je kil­ka­krot­nie, w roz­ma­itych miej­scach i cza­sach. Po­ja­wiły się na­wet prze­słanki, że na­stą­piło to w Chi­nach przed 3000 r. p.n.e. Sporo prze­ma­wia za tą hi­po­tezą, jako że za­sięg wy­stę­po­wa­nia kota nu­bij­skiego obej­mo­wał te­reny od Azji Mniej­szej, Bli­skiego Wschodu i Azji Środ­ko­wej, po­przez dzi­siej­sze Chiny, Afga­ni­stan, Pa­ki­stan oraz pół­nocne i środ­kowe czę­ści In­dii, aż po Sar­dy­nię, Kor­sykę, Ma­jorkę, Afrykę Pół­nocną i sa­wanny na po­łu­dnie od Sa­hary. Być może ko­lejne od­kry­cia ar­che­olo­giczne po­zwolą do­kład­niej prze­śle­dzić pro­ces udo­mo­wie­nia kota. Już te­raz wia­domo, że więź łą­cząca go z czło­wie­kiem ma bar­dzo długą hi­sto­rię.

Ty je­steś Wiel­kim Ko­tem, mści­cie­lem bo­gów, sę­dzią słów, wo­dzem su­we­ren­nych wład­ców i za­rządcą świę­tego Kręgu; ty je­steś Wiel­kim Ko­tem.

In­skryp­cja z gro­bowca kró­lew­skiego w Te­bach

2

Kot jako bó­stwo

Po­czątki kultu kota

Od udo­mo­wie­nia kota do nada­nia mu sta­tusu bó­stwa za rzą­dów Men­tu­ho­tepa III w okre­sie Śred­niego Pań­stwa mi­nęło kil­ka­set lat. Wy­nie­sie­nie do rangi obiektu kultu by­naj­mniej nie wy­klu­czało jego po­zy­cji jako zwie­rzę­cia do­mo­wego. Sta­ro­żytni Egip­cja­nie trzy­mali koty w go­spo­dar­stwie, a za­ra­zem trosz­czyli się o te świą­tynne – ubó­stwiane i skła­dane w ofie­rze. Ob­ser­wu­jąc ich za­cho­wa­nie w obej­ściu, do­strze­gali w nich bo­skie przy­mioty. Z ulu­bieńca do­mow­ni­ków kot stał się bo­gi­nią Ba­stet. Nie zna­czy to jed­nak, że Egip­cja­nie do­słow­nie czcili ją pod po­sta­cią kota: wiel­bili ra­czej ob­ja­wia­jące się w ko­cie atry­buty bo­sko­ści. Lu­dzie, zwie­rzęta, a na­wet ro­śliny byli rów­no­rzęd­nymi ele­men­tami wiel­kiej ca­ło­ści, boga Amona. Zwie­rzęta ucho­dziły za ziem­skie od­zwier­cie­dle­nie bóstw, dys­po­no­wały bo­wiem ce­chami, któ­rych bra­ko­wało czło­wie­kowi: umie­jęt­no­ścią la­ta­nia, zwin­no­ścią i pręd­ko­ścią, do­sko­na­łym wzro­kiem, słu­chem i wę­chem.

Nie­trudno zro­zu­mieć, dla­czego Egip­cja­nie wi­dzieli w ko­tach istoty po­dobne bo­gom. Wy­po­sa­żony w pięć do­dat­ko­wych zmy­słów, kot z na­tury rze­czy jest znacz­nie bar­dziej wraż­liwy na oto­cze­nie niż czło­wiek. Jak już wspo­mnia­łam w roz­dziale pierw­szym, czuły węch po­zwala mu wy­chwy­cić z oto­cze­nia fe­ro­mony – dzięki na­rzą­dowi Ja­cob­sona, usy­tu­owa­nemu w po­bliżu ko­ści le­mie­szo­wej. Poza tym wszyst­kie koty dys­po­nują swo­istym sys­te­mem na­pro­wa­dza­nia. Ileż to razy sły­sze­li­śmy o bu­ra­sach po­ko­nu­ją­cych wiel­kie od­le­gło­ści w po­szu­ki­wa­niu za­gu­bio­nych ro­dzin? Ko­cia umie­jęt­ność prze­wi­dy­wa­nia po­gody pod wpły­wem zmian ci­śnie­nia w ob­rę­bie ucha we­wnętrz­nego zna­la­zła wy­raz w lu­do­wej mą­dro­ści, która głosi, że sta­ranne czysz­cze­nie uszu przez kota zwia­stuje deszcz. Prze­świad­cze­nie o jego zdol­no­ści do wy­czu­wa­nia zbli­ża­ją­cych się trzę­sień ziemi ma źró­dło w licz­nych opo­wie­ściach o ko­tach, które zdra­dzały nie­po­kój tuż przed na­dej­ściem pierw­szych wstrzą­sów. Nie za­wa­dzi też wspo­mnieć, że mają one zdu­mie­wa­jącą zdol­ność zwia­sto­wa­nia śmierci. Przy­pa­dek Oscara, kota z domu opieki w sta­nie Rhode Is­land, który zwija się w kłę­bek obok lu­dzi zbli­ża­ją­cych się do kresu ży­cia, do­cze­kał się wielu ob­szer­nych opra­co­wań. Oscar jest do tego stop­nia nie­omylny w swo­ich prze­wi­dy­wa­niach – które jak do­tąd ob­jęły pięć­dzie­się­cioro pen­sjo­na­riu­szy – że per­so­nel dzwoni do krew­nych, ile­kroć kot za­su­ge­ruje, że zbliża się czyjś kres: zgon na­stę­puje zwy­kle kilka go­dzin póź­niej. Po­dob­nym, w pełni zro­zu­mia­łym po­dzi­wem dla ko­cich zdol­no­ści kie­ro­wali się sta­ro­żytni Egip­cja­nie.

Kult kota długo zy­ski­wał po­pu­lar­ność w Egip­cie i roz­wi­jał się w nie­rów­no­mier­nym tem­pie. W epoce przed­dy­na­stycz­nej, z uwagi na róż­no­rod­ność ple­mion oraz kul­ty­wo­wa­nych przez nie wie­rzeń, przede wszyst­kim zaś z po­wodu uwa­run­ko­wań geo­gra­ficz­nych i spo­łecz­nych, nowe prądy re­li­gijne roz­prze­strze­niały się dość po­woli. Stop­niowy pro­ces zjed­no­cze­nia Gór­nego i Dol­nego Egiptu około 3200 r. p.n.e. przy­śpie­szył wy­mianę wie­rzeń i idei. W kon­se­kwen­cji świą­ty­nie bo­gini Ba­stet za­częły po­wsta­wać także w Gór­nym Egip­cie. Choć w ca­łym re­gio­nie prak­ty­ko­wano ry­tu­ały ani­mi­styczne i pan­te­istyczne, w każ­dym z miast prze­wa­żał kult in­nego bó­stwa. W Sais od­da­wano cześć Neit, wo­jow­ni­czej bo­gini matce; w Sa­ra­bit al-Cha­dim – Ha­thor, opie­kunce ko­biet i bó­stwu tańca; w Te­bach – bo­gini nieba Mut; wresz­cie w Bu­ba­stis – ko­ciej bo­gini Ba­stet. Wszyst­kie te bó­stwa czczono też w in­nych ośrod­kach, ale na mniej­szą skalę.

Ba­stet oraz jej związki z in­nymi bó­stwami płod­no­ści

Kult Ba­stet roz­wi­jał się przez cały okres sta­ro­żyt­nego Egiptu i po­dob­nie jak kult in­nych bóstw, pod­le­gał nie­ustan­nym prze­mia­nom, nie­jed­no­krot­nie współ­dzie­ląc te same atry­buty. Pan­teon egip­ski jest wy­jąt­kowo skom­pli­ko­wany, stąd też po­ja­wiły się naj­roz­ma­it­sze teo­rie po­cho­dze­nia bo­gini Ba­stet. Zda­niem ar­che­olo­gów w epoce Sta­rego Pań­stwa Ba­stet przy­brała ce­chy bóstw Nut i Ha­thor; w Śred­nim Pań­stwie jej kult po­łą­czył się z kul­tem bo­gini nieba Mut; w mie­ście Mem­fis utoż­sa­miono Ba­stet z jej groźną od­po­wied­niczką Sech­met; w He­lio­po­lis – z Tef­nut, córką boga Atuma; w Edfu na­zy­wano ją Ba en Aset, czyli „du­szą Izydy”.

Nut i Ha­thor

W opi­nii nie­któ­rych ba­da­czy w pew­nym mo­men­cie do­szło do po­łą­cze­nia cech Ba­stet z ce­chami bo­gini nieba Nut oraz bóstw Bes i Neit. W sank­tu­arium w Den­de­rze od­da­wano cześć [Nut] jako Ha­thor w for­mie nie­biań­skiej krowy; w Sais zo­stała utoż­sa­miona z pra­matką Neit; w Bu­ba­stis ob­ja­wiła się jako Ba­stet, pod po­sta­cią kota. W Mem­fis stra­ciła swój ła­godny aspekt i prze­isto­czyła się w lwio­głową Sech­met, bo­gi­nię wojny, ze­msty i cho­rób.

Nie­biań­ska Nut jest jed­nym z naj­star­szych bóstw egip­skich. Czczona pier­wot­nie jako bo­gini noc­nego nieba, przy­bie­rała rów­nież formę krowy – po­dob­nie jak Ha­thor, opie­kunka ko­biet i nowo na­ro­dzo­nych dzieci. Ha­thor, czczoną także jako pa­tronkę ra­do­ści, mu­zyki i tańca, przed­sta­wiano jako ko­bietę z głową krowy i dys­kiem sło­necz­nym mię­dzy ro­gami. Ha­thor i Bes byli jed­nymi z nie­wielu bóstw por­tre­to­wa­nych en face, co miało pod­kre­ślić ich aspekt wszech­wie­dzą­cych pro­tek­to­rów. Flin­ders Pe­trie, słynny bry­tyj­ski ar­che­olog i egip­to­log, zwró­cił uwagę, że kot zdaje się łą­czyć w szcze­gól­no­ści z kul­tem Ha­thor w Sa­ra­bit al-Cha­dim, gdzie zna­le­ziono mię­dzy in­nymi pla­kietki wo­tywne z wi­ze­run­kami ko­tów. Nie­które z nich przed­sta­wiały koty na pie­de­sta­łach, z czego można wy­snuć wnio­sek, że uwa­żano je za zwie­rzęta święte. Koty wid­nieją rów­nież na fa­jan­so­wych amu­le­tach ze świą­tyni Ha­thor. Prze­szklona pod­stawka pod pier­ścień przed­sta­wia głowę bo­gini z dwoma strze­gą­cymi jej po obu stro­nach ko­tami.

Sech­met

Lwia bo­gini Sech­met (rys. 2.1), oto­czona osob­nym kul­tem, sym­bo­li­zo­wała groźny aspekt Ba­stet. Przed­sta­wiano ją z re­guły jako ko­bietę z głową lwicy, zwień­czoną dys­kiem sło­necz­nym z wę­żem ure­uszem. W ręku trzy­mała nóż albo egip­ski krzyż anch.

Rys. 2.1. Sech­met. Fot. au­torki

Rys. 2.2. Sta­tu­etka Ba­stet, 400–250 p.n.e. Dzięki uprzej­mo­ści Wal­ters Art Mu­seum w Bal­ti­more

Opie­kuń­czą Ba­stet przed­sta­wiano jako ko­bietę z głową kota (rys. 2.2), tym­cza­sem Sech­met miała ko­ja­rzyć się z dziką, krwio­żer­czą lwicą, wcie­le­niem po­tęgi boga Słońca Ra. Imię Sech­met ozna­cza „tę, która ma wła­dzę i siłę”; na­zy­wano ją też „tą, na któ­rej wi­dok tru­chleje zło”, „pa­nią stra­chu”, „kró­lową rzezi” i „tą, która miaż­dży”. We­dług mitu przy­wo­ły­wa­nego co rok przy oka­zji święta na cześć Sech­met bóg Ra stwo­rzył lwią bo­gi­nię, żeby znisz­czyć nie­pra­wo­wier­nych, któ­rzy nie chcieli od­da­wać mu czci. Sech­met przy­stą­piła do za­da­nia z ta­kim za­pa­łem, że znisz­czyła pra­wie całą ludz­kość. Aby po­wstrzy­mać tę rzeź, Ra mu­siał ob­my­ślić for­tel. Za­bar­wił Nil na czer­wono i przy­wa­bił Sech­met, która za­częła łap­czy­wie ga­sić pra­gnie­nie, my­śląc, że to krew. Tym­cza­sem Ra na­lał do rzeki piwa zmie­sza­nego z so­kiem z gra­na­tów. Sech­met upiła się w sztok i prze­stała za­bi­jać lu­dzi. Sta­ro­żytni Egip­cja­nie z roz­my­słem od­da­wali cześć groź­nej bo­gini, by prze­bła­gać jej krwio­żer­cze za­pędy.

Kotki cie­szyły się opi­nią tro­skli­wych ma­tek, dla­tego bó­stwa zwią­zane z Ba­stet – może z wy­jąt­kiem Sech­met – ko­ja­rzono z ma­cie­rzyń­stwem, płod­no­ścią, opieką nad dziećmi i do­mo­wym ogni­skiem. Do­ty­czy to mię­dzy in­nymi Tef­nut, bo­gini wil­goci i desz­czu, matki bó­stwa Nut; wspo­mnia­nej już Neit, którą czczono także jako opie­kunkę ma­tek i po­ro­dów; oraz boga do­mo­wego o imie­niu Bes. Prze­ciętna dłu­gość ży­cia wy­no­siła wów­czas 35 lat, dla­tego przy­kła­dano tak wielką wagę do zwięk­sze­nia liczby uro­dzeń. Kot, jako sym­bol płod­no­ści i ma­cie­rzyń­stwa, stał się bar­dzo istot­nym bó­stwem.

Bóg Bes

Za­nim Ba­stet za­częto utoż­sa­miać z Ha­thor, ko­ja­rzono ją z nu­bij­skim bó­stwem Bes. Ten brzu­chaty ka­rzeł o zwie­rzę­cej twa­rzy, z ogo­nem lam­parta, odziany w lwią skórę okry­wa­jącą ra­miona, przy­po­mina współ­cze­snych su­dań­skich tan­ce­rzy z ple­mie­nia Dinka. Bes był bo­giem tań­ców i dzieci – za­pewne dla­tego zlał się stop­niowo w jedno z ko­cią bo­gi­nią. Atry­bu­tem Ba­stet jako bo­gini matki było si­strum, in­stru­ment mu­zyczny na­wią­zu­jący kształ­tem do krzyża anch.

Rys. 2.3. Egip­skie si­strum z fi­gurką kota na szczy­cie pa­łąka. En­cyc­lo­pa­edia Bi­blica, 1903

Rys. 2.4. Izyda dzier­żąca si­strum, Mu­zeum Ka­pi­to­liń­skie w Rzy­mie

Si­strum (rys. 2.3) było czymś w ro­dzaju grze­chotki, wy­twa­rza­nej z brązu, złota lub sre­bra. Po­trzą­sa­nie in­stru­men­tem wy­do­by­wało zeń gło­śny, prze­ni­kliwy dźwięk, akom­pa­niu­jący śpie­wom zwią­za­nym z kul­tem Izydy i Ha­thor. U We­rgi­liu­sza czy­tamy, że za po­mocą si­strum zwo­ły­wano też woj­ska do boju (Ene­ida, VIII, 696). Wy­gięty w kształt liry pa­łąk sym­bo­li­zo­wał łono ko­biety, uchwyt na­śla­do­wał kształ­tem fal­lusa. Cztery me­ta­lowe prę­ciki re­pre­zen­to­wały cztery ży­wioły: ogień, wodę, po­wie­trze i zie­mię, wpra­wiane w ruch pod­czas po­trzą­sa­nia si­strum. Plu­tarch zwraca uwagę, że na szczy­cie pa­łąka umiesz­czano czę­sto fi­gurkę kota z ludzką twa­rzą.

In­stru­ment zdo­biono cza­sem przed­sta­wie­niem twa­rzy Izydy, bo­gini na­ro­dzin, po dru­giej zaś stro­nie twa­rzą Ne­ftydy, bo­gini śmierci. Miało to sym­bo­li­zo­wać od­wieczną po­dróż czło­wieka od przyj­ścia na świat aż do zgonu. W póź­niej­szej iko­no­gra­fii po­ja­wiały się też wi­ze­runki Izydy dzier­żą­cej si­strum (rys. 2.4).

Bo­gini Mut

Ba­stet ko­ja­rzono póź­niej z in­nymi bó­stwami opie­kuń­czymi ma­tek i nowo na­ro­dzo­nych dzieci, mię­dzy in­nymi z te­bań­ską bo­gi­nią matką Mut. W świą­tyni w Kop­tos Mut na­zy­wano kie­dyś Ba­stet. Świę­tym zwie­rzę­ciem Mut był kot, o czym świad­czą ko­cie wi­ze­runki na mi­sach i dzba­nach uży­wa­nych do spra­wo­wa­nia jej kultu w świą­tyni luk­sor­skiej w Te­bach. W okre­sie Śred­niego Pań­stwa, kiedy po­tęga Teb za­częła się chy­lić ku upad­kowi, Mut za­częto utoż­sa­miać wpierw z Ha­thor, póź­niej zaś z Izydą. Od­zy­skała na­leżne jej miej­sce w egip­skim pan­te­onie do­piero za pa­no­wa­nia wład­czyni z XVIII dy­na­stii, Hat­szep­sut, która sil­nie iden­ty­fi­ko­wała się z bo­gi­nią. Mniej wię­cej sto lat póź­niej Ech­na­ton, inny władca z tej dy­na­stii, sku­tecz­nie stłu­mił kult Mut, który od­ro­dził się po­now­nie za pa­no­wa­nia Tu­tan­cha­mona i prze­trwał aż do końca III w. n.e. Warto wspo­mnieć, że w Bani Has­san na wschod­nim brzegu Nilu, na pół­noc od Teb, Hat­szep­sut ka­zała wznieść świą­ty­nię Pa­chet, „tej, która dra­pie” – po­mniej­szej bo­gini w po­staci lwicy.

Bo­gini Izyda

Zwią­zek Ba­stet z Izydą, bo­gi­nią słońca i księ­życa, ode­grał klu­czową rolę w póź­niej­szej hi­sto­rii na­szego bo­ha­tera, wpły­wa­jąc na sym­bo­likę czar­nego kota i inne ważne aspekty, do któ­rych jesz­cze wró­cimy. Do­wody na ist­nie­nie tej więzi można zna­leźć w in­skryp­cjach na ścia­nach świą­tyni Izydy, wznie­sio­nej na wy­spie File w cza­sach pto­le­mej­skich: bo­gini jest w nich przy­wo­ły­wana pod imie­niem Ba­stet (rys. 2.5).

Rys. 2.5. Świą­ty­nia Izydy na wy­spie File

Z jed­nej z grec­kich wysp po­cho­dzi in­skryp­cja gło­sząca, że Bu­ba­stis, święte mia­sto Ba­stet, zo­stało w isto­cie wznie­sione ku czci Izydy: „Je­stem tą, którą zwą bo­gi­nią ko­biet. Bu­ba­stis zbu­do­wano na moją cześć”.

Ko­lej­nym przy­kła­dem utoż­sa­mie­nia oby­dwu bóstw jest wi­ze­ru­nek Ba­stet pod tro­nem Izydy na ta­bliczce zwa­nej Ta­vola Bem­bina albo Mensa Isiaca (rys. 2.6).

Rys. 2.6. Kot pod tro­nem Izydy, Mensa Isiaca. Prze­druk z: Manly P. Hall, The Se­cret Te­achings of All Ages [Dzieje ta­jem­nych nauk], 1928

Na­zwa Ta­vola Bem­bina od­nosi się do kar­dy­nała Pie­tra Bembo, który w 1527 roku wszedł w po­sia­da­nie ta­bliczki po złu­pie­niu Rzymu przez woj­ska Ka­rola V. Wy­ko­nana z brązu kunsz­tow­nie in­kru­sto­wa­nego sre­brem i ema­lią, po­wstała naj­praw­do­po­dob­niej w cza­sach rzym­skich, w stylu na­śla­du­ją­cym sztukę sta­ro­żyt­nego Egiptu.

Wśród zna­le­zisk ar­che­olo­gicz­nych jest także sporo te­ra­ko­to­wych fi­gu­rek Ba­stet, zdo­bio­nych wę­złem Izydy. Ten sym­bol, znany pod egip­ską na­zwą tit, przy­po­mina anch i po­dob­nie jak on re­pre­zen­tuje ży­cie.

Kult Izydy pod­trzy­my­wano na wy­spie File na­wet po wpro­wa­dze­niu za­kazu od­pra­wia­nia ja­kich­kol­wiek ce­re­mo­nii po­gań­skich na te­re­nie Rzymu. Do­piero ce­sarz Ju­sty­nian wy­dał po­le­ce­nie za­mknię­cia świą­tyni oraz znisz­cze­nia znaj­du­ją­cych się w niej rzeźb. Mimo wy­sił­ków Ju­sty­niana i póź­niej­szych wład­ców chrze­ści­jań­skich kult Izydy prze­trwał do dziś, pie­lę­gno­wany choćby przez Brac­two Izydy z sie­dzibą w Hun­ting­ton Ca­stle w pół­noc­no­ir­landz­kiej miej­sco­wo­ści Clo­ne­gal.

Kult bo­gini Ba­stet

O do­nio­sło­ści ko­ciej bo­gini świad­czy po­pu­lar­ność jej kultu za­równo w Gór­nym, jak i w Dol­nym Egip­cie. Ba­stet i koty czczono nie tylko w Bu­ba­stis, ale też w Sak­ka­rze, Te­bach i Bani Has­san.

Sak­kara

Sak­kara, po­ło­żona w nie­wiel­kiej od­le­gło­ści od pi­ra­mid w Gi­zie, sły­nie przede wszyst­kim z pi­ra­midy schod­ko­wej Dże­sera. To wła­śnie w Sak­ka­rze od­kryto jedno z pierw­szych ma­lo­wi­deł gro­bo­wych ze wspo­mnia­nym przed­sta­wie­niem do­mo­wego kota w ob­roży, po­wstałe w cza­sach V dy­na­stii (ok. 2504–2347 p.n.e). Tu­tej­sza ne­kro­po­lia była miej­scem po­chówku naj­wcze­śniej­szych fa­ra­onów. W okre­sie Śred­niego Pań­stwa, kiedy gro­bowce wład­ców Egiptu za­częto wzno­sić w Te­bach i Fa­jum, w Sak­ka­rze cho­wano głów­nie do­stoj­ni­ków pań­stwo­wych. Z cza­sem od­zy­skała rangę ne­kro­po­lii kró­lew­skiej, na równi z te­bań­ską Do­liną Kró­lów.

Sak­kara jest nie tylko miej­scem spo­czynku zmar­łych wład­ców i urzęd­ni­ków, ale też sie­dzibą dwóch cmen­ta­rzy dla zwie­rząt. Pierw­szy z nich, usy­tu­owany na pół­noc od pi­ra­midy Dże­sera, za­wiera ślady po­chów­ków by­ków, krów i ibi­sów, a także so­ko­łów i pa­wia­nów. Na dru­gim, le­żą­cym na wschód od pi­ra­mid Te­tiego i User­kafa, w okre­sie III dy­na­stii (ok. 2707–2629 p.n.e.) cho­wano koty, psy i sza­kale (rys. 2.7). Cmen­ta­rzy­sko ko­tów od­kryto w re­jo­nie te­me­nosu, czyli wy­dzie­lo­nego ob­szaru kultu, w tym przy­padku bo­gini Ba­stet. Tam­tej­szy kom­pleks świą­tynny nosi na­zwę Bu­ba­ste­ion (w ję­zyku arab­skim Abwab el-Qo­tat, czyli Ko­cie Wrota).

Rys. 2.7. Cmen­tarz zwie­rzęcy w Sak­ka­rze. Fot. Ha­jor, gru­dzień 2002

Rys. 2.8. Gio­vanni Bel­zoni, ry­cina z książki Nar­ra­tive of the Ope­ra­tions and Re­cent Di­sco­ve­ries wi­thin the Py­ra­mids, Tem­ples, Tombs and Exca­va­tions in Egypt and Nu­bia [Opo­wieść o ope­ra­cjach i ostat­nich od­kry­ciach w pi­ra­mi­dach, świa­ty­niach gro­bow­cach i wy­ko­pa­li­skach w Egip­cie i Nu­bii], Lon­don 1820

Po­chów­ków ko­tów do­ko­ny­wano na te­re­nie ne­kro­po­lii do­stoj­ni­ków pań­stwo­wych. Wy­ko­rzy­sty­wano rów­nież gro­bowce z okresu No­wego Pań­stwa; przy­kła­dem grób we­zyra o imie­niu Aper-El, gdzie od­kryto szczątki ko­tów da­to­wane na lata 730–160 p.n.e. Wło­ski egip­to­log ama­tor Gio­vanni Bel­zoni ko­men­to­wał swoje zna­le­zi­ska w 1815 roku: „Warto nad­mie­nić, że po­śród tych gro­bow­ców wi­dzie­li­śmy kilka, w któ­rych mu­mie zwie­rząt były prze­mie­szane z cia­łami ludz­kimi [...], a w jed­nym znaj­do­wały się wy­łącz­nie mu­mie ko­tów, szczel­nie spo­wite czer­wo­nym i bia­łym płót­nem, z głową przy­krytą płó­cienną ma­ską z wi­ze­run­kiem ko­ciego py­ska” (rys. 2.8).

Więk­szość ko­tów po­cho­wa­nych w Sak­ka­rze miała około czte­rech mie­sięcy i zgi­nęła od ciosu w głowę, cza­sem tak sil­nego, że czaszka roz­pa­dała się na dwie czę­ści. Po­zo­stałe udu­szono, o czym świad­czy zła­ma­nie krę­gów szyj­nych. Zwłoki bal­sa­mo­wano na róż­nych eta­pach roz­kładu, ukła­da­jąc je w jed­nej z dwóch po­zy­cji. W pierw­szej opusz­czano przed­nie nogi wzdłuż tu­ło­wia, tylne zaś, czę­sto w tym celu gru­cho­tane, przy­ci­skano do brzu­cha zwie­rzę­cia i umiesz­czano mię­dzy nimi ogon, na­da­jąc mu­mii cha­rak­te­ry­styczny kształt walca.

W dru­giego ro­dzaju po­chów­kach głowę, nogi i tu­łów spo­wi­jano płót­nem od­dziel­nie (rys. 2.9). Nie­któ­rym mu­miom za­kła­dano spe­cjalne ko­cie ma­ski z wier­nie od­wzo­ro­wa­nymi uszami, oczami i no­sem. Koty za­moż­nych wła­ści­cieli, zwłasz­cza z okresu No­wego Pań­stwa, miały wła­sne, dość bo­gato zdo­bione sar­ko­fagi. Po­śród mu­mii od­na­le­ziono też około setki drew­nia­nych, po­zła­ca­nych fi­gu­rek ko­tów oraz je­den po­są­żek z brązu. Grecki hi­sto­ryk Dio­dor Sy­cy­lij­ski pi­sał, że „gdy święte zwie­rzę pad­nie, okry­wają je cienką lnianą tka­niną, pła­czą, biją się w piersi i niosą do zmu­mi­fi­ko­wa­nia; gdy się je na­ma­ści olej­kiem ce­dro­wym i przy­jem­nie pach­ną­cymi środ­kami kon­ser­wu­ją­cymi, za sprawą któ­rych ciało może prze­trwać wiele lat, cho­wają je w kryp­tach” (Sta­ro­żyt­no­ści egip­skie, 83.5, przeł. Mał­go­rzata Wró­bel). Da­lej czy­tamy, że „gdy ja­kieś zwie­rzę pad­nie, roz­pa­czają tak jak lu­dzie, któ­rzy stra­cili uko­chane dzieci. Grze­bią zwie­rzę po­nad swoje moż­li­wo­ści, wy­dają bo­wiem na ten cel sumy znacz­nie prze­kra­cza­jące war­tość ich ca­łego ma­jątku” (tamże, 84.7).

Rys. 2.9. Mu­mia kota. Ro­si­cru­cian Egyp­tian Mu­seum, San Jose, Ka­li­for­nia

Więk­szość zmu­mi­fi­ko­wa­nych ko­tów po­cho­dziła z ho­dowli w po­bliżu świą­tyń, co po­twier­dza tezę o ich wcze­śniej­szym udo­mo­wie­niu. Ka­płani sprze­da­wali mu­mie piel­grzy­mom jako dary wo­tywne dla Ba­stet. Zda­niem dok­tor Sa­limy Ikram, ini­cja­torki i współ­kie­row­niczki Ani­mal Mummy Pro­ject w Mu­zeum Egip­skim w Ka­irze, „ol­brzy­mia liczba ko­tów kar­mio­nych na te­re­nie kom­pleksu świą­tyn­nego (przed ry­tu­al­nym za­bi­ciem i póź­niej­szym po­chów­kiem w prze­zna­czo­nych do tego celu ka­ta­kum­bach) do­wo­dzi, że więk­szość z nich trak­to­wano jako zwie­rzęta do­mowe. Mu­mi­fi­ko­wa­nie ko­tów dzi­kich na­le­żało do rzad­ko­ści”.

Mu­mi­fi­ka­cję zwie­rząt prak­ty­ko­wano w Egip­cie od Sta­rego Pań­stwa – z co naj­mniej trzech po­wo­dów. Po pierw­sze, wła­ści­ciele chcieli za­pew­nić swoim pod­opiecz­nym nie­śmier­tel­ność. Po dru­gie, zwie­rzęta mu­mi­fi­ko­wano jako źró­dło po­ży­wie­nia dla zmar­łych do­stoj­ni­ków pod­czas ich po­dróży w za­światy. Po trze­cie i naj­waż­niej­sze, bal­sa­mo­wa­nie zwłok było nie­od­łączną czę­ścią egip­skiego sys­temu re­li­gij­nego. Zło­że­nie mu­mii wo­tyw­nej w da­rze dla Ba­stet miało za­pew­nić płod­ność, bez­pieczny po­ród i zdro­wie dziecka. W związku z ogrom­nym za­po­trze­bo­wa­niem na przy­chyl­ność bo­gini wo­kół jej kultu roz­wi­nął się cały prze­mysł, w któ­rym uczest­ni­czyli opie­ku­no­wie zwie­rząt, bal­sa­mi­ści, a przede wszyst­kim ka­płani. Jak pi­sał He­ro­dot, „usta­no­wieni są do­zorcy dla kar­mie­nia każ­dego spe­cjal­nie zwie­rzę­cia, tak męż­czyźni, jak i ko­biety spo­śród Egip­cjan, a urząd ten dzie­dzi­czy syn po ojcu. Na ich ręce skła­dają wszy­scy miesz­kańcy miast ofiary, które ślu­bo­wali, w taki spo­sób: mo­dlą się do boga, któ­remu po­świę­cone jest zwie­rzę, i strzygą przy tym swoim dzie­ciom albo całą głowę aż do skóry, albo po­łowę, albo też trze­cią jej część, a na­stęp­nie włosy od­wa­żają sre­brem. Ile one za­ważą, tyle sre­bra daje się do­zor­czyni zwie­rząt. Ta ku­puje za nie ryby, które kraje i rzuca zwie­rzę­tom na żer. W taki spo­sób wy­zna­czono dla nich żyw­ność” (Dzieje, II.65, przeł. Se­we­ryn Ham­mer). Chciwi fa­ra­ono­wie wspie­rali tę dzia­łal­ność, żeby zwięk­szyć wpływy z po­dat­ków, i mo­ty­wo­wali do niej lu­dzi, któ­rzy chcieli unik­nąć losu zwy­kłych ro­bot­ni­ków, zmu­sza­nych do wy­ko­ny­wa­nia naj­bar­dziej po­gar­dza­nych za­jęć.

Rys. 2.10. Mu­mia kota, 332 r. p.n.e., dział sta­ro­żyt­nego Egiptu w pa­ry­skim Luw­rze

Pro­ces mu­mi­fi­ka­cji

Bal­sa­mo­wa­nie zwłok kota roz­po­czy­nano od usu­nię­cia wszyst­kich na­rzą­dów we­wnętrz­nych, po czym wy­py­chano jamę brzuszną pia­skiem lub słomą. Po wy­ko­na­niu tych czyn­no­ści ciało usta­wiano w po­zy­cji sie­dzą­cej lub pio­no­wej. Na­cie­rano je mie­sza­niną oliwy, wo­sku, gumy oraz przy­praw, mię­dzy in­nymi cy­na­monu i ma­je­ranku, na­stęp­nie spo­wi­jano szczel­nie w białe lub ko­lo­rowe płótno. W okre­sie rzym­skim mu­mie ko­tów okry­wano płót­nem w barwne geo­me­tryczne wzory. Pla­styczne ma­ski wy­ko­ny­wano z płótna na­są­czo­nego gip­sem. Cza­sem mię­dzy zwo­jami umiesz­czano nie­wiel­kie złote amu­lety. Po cał­ko­wi­tym owi­nię­ciu mu­mii i uszczel­nie­niu ban­daży gę­stą ży­wicą od­wzo­ro­wy­wano rysy kota na ma­sce po­grze­bo­wej, uży­wa­jąc w tym celu czar­nego tu­szu.

Tek­sty pi­ra­mid

Sak­kara jest nie tylko skarb­nicą bez­cen­nych gro­bow­ców i mu­mii, lecz także tak zwa­nych Tek­stów pi­ra­mid: in­skryp­cji hie­ro­gli­ficz­nych na ścia­nach ko­ry­ta­rzy i ko­mór gro­bo­wych, obej­mu­ją­cych roz­ma­ite for­muły, za­klę­cia i prze­kazy mi­to­lo­giczne. Ich od­kry­cia do­ko­nał fran­cu­ski egip­to­log Ga­ston Ma­spero; w 1884 roku opu­bli­ko­wał tłu­ma­cze­nia tek­stów zwią­za­nych z ko­cią bo­gi­nią Ba­stet. Jak ten:

28. Li­ta­nia Wnie­bo­wstą­pie­nia, Za­klę­cie 539

Kiedy serce Ne­fer­kare wznosi się do nieba, jest jak serce Ba­stet.

Imię Ba­stet po­ja­wia się także na tak zwa­nej steli Met­ter­ni­cha z okresu XXX dy­na­stii (380–342 p.n.e.) – ści­ślej: pa­no­wa­nia Nek­ta­nebo II – ka­mien­nej ta­blicy za­li­cza­nej do ka­te­go­rii stel ma­gicz­nych (rys. 2.11). Stela po­wstała za­pewne w He­lio­po­lis, skąd Alek­san­der Ma­ce­doń­ski po zdo­by­ciu Egiptu prze­trans­por­to­wał ją do świeżo za­ło­żo­nej Alek­san­drii. W 1828 roku pa­sza Mu­ham­mad Ali, wi­ce­król Egiptu, po­da­ro­wał ją księ­ciu Met­ter­ni­chowi, au­striac­kiemu po­li­ty­kowi i dy­plo­ma­cie. Stelę wy­ko­rzy­sty­wano pier­wot­nie w ob­rzę­dach ma­gicz­nych, ma­ją­cych le­czyć skutki uką­szeń zwie­rząt, przede wszyst­kim skor­pio­nów. Po­ni­żej tekst jed­nego z za­klęć, w któ­rym Ba­stet wzywa boga Ra, by uwol­nił ją od śmier­tel­nego jadu.

Rys. 2.11. Stela Met­ter­ni­cha, ry­cina z książki E.A. Wal­lisa Budge’a, The Gods of The Egyp­tians [Bo­go­wie Egip­cjan], 1904

O Ra! Przy­bądź do swej córki [Ba­stet], którą skor­pion uką­sił na sa­mot­nej ścieżce!

Jej krzyk sięga sa­mego nieba; tru­ci­zna obez­wład­nia jej członki,

Pły­nie w ciele, do któ­rego ona przy­wiera ustami, żeby ją wy­ssać.

Ra od­po­wiada: Nie bój się, nie bój się, moja piękna córko.

Spójrz: stoję za tobą. To ja znisz­czę tru­ci­znę, która wnik­nęła

We wszyst­kie członki kota.

Choć z bie­giem lat zbez­czesz­czono więk­szość ko­ciej ne­kro­po­lii w Sak­ka­rze i miej­sce bez­pow­rot­nie utra­ciło świę­tość, prze­trwała w nim pa­mięć o sta­ro­egip­skim kul­cie – po­dob­nie zresztą jak w Te­bach.

Teby

Egip­ska na­zwa Teb brzmi Uaset, w bi­blij­nej Księ­dze Na­huma wy­stę­pują jako No-Amun, czyli „Mia­sto Amona”, pod rzą­dami Pto­le­me­uszy okre­ślano je mia­nem Dio­spo­lis, „Mia­sto Zeusa”. Ne­kro­po­lia te­bań­ska roz­ciąga się po za­chod­niej stro­nie Nilu. Na wschod­nim brzegu rzeki, w od­le­gło­ści krót­kiej prze­jażdżki ło­dzią od współ­cze­snego Luk­soru, stoją dwie świą­ty­nie. Gro­bowce z przed­sta­wie­niami ko­tów znaj­dują się w czte­rech sta­no­wi­skach ar­che­olo­gicz­nych: Deir el-Me­dina, She­ikh Abd el-Qurna, Dra Abu el-Naga i El-Kho­kha.

Naj­star­sze te­bań­skie gro­bowce typu ma­staba po­cho­dzą z okresu III i IV dy­na­stii, ale cho­wano w nich wów­czas tylko do­stoj­ni­ków pań­stwo­wych. Głów­nym miej­scem po­chówku fa­ra­onów była wów­czas Sak­kara. W gro­bowcu da­to­wa­nym na czasy XI dy­na­stii od­kryto jed­nak po­sąg jed­nego z kró­lów Hana, sta­ro­żyt­nej kra­iny w Me­zo­po­ta­mii. U stóp króla sie­dzi kot o imie­niu Bo­uhaki. Pierw­sze ko­cie imię w hi­sto­rii za­pi­sano dwoma hie­ro­gli­fami: „bou” ozna­cza dom, „hak” – bo­skiego władcę.

Bo­gini Ba­stet w sztuce

Do­piero w No­wym Pań­stwie (po­cząw­szy od pa­no­wa­nia XVIII dy­na­stii) Teby stały się waż­nym miej­scem po­chówku egip­skich elit, któ­rych groby zdo­biono sce­nami z ży­cia co­dzien­nego, pod­czas gdy ma­lo­wi­dła ścienne w gro­bow­cach fa­ra­onów miały prze­waż­nie cha­rak­ter re­li­gijny. Barwne scenki ro­dza­jowe z te­bań­skich ne­kro­po­lii są bez­cen­nym źró­dłem wie­dzy o sta­ro­żyt­nych me­to­dach po­lo­wań i ło­wie­nia ryb, a także o roz­ryw­kach wy­soko uro­dzo­nych Egip­cjan, z upodo­ba­niem tra­wią­cych czas na tań­cach i hucz­nych bie­sia­dach. Co dla nas istotne, na ścia­nach gro­bow­ców znaj­dują się liczne przed­sta­wie­nia to­wa­rzy­szą­cych im na co dzień ko­tów.

Rys. 2.12. Gro­bo­wiec Ne­ba­muna, XVIII dy­na­stia, ok. 1350 r. p.n.e., Mu­zeum Bry­tyj­skie w Lon­dy­nie. Fot. Mar­cus Cryon

Ko­cie wi­ze­runki ze ścian gro­bow­ców w Te­bach są wy­jąt­kowo spek­ta­ku­larne i po­ucza­jące, co do­ty­czy zwłasz­cza scen my­śliw­skich i ob­ra­zów ży­cia ro­dzin­nego. Koty po­lują na ptaki i ryby, w domu prze­by­wają na uwięzi lub cho­wają się pod krze­słami, zaj­mo­wa­nymi zwy­kle przez ko­biety bądź opie­kuń­cze bó­stwo Mut. Zda­rzają się ma­lo­wi­dła ko­tów ogry­za­ją­cych ko­ści albo sie­dzą­cych wśród in­nych zwie­rząt, na przy­kład gęsi i małp.

W gro­bowcu urzęd­nika Pu­imre, da­to­wa­nym na około 1450 r. p.n.e., za­cho­wała się in­skryp­cja z imie­niem kota Ne­djem, co zna­czy po pro­stu „słodki”. Od cza­sów XVIII dy­na­stii ma­lar­stwo ścienne w gro­bow­cach elit co­raz bar­dziej zy­ski­wało na po­pu­lar­no­ści. Jedno z naj­słyn­niej­szych ma­lo­wi­deł, prze­cho­wy­wane obec­nie w zbio­rach Mu­zeum Bry­tyj­skiego, po­cho­dzi z gro­bowca skryby Ne­ba­muna i przed­sta­wia kota, który po­maga mło­demu my­śli­wemu w po­lo­wa­niu na dzi­kie ptac­two (rys. 2.12).

Na fre­sku w gro­bowcu fa­ra­ona Sip­taha z XIX dy­na­stii kot fi­gu­ruje jako jedno z 72 wcie­leń boga Ra.

Prócz ma­lo­wi­deł ścien­nych od­kryto też mnó­stwo wa­pien­nych ostra­ko­nów, czyli skal­nych odłam­ków słu­żą­cych jako ma­te­riał pi­śmien­ni­czy, z sa­ty­rycz­nymi ry­sun­kami ko­tów usłu­gu­ją­cych gry­zo­niom. Jest tam cęt­ko­wany kot z pod­ku­lo­nym ogo­nem, trzy­ma­jący wa­chlarz i pie­czoną kaczkę, przy­nie­sioną w da­rze dla sie­dzą­cej na krze­śle my­szy. Mysz prawą łapą wznosi pu­char, w le­wej ści­ska ob­gry­zioną do ości rybę (rys. 2.13).

Rys. 2.13. Ostra­kon z przed­sta­wie­niem kota i my­szy, Deir el-Me­dina, 1150 r. p.n.e., Bro­oklyn Mu­seum w No­wym Jorku

Na in­nym ostra­ko­nie kot wy­graża mie­czem prze­stępcy do­pro­wa­dzo­nemu przed ob­li­cze szczura wspar­tego na la­sce sę­dziow­skiej. Na ilu­stra­cji po­ni­żej (rys. 2.14) można obej­rzeć sko­rupkę z wi­ze­run­kiem kota pa­są­cego sześć gęsi.

Pe­wien hu­mo­ry­styczny pa­pi­rus przed­sta­wia koty strze­gące twier­dzy przed szczu­rami. Gry­zo­nie przy­sta­wiają dra­biny do wa­łów, szy­ku­jąc się do szturmu. Star­szy rangą szczur je­dzie ry­dwa­nem za­przę­żo­nym w psy i strzela do ko­tów z łuku – ni­czym fa­raon Ram­zes. Scenka przy­wo­dzi na myśl od­ci­nek kre­skówki Tom i Jerry sprzed 4000 lat. Sta­ro­żytni Egip­cja­nie naj­wy­raź­niej mieli po­czu­cie hu­moru i swo­bod­nie po­słu­gi­wali się an­tro­po­mor­fi­za­cją.

Rys. 2.14. Wa­pienny ostra­kon przed­sta­wia­jący scenę z bajki egip­skiej, XIX dy­na­stia, 1120 p.n.e., Mu­zeum Egip­skie w Ka­irze

O dziwo, w Te­bach nie było żad­nych sank­tu­ariów ani świą­tyń ku czci Ba­stet. W mie­ście upra­wiano przede wszyst­kim kult Amona, Mut i Chonsu – bóstw sta­no­wią­cych swo­istą trójcę, jako że Chonsu, te­bań­ski bóg księ­życa, ucho­dził za syna Amona i Mut. Stąd wy­nika nie­wielka liczba zna­le­zisk ko­cich mu­mii w Te­bach. Nie­mniej książę Tot­mes, naj­star­szy syn fa­ra­ona Amen­ho­tepa III (ok. 1388–1351 p.n.e.) i brat póź­niej­szego władcy Egiptu Ech­na­tona (Amen­ho­tepa IV), był tak zroz­pa­czony śmier­cią swo­jej kotki Ta-Miu, że ka­zał ją za­bal­sa­mo­wać i za­mó­wił dla niej sar­ko­fag, obec­nie prze­cho­wy­wany w Mu­zeum Egip­skim w Ka­irze. Na ścia­nach sar­ko­fagu wy­ryto tek­sty po­grze­bowe, ma­jące ją chro­nić w wę­drówce na tam­ten świat, po­dobne do wska­zó­wek dla umar­łych lu­dzi.

Jak na iro­nię, w okre­sie roz­po­czę­tych za rzą­dów Ech­na­tona re­form amar­neń­skich (ok. 1351–1334 p.n.e.) przed­sta­wie­nia ko­tów zni­kły z kró­lew­skich gro­bow­ców, naj­praw­do­po­dob­niej w związku z wpro­wa­dze­niem przez fa­ra­ona wła­snej re­li­gii mo­no­te­istycz­nej.

Wzmianki o bo­gini Ba­stet na ste­lach i pa­pi­ru­sach

Mnó­stwo od­nie­sień do ko­ciej bo­gini Ba­stet można od­na­leźć w tek­stach ze stel i pa­pi­ru­sów oraz w te­bań­skich in­skryp­cjach z okresu od XVIII do XXVI dy­na­stii. Na steli w Mi­ra­mar czy­tamy: „Da­łem chleb głod­nemu, wodę spra­gnio­nemu, odzie­nie na­giemu; da­łem po­ży­wie­nie ibi­sowi, ja­strzę­biowi, kotu i sza­ka­lowi [...]. Po­cho­wa­łem ich zgod­nie z ry­tu­ałem, na­tarł­szy ich oliwą i owi­nąw­szy w płótno”. W in­skryp­cji ze steli Se­he­te­pi­bre jest wzmianka o fa­ra­onie Ame­nem­ha­cie III: „On jest Ba­stet chro­niąca Dwie Kra­iny”. Ta­bliczka z wy­spy Ele­fan­tyny przy­ta­cza słowa Amen­ho­tepa II: „Nikt spo­śród nich nie uszedł przed klę­ską, ni­czym wro­go­wie Ba­stet, któ­rzy sta­nęli na dro­dze Amona-Ra”. In­skryp­cja z re­liefu w Kar­naku utoż­sa­mia Mut z Ba­stet: „Mut, Wielka Ba­stet, wład­czyni Kar­naku, pani mi­ło­ści i ła­god­no­ści”. W pa­pi­ru­sie Neb­seni z Księgą umar­łych (XVIII dy­na­stia), prze­cho­wy­wa­nym obec­nie w Mu­zeum Bry­tyj­skim, znaj­duje się taki oto frag­ment:

Jam jest Kot, który wal­czył w Anu pod Drze­wem Hurmy, w tę noc, gdy wro­go­wie Neb-er-tchera zo­stali roz­gro­mieni. Kim jest ten Kot? Ten ko­cur to sam Ra, a na­zwano go „Mau” we­dle słów boga Sa, który po­wie­dział o nim: „Jest jak [Mau] dla tego, co stwo­rzył”; dla­tego imię Ra stało się „Mau”.

Mau/miu zna­czy po egip­sku „kot” i oczy­wi­ście jest na­zwą dźwię­ko­na­śla­dow­czą. Dzie­ciom nada­wano cza­sem „ko­cie” imiona: Myt i Miut. W Deir el-Ba­hari, w świą­tyni gro­bo­wej Men­tu­ho­tepa II, fa­ra­ona z XI dy­na­stii, od­kryto mu­mię pię­cio­let­niej dziew­czynki Myt.

Rys. 2.15. Ra pod po­sta­cią kota za­bija Apo­fisa. Ry­su­nek au­torki

Oprócz od­nie­sień do ko­tów w tek­stach z cza­sów od XVIII do XXVI dy­na­stii mamy też do­wody, że bo­gini Ba­stet skła­dano liczne dary. W Pa­pi­ru­sie Har­risa zna­lazł się za­pis o ofia­ro­wa­niu jej stada by­dła: „Stado Ram­zesa, władcy He­lio­po­lis (któ­remu niech będą dane ży­cie, do­bro­byt i zdro­wie), sza­fa­rza da­rów dla swej Matki Ba­stet”. W wy­ka­zie przed­mio­tów ofia­ro­wa­nych Ba­stet za pa­no­wa­nia XXII dy­na­stii zna­la­zło się „na­czy­nie ze stopu złota i sre­bra, zło­żone w da­rze Ba­stet, pani Bu­ba­stis”. W in­skryp­cji Men­tem­heta czy­tamy: „Stwo­rzy­łem godny wi­ze­ru­nek te­bań­skiej Ba­stet: ze złota, sre­bra i dro­go­cen­nych ka­mieni”. Jak do­no­sił Psa­me­tych I, za­ło­ży­ciel XXVI dy­na­stii: „za­pro­wa­dzi­łem pro­ce­sję ku czci Ba­stet na barkę bo­gini, w jej piękne święto przy­pa­da­jące pią­tego dnia czwar­tego mie­siąca dru­giej pory roku”. W li­ście do­ty­czą­cym da­niny z Nu­bii (1295–1069 p.n.e.) wy­mie­niono koty przy­słane w da­rze z nu­bij­skiego okręgu Miw. Nie­wy­klu­czone, że na­zwa tego re­gionu też ma źró­dło­słów w wy­ra­zie ozna­cza­ją­cym kota.

Kult Ba­stet za­ko­rze­nił się głę­boko w kul­tu­rze i re­li­gii sta­ro­egip­skich Teb. Kot był tam zwie­rzę­ciem ko­cha­nym, ce­nio­nym i sza­no­wa­nym, o czym świad­czą przed­sta­wie­nia w sztuce gro­bo­wej, na ostra­ko­nach, ste­lach, pa­pi­ru­sach oraz wzmianki w in­skryp­cjach spo­rzą­dza­nych na zle­ce­nie wład­ców i do­stoj­ni­ków. Ry­tu­ały ku czci bo­gini Ba­stet od­pra­wiano jed­nak nie tylko w Te­bach; jej kult z bie­giem lat roz­prze­strze­nił się za­równo w Gór­nym, jak i Dol­nym Egip­cie.

Bani Has­san

Dużą liczbę mu­mii ko­tów oraz ma­lo­wi­deł gro­bo­wych od­kryto w po­bliżu wio­ski Bani Has­san, po­ło­żo­nej 23 ki­lo­me­try na po­łu­dnie od mia­sta Al-Minja, mię­dzy Asjut a Mem­fis. Tam wła­śnie bry­tyj­ski ar­che­olog Wil­liam Flin­ders Pe­trie od­na­lazł nie­wielki gro­bo­wiec z 1950 r. p.n.e., w któ­rym po­cho­wano 17 ko­tów wraz z mi­secz­kami, które praw­do­po­dob­nie na­peł­niono kie­dyś mle­kiem, żeby za­pew­nić zwie­rzę­tom siły na po­dróż w za­światy. W Bani Has­san znaj­duje się także jedno z naj­wcze­śniej­szych ma­lo­wi­deł przed­sta­wia­ją­cych kota: na pół­noc­nej ścia­nie gro­bowca Ba­cheta III, za­rządcy nomu Oryksa, czyli Meh-Ma­hetch, za pa­no­wa­nia XI dy­na­stii w okre­sie Śred­niego Pań­stwa. Kot, zwró­cony py­skiem w prawo, stoi na­prze­ciw do­rów­nu­ją­cego mu wiel­ko­ścią szczura. Wi­ze­runki ko­tów zdo­bią też ściany gro­bowca Chnum­ho­tepa II, za­rządcy tego sa­mego nomu za pa­no­wa­nia Ame­nem­hata II, władcy z XII dy­na­stii (rys. 2.16).

Rys. 2.16. Kot na ba­gnach. Akwa­rela bry­tyj­skiego ar­che­ologa Ho­warda Car­tera, przed­sta­wia­jąca de­tal ma­lo­wi­dła z gro­bowca Chnum­ho­tepa II, Bani Has­san, 1900 r. p.n.e.

Naj­cie­kaw­szego i naj­bar­dziej fra­pu­ją­cego od­kry­cia na tym sta­no­wi­sku do­ko­nano w 1888 roku – 80 000 mu­mii ko­tów i ko­ciąt, da­to­wa­nych na lata 1000–2000 p.n.e. We­dług re­la­cji na­ocz­nego świadka, Mar­tina Con­waya, pierw­szego ba­rona Con­way of Al­ling­ton (1856–1937): „plą­dro­wa­nie cmen­ta­rza przed­sta­wiało sobą wspa­niały wi­dok, trzeba było jed­nak sta­nąć pod wiatr. Zbie­gły się dzieci z wio­ski [...] i za­częły prze­bie­rać w mu­miach, wy­szu­ku­jąc co ład­niej­sze okazy. Zno­siły je po­tem nad brzeg rzeki, żeby sprze­dać za gro­sze prze­jeż­dża­ją­cym po­dróż­nym. Droga była do­słow­nie usłana zwo­jami ban­daży, po­ukła­da­nymi w okrop­nych po­zy­cjach ka­wał­kami ko­cich cza­szek, ko­ści i fu­tra, a smród tych szcząt­ków niósł się z wia­trem na wielką od­le­głość”. Egip­scy fel­la­ho­wie roz­wi­nęli więk­szość mu­mii w po­szu­ki­wa­niu zło­tych amu­le­tów. Płó­cienne zwoje zo­stały póź­niej sprze­dane i wy­wie­zione do Sta­nów Zjed­no­czo­nych: pod­czas wojny se­ce­syj­nej (1861–1865) wy­ko­rzy­stano je do pro­duk­cji pa­pieru ze szmat. Dwa­dzie­ścia ton za­bal­sa­mo­wa­nych ko­cich zwłok tra­fiło w ręce przed­się­bior­czego Bry­tyj­czyka, który prze­trans­por­to­wał szczątki do Li­ver­po­olu, po czym sprze­dał jako na­wóz po cztery funty za tonę. Kult wiel­bio­nej nie­gdyś bo­gini do­cze­kał się smut­nego końca.

Nie­da­leko Bani Has­san leży Speos Ar­te­mi­dos, czyli ja­ski­nia Ar­te­midy, która w mi­to­lo­gii grec­kiej była od­po­wied­ni­kiem Ba­stet. Sta­no­wi­sko ar­che­olo­giczne znaj­duje się w ob­rę­bie współ­cze­snej wio­ski Istabl An­tar. W okre­sie No­wego Pań­stwa, z roz­kazu Hat­szep­sut, po­wstały tu dwie świą­ty­nie Pa­chet (rys. 2.17), bo­gini lwicy, łą­czą­cej ce­chy Ba­stet i Sech­met.

Rys. 2.17. Świą­ty­nia Pa­chet, Speos Ar­te­mi­dos, XVIII dy­na­stia

W roz­le­głych ka­ta­kum­bach w po­bliżu świą­tyń zna­le­ziono ogromną liczbę ko­cich mu­mii. Egip­cja­nie przy­by­wali tu­taj z da­leka, by po­grze­bać za­bal­sa­mo­wane koty pod­czas ce­re­mo­nii ku czci bo­gini Pa­chet. Kult kota osią­gnął jed­nak apo­geum w Bu­ba­stis, świę­tym mie­ście Ba­stet.

Bu­ba­stis

Z mia­sta, które kwi­tło nie­prze­rwa­nie przez po­nad 4000 lat, zo­stały dziś tylko po­roz­rzu­cane bloki czer­wo­nego gra­nitu oraz pu­ste, za­ro­śnięte trawą gro­bowce. Ogro­dzone ru­iny leżą na przed­mie­ściach no­wo­cze­snego Az-Za­ka­zik, któ­rego strze­li­ste apar­ta­men­towce do­bit­nie kon­tra­stują z tym ka­mien­nym sym­bo­lem nie­uda­nych prób po­wstrzy­ma­nia roz­kładu i upływu czasu (rys. 2.18). Prze­pych Bu­ba­stis bez­pow­rot­nie od­szedł w prze­szłość i dziś mo­żemy go tylko so­bie wy­obra­żać. Mia­sto miało kie­dyś stra­te­giczne po­ło­że­nie: w del­cie Nilu na ob­sza­rze Dol­nego Egiptu, na po­łu­dniowy za­chód od Ta­nis. Na­jeźdźcy z Sy­rii i Per­sji roz­po­czy­nali pod­boje wła­śnie w re­jo­nie delty.

Rys. 2.18. Współ­cze­sny wi­dok Bu­ba­stis