Wydawca: Harlequin Polska Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2007

Mężczyzna doskonały ebook

Nicola Marsh

(0)

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Mężczyzna doskonały - Nicola Marsh

Keely dostaje wymarzone zlecenie, i to od mężczyzny, którego uwielbia słuchać przez radio. To okazja, by przekonać się osobiście, czy Lachlan ma do zaoferowania coś więcej niż głęboki, zmysłowy głos. Po spotkaniu Keely jest nim całkowicie oczarowana. Podczas wspólnego weekendu nad morzem mają rozmawiać jedynie o interesach, jednak Keely postanawia zrobić wszystko, by Lachlan chciał czegoś więcej...

Opinie o ebooku Mężczyzna doskonały - Nicola Marsh

Fragment ebooka Mężczyzna doskonały - Nicola Marsh

Nicola Marsh

Mężczyzna doskonały

Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa

Drogie Czytelniczki!

Witajcie na początku lata! Na pewno większość z Was już zaplanowała wakacyjne wyjazdy – oby były bardzo udane – i niecierpliwie odlicza dni do urlopu. Czerwcowe książki z serii ROMANS zabiorą Was w wiele ciekawych miejsc, dzięki nim odbędziecie podróż do Grecji, Australii i na pustynię.

W tym miesiącu szczególnie polecam pierwszą część miniseriiBiurowy romans,a także nową książkę Waszej ulubionej Rebecki Winters.

A oto wszystkie czerwcowe tytuły:

Miesiąc w Grecji– Rebecca Winters opisuje dzieje małżeństwa, które jest solą w oku pewnej pozbawionej skrupułu intrygantce.

Mężczyzna doskonały– pierwsza część miniseriiBiurowy romans.Kobieta zafascynowana mężczyzną, którego nie widziała na oczy, ma wreszcie okazję poznać swój ideał…

Książę pustyni– burzliwy romans praktycznej Angielki z romantycznym szejkiem.

Na ratunek miłości– dwoje życiowych rozbitków odzyskuje wiarę w ludzi i w lepsze jutro.

Sprawa honoru, Ślubny kontrakt (DUO)– dwie opowieści o małżeństwach na niby, które okażą się równie trwałe jak te zawarte z wielkiej miłości…

Życzę przyjemnej lektury!

Grażyna Ordęga

Harlequin.Każda chwila może być niezwykła.

Czekamy na listy. Nasz adres:

Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21

Tytuł oryginału: Impossibly Pregnant Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2005 Redaktor serii: Grażyna Ordęga Opracowanie redakcyjne: Izabela Romanowska Korekta: Jadwiga Przeczek, Izabela Romanowska

© 2005 by Nicola Marsh

© for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Romans są zastrzeżone.

Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4

Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa

Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona

ISBN 978-83-238-5009-0

Indeks 360325

ROMANS – 910

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.virtualo.eu

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Nie istnieje mężczyzna doskonały.

Keely Rhodes, gdy miała 19 lat

– Uwaga, przystojniak po lewej! – szepnęła z przejęciem Emma Radfield.

Keely Rhodes nie traciła czasu na dodatkowe pytania. Natychmiast odwróciła głowę o dziewięćdziesiąt stopni w lewo, by obrzucić wchodzącego mężczyznę nonszalanckim spojrzeniem. Jednak tym razem nie był to typowy klient WWW Designs, najlepszej agencji internetowej w Melbourne. Keely zupełnie nie spodziewała się zobaczyć kogoś takiego jak on.

– Co o nim sądzisz? – szepnęła Emma, otwarcie gapiąc się na przybysza i stukając Keely łokciem w żebro.

Jestem w siódmym niebie, pomyślała Keely, podziwiając wspaniałą sylwetkę wysokiego, barczystego mężczyzny, który podszedł do stanowiska recepcjonistki.

Lachlan Brant rzeczywiście przyciągał wzrok, a sądząc po pewności siebie, z jaką prowadził w radiu swoją audycję, niewątpliwie zdawał sobie z tego sprawę. Keely oderwała od niego oczy i ze zdziwieniem spojrzała na przyjaciółkę.

– Nie poznajesz?

Emma pokręciła głową.

– Możesz mi wierzyć, że zapamiętałabym takiego królewicza z bajki.

– Nazywa się Lachlan Brant. Zaczynasz kojarzyć?

– Ten Lachlan Brant? – spytała Emma, oglądając mężczyznę od stóp do głów. – Ciało dorównuje seksownemu głosowi. Wybacz, ale chyba zaczynam ślinić się na jego widok.

– Rzeczywiście, nie najgorszy – przyznała Keely, a kiedy przyjaciółka znacząco uniosła brew, dodała: – Zgoda, całkiem niezły.

Emma uniosła drugą brew.

– Przyznaj, że jest atrakcyjny.

Keely podniosła ręce, dając do zrozumienia, że się poddaje.

– No już dobrze. Jest zabójczo przystojny. Zadowolona?

Emma westchnęła.

– Byłabym zadowolona, gdyby taki facet zwrócił na mnie uwagę.

Keely przewróciła oczami.

– Przecież tak naprawdę interesuje cię tylko Harry Buchanan. Rozumiem, czym jest pierwsza miłość, ale mogłabyś wreszcie uwolnić się od niego. Nikt ci nie powiedział, że jesteś beznadziejną romantyczką?

– Nie potrafię się zmienić – odpowiedziała z uśmiechem Emma. – Jak sądzisz, po co on tu przyszedł?

Keely napełniła kubek zimną wodą ze zbiornika stojącego obok. Przełknęła kilka łyków i powiedziała:

– Kto wie? Może zamierza umówić się na randkę z naszą jaśnie oświeconą szefową? – Chyba że udało mu się odkryć, kto dał mu się we znaki w czasie audycji na żywo w ubiegłym tygodniu, dodała w myślach, nieco zaniepokojona. To byłoby straszne.

– Niemożliwe! Na pewno ma lepszy gust – stwierdziła Emma.

Keely nie miała najmniejszej ochoty rozmawiać o Raquel, wściekłej szefowej z piekła rodem, jak mówiła o niej większość pracowników. Wzruszyła ramionami, zastanawiając się, czy zamiast podziwiać osobisty urok Lachlana Branta, nie powinna raczej schować się przed nim w swoim gabinecie. Tym bardziej, że czekało na nią sporo pracy. Musiała dokończyć projekt strony internetowej dla największej w Melbourne firmy zajmującej się sprzętem sportowym, czekała ją też praca nad ekskluzywną stroną dla „Flirtu” – nowego czasopisma dla kobiet, a oprócz tego chciała wymyślić jakąś niespodziankę na spotkanie z okazji urodzin Emmy.

– Muszę wracać do pracy – powiedziała, po raz ostatni spoglądając w stronę Lachlana Branta.

Emma westchnęła.

– Ja też. Spotkamy się na lunchu o dwunastej u Sammy'ego? Wyślę e-maila do Tahlii.

– Nie wiem, czy uda się jej wyrwać. Od czasu, gdy została dyrektorem handlowym, rzadko rusza się zza biurka.

– Wiesz, jak bardzo zależy jej na kolejnym awansie.

Keely skinęła głową. Rozumiała to doskonale. Sama przesiadywała w pracy w nieskończoność, starając się od roku o stanowisko naczelnego grafika. Miała szansę je zdobyć, o ile Nadia zdecyduje się wreszcie odejść na urlop macierzyński.

– Tak, ale jeśli przestanie chodzić z nami na lunch, stanie się strasznie nudna.

Emma spojrzała sceptycznie na przyjaciółkę.

Keely zachichotała.

– Chociaż z drugiej strony nie potrafię sobie wyobrazić jej jako nudziary – przyznała.

Tahlia Moran była śmiałą, tryskającą energią dziewczyną, która jako dusza towarzystwa potrafiła stworzyć świetną atmosferę na każdym spotkaniu. Urodziwa i pewna siebie sprawiała, że Keely popadała przy niej w kompleksy, choć były serdecznymi przyjaciółkami.

– Do zobaczenia w południe – powiedziała do Emmy.

Jednak zanim zdążyła odejść, zamachała do niej Chrystal, recepcjonistka doskonała i, jak głosiła biurowa plotka, osoba lubiąca dobrze się bawić. Keely ruszyła przez błyszczący od szkła i chromu hol, zadowolona, że włożyła swój najlepszy strój służbowy. Przybrała obojętną minę, jakby widok Lachlana Branta stojącego w recepcji nie zrobił na niej najmniejszego wrażenia.

– Keely, pani Wilson chce zamienić z tobą parę słów, zanim zabierzesz pana Branta na górę – powiedziała Chrystal, uśmiechając się przy tym zalotnie do Lachlana i nie zaszczycając Keely spojrzeniem.

Keely starała się zachować zimną krew. Nie miała pojęcia, dlaczego Raquel mogłaby ją wzywać. Nie rozumiała też, dlaczego właśnie ona ma zaprowadzić Branta do gabinetu szefowej. Przybrała minę chłodnej urzędniczki i odwróciła się do niego.

– Witam. Jestem Keely Rhodes. Zechce pan usiąść i poczekać chwilę, a ja postaram się zaraz wrócić.

Mężczyzna, któremu w czasie audycji na żywo udzieliła ostrej reprymendy, spojrzał na nią badawczo. Niebieska koszula podkreślała błękit jego oczu. Po raz pierwszy w dwudziestosześcioletnim życiu Keely jej serce niebezpiecznie przyspieszyło. Dotychczasowe randki z typowymi przeciętniakami nie wywoływały w niej tak silnych emocji.

– Miło mi panią poznać – powiedział Brant z uśmiechem i wyciągnął rękę na powitanie.

Keely nie wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia. Była realistką, twardo stąpającą po ziemi, i dzięki Bogu takie podejście do życia jeszcze nigdy jej nie zawiodło. Dlaczego miałaby kierować się romantycznymi uniesieniami, jak Emma, lub bujać w obłokach, nie wiedząc, czego chce od życia, jak Tahlia? Marzenia o czymś, co nie może się spełnić, wpędzały jedynie we frustrację. Nie miała ochoty ryzykować.

Nagle zdała sobie sprawę, że nie zareagowała na gest Branta. Szybko wyciągnęła rękę. Poczuła gorący uścisk, który wywołał w niej dziwny dreszcz.

– Oczywiście, zaczekam – usłyszała.

W rzeczywistości głos Lachlana Branta był o wiele głębszy i cieplejszy, niż się wydawało w radiu.

Keely spędziła niejedną noc na słuchaniu radiowych porad Branta. Wyobrażała sobie, że jest dużo starszy i ma wiele doświadczenia życiowego. Dopiero zdjęcie w gazecie przekonało ją, że jest inaczej. Ale na tym zdjęciu Lachlan Brant nie prezentował się nawet w połowie tak interesująco jak w rzeczywistości.

Wymienili uściski dłoni.

– Świetnie. Naprawdę postaram się wrócić jak najszybciej – powiedziała, zastanawiając się, co on miał w sobie takiego, że czuła się przy nim niepewnie. Był dobrze zbudowany, miał zmysłowy głos i uwodzicielski uśmiech. Czy to wystarczało, by stać się bożyszczem kobiet? Oprócz tego dorobił się stopnia naukowego z psychologii i utrzymywał się z analizowania ludzkich zachowań. W ubiegłym tygodniu Keely uznała, że w czasie audycji pozwolił sobie na zbytnią pewność siebie, więc zadzwoniła, by utrzeć mu nosa. Nazwała go między innymi gruboskórnym szarlatanem. Teraz mogła mieć tylko nadzieję, że nie rozpoznał jej głosu.

Odeszła, starając się zapanować nad trzęsącymi się nogami. Miała wielką ochotę obejrzeć się i sprawdzić, czy nadal ją obserwował. Od kiedy faceci tacy jak on interesują się dziewczynami takimi jak ja? – pomyślała. Zawsze miała kłopoty z nadmiarem kilogramów. Choć nie miała najgorszej figury, nie była chuda jak to ostatnio stało się modne.

Zatrzymała się przed drzwiami Raquel, wzięła głęboki oddech i weszła do środka.

– Wreszcie jesteś. Dlaczego to tak długo trwało?

Raquel Wilson była kompetentną szefową i miała dość energii, by kierować firmą WWW Designs przez co najmniej dziesięć najbliższych lat, ale swoim podejściem do pracowników przypominała rozzłoszczonego rottweilera. Niektórzy za plecami nazywali ją Rottie. Sporo ryzykowali. Gdyby Raquel się o tym dowiedziała, mogliby mieć poważne kłopoty.

Keely zacisnęła zęby i zmusiła się do uprzejmego uśmiechu.

– Zatrzymał mnie jeden z klientów.

– Lachlan Brant? – spytała Raquel, a w jej oczach pojawił się przebiegły błysk, jak zwykle, gdy w biurze zjawiał się zamożny klient.

– Tak.

– Bardzo dobrze – powiedziała Raquel, odkładając długopis na stertę dokumentów na biurku. Wydawało się, że na ich przejrzenie potrzeba kilku lat. – Właśnie on będzie twoim nowym zadaniem specjalnym.

Boże, gdy Raquel mówi o zadaniu specjalnym, to zawsze oznacza kłopoty, pomyślała Keely. Kto mógł, unikał zadań specjalnych jak ognia. W takich wypadkach Raquel żądała, by nie odstępować klienta na krok, zbierać o nim wszelkie informacje, znać najdrobniejsze szczegóły z jego życia i dbać o niego tak, by nie przyszło mu do głowy szukać innej agencji. Ten sposób okazywał się tak skuteczny, że zapewniał firmie czołowe miejsce na rynku.

Jednak perspektywa zajmowania się wyłącznie Lachlanem Brantem była tak dalece stresująca, że Keely poczuła ochotę, by natychmiast popędzić do najbliższej lodziarni. Kiedyś traktowała wyjście na lody jako najlepszy sposób na wszelkie troski i kłopoty i choć udało się jej skończyć z tym tuczącym uzależnieniem, odruch pozostał.

Nie mogła uciec, więc zmusiła się, by zrobić zadowoloną minę.

– Brzmi bardzo zachęcająco, ale mam teraz na głowie innych klientów. „Flirt” właśnie opuszcza drukarnię…

– Aktualnie Lachlan Brant jest twoim najważniejszym zadaniem. Nie wątpię, że z pozostałymi sprawami też sobie poradzisz.

Raquel wstała i podeszła do szklanej ściany, za którą rozciągał się imponujący widok na Federation Square i piękną kopułę Flinders Street Station.

– Keely, mam do ciebie pełne zaufanie. Jeśli ci się powiedzie, możesz liczyć na awans.

Świetnie. Po prostu cudownie. Jak w tej sytuacji mogłabym odmówić zajęcia się panem Lachlanem Brantem? – pomyślała Keely.

– Postaram się najlepiej, jak potrafię – zapewniła, choć doskonale zdawała sobie sprawę, że szefowa nigdy nie była do końca zadowolona.

– Świetnie. A teraz przyprowadź pana Branta do mnie. Zobaczymy, czy uda się go namówić do podpisania umowy.

Keely skinęła głową, zdobyła się na grymas przypominający uśmiech i ruszyła z powrotem do holu.

Lachlan wstał, gdy tylko zbliżyła się do recepcji.

– Czy teraz zajmie się pani mną? – spytał.

Nawet nie wiesz, jak chętnie bym to zrobiła, pomyślała Keely i skinęła głową.

– Proszę za mną.

Brant potraktował to jak najbardziej dosłownie i przez całą drogę do pokoju Raquel szedł tuż za nią. Dobrze, że mnie nie rozpoznał, myślała Keely, mając nadzieję, że tak już zostanie.

– Czy my mieliśmy okazję już kiedyś się spotkać?

Keely zamarła z ręką na klamce. Nerwowo przełknęła

ślinę.

– Nie sądzę – odparła, starając się zachować spokój.

– Keely to rzadkie imię. Przysiągłbym, że gdzieś je ostatnio słyszałem – powiedział z przekonaniem Lachlan.

Keely odpowiedziała uśmiechem i zapukała do drzwi Raquel, czekając jak zwykle na szczekliwe zaproszenie.

– Proszę wejść – rozległ się przytłumiony skrzek.

– Czyżbym przyszedł w złym momencie? – mruknął pod nosem Lachlan, po czym lekko oparł dłoń na plecach Keely, przepuszczając ją przodem.

Keely już dawno się zorientowała, że jakiekolwiek komentarze na temat szefowej mogła wymieniać wyłącznie z Emmą i Tahlią, jednak świadomość, że na jej plecach wylądowała ręka Lachlana, spowodowała, że na chwilę przestała myśleć racjonalnie.

– Raquel jest bardzo zajęta – wyjaśniła, otwierając drzwi do gabinetu.

– Ja nie mam zwyczaju poszczekiwać na potencjalnych klientów – powiedział cicho Brant i zmarszczył brwi.

Rottie wyszczerzyła zęby, starając się przywołać na twarz życzliwy uśmiech. Wyciągnęła rękę na powitanie.

– Dzień dobry, panie Brant. Proszę siadać i od razu zaczynamy.

Na tym zakończyła uprzejmości. Sięgnęła po skoroszyt z dokumentami i przesunęła go po blacie biurka w stronę gościa.

– Proszę mówić do mnie po imieniu. Mam nadzieję, że cała ta papierkowa robota to zwykła formalność? – spytał Lachlan, wskazując na dokumenty, które przejrzał szybko i bez zainteresowania. – Zasięgnąłem opinii już wcześniej. Wydaje się, że WWW Designs odpowiada moim potrzebom, więc darujmy sobie wykresy sprzedaży. Chcę od razu przejść do rzeczy.

Oczy Raquel zabłysły za okularami bez oprawki. Najwyraźniej była zadowolona, że bez większego wysiłku zyskała poważnego klienta.

– Cieszę się, że jesteś zdecydowany i że wybrałeś właśnie naszą firmę, by dbała o twoje sprawy w internecie. Może weźmiesz ze sobą te dokumenty. Zostawisz je u Crystal, gdy już zostaną podpisane. Tymczasem Keely pokaże ci, gdzie powstają jej bajeczne projekty.

Bajeczne projekty? – pomyślała Keely. Rottie musiało bardzo zależeć na tym kliencie.

– Już nie mogę się doczekać – odrzekł Lachlan.

Keely poczuła nagłą chęć, by uciec, nie zawracając sobie głowy perspektywą awansu. Lachlan przez cały czas przyglądał się jej badawczo. Mogłaby przysiąc, że w jego spojrzeniu było coś więcej niż zainteresowanie jej zdolnościami plastycznymi. Jakim cudem mężczyzna taki jak on, mógłby być mną zainteresowany?

– Proszę za mną – odezwała się.

Spodziewała się, że szefowa powie coś na pożegnanie i nie zawiodła się.

– Keely, daj z siebie wszystko. To ma być twój najlepszy projekt.

Keely uśmiechnęła się, zaciskając zęby, i skinęła głową. Zupełnie jakbym dotychczas nigdy się nie starała, pomyślała. Jednak z drugiej strony musiała przyznać, że w towarzystwie Lachlana nie potrafiła być sobą. Rottie miała rację, przypominając jej, by skupiła się na pracy.

Zamknęła za sobą drzwi od gabinetu szefowej.

– Czy ona zawsze jest taka? – spytał Lachlan.

– Raquel działa tylko na najwyższych obrotach. Dzięki temu firma ciągle utrzymuje się w czołówce – wyrecytowała Keely. Pamiętała, by nie narzekać na szefową. Może dzięki temu doczeka się wreszcie awansu.

– Cieszę się, że to słyszę. Współpracuję tylko z najlepszymi – odparł z uśmiechem Lachlan, a Keely zauważyła drobne zmarszczki w kącikach jego oczu. Była to jedyna skaza na jego twarzy. Nagle Lachlan pochylił się i przez chwilę myślała, że zamierzał ją pocałować. – Wygląda na to, że dobrze trafiłem.

– Czy właśnie zaczęliśmy flirtować? – wyrwało się jej, zanim zdążyła ugryźć się w język.

– A jeśli tak?

To by znaczyło, że widzisz we mnie atrakcyjną kobietę. Muszę przyznać, że rzadko spotyka mnie coś takiego, pomyślała. Jednak natychmiast skarciła się za niepoprawne marzycielstwo.

– To nie byłoby profesjonalne zachowanie. Czeka nas przecież mnóstwo pracy. Trudno byloby mi się wtedy skoncentrować.

– Czyżbym cię rozpraszał?

Co za pytanie! Keely przez ostatnie pół godziny myślała przede wszystkim o jego ciele, oczach, uśmiechu i pośladkach. Możliwe, że ten ostatni element był nawet wyżej na liście. W efekcie z trudem udawało jej się skupić na własnych słowach.

– Chodziło mi wyłącznie o to, że nie przepadam za takimi słownymi gierkami. Wolałabym zająć się pracą.

Lachlan wyrównał krok i szedł teraz obok niej. Na szczęście nie musiała na niego patrzeć i mogła całkowicie skoncentrować się na niełatwym zadaniu polegającym na stawianiu jednej nogi przed drugą tak, by przy okazji nie przewrócić się prosto na twarz. W towarzystwie mężczyzn, którzy zwrócili na nią swoją uwagę, zazwyczaj stawała się niezwykle niezdarna. Za nic nie chciałaby rozbawić Lachlana Branta, lądując nagle u jego stóp.

Zatrzymali się przed wejściem do jej pokoju. Lachlan skłonił się lekko i przepuścił ją przodem. Mijając go, poczuła dykretny zapach wody po goleniu. Nie przepadała za wyperfumowanymi mężczyznami, jednak zapach świeżych cytrusów był wyjątkowo miły.

Szybko, zanim zdążyłaby popełnić jakąś gafę, zajęła swoje miejsce i wskazała Lachlanowi sąsiedni fotel.

– Zaczynajmy – powiedziała.

Usiadł obok niej przy biurku, pod którym z trudem mieściły się jego długie nogi. Gdy wreszcie usadowił się wygodnie, dotykał kolanem jej uda. Tego tylko brakowało, pomyślała. Nie dość, że logiczne myślenie sprawiało jej trudność, to teraz czuła jeszcze, że w jej ciele budzą się uśpione pragnienia.

– Proszę bardzo. Jestem do dyspozycji – oświadczył Brant, krzyżując ręce na piersiach.

Bardzo chciałabym z tego skorzystać, pomyślała Keely i wyciągnęła rękę, by przekręcić monitor w jego stronę. Potrąciła przy tym pojemnik, w którym trzymała długopisy, ołówki, spinacze i linijki. Drobiazgi rozsypały się na wszystkie strony.

Kiedy Keely tłumaczyła zasady działania wyszukiwarek internetowych, tworzenia własnych stron, współpracy z firmami zarządzającymi w sieci witrynami internetowymi, La-chlanowi udawało się nawet okazywać zainteresowanie, jednak bardziej interesowała go ta zmysłowa dziewczyna niż to, co miała do powiedzenia. Siedziała sztywno, przebierała palcami i stukała stopą o podłogę. Najwyraźniej była zdenerwowana. Już wcześniej domyślił się dlaczego, ale na razie nie powiedział słowa na ten temat.

Podobno policjanci nie zapominają ludzkich twarzy. W jego zawodzie, po trzech latach pracy w radiu, nigdy nie zapominał głosu, który raz usłyszał. W ubiegłym tygodniu późno w nocy zadwoniła do niego słuchaczka, która sprawiała wrażenie nieco wstawionej. Dokładnie zapamiętał brzmienie jej melodyjnego głosu. Poddała jego osobę druzgocącej krytyce, i to na antenie. A teraz ta złośnica przypadkiem sama wpadła mu w ręce. Lachlan był w dobrym nastroju, więc postanowił pobawić się tą sytuacją. Może będzie miał okazję zrewanżować się podobnymi złośliwościami?

– Czy wiesz, jak chcesz zostać przedstawiony na stronie internetowej? – spytała Keely. Sięgnęła po długopis i zaczęła uderzać nim w udo, czekając na odpowiedź.

Tymczasem Lachlan potrafił skupić się jedynie na jej orzechowych oczach błyszczących inteligencją. Modny czarny kostium w drobne paski doskonale podkreślal kształtną figurę. Lachlan nie mógł się doczekać kolejnego uśmiechu. Wtedy na policzkach dziewczyny pojawiały się drobne dołeczki.

– Od pewnego czasu występuję w radiu. Może słuchałaś kiedyś mojej audycji?

Zauważył, że się zaczerwieniła.

Skinęła głową i spojrzała w przestrzeń ponad jego ramieniem.

– Słucham twojej audycji dość nieregularnie. Jest bardzo interesująca.

– Co sądzisz o moich poradach?

Zaczerwieniła się jeszcze bardziej, co go rozbawiło.

– Odniosłam wrażenie, że wiesz, o czym mówisz – odparła, przestając stukać długopisem.

Zabawna sytuacja, ale na razie dość tego dręczenia, pomyślał.

– Dzięki. Producenci telewizyjni postanowili wykorzystać moje doświadczenia radiowe, jednak woleliby nadać swojemu programowi świeże spojrzenie. Potrafisz mi w tym pomóc?

Keely wsunęła długopis za ucho i z uśmiechem odwróciła się do monitora. Lachlan nie mógł oderwać od niej wzroku. Podobało mu się w niej wszystko, od sięgających ramion włosów w czekoladowym odcieniu, po urocze dołeczki w policzkach. Od pewnego czasu nie spotykał się z żadną dziewczyną. Jego była narzeczona nie mogła znieść, że pracował przez wiele godzin i mimo że poświęcał jej dużo czasu, zakończyła znajomość po zaledwie czterech miesiącach.

Może już pora, by znów z kimś się umówić? – pomyślał. Dlaczego nie zacząć od uroczej Keely?

Uśmiechnęła się do niego.

– Myślę, że będę mogła ci pomóc. Czy chodziło ci o coś takiego?

Lachlan spojrzał na ekran, zaskoczony szybkością, z jaką przedstawiła mu pierwszą propozycję.

– Przyznaję, jesteś jak błyskawica.

Keely wzruszyła ramionami i odwróciła głowę, jakby jego podziw był jej nie na rękę.

– To mój zawód. Jeśli chcesz zmienić zestaw kolorów lub rozmieszczenie elementów, możemy zaraz to zrobić. Moim zdaniem coś takiego powinno ci odpowiadać – powiedziała, wskazując nowoczesny krój granatowej czcionki.

– Podoba mi się. Tak łatwo mnie rozszyfrować?

Kolejny