Mentalny gigant - Aron Formela - ebook
Opis

Książka ta jest doskonałym początkiem do tego, aby wzbudzić swoją świadomość, zacząć patrzeć na świat z szerszej perspektywy, osiągać więcej, żyć pełniej i szczęśliwiej oraz walczyć o swoje marzenia i wartości. W życiu nie chodzi o to, by znaleźć własną drogę, a o to, by ją stworzyć.
Stwórz siebie
Celem jest świadome utorowanie własnej drogi, tylko w ten sposób możesz odnaleźć swój prawdziwy potencjał. Pamiętaj, że jesteś wyjątkowy! Upewnij się, że w trakcie tworzenia swojej drogi będziesz miał odpowiednie narzędzia do tego w postaci samokontroli, własnych wartości i wiedzy.
Zdecyduj się na coś więcej niż przeciętne życie, poświęć lenistwo i głupotę w imię arcydzieła, które możesz stworzyć ze swojego życia, stań się świadomym wojownikiem!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 213

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Podziękowania

Chciałbym podziękować wszystkim, których spotkałem na swojej drodze życiowej, zarówno tym wywołującym dobre wspomnienia, jak i tym, którzy kojarzą się tylko ze złymi chwilami. To dzięki nim stałem się taki, jaki jestem, doszedłem do poziomu świadomości, dzięki któremu żyję „tu i teraz”, a także kreuję swoją przyszłość, a co najważniejsze – wziąłem pełną odpowiedzialność za swoje życie. Dzięki tym wszystkim ludziom, może trochę przypadkowo, odnalazłem swoją ścieżkę życia i stałem się wystarczająco silny, aby wierzyć, że mogę zmieniać świat, i faktycznie każdego dnia małymi kroczkami to robić.

Szczególnie chciałbym podziękować moim rodzicom, bo w głównej mierze dzięki nim stałem się tym, kim jestem, i gdyby nie oni, świat ominęłoby wiele zmian, które ja mu oferuję. Dziękuję ci, mamo, że nie bałaś się podjąć kilku niełatwych decyzji w moim życiu, jak wyjazd do Gdyni czy za granicę. Zawsze chciałaś dla mnie jak najlepiej i byłaś wsparciem, na które w trudnych chwilach nieustannie mogę liczyć. Tacie zawdzięczam tak naprawdę chyba najwięcej, mimo wielu sporów i kłótni, to właśnie on nauczył mnie wszystkiego i przekazał najbardziej wartościową wiedzę, on pokazał mi, że świat nie jest taki, jaki powinien być, że wszystko muszę sam sprawdzać i sam badać, nauczył mnie tego, jak omijać tłumy, jak nie dążyć wytartymi ścieżkami, jak szukać prawdy i potrafić sprzeciwić się całemu światu, a nawet oddać życie w imię Boga.

Chciałbym podziękować całej mojej ekipie Sukces Marketing, dzięki której mogłem rozwinąć skrzydła i która pokazała mi, jak powinna wyglądać prawdziwa społeczność, w której nie ma miejsca na zazdrość, nienawiść i negatywne emocje, a liczą się tylko jedność, współpraca, dobre relacje i wzajemne wsparcie.

Największe podziękowania należą się mojemu przyjacielowi Maćkowi Ambrosiewiczowi, dzięki któremu ta książka w ogóle ujrzała światło dzienne. Jest dla mnie niczym brat, mocna osobowość, z którą miałem przyjemność spędzać niemal każdy dzień. W dużej mierze to on sprawił, że jestem taki, jaki jestem, on przez długi czas był rówieśnikiem, z którym się nieustannie porównywałem i za którym starałem się nadążyć. „Niestety albo stety” nie dałem rady i Maciek dzisiaj robi wielką karierę w piłce nożnej, a ja zająłem się czymś zupełnie innym. Jednakże ten czas nie jest pod żadnym pozorem zmarnowany, gdyby bowiem nie wyjazd do Gdyni, nie poznałbym Maćka, gdyby nie wyjazd do Czech, on by również nie wyjechał i mógłby nie zrobić kariery, a ja nie ukształtowałbym swojej osobowości. Wierzę głęboko, że to wszystko miało cel w naszej misji, którą dopiero zaczynamy, i razem jeszcze sporo „nawywijamy” w tym życiu.

Kolejne podziękowania chciałbym skierować do wszystkich, którzy mnie wspierali i wspierają w tej drodze, a szczególnie do mojej wychowawczyni Marii Mendrek, która wykazała się ogromnym zrozumieniem. Wam wszystkim należy się darmowe słowo „dziękuję”!

Idea

Celem tej książki jest doprowadzić cię do przebudzenia. Nirwana, szczęście, dobrostan są możliwe, ale nie dzięki temu, ile rzeczy mamy w domu, ile aut stoi w garażu czy ile zer widnieje na koncie, tylko dzięki rozwojowi, wiedzy, zrozumieniu świata i poznaniu siebie. Książka jest efektem połączenia mocy rozwoju osobistego, wiary w Boga (nie mylić z religią) oraz wiedzy najwybitniejszych ludzi na świecie. Idea jej przyświecająca to uświadomienie ludziom, jak wielka siła się w nich kryje, oraz wskazanie ogromnego wachlarza możliwości, który ma każdy z nas. Głęboko wierzę, że to pozwoli wyzwolić się wszystkim czytelnikom z niewoli niewiedzy, że zarażę ludzi swoją wizją, przedstawiając sensowne argumenty i ukazując sprawy z innego punktu widzenia, co odmieni życie ich i kolejnych pokoleń.

O czym jest ta książka

Książka zawiera wiedzę, którą zdobywałem przez lata nauki. Dowiesz się na jej stronach o wielu mechanizmach rządzących ludzkim umysłem, które nauczę cię wykorzystywać na swoją korzyść, poznasz także moją opinię na temat religii i szkolnictwa. Jest ona poradnikiem świadomego życia, który wprowadzi cię na drogę realizacji marzeń. Zapewniam cię, że po dokładnym przestudiowaniu jej twoje życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni, poznasz prawdziwe wartości, zaczniesz szukać pasji, będziesz się w nich spełniać i dążyć do doskonałości. Miłej lektury! Ale zanim do niej przystąpisz, chciałbym ci powiedzieć o czymś, co jest niezbędne do skutecznej nauki. W życiu czytałem sporo różnych książek, artykułów, brałem udział w rozmaitych szkoleniach, oglądałem wiele filmików czy filmów, a wiecie, ile teraz pamiętam? Może pięć procent – chociaż wątpię, że aż tyle. Ważniejsze jednak pytanie brzmi następująco: które z nich pamiętam? Te, które czytałem i oglądałem z wielkim zaciekawieniem kilkakrotnie, które natychmiast wcielałem w życie, i te, z których robiłem skrupulatne notatki, by później do nich wracać. Cała reszta wyleciała z mojej pamięci równie szybko, jak do niej wleciała, dlatego mówię o tym na samym początku, żeby chociaż ktoś wyciągnął z tego wnioski. Nie tylko z mojego przykładu, dokładnie to samo mówią przecież ludzie sukcesu. Pamiętaj, że masz w ręce książkę, którą nie tylko się czyta, należy ją studiować, dlatego obowiązkowo zaopatrz się w długopis i zeszyt!

Czego nauczysz się dzięki tej książce

W niniejszej książce zawarto skondensowaną cząstkę wiedzy wszystkich najwybitniejszych ludzi świata z różnych dziedzin, między innymi biznesu, sportu, duchowości, nauki. Oni nie osiągnęli powodzenia przypadkiem, ich sukces opierał się na marzeniu, wizji, pragnieniu stworzenia czegoś pięknego i aby to zrobić, musieli stać się wielkimi osobistościami. Jeśli przyswoisz tę wiedzę i wdrożysz ją w życie, nie widzę możliwości nieosiągnięcia sukcesu. Oni wszyscy tworzyli wielkie rzeczy, a dzisiaj dla wielu z nas największym marzeniem jest zarabianie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Książka ta w głównej mierze opiera się na rozwoju osobistym, ale nie tylko, to rewolucja w rozwoju nazwana przeze mnie przebudzeniem, a polegająca na całkowitym uznaniu Boga i docenieniu pracy Lucyfera. Tylko się nie przestraszcie, nie będziemy go tu ubóstwiać, ale przestaniemy go lekceważyć i w końcu dostrzeżemy, jak wielką iluzję ludzkości stworzył dzięki systemowi i władzy.

„Świat klęka na kolana przed ludźmi, którzy wiedzą, dokąd idą”.

Jeśli tylko będziesz chciał, zdobędziesz wymienione poniżej zdolności:

– nauczę cię marzyć,

– zaczniesz świadomie poszukiwać pasji,

– zapanujesz nad emocjami,

– stoczysz walkę ze swoim ego (od ciebie zależy, czy ją wygrasz),

– stworzysz swoją własną osobowość,

– poczujesz głód wiedzy,

– otrzymasz zastrzyk motywacji,

– zaczniesz poznawać siebie,

– uświadomisz sobie, że niemożliwe nie istnieje,

– poznasz sekret opinii subiektywnej,

– objawię ci kajdany systemu, w których tkwi większość społeczeństwa,

– wskażę kierunek na drogę z Bogiem,

– poznasz moją wizję edukacji.

Poszerzanie świadomości

Głównym celem tej książki jest poszerzenie świadomości, jest to kluczowe, aby ciągle się rozwijać. Świadomość to spojrzenie na daną sprawę jakby z zewnątrz, tak jakby życie było teatrem, w którym ludzie odgrywają swoje role: matki, sprzedawcy, syna, nauczyciela i tak dalej, i bardzo poważnie biorą te role do siebie. Świadomość to coś, co pozwoli ci spojrzeć na ten teatr z boku, z pozycji obserwującego. To coś nazywam wewnętrznym mędrcem. W taki właśnie sposób tłumaczę sobie świadomość, zdolność spojrzenia na daną sytuację z boku, jako osoba, która widzi więcej, wie więcej, rozumie więcej, potrafi ocenić to prawidłowo. Ludzie niestety nie mają tej świadomości i siedząc w systemie religijnym i edukacyjnym, nie zdają sobie sprawy, jak to tak naprawdę wygląda, nie potrafią spojrzeć na to z szerszej perspektywy i dokonać prawidłowej oceny, ponieważ oceniają przez pryzmat swojej znikomej wiedzy, opinii publicznej i nauk, które wynieśli z domu, oraz patrzą na to z bliska, a wiadomo, że jak spojrzymy na gazetę z odległości centymetra, to za dużo nie zobaczymy. Mój wewnętrzny mędrzec pozwala mi panować nad emocjami i zrozumieć, dlaczego inni nad nimi nie panują. Gdy gotuje się we mnie złość z jakiegoś powodu, mędrzec przypomina, że to tylko teatrzyk, a to pozwala mi przejąć kontrolę nad sobą i zrozumieć, że ludzie, którzy nie rozumieją, iż życie jest grą, nie panują nad emocjami, biorą wszystko zbyt poważnie. Zbudować świadomość możemy poprzez wiedzę i właśnie taki jest główny cel tej książki, pokażę wam inną perspektywę, co pozwoli wam oddalić się od tej gazety i zobaczyć trochę więcej.

Rozwój osobisty − co to właściwie jest

Książka ta w dużej mierze opiera się na rozwoju osobistym, więc myślę, że warto na początku wyjaśnić, co to jest, skąd się wzięło i po co to komu. Aby to wyjaśnić, streszczę historię, jak to się w ogóle zaczęło z tym rozwojem.

Na przełomie XIX i XX wieku Napoleon Hill – możliwe że znacie go z cytatów motywujących – pisał artykuły o sławnych ludziach i dostał za zadanie przeprowadzenie wywiadu z jednym z najbogatszych przedsiębiorców tamtych czasów – Andrew Carnegie’em (jego również możecie kojarzyć z cytatów lub książek). Był on przemysłowcem, miliarderem i między innymi fundatorem słynnej Carnegie Hall w Nowym Jorku. W tamtych czasach należał do grona najbogatszych ludzi na Ziemi. Andrew uważał, że proces osiągania wybitnych rezultatów można uprościć. Wierzył, że możliwe jest utworzenie schematu, który pozwoliłby osiągnąć sukces każdej osobie, na tyle zdeterminowanej, by zastosować się do jego zasad. Zlecił więc reporterowi przeprowadzenie wywiadów z pięciuset kobietami i mężczyznami, którzy osiągnęli życiowy i zawodowy sukces w różnych branżach. Obiecał, że będzie wypłacał mu za to wynagrodzenie, a w ramach wsparcia do każdej z tych osób wyśle osobiście list polecający, aby go zapowiedzieć. Napoleon mimo młodego wieku przeprowadził wywiady z takimi osobami, jak między innymi Thomas Edison, Henry Ford, John D. Rockefeller, Józef Stalin czy Theodore Roosevelt, i na bazie wiedzy, którą mu przekazali, oraz środków otrzymanych od Andrew, napisał serię książek, na kartach których dzieli się wiedzą najwspanialszych ludzi sukcesu.

Edukowanie ludzi, którzy mają sceptyczne podejście do rozwoju, jest kluczowym elementem zmiany naszego świata na lepsze. Uwierzcie mi, że rozwój osobisty jest drogą na skróty do sukcesu. Ludzie, którzy osiągają sukces, bardzo często muszą poświęcić na to całe życie, ponieważ po drodze spotyka ich wiele przeszkód spowalniających ten proces albo najczęściej kompletnie go przerywających. Co gorsza, bardzo często ludzie bogaci nie są szczęśliwi, ponieważ nie mają fundamentu, na którym mogą stawiać swoje bogactwo, a tym fundamentem jesteś właśnie ty sam i są nim twoje wartości, o których będzie sporo w tej książce.

„Żyj tu i teraz, doceniaj to, co masz, i rozwijaj się w tym, co kochasz”.

To moja definicja szczęścia, a wiem, że rozwój jest główną jego składową, więc zapraszam was do lektury, której tytuł równie dobrze mógłby brzmieć: „Wykładam kawę na ławę, siedząc naprzeciwko świata”.

 

Co więc dalej z tym rozwojem?

Trenerów rozwoju osobistego jest coraz więcej, co prawda ta dziedzina jeszcze raczkuje w Polsce, ale się intensywnie rozwija. Niniejsza książka nie jest jednak typową książką coachingową. Prawda, sporo w niej tego elementu, ale ja uważam, że rozwój osobisty można traktować jak klej, który łączy wszystkie elementy w całość, i rezultatem jest coś więcej niż życie z marzeń, czyli życie w przebudzeniu. Przebudzeniu, z czego? Z niewiedzy, z systemu, z szarości, przeciętniactwa, z mentalnej biedoty. Wracając do rozwoju: omówmy więc do końca, co to jest.

Po co to komu? Rozwój osobisty jest niczym drabina, która umożliwia nam wspięcie się na każdy mur. Bez niej nie bylibyśmy w stanie tak sprawnie pokonywać przeszkód. Najwybitniejsi ludzie świata osiągali sukcesy latami, natomiast dzięki ich naukom sukces staje się możliwy nawet dla przeciętnych osób. Rozwój osobisty to narzędzie, dzięki któremu możesz sam siebie i swoje życie wykreować, już nie jesteś zależny od przypadku. Gdy posiądziesz wiedzę, jak wygrać wewnętrzną batalię ze swoim ego, i będziesz świadomy swoich możliwości wyboru, to staniesz się graczem i będziesz wpływał na przebieg tej gry.

 

Jak stosować rozwój osobisty?

Jestem również trenerem personalnym, dlatego bardzo lubię porównywać rozwój osobisty do siłowni. Na siłowni ćwiczysz swoje ciało i zaczynasz od nauki wzorców ruchowych, następnie przechodzisz do ćwiczeń na małych ciężarach i stopniowo zwiększasz ich wagę. Podobnie jest z rozwojem osobistym. Na początku pokazuję ci mechanizmy, jakie istnieją w twojej głowie, skąd one się biorą i jak można z nimi walczyć, czyli ja w tej książce głównie otwieram ci oczy na świat, ale twoim zadaniem jest się przystosować i poradzić sobie z tym. Ostrzegam cię przed niebezpieczeństwami, ale nie będę cię asekurował podczas podnoszenia tego ciężaru, ty sam musisz wdrażać to stopniowo w życie i stawać się coraz silniejszym. Ja prowadzę cię na tę siłownię, pokazuję ci wszystkie maszyny, ćwiczenia, instruuję, w jaki sposób masz ćwiczyć i dlaczego, ale potem ty sam już będziesz musiał sobie poradzić i dźwigać te ciężary tak, jak ci pokazałem. Wiem dobrze, że jedno spojrzenie na poprawne wykonanie przysiadu nie wystarczy, żeby go powtórzyć, dlatego właśnie na samym początku zachęcałem cię do studiowania – a nie czytania – tej książki. Tymi ciężarami i ćwiczeniami, które musisz udźwignąć i wykonać, są twoje osobiste sprawy i trudności. Jeśli stwierdzisz, że jednokrotne pokazanie ci tego wszystkiego to za mało i potrzebujesz personalnej pomocy, zapraszam na moje szkolenia czy konsultacje ze mną. Tam zajmiemy się twoim problemem czy rozwojem indywidualnie i wtedy już będę cię asekurował w podnoszeniu każdego ciężaru, a dzięki temu twój rozwój, jak to z trenerem personalnym, będzie znacznie szybszy i bezpieczniejszy.

Podstawowe pytanie brzmi: co jest waszym celem? To już od was zależy, czy jest nim osiągnięcie sukcesu finansowego, czy też – jeśli posiadacie już bogactwa – poszukiwanie szczęścia lub kontrowersyjnej prawdy o świecie, w którym żyjecie, ponieważ czujecie, że „coś tu nie gra”, albo też po prostu chcecie sobie poczytać coś dla relaksu wieczorem. W tej książce moim celem jest zbudowanie w tobie podstaw samokontroli, samodyscypliny, obudzenie marzeń i poczucia, że niemożliwe jest tylko w głowie, a co najważniejsze – pokazanie ci, że rządzi tobą twoje ego, które musisz pokonać. Żyjemy w systemie, w którym państwo zabiera ci większość pieniędzy, szkoły zabierają ci cenne dzieciństwo, wtłaczając do głowy bezużyteczną wiedzę w taki sposób, abyś myślał, że wyświadczają ci przysługę, a lekarze trują cię tabletkami, tak abyś napędzał im biznes. Póki się nie przebudzimy, jesteśmy niewolnikami tego systemu. Zasiewam w was ziarno i jeśli dobrze je będziecie podlewać poprzez dalszą naukę, to wyrośnie z niego olbrzymie i mocne drzewo prawdy.

„Wiedza to potęga, a tego nie wystarczy wiedzieć. Gdy faktycznie to zrozumiesz, poczujesz ogromny głód wiedzy, który będzie rósł w miarę jedzenia”.

1. Zapanuj nad sobą!

Klapki na oczach

Większość ludzi, czyli ponad dziewięćdziesiąt pięć procent, ogląda życie przez szklankę wypełnioną wodą − wszystko jest zniekształcone przez system. Nie wiedzą oni, jak świat tak naprawdę wygląda, najgorzej bowiem, że do tej wody wpadają im jakieś odpady, zabrudzają ją, a przez to ich widok na świat również jest zabrudzony. Oni zaś kompletnie sobie z tego nie zdają sprawy, więc wszystko zależy od tego, co jest w szklance. Ludzie ci nie mają wpływu na to, co widzą, co robią, co mówią, wszystko zależy od tego, jak ich ukształtował system. Jeśli czytasz tę książkę, to bardzo prawdopodobne, że niedługo zrzucisz szklankę, zdejmiesz klapki z oczu i zaczniesz cieszyć się prawdziwym życiem, takim, jakie ono jest, a nie takim, do jakiego nas zmuszają system, otoczenie i nasze doświadczenia.

Właśnie tym jest dla mnie mądrość, szerszym spojrzeniem na świat, z wielu perspektyw. Patrząc na świat z wielu perspektyw, nie jesteś w stanie czynić zła, bo wiesz, jak czuje się druga osoba. Nie winisz jej za błędy, bo wiesz, że ona za to nie może odpowiadać, że bardzo się starała. Nawet w przypadku, gdy ktoś z premedytacją cię obraża, ty wiesz, że robi to ze względu na swoją przeszłość. Ten temat jeszcze przerobimy w kolejnych rozdziałach książki. Chodzi mi głównie o to, że mądrość jest spojrzeniem na świat z wielu perspektyw, bez zniekształceń. W tej książce zrobię wszystko, by nie tylko przedstawić ci możliwość spojrzenia z wielu perspektyw, ale również zainspirować cię do wdrożenia tego w życie.

„Słaby nauczyciel opowiada, genialny inspiruje”.

Trudno się dziwić ludziom, że w ten sposób patrzą na świat. Oni sami sobie nie założyli klapek i nie postawili tej szklanki z brudną wodą przed sobą, zrobił to system. Gdy się rodzisz, bez twojej wiedzy i woli chrzci cię, wysyła do żłobka, przedszkola, szkoły, a w niej osoby, których nie znasz, uczą cię rzeczy, których nie chcesz wiedzieć, jesteś zmuszany do wiary w to, w co wierzą twoi rodzice, żyjesz w kraju, w którym się urodziłeś, i nie masz żadnego wpływu na swoje życie, kompletnie zero. Zrozumcie, że stwierdzenie: „większość ludzi nie żyje, oni tylko przeżywają swoje życie” jest jak najbardziej prawdziwe i naprawdę głębokie.

Jestem osobą głęboko wierzącą i wiem, że mądrość pochodzi od Boga. O tym zapewne będę jeszcze musiał napisać kolejną książkę, ponieważ temat jest szeroki, ale sęk w tym, by bliźniego swego traktować jak siebie samego, jaki by on nie był, musisz go zrozumieć, umieć mu wybaczyć, a w tym pomoże ci zrozumienie mechanizmów umysłu, które ci przedstawię.

Do wszystkiego w tej książce podchodź z otwartą głową, nie mówię ci, że musisz wierzyć we wszystko, „bo tak”. Postaram się wszystko ci wytłumaczyć, przedstawić argumenty, objaśnić. Jeżeli jednak coś będzie ciągle dla ciebie niejasne, odezwij się do mnie w e-mailu czy na Facebooku, a postaram się odpowiedzieć. Bez otwartej głowy nie jesteś w stanie przyswoić nowych informacji, będziesz uwiązany kajdanami bezpodstawnej wiedzy, którą od najmłodszych lat wpajał w ciebie system. Bądź otwarty na zmianę. Znam wielu ludzi, którzy dziś są tak zaślepieni, że po prostu nie chcą poznać prawdy, nie chcą się dowiedzieć czegoś nowego, wolą żyć w ciemności. W tej psychicznej strefie komfortu jest im łatwiej nic nie wiedzieć, żyć jak żyją, w przekonaniu, że wszystko jest okej, i jest to paradoks, bo oni sami nie chcą poznać prawdy i otwarcie są w stanie to powiedzieć, ale właśnie oni najczęściej narzekają, że życie jest ciężkie, i są wiecznie niezadowoleni. Jeśli więc jesteś jednym z nich i nie chcesz tego zmienić, lepiej odłóż tę książkę już teraz, bo tutaj „wywalę” sporo spraw na stół i będzie mnóstwo kontrowersji, bowiem dzisiejszy świat jest tak zakłamany, tak zawiły, że ciężko znaleźć jakąkolwiek wartościową wiedzę. W szkole, kościele, telewizji, na portalach społecznościowych jest tyle bezsensownych informacji, że ludzie tak naprawdę są przesiąknięci bezużyteczną, niepraktyczną, a często fałszywą wiedzą.

 

Moja historia

Kiedy miałem siedem lat, dostałem rower na urodziny. Nie umiałem jeszcze na nim jeździć, a on, jak na takiego chłopca, był naprawdę duży. Cała rodzina przestrzegała mnie przed tym, żeby nie jeździć na nim samemu, zawsze miał mnie asekurować ktoś starszy – ale ja wiedziałem swoje. Mieszkałem wtedy jeszcze w małej wiosce Grabowo. Jak tylko rodzina się odwróciła, poprosiłem kuzyna, żeby pomógł mi się wdrapać na siodełko, bo sam nie dawałem rady. Nasza działka była położona na dosyć stromej górze i to było moje pierwsze wyzwanie. Mimo że nie umiałem wsiąść na rower ani utrzymać równowagi na prostej drodze, od razu rzuciłem się na najbardziej stromą górę w całej wiosce. Nie wiedziałem, jak zahamować, zjeżdżałem na dół i trzymałem równowagę. Na dole górka prowadziła w dwie strony – w lewo miałem dłuższy, ale łagodniejszy zjazd, a w prawo mogłem zjechać krótszą, ale bardzo stromą ścieżką. I właśnie na zjazd w tę stronę się zdecydowałem. Niczego nie chciałem udowadniać, po prostu myślałem, że skoro ta droga jest krótsza, to będzie łatwiej nią zjechać, w końcu miałem siedem lat, a to wszystko działo się tak szybko… Oczywiście można przewidzieć, co stało się dalej. Jak tylko zacząłem zjeżdżać ze stromej góry, ruszyła za mną całą rodzina. Dziesięć osób biegło za mną, że aż się dymiło za nimi, ale nie mieli szans zdążyć. Rozbiłem się i rodzina była przekonana, że już jestem martwy. Sam myślałem, że to już koniec mojej przygody. Byłem bardzo poturbowany, ale i tak dziwię się, że tak łagodnie się to skończyło. Po co to mówię? Od najmłodszych lat nie słuchałem nikogo i robiłem specjalnie wszystko na odwrót, chyba we krwi miałem buntownictwo. Wujek to wykorzystywał i zawsze mnie podpuszczał, mówiąc na przykład: nie wejdziesz do szafy, nie wskoczysz na to krzesło, nie rzucisz tą zabawką. A ja zawsze to robiłem, chciałem mu udowodnić, że potrafię – wtedy jeszcze nie docierało do mnie, że on się ze mną w ten sposób bawi. Ale z reguły musiałem zrobić wszystko na przekór i tak naprawdę zostało to we mnie.

Zawsze, naprawdę zawsze, czułem gdzieś głęboko w sobie, że jestem wyjątkowy, specjalny, inny. Nigdy nie wiedziałem w czym, bo gdy tylko wydawało mi się, że jestem w jakiejś dziedzinie specjalnie uzdolniony, z czasem okazywało się, że wszyscy to umieją, a nawet lepiej niż ja. Odkrywałem, że niczym się nie różnię od innych, chociaż zawsze czułem w sobie supermoc. Może dlatego nigdy nie upodabniałem się do swojego otoczenia, zawsze miałem inne zdanie. Oni pili alkohol, mnie wystarczyła jedna próba, żeby stwierdzić, że to nic świetnego i nie warto, oni palili papierosy, mnie wystarczyła jedna próba, oni palili marihuanę, mnie to również nie wciągnęło. Od dziecka grałem w piłkę i jako maluch byłem bardzo dobry, może to mi dało przekonanie o mojej wyjątkowości. Potem jednak zmieniałem kluby i byłem co najwyżej przeciętny. Trenowałem zawsze najciężej, byłem niesamowicie ambitny, trenerzy to z początku doceniali, ale później nasze stosunki zawsze się pogarszały. Dziś mogę przypuszczać, że to dlatego, iż miałem swoją głowę i zawsze myślałem po swojemu. Mimo ciężkiej pracy, masy poświęceń, takich jak odpuszczenie imprez, alkoholu, papierosów, narkotyków, dziewczyn, a nawet szkoły, w piłce nie osiągnąłem spektakularnego sukcesu. Maturę zdałem, liceum przeszedłem, ale zawsze uważałem to za głupotę – ten temat poruszę w innym rozdziale. Wracając do mojej kariery piłkarskiej: z lokalnego klubu w mojej wiosce udało mi się dostać do Arki Gdynia, z Arką zdobyłem drugie miejsce na mistrzostwach Polski, gdzie zebrałem sporo pochwał. Po roku przeniosłem się do czeskiego klubu MFK Karviná, uczyłem się rok w czesko-polskiej szkole, a liceum ukończyłem w polskim Cieszynie, który był zaledwie dwadzieścia kilometrów od Karwiny. W Czechach mieszkałem w internacie, bez rodziców, nie znając języka. Było to naprawdę ciężkie, ale zarazem mocne doświadczenie dla piętnastolatka. Gdy miałem dziewiętnaście lat, wróciłem po czterech i pół roku do Stężycy (trochę większa wioska, do której przeprowadziliśmy się z Grabowa, gdy miałem siedem lat). W czeskiej ekstraklasie nie udało mi się zadebiutować, przeszedłem przez tamtejsze roczniki młodzieżowe, kończąc na U21. Nie narzekam, w U19 byłem kapitanem, grałem na pozycji środkowego obrońcy, wykonywałem karne, strzeliłem sporo goli, utrzymałem drużynę w lidze po kontrowersyjnym karnym, o którym grzmiały całe Czechy. Dosyć przyjemnie było słyszeć potem: „To ten, który strzelił tego karnego w Karwinie, ten to ma jaja”. Na pewno to, kim jestem obecnie, zawdzięczam temu wyjazdowi do Czech, w innym wypadku nie stworzyłbym tak silnej osobowości, nie miałbym w sobie głodu sukcesu, nie poznałbym drogi rozwoju osobistego. Gdy więc ludzie pytają mnie, czy nie szkoda mi tych wszystkich lat zmarnowanych na granie w piłkę, że gdybym przez ten czas robił coś innego, to może… – odpowiadam im, że nie robiłbym w tym czasie nic innego, prawdopodobnie bym chodził do szkoły, imprezował, zmieszał się z przeciętnym otoczeniem i skończył, przerzucając kartony, więc kompletnie nie żałuję tych lat. Wbrew pozorom nie są one zmarnowane, bo dzięki nim jestem tym, kim jestem, poznałem wielu trenerów, ich metody treningowe, ich mentalność, wielu piłkarzy i ich osobowości, sam zgłębiłem wiedzę w dziedzinie żywienia, siłowni, motoryki, rozwoju osobistego. Ciężkie chwile mnie usamodzielniły, zbudowały mój charakter, poznałem mentorów, dzięki którym zdobyłem bezcenną wiedzę. Jeśli jestem szczęśliwym człowiekiem, chętnym zdobywać świat w tak młodym wieku, to chyba te lata nie były zmarnowane, a wręcz przeciwnie, były niezbędne!

Wracając do tematu: znalazłem się znowu w rodzinnej wiosce, ale nadal pragnąłem sukcesu piłkarskiego, wciąż byłem też przekonany, że go osiągnę. Wtedy właśnie mój rozwój duchowy wszedł na wyższy poziom, podczas gdy trenowałem i uczyłem się w domu, pochłaniałem jedną książkę za drugą, zacząłem prowadzić ze sobą naprawdę szczere rozmowy, uświadomiłem sobie, co właściwie chcę robić. Przez całe życie właśnie miałem klapki na oczach i widziałem tunelowo tylko piłkę nożną, bo za nią się chowały sukces, szacunek, pieniądze. Myślałem wtedy jeszcze, że również szczęście, ale byłem przekonany, że szczęście osiągnę dopiero, jak będę wielkim piłkarzem, a do tego czasu muszę tyrać jak wół, zero przyjemności, zero zabawy, tylko wyrzeczenia, poświęcenie i ból. Oczywiście przez te wszystkie lata nie byłem jakimś smutnym chłopcem, ale nie byłem szczęśliwy, ogromne pragnienie i żądza zniszczyły mnie powoli od środka, ponieważ w którymś momencie przestałem czerpać z tego radość. Byłem jak dzieciak, który ma cel i myśli, że tylko on mu da szczęście, w moim przypadku kluczem do szczęścia była piłka. Dopiero na wyższym poziomie świadomości uświadomiłem sobie, że to droga ma być fajna, a nie sam szczyt. Myślę, że właśnie dlatego moje wyniki w piłce były tak mierne, bo gdzieś po drodze zgubiłem miłość do piłki. Lubiłem grać, ale żeby osiągnąć sukces, trzeba to kochać, a we mnie ta miłość była zabijana przez ciągłą presję, że muszę, że robię to źle, przez brak sukcesów i czerpania radości z każdego dnia. Teraz do celu dążę drogą, która sprawia mi wielką frajdę, tego mnie nauczyli najwybitniejsi ludzie na świecie. Możesz pracować tak ciężko, jak chcesz, ale jeśli robisz coś, czego nie lubisz, to twoje wyniki w najlepszym wypadku będą dobre, nigdy wybitne. Ja nie przepadałem za oglądaniem meczów, sama gra w piłkę jest spoko, ale przez te wszystkie lata ciągnąłem wyłącznie na ciężkiej pracy i jestem zadowolony z siebie, bo mimo że ta ciężka praca nie przyniosła oczekiwanych efektów w piłce, to dała rezultaty w życiu. Dziś nie jestem jak większość ludzi, którzy mają masę nałogów, złych nawyków, są pozbawieni ambicji i marzeń, a przede wszystkim świadomości i samodyscypliny. Po powrocie do rodzinnej wioski zagłębiłem się bardzo mocno w dziedzinę mentalności, duchowości, zdrowia i treningu, ta wiedza niesamowicie rozwinęła moją osobowość, teraz chcę ją w jak najprostszy i przyswajalny sposób przekazać tobie, ażebyś mógł poczuć, jakiego da ci ona kopa do działania. Główny powód, dla którego dzielę się tą wiedzą, jest jeszcze głębszy, ale o tym powiem w kolejnych rozdziałach.

„Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty”.

 

Odkryj i pokonaj ego!

Czas stworzyć w twojej głowie fundament niezbędny do zrozumienia mechanizmów naszego zachowania. Skup się mocno, bo musisz dobrze poznać przeciwnika, zanim stoczysz z nim świadomą walkę, a od niej będzie zależało twoje życie. Będzie to życie albo na jego warunkach, albo na twoich. Życie monotonnego przeciętniaka w pracy, której nie lubisz, z problemami finansowymi, wieczorami spędzonymi przed tv, strawione na… użalaniu się nad sobą, krytykowaniu bezpodstawnie innych i winieniu za wszystko każdego, tylko nie siebie. Albo życie marzeń − bez problemów, których nie umiesz rozwiązać, bez kompleksów, życie w świadomości, poświęcone na spełnianie wszelkich marzeń, dążenie do doskonałości, realizowanie się i odkrywanie kolejnych pasji, pomaganie swojej rodzinie i innym ludziom. To jest tylko twoja decyzja, jakie życie wybierzesz, a pierwszy wybór stoi teraz przed tobą – czy podejmiesz się walki ze swoim ego i stłamsisz je? Powiedzmy najpierw, co to jest w ogóle ego. To podświadomy głos w naszej głowie, który nieustannie dyktuje nam warunki, mówiący, co mamy robić. To on ciągle wrzuca nam losowe myśli, zachęca do lenistwa i złych rzeczy, tworzy nawyki, które ukształtowały się w nas przez lata. Żeby ci udowodnić, że on istnieje, proponuję ćwiczenie, które zajmie ci niewiele czasu.

Zamknij oczy na minutę i postaraj się kompletnie o niczym nie myśleć, wyłącz zupełnie mózg.

I jak, udało się? No