Maszyna do czytania - Dorota Koman - ebook
lub
Opis

Kobieta z wierszy Doroty Koman ma wiele twarzy. To poetycka gra z czytelnikiem na wielu płaszczyznach jednocześnie, gdzie bliskość z odbiorcą zapewniają nie tylko prowokujące wątki biograficzne, ale także ironia i autoironia. Zniewala w nich słowem, erotyką i zmysłowością.
Oddaje się miłosnej grze i uwodzi intymnymi zaklęciami, nie tracąc przy tym autonomii. Kokietuje kochanka, ale nie daje sobie narzucić stereotypu kobiety uzależnionej. Wiersze epatują erotyką i pożądaniem, ale kobieta uwikłana w te silne uczucia nie jest wcale bezbronna i słaba. To zapisany w wierszach portret kobiety współczesnej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 45


WARSZAWA ‌2016

Opracowanie graficzne: Janusz Barecki

Korekta: ‌Zespół

ISBN 978-832-440-433-9 (epub)

ISBN 978-832-440-433-9 ‌(mobi)

Copyright © by Wydawnictwo Iskry, ‌Warszawa 2015

Copyright © by Dorota ‌Koman

Wydawnictwo Iskry

al. Wyzwolenia 18, ‌00-570 Warszawa

tel. 22 827 94 15

iskry@iskry.com.pl, ‌www.iskry.com.pl

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

MAŁGORZATA

Diabły za uszami orgie wyczyniają

W szampanie diablice się topią

A ja tu taka sama

i taka święta

że niech mnie diabli

FATAMORGANA

Te wszystkie kolory we mnie

są prawdziwe

To nie barwy wojenne

malowane przeciw tobie

To nie makijaż

dla zwrócenia twojej uwagi

Naprawdę jestem tęczą

Rozpływam się

gdy usiłujesz dotknąć kolorów

Znikam

kiedy oddzielasz błękit od fioletu

Istnieję tylko wtedy

kiedy patrzysz

KUSZENIE LOSU

Wyjmij palce z moich włosów

jeśli nadal chcesz mieć

ręce

przy sobie

MAKIJAŻ

Wolę

by znikał od

pocałunków

niż rozpływał się

we łzach

Kochanie

to nie cykuta

NIE BÓJ SIĘ

banalne skojarzenie

ćma

a jednak

gasisz światło

gdy się zbliżam

PRZY NADZIEI

Tyle nadziei w sobie noszę.

A ty?

Ty się śmiejesz, że

ledwo się toczę.

KOŁYSANKA DLA SYNKA

Nie umiem ci pokazać

gdzie jest białe

gdzie czarne

To nie szachy

Nie powiem ci

kto jest dobry

kto zły

To nie western

Nie nauczę cię

z kim jak po co

żyć

Skulona w znak

zapytania

przystawiam cię

do piersi

WIEM

Mój syn maluje słoneczko

Wstanę jutro

a ono będzie czekać na mnie

Wstanę pojutrze

a tu czekać będzie na mnie

CZOŁG

z lufą wycelowaną

w przedwczorajszy obrazek

PRZYNAJMNIEJ ZADZWOŃ

To nie mogło być dawno.

Wiedziałam, jeszcze chwila i

wszystko będzie jasne.

– Syn – usłyszałam.

To było dopiero co,

a ty już stajesz na nóżki?

Syneczku, dokąd idziesz?

Synku,

tylko wróć przed dziesiątą,

albo przynajmniej zadzwoń,

że się spóźnisz.

Z ANDERSENA

Jednocześnie Kajem i Gerdą

To niemożliwe

A jednak

Z okruchem

czarciego

zwierciadła

w oku

podziwiam róże

na balkonie

Freud by się uśmiał

DOBRANOCKA DLA DOROSŁYCH

– Ktoś pił z mojego kubeczka – powiedział

                                            Krasnoludek

– Ktoś jadł z mojej miseczki – westchnął

– Ktoś spał w moim łóżeczku – zapłakał

– Nie pierdol – powiedziała Królewna Śnieżka

inkasując należność

PÓŹNOMAŁŻEŃSKA SEMANTYKA

mówimy

kocham cię

co znaczy

jeszcze cię nie nienawidzę

jestem twoim przyjacielem

co znaczy

jeszcze nie jestem twoim wrogiem

możesz być szczery

co znaczy

jeszcze jutro nie obrócę tego przeciw tobie

***

Wypełniłeś łóżko

swoją obecnością

Odsunąłeś mego męża

poza sen

MIODOLEPEK

może jesteś

chwastem

ale

leczysz

***

JURKOWI

dwojgu poetom

w jednym łóżku

zabrakło

słów

***

nie jestem poezją

a ty bywasz we mnie

tak jak bywasz

poetą

coraz rzadziej

nie mówię że to zaraz

musi być poemat

ale czemu graffiti

a nie haiku

PODRÓŻE

pod białą kołdrą

kraina Amundsena

pod czerwonym kocem

Bangkok

pod błękitnym prześcieradłem

niebo

a poza łóżkiem

piekło

***

ANI

Nie przejmuj się

Jestem kometą która zgaśnie

zanim on zdąży wyszeptać

marzenie

Nie martw się

póki nawet w marzeniu

nie przemienia mnie

w gwiazdę

Nie bój się

Ja spadam szybciej

niż on

marzy

*

a mówiłeś

że marzysz

tak szybko

GDYBY WIEDZIELI

leżałam

naga

przykryta twoją fotografią

rodzinną

zza stołu

sponad rosołu

oczy biesiadników patrzyły

na mnie

pamiątka

pierwszej komunii twojej

córki

cudzołożyła

między nami

SPEŁNIENIE MARZEŃ

Z łusek na oczach

umiem robić

fantastyczną biżuterię

Kochanie

wreszcie będę mieć

kolczyki

od ciebie

***

potem będzie

koniec

(świata?)

sąd

(ostateczny?)

ale to dopiero jutro

PONIEDZIAŁEK

Żadna wiewiórka nie rzucała we mnie orzeszkami

Nie wołała: Nie idź tam, nie idź dzisiaj

Co prawda padał deszcz

Ale nie musiał to być zaraz znak od Boga

Ziemia się nie rozstąpiła

Padające drzewa nie przecięły mi drogi

Szłam spokojna

nie przeczuwając

że to już koniec

tygodnia

***

kiedy zamiast mnie

wybrał

diament

zrozumiałam że tylko udawał

jubilera

***

Ja

nie zaprzeczam miłościom które

były

Ty nie zaprzeczaj miłości która

jest

***

Szalem ode mnie otuliłeś

szyję swojej żony

W pokoju waszych dzieci powiesiłeś

nasze talizmany

Teraz z naszej miłości robisz

breloczek do kluczy

NACZYTAŁAM SIĘ BAJEK

kolejny świt

bezsenny

wita księżniczkę

na ziarnku

zazdrości

***

Bajki muszą się dobrze kończyć

Więc odeszłam

byś żył długo i szczęśliwie

***

Nie zabijaj mnie

Nie jestem smokiem

A ty

i tak nie będziesz świętym

Jerzym

OIOM

W szpitalu było tak:

kazali iść po linii prostej

i sprawdzali

czy słyszę

Nie pytali

co słyszę

i dokąd idę

po tej prostej

***

dla pana J.

byłam tylko tematem trzech wierszy

muzą paru miesięcy

dla pana S.

adresatką kilku kompozycji

wybraną na matkę syna

dla pana R.

maleńką liczbą po przecinku

pacjentką nie do uleczenia

pan J.

pan S.

pan R.