Mapa pragnień. Holistyczne narzędzie do spełniania marzeń - Danielle LaPorte - ebook
Opis

 

W swojej bestsellerowej publikacji Autorka przekonuje, że sekret spełniania marzeń tkwi w naszych uczuciach. Przy tworzeniu planów powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie: co chciałbym czuć w danym momencie? Jasno określając emocje może okazać się, że zaczniesz dążyć do czegoś zupełnie innego i będziesz robić to w odmienny sposób, a samo dążenie do celu stanie się bardziej satysfakcjonujące. Dzięki temu niezwykłemu poradnikowi zrozumiesz, że kroczenie ku upragnionym uczuciom zmieni Twoje życie, odkryjesz korzenie pragnień, siłę uczuć, niebezpieczeństwa i obietnice intencji oraz tworzenia celów. Nauczysz się realizować postanowienia, a słomiany zapał pozostanie tylko wspomnieniem. Obudź swoje emocje i spełnij marzenia!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 229

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


REDAKCJA: Ewelina Kuryłowicz

SKŁAD: Tomasz Piłasiewicz

PROJEKT OKŁADKI: Aleksandra Lipińska

TŁUMACZENIE: Karolina Pruszyńska

KOREKTA: Urszula Kiełczewska

Wydanie I

Białystok 2019

ISBN 978-83-8171-151-7

TYTUŁ ORYGINAŁU: The Desire Map: A Guide to Creating Goals with a Soul

Copyright © 2014 Danielle LaPorte, Inc.

© Copyright for this edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2018

All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.

Książka ta zawiera porady i informacje odnoszące się do opieki zdrowotnej. Nie powinny one jednak zastępować porady lekarza ani dietetyka. Jeśli podejrzewasz u siebie problemy zdrowotne lub wiesz o nich, powinieneś skonsultować się z lekarzem zanim rozpoczniesz jakikolwiek program poprawy zdrowia czy leczenia. Dołożono wszelkich starań, aby informacje zaprezentowane w tej książce były rzetelne i aktualne podczas daty jej publikacji. Wydawca i autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki dla zdrowia mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod.

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku.

www.facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii

15-762 Białystok

ul. Antoniuk Fabr. 55/24

85 662 92 67 – redakcja

85 654 78 06 – sekretariat

85 653 13 03 – dział handlowy – hurt

85 654 78 35 – www.talizman.pl – detal

strona wydawnictwa: www.studioastro.pl

Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl

SKŁAD WERSJI ELEKTRONICZNEJ: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Księga pierwsza: teoria

PERSPEKTYWA: PRZEGLĄD PROGRAMU

„Gdy zaczynasz rozumieć, kim jesteś, nie próbując tego zmieniać,wtedy to, kim jesteś, zaczyna ulegać zmianie”.

– Jiddu Krishnamurti

WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ W SYLWESTRA, PRZY KOMINKU

Około ośmiu lat temu postanowiłam spędzić Sylwestra, relaksując się w domu. Sceneria: dziecko spało (hurra!). Ulubione śmieciowe przekąski (poproszę chipsy Ruffles oraz sos ranczerski). W głośnikach Groove Armada. Ogień w kominku. Nowy Rok stał przede mną otworem, a moje serce było pełne ambicji. Świetny czas na tworzenie wizji. Cele! Plany! Mnóstwo planów.

Wyciągnęłam jakąś tablicę i podzieliłam ją na części reprezentujące różne sfery życia, takie jak Dom, Miłość, Pieniądze, Praca. Wraz z byłym mężem zaczęliśmy wypisywać cele w każdej z tych sfer. Zapisywaliśmy cel, przytulaliśmy się trochę, chrupaliśmy kilka chipsów, rozpoczynaliśmy dyskusję nad kolejnym celem. Nowy stół do kuchni. Spłacić kartę kredytową. Kurs pływania dla dzieci. Schudnąć pięć kilo. Zainwestować we wspaniałe dzieło sztuki. Zacząć jeździć do pracy na rowerze. Rodzinne wesele na Hawajach. Zadbać wreszcie o ogród. Zaliczka. Umowa z wydawnictwem. Nowe buty Frye. Znaleźć kościół. Znaleźć zajęcia z jogi.

On: Może powinniśmy wybrać się do Australii, bo łatwo tam podróżować z dzieckiem.

Ja: (Nie mam ochoty jechać do Australii z dzieckiem. Zmieniam więc temat). Myślisz, że Dick Clark pokaże się dziś na opuszczeniu kuli czy wszystkim zajmie się Ryan Seacrest?

(pauza)

Mam dosyć tej kanapy. Jest za duża na ten pokój. Kupmy nową!

On: Ale ja uwielbiam tę kanapę.

Ja: Chcę nowego MacBooka Pro! Pełen wypas.

On: Tak, zasługujesz na jakiś nowy sprzęt, skarbie.

Ja: Pewnie, że tak, prawda?

Nie była to mapa marzeń, ale nie była to też zwykła lista rzeczy do zrobienia. Wciąż jednak czegoś brakowało. Tablica wydawała się pełna, a zarazem pusta. Zachęcająca, ale nie… dodająca energii. Wyciągnęłam flamaster o innym kolorze i zaczęłam wypisywać w każdym sektorze słowa wywołujące pozytywne uczucia.

Wolność!

Obfitość.

Seksowność.

Ziemia. Natura. Miłość do przyrody.

Porozumienie.

Kreatywność.

Świątynia.

Prawdziwa miłość.

Ja: Jak chciałbyś czuć się w pracy?

On: Odważny. Pewny siebie. Żądny wyzwań.

I wszystko się zmieniło. Ćwiczenie zupełnie się odwróciło. Zaczęliśmy więc od początku.

Zamiast mówić o zewnętrznych celach, zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak chcielibyśmy się czuć w poszczególnych sferach naszego życia.

Zadanie stało się ciekawsze. A lista naszych pragnień zaczęła się powoli przeobrażać.

Zaprosić gości na obiad raz w miesiącu.

Kupić robot kuchenny KitchenAid – zrobić makaron.

Zaprojektować serię kartek z podziękowaniami.

Pobrać na komputer CD z tantrą.

Dwutygodniowa wycieczka kajakiem.

Wydać książkę nakładem własnym.

Pod kątem wizualnym wszystko zaczęło wyglądać pięknie. Pod kątem psychologicznym wydawało się to zaproszeniem, a nie kolejną listą zadań do wykonania.

Przenieśmy się w czasie do Sylwestra kilka lat później. Rozpalony kominek. Ryan Seacrest zastępuje Dicka Clarka. „Tablica uczuć i celów”, jak ją nazywaliśmy, stała się nieoficjalną metodą zmieniającą sposób, w jaki patrzyliśmy w przyszłość.

Wypisywaliśmy kilka pozytywnych uczuć i pytaliśmy siebie: „Co możemy zrobić, aby tak się poczuć?”.

W tym prostym pytaniu leżał nowy sposób życia, który delikatnie i powoli doprowadził do głębokich zmian w moim podejściu do wypełniania zadań. Oficjalnie porzuciłam systemy ustanawiania celów, co zaowocowało w końcu porzuceniem list rzeczy do zrobienia, co doprowadziło z kolei do porzucenia systemów zarządzania czasem, które bardzo mnie stresowały.

Pod koniec roku, gdy rewidowałam swoją „tablicę wizji”, jak również ją w tamtym czasie nazywałam, nie czułam takiego rozczarowania sobą jak wtedy, gdy nie udawało mi się odznaczyć Paryża oraz Stracić pięć kilo z listy osiągnięć. Patrzyłam na wszystko inaczej. Widziałam wyraźnie, że dwie tegoroczne wycieczki do Nowego Jorku oraz nowe zajęcia z jogi zapewniały mi upragnione samopoczucie. Robiłam postępy. Coraz częściej czułam się tak, jak chciałam się czuć.

Ten sposób planowania życia był bardziej płynny i empatyczny oraz, jak na ironię, także bardziej motywujący. Widziałam, jak miejsce nieosiągniętych celów natychmiast zajmują inne zdarzenia – często o wiele bardziej pomyślne niż te, które sobie wyobrażałam, a także zauważałam obszary, w których byłam oddalona od swoich najgłębszych pragnień. Dostrzegałam, że nie czułam się, powiedzmy, całkowicie wolna czy też tak kreatywna lub obecna jak chciałabym w pewnych sferach mojego życia.

Korzystałam z tego ćwiczenia także o innych porach roku. Przypominałam sobie moje plany w maju z okazji urodzin oraz we wrześniu, ponieważ uwielbiam tę jesienną energię, która krzyczy: „Usiądź w przytulnym miejscu i zajmij się pracą”. Jak ujmuje to autorka książki Projekt Szczęście, Gretchen Rubin: „Wrzesień to nowy styczeń”.

Podeszłam do tego ćwiczenia w głębszy sposób. Zaczęłam medytować nad poszczególnymi słowami. Wyszukiwałam definicje oraz pochodzenie różnych słów i zaczęłam je przesiewać. Skupienie się na czterech uczuciach wydawało się osiągalne oraz inspirujące. A potem, panie i panowie, stworzyłam… karteczkę samoprzylepną… która miała zmienić wszystko. Cztery uczucia. Przyklejone w moim planerze. Wracałam do nich codziennie. Kierowałam się nimi przy podejmowanych wyborach.

Zaczęłam mówić o „Pożądanych uczuciach” na scenie, przy okazji wygłaszanych prezentacji.

– Gdy jasno określisz, co pragniesz czuć, twój sposób robienia życiowych planów może zostać wywrócony do góry nogami – wyjaśniałam.

Po wystąpieniu przychodziły do mnie dziewczyny z pytaniami:

– Jak mam zabrać się za ten cały projekt „Pożądanych uczuć”?

– Boże, masz świętą rację w kwestii uczuć i celów. Zawsze czułam podobnie. Czy mogę znaleźć gdzieś wzór, jak wykonać ćwiczenie?

To wyraźnie miało sens.

Nadałam tej teorii nazwę: „Strategia pragnień”. Opisałam ją w trzeciej sesji mojej książki The Fire Starter Sessions i okazało się, że ten rozdział wywołał najbardziej wartościowe dyskusje. Posypały się odpowiedzi. Ludzie dodawali zdjęcia przedstawiające swoje kluczowe pożądane uczucia wypisane w dziennikach i na lodówkach. Dyskutowali na Facebooku. Tweetowali „listy uczuć”.

W międzyczasie zaczęłam pracować nad całym procesem jeszcze głębiej. W formie medytacji, w formie systemu, w formie odkrywania mojej własnej relacji z konkretnym pragnieniem, w formie modlitwy… w formie multimedialnego kazania na temat podejmowania wyborów przynoszących większe korzyści.

A potem postanowiłam sprawić, aby to wszystko znalazło naprawdę ważne miejsce w świecie i udostępniłam program Mapy pragnień moim czytelnikom. Wtedy okazało się, że po prostu nie da się temu zaprzeczyć: ludzie pragną nowego sposobu na urzeczywistnianie różnych rzeczy w swoim życiu. Mniej presji, a więcej inspiracji. Głębszego znaczenia, ale bez konieczności poświęcania dobrobytu. Więcej miłości i o wiele mniej oceniania.

A historie… historie naprawdę mnie powaliły. Ludzie rzucali pracę lub zaczynali robić coś zupełnie inaczej. Zbliżali się do swoich partnerów oraz do najważniejszej osobistej prawdy. Bez względu na to, czy ktoś pisze mi o tym, co zakończył lub rozpoczął, czy też może opisuje jakiś schemat, który zrozumiał, jedna rzecz pozostaje całkowicie jasna: gdy zwrócisz się ku swoim pragnieniom, uwalniasz swoją moc – oraz radość.

Witaj w Mapie pragnień.

GŁÓWNE ZAŁOŻENIE

Pojmujemy na opak całą drogę do osiągania celów. Zazwyczaj zaczynamy od listy zadań, listy marzeń oraz strategicznych planów: wszystkich zewnętrznych rzeczy, które pragniemy mieć, dostać, osiągnąć oraz których chcemy doświadczyć. Wszystkie te aspiracje mają swoje źródło we wrodzonym pragnieniu, aby poczuć się w określony sposób.

A gdyby tak najpierw jasno określić, jak pragniemy czuć się w środku, a potem tworzyć listy zadań do wykonania, wyznaczać cele i spisywać marzenia?

Co chciałbyś czuć, patrząc na harmonogram przyszłego tygodnia? Gdy ubierasz się z rana? Gdy otwierasz drzwi swojego studia lub biura? Gdy odbierasz telefon? Gdy zrealizujesz ten czek, odbierzesz tę nagrodę, ukończysz swoje dzieło, dokonasz sprzedaży lub się zakochasz?

Co chciałbyś czuć?

„Świadomość tego, jak naprawdę pragniesz się czuć, to najpotężniejsza wiedza, jaką możesz posiąść. Wywołanie tych uczuć to najbardziej kreatywna rzecz, jaką możesz zrobić ze swoim życiem”.

– fragment „Sesja 3: Strategia pragnienia”, The Fire Starter Sessions

POMYSŁY. INTROSPEKCJA. JASNOŚĆ. AKCJA

To dwie książki w jednej. Pierwsza część to teoria: korzenie pragnień, siła uczuć, niebezpieczeństwa i obietnice intencji oraz celów. Druga część to metodyka: zeszyt ćwiczeń, który pomoże ci określić uczucia, których pragniesz doświadczać w życiu, oraz co pragniesz zrobić, mieć i czego doświadczyć, aby te uczucia wywołać.

Można by nazwać to holistycznym planowaniem życia. Wnętrze wychodzi na spotkanie światu zewnętrznemu. Dusza napędza świat materialny.

Cel Mapy pragnień:

› Przede wszystkim ma pomóc ci pamiętać o twoim świetle, twojej prawdziwej naturze, twoim źródle – źródle życia, które łączy nas wszystkich.

› Ukazać ci tęsknotę twojego serca – twoje kluczowe pożądane uczucia.

› Nauczyć cię, jak używać upragnionych uczuć w formie nawigacji pomagającej ci podejmować wybory, być obecnym tu i teraz oraz czuć, że żyjesz.

› Pomóc ci wykorzystać pożądane uczucia jako źródło pocieszenia i drogowskaz w trudnym czasie.

› Pokazać ci, jak uczynić z upragnionych uczuć kreatywne paliwo dla wywoływania w swoim życiu wspaniałych zdarzeń opromieniających świat.

› Pomóc ci skupiać się na pozytywnych aspektach twego życia, nie negując przy tym ani nie lekceważąc negatywnych rzeczy, które pragniesz zmienić.

› Pomóc ci zrozumieć, że twoja istota to o wiele więcej niż tylko twoje uczucia, a także, być może paradoksalnie, pomóc ci traktować uczucia jako znaki ukazujące ci drogę do twojej Duszy.

CZĘŚCIEJDOKONUJWYBORU

Mapa pragnień została stworzona, aby pomóc ci częściej dokonywać wyborów, które będą miały większy wpływ na twoje życie.

Oznacza to, że będziesz podejmować więcej decyzji w życiu oraz zarazem podejmować decyzje, które będą miały większe znaczenie.

Masz wiele do powiedzenia w kwestii swojego życia. Możemy świadomie dokonać tak wielu wyborów tworzących naszą rzeczywistość. Co pojawia się w naszych szafkach i garderobach, czym karmimy nasze ciało, z jakimi ludźmi spędzamy wolny czas, co dajemy innym, jak się modlimy, na czym skupiamy swoje myśli. Bałagan jest wyborem. Gniew jest wyborem. Rozgoryczenie jest wyborem. Tak samo jak są nim przestrzeń, elastyczność, śmiech, empatia, czułość i wytrwałość.

Wybory o dużym znaczeniu to „pełne wybory”, przy których bierzesz pod uwagę swój umysł, ciało i Duszę. Takie decyzje wpływają na naszą osobistą ekologię: jak dużo mamy czasu, czy jesteśmy zadowoleni z tego, na co go przeznaczamy, gdzie leżą nasze rany i czułe punkty, w jaki sposób nasze silne strony odpowiadają na potrzeby świata. Gdy podejmujemy decyzje, myśląc o sobie jako całości, mamy większą świadomość, czy nasze wybory przybliżają nas czy oddalają od nas samych, innych ludzi oraz społeczeństwa.

Jeśli zastosujesz Mapę pragnień w praktyce:

Układając cele na przyszły rok, planując najbliższy tydzień, budując swoją karierę, robiąc plany na wakacje… będziesz mieć w myślach swoje kluczowe pożądane uczucia.

Zastanawiając się, kogo zaprosić, jak zareagować, co podarować, gdzie się wybrać, jaki wykonać ruch, jak i do kogo się modlić… będziesz mieć w myślach swoje kluczowe pożądane uczucia.

Gdy zapragniesz coś zmienić, gdy będziesz cierpieć, gdy wpadnie ci do głowy świetny pomysł, gdy będziesz chciał coś stworzyć… będziesz mieć w myślach swoje kluczowe pożądane uczucia.

Układając e-mail, prosząc o coś, czego pragniesz, wybierając prezenty, kupując buty… będziesz mieć w myślach swoje kluczowe pożądane uczucia.

Kładąc się spać wieczorem i budząc się z rana… będziesz mieć w myślach swoje kluczowe pożądane uczucia.

A tym, co masz w myślach, tworzysz swoją rzeczywistość.

To musi być praktyczne. Mogę wyłożyć ci poetyckie teorie i motywacyjny doping, ale jeśli nie będą pomagały ci czuć się lepiej na co dzień, będzie to znak, że minęliśmy się z celem. Ja na przykład jestem osobą bardzo zorientowaną na efekty – najwspanialszym efektem, jaki osiągnęłam, jest to, że przez większość czasu czuję łączność ze swoim źródłem energii. Wymaga to codziennej świadomości i otwartości – w kuchni, w e-mailach, w rozmowach, w sklepie spożywczym.

JAK PLANUJESZ SWÓJ DZIEŃ, TAK PRZEŻYWASZ SWOJE ŻYCIE

Większość narzędzi do planowania życia skupia się na zewnętrznych celach i wynikach – na osiągnięciach. To bardzo wartościowe. Dążenie do konkretnego celu sprawia, że twoje życie posuwa się naprzód. Niestety większość systemów ustanawiania celów nie wykorzystuje najsilniejszej motywacji stojącej za każdym z dążeń: najbardziej upragnionych uczuć.

Nie dążysz do samego celu – dążysz do uczuć, które w twoim przekonaniu ma wywołać osiągnięcie danego celu.

Możesz nawet nie być tego świadomy. Większość z nas dąży do celów na autopilocie. Weszłam do lobby dużej korporacji, gdzie dookoła wywieszono cele, które wyznaczyli sobie pracownicy na najbliższe pięć lat. Być mężatką i mamą dwójki dzieci przed 34. urodzinami. Mieszkać nad oceanem i uwielbiać widok z mego okna. Odebrać dyplom MBA! Ukończyć maraton z najlepszym wynikiem w mojej grupie wiekowej. Będę podróżować po świecie i zarabiać na życie nauczaniem. Za pięć lat stworzę własną linię ubrań.

Super. Wspaniale osiągnąć te wszystkie rzeczy. Większość z nas żyje w prawdziwym raju przywilejów – nawet mając niewielkie środki, ogromna część nas ma dostęp do cudownych życiowych szans oraz możliwość zaspokojenia potrzeby kontaktów z innymi ludźmi. Możesz dążyć do czego tylko chcesz – po prostu bądź świadomy, dlaczego chcesz to osiągnąć. Bo jeśli wybierasz się do szkoły biznesowej, aby po rozdaniu dyplomów tata poklepał cię po plecach, dzięki czemu poczujesz się godny szacunku i silny, lub planujesz zakup domu o podłogach z twardego drewna, bo ma ci to przynieść uczucie spokoju, może to oznaczać, że szukasz miłości nie tam, gdzie trzeba.

Gdy jasno określisz, co pragniesz czuć, może się okazać, że zaczniesz dążyć do czegoś zupełnie innego i będziesz robić to w zupełnie inny sposób.

Gdy jasno określisz, co pragniesz czuć, twoje zewnętrzne cele mogą zająć bardziej odpowiednie miejsce w twojej psychice i poczujesz pewnie dużo większą spójność.

Gdy jasno określisz, co pragniesz czuć, samo dążenie do celu stanie się bardziej satysfakcjonujące. Jakość podróży i celu powoli zleją się w jedno w twoim sercu.

Czym ten program nie jest:

› Sposobem na planowanie kolejnej dekady lub całego twojego życia. Pięcioletnie plany są konieczne w firmach i przedsiębiorstwach. Tutaj zaczynamy od twojego serca: to ono powie ci, co pragniesz zrobić w świecie, a tym samym pomoże ci ułożyć twój pięcioletni plan, jeżeli będziesz go potrzebował i wtedy, gdy będzie ci potrzebny. Tutaj bierzemy na warsztat jeden rok naraz. Osobiście lubię tworzyć nową Mapę pragnień dwa razy w roku.

› To nie jest narzędzie do zarządzania projektami. Do takiego zastosowania będziesz potrzebował narzędzia stworzonego specjalnie w tym celu.

› To nie jest nowy system do zarządzania czasem lub kalendarz. Bo świat nie potrzebuje kolejnego systemu do zarządzania czasem lub kalendarza. I ponieważ istnieją już świetne systemy do tych celów.

Mapa pragnień to ideologia, którą możesz wpasować w każdy ulubiony system planowania kalendarza lub ustanawiania celów, którego obecnie używasz. To koń, który ciągnie cały kram.

Proszę, dostosuj to wszystko do siebie.

Wszystko możesz interpretować po swojemu – nie ma tu dobrego ani złego sposobu. Zacznij od czego chcesz. Powiedz to, co masz do powiedzenia.

Możesz na przykład:

Wykonać wszystkie ćwiczenia naraz i zrobić z tego swój duchowy maraton.

Zrobić sobie małe wakacje – trzy popołudnia poświęcone na introspekcję i wizualizację.

Poświęcić tyle tygodni, ile potrzebujesz.

Robić ćwiczenia raz na rok.

Wracać do wszystkiego każdej niedzieli.

Stworzyć grupę.

Wziąć sobie wolne od pracy i wykonać ćwiczenia w swoje urodziny.

Rozpoczynać każdy Nowy Rok od Mapy pragnień.

Gdy jasno określisz, co pragniesz czuć, samo dążenie do celu stanie się bardziej satysfakcjonujące.

Światło, które wskaże ci drogę

WSTĘP: PRAGNIENIE. NAJBARDZIEJ KREATYWNA SIŁA WE WSZECHŚWIECIE

„Przyjrzyj się naturze pragnienia, a zobaczysz nieskończone światło”.

– Padmasambhava, tybetański jogin

ESENCJĄ TWOJEGO PRAGNIENIA JEST UCZUCIE

Pragnienia umilające życie. Uśpione pragnienia. Sekretne pragnienia. Porzucone, zaniedbane, unikane pragnienia. Ocalone. Dzikie. Nienasycone. Pragnienia rozpalające twoją duszę.

Nigdy nie lekceważ potęgi pragnień.

Pragniesz tego i to bardzo. Aspirujesz do tego. Liczysz na to. Planujesz. Nie odpuszczasz. Sięgasz po to. Czujesz to pod skórą. Pragniesz tego, a to pragnie ciebie.

Tworzysz więc plan, jak to zdobyć. Cel. Lista marzeń. Cele na ten kwartał. Strategia. Kontrola postępów. Misja: możliwa do osiągnięcia.

A potem modlisz się, liczysz na to, wyczekujesz i masz nadzieję, że poczujesz się dobrze, gdy zdobędziesz to, czego chcesz.

Pragnienie to napęd stworzenia.

To szczyt naszej rozszerzającej się świadomości. Napełnia nas odwagą, by dokonywać najszlachetniejszych czynów, poświęcać się, dążyć i uciekać z ciemności w światłość. Może doprowadzić nas do szaleństwa, rozpaczy i obezwładniającego zwątpienia. Pragnienie steruje naszym dążeniem do przyjemności poszukiwanej w jedzeniu, seksie, radości, wyrażaniu siebie oraz więziach z innymi. Poprzez pragnienie lepiej poznajemy siebie samych, innych ludzi oraz życie.

Pragnienie leży u podstaw naszego boskiego impulsu ewolucji.

Pragnienie prowadzi nas do domu.

BIJĄCE SERCE WYZWOLENIA

Pewnego dnia wysłałam e-mail do lamy. Buddyjskiego, tybetańskiego lamy. Nazwijmy go Lama M. Byłam podekscytowana po weekendowych warsztatach z nim, innymi wyznawcami buddyzmu oraz aspirującymi buddystami. Tak na marginesie: nie należę do żadnej z tych grup. Daję ci znać: jeśli nie jesteś buddystą ani nie zamierzasz nim zostać, a pojawisz się na spotkaniu medytacyjnym, będziesz czuł się jak nieproszony gość. Mimo to wybierz się tam, jeśli masz okazję. Gdy będą intonować mantry w sanskrycie, powtarzaj za nimi, wpatrując się w poduszkę. Te wszystkie mantry rozszerzyły mój umysł. Gdy zamykałam oczy, widziałam święte kształty, moje serce przepełniła ulga i byłam gotowa, aby dobitniej zgłębić filozofię.

04.07.2010 r., 10:00, Danielle LaPorte pisze:

Najdroższy Lamo M.!

Bardzo ciekawi mnie kwestia „pragnienia” oświecenia. Chrześcijanie (religia mojej rodziny) czują pasję, która ich motywuje. To nieszczęsne pragnienie jedności – myślę, że częściej stoi za tym chęć uzyskania aprobaty niż stworzenia autentycznej więzi. Jest coś takiego w tym pragnieniu – coś pomieszanego z desperacką chęcią uwolnienia się od cierpienia, a zarazem stania się Jednością. W tym desperackim podejściu jest coś nie tak. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.

Chcę (bardzo) uwolnić się od pewnych rzeczy, których doświadczam, na początek od samotności wojownika oraz nieustannego oceniania samej siebie… Zastanawiam się jednak, czy to usilne pragnienie stania się „lepszą” nie jest czasem złym podejściem.

Może chodzi o to, abym odkryła swoją esencję, swoją naturę Buddy.

Mam w sobie ogień, pasję, głód, mooootywację – wszystkie te pożyteczne siły, które pomagają mi urzeczywistniać różne rzeczy (a urzeczywistniam wiele rzeczy i to szybko). Wydaje mi się, że są to cechy oddania. Pozostaje więc kwestia, czemu jestem oddana. Czy też chodzi o mój stosunek do samego oddania – do tego, czego pragnę?

Przechodząc do sedna, moje konkretne pytanie brzmi: Jaka energia pożądania oświecenia jest „prawidłowa”?

Czy to dobry punkt zaczepienia?

Przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia.

Pozostaję z szacunkiem i wdzięcznością

Danielle

PS Sprawa dharmy: Hm… Czy przyjmujecie płatność PayPalem? Chciałabym zapytać, jak mogłabym się odwdzięczyć za twoje nauki w mój ludzki sposób. Dana, prawda? Dobra, tradycyjna donacja?

Lama M. odpisał mi natychmiast. Dodam tylko, że odmówił przyjęcia donacji. Odpowiedź wyglądała mniej więcej tak:

Witaj Danielle,

Bardzo dobre pytania! [Na marginesie: ta natychmiastowa pochwała od Lamy M. sprawiła, że poczułam się od razu jak „dobra uczennica”. Lubi mnie! To połechtało moje ego. To był dobry początek].

„Twoje pytanie dotyka samego sedna wyzwolenia: jak chcieć czegoś, dążyć do celu, ale nie trwać w stanie pragnienia lub przywiązania. Odpowiedź jest bardzo prosta: nie da się! Taka jest właśnie istota pragnień”.

Sztuką jest jednak mieć „głębokie” pragnienie wyzwolenia lub wolności od stanu cierpienia, bo to jest właśnie ten „strumień” czy „prąd”, który popycha każdą istotę we właściwym kierunku…

Sztuka polega na zadawaniu sobie wciąż cichych pytań: Czy jestem zbyt uparta? Czy moje pragnienie wolności jest czyste, czy też jest zbrukane różnego rodzaju emocjonalnymi podtekstami? Czy pragnąc wolności, krzywdzę siebie lub innych dookoła? Czy prowadzę życie pełne dziwacznych szaleństw, czy też żyję w sposób naturalny i czysty? Innymi słowy, jak bardzo neurotyczne (zimne, krzywdzące, dysfunkcyjne) są moje działania, mowa (we wszystkich formach komunikacji) oraz myśli kręcące się wokół wyzwolenia lub przebudzenia?

Przeczytałam ten list tuzin razy. Powtórzę więc: to naturalne, że będziemy pożądać różnych rzeczy, nie wyłączając oświecenia. Głębokie pragnienie wolności jest szczególnie dobre – popycha nas w odpowiednim kierunku, przybliża do naszej prawdziwej natury. Jeśli jednak nasze duchowe dążenia uczynią z nas neurotycznych świrów lub zawziętych dupków, osiągniemy efekt odwrotny do zamierzonego. Rozumiesz?

Następnie Lama M. ponownie zlecił mi zadanie, które wcześniej mi wyznaczył: zwizualizować i wyrecytować 100 000 razy Sutrę Serca, a także zadzwonić do niego z rana. Załączył również modlitwę św. Jana od Krzyża, która według niego „pięknie mówi o naturze pragnień”. Refren brzmi tak:

„Aby znaleźć zadowolenie we wszystkim,

Nie pragnij zadowolenia z niczego.

Aby posiąść wszelką wiedzę,

Nie pragnij nic wiedzieć.

Aby wszystko zdobyć,

Nie pragnij mieć niczego.

Aby stać się wszystkim

Nie pragnij być niczym”.

– św. Jan od Krzyża

Tłumaczenie: pragnij całym sercem. Ale nie przywiązuj się do idei urzeczywistnia swojego pragnienia.

Sprytne. Bardzo sprytne.

Wyraźnie nadszedł czas, abym weszła w zdrowszą relację z samą istotą pragnienia – osiągnęła stan, w którym wciąż będę odczuwała silne pragnienia, ale będę potrafiła bardziej sobie odpuszczać. Doszłam do wniosku, że jeśli chcę zmienić to, jak pragnę, może powinnam przyjrzeć się temu, czego pragnę. Mogę też od razu postarać się zgłębić to, co stoi za moimi pragnieniami.

Czego pragnę:

Pragnę pisać, być szaleńczo zakochana, wspierać mojego syna w byciu sobą, dbać, aby moje włosy były grube i lśniące, zrobić sobie więcej tatuaży, recytować mantry, przemawiać na scenie, spać w lnianej pościeli, spędzać godziny na samotnej jeździe po otwartych przestrzeniach Nowego Meksyku, być elastyczną i produktywną, sama wychodzić na imprezy, spędzać czas w samotności w domu, pobyć sama, być lubiana – kochana – szanowana, utrzymywać w domu porządek niczym w świątyni, jeździć bezpiecznym samochodem, zarabiać miliony dolarów i oddawać dużą część tego innym, medytować, zostać złapaną przez burzę, tańczyć długo i intensywnie, nosić ubrania z kaszmiru, tworzyć rzeczy, które zainspirują ludzi do tworzenia czegoś własnego, pospać dłużej, segregować śmieci, być Jednością, znaleźć akceptację, chodzić na wesela (i pogrzeby), zamówić obiad z dowozem, podziwiać malarstwo Rothko, zadzwonić do babci, uwolnić pająki, pojechać znów do Indii, nie spać do późna, wybrać tę właściwą czcionkę, słuchać godzinami dźwięku tybetańskich mis dźwiękowych, obejrzeć trzy filmy dokumentalne pod rząd, zawsze dawać innym od siebie tyle ile jestem w stanie, codziennie używać perfum, ogolić głowę, spalić wszystko, co kiedykolwiek napisałam, udzielać rad, rozdawać pieniądze, dawać swój czas, odnaleźć swoją Prawdziwą Naturę i dotknąć twarzy Boga…

Czemu pragnę tego, czego pragnę?

Odpowiedź jest szybka, jasna i prosta: żeby poczuć się dobrze, oczywiście.

SPÓJRZ PRAGNIENIU W OCZY

„Pragnienie to nauczyciel: jeśli zanurzymy się w nim bez poczucia winy, wstydu lub uporu, może ukazać nam ono jakąś wyjątkową prawdę na temat naszego własnego umysłu, która pozwoli nam czerpać z życia w pełni”.

– Mark Epstein, Open to Desire

Gdy zaczynasz przyglądać się swoim pragnieniom, dzieje się coś fenomenalnego. Zbliżasz się do swojej obecnej rzeczywistości – tego wszystkiego, za co możesz być wdzięczny oraz wszystkiego, co pragniesz zmienić. Przybliżasz się też do swojego potencjału. Widzisz ciemną stronę swojego przywiązania, to, że walisz głową w mur, byleby tylko dostać to, czego pragniesz, natarczywość oraz chęć stawiania żądań światu. A także, litościwie, dostrzegasz czystość swojej tęsknoty – wszystko to, co naturalne, dobre i boskie w twoich życiowych pragnieniach.

Pragnienie to podstawa naszej woli życia. Gdy przestajesz pragnąć, przestajesz się rozwijać. Twoja pogoń za tym, czego pragniesz, może zmienić się z gorączkowej i powodowanej lękiem w ufną i płynną. Lecz nawet przy bardziej wyzwolonej świadomości pragnienie pozostaje podszewką naszej materialnej egzystencji oraz rozwoju duchowego.

Gdy zamykam na minutę oczy i zastanawiam się, czego pragnę najbardziej, gdy wnikam w swoje tęsknoty, mam wizję, w której znajduję się w czymś w rodzaju świętego jaja, w którym absolutnie wszystko jest możliwe, a zarazem wszystko jest tak niesamowicie delikatne. Staję się świadoma tęsknoty, która jest wszędzie: w moim ciele, umyśle i duchu – w moim bijącym sercu, osobowości oraz całej mojej Duszy.

Pragnienie tak wspaniale boli. To ból, przed którym nigdy nie uciekniemy, a także wcale nie będziemy chcieli tego zrobić, jeśli chcemy czuć w pełni, że żyjemy. Gdy zagłuszamy nasze naturalne żądze, wpływa to na wszystkie nasze zmysły. Nawet jeśli zdaje się, że zbyt długo czekamy na to, co ma się wydarzyć, lepiej jest czuć ból niż porzucić pragnienie. Niech uczucia wskazują ci drogę.

Twoje pragnienia wiele mówią. Prowadź z nimi szczere rozmowy. Możliwe, że usłyszysz, iż pragniesz X, bo dzięki temu poczujesz się spełniony. Lub też, że chcesz Y, bo dzięki temu poczujesz siłę. A może, że marzysz o Z, bo da ci ono poczucie wolności.

ZA KAŻDYM PRAGNIENIEM STOI UCZUCIE,

A UCZUCIA ZAPROWADZĄ CIĘ DO TWOJEJ DUSZY

Zajmiemy się tutaj analizą pragnień. Zygmunt Freud nazywał to psychoterapią. Po prostu chciałabym, żebyś wiedział, co pragniesz czuć.

Desperackie przywiązanie czy ufność? Wrogość czy hedonizm? Skupienie na ego czy poszukiwanie inspiracji w Duszy? Psychoanaliza twojej relacji z pragnieniami i sposobem, w jaki do nich dążysz, mogłaby zająć ci lata. Jestem fanką psychoterapii. Możesz zapytać moich terapeutów: wszystkich siedmiu, których odwiedzałam w minionych latach. Myślę, że każdemu przydałoby się kilka lat terapeutycznego, szamańskiego, somatycznego wyładowania, podróż astralna, analiza snów, medytacyjna, energetyczna terapia czaszkowo-krzyżowa oraz regresja hipnotyczna pomagająca poznać przeszłe wcielenia, odrobina pracy nad stanem umysłu i głębokie zanurzenie się w swojej Duszy. A jednak…

Jestem też pragmatyczką – i często się spieszę. I pragnę być szczęśliwa – tak bardzo jak tylko się da, najszybciej jak to możliwe. I wiem, że nie jestem w tym osamotniona.

Pomówmy więc o duchowości praktycznej. Świętości w życiu codziennym. O podjęciu odpowiednich działań, bez zwłoki.

Przejdźmy prosto do tego, czego wszyscy chcemy: do tego, jak poczuć się dobrze, oczywiście.

JAK CHCIELIBYŚCIE SIĘ CZUĆ? ZAPYTAŁAM. A WY ODPOWIEDZIELIŚCIE: