Manufaktura snów - Adam Kadmon - ebook
lub
Opis

Tomik wierszy, w którym autor dzieli się z czytelnikami swoją wizją świata. Z pewnością nie jest to świat cukierkowy. Nie znajdziemy w nim sielanki, ani romantycznych miłosnych uniesień. Autor nazywa się post-turpistą i neo-turpistą. Wiersze Adama Kadmona mówią o czymś zwyczajnym, niepięknym, epatują naturalizmem, czasem wręcz przesadzonym krytycyzmem w stosunku do rzeczywistości. Pokazują codzienność, ból, szarość, mówią o upadku moralności, deptaniu zasad, ukazują obłudę, pustkę, niwecz pamięci historii.

 

To wiersze prawdziwe, dotykające trudnych tematów, bez przyoblekania w piękne metafory, wolne od narzucania płaszczyka przyjemnej w odbiorze ugłaskanej formy i treści. Utwory, które wymuszają na czytelniku zatrzymanie się na chwilę, by zagłębić się w ciąg liter, który na pierwszy rzut oka zlewa się w jedną plamę, by po chwili wwiercić się w umysł i powoli ustawiać w odpowiedniej kolejności, odkrywając swoje znaczenie krok po kroku.

 

Wiersze wymagające kontemplacji, zadumy i analizy, by dotrzeć do ich znaczenia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 41


Adam Kadmon
Manufaktura snów

Wersja Demonstracyjna

Wydawnictwo Psychoskok

Adam Kadmon „Manufaktura snów”

Copyright © by Adam Kadmon, 2019

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak

Korekta: Joanna Barbara Gębicka, Emilia Ceglarek

Projekt okładki: Robert Rumak

Zdjęcie na okładce: © Mysticsartdesign – Pixabay

Skład: Jacek Antoniewski

Ilustracje na okładce: Jung Shan

Skład epub i mobi: Kamil Skitek

ISBN: 978-83-8119-478-5

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]

OD AUTORA

Mam nieskromną przyjemność zaprezentować Czytelnikom mój kolejny tomik: „Rzecz o numerze VI”.

Z uwagą, życzliwością, nawet krytycznie pochylcie się nad nim.

Podzielcie się proszę uwagami ze mną.

Krytycznymi nawet. Będą dla mnie cenne, bo przecież – istotne.

DZIĘKUJĘ za Waszą przychylność, pozdrawiając.

Adam Kadmon

Tomik nosi tytuł:

„MANUFAKTURA SNÓW”

Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam.

OSKOMA II

głód łaknienie cała ta abstrakcja 

inny wymiar opowieści próżniaczej 

inny temat na temat odległy 

od pierwotnej treści

czego pragniesz opowiedz człowieku 

na oskomie nie znasz się zupełnie 

człowiek brzmi dumnie gdy

opycha się bez żadnego kontaktu

z rzeczywistością

to nie jest temat na poemat 

śmiech śmiechem

gdy tylko nicpotem perfidnie żartować

jak i ja żartowałem

SZAFA

Na dnie starej szafy wymoszczę swój garnitur.

Nie widzi mnie wtedy nikt, kogo nie wymagam widzieć.

I słyszeć, jak sądzę.

Mam roztropną przyjemność nieoglądania rzeczywistości 

jaka jest, jaka wnet zapewne będzie.

Z oczu oddal widoki.

Powidoki niesławy z wzajemną życzliwością.

Słów nie słyszę sprzeciwu; chociażby.

Szafa podparta jej szafy istnieniem.

Co warta istota nieużywalności?

TWÓRCZOŚĆ

za progiem wydarzeń agora w promieniach

wiem że istnieje że dobrze się ma 

my ludzie wygnani 

my ludzie przegrani 

liczymy już tylko ostrakonów skorupki 

nie słyszy wtedy nas nikt 

płacz nieroztropne miasto za 

widnokresem zdarzeń

LAWA

jesteś lawą ostygłą 

podobną do obsydianu 

do szkła 

spopieliłaś spojrzeniem 

miast wiele

pochłonęłaś niezliczone istnienia

bądź pamiątką 

nieznanej pamięci 

przetrwaj 

osłupienie swoje

KLAPA w BUTONIERCE

wszechświat w butonierce 

aby to trafił 

przenajświętszy szlag 

polityka cuchnie 

niezmiennie 

dla wszystkich 

po równo 

dla swoich 

najwięcej 

już nie odróżnia 

dobrego od złego 

człowiek kroczący 

na przełaj budzi 

łańcuch nieszczęść 

nie sprostał tu 

wszechświat niebiańskim 

żądaniom 

z resztą pozorowanym 

nic więcej

niech ostatnią umiera nadzieja 

nie czeka nas 

nawet zmierzch ergo 

koniec historii

Koniec Wersji Demonstracyjnej