Wydawca: Czerwone i Czarne Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski

Mam pewność istnienia tamtego świata ebook

ks. Jan Kaczkowski  

4.85185185185185 (27)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 71 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Mam pewność istnienia tamtego świata - ks. Jan Kaczkowski

Zbiór myśli ks. Kaczkowskiego to lekcja smakowania życia. Na przekór chorobie, cierpieniu, świadomości zbliżającej się śmierci. Myśli niebanalne, zaskakujące, mądre, szczere układają się w poradnik, jak przeżyć życie intensywnie, ale przyzwoicie, jak nie popełniać błędów egoizmu, jak oswajać w sobie chorobę i strach przed śmiercią.

Opinie o ebooku Mam pewność istnienia tamtego świata - ks. Jan Kaczkowski

Fragment ebooka Mam pewność istnienia tamtego świata - ks. Jan Kaczkowski

Bóg nie jest zazdrosnym, mściwym dziadem, który chce ograniczyć naszą wolność. Dopóki będziemy mieli takie wyobrażenie Boga, to będzie potworem, któremu nie będziemy w stanie wybaczyć.

Po śmierci będziemy wchodzić w interakcje z innymi, nie tyle mówić, a bardziej wysyłać myśli. Sanktuarium sumienia będzie zabezpieczone. Wygląda to tak: do teraz poza tobą – i to w ograniczonym zakresie – do twojego sumienia nie ma dostępu nikt, jedynie Bóg. Po śmierci zaś poznamy swoje sumienie w pełni, Bóg je prześwietli, co nie pozbawi nas integralności i wolności. Mamy nadzieję wszyscy spotkać się – oby po jednej stronie.

Wierzę w dwa światy, które się przenikają, duszę zmarłych i obecność aniołów.

Dlaczego nie miałbym wziąć pod uwagę tego, że za każdym razem, kiedy jestem przy konających, wśród tych wszystkich rzeczy, które oni mówią, nagle słyszę: „Mamo” albo „Mamusiu”. No dobrze – mówi moje sceptyczne ja. Przecież w chwili zagrożenia i lęku wszyscy wzywają matkę. To odruchowe. To słowo jest instynktownym i najcieplejszym schronieniem. Ale dlaczego tak wielu ludzi wtrąca nagle: „O, przyszli już do mnie”. „O, już tutaj są”. Kto?... Pytam wtedy sceptycznie, czy nie dzieje się tak może tylko w mojej kulturze, polskiej czy europejskiej. Ale nie. Tak mają wszyscy, bez względu na kontynent, religię i światopogląd. Każdy, kto nie utracił mowy, mówi, że przychodzą do niego „oni”. „Oni” – kto? A może warto przypomnieć sobie o pięknym dogmacie, który mówi, że Bóg, stwarzając człowieka, stwarza mu też opiekuna. Anioła Stróża.

Raz tylko spotkałem człowieka, który opowiadał mi o swoim doświadczeniu z tamtej strony. Był to dojrzały mężczyzna, niezwykle stabilny psychicznie, chirurg. Przywołuję jego świadectwo, gdyż jego powierzchowność absolutnie nie zdradzała głębokiej religijności. Przeżył ciężki wypadek, nie było tunelu, lecz świadomość bycia wobec ogromnej Miłości. Miłość ta była osobnością.

Kiedy mam wątpliwości w wierze, nawet fundamentalne, to przypominam sobie oczy moich umierających braci i sióstr, którzy niby patrzą na mnie, ale mają utkwiony wzrok gdzieś w odległy punkt i dosłownie widzą zaświaty. Jestem racjonalistą. Ale oni często mówią o obecności dusz czyśćcowych. To pokazuje, że świat nadprzyrodzony się wciska w nasz świat racjonalny. To mi daje pewność, tak jak nieogarniona wielkość kosmosu, który jest tak wspaniale zorganizowany.

Pan Bóg to nie jest potwór latający ponad światem, poza naszym pudełkiem matriksa i mówiący: „Zosia, nie złożyłaś rączek, zgubisz zabawkę. A ty, Kowalska, mi się nie podobasz, więc wpadniesz pod samochód”. Takiego Boga nie ma! Prawdziwy Bóg chrześcijan jest Bogiem dramatycznie bliskim, który jest z każdym człowiekiem i z nim się zjednoczył. Stworzył nas nie jako anioły, a jako biologię, która musi się kiedyś zepsuć.

Niezwykły przyrost szczęścia musi dawać moment, kiedy stajemy wobec Boga. A Boga rozumiem jako światło osobowe przenikające nasze sumienie. Wobec tego światła nie potrafimy już kłamać. Jesteśmy do niego pociągani – czujemy wtedy totalną miłość i bliskość, które nas rozwalają. Jeśli zaś odczytujemy siebie jako ciemność, to nie tyle Bóg nas potępia, ile sami chcemy się schować przed rażącym dysonansem między światłem a naszą ciemnością. I uciekamy w samotność, w nienawiść do siebie i do światła.

Obwinianie o wszystko Boga jest smutne. Co więcej, to strasznie proste tłumaczenie rzeczywistości. Jeśli nie możemy kogoś wprost oskarżyć, to najłatwiej obwinić Pana Boga – a to miłość mi się nie udała, biznes nie wyszedł, spadła na mnie choroba albo wpadłem pod samochód. Bóg, na tyle, na ile Go znam, nie jest tak prymitywnym dziadem, żeby zsyłać na nas choroby i inne nieszczęścia.

Kiedy jesteśmy zdrowi, piękni i bogaci, jest z nami i nam błogosławi. A kiedy jesteśmy biedni, chorzy i brzydcy, to tym bardziej jest blisko nas. On jest niezmienny, to my bywamy zmienni. Jak nam wszystko idzie, to się niczym nie przejmujemy i swoje sukcesy przypisujemy wyłącznie sobie. A jak dzieje się coś złego, to jakże to przypisać sobie, swojemu trybowi życia, pomyłkom biznesowym? Na Pana Boga łatwiej zwalić...

Religijność bywa dewocją, a pobożność, jak sama nazwa wskazuje, jest bliskością z Panem Bogiem. Oczywiście ta pierwsza może, ale nie musi pomagać tej drugiej. Pan Bóg to nie jest magik. Skoro w pacierzu mówimy „Bądź wola Twoja”, to róbmy to świadomie. Jego wola nie dzieje się tylko wtedy, kiedy jest nam dobrze, ale też źle. Zakładamy jednak, że w Jego woli jest nasze dobro – po tej i po tamtej stronie.

Bóg nie jest zazdrosnym, mściwym dziadem, który chce ograniczyć naszą wolność. Bóg nie przesuwa nas palcem po szachownicy życia. Dopóki będziemy mieli takie wyobrażenie Boga, to będzie potworem, któremu nie będziemy w stanie wybaczyć.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Książka powstała na podstawie wypowiedzi ks. Jana Kaczkowskiego z wywiadów, audycji radiowych, programów telewizyjnych oraz z vloga, który prowadził.

Wybór i redakcja Karolina Rychter

Projekt graficzny, łamaniePaweł Panczakiewicz/PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN ®

Zdjęcie na okładceAdam Kozak

Korekta Beata Saracyn

Wydawca Wydawnictwo Czerwone i Czarne

Copyright Czerwone i Czarne

ISBN 978-83-7700-309-1

Skład wersji elektronicznej pan@drewnianyrower.com