Magiczne przygody Anastazji - Joanna Marcol - ebook

Magiczne przygody Anastazji ebook

Joanna Marcol

0,0
3,29 zł

lub
Opis

Anastazja to z pozoru całkiem przeciętna dziewczynka, ale wkraczając w jej magiczny świat, szybko przekonujemy się, że ma niezwykły dar. Poprzez czytanie książek, Anastazja przeżywa bardzo ciekawe przygody związane z ich treścią.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 37




Joanna Marcol

Magiczne przygody Anastazji

© Joanna Marcol, 2017

Anastazja to z pozoru całkiem przeciętna dziewczynka, ale wkraczając w jej magiczny świat, szybko przekonujemy się, że ma niezwykły dar. Poprzez czytanie książek, Anastazja przeżywa bardzo ciekawe przygody związane z ich treścią.

ISBN 978-83-8104-536-0

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Nazywam się Anastazja i jestem przeciętną dziewczynką, ale tylko na pierwszy rzut oka.

Już się zastanawiam, czy was zainteresowałam? Bardzo by mnie to ucieszyło, ale pewnie większość potrzebuje więcej wrażeń, więc zapraszam do niezwykłej podróży po moim zwariowanym świecie.

Urodziłam się w maleńkim miasteczku na południu Polski, w którym mieszkam do dziś. Mamy śliczny nowy rynek, dużo parków (gdzie uwielbiam czytać książki), przepływa tu też rzeka nad którą lubimy się wygrzewać i popływać z koleżankami. Ach zapomniałam napisać jak się nazywa moje miasteczko. Od tego powinnam zacząć, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie to przez moje rozbiegane myśli. Tak więc moje rodzinne miasteczko to Ośli dołek. Teraz zapewne myślicie, że mieszkają tu same osły he he, ja na pewno bym tak to skojarzyła. Po tym co mi się przydarzyło nie zdziwiłoby mnie nawet jak mieszkały by tu ogromne ślimaki z ludzkimi głowami.

Ośli dołek, nazywa się tak, ponieważ leży między dwoma górami, które wyglądają jak ośle uszy. Myślę, że wystarczy tych opisów, bo boję się was wystraszyć nudą. Ja sama nie lubię książek gdzie muszę przebrnąć przez te wszystkie achy, echy jakie to cudne, piękne i w ogóle..

Jak już pisałam nazywam się Anastazja, moja mama to Oliwia, tata Konrad, a brat Kacper i oczywiście jest jeszcze moja kotka Debi. Ona jest moją najlepszą przyjaciółką, jej mogę powierzyć każdą tajemnicę i wiem, że się nie wygada tak jak niektóre moje koleżanki. A wierzcie mi, że tajemnic mam bardzo dużo.

Odkąd pamiętam zawsze przydarzały mi się niezwykłe rzeczy i to zawsze jak się budziłam ze snu, albo lekkiej drzemki. Po raz pierwszy, kiedy pomyślałam, że jest ze mną coś nie tak, to jak po przebudzeniu na poduszce znalazłam kapelusz czarownicy. Długo się zastanawiałam skąd się wziął i jedyne rozsądne wyjaśnienie jakie mi przyszło do głowy, mama zrobiła mi prezent niespodziankę. Właśnie od tygodnia pochłaniałam książkę o czarownicy Agacie. Pochłaniałam tak to nazywali rodzice, ponieważ twierdzili, że ja nie czytam tylko dosłownie pochłaniam książki. Szło mi to niezwykle szybko. Wtedy byłam jeszcze dość malutka i z reguły czytałam baśnie, ale książka o czarownicy to było już coś. Wracając do znalezionego kapelusza to miałam prawie pewność, że dostałam go od mamy ewentualnie taty, ale w to wątpię, bo z reguły męczyłam moją mamusię opowieściami o Agacie. Chciałam tak jak ona zostać czarownicą, albo przynajmniej czarodziejką i posiadać taki niezwykły kapelusz. Nie namyślając się długo, zbiegłam na dół po schodach z zawrotną prędkością i wpadłam do kuchni gdzie znajdowała się mama. Ucałowałam ją w oba policzki i podziękowałam za prezent. Jakie było moje rozczarowanie, gdy mama wybałuszyła na mnie swoje piękne oczy i powiedziała, że nic nie wie o żadnym kapeluszu. Nie zastanawiając się długo pobiegłam odszukać tatę i to jemu podziękować. Jak zwykle znalazłam go grzebiącego przy samochodzie, jakby tylko na nim świat się kończył. Jednak teraz nie irytowało mnie to. Byłam szczęśliwa, że dał mi taki fajowy prezent. Jak już udało mi się zwrócić uwagę taty na siebie zaraz mu podziękowałam i chciałam biec z powrotem pobawić się moim nowym nabytkiem. Niestety reakcja taty była taka sama jak mamy. Teraz to już naprawdę nie wiedziałam komu podziękować. Został jeszcze kot, ale mimo jego wspaniałości i niesamowitości nie sądzę, że dałby rade kupić mi kapelusz. Ach znowu zapomniałam został jeszcze mój brat. Kacper… nie to było niemożliwe. On jeszcze nigdy nie zrobił mi prezentu. Nie licząc świąt i urodzin, ale to co innego. Tak naprawdę nie wiedziałam kto to mógł być. Babcia, ani żadna ciocia i nikt inny nas dzisiaj nie odwiedzał, a poza tym mało kto wiedział o moim marzeniu. W dalszym ciągu nie mogłam uwierzyć, że to Kacper. Prędzej spodziewałabym się żaby na poduszce. Jak na dzisiaj to miałam dość gaf w postaci dziękowania, więc postanowiłam przestać się przejmować od kogo dostałam kapelusz i pobiegłam się nim pobawić. Niestety nie trwało to długo, następnego ranka już go nie było. Tak jak się pojawił równie szybko znikł. Od tego momentu zaczęłam się zastanawiać, czy ze mną wszystko jest w porządku… Zawsze miałam wybujałą wyobraźnię, ale żeby do tego stopnia?

Minęło kilka