Wydawca: Wilga Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2014

Magiczne baletki. Delfina i czarodziejskie baletki ebook

Darcey Bussell

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Magiczne baletki. Delfina i czarodziejskie baletki - Darcey Bussell

Delfina zawsze marzyła o tym, żeby zostać baletnicą. I oto pewnego dnia zostaje zaproszona do szkoły baletowej. Nie może ukryć zachwytu. Jednak nie wszystko jest takie różowe, jak jej się wydawało na początku. Na szczęście dzięki czarodziejskim baletkom Delfina odkryje całkiem inny świat...

Opinie o ebooku Magiczne baletki. Delfina i czarodziejskie baletki - Darcey Bussell

Fragment ebooka Magiczne baletki. Delfina i czarodziejskie baletki - Darcey Bussell

Darcey Bussell

Delfina i czarodziejskie baletki

Magiczne baletki

Tłumaczenie: Michał Zacharzewski

Tytuł oryginału: Delphie and the Magic Ballet Shoes

Ilustracje: Katie May

Text and illustrations copyright © HarperCollins Children’s Books, London 2008

Copyright © for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o., Warszawa 2014

Copyright © for the Polish translation by Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o., Warszawa 2014

Tłumaczenie: Michał Zacharzewski

Opracowanie graficzne okładki: Agnieszka Michalska

Redakcja: Julia Celer

Korekta i skład: Dolina Literek

Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o.

ul. Foksal 17, 00-372 Warszawa

tel. 22 826 08 82, faks 22 380 18 01

e-mail:biuro@gwfoksal.pl

www.wilga.com.pl, www.gwfoksal.pl

ISBN 978-83-7881-455-9

All rights reserved

Wszelkie prawa zastrzeżone

Żadna część tej publikacji nie może być powielana, przekazywana lub wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez uprzedniej zgody Wydawcy.

>Skład wersji elektronicznej: Michał Olewnik / Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.i Krzysztof Talarek / Virtualo Sp. z o.o.

Specjalne podziękowania dla Lindy Chapman i Katie May

Dla Phoebe i Zoe, które były dla mnie inspiracją

Prolog

W delikatnym bladym świetle pojawiła się dziewczynka. Opuściła głowę, a ręce wyciągnęła przed siebie. Po chwili ciszy rozległy się pierwsze takty melodii. Dziewczynka zawsze kochała muzykę. Dzięki niej przenosiła się do innego świata – magicznego i niezwykłego, gdzieś daleko, daleko stąd. Wiedziała, że gdy zamknie oczy i mocno się skupi, trafi właśnie tam. Teraz zresztą też. Kiedy więc zagrała w niej muzyka, splotła ręce nad głową i uniosła się na czubkach palców. Zaczęła tańczyć…

1Szkoła baletowa pani Zarakowej

Delfina spieszyła się do domu, oddychając chłodnym, marznącym powietrzem. We wszystkich budynkach wzdłuż ulicy zaciągnięto już zasłony. We wszystkich poza jednym, tym z oknami po obu stronach wejścia, żelaznymi poręczami i kutą bramą. Do drzwi prowadziły dwa kamienne schodki, a wewnątrz widać było światło.

Choć na ramionach dziewczynki osiadały kolejne płatki śniegu, Delfina przystanęła i jak codziennie spojrzała z tęsknotą na mosiężną tabliczkę wiszącą na ścianie budynku: „Szkoła baletowa pani Zarakowej”. Otwarto ją cztery tygodnie temu…

Tuż obok zatrzymał się samochód. Wyskoczyły z niego dwie dziewczynki. Chyba miały po dziewięć lat, tyle samo, co Delfina. Włosy upięły w niewielkie koczki.

– Szybciej, bo się spóźnimy! – zawołała jedna z nich. Minęły bramę i otworzyły drzwi. – Ale pani Za-Za się zdenerwuje!

Delfina zobaczyła długi szeroki korytarz o białych ścianach i drewnianą podłogę. Po chwili jednak ciężkie drzwi się zatrzasnęły.

Dziewczynka poczuła, że pęka jej serce. Marzyła o tym, żeby chodzić tutaj na zajęcia taneczne. Uwielbiała balet, ale rodzice próbowali ją do niego zniechęcić.

– Może kiedy podrośniesz… – powiedziała kiedyś mama, po czym ucałowała jej długie ciemne włosy. – Najbliższa szkoła jest przecież po drugiej stronie miasta. To za daleko, żeby wozić cię tam co tydzień.

Delfina nie chciała niczego odkładać. Z biblioteki wypożyczyła więc wszystkie książki o balecie i tańczyła niemal codziennie. Ćwiczyła właściwie bez przerwy, w domu i w ogrodzie. Nie wstydziła się nawet wirować na ulicy. Uwielbiała kręcić się i kołysać, podskakiwać i podrygiwać. Trudno to może wyjaśnić, ale choć nigdy nie brała lekcji tańca, to serce jej podpowiadało, jak to jest być prawdziwą baleriną.

A właśnie niedawno pani Zarakowa otworzyła szkołę przy jej ulicy! Szkoda, że nie mogła z tego skorzystać.

Delfina rozumiała, że rodzice nie mają pieniędzy na zajęcia.

– Przykro mi, kochanie – westchnęła pani Durand, jej mama. – Nie stać nas, żeby posłać cię na zajęcia.

Dziewczynka stanęła przy ogrodzeniu szkoły. Z oddali słyszała ciche dźwięki pianina, pomiędzy gałęziami drzew widziała światło padające z olbrzymich okien. Zadrżała z zimna i poprawiła płaszcz, jednak nie ruszyła się z miejsca.

Światła i muzyka zapraszały do środka. Przeszła więc przez bramę i zbliżyła się do budynku. Ostrożnie zajrzała przez okno. Zobaczyła olbrzymią salę z lustrami na wszystkich czterech ścianach. Osiem dziewczynek w tym samym wieku stało tuż przy barre, drewnianej poręczy okalającej całe pomieszczenie. Małe baletnice miały na sobie różowe kostiumy przepasane wstążkami na wysokości talii, jasne rajstopy i satynowe baletki z tasiemkami zawiązanymi wokół kostek.

Z gracją uginały i prostowały kolana, przez cały czas stojąc na paluszkach.

– Plié1 – westchnęła Delfina, rozpoznając krok, o którym czytała w jednej z książek.

Och, gdyby tak mogła zatańczyć razem z nimi!

Pani