Magia mody. Jak się ubierać, żeby wyrazić swoją osobowość i odnieść sukces w pracy i życiu osobistym - Tess Whitehurst - ebook
lub
Opis

Odkryj, jak moda może pomóc ci prawdziwie być sobą, przyciągać dobry los i manifestować twoje marzenia. Kiedy twoja piękna rzeczywistość wewnętrzna i zewnętrzna pasuje do siebie, możesz rozkoszować się w magii każdego dnia.

Moda stosowana z intencją może być potężną, afirmującą życie praktyką. Zbuduj garderobę pełną rzeczy, które wzmacniają twoje unikalne cechy i osobisty magnetyzm. Wybieraj ubrania, buty i akcesoria - w tym to, co już posiadasz - które sprawią, że będziesz wyglądała i czuła się jak najlepiej.

Dobieraj wspierające cię stroje na każdą okazję, korzystając z prostych wskazówek na temat wszystkiego: od kolorów, materiałów i wzorów do kamieni szlachetnych, lakieru do paznokci i tatuaży. Opierając się na astrologii, feng shui, psychologii i wielu innych dziedzinach, ten ciekawy i mistyczny przewodnik modowy pomoże ci wyrażać swoje prawdziwe "ja" oraz rozbudzić szczęście i powodzenie.

Poznaj magiczną stronę swojej garderoby i wydobądź swój wewnętrzny blask!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 228

Kolekcje



TYTUŁ ORYGINAŁUMagical Fashionista. Dress for the Life You Want

Tłumaczenie: Łukasz Woźniak

Redaktor prowadzący: Agnieszka Fiedorowicz

Redakcja: Małgorzata Szewczyk

Korekta: Dorota Brzostek

Projekt okładki: Łukasz Werpachowski

Copyright © 2016 for Polish edition by ILLUMINATIO Łukasz Kierus

ISBN 978-83-65170-64-4

www.illuminatio.pl

Wydawnictwo ILLUMINATIO Łukasz Kierus

E-mail:[email protected]

Dział handlowy:[email protected]

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

Przez długi czas uważałam modę za coś mało ważnego. Mimo że lubiłam kupować i nosić rzeczy, w których się dobrze czułam, miałam też wrażenie, że poddaję się swego rodzaju grzesznej przyjemności. Nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę, ale być może w środku jakiś głos mówił mi „Z tyloma prawdziwymi problemami na świecie, kto miałby czas na modę?”.

Kiedy patrzę w przeszłość, wydaje mi się to dziwne, bo wszystkie moje decyzje zawodowe oraz tematy książek i artykułów koncentrowały się na poglądzie, że nasze światy zewnętrzny i wewnętrzny są jakoś ze sobą połączone – i nawet coś tak zwykłego, jak posprzątanie domu lub przemalowanie łazienki, może mieć bardzo pozytywne odbicie w każdej sferze życia. Dlaczego więc ubrania miałyby mieć tylko wartość funkcjonalną i być traktowane jedynie jako rozrywka, na której skupiamy się od czasu do czasu, a dodatkowo jako kłopot, z którym związane jest przepuszczanie pieniędzy? Dlaczego nie miałyby być one czymś, czemu powinno się poświęcać prawdziwą energię i uwagę?

* Tłumaczenia cytatów własne (o ile nie oznaczono inaczej). Wszystkie przypisy pochodzą od tłumacza.

Odpowiedź jest złożona. Po pierwsze, kiedy powierzchownie oceniałam modę, odepchnęłam cały ten temat na tyły mojej świadomości, nawet tego nie zauważając. Po drugie, bardziej istotne z perspektywy samorozwoju – mój stosunek do ubierania się, strojenia i dbania o siebie wziął się z doświadczeń z dzieciństwa, gdy tematy te były określane lekceważąco. Ostatecznie, jeśli świadomie nie zmieniamy swoich wewnętrznych wzorców, często traktujemy samych siebie w taki sposób, w jaki byliśmy traktowani jako dzieci. Ja sama nie byłam nauczona, jak bardzo radosny i cenny może być proces wybierania i noszenia ubrań, które kocham. Możesz sobie wyobrazić, jak bardzo mi – jako osobie, dla której samouzdrawianie stało się pasją – przydało się to triumfalne odkrycie.

Zapewne pierwszy raz zorientowałam się, że powinnam przyjrzeć się bliżej mojej perspektywie na modę, gdy zobaczyłam film dokumentalny Bill Cunningham New York. Chwila patrzenia na świat pełnymi zapału oczami Billa Cunninghama, weterana fotografowania mody ulicznej, pomogła mi zdać sobie z czegoś sprawę. Podczas gdy moda może wydawać się powierzchowna dla kogoś, powiedzmy koczującego w biurze Vogue, w rzeczywistości jest ona osobistą formą sztuki. To połączenie pomiędzy nami a resztą świata. To narzędzie wyrażania siebie, jak i pełnego szacunku obserwowania i doceniania ludzi dookoła. To także sposób celebrowania każdej chwili, wnoszenia magii w życie. Są to ważne obserwacje, biorąc pod uwagę, że wszystko jest ze sobą połączone – również nasz nastrój oraz stan umysłu.

Gdy zaczęłam więc patrzeć na modę w ten sposób, mogłam odnieść to do swojego życia i zobaczyć jej moc w praktyce. Kiedy byłam szczęśliwa i wszystko układało się świetnie, moja garderoba to odzwierciedlała. Kiedy czułam z kolei wstyd lub brak pewności siebie, również dało się to zauważyć w sposobie mojego ubierania. Czy to nastrój jest odbiciem wnętrza szafy, czy też na odwrót? Oczywiście odpowiedź brzmi – jedno i drugie.

Wszystkie kultury z każdego okresu, w każdym miejscu na Ziemi wykazywały swego rodzaju wzór podążania za modą. Charakterystyczną cechą ludzką wydaje się podnoszenie decyzji dotyczących samego siebie i swojego ubrania do rangi wyższej niż czysto funkcjonalna. Na poziomie osobistym nie można zaprzeczyć, że czujemy się lepiej w nowej fryzurze i ładnym stroju. A kiedy czujemy się lepiej, podejmujemy dobre decyzje, jesteśmy pewniejsi siebie i wzbudzamy większy szacunek u innych. Właściwie, dlaczego mamy się przez to osądzać i umniejszać znaczenie tego aspektu ludzkiego życia? Pragnienie wyrażania i upiększania siebie poprzez nasze decyzje modowe jest po prostu częścią ludzkiej natury. Moglibyśmy równie dobrze krytykować się za chęć zakochania się lub spacerowania boso po trawie.

Przypatrz się liliom

Mój ojciec nie jest zbyt religijny, jednak dużo czyta. Jego ulubionym cytatem z Biblii był zawsze fragment Ewangelii Łukasza: Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich*. Pamiętam, jak często powtarzał to mnie i mojemu bratu, kiedy byliśmy dziećmi. Wtedy myślałam, że oznaczało to: Kogo obchodzi, co masz na sobie albo gdzie pracujesz? Kwiaty i tak są ładniejsze, nawet niż królowie. Jednak obecnie interpretuję to z trochę głębszym sensem. Teraz, kiedy przyglądam się liliom, dostrzegam jak bezcenny i cudowny jest każdy kwiat, po prostu taki, jaki jest – tak samo jak ty i ja, i tak samo jak Salomon. Jego królewskie szaty nie miały znaczenia w porównaniu z jego wrodzonym pięknem i perfekcją. To nie jego ubranie o tym świadczyło, ale on sam.

Jeśli chodzi o modę, musimy zacząć właśnie z taką wiedzą. Już jesteśmy piękni! Boskość i wspaniałość mamy w sobie z natury. Jesteśmy już liliami. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, będziemy pamiętać o odczuwaniu radości (a nie zmartwienia czy stresu) podczas wybierania swoich zjawiskowych ubrań – bo robimy to, aby uhonorować perfekcyjne piękno, które jest już w naszym posiadaniu. Nie chcemy zasłonić tego piękna; chcemy pozwolić mu lśnić.

Poza tym, bądźmy szczerzy: choć lilie są piękne, gdybyśmy spróbowali iść za ich przykładem i chodzić nago, w większości przypadków nie wyszłoby to nam na dobre. Możemy też sobie wyobrazić, że na pewno nie powiodłoby się to Salomonowi.

Co oznacza posiadać magiczną garderobę

Dobrze. Teraz, kiedy już obaliliśmy mit o powierzchowności mody i przyjrzeliśmy się liliom na głębokim poziomie, zastanówmy się nad tym, co oznacza być osobą ubraną modnie i magicznie?

Jeśli Wszechświat jest czystą wibracją – a taką hipotezę postawiło wielu nowoczesnych fizyków i duchowych nauczycieli – jesteś zarówno częścią tej uniwersalnej wibracji, jak i własnej częstotliwości w sobie samej. Zgodnie z metafizycznymi teoriami, im czystsza i bardziej zachęcająca energia, którą wysyłasz, tym bardziej pozytywne i pożądane okoliczności, które przyciągasz do siebie. Wtedy, niczym lojalni słuchacze twojej stacji radiowej, rzeczy, które są zgrane z twoją wibracją, będą przez ciebie nieodparcie i magicznie pozyskiwane. Mogą to być na przykład okoliczności i ludzie, którzy są podobni energetycznie do tego, co ty wysyłasz.

Jedno z najskuteczniejszych dostępnych nam narzędzi, przydatne, aby oczyścić i podnieść naszą energetyczną częstotliwość (i tym samym przyciągnąć rzeczy, których chcemy), znajduje się w naszej szafie – są to nasze ubrania oraz to, jak je nosimy. Sporo „nieożywionych” obiektów ma na nas wpływ (użyłam cudzysłowu, bo tak naprawdę nie ma rzeczy nieożywionych, jeśli przyjmiemy, że wszystko ma w sobie żywą energię). Aby to zilustrować, wyobraźmy sobie, że pojedynczy strój może wpłynąć na nas w sposób, który przyniesie tak bezpośrednie korzyści, jak otrzymanie nowej pracy, znalezienie nowej miłości albo po prostu przeżycie cudownego dnia. A ponieważ większość z nas nosi coś codziennie, moc garderoby – tak jak moc nurtu rzeki, wygładzającego kamienie na brzegu – jest nieprzerwalna i nie do uniknięcia. Ubieranie się w sposób magiczny polega na wejściu w tę siłę, dostrojeniu naszej częstotliwości i pogłośnieniu naszej osobistej stacji radiowej – tak, abyśmy mogli nadawać wiadomości, które naprawdę chcemy wysyłać światu, abyśmy czuli się jak najlepiej oraz stale przyciągali życie, o którym marzymy.

Twoja istota jest idealnie piękna i nie przypomina żadnej innej. Tak jak z diamentami, płatkami śniegu czy chmurami (albo liliami i królami!), nigdy nie było ani nie będzie kogoś takiego jak ty. I chociaż jesteś zdecydowanie zbyt magiczna i tajemnicza, aby kiedyś zostać określoną lub zrozumianą przez kogokolwiek (włączając w to siebie), powinnaś starać się jak najlepiej podążać za radą Szekspira – „poznaj samego siebie”. To podstawowy klucz do poprawienia wibracji poprzez moc twojej garderoby.

Kiedy zaczniesz rozpoznawać piękno tego, kim jesteś, jak się czujesz i jak naturalnie wyrażasz swoje charakterystyczne „ja”, będziesz mogła upiększać się ubraniami i akcesoriami, wybranymi specjalnie, aby wzmocnić twój czar i moc energetycznego rozpędu. Dlatego w tej książce będziemy badać unikalne wewnętrzne i zewnętrzne sposoby, którymi twoja istota się wyraża. Jednocześnie przyjrzymy się strategiom – zarówno praktycznym, jak i mistycznym – które ożywią i rozwiną tę istotę w jak najbardziej atrakcyjny i korzystny sposób.

Twoja unikalna istota: pierwszy kontakt

Weź jakiś zeszyt lub dziennik i, bez zbędnego zastanawiania się, odpowiedz na poniższe zagadnienia:

Jeśli mogłabym być zwierzęciem, byłabym:

Trzy

cechy tego zwierzęcia, które podziwiam, to:

Troje

ludzi, których podziwiam (mogą być to celebryci, członkowie rodziny, przyjaciele, bohaterowie fikcyjni albo ktokolwiek inny):

Troje

ludzi, którym (chociaż trochę) zazdroszczę:

Troje

nieżyjących znanych osób, z którymi chciałabym mieć okazję spędzić czas:

Trzy

cechy, które chciałabym reprezentować:

Trzy

miasta, do których chciałabym się przeprowadzić lub je odwiedzić:

Trzy

cechy, którymi chciałabym być opisywana przez ludzi (nawet, jeśli teraz taka nie jestem):

Jeśli byłabym kwiatem, byłabym:

Trzy

cechy tego kwiatu, które podziwiam:

Teraz poświęć chwilę, aby przejrzeć to, co właśnie napisałaś. Pamiętając, że twoje odpowiedzi w jakiś sposób odbijają lub określają wewnętrzne „ja”, pomyśl, czy twoja zewnętrzna ekspresja wyraża to samo? Przykładowo, jeśli napisałaś, że chciałabyś odwiedzić Indie, to czy kiedykolwiek słuchasz indyjskiej muzyki, oglądasz bollywoodzkie filmy albo nosisz bransolety? A jeśli zazdrościsz Angelinie Jolie, czy masz przynajmniej jedną elegancką czarną sukienkę? (Zazdrość często znika, kiedy dostrzegamy w sobie i akceptujemy części naszej osobowości, które obiekt zazdrości reprezentuje). Jeśli chciałabyś spotkać się z Jackiem Kerouac, czy rozmawiasz czasami o poezji, słuchasz Charliego Farkera lub zaszywasz się sama w chatce na odludziu? Jeśli czujesz więź z kwiatami bzu, czy twoja szafa, ogród albo perfumy to odzwierciedlają?

Kiedy rzeczywistość wewnętrzna i zewnętrzna pasują do siebie, nasze cele stają się prostsze do określenia, łatwiej urzeczywistniamy marzenia, życie się rozwija, a wszystko przynosi nam więcej satysfakcji. A ponieważ to, co nosimy, znajduje się dosłownie na granicy pomiędzy dwiema rzeczywistościami, ważnym sposobem na zrównoważenie obu z nich są właśnie nasze decyzje modowe.

Siła ubioru

Po tym, jak skończyłam szkołę średnią, zamiast pójść na normalne studia, wybrałam szkołę aktorską. Chociaż już nie jestem aspirującą gwiazdą filmową, wciąż bardzo doceniam wiedzę, którą tam zdobyłam. Przykładowo – o sile ubioru. Nie mogłabym zliczyć, ile razy zdarzyła mi się taka sytuacja: oglądałam scenę graną w kółko przez moich znajomych, aż wreszcie jeden z nich dodawał do niej jakiś akcent kostiumowy – na przykład kapelusz, szalik lub parę butów – a wtedy grana postać od razu pojawiała się w pomieszczeniu. Aktor nie wlókł się już ze swoją rolą, lecz był żywy, ze swego rodzaju magnetyczną i zachwycającą autentycznością, pewnością siebie i tym, czego dany bohater wymagał. Grupa oklaskiwała grających, a nauczyciel mówił: „Brawo, ten kapelusz naprawdę zmienił całą twoją postawę. Już nie odgrywałeś tej postaci, byłeś nią. Nagle wszyscy ci uwierzyliśmy”.

Zdaję sobie sprawę, że na co dzień nie gramy, tylko jesteśmy. Jeśli chcemy się czuć pewnie, autentycznie czy jakkolwiek inaczej, dany szalik (lub para butów na wysokim obcasie) może być tym, co nam pomoże. Wcale nie oznacza to bycia sztucznym lub płytkim: chociaż dodatek do naszej garderoby może być zwykłą rzeczą, to wynikające z tego uczucie jest znacznie ważniejsze. Emocje silnie podkreślają i wpływają na całe nasze życie, włączając w to nasze działania oraz to, jak inni nas widzą i się do nas zwracają – a nie ma w tym nic sztucznego.

Proponuję więc ponownie wziąć swój dziennik i zanotować dziesięć emocji, które chciałabyś regularnie odczuwać, albo cech, które chciałabyś posiadać. Potem poświęć chwilę na zastanowienie się, jakie „elementy kostiumowe” mogłyby dać ci do nich dostęp. Kowbojskie kozaki? Luksusowa piżama? Jaskrawoczerwona szminka? Być może są to rzeczy już znajdujące się w twojej szafie, a być może całkiem inne. Na razie proszę cię tylko, abyś to przemyślała. Wciąż jeszcze się rozgrzewamy.

Ubierz się zgodnie z życiem, jakiego chcesz

Nie jest tajemnicą powiedzenie o ubraniach odpowiednich, by osiągnąć sukces (znane jest używane w języku angielskim wyrażenie dress for success). Zdecydowanie większość z nas zgodziłaby się, że nie spodziewamy się zdobyć miłości naszego życia lub dostać wielkiej okazji życiowej ubrane w dresy i wyglądające, jakbyśmy dopiero wstały z łóżka. W mojej pracy zawodowej konsultantki feng shui obowiązuje podobna zasada: „Zaprojektuj przestrzeń zgodną z tym, czego chcesz doświadczyć”. Zatem wykreuj romantyczną atmosferę, jeśli chcesz przeżyć romans, stwórz spokojne miejsce do uczenia się, jeśli chcesz osiągnąć naukowy sukces…, i tak dalej. To naprawdę proste, a jednak przydaje się nam przypomnienie, że jeśli chcemy przyciągnąć określony stan w naszym życiu, możemy naturalnie zwiększyć swe szanse poprzez przygotowanie się na niego. Co więcej, jeśli to przygotowanie możemy uczynić świetną zabawą i radosnym oczekiwaniem, tym lepiej. Jest to metoda postawienia nas samych w sytuacji, w której chcemy się znaleźć – a to, jak pamiętasz, dostosowuje nas do częstotliwości naszego marzenia.

Aby to przedstawić w inny sposób – jeśli czujemy głęboko w sercu, że jesteśmy przeznaczeni do określonego życia i stanu, i jeśli zachowujemy się jak ktoś, kto już to przeżywa, wtedy szansa na urzeczywistnienie się tego w fizycznym wymiarze gwałtownie rośnie. Wielokrotnie słyszymy o sławnych ludziach sukcesu, którzy udowodnili prawdziwość tej tezy: Dale Carnegie, Russell Simmons, Louise Hay, Jim Carrey czy Oprah Winfrey są tylko kilkoma przykładami. A odpowiednie ubieranie się jest oczywiście tego istotnym składnikiem – nie wspominając, że bardzo przyjemnym!

Weź ponownie swój dziennik i odpowiedz na pytania:

Co

chcę przeżyć na mojej ścieżce zawodowej?

Jak

chciałabym kreatywnie wyrażać siebie?

Czego

chcę doświadczyć w sferze miłości?

Jakiego

rodzaju uznania i sukcesu pragnę?

Jak

wyglądałaby dla mnie idealna sytuacja finansowa?

Teraz zastanów się: czy twoje ubrania pomagają ci czuć się, jakby te warunki już zostały spełnione w twoim życiu? Jeśli nie lub jeśli przydałoby się trochę poprawek w tej sferze, pamiętaj o tych celach w trakcie dalszego czytania tej książki – i zapisuj wszelkie nowe pomysły lub przypływy inspiracji, które ci się nasuną.

Zauważ, że jeśli na przykład twoim największym pragnieniem jest chodzenie na większą liczbę przyjęć towarzyskich, nie sugeruję, żebyś zakładała sukienkę koktajlową na popołudniowy wypad do lokalnej kawiarni. Ponieważ w ubraniu pasującym do sytuacji zazwyczaj wyglądamy i czujemy się najlepiej, powinnaś raczej wybrać coś swobodnego, a jednocześnie eleganckiego i odpowiedniego do kawiarni. Ubierz się w taki sposób, żebyś czuła się jak ktoś, kto jest zapraszany na wiele przyjęć towarzyskich.

Ale z drugiej strony, może będziesz w humorze na coś bardziej seksownego, więc założysz szpilki na wypad do supermarketu – podobnie jak moja zajmująca się muzyką kuzynka i przyjaciółka, Emily Whitehurst. Wspomina ona:

Kiedyś, tak po prostu, zdecydowałam wystroić się do sklepu spożywczego Trader’s Joe w środku dnia. Chciałam założyć wysokie obcasy i śliczną sukienkę – coś, w co ubrałabym się na randkę lub występ. Zazwyczaj noszę dżinsy i T-shirt, ale wtedy z jakiegoś powodu chciałam być bardziej pociągająca. To zadziałało! Ludzie patrzyli na mnie w inny sposób i myślałam, że pewnie zastanawiali się, co zamierzałam robić, skoro robiłam w tym stroju zakupy. To był miły sposób, żeby użyć własnego wizerunku dla rozrywki.

Jakie sygnały wysyłasz?

Ważne jest to, jakie wiadomości przesyłamy światu przez to, co nosimy. Chociaż to również może wydawać się płytkie (ostatecznie liczy się to, co w środku, prawda?), wcale tak nie jest. Reagowanie emocjonalnie na wzorce, które widzimy w fizycznym świecie, jest po prostu częścią natury człowieka. Tak naprawdę, wszyscy to robimy. Jak wspomniałam wcześniej, we wszystkich kulturach na ziemi, we wszystkich epokach, konkretne typy ubrań wysyłały konkretne sygnały dla innych, określając na przykład osobowość, status cywilny albo stopień zamożności. Zatem zamiast to oceniać lub z tym walczyć, dlaczego nie użyć tego dla własnej korzyści?

To może brzmieć banalnie, ale jest prawdziwe: czy zastanowiłaś się kiedyś, jak dużo radości może stworzyć coś tak prostego jak uśmiech? Uśmiechasz się ciepło do kogoś, co poprawia jego dzień; ten ktoś uśmiecha się równie ciepło do trzech innych osób, a to poprawia ich dzień – i tak dalej. Teraz pomyśl, o ile bardziej uśmiechasz się, kiedy czujesz się olśniewająca. Oczami swojego umysłu patrz na siebie, jak na kogoś pięknego i radosnego, promieniejącego przesłaniem, że życie jest piękne i wszystko idzie dobrze. Gdziekolwiek pójdziesz, niech spokój i piękno podążają za tobą, trafiając falami (poprzez postrzeganie i emocje) do innych ludzi, którzy dzielą się tym uczuciem z innymi ludźmi, a ci z kolei dzielą się nim z następnymi.

Z drugiej strony, pomyśl, że mogłabyś nieświadomie, za pomocą swojej garderoby i odpowiadającego jej nastroju, wysyłać światu wiadomość, że nie jesteś „nikim specjalnym”. Być może kiedyś uznałaś, że świecenie swoim światłem zbyt jasno jest zarozumiałe, a noszenie stroju zbyt ślicznego jest płytkie. To smutne, że świat traci okazje, aby doświadczać takich fal spokoju i piękna! I smutne, że inni może nie są tak usposobieni, by zauważyć twoją niesamowitą duszę i wszystkie dary, które masz do zaoferowania.

Oczywiście, mogą być też inne specyficzne sygnały, które czasami potencjalnie wysyłamy naszym ubraniem, przykładowo: „Cenię cię i cieszę się, że mogę z tobą spędzić czas”, „Jestem wart szacunku”, „Naprawdę potrzebuję uwagi” albo „Nie obchodzi mnie to głupie spotkanie”.

Zróbmy więc kolejne ćwiczenie z dziennikiem. Zapisz cyfry od jednego do pięciu i bez zbędnego zastanawiania, wypisz pięć sygnałów i wiadomości, które obecnie wyrażasz swoim doborem ubrań. (Jeśli chcesz, możesz też spytać o to szczerego, ale oddanego przyjaciela). Później ponownie zapisz te numery i tym razem wypisz sygnały, które chciałabyś wysyłać światu swoim ubraniem.

Zauważ, jakie kolory, wzory i faktury lubisz

Czy istnieją konkretne kolory lub faktury, do których stale czujesz się przywiązana? Może jakiś motyw lub deseń – jak nadruk w pióra, tureckie wzory czy szkocka krata – konsekwentnie przyciąga twoją uwagę? Wszystkie takie pragnienia mogą być głosem twojej świadomości, naturalnie chcącej przyciągać określony typ energii. Jeśli, na przykład, owiniesz się w pasie chustą z nadrukiem w pióra, być może poczujesz się lekko i radośnie, a ta energia cię ożywi lub zrównoważy dokładnie w taki sposób, w jaki w danym dniu potrzebujesz. Warto zatem zauważać i honorować tego typu zachcianki. (Później powiemy więcej na temat świadomego stosowania kolorów i wzorów w celu pobudzenia lub zbalansowania nastroju).

Z drugiej strony, powinnaś się upewnić, że nie wybierasz rzeczy automatycznie. Nasz smak i preferencje – nie mówiąc o obecnych trendach – zmieniają się, musimy więc być tego świadomi i brać to pod uwagę przy podejmowaniu decyzji, co zatrzymać, czego się pozbyć i co nowego dodać do naszej szafy. Chodzi mi na przykład o to, że jeśli wszyscy wiedzą, żeby kupić ci na Gwiazdkę różowe akcesoria lub swetry, bo zawsze kochałaś różowy, powinnaś od czasu do czasu ocenić, czy dalej jest tak samo.

Twoja osobista playlista

Wielu różnych szamanów i mistyków od niepamiętnych czasów używało muzyki do leczniczych praktyk. Zauważ, że w kinie (naszej najnowocześniejszej formie szamańskich opowieści), muzyka może zmienić nudną scenę w moment, który jest zabawny, przerażający lub wzruszający. Aby zacząć bliżej poznawać swoją wewnętrzną istotę oraz złagodzić przejście w harmonijną synchronizację pomiędzy twoją wewnętrzną i zewnętrzną rzeczywistością, chciałabym, abyś stworzyła swoją osobistą listę utworów. Możesz ją zmieniać i rozwijać w trakcie czytania tej książki, ale zacznijmy w taki sposób:

Stwórz dla samej siebie playlistę zawierającą przynajmniej osiem piosenek, ale może być ich dwanaście lub jeszcze więcej, wyrażających cechy, energię lub sytuacje, które opisałaś w poprzednich ćwiczeniach z dziennikiem. Jeśli czujesz, że jeszcze nie do końca polubiłaś tę energię, w porządku. Po prostu gdzieś zacznij – na przykład szukaj piosenek, które przypadną ci do gustu i pomogą czuć się silną i odważną. Później, kiedy rozwiniesz się w podróży z magiczną modą, zaczniesz odróżniać wszystko to, co rozbrzmiewa prawdziwą tobą, a co nie, i odpowiednio zmieniać swoją playlistę.

Możesz uznać za pomocne, aby trochę zaszaleć i wyjść ze strefy komfortu twoich tradycyjnych gustów muzycznych. Być może pierwsze ćwiczenie pokazało, że chcesz odwiedzić Francję. Zatem poświęć trochę czasu i znajdź jakąś francuską muzykę, którą kojarzysz z tym krajem – niezależnie od tego, czy jest to muzyka klasyczna, jazz, elektronika, pop, rap czy coś całkiem innego. A jeśli okazało się, że zazdrościsz jakiemuś celebrycie, którego również nie znosisz, zastanów się, jakie cechy reprezentuje ta osoba? Nawet jeśli są to cechy, którymi pogardzasz – jak na przykład „obnoszenie się ze sobą” lub „egocentryzm” – być może uda ci się znaleźć kilka chwytliwych melodii oddających je w bardziej przyjazny sposób. (Tak jak wspomniałam wyżej, gdy coś nas mocno drażni, często jest to oznaką jakiegoś aspektu naszej własnej osobowości, którego jeszcze w pełni nie odkryliśmy lub nie zaakceptowaliśmy).

Wolne skojarzenia również są w porządku. Na przykład, jeśli nie dasz rady znaleźć świetnej piosenki o kwiatach kamelii, pozwól sobie działać bardziej artystycznie niż logicznie, a być może znajdziesz taką piosenkę, która przypomina ci o uczuciu patrzenia na tę roślinę. Ponadto, w późniejszych ćwiczeniach mogłaś odkryć, że chcesz uosabiać więcej pewności siebie, znaleźć nowy zawód polegający na pracy z dziećmi oraz wysyłać światu sygnał radosnego entuzjazmu. Spróbuj znaleźć piosenkę, która zainspiruje cię do tego pełnego pewności chodu, którego pragniesz, melodię przypominającą ci o młodzieńczej niewinności dzieci, a także radośnie entuzjastyczną nutę. Nie myśl nad tym za dużo – dopóki znajdujesz piosenki intuicyjnie, wybierając te pasujące do wcześniej opisanych przez ciebie cech i warunków – nie ma tu wyborów prawidłowych i błędnych. Zawsze możesz dopracować swoją playlistę później, więc po prostu zacznij – od czegokolwiek.

Jeśli widziałaś kiedyś film dokumentalny o projektancie mody Isaacu Mizrahim – Unzipped – być może pamiętasz, jak podczas projektowania linii ubrań zainspirowanej Mary Tyler Moore śpiewał i nucił motyw muzyczny z jej programu telewizyjnego. Później nowa wersja tej piosenki była tłem do pokazu kolekcji. Następne ćwiczenie będzie podobne, choć nie będziesz tworzyć międzynarodowej linii wykwintnej mody, uznanej na całym świecie. Zajmiesz się czymś jeszcze lepszym. Odkryjesz i poznasz głębiej istotę swojej natury i znajdziesz własny stylistyczny wyraz ekspresji, jednocześnie ucząc się, jak poprawić jakość i stan swojego życia.

Teraz, kiedy już stworzyłaś swoją playlistę, zrób coś dla mnie, dobrze? Gdy nikogo nie będzie w pobliżu, wybierz przynajmniej dwie piosenki i zatańcz do nich (lub bądź nawet bardziej szalona i pozwól, aby to świat je wskazał, naciskając na odtwarzaczu „wybierz losowo”). Wygłupiaj się i po prostu dobrze się baw. Podgłośnij muzykę, zrelaksuj się i pozwól swojemu ciału ruszać się tak, jak ono chce. W duchu zabawy zacznij ucieleśniać cechy obecne w danej piosence. Taniec jest bardzo skutecznym ćwiczeniem, aby wprawić w ruch swoją energię, uwolnić tę uwięzioną oraz wejść w kontakt z prawdziwym „ja”. Nawet, jeśli wydaje się, że nic takiego się nie dzieje, uwierz mi: to ćwiczenie naprawdę szybko i w idealny sposób otworzy cię na pozytywne zmiany i oczyści drogę przed tobą. Jeśli chcesz, możesz je powtarzać. Korzystne będzie też wygodne słuchanie swojej playlisty przy wykonywaniu codziennych czynności: kiedy prowadzisz samochód, gdy sprzątasz w domu i tak dalej.

Oczyść szafę z rupieci

Czy jesteś gotowa na rozruszanie swojej modowej energii oraz gruntowne oczyszczenie przed czekającą nas przyjemną i interesującą pracą? Tak? Świetnie! Zajmijmy się szafą. Ale najpierw weź ze sobą dużą szklankę lub butelkę wody, zapal kadzidło albo użyj kilku kropel pięknie pachnącego olejku eterycznego i włącz swoją playlistę. Widzisz, jak dobrze już się bawimy? Teraz wyciągnij wszystko z twojej szafy i szuflad – wszystko. Śmiało, zrób to! Rozłóż swoje rzeczy na łóżku albo rozrzuć je na podłodze. Wyciągnij z kątów każdy drobiazg. Wiem, że to pracochłonne, ale ten proces naprawdę uwolni energię i wprawi ją w ruch.

Ponieważ, jak już kilka razy wspomniałam, nasze wewnętrzne i zewnętrzne środowiska są ze sobą połączone, pij dużo wody podczas tego ćwiczenia – pomoże to oczyścić twoje ciało i emocje w miarę porządkowania garderoby.

Teraz, kiedy już to zrobiłaś, przyjrzyj się każdej rzeczy z osobna. Czy pasuje ona do esencji, jaką chciałabyś emitować? Do cech, które chciałabyś posiadać? Do stanu, który chciałabyś urzeczywistnić oraz do sygnałów, które chciałabyś wysyłać? Czy bardzo ci się podoba? Czy obecnie na ciebie pasuje? Czy założyłaś ją w ciągu ostatniego roku? (A jeśli była zakopana tak głęboko, że o niej zapomniałaś, czy cieszysz się, że wkrótce ją założysz?). Jeśli ta rzecz wymaga naprawy, czy zajmiesz się tym w ciągu najbliższych siedmiu dni? Czy sprawia ona, że czujesz się cudownie i atrakcyjnie? Jeśli odpowiedziałaś na te pytania „nie” – dobrze się domyślasz: czas się tych rzeczy pozbyć. Pozostałe ciuchy możesz umieścić z powrotem w swojej szafie lub komodzie (a swoją drogą, możesz wykorzystać tę możliwość, aby strategicznie zwiększyć organizację i wydajność swojej garderoby).

Pomimo że preferuję metodę „wyciągnij wszystko, a włóż z powrotem tylko dobre rzeczy”, uważam za inspirujący pomysł autora, eksperta modowego i gwiazdy telewizyjnej Tima Gunna, radzącego zrobienie czterech stosów podczas sprzątania w szafie. Są to: stos „poruszający duszę”, „do naprawienia”, „do rozdania” oraz „do wyrzucenia”. Jeśli chodzi o ten pierwszy (moim zdaniem znakomicie nazwany), Tim podkreśla: „Pamiętaj, że ten stos nie jest tylko na fantastyczne rzeczy – ten twarzowy bawełniany podkoszulek, który kochasz, również trafia tutaj”. Bo rzeczywiście: jeśli coś nie porusza twojej duszy (albo przynajmniej nie przyczynia się do całego poruszającego duszę stroju, jak na przykład perfekcyjne rajstopy albo idealnie pasujący biustonosz), to dlaczego miałabyś to zatrzymywać?

Na tym etapie możesz odkryć, że posiadasz mnóstwo rzeczy, których na pewno chcesz się pozbyć – albo takie, które za wszelką cenę chcesz zatrzymać. Być może zdasz sobie sprawę, że masz pełno ubrań, które kochasz, albo że zostało ci takich tylko kilka. Niezależnie od tego, proces ten pomoże ci zapoznać się z rzeczami, które posiadasz, jednocześnie dając możliwość zorganizowania swojej szafy w sposób wygodny do przeglądania i bawienia się nią (a zarówno jednego, jak i drugiego będziesz robić mnóstwo).

Podkreślam, że to tylko początkowa zmiana – sposób pozbycia się oczywistego nadmiaru w celu przygotowania do bardziej kreatywnej i transformacyjnej pracy – przed tobą. To prawdopodobne, że podczas czytania tej książki nagle zdasz sobie sprawę, że jesteś gotowa pozbyć się jednej lub kilku określonych rzeczy. Może nawet zechcesz powtórzyć ten proces: wyciągnij wszystko, przejrzyj i włóż z powrotem do szafy.

Pamiętaj, że z boskiej i mistycznej perspektywy energia ani zasoby nigdy się nie gubią – a cokolwiek dajesz, zawsze powraca do ciebie. Zatem, kiedy darujesz gdzieś ciuchy, które już na ciebie nie pasują albo ich już nie lubisz (lub nigdy nie lubiłaś), co dajesz od siebie? Świetne, „nowe” ubrania (dla kogoś innego) i/lub finansowe wsparcie (dla organizacji charytatywnej, którą wybrałaś). To oznacza, że nie tylko stworzysz w swojej szafie więcej przestrzeni na bardziej funkcjonalną odzież w twoim guście, ale także uzyskasz dodatkowe karmiczne „punkty” w zakresie ubrań i pieniędzy.

Myśl o wszystkim jak o energii, a dostrzeżesz, że uwalnianie się od rzeczy, których już nie chcesz – i dawanie ich komuś, kto je doceni – zawsze przynosi obfite nagrody.

Zielony płaszcz

Miałam kiedyś absolutnie doskonały płaszcz. Był welurowy, koloru zielonej trawy, miał kołnierz i mankiety ze sztucznego futra – idealnie do mnie pasował. Niestety, zostawiłam go pewnego razu w samolocie i nie dałam rady go odzyskać. Będąc konsultantką feng shui i entuzjastką pozbywania się drobiazgów, powtarzałam sobie, że skoro natura nie znosi próżni (zasada sprzątania rupieci) oraz nic nie ginie w Boskim Umyśle (metafizyczne prawo), to na pewno był mi przeznaczony równie wspaniały płaszcz, który miał mi się ukazać w cudowny sposób o idealnym czasie.

Cóż, długo się nie pokazywał. Wreszcie zdałam sobie sprawę, że wciąż nie wyzwoliłam się z mojego pierwszego płaszcza. Ponieważ dalej aktywnie żałowałam zgubienia go w samolocie i wciąż myślałam o nim jak o „moim płaszczu”, w wymiarze energetycznym, który jest wszystkim, co naprawdę istnieje, dalej był on mój. Ponieważ znajdował się w moim polu energii, wspomniane wyżej metafizyczne prawa nie mogły zadziałać. Innymi słowy – zgodnie ze strukturami energetycznymi, które wysyłałam, płaszcz ten nadal zajmował miejsce w moim życiu.

Gdy to sobie uświadomiłam, zrobiłam wizualizację, w której całkowicie uwolniłam płaszcz do światła, równocześnie afirmując moje zaufanie w pojawienie się nowego. Faktycznie – w przeciągu tygodnia znalazłam w sklepie z rzeczami używanymi w pobliżu mojego domu inny, równie magiczny zielony płaszcz.

Morał z tej historii? Gdy pozbywasz się starych rzeczy – czy to je gubiąc, czy gdzieś oddając – całkowicie się od nich uwolnij: nie tylko na planie fizycznym, ale też energetycznym. W ten sposób nowa energia oraz środki będą łatwo i obficie wpływać do twojego życia.

* Łk 12, 27 [w:] Biblia Tysiąclecia – Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań 2003.