Wydawca: Armoryka Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 85 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Magia i spirytyzm w zarysie - Ks. Antoni Moszyński

Ks. Antoni Moszyński, „Magia i spirytyzm w zarysie”: Spirytyzm był u nas w modzie. Nie było prawie domu, gdzie by się nie kręciły stoliki. Spirytyzm miał zmienić postać świata, miał szczęśliwymi uczynić ludzi. Spirytyzm nowoczesny urodził się w Ameryce, skąd przeszedł wkrótce do Francji i rozszerzył się po całej Europie. Kręcące się stoliki lat kilka byty zabawą, u nas zwłaszcza, wyższej klasy towarzystwa; lud prosty, wierzący jak Pan Bóg przykazał, nie zajmował się stolikami tańcującymi. Ale jak wszelka moda zjawia się i ginie, tak i ze spirytyzmem się stało. Lat kilka czy kilkanaście nie słychać o nim było, aż oto w ostatnich czasach zjawił on się z nową siłą, z duchami widzialnymi nie tylko w postaci drobnej ręki kobiecej jak było przedtem, ale nawet w całkowitej ich postaci, z ciałem i kośćmi. Spirytyzm stał się osobną, podług jednych religijną, podług innych filozoficzną nauką. Nie naszych czasów spirytyzm jest wynalazkiem. Znany już on był w starożytności, i daje się widzieć we fragmentach filozofów indyjskich, egipskich i greckich. Patriarchą i apostołem nowoczesnych europejskich spirytów jest Allan Kardek...

Opinie o ebooku Magia i spirytyzm w zarysie - Ks. Antoni Moszyński

Fragment ebooka Magia i spirytyzm w zarysie - Ks. Antoni Moszyński

Ks. Antoni Moszyński

Magia i spirytyzm w zarysie

_____

Armoryka

Sandomierz

Projekt okładki: Juliusz Susak

Wydanie na podstawie edycji: Kraków, W Drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego pod zarządem Ignacego Stelcla. 1876. Zachowano oryginalną pisownię

Copyright © 2014 by Wydawnictwo „Armoryka”

Wydawnictwo ARMORYKA

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

tel +48 15 833 21 41

e-mail:wydawnictwo.armoryka@interia.pl

http://www.armoryka.pl/

Magia i spirytyzm w zarysie

Lat temu kilkanaście spirytyzm był u nas w wielkiej modzie. Nie było prawie domu, w którymby się nie kręciły i nie gadały stoliki. W przekonaniu wielu spirytyzm oczekiwać miała wielka przyszłość, miał on zmienić postać świata, miał szczęśliwymi uczynić ludzi. Znałem jednę bardzo zacną i dobrze wychowaną damę, egzaltowaną spirytkę, która serio i z największem przekonaniem dowodziła, że w spirytyzmie uczeni czerpać będą wyższą naukę, poeci natchnienie, a w dowód tego

twierdziła, że duch jakiś, za pośrednictwiem stolika, podyktował jej kilka czy kilkanaście arkuszy powieści mającej być arcydziełem. Czy to arcydzieło ukończone i ogłoszone zostało światu, wiadomo mi nie jest. Wszystkie na jakie zdobyć się mogłem argumenta, przekonaniem jej zachwiać nie zdołały. Bóg wie do czegoby doszły marzenia o kręcących się stolikach, gdyby ich nie zastąpiły wkrótce inne marzenia, po których przyszły rozczarowanie i boleść. W spirytycznym świecie nastąpiła odtąd głucha u nas cisza, ale gdzie indziej spirytyzm wzmagał się ciągle, i obecnie doszedł do kulminacyjnego punktu. Gdy zaś po każdej chorobie straszniejszą jest zawsze recydywa, obawiać się przeto należy, żeby i spirytyzm z większą niż przedtem nie wrócił do nas siłą. Dla tego sądzę, że pisemko niniejsze, wykazujące oszukaństwo i kuglarstwo spirytów, pierwsze podobno takiej treści w języku naszym, nie będzie bez użytku.

Słyszałem twierdzących, że spirytyzmu, ponieważ wierzy w życie zagrobowe, a tem samem jest bronią przeciw materyalizmowi, zaczepiać nie należy. Moje zdanie jest inne. Spirytyzm jest oszukaństwem, jest szalbierstwem, a takiej broni religia chrześciańska nie używała nigdy i nie używa. Wszakże i machometanizm i poganizm wierzą w życie przyszłe, czyliż dla tego posiłkować się niemi potrzebuje wiara nasza? Dla tych co są przekonania, że każda religia jest dobrą, zatem i lamaizm i mormonizm i inne chociażby najniedorzeczniejsze wierzenia, spirytyzm, który w Anglii już się uorganizował w osobne religijne wyznanie, jest także dobrym i powinien być oszczędzanym, ale tacy jeśli są Chrześcianami, to są nimi imieniem tylko nie rzeczą. Przeciwko spirytyzmowi walczyć owszem należy, bo nietylko z wielu względów szkodliwy jest społeczności, oszukując ludzi, wyłudzając od nich grosz często z wielkim nabyty trudem, przyprawiając ich o różne choroby, o marnowanie czasu i sił do czego lepszego potrzebnych, ale przeciwny jest nawet zasadniczym dogmatom wiary naszej, jak o tem przekonać się można z pism Allana Kardeka i innych spirytów.

Ponieważ spirytyzm odegrywa teraz rolę, podobną do tej, jaką dawniej grała magia: sądziłem, że i o tej ostatniej słów kilka powiedzieć mi należało; zresztą i o samym spirytyzmie teoretycznie uważanym nie wiele mówię, więcej nierównie o praktyce spirytycznej, do czego mi najnowsze czasopisma, o których w swojem miejscu wzmiankę czynię, materyału dostarczyły.

Nauka albo sztuka, którą się posiłkując człowiek przyswoił sobie władzę czynienia rzeczy wyższych nad ludzkie pojęcie i rozporządzania potęgą nadprzyrodzoną, na korzyść namiętności i żądz bądź swoich, bądź cudzych, nazywa się magią; Z tego tytułu w dziejach zboczeń umysłu ludzkiego, nauka ta zasługuje na poważne miejsce. Znajdujemy ją w różnych epokach na gruncie graniczącym z religią, jako sprawdzenie owego ludowego przysłowia: ˝Kiedy się nie wierzy w Boga, trzeba wierzyć w djabła˝. Jakoż widzimy rzeczywiście w działaniach magii odbicie starożytnego dualizmu, który dzielił świat niewidzialny na aniołów światłości i na aniołów ciemności, na bóstwa dobroczynne i bóstwa szkodzące, na bogów i na demonów. Zbliża się ona do religii w tem, że wierzy w świat nadzmysłowy, który zaludnia istotami wyższemi od człowieka; odstępuje od religii, bo przyznaje pewnym praktykom władzę poddawania owych istot nadprzyrodzonych woli człowieka; zapożycza u religii części jej ziemskie, ceremonie, formuły mniej lub więcej tajemnicze, ale odrzuca część niebieską, element moralny, uczucie podnoszące człowieka do Stwórcy.

Nie jedna przyczyna dala magii początek. Wrodzona ludziom łatwowierność, żądza przeniknienia przyszłości, później politeizm, wreszcie namiętności ludzkie, są to źródła, z których wynikła magia.

Zawsze i wszędzie człowiek miał pociąg do wszystkiego co tajemnicze, co ma cudowności pozór. Rodzi się i umiera łatwowiernym. Otoczon mnóstwem rzeczy i zjawisk, których istoty i przyczyny wytłumaczyć sobie nie umiał, mimowolnie przyznał je wpływowi istot wyższych, duchowych, istot nie naszego ziemskiego, a innego świata.

Nader zarozumiałemi, często nawet zabawnemi wydają nam się obecnie rzeczy i zjawiska, którym się dziwili ludzie w kolebce cywilizacyi. Ale na świecie wszystko jest względnem. Jeśli dziki mieszkaniec nowoodkrytej wyspy widzi cudowność w działaniu ognistej broni, jeśli starożytni padali na twarz przed mniemanemi cudami swych bogów, to nie zapominajmy, że nie dalej jak w przyszłem stuleciu osłupielibyśmy z podziwu na widok pociągów żelaznej drogi, albo skutków elektrycznego telegrafu. Najuczeńsi tamtego wieku ludzie nie zdołaliby tego pojąć, i jeśliby rzeczy tych nie poczytali za cuda, to dla tego tylko, że w możliwość cudów nie wierzyli.

Owa niespokojność z jaką człowiek zapytuje wszystkiego co go otacza, o swoje przeznaczenie, owa potrzeba przedarcia zasłony zakrywającej przyszłość, owa żądza poznania co się w zagrobowym dzieje świecie, są to przyczyny, którym magia swój byt i znaczenie zawdzięcza. Żądano od niej uroków dla leczenia chorób, dla wzniecenia burzy, dla wygrania processu, dla wzbudzenia miłości lub nienawiści, żeby zostać nieranionym, żeby oglądać drogie sercu nieobecne osoby (Uroki, czary, zamawianie krwi, leczenie chorób za pomocą szeptów, odkrycie miejsc, gdzie się znajdują skradzione rzeczy, i inne gusła, są to zabytki dawnej magii, między ludem naszym wiejskim bardzo pospolite. A są nawet ludzie wyższej i ukształceńszej klassy, co w te gusła ślepo wierzą – przyp.).

Dziedziną jej państwo grobów, wyzywanie umarłych, sprowadzanie geniuszów dobroczynnych lub szkodliwych: staje się ona punktem środkowym wielu nauk tajemnych, połączonych z sobą wspólnemi praktykami i wspólnym celem przeniknienia tego, co niedostępne jest człowieka wiedzy.

Kapłani byli razem magami; w miarę jednak, jak ludzie zaczęli zdrowszych o bóstwie nabywać pojęć, poznali też wszystko co przeciwnem jest czci temuż bóstwu należnej, co rości pretensyą do czynienia bogom samym gwałtu, do zmienienia ich woli. Wtenczas kapłani zerwali ostatecznie z magami, wtenczas uroki magii przyznano występnym stosunkom z geniuszami nieprzyjaznemi ludziom, z władzami piekielnemi.

Wszystkich ludów w politeizmie pogrążonych podania brzmią jednomyślnie, że w niewidzialnym dla ludzi świeckich świecie, bóstwo przebywa otoczone duchami czy geniuszami mającemi swoją hierarchią i różniącemi się między sobą stopniem potęgi i innemi przymiotami. Duchy te napełniały całą przyrodę, ożywiały wszystkie jej części, rządziły wszystkiemi jej zjawiskami. Wielu myślicieli podzielało to przekonanie. Demokryt sądził, że w powietrzu latają niewidzialne podobne do nas istoty, będące przyczyną przepowiedni, snów i marzeń ludzkich. Zjednać sobie owych bóstw i duchów łaskawe względy, uspokoić ich gniewy, zniewolić ich do tego, żeby przyjmowali, żeby spełniali chęci i życzenia ludzi, było to najwyższą umiejętnością magów. Każdy, o kim sądzono, że tę umiejętność posiada, że ma władzę sprowadzania chorób albo ich leczenia, odgadywania tajemnych rzeczy, przepowiadania wypadków, kto zręcznością i sprytem umiał drugim zamydlić oczy, uchodził za człowieka, którego słuchają duchy, u którego są one jakby na żołdzie, zawsze gotowe woli jego czynić zadość.

Wierzono zatem, że człowiek może mieć stosunki bezpośrednie z geniuszami lub demonami, że może otrzymać od nich wyższą wiadomość rzeczy, i za ich pomocą wykonywać dziwne, nadprzyrodzone dzieła. A nie tylko lud prosty, lecz i filozofowie o tem przekonani byli, Stoicy zwłaszcza, którzy wierzyli w sny, prognostyki, wieszczby Teurgia eklektyków czyli Platoników czwartego, wieku była prawdziwą magią nawet w najgorszem jej znaczeniu.

Wreszcie początek magii, jak początek wielu innych błędów przypisać trzeba namiętnościom ludzkim. Z jednej strony próżność, ambicya, szarlatanizm, z drugiej żądza zdobycia dobrobytu, zazdrość, zemsta, chęć szkodzenia drugim, namiętna miłość szukały do tego sposobów i znalazły je w magii. Uniesiony szałem człowiek zawołał: ˝Jeśli nic nie wyjednam u bogów, poruszę piekło. ˝Flectere si nequco Superos, Acheronta movebo.˝

Byli jedni co używali magii żeby ludziom dobrze robić, byli drudzy dla których magia służyła za narzędzie szkodzenia innym. Pierwszych czczono i poważano, drugimi pogardzano i nienawidzono. Sztukę pierwszych zwano po prostu magią, drugich goecyją czyli magią czarną.

Prócz tego ogólnego podziału miała magia jeszcze wiele mniejszych gałęzi.

Wierzono, że pewnemi formułami wyzywania, per carmina (wierszami) albo śpiewem lub muzyką (incantatin) można skłonić duchy do działania; można wyzywać umarłych i z niemi obcować (necromantia); można szkodzić temu kogo się nienawidzi (maleficia), natchnąć występną namiętnością płeć jedną lub drugą (philtrum); prócz tego były fascinatio, sortilegium i t. d.

Szalbierstwo miało tu zawsze wielki udział. Każdy kto sądził, że umie więcej od drugich, korzystał z łatwowierności ciemnych, żądał żeby go podziwiano, żeby go się nawet obawiano. Rozdawca lekarstw łączył do nich formuły, ceremonie mające nadać sztuce jego większą wartość i pozór cudowności; jestto i teraz zwyczajem szarlatanów (Czytaj: Dra Erazma Brzezińskiego dziełko: Tironi medico trames, wydane 1839 r. w Wilnie u Zawadzkiego. (Erazm Brzeziński Doktor medycyny i chirurgii, wychowaniec Uniwersytetu krakowskiego, był lekarzem wolno praktykującym, potem Inspektorem medycznego zarządu w Kamieńcu podolskim, gdzie i dotąd żyje). Także Ludwika Niemojewskiego: Lekarze stepowi, szkic z życia syberyjskiego, w Wędrowcu

1875, Nr. 292