Lilith — limited edition czyli historia kryminalna - Cezary Dereszewski - ebook

Lilith — limited edition czyli historia kryminalna ebook

Cezary Dereszewski

0,0
8,08 zł

lub
Opis

Lilith — limited edition czyli historia kryminalna, jest to niecna opowieść pewnego urokliwego konkursu czytania scenariuszy filmowych gdzie trup pada gęsto i sałatka zawsze smakuje.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 40

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Cezary Dereszewski

Lilith — limited edition czyli historia kryminalna

Projektant okładkiCezary Dereszewski

© Cezary Dereszewski, 2019

© Cezary Dereszewski, projekt okładki, 2019

Lilith — limited edition czyli historia kryminalna, jest to niecna opowieść pewnego urokliwego konkursu czytania scenariuszy filmowych gdzie trup pada gęsto i sałatka zawsze smakuje.

ISBN 978-83-8189-348-0

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

— A było to tak drogie dzieci…

Tymi słowami starszy mężczyzna zaczyna opowiadać historię swego żywota. Mężczyzna ten znajduje się w parku — wśród rzeszy zgromadzonej wokół niego publiczności. Publiczność składa się głównie z mężczyzn w średnim wieku plus parę osób płci żeńskiej. Opowiadający zaczyna swoją historię od czasów drugiej wojny światowej, z której szybko przechodzi na czasy znacznie późniejsze. Słuchający go są zrozpaczeni, proszą o przerwanie tej opowieści. Starszy mężczyzna nie daje za wygraną — przyspiesza tylko wypowiadanie słów — po chwili jednak gardło odmawia mu posłuszeństwa — ku radości zgromadzonych osób. Jeden z siedzących wstaje, i szybkim ruchem ręki pokazuje palcem na Michała mówiąc :

— Teraz ty!

Michał wstaje, i powoli, trochę niezdarnie, kieruje swoje kroki na miejsce przeznaczone dla mówiących. Michał wygląda na około 30 do 35 lat — średniego wzrostu — bez żadnych cech szczególnych — jednak… coś jest w nim takiego — co przykuwa uwagę zgromadzonych — coś magicznego. Michał w pierwszych słowach prosi zgromadzonych o pozwolenie zapalenia papierosa — gdy go zapala, zaczyna bardzo wolno opowiadać pewną historię :

— Było to latem… upał był straszny… siedziałem sobie w wannie z wodą odpoczywając od tego wszystkiego… a chciałem dodać, mieszkam w starym budownictwie… siedzę sobie w tej cholernej wannie — muzyczka z mojej wieży dobiega z pokoju obok — a obok, w dużym pokoju trwa właśnie włamanie… włamanie do mojego mieszkania — podczas mojej kąpieli — mój kochany sąsiad, przekuwa ścianę łączącą jego mieszkanie z moim — myśląc, że właśnie co on sobie myślał. Jak już mówiłem — byłem tuż obok i nic nie słyszałem. Trwało to może z dziesięć minut — wynieśli wszystko co było wartościowe — nawet cholera stary aparat fotograficzny, co leżał na podłodze miałem w nim zdjęcia z wakacji — właśnie chciałem iść wywołać. Słyszę jak magnetofon nagle przestał grać. Myślę sobie prąd wyłączyli albo ten idiota z góry zaczął znowu coś kombinować z prądem — wszystko w tym

domu jest możliwe — wszystko… zakładałem, że to co się stało… raczej nie wchodzi w grę… a jednak. Zanim wygramoliłem się z tej cholernej wanny… Wychodzę z łazienki — wchodzę do pokoju… zatkało mnie delikatnie mówiąc… nie wiem płakać czy śmiać się… jak w filmie co?

Zgromadzeni wokół Michała tylko mu przytakują… Michał mówi dalej :

— Co robię? po chwili dzwonię na gliny… zanim przyjechali… dzwonili do mnie czy na pewno mają przyjechać — czy sobie jaja robię — wyobrażacie sobie — ale w końcu przyjechali… i w dodatku to moi starzy kumple — jeszcze ze szkoły — zobaczyli to pobojowisko — trochę się zdziwili… o ironio…

zamiast badać ślady… czy co… zaczęliśmy wspominać nasze imprezy które tu… oj działo się…

dopiero po jakimś czasie zaczęli badać ślady. Oczywiście sąsiedzi nic nie widzieli, nie słyszeli… cóż… taka okolica… jednak ślady zebrane wskazały na mojego kochanego sąsiada i jego kumpli…

Jeden z siedzących obok Michała zaczyna ziewać. Michał widząc to, stwierdza :

— Spoko stary… to początek… jeszcze narobisz w gaciory… wspomnisz te słowa.

Michał wyciąga z paczki drugiego papierosa, i spoglądając niedbale na zgromadzonych, zaczyna mówić dalej :

— Jeszcze tego samego dnia poprosiłem mego przyjaciela — zamurowaliśmy dziurę w ścianie…

wiedząc kto jest moim sąsiadem — wiedziałem kto to zrobił — ale dlaczego — sąsiad sąsiada … jak to wóda uderza na mózg… jeżeli ktoś go ma… a mój sąsiad widocznie go nie miał…

Słuchający nie są zachwyceni tą historią, jednak Michał nie przejmuje się tym.

— Nie wiem… nie ogląda filmów — nie wie jak kończą tacy jak on — widocznie nie wie — skoro nie ma mózgu. Kiedy skończyliśmy murować z kumplem tą cholerną ścianę — to już noc była — kolega się ulotnił… wiecie ma żonę — małe dzieci… zszedłem wtedy do piwnicy po pewną rzecz, którą myślałem, że nie będę musiał oglądać. Przyniosłem ją do domu, była cała owinięta — rozwinąłem i ukazała się w okazałości. Parabellum — jeszcze mojego dziadka… z partyzantki.

Widać, że wśród siedzących znacznie ożywia się atmosfera.

— Wiedząc jak działa nasz wymiar sprawiedliwości — nawet jak gnoja złapią — to co mu zrobią…

postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i sam wymierzyć sprawiedliwość… jak mówiłem cały dorobek mojego życia został w ciągu tych paru chwil… dosłownie mówiąc — szlag to wszystko trafił. Mógłbym oczywiście zacząć opowiadać jak działa nasza policja w takich przypadkach, a mogę dodać, że znam paru ludzi w tym resorcie — to jak musi być jak bym nie znał… plus oczywiście wszystkie sprawy z tym związane — jak traktują poszkodowanego… jak tego który im przeszkadza w pracy. Nie życzę nikomu takich przyjemności… no oprócz… zresztą sami wiecie. Mijają dni — tygodnie… i wreszcie przychodzi wiadomość — złapali mojego kochanego sąsiada. Odbywa się pierwsza rozprawa — a on w żywe oczy mówi, że nie wie o co chodzi — rozprawa się przeciąga… po pewnym czasie dowiaduję się, że mój sąsiad uciekł z aresztu… jaja… na całego. Jakoś krótko potem widuję go czasami w sklepie przed moim domem — jak z menelami pije piwo — śmiejąc mi się w oczy. Oczywiście — wtedy dzwonię na policję — że widzę tego a tego osobnika — oni odpowiadają — nie mają obsady do sprawdzenia tego faktu… dobre co. Od tamtego czasu broń, którą przyniosłem z piwnicy mam przy sobie. Później — to znaczy — tak po miesiącu — przeprowadzam się w inne — normalne miejsce — zmieniam pracę — gdy nagle przychodzi wezwanie — złapali mojego dawnego sąsiada… Idę na rozprawę… mój sąsiad zabiera głos — mówi, że włamali się do mnie — bo jestem złym człowiekiem… a ponadto — zabiłem człowieka… trzymam go w piwnicy?

Jest przysypany węglem…

Zgromadzeni w parku wpatrują się teraz w Michała, z dużym zaciekawieniem…

Michał mówi dalej :

— Jak myślicie — co było dalej?