Leki z głową. Kiedy są niezbędne, a kiedy można pozwolić ciału leczyć się samemu - dr Andrew Weil - ebook
lub
Opis

 

Autor jest profesorem klinicznym medycyny i profesorem Reumatologii Integracyjnej. Ten międzynarodowy autorytet ujawnia całą prawdę o farmaceutykach. Wyjaśnia, że antybiotyki, statyny, leki na chorobę refluksową, przeziębienie i grypę, środki przeciwhistaminowe i nasenne, sterydy czy środki stosowane w psychiatrii mają swoją mroczną stronę. Warto jest poznać zarówno ją, jak i alternatywne metody eliminowania powszechnych dolegliwości. Autor oddzielnie analizuje przypadki nadużywania leków u dzieci i u dorosłych. Sporo miejsca poświęca również środkom regulującym ciśnienie krwi i mającym zapobiegać osteoporozie poprzez eliminowanie osteopenii. A to zaledwie wierzchołek góry lodowej kłamstw, jakimi się nas karmi. Postaw na zdrowie zamiast na leki!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 338


REDAKCJA: Mariusz Warda

SKŁAD: Aleksandra Lipińska

PROJEKT OKŁADKI: Anna Płotko

TŁUMACZENIE: Barbara Mińska

Wydanie I

BIAŁYSTOK 2018

ISBN 978-83-65846-93-8

Tytuł oryginału: Mind Over Meds: Know When Drugs Are Necessary, When Alternatives

Are Better and When to Let Your Body Heal on Its Own

Copyright © 2017 by Andrew Weil, M.D. All rights reserved.

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Vital, Białystok 2017

All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana

ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych,

kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.

Dołożono wszelkich starań, aby informacje zawarte w tej książce były kompletne i dokładne. Jednak ani wydawca, ani autor udzielają profesjonalnych porad ani usług indywidualnym czytelnikom. Idee, procedury i sugestie zawarte w tej książce nie mają na celu zastąpienia konsultacji lekarskich. Wszystkie kwestie związane z twoim zdrowiem wymagają nadzoru lekarza. Ani autor, ani wydawca nie biorą odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody rzekomo powstałe w wyniku informacji zawartych w tej książce.

Skanowanie, ściąganie i powielanie tej książki bez zgody jest kradzieżą własności intelektualnej autora.

15-762 Białystok

ul. Antoniuk Fabr. 55/24

85 662 92 67 – redakcja

85 654 78 06 – sekretariat

85 653 13 03 – dział handlowy – hurt

85 654 78 35 – www.vitalni24.pl – detal

strona wydawnictwa: www.wydawnictwovital.pl

sklep firmowy: Białystok, ul. Antoniuk Fabr. 55/20

Więcej informacji znajdziesz na portalu www.odzywianie24.pl

SKŁAD WERSJI ELEKTRONICZNEJ: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Dla moich kolegów zajmujących się medycyną integracyjną.

Lista współautorów

Opinie wyrażone w tej książce są tylko moje. Wymienieni poniżej koledzy dostarczyli informacje i dane z badań, które wykorzystałem podczas pisania o różnych grupach leków omówionych na tych stronach.

Rozdział 1. Antybiotyki

Dr n. med. Maya Shetreat-Klein, neurolog dorosłych i dzieci, zielarka, naturalistka i rolnik miejski w Nowym Jorku. Jest założycielką i dyrektorką Instytutu Terrain, programu szkoleniowego, który odkrywa związek pomiędzy ciałem, a otaczającym nas światem. Jest autorką Zdrowego brudu.

Rozdział 2. Statyny

Dr n. med. Stephen Devries, stypendysta Amerykańskiego College’u Kardiologii, kardiolog i dyrektor generalny Gaples Institute for Integrative Cardiology, organizacji non-profit zajmującej się promowaniem roli odżywiania i stylu życia w opiece medycznej. Dr Devries jest współautorem What Your Doctor May Not Tell You About Cholesterol i współredaktorem Integrative Cardiology.

Rozdział 3. Leki na chorobę refluksową

Dr n. med. Gerard Mullin (thefoodmd.com) jest profesorem nadzwyczajnym w szpitalu Johna Hopkinsa. Ma ponaddwudziestoletnie doświadczenie kliniczne w dziedzinie gastroenterologii. Jego najnowsza książka zatytułowana jest Zadbaj o równowagę mikroflory jelitowej. Popraw odporność i schudnij raz na zawsze.

Dr n. med. Alyssa Parian jest adiunktem w szpitalu Johna Hopkinsa. Zajmuje się medycyną wewnętrzną i gastroenterologią, specjalizuje się w leczeniu nieswoistego zapalenia jelit.

Rozdział 4. Leki przeciwhistaminowe

Dr n. med. Randy Horowitz jest internistą/immunologiem i profesorem nadzwyczajnym medycyny w Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Arizona. Jest współautorem Integrative Rheumatology i autorem mającej się ukazać książki Integrative Allergy and Asthma.

Rozdział 5. Leki na przeziębienie i grypę

Dr n. med. Russell H. Greenfield jest profesorem klinicznym medycyny na Uniwersytecie Karoliny Północnej, w Szkole Medycznej Chapel Hill. Prowadzi praktykę medycyny integracyjnej w Charlotte i jest konsultantem organizacji zajmujących się inicjatywami związanymi z medycyną alternatywną.

Rozdział 6. Leki nasenne

Dr Rubin Naiman (DrNaiman.com) jest psychologiem, specjalistą od snów i śnienia oraz adiunktem medycyny w Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Arizona. Jest również dyrektorem Circadian Health Associates; organizacji, która kształci i udziela konsultacji w zakresie zaburzeń snu. Dr Naiman jest autorem wielu książek, m. in. Healing Night.

Rozdział 7. Sterydy

Dr n. med. Nisha Manek jest specjalistką w dziedzinie reumatologii i medycyny integracyjnej. Praktykuje reumatologię integracyjną w Centrum Medycznym HonorHealth Scottsdale Shea i w Regionalnym Centrum Medycznym Kinoman w Arizonie.

Rozdział 8. Niesterydowe leki przeciwzapalne (NLPZ)

Dr n. med. i dr zdrowia publicznego Leila Ali-Akbarian jest lekarką rodzinną i dyrektorką medyczną Centrum Cancer Supportive Care Clinic na Uniwersytecie Arizona, gdzie przyjmuje pacjentów jako multidyscyplinarny lekarz medycyny integracyjnej.

Dr n. med. Patricia Lebensohn jest lekarką rodzinną i dyrektorką programu Integrative Medicine in Residency (IMR) na Uniwersytecie Arizona. IMR został przyjęty przez ponad sześćdziesiąt programów szkolących lekarzy w Stanach Zjednoczonych, Tajwanie i Niemczech.

Dr n. med. Mari Ricker jest lekarką rodzinną i wicedyrektorką programu Integrative Medicine in Residency w Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Arizona.

Rozdział 9. Leki psychiatryczne dla dorosłych

Dr n. med. Jingduan Yang, członek Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (jdyangmd.com) jest psychiatrą, adiunktem psychiatrii klinicznej i dyrektorem Programu Akupunktury i Medycyny Orientalnej w szpitalu Uniwersytetu Thomasa Jeffersona w Filadelfii. Jest także członkiem kadry uniwersyteckiej Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Arizona. Dr Yang jest założycielem Instytutu Tao Współczesnego Zdrowia (taoinstitute.com) i autorem popularnej książki Twarzą na wschód. Czuj się lepiej, wyglądaj młodziej i ciesz się zdrowiem.

Rozdział 11. Leki na zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD)

Dr n. med. Stanford Newmark jest pediatrą i dyrektorem programów klinicznych w Centrum Medycyny Integracyjnej Osher na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco, gdzie również jest profesorem klinicznym pediatrii. Jest autorem popularnej książki ADHD Without Drugs: A Guide to the Natural Care of Children with ADHD.

Rozdział 12. Opioidy i leczenie przewlekłego bólu

Dr n. med. Robert Bonakdar jest dyrektorem zarządzania bólem w Centrum Medycyny Integracyjnej Scripps w La Jolla w Kalifornii, adiunktem w Szkole Medycznej San Diego na Uniwersytecie Kalifornijskim. Jest współredaktorem Integrative Pain Management.

Rozdział 13. Leki przeciwnadciśnieniowe

Dr n. med., mgr filozofii J. Adam Rindfleisch jest lekarzem rodzinnym i profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Medycyny Rodzinnej i Zdrowia Publicznego na Uniwersytecie Wisconsin. Prowadzi praktykę integracyjnej opieki zdrowotnej oraz akademicki program członkowski medycyny integracyjnej na Uniwersytecie Wisconsin.

Rozdział 14. Leki na cukrzycę

Dr n. med. Denise Millstine jest adiunktem medycyny i dyrektorką programu medycyny integracyjnej w szpitalu Kliniki Mayo w Phoenix. Jest również członkiem kadry w Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Arizona.

Rozdział 15. Leki na osteopenię i inne uwarunkowania

Dr n. med. Elizabeth S. Smoots (DrSmoots.com) praktykuje medycynę rodzinną w Seattle. Jest dyrektorem medycznym Practical Prevention, programu, który pomaga firmom związanym z opieką zdrowotną edukować ich klientów, jak zachować zdrowie, dobrą kondycję fizyczną i samopoczucie. Dr Smoots jest autorką popularnej książki Allergy Guide: Alternative and Conventional Solutions.

Rozdział 16. Nadmiar leków u dzieci

Dr n. med. Hilary McClafferty, członkini Amerykańskiego Towarzystwa Pediatrycznego, jest wykwalifikowanym pediatrą, specjalistką od nagłych wypadków pediatrycznych i medycyny integracyjnej. Jest profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Medycyny w College’u Medycznym Arizona na Uniwersytecie Arizona oraz dyrektorką programu szkoleniowego w zakresie medycyny integracyjnej dzieci w Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Arizona, gdzie również prowadzi katedrę medycyny integracyjnej. Jest prezesem Sekcji Medycyny Integracyjnej Amerykańskiej Akademii Pediatrii oraz autorką książki Integrative Pediatrics: Art, Science, and Clinical Application.

Rozdział 17. Nadmiar leków u dorosłych

Dr n. med. Julia Jernberg ukończyła trzyletnie stypendium naukowe w dziedzinie geriatrii na Uniwersytecie Arizona i obecnie jest dyrektorem medycznym kliniki medycyny geriatrycznej Iora Health w Tucson.

Rozdział 18. Nadmierna zależność od leków: spojrzenie farmaceuty

Kim DeRhodes, magister farmacji, jest farmaceutką praktykującą w Charlotte w Karolinie Północnej. Ma ponad trzydzieści pięć lat doświadczenia w farmacji szpitalnej i w handlu, ma dyplom zarządzania leczeniem farmaceutycznym. Dodatkowo, jest wykwalifikowana w stosowaniu witamin, ziół i suplementów diety. Przyjmuje pacjentów, by robić przegląd ich leków i udzielać konsultacji odnośnie optymalnego stosowania suplementów.

Hang M. (Emiley) Pham, dr farmacji, ukończyła stypendium w Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Arizona. Obecnie pracuje jako społeczna farmaceutka w El Bajon w Kalifornii.

Zbyt wiele leków: problem – i rozwiązanie

Mamy problem. Więcej ludzi przyjmuje więcej leków niż kiedykolwiek wcześniej i to jest powód do niepokoju. Stosowanie leków na receptę błyskawicznie wzrosło od połowy poprzedniego wieku: obecnie Amerykanie przyjmują dziesięć razy więcej leków niż w latach 50. ubiegłego wieku. Około połowa z nas obecnie przyjmuje przynajmniej jeden lek, co stanowi wzrost o 20% od 1994 roku. Stosowanie leków bez recepty wzrosło równie dramatycznie. I więcej ludzi niż kiedykolwiek przyjmuje suplementy diety, leki ziołowe i inne produkty promowane ze względu na korzyści dla zdrowia, nawet jeśli brak naukowych dowodów na bezpieczeństwo i skuteczność wielu z nich.

Jak wiele leków przyjmujesz? A twoi rodzice? Twoje dzieci? Twoi przyjaciele? Czy wiesz, jakie to leki? Jak działają? Jakie przynoszą korzyści i jakie niosą ze sobą zagrożenia? W jakie interakcje mogą wchodzić ze sobą i z innymi produktami, które przyjmujesz? Czy istnieją alternatywy dla leków, które mogą kontrolować dolegliwości zdrowotne twoich bliskich?

Zbyt często lekom nie udaje się naprawić problemu, który mają rozwiązywać lub po prostu redukują objawy, nie rozwiązując głównych przyczyn choroby. Zbyt często postrzegane są jako szybki sposób na dolegliwości, których znacznie łatwiej pozbyć się dzięki zmianie diety, zwiększeniu aktywności fizycznej, poprawie zakłóceń snu i praktykowaniu technik neutralizujących szkodliwy wpływ stresu. W najlepszym przypadku korzystne działanie leków jest znacznie słabsze niż deklarowane przez producentów, którzy również bagatelizują ryzyko związane z ich stosowaniem. W najgorszym przypadku wiele z tych leków czyni więcej złego niż dobrego.

„Jedyne, co robią lekarze, to przepisują ci tabletki” – słyszę od wielu pacjentów. Coraz więcej lekarzy mówi mi, że nie czują się z tym komfortowo. Jedna lekarka powiedziała mi ostatnio, że „jest zmęczona wpychaniem pigułek”. Inny lekarz, psychiatra, powiedział, że niepokoi go to, iż większość pacjentów psychiatrycznych chodzi do internisty tylko cztery razy w roku – na 15 minutową wizytę – aby skorygować ich leki.

Jako dyrektor Centrum Medycyny Integracyjnej Uniwersytetu Arizona uczyłem setki lekarzy, pracowników służby zdrowia, rezydentów i studentów o korzyściach i zagrożeniach związanych z przyjmowaniem leków. Pytanie, które zawsze zadaję, brzmi: „Jak to się stało, że wierzymy, iż leki są najskuteczniejszym sposobem leczenia choroby?”. Medycyna i medykamenty zaczerpnięte są od starożytnej indoirańskiej podstawy słowotwórczej, oznaczającej „przemyślane działanie, by przywrócić porządek”. Tę samą podstawę słowotwórczą ma angielskie słowo measure (środek) i medytować. Ciekawe, że „przemyślane działanie” stało się synonimem dawania i przyjmowania substancji chemicznych.

Leki są silne. Niektóre są cudownie skuteczne – jak opium i jego pochodne w przypadku bólu oraz antybiotyki w przypadku infekcji bakteryjnych, które przez wieki zabijały ludzi. Odkrycie insuliny ocaliło wiele osób z cukrzycą typu pierwszego przed przedwczesną śmiercią. Czynniki używane w chemioterapii wyleczyły formy białaczki i chłoniaka, które zawsze były śmiertelne. Leki przeciwwirusowe zmieniły HIV z wyroku śmierci w przewlekłą chorobę, z którą można sobie poradzić. Obecnie żaden odpowiedzialny lekarz nie odrzuci leków jako metody leczenia choroby i utrzymywania zdrowia.

Ale to tylko jedna metoda. Istnieje wiele innych interwencji, które nie wymagają stosowania leków. Niestety, nie uczy się o nich w konwencjonalnych szkołach medycznych i to jeden z powodów, dlaczego większość lekarzy bazuje na lekach. Jednym z przykładów jest zmiana diety. Gdy rozpisuję pacjentowi plan leczenia, moje pierwsze zalecenia zawsze dotyczą diety: czego nie jeść, czego jeść więcej, jak zmienić nawyki żywieniowe, by poprawić zdrowie. Jako podstawowa strategia leczenia, zmiana diety może być niezwykle skuteczna. Stosowanie diety przeciwzapalnej może tak poprawić stan zdrowia osoby mającej artretyzm, alergie i inne dolegliwości, że leki można ograniczyć, a w niektórych przypadkach wyeliminować. Wiele dowodów łączy dietę śródziemnomorską z dobrym zdrowiem, długowiecznością i niskim ryzykiem chorób. Dieta DASH jest skuteczną interwencją przy obniżaniu poziomu ciśnienia krwi. Wyeliminowanie produktów z mleka krowiego z diety często prowadzi do znacznej poprawy nawracających infekcji uszu u dzieci i przewlekłego zapalenia zatok u dorosłych. Regularne spożywanie pokarmów z soi, już od najmłodszych lat, daje znaczną ochronę przed nowotworami hormonozależnymi – rakiem piersi u kobiet i rakiem prostaty u mężczyzn. Ale ponieważ lekarze nie są przeszkoleni w zakresie medycyny żywienia, większość z nich nie jest w stanie dać nam takiej rady. Zamiast tego bazują na lekach.

Leki roślinne przez wieki były filarami medycyny ludowej w wielu kulturach. Wiele nowoczesnych leków farmaceutycznych robi się z roślin lub są wariacjami cząsteczek początkowo odkrytych w roślinach. Leki ziołowe mogą być zarówno bezpieczne, jak i skuteczne. Przykładowo, liofilizowane liście pokrzywy zwyczajnej (Urtica dioica) przynoszą ulgę w objawach kataru siennego (swędzące oczy, kichanie, katar) tak samo skutecznie, jak leki przeciwhistaminowe, a nie wywołują skutków ubocznych. Ekstrakt z korzenia waleriany (Valeriana officinalis) bardzo skutecznie wywołuje sen u wielu ludzi. Wyciąg z nasion ostropestu plamistego (Silybum marianum) chroni wątrobę przed urazami spowodowanymi przez toksyny (alkohol, lotne rozpuszczalniki i leki farmaceutyczne, które uszkadzają ten narząd). Ale ponieważ lekarze nie są wyszkoleni w medycynie roślinnej, większość nie wie, jak używać substancji pochodzenia roślinnego. Zamiast tego bazują na lekach.

Medycyna umysłu-ciała jest ogólnym określeniem sposobów leczenia, które wykorzystują związek pomiędzy umysłem a ciałem; obejmują one hipnozę, prowadzoną terapię wyobrażeniową, wizualizacje, biofeedback, medytacje i inne techniki, które są zarówno opłacalne, jak i nie wymagają zbyt wiele czasu. Często wysyłam pacjentów do praktyków medycyny umysłu-ciała i stale widzę niesamowitą poprawę, a czasami całkowite rozwiązanie problemów tak różnorodnych, jak atopowe zapalenie skóry (egzema), zespół jelita nadwrażliwego i choroby autoimmunologiczne. Ale ponieważ żaden z tych sposobów nie znajduje się w programie konwencjonalnej medycyny, większość lekarzy nie wie, kiedy i jak odsyłać pacjentów. Zamiast tego bazują na lekach.

Praca z oddechem – uczenie się, jak zmienić nawyki oddychania i praktykować konkretne techniki oddychania – ma niesamowity wpływ na fizjologię. Nie może zaszkodzić, nie wymaga żadnego sprzętu i nic nie kosztuje. Może skorygować niektóre arytmie i problemy żołądkowo-jelitowe. Jest najskuteczniejszym sposobem leczenia lęku, jaki znam, a także najprostszą metodą łagodzenia stresu. Ale ponieważ informacje o pracy z oddechem nie pojawiają się podczas szkolenia medycznego, niewielu lekarzy może poinstruować pacjentów, jak ją wykonać. Zamiast tego opierają się na lekach.

Dowody na korzyści dla zdrowia płynące z ćwiczenia są przytłaczające. Większa aktywność fizyczna może skutecznie zapobiegać i leczyć depresję, pomagać normalizować ciśnienie krwi i, razem ze zmianą diety, spowodować remisję wielu przypadków cukrzycy typu drugiego. Na ten temat lekarze mają pewną wiedzę, ale nie są uczeni tego, jak motywować pacjentów do ćwiczeń. Zamiast tego bazują na lekach.

Medycyna manualna, taka jak kręgarstwo i osteopatia oraz różne formy masażu, to skuteczna i bezpieczna metoda leczenia nie tylko zaburzeń mięśniowo-szkieletowych, ale również innych dolegliwości zdrowotnych. Masaż krzyżowo-czaszkowy, technika osteopatyczna, może zakończyć cykle nawracających infekcji ucha u dzieci, bez żadnych skutków ubocznych ani częstych serii antybiotyków. Masaż wisceralny, wykonywany przez niektórych osteopatów, może poprawić złe funkcjonowanie organów wewnętrznych. Ale ponieważ większość lekarzy nie zna się na medycynie manualnej, nie wiedzą, jak i kiedy skierować pacjentów do odpowiednich specjalistów. Zamiast tego bazują na lekach.

Tradycyjne systemy, takie jak Tradycyjna Medycyna Chińska i Ajurweda, składają się z różnych sposobów leczenia, łącznie z korektami diety, lekami ziołowymi, masażem i wyspecjalizowanymi technikami, takimi jak akupunktura w medycynie chińskiej i oczyszczanie w Ajurwedzie. Mogą skutecznie radzić sobie z przewlekłymi dolegliwościami zdrowotnymi, jak astma, alergie i nieswoiste zapalenie jelit. Akupunktura może znacznie poprawić ostre zapalenie zatok, a także zmniejszyć ból pleców i depresję. Ale ponieważ lekarze nie uczą się o tych systemach podczas swojej edukacji, większość nie wie, kiedy skierować na nie pacjentów ani jak znaleźć kompetentnych praktyków. Zamiast tego bazują na lekach.

Producenci tych leków, znani pod wspólną nazwą Big Pharma, mają ogromny wpływ na lekarzy. Sponsorują badania, które następnie napędzają praktykę. W badaniach leki porównywane są z placebo, by ustalić ich skuteczność, ale prawie nigdy ze zmianami stylu życia, które mogą wpływać tak samo dobrze lub nawet lepiej. Informacje, na których opierają się lekarze, gdy przepisują leki, częściej pochodzą ze źródeł przemysłu niż z obiektywnych źródeł. I pomimo prób ograniczenia ich wpływu, przedstawiciele tych firm wciąż są obecni w gabinetach lekarskich, starając się namówić lekarzy, by wciskali ich produkty. Reklamy farmaceutyków są głównym źródłem przychodu czasopism medycznych, zagrażając obiektywności tych czasopism w kwestii akceptowania lub odrzucania artykułów, które przedstawiają wyniki badań leków i w kwestii publikacji ich w widocznym miejscu.

Dodaj do tego silne pragnienie amerykańskich pacjentów, by otrzymywać leki. Ich wiara w leki jest tak wielka, jak wiara ich lekarzy. Gdyby przeciętnemu lekarzowi powiedzieć, aby poradził sobie z przypadkiem bez leków, najprawdopodobniej nie wiedziałby, co zrobić. Gdyby przeciętny pacjent wiedział, że pod koniec wizyty nie otrzyma recepty, prawdopodobnie poczułby się oszukany i poszedł do innego specjalisty, by dostać leki, szczególnie produkty reklamowane w telewizji. W ostatnich latach bezpośrednie reklamy leków na receptę znacznie zwiększyły popyt na nie. Nowa Zelandia jest jedynym krajem, oprócz Stanów Zjednoczonych, zezwalającym na taką promocję, która jest skarbem dla producentów leków i katastrofą dla praktyki medycznej.

Weź także pod uwagę, że sposoby leczenia bez leków wymagają aktywnego uczestnictwa pacjentów, a uzyskanie wyników może wymagać więcej czasu. Szczególnie wymagające są modyfikacje stylu życia. Ludzie nie zmienią nawyków żywieniowych ani nie zaczną ćwiczyć, o ile nie zmotywuje się ich do wysiłku. Wielu pacjentów woli ominąć wysiłek i wziąć pigułkę. Koszt pigułki jest często pokrywany w całości lub częściowo przez ubezpieczenie. Koszty suplementów diety, leków ziołowych i niewymagających leków sposobów leczenia, o których wspomniałem, mogą nie być pokrywane przez ubezpieczenie.

Nic dziwnego, że zaczęliśmy wierzyć, iż leki to jedyny skuteczny sposób leczenia choroby.

Dlaczego więc są powodem do niepokoju? Z dwóch powodów: bezpieczeństwa i skuteczności leków, na których polegamy.

Jedyną różnicą pomiędzy lekiem a trucizną jest dawka. (Farmakologia pochodzi od greckiego słowa określającego truciznę). Wszystkie leki stają się toksyczne, gdy zwiększa się ich dawkę, a niektóre trucizny w małych dawkach są w rzeczywistości użytecznymi czynnikami terapeutycznymi. Rośliny medyczne są zwykle znacznie bezpieczniejsze niż ich oczyszczone pochodne, ponieważ aktywne składniki obecne są w niskim stężeniu, rzadko przekraczającym 5 lub 10% suchej wagi rośliny, a często nawet mniej. Leki roślinne to rozcieńczone formy naturalnych leków. Oczywiście mogą być stężone jako płyn lub ekstrakty stałe, ale te produkty wciąż mają stosunkowo niski potencjał w porównaniu do wyizolowanych oczyszczonych składników. A te składniki mogą być zmienione, by stawać jeszcze silniejszymi – to ulubiona strategia chemików farmaceutycznych. Najpowszechniej stosowane leki farmaceutyczne są niezwykle silne. Silne leki mogą być niezbędne w przypadkach poważnych lub ostrych chorób, ale obecnie stosujemy je na wszystkie choroby, nawet te, które nie są poważne. Niestety, stężenie farmaceutycznej mocy nieuchronnie zwiększa toksyczność; te dwie wartości są nierozłączne.

Lekarze zaczęli wierzyć, że najlepszymi lekami są te, które działają szybko i silnie. Konsekwencją polegania na takich silnych lekach jest bardzo wysoka częstotliwość reakcji niepożądanych, od przejściowego dyskomfortu do trwałych urazów i śmierci.

Moje własne zainteresowanie tym, jak leczyć częste formy chorób bez leków, pojawiło się, gdy obserwowałem coraz więcej przypadków toksyczności leków. Pewne wczesne doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę, dotyczyło śmierci pacjenta podczas mojego stażu w szpitalu Mount Zion w San Francisco w 1969 roku. Podczas trwającego miesiąc stażu na oddziale neurologii brałem udział w porannym obchodzie z dwoma lekarzami i dwoma rezydentami. Pewnego dnia zobaczyliśmy dopiero co przyjętego pacjenta, który przeszedł rozległy udar – człowieka po osiemdziesiątce. Był w śpiączce, nie reagował na bodźce, miał niewielkie szanse na przeżycie. Największym problemem było to, że miał częste drgawki, które wkrótce stały się trwałe. Starszy lekarz miał zatrzymać je za pomocą dożylnej dawki niezawodnego leku przeciwdrgawkowego, fenytoiny, ale wtedy odezwałem się, by powiedzieć, że wykładowca ze Szkoły Medycznej Harvarda powiedział nam, że dożylne podanie diazepamu (Valium), od niedawna zatwierdzonego leku do leczenia nieustających drgawek, jest lepszym rozwiązaniem. „Dobrze, spróbuj” – powiedział lekarz.

Reszta zespołu poszła dalej. Poprosiłem pielęgniarkę, by przyniosła mi strzykawkę z Valium i stosując się do instrukcji na produkcie powoli wstrzyknąłem odpowiednią dawkę do kroplówki pacjenta. Drgawki ustały w ciągu minuty. Zadowolony z siebie opuściłem salę, by dołączyć do reszty zespołu. Kilka minut później otrzymałem nagłe wezwanie. Lek zatrzymał nie tylko drgawki pacjenta, ale również jego oddychanie. Zmarł z powodu niewydolności oddechowej. Nieważne, że był umierający zanim podałem mu Valium, ani to, że odszedł spokojnie. Byłem zdruzgotany. Nie muszę dodawać, że nigdy więcej nie podałem nikomu Valium (ani innego silnego leku farmaceutycznego).

Co roku w Stanach Zjednoczonych na skutek niepożądanych reakcji następują setki tysięcy zgonów. I nie mówimy tu o błędach medycznych: w tych wszystkich przypadkach podawany jest odpowiedni lek, w odpowiedniej dawce, przy odpowiednich wskazaniach. Reakcje niepożądane są czwartą główną przyczyną śmierci w moim kraju i plasują się pomiędzy czwartą, a szóstą najczęstszą przyczyną śmierci u hospitalizowanych pacjentów.

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA – od Food and Drug Administration – przyp. tłum.) wymaga od producentów, by wymieniali wszystkie możliwe skutki uboczne stosowania leków na etykietach i w reklamach. Często jest ich tak wiele, że zajmują większość miejsca w reklamach drukowanych. Na biurku mam reklamę brekspiprazolu (Rexulti), rozciągającą się na trzy strony ogólnokrajowego czasopisma, zatytułowaną „Nadszedł czas, by poczuć się lepiej w kwestii stawania twarzą w twarz ze światem”. Rexulti jest lekiem przeciwpsychotycznym, stworzonym początkowo do leczenia poważnych chorób psychicznych, ale obecnie został zatwierdzony do leczenia depresji, w połączeniu z lekami przeciwdepresyjnymi. (Coraz więcej badań pokazuje, że najczęściej stosowane antydepresanty nie są skuteczne, ale łączenie ich z innymi lekami nie jest lepsze. O tej dyskusyjnej praktyce przeczytasz w rozdziale 9). Reklama namawia ludzi, którzy od przynajmniej ośmiu tygodni stosują antydepresanty i wciąż czują się przygnębieni, aby zapytali swojego lekarza „czy dołożenie Rexulti jest dla nich dobre”. Drobny druk, który wypełnia większość trzech stron, opisuje skutki uboczne i toksyczne katastrofy, które mogą spotkać tych, którzy przyjmują lek; zaliczają się do nich dezorientacja, myśli samobójcze, niekontrolowane ruchy ciała, problemy z metabolizmem, udar i śmierć.

W telewizyjnych i radiowych reklamach leków spikerzy muszą mówić komicznie szybko, by wymienić wszystkie ostrzeżenia i możliwe skutki uboczne. To zakrawa na parodię. Ale nie ma nic zabawnego w doświadczeniu ostrych reakcji niepożądanych na leki.

Pamiętaj, że wszystkie leki wywierają różnorodny wpływ na różne organy i funkcje organizmu. Są kupowane, przypisywane i spożywane dla jednego pożądanego efektu, inne skutki zdegradowane są do drobnego druku pod nagłówkiem „Możliwe skutki uboczne”. Ale dla niektórych pechowców jeden z tych skutków ubocznych może okazać się jedynym skutkiem, jaki odczują. Najpopularniejsza grupa antydepresantów – selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny lub SSRI (od ang. selective serotonin reuptake inhibitors – przyp. tłum.) – zwiększają poziom neuroprzekaźnika serotoniny w mózgu. Mamy tendencję do ignorowania wpływu tych leków na mięśnie i funkcje seksualne, o ile nie przysłonią one pozytywnego wpływu na nastrój. Antybiotyki, które stosujemy, by zabijać lub hamować rozwój bakterii wywołujących choroby mogą zmieniać funkcjonowanie wątroby i nerek oraz zakłócać trawienie. Przy podejmowaniu decyzji o przyjmowaniu leków należałoby brać pod uwagę zagrożenia, które są znacznie poważniejsze niż zagrożenia związane ze zmianą stylu życia i większością terapii niestosujących leków.

Weź pod uwagę także to, że ludzie różnią się między sobą tym, jak reagują na leki. Ten fakt jest rzadko podkreślany podczas szkolenia lekarzy lub w materiałach marketingowych producentów leków. Przykładowo, niektórzy ludzie nie tolerują statyn, ponieważ podczas ich stosowania doświadczają ostrego bólu mięśni lub ich osłabienia. Jeśli reakcja niepożądana dotknie znacznej liczby ludzi, nazywamy to „skutkiem ubocznym”. Jeśli dotyka ona nielicznych, jest to „reakcja specyficzna”, to znaczy osobliwa dla jednostki. Różne reakcje na ten sam lek mogą odzwierciedlać genetyczne różnice lub wybryki biochemii. Na horyzoncie pojawia się nowa era celowanego leczenia lekami: analiza genomu może ujawnić, kto pozytywnie zareaguje na lek, a kto nie. Obecnie większość lekarzy przepisujących leki ma podejście uniwersalne.

Nie zakładaj, że leki bez recepty nie są toksyczne. Same w sobie mogą wywoływać różnorodne reakcje niepożądane, mogą też wchodzić w interakcje z lekami na receptę w sposób stwarzający zagrożenie. Obecnie dostępne bez recepty są różne formy niesterydowych leków przeciwzapalnych, sterydów i blokujących kwas leków na chorobę refluksową. Ich dostępność bez recepty zachęca do przypadkowego stosowania, bez względu na problemy, które mogą wywołać. Jak przeczytasz na kolejnych stronach, kłopoty mogą spowodować popularne sprzedawane bez recepty leki ułatwiające zasypianie oraz leki na przeziębienie i grypę.

Wiele interwencji medycznych (i wiele działań, w które decydujemy się zaangażować) obarczonych jest ryzykiem. Kluczem jest ustalenie równowagi pomiędzy ryzykiem, a korzyściami. Szczepienia ochronne mogą zrobić krzywdę, ale moim zdaniem i w zgodnej opinii środowiska medycznego, korzyści szczepień znacznie przewyższają ryzyko. To znaczy, szkody, które wyrządzają choroby, którym zapobiegają szczepienia, są znacznie większe, niż szkody wyrządzane przez szczepienia. To może być małe pocieszenie dla rodziców, których dziecko cierpi z powodu poważnych reakcji niepożądanych na szczepionkę, jednak jest to prawda.

Często proszę lekarzy i studentów medycyny, by stworzyli listę leków, które zabraliby ze sobą, gdyby mieli udać się na bezludną wyspę. Na mojej liście znalazłyby się aspiryna, penicylina, morfina, prednizon i kilka innych leków, których skuteczność jest na tyle duża, że korzyści przewyższają ryzyko. Nie dodałbym do listy żadnego produktu farmaceutycznego obecnie żarliwie promowanego w telewizji, radio i w prasie. Moja ogólna opinia o tych lekach jest taka, że producenci stale przesadnie podkreślają ich korzyści i nieustannie bagatelizują szkody, które mogą wyrządzić.

Leki często wydają się być najbardziej skuteczne wkrótce po ich wprowadzeniu na rynek, a ich skuteczność osłabia się z czasem. Często cytowane w medycynie porzekadło radzi nam, by „stosować nowe leki jak najwięcej, zanim stracą swoją zdolność uzdrawiania”. Powodem jest reakcja placebo – zdrowienie zapoczątkowane przez wiarę w działanie leku lub innego sposobu leczenia. Zarówno lekarze, jak i pacjenci bardziej wierzą w siłę nowych leków, a ta wiara może dodać otoczkę wytwarzanej przez umysł skuteczności do skuteczności rzeczywistego działania leku. Popieram reakcje placebo; zamiast starać się je wyeliminować, co chce zrobić większość badaczy, powinniśmy szukać sposobów, by następowały częściej. W końcu reprezentują aktywność wrodzonego układu leczenia ciała. Wolałbym nie uzyskiwać ich za pomocą zwodzenia pacjentów pigułkami z cukru, ale prezentując z przekonaniem skuteczne sposoby leczenia, preferując łagodniejsze niż ostre, gdy to możliwe. Podawałbym raczej słabsze niż mocniejsze leki, zawsze mając na celu zwiększenie prawdopodobieństwa pożądanych reakcji i zmniejszenie prawdopodobieństwa szkody.

Dobrym przykładem są leki SSRI. Fluoksetyna (Prozac) po raz pierwszy pojawiła się na rynku w 1986 roku i została okrzyknięta przełomowym sposobem leczenia depresji. W następnych latach ona i pochodne leki przepisywane były milionom ludzi. Skuteczność antydepresantów SSRI została udokumentowana w wielu badaniach randomizowanych z grupą kontrolną, „flagowym standardzie” naukowych dowodów sposobów leczenia. Ale z nastaniem XXI wieku moc leków SSRI zaczęła słabnąć. Nie tylko pojawiało się coraz więcej doniesień o poważnych skutkach ubocznych i reakcjach niepożądanych, ale naukowcom coraz trudniej było odróżnić reakcję na leki SSRI od reakcji na placebo. Entuzjaści leków przyznają, że to może być prawda w przypadku łagodnej depresji, ale wierzą w wartość SSRI w przypadku umiarkowanej lub ostrej depresji. Dalszym badaniom nie udało się wykazać skuteczności w przypadku umiarkowanej depresji; wciąż jednak są ludzie, którzy wierzą, że są one skuteczne przy ostrej depresji. Gdy skuteczność SSRI miarowo malała, firmy farmaceutyczne zaczęły namawiać lekarzy, by wzmacniali je, łącząc z innymi lekami, szczególnie lekami antypsychotycznymi, takimi jak Rexutli.

Faktem jest, że wszystkie przepisy, jakie mamy i wszystkie testy, jakie wykonujemy, łącznie z badaniami randomizowanymi z grupą kontrolną, nie powstrzymały pojawienia się na rynku wielu bezwartościowych i niebezpiecznych leków. Badania mogą być zaprojektowane, dane zmanipulowane, a wyniki zinterpretowane w taki sposób, że nowe leki będą wydawały się skuteczniejsze, niż okażą się z czasem.

A nawet gdy leki działają, mogą nie działać tak, jak byśmy tego chcieli. Leki budujące kości, powszechnie stosowane, by leczyć związaną z wiekiem utratę gęstości kości (osteopenia), zwiększają masę kostną, ale jak skutecznie zapobiegają złamaniom, co jest korzyścią, której od nich oczekujemy? Jak zobaczysz w rozdziale 15, odpowiedź brzmi: „nie bardzo”. Statyny bardzo skutecznie obniżają poziom cholesterolu LDL („złego”) we krwi, ale czy to oznacza lepsze zdrowie i mniejsze ryzyko ataku serca? Jak dowiesz się w rozdziale 2, odpowiedź brzmi: „niekoniecznie”.

Co więcej, przy stosowaniu na dłuższą metę wiele z powszechnie przepisywanych leków może w rzeczywistości wydłużyć lub pogorszyć dolegliwości, które mają leczyć. Powodem jest homeostaza, podstawowa zasada fizjologii, która wyznacza tendencję żywego organizmu do zachowania równowagi. (Słowo homeostaza pochodzi od greckiego słowa oznaczającego „stanie prosto”). Jeśli zewnętrzna siła zakłóca równowagę organizmu, reaguje on przeciwko niej, by odzyskać równowagę. Zmniejsz liczbę spożywanych kalorii, a twoje ciało zrekompensuje to, spowalniając metabolizm – co ogromnie frustruje odchudzających się.

Większość naszych leków neutralizuje lub tłumi aspekty fizjologii. Możesz to szybko zrozumieć, rozważając nazwy kategorii leków. Stosujemy środki przeciwskurczowe, przeciwnadciśnieniowe, antydepresyjne, przeciwzapalne, przeciw-to i przeciw-tamto. Leki przeciwdziałające rzeczywiście są użyteczne przy krótkotrwałym radzeniu sobie z problemami zdrowotnymi, będącymi skutkiem poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu organizmu. Gdy są stosowane na dłuższą metę, szczególnie bez zwrócenia uwagi na główne przyczyny choroby, prawdopodobnie złapią pacjentów w homeostatyczną pułapkę. Organizm reaguje przeciwko działaniom farmakologicznym, utrudniając zmniejszenie dawki lub zaprzestanie przyjmowania leku z powodu zespołu odstawienia.

Podaj pacjentowi z chorobą refluksową lek, który blokuje produkcję kwasu w żołądku i zgadnij, co się stanie? Organizm będzie próbował wytworzyć więcej kwasu, więc gdy chory przestanie brać lek, objawy choroby refluksowej powrócą, często nasilone. W zasadzie, gdy będziesz podawał ludziom bez żadnych problemów żołądkowych jeden z tych leków przez kilka miesięcy, a następnie nagle go odstawisz, u większości wystąpią objawy związane z nadmiarem kwasu. Możesz sobie wyobrazić skutki utrzymywania pacjentów z depresją na lekach SSRI. Homeostatyczna reakcja mózgu na zwiększony poziom serotoniny, który wywołują, to produkowanie mniejszej ilości tego neuroprzekaźnika i mniejszej liczby jego receptorów, co nie tylko utrudnia odstawienie leku, ale również wydłuża i nasila depresję.

W następnych rozdziałach dowiesz się więcej o innych przykładach niezamierzonych konsekwencji polegania na lekach, które ilustrują naturalną tendencję organizmu do opierania się zakłóceniom. Obawiam się, że obecnie jest to bardzo częste. Powinny one motywować zarówno lekarzy, jak i pacjentów, by szukali sposobów radzenia sobie z przewlekłymi problemami zdrowotnymi bez bazowania jedynie na lekach. Powtórzę, że leczenie lekami może ratować życie w przypadkach poważnej i ostrej choroby i jest ważnym komponentem leczenia przewlekłych chorób w kontekście pełnej opieki, która również obejmuje modyfikacje stylu życia i sposoby leczenia bez leków. Długotrwałe stosowanie leków jako jedynego sposobu leczenia nie jest mądre. Powód, dla którego napisałem tę książkę, jest prosty. Wierzę, że niewielu ludzi stosujących popularne leki rozumie ich działanie; to, czy działają na tyle dobrze, żeby usprawiedliwić ryzyko ich używania; oraz inne dostępne skuteczne metody leczenia, które można stosować wraz z nimi lub zamiast nich. Zacząłem ten projekt od stworzenia listy kategorii leków, które są najbardziej niepokojące; tych, które są przepisywane w nadmiernych ilościach oraz błędnie przepisywane, nadużywane i źle używane:

• antybiotyki,

• statyny,

• leki na chorobę refluksową,

• leki przeciwhistaminowe,

• leki na przeziębienie i grypę,

• leki nasenne,

• sterydy,

• niesterydowe leki przeciwzapalne (NLPZ),

• leki psychiatryczne,

• leki na ADHD,

• opioidy,

• leki przeciwnadciśnieniowe,

• leki na cukrzycę,

• leki na osteopenię i inne uwarunkowania.

Ponieważ nie jestem ekspertem od wszystkich tych kategorii, poprosiłem kolegów lekarzy odpowiednich specjalności, by pomogli mi zebrać i ocenić informacje na ich temat. Większość współautorów to absolwenci lub członkowie kadry Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Arizona, praktykujący klinicyści. Dodatkowo poprosiłem pediatrę, by napisała o nadmiarze leków stosowanych u dzieci oraz internistkę, która pracuje ze starszymi pacjentami, by dostarczyła dane dotyczące nadmiaru leków stosowanych u staruszków; uważam obie grupy wiekowe jako wymagające szczególnej troski. Poprosiłem też farmaceutkę, aby napisała rozdział o swoim spojrzeniu na nadużywanie i niewłaściwe stosowanie leków.

Pozwól, że wyjaśnię tę ostatnią decyzję. Ze wszystkich profesjonalistów zajmujących się zdrowiem, farmaceuci posiadają największą wiedzę o lekach, produktach sprzedawanych bez recepty oraz tych na receptę. Są uczeni radzenia zarówno lekarzom, jak i pacjentom w kwestii właściwych sposobów stosowania leków, łącznie z możliwymi interakcjami z innymi lekami. Niestety, farmaceuci są mało wykorzystywani w tym celu. (Najlepiej, gdyby byli w stanie też dawać rady dotyczące leków ziołowych, suplementów diety i innych naturalnych produktów poprawiających zdrowie oraz leczących choroby, a także ostrzegać konsumentów przed tym, w jakie interakcje mogą wchodzić z innymi lekami, ale edukacja farmaceutyczna w tej dziedzinie jest niewystarczająca). W rozdziale 18 magister farmacji Kim DeRhodes wyjaśnia, jak możesz wykorzystywać usługi, które oferują farmaceuci: sesje zarządzania leczeniem farmakologicznym, aby pomóc ci stosować leki mądrze i unikać problemów.

Każdy rozdział zawiera jedną lub dwie prezentację przypadków – historię rzeczywistych pacjentów, którzy doświadczyli problemów często wywoływanych przez te popularne grupy leków. Wyjaśnię ich działanie, korzyści i zagrożenia. Dodatkowo poinformuję cię o innych sposobach radzenia sobie z dolegliwościami, które te leki mają leczyć i zasugeruję, jak może wyglądać integracyjny sposób leczenia tych dolegliwości.

Konsekwencje nadmiernego stosowania leków wykraczają poza reakcje niepożądane, interakcje z innymi lekami, brak skuteczności i niezamierzone pogorszenie problemów zdrowotnych. Koszt leków, szczególnie leków na receptę, jest ogromnym obciążeniem zarówno dla pacjentów i ich rodzin, jak i dla naszego upadającego systemu opieki zdrowotnej. Narzut na leki farmaceutyczne jest większy niż na jakikolwiek inny towar na rynku. Big Pharma usprawiedliwia to, powołując się na wysokie koszty badań, ale to, co firmy wydają na badania, to mały ułamek tego, co wydają na reklamę i promocję. Jeśli jesteś Amerykaninem, powinieneś również wiedzieć, że płacisz znacznie więcej za leki na receptę niż ludzie w innych krajach – czasami dwa razy więcej za ten sam produkt.

Koszty leków są często ukryte w niewielkich opłatach za ubezpieczenie, ale możesz być pewien, że producenci dostają swoje pieniądze; w rezultacie wszyscy płacimy. W Ameryce wydajemy na leki prawie 1000 dolarów na osobę rocznie, prawie dwa razy więcej niż w innych uprzemysłowionych krajach. Wydatki na leki na receptę w Stanach Zjednoczonych wynoszą prawie 300 miliardów dolarów rocznie – to znacznie przyczynia się do wzrostu kosztów opieki zdrowotnej. W prawie każdym przypadku integracyjny sposób leczenia, oparty na modyfikacji stylu życia i rozsądnym stosowaniu naturalnych produktów oraz terapii bezlekowych, jest tańszy niż długotrwałe stosowanie leków na popularne dolegliwości zdrowotne.

Znacznie mniej uwagi zwraca się na wpływ wszystkich konsumowanych leków na środowisko. Wiele produktów farmaceutycznych nie jest trawionych ani zmienianych w organizmie. Opuszczają go i przenikają do środowiska, jak leki, które spłukujemy w toalecie i te, które kończą na wysypiskach śmieci. Gromadzą się one w zapasach wody, w glebie i w pokarmach, które spożywamy. Możemy nieustannie wchłaniać ich niewielki poziom, ale nie mamy danych, które pokazują, jak wpływają na nasze zdrowie w ciągu całego życia. Wiemy, że główną przyczyną zwiększania się odporności bakterii na antybiotyki – co jest obecnie poważnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego – jest nieustanna obecność tych leków w środowisku, głównie ze spływu rolniczego. (Prawie wszystkie zwierzęta, które hodujemy na pokarm, łącznie z rybami hodowlanymi, karmione są antybiotykami, by wspomagać ich rozwój).

Informacje na tych stronach pomogą ci zostać mądrym konsumentem: wiedzieć, kiedy produkty farmaceutyczne są naprawdę potrzebne, być w stanie oszacować ich korzyści w porównaniu z możliwym zagrożeniem, uważać na przekonujące starania Big Pharmy. Chcę także, abyś wiedział, że z wieloma dolegliwościami zdrowotnymi, omówionymi w następnych rozdziałach, można poradzić sobie bez leków lub za pomocą planów integracyjnego sposobu leczenia, które wykorzystują ich mniej, słabsze lub w mniejszych dawkach i w połączeniu z innymi metodami.

Gdy dorastałem pod koniec lat 40. i 50. ubiegłego wieku, lekarze przepisywali recepty po łacinie, by pacjenci nie mieli pojęcia o lekach. Aby zrealizować receptę, musiałeś wręczyć ją farmaceucie, który stał za wysoką ladą umożliwiającą ci widzenie tego, co robił. Niewielu pacjentów pytało o te praktyki. Oczywiście czasy się zmieniły. Paternalistyczny i autorytatywny styl lekarzy zeszłego wieku wyszedł z mody, a dzięki Internetowi informacje medyczne są dostępne dla wszystkich, którzy mają dostęp do komputera. Jednak, moim zdaniem, ludzie wciąż nie zadają wystarczająco dużo pytań o swoje leki i to również przyczynia się do problemu. Przyjmowanie leku tylko dlatego, że tak powiedział lekarz, nigdy nie jest dobrym pomysłem. Zawsze staraj się zrozumieć, dlaczego go potrzebujesz.

Być może zechcesz przeczytać tę książkę od deski do deski, ale możesz też przeglądać ją lub używać jako odniesienie, gdy tego potrzebujesz. Jeśli przyjmujesz jakiekolwiek leki, które omawiam, prawdopodobnie będziesz chciał przeczytać najpierw o nich. Jeśli to, co przeczytasz, sprawi, że zaniepokoi cię to, że je przyjmujesz, pamiętaj o tych radach:

• Nigdy nagle nie odstawiaj przepisanych leków.

• Zawsze lepiej odstawiać stopniowo i pod nadzorem lekarza.

• Nigdy nie próbuj przerywać stosowania leków bez uprzedniego zastosowania środków, dzięki którym można uporać się z dolegliwością.

Lekarze, z którymi się konsultujesz, mogą nie znać sposobów leczenia bez leków ani podejść integracyjnych sugerowanych w tych rozdziałach. Razem z kolegami pracujemy nad tym, by zachęcić lekarzy i innych profesjonalistów zajmujących się zdrowiem, aby się o nich dowiedzieli. Jeśli lekarze, z którymi się konsultujesz, nie są na nie otwarci, poszukaj praktyków wyspecjalizowanych w medycynie integracyjnej. (Zobacz część: Materiały na stronie 287).

Uwaga dotycząca nazw leków

Leki znane są pod nazwami ogólnymi oraz nazwami handlowymi. Pisząc o lekach w tej książce najpierw podaję nazwę ogólną, pisaną małą literą, a następnie, w nawiasie, pisaną wielką literą nazwę handlową – przykładowo: diazepam (Valium) i fluoksetyna (Prozac). Gdy wygasa patent oznakowanych marką leków, często pojawiają się tańsze formy generyczne.

1Antybiotyki

Umieściłem antybiotyki na początku, ponieważ ich historia jest ponurą lekcją o konsekwencjach nadużywania i niewłaściwego stosowania silnych leków.

Penicylina została wyizolowana z pleśni w 1928 roku i ludzie zaczęli nią leczyć infekcje w 1942 roku. Jej małe zapasy dostępne były najpierw dla wojska, a następnie, po zakończeniu II wojny światowej, dla ogółu społeczeństwa. Prawdziwie cudowny lek, który ocalił wiele istnień. W następnych latach naukowcy odkryli więcej antybiotyków, głównie naturalnych produktów pochodzących z pleśni i pochodnych organizmów. W naturze grzyby i bakterie walczą o zasoby i terytorium; antybiotyki są chemiczną obroną przeciwko bakteriom, którą rozwinęły grzyby. Albo ograniczają rozwój bakterii, albo od razu je zabijają.

Mam wyraźne wspomnienie mojego pierwszego doświadczenia z penicyliną w wieku lat pięciu, kiedy to dopadło mnie ostre zapalenie gardła. Nasz lekarz rodzinny, ukochany internista, przybył na wizytę domową, by mnie zbadać i powiedział mojej matce, że przepisuje nowy, cudowny lek. Dotarł on do mojego domu w formie cienkich, żółtych tabletek o smaku mięty, które należało rozpuszczać pod językiem co cztery godziny. Należało je trzymać w lodówce i wydawały mi się magiczne i drogocenne. W ciągu 48 godzin dyskomfort w gardle i choroba zniknęły.

Odkrycie antybiotyków było rewolucyjnym postępem w medycynie. Na początku te nowe leki były niezwykle skuteczne. Gdybyśmy stosowali je rozsądnie – rezerwując je do leczenia poważnych infekcji bakteryjnych, wciąż dobrze by nam służyły. Zamiast tego my – i mam tu na myśli lekarzy, pielęgniarki, farmaceutów i pacjentów – używaliśmy ich bezmyślnie i przypadkowo. W rezultacie pokierowaliśmy ewolucją bakterii w niepokojący sposób, tworząc odporne organizmy, które są tak niezwykle zjadliwe, jak cieszący się złą sławą gronkowiec złocisty odporny na metycylinę. Odporność na antybiotyki jest obecnie tak szeroko rozprzestrzeniona, że uznawana jest za główne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Pod wieloma względami jesteśmy obecnie w znacznie gorszym związku z wywołującymi choroby bateriami, niż byliśmy przed odkryciem antybiotyków – sami jesteśmy winni tej katastrofie.

Pozwól, że przytoczę ilustrujący to przypadek:

Shawna to 21-latka, która cierpiała na coś, co wydawało się infekcją zatok. Odwiedziła lekarza, który przepisał jej tygodniową kuracje amoksycyliną (rodzaj penicyliny sprzedawany pod nazwą handlową Augmentin). Po przyjęciu trzeciej dawki Shawna dostała obfitej, swędzącej pokrzywki na klatce piersiowej i plecach. Zadzwoniła do swojego lekarza, który powiedział jej, że prawdopodobnie jest uczulona na antybiotyk i ostrzegł ją, by go więcej nie przejmowała. Przypisał jej inny, azytromycynę (Zithromax), na resztę dwutygodniowej kuracji. Podczas ostatnich kilku dni stosowania leku, Shawna dostała biegunki. Usłyszała, że to nie jest nic niezwykłego po serii antybiotyków i biegunka powinna ustąpić w ciągu kilku dni po zakończeniu kuracji. Jednak biegunka nie zniknęła; przeciwnie, nasiliła się tak bardzo, że Shawna musiała udać się na ostry dyżur, gdzie otrzymała kroplówkę. Przeszła wiele badań kału pod kątem różnych pasożytów oraz bakterii i została wysłana do domu z serią kolejnego antybiotyku, metronidazolu (Flagyl), aby wyleczyć wszelkie nieprzewidziane drobnoustroje, które mogły wywoływać problem. Następnego dnia zauważyła w kale krew i śluz. Spanikowana ponownie skontaktowała się z lekarzem i usłyszała od jego pielęgniarki, że prawdopodobnie to nic innego, niż podrażnienie odbytu spowodowane biegunką.

Shawna w to nie uwierzyła, krwi było zbyt dużo. Wróciła na ostry dyżur, gdzie okazało się, że ma poważną anemię. Została wysłana na tomografię komputerową z kontrastem, która wykazała, że Shawna ma rzekomobłoniaste zapalenie okrężnicy – ogromny stan zapalny i krwawienie w okrężnicy. Lekarze powiedzieli jej, że prawdopodobnie związane jest to z zakażeniem niebezpiecznym organizmem, Clostridium difficile, co może być skutkiem nadużywania antybiotyków. Następnie Shawna otrzymała jeszcze silniejszy antybiotyk, wankomycynę (Vancocin), uznawany za najskuteczniejszy sposób leczenia Clostridium difficile. Objawy ustąpiły, ale gdy tylko przestała przyjmować lek, powróciły. Po wielu seriach wankomycyny ustalono, że ma nawracające zakażenie Clostridium difficile. Do tego czasu Shawna, która miała 170 cm wzrostu, schudła prawie siedem kilogramów i ważyła zaledwie czterdzieści kilogramów.

Wtedy rodzina Shawny zabrała ją do lekarza medycyny integracyjnej, który zaczął podawać jej duże dawki doustnych probiotyków – korzystnych organizmów – łącznie z Saccharomyces boulardii, drożdżami, które były skuteczne w przypadkach infekcji Clostridium difficile. Nowy lekarz zalecił usunięcie z diety wszystkich przetworzonych pokarmów, szczególnie tych, które zawierały dodatki spożywcze, takie jak karagen i polisorbat 80, które mogą uszkadzać układ trawienny, oraz zalecił wyeliminowanie na dwa miesiące przetworzonego cukru i zbóż, by zmniejszyć obciążenie układu trawiennego. Skierował też Shawnę do gastroenterologa, który przepisał jej przeszczep flory jelitowej, nowatorski sposób leczenia infekcji trawiennych odpornych na antybiotyki.

Shawna poddała się czterem przeszczepom flory jelitowej, jednocześnie przyjmując zioła poprawiające odporność, takie jak echinacea, grzybki reishi i traganek. Biegunka w końcu całkiem ustała i Shawna zaczęła odzyskiwać wagę, którą straciła. W ciągu sześciu tygodni znów poczuła się silna i była w stanie wrócić do szkoły.

Choć przypadek Shawny może wydawać się ekstremalny, jest niestety coraz częstszym przykładem negatywnych stron antybiotyków. Często zakłócają one trawienie i powodują biegunkę nawet u 30% pacjentów, którzy je przyjmują. W większości przypadków objawy są łagodne i ustępują wkrótce po tym, gdy przestajemy przyjmować leki. Ale u 15 do 20% pacjentów z biegunką związaną z antybiotykami przyczyną jest bakteria Clostridium difficile, „oportunistyczny” organizm, który mnoży się, gdy antybiotyki zabiją dobre bakterie, które normalnie trzymają ją w ryzach. Każdego roku około 500000 ludzi w Stanach Zjednoczonych zapada na infekcje wywołane Clostridium difficile, prawie wszystkie one związane są z antybiotykoterapią; w rezultacie około 30000 ludzi umiera.

Antybiotyki przypisywane są, by zapobiegać rozwojowi zdiagnozowanej lub podejrzewanej infekcji bakteryjnej, łącznie z infekcjami ucha, zapaleniem gardła, zapaleniem płuc, infekcjami przewodu moczowego, chorobami przenoszonymi drogą płciową, takim jak syfilis i rzeżączka, boreliozą oraz towarzyszącymi infekcjami wywołanymi przez kleszcze, a także trądzikiem. Czasami przypisywane są nawet przy braku infekcji, jako środek zapobiegawczy, aby, na przykład, zapobiec infekcji po operacji. Nie leczą wirusów.

Najpopularniejsze grupy antybiotyków obejmują penicyliny, cefalosporyny, aminoglikozydy, makrolidy, sulfonamidy, tetracykliny i chinolony. Przepisujący wybiera lek z konkretnej grupy, by leczyć zdiagnozowaną lub podejrzewaną infekcję bakteryjną, biorąc pod uwagę dodatkowe czynniki, takie jak wiek pacjenta, historia alergii oraz obecność innych dolegliwości zdrowotnych.