97 osób interesuje się tą książką

Opis

Zbiór felietonów, tekstów i przemyśleń najczęściej nagradzanej polskiej dziennikarki

Lekarstwo dla duszy to owoc wieloletniej działalności publicystycznej Justyny Kopińskiej, a zawarte w tej książce teksty – wcześniej publikowane na łamach Vogue.pl, zebrane i opracowane specjalnie na potrzeby niniejszego zbioru – łączy jeden wspólny mianownik.

Dobro.

Przypadkowe spotkanie, przypadkowa rozmowa. Kopińska sięga głęboko pod powierzchnię codzienności i wykorzystuje każdą możliwą okazję, żeby dzielić się trafnymi spostrzeżeniami i żeby inspirować.

Czy dobro wyzwala dobro? Jaka ważna jest bliskość? Zaufanie? Czy warto płynąć z prądem? Co zrobić, żeby w końcu poczuć szczęście?

Ta książka to prawdziwe Lekarstwo dla duszy.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 168

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


WydawcaJoanna Laprus-Mikulska

Redaktor prowadzącyIwona Denkiewicz

KorektaMirosława Kostrzyńska Marzenna Kłos

Copyright © by Justyna Kopińska, 2020 Copyright © for this edition by Dressler Dublin Sp. z o.o., 2020

Wydawnictwo Świat Książki 02-103 Warszawa, ul. Hankiewicza 2

Warszawa 2020

Księgarnia internetowa: swiatksiazki.pl

Skład i łamanie włoska robota

Dystrybucja Dressler Dublin Sp. z o.o. 05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91 e-mail: [email protected] tel. + 48 22 733 50 31/32 www.dressler.com.pl

ISBN 978-83-813-9598-4

Skład wersji elektronicznej [email protected]

Ból

Ludzie, którym jest źle samym z sobą, myślą, że im nie wyszło, mają liczne pretensje, czasem padają ofiarami publicystów, którzy mogą im zaszczepić nienawiść. Ważne, by tę nienawiść zatrzymać.

Wsiadam do taksówki. Jestem zamyślona, bo ogrom obowiązków. Nagle budzi mnie głos taksówkarza:

– Jedzie pani do telewizji?

– Tak – odpowiadam.

– Do którego programu?

– Do Jacka Żakowskiego.

– To proszę uważać. To jest taki człowiek, co powie prawdę, jak się pomyli.

Po chwili znów zagaduje:

– Zna pani Stanisława Michalkiewicza?

– Publicysta, który wypowiada się w Radio Maryja.

– Jak zaproszono go do programu Moniki Olejnik, zwanej przez nas „Stokrotka”, to powiedział, że bardzo chętnie, ale prosi o wezwanie na piśmie z numerem sprawy i zaznaczeniem, w jakim charakterze wystąpi – świadka czy podejrzanego. Przecież porządek musi być, skoro jedzie na przesłuchanie.

– A których dziennikarzy pan ceni?

– To chyba powiedziała Matka Teresa z Kalkuty, że lepiej trędowatemu podać rękę niż dziennikarzowi.

Chwilę jedziemy w ciszy.

– A pani czym się zajmuje? – pyta nagle.

– Jestem dziennikarką.

Jest zmieszany.

– Przepraszam, nie pomyślałem – usprawiedliwia się.

Parę dni później sprawdzam skrzynkę mailową. Kilkaset maili i wszystkie mają w tytule tego samego człowieka: Stanisława Michalkiewicza. Niektórzy dziennikarze oznaczyli mnie na Facebooku przy jego wypowiedzi. Napisali: „Justyna, widziałaś? To o bohaterce twojego reportażu”.

Publicysta nawiązał do historii dziewczynki uprowadzonej i wielokrotnie gwałconej przez księdza. Dziesięć lat po wydarzeniach ksiądz skazany za kilkadziesiąt przestępstw seksualnych nadal odprawiał msze święte. Byłam na mszy, na której wręczał komunię i sprawdziłam, w jaki sposób kontaktuje się z dziećmi przez internet.

Odtworzyłam link do telewizji internetowej TV ASME wysłany mi przez czytelników. Publicysta Michalkiewicz nawiązał do tego, że dziewczynka według prawomocnego wyroku ma otrzymać teraz milion złotych odszkodowania:

– To żadne k*** nie są tak wysoko wynagradzane – powiedział.

Wiem, jaki ból sprawiła bohaterce ostatnia wypowiedź Janusza Korwina-Mikke. Napisał wtedy: „Jezus Maria! Kościół ma zapłacić milion plus dożywotnią rentę kobiecie, którą w wieku 14 lat całował i obmacywał ksiądz. Teraz nastolatki będą się masowo podstępem lub siłą pchały księżom do łóżek. Sąd zastosował bardzo silny bodziec ekonomiczny”.

Pan Michalkiewicz poszedł o krok dalej. Wyrządził tak bardzo już zranionej dziewczynie okrutną krzywdę.

Dla mnie wyrok sądu apelacyjnego, który podtrzymał orzeczenie miliona złotych odszkodowania, to kolejny krok w kierunku przywrócenia godności ofiarom pedofilii.

Towarzystwo Chrystusowe wynajęło księdzu pedofilowi świetnego adwokata. Ksiądz Roman przed sądem mówił:

– Zgromadzenie zakonne mnie wspiera. Nie myślą o wyrzuceniu mnie z zakonu. Regularnie odwiedza mnie w więzieniu przełożony.

Wyjaśniał sędziemu:

– Nie wiem, jak do tego doszło, że dziecko trzymałem u siebie na plebanii i też jeździłem z nią do Lichenia czy Łagiewnik. Po prostu nikogo to nie interesowało.

Gdyby nie był nauczycielem religii, dziewczynka by go nie poznała. Do przestępstw doszło także dlatego, że był księdzem. Przerażające, że zakon dopuścił, by później odprawiał msze i miał internetowy kontakt z dziećmi. W wiadomościach podkreślał, że jest w zakonie i można mu zaufać.

Wikipedia podaje, że pan Michalkiewicz to polski prawnik, nauczyciel akademicki, eseista, publicysta, polityk i autor książek o tematyce społeczno-politycznej.

Najbardziej popularne media, w których występuje to Radio Maryja i Telewizja Trwam. Zachęcam, by powiadomić stacje, co Państwo sądzicie o tej wypowiedzi i zapraszaniu publicysty do programów. Niezależnie, czy je oglądamy, czy nie, mają ogromny wpływ na wielu Polaków.

Granice zostały przekroczone. Ten człowiek musi ponieść konsekwencje wypowiadanych słów. Ludzie, którzy wyszydzają ofiary pedofilii nie powinni być zapraszani do dyskursu w przestrzeni publicznej. Warto przekazać tę wiadomość dalej, by jak najwięcej osób zareagowało.

Zapytałam taksówkarza, czym się wcześniej zajmował.

– Jestem inżynierem – odpowiedział. – Straciłem wszystko, teraz muszę jeździć. – Narzekał, opowiadał mi o swoim nieszczęśliwym życiu.

Ludzie, którym jest źle samym z sobą, myślą, że im nie wyszło, mają liczne pretensje, czasem padają ofiarami publicystów, którzy mogą im zaszczepić nienawiść. Ważne, by tę nienawiść zatrzymać.

O naszym człowieczeństwie i państwie świadczy to, w jaki sposób traktujemy najbardziej pokrzywdzonych. Niezależnie od tego, jak silny jest oprawca.

* * *

Więcej o odczuciach bohaterki reportażu Ksiądz pedofilodprawia dalej można przeczytać na Facebooku: „Skrzywdził mnie w dzieciństwie ksiądz, teraz krzywdzi Kościół Katolicki”.

Jak w Polsce wygląda „Twarz Zła”?

Istnieją ludzie, którzy nie mają dylematów intelektualnych czy moralnych. Którzy każdy swój ruch, nawet najbardziej okrutny, uzasadniają przez ideologię, religię lub naukę. Dla nich liczy się jedno – własna satysfakcja. To psychopaci.

Bardzo często jestem pytana: dlaczego interesuje mnie zło w instytucjach zamkniętych – domach dziecka, ośrodkach, domach spokojnej starości? 

W reportażu Oddział chorych ze strachu opisałam historię ordynator szpitala psychiatrycznego, która według personelu i pacjentów, w okrutny sposób znęcała się nad dziećmi. Kilka lat później nadal pracowała jako biegła sądowa oraz psychiatra w tym samym okręgu, w którym miała już postawione zarzuty za znęcanie się nad pacjentami.

Po publikacji tego reportażu otrzymałam bardzo dużo maili. Pisali lekarze, salowi, pacjenci z różnych miast w Polsce. Mówili, że już nigdy nie będą bierni wobec zła. Więc zaczęłam się zastanawiać: jak współcześnie w Polsce wygląda „Twarz Zła”?

W każdym społeczeństwie większość osób przeżywa wewnętrzne kryzysy i dylematy. Po to, by stać się lepszymi, mądrzejszymi, dojrzalszymi ludźmi. Ale istnieją też ludzie, którzy tych wewnętrznych kryzysów nie mają. Którzy każdy swój ruch, nawet najbardziej okrutny, uzasadniają przez ideologię, religię lub naukę. Nie mają dylematów intelektualnych czy moralnych. Dla nich liczy się jedno – własna satysfakcja. Ta grupa to psychopaci. 

Dawniej, w czasach II wojny światowej czy w okresie stalinizmu, byli bardziej widoczni. Obecnie idealnym dla nich schronieniem stały się instytucje zamknięte, jak szpitale psychiatryczne czy domy dziecka. Ich ofiarami zwykle padają osoby bezbronne, najsłabsi, najczęściej dzieci. Psychopaci mają tam moc niemal nieograniczoną.

Zastanawiam się, ilu jest w Polsce ludzi, którzy wiedzą, że obok nadużywa się władzy, stosuje przemoc i nie reagują. Osoby, które pomogły w stworzeniu systemu przemocy w Starogardzie Gdańskim, nadal pracują w swoim zawodzie. 

Jak pisał Ryszard Kapuściński: „Żaden pałac nie runie sam z siebie”[1]. W każdym z tych małych pałaców w całej Polsce potrzebujemy ludzi, którzy będą ujawniali okrucieństwo innych. 

A stanie się tak tylko wówczas, gdy będziemy pamiętać, że te nasze wewnętrzne kryzysy, niepokoje, wątpliwości, to nie jest oznaka słabości. To jest nasza siła! I najlepsza droga, aby stać się bardziej wartościowym człowiekiem.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

1 R. Kapuściński, Cesarz, Warszawa 2007.