Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie Kategoria: Humanistyka Język: polski

Legenda blitzkriegu. Kampania zachodnia 1940 ebook

Karl-Heinz Frieser  

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 846 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Legenda blitzkriegu. Kampania zachodnia 1940 - Karl-Heinz Frieser

Błyskawiczne zwycięstwo Hitlera nad mocarstwami zachodnimi nie zostało zaplanowane jako blitzkrieg. Dowódcy niemieccy liczyli się z powtórzeniem długotrwałych działań podobnych do tych z pierwszej wojny światowej. Dopiero zaskakująca akcja korpusu pancernego Guderiana pod Sedanem spowodowała, że niemiecki atak nabrał nieoczekiwanej dynamiki i doprowadził do „cięcia sierpem” – szybkiego natarcia pancernego w kierunku kanału La Manche i zamknięcia aliantów w kotle pod Dunkierką.

Taką tezę, na podstawie wnikliwej analizy licznych dokumentów, stawia Karl-Heinz Frieser, przeciwstawiając się tym samym powszechnej teorii mówiącej o zastosowaniu przez Hitlera strategii wojny błyskawicznej.

Umieszczone w książce liczne schematy oraz mapy umożliwiają prześledzenie walk kampanii zachodniej 1940 roku i odtworzenie, jak doszło do blitzkriegu.

Opinie o ebooku Legenda blitzkriegu. Kampania zachodnia 1940 - Karl-Heinz Frieser

Fragment ebooka Legenda blitzkriegu. Kampania zachodnia 1940 - Karl-Heinz Frieser

Tytuł oryginału

Blitzkrieg-Legende. Der Westfeldzug 1940

Projekt okładki

Jarosław Danielak

Fotografia na okładce

© Bundesarchiv, Bild 101I-769-0236-23/fot. Erich Borchert

Konsultacja merytoryczna

płk dr inż. Mirosław Smolarek

Redakcja

Barbara Majewska

Korekta

Iwona Huchla

Redakcja techniczna

EDYTOR

Copyright © 1995 Oldenbourg Wissenschaftsverlag GmbH, München, und Militärgeschichtliches Forschungsamt, Postdam

Polish editions © Publicat S.A. MMXIII (wydanie elektroniczne)

Wykorzystywanie e-booka niezgodne z regulaminem dystrybutora, w tym nielegalne jego kopiowanie i rozpowszechnianie, jest zabronione.

ISBN 978-83-245-9415-3

Wrocław

Wydawnictwo Dolnośląskie

50-010 Wrocław, ul. Podwale 62

Oddział Publicat S.A. w Poznaniu

tel. 71 785 90 40, fax 71 785 90 66

e-mail: wydawnictwodolnoslaskie@publicat.pl

www.wydawnictwodolnoslaskie.pl

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Przedmowa do wydania polskiego

Blitzkrieg – „wojna błyskawiczna” jest pojęciem, wokół którego narosło wiele mitów i legend. Słowo to znalazło miejsce w języku polskim, gdyż to nasz kraj jako pierwszy we wrześniu 1939 r. stał się niejako „poligonem doświadczalnym” dla wojsk niemieckich w testowaniu nowych doktryn i reguł prowadzenia walki przy użyciu nowoczesnych typów broni, a w szczególności współdziałania wojsk lądowych i lotnictwa.

Czy rzeczywiście blitzkrieg był koncepcją podboju świata opracowaną przez samego Adolfa Hitlera, czy też, jak powszechnie się uważa, był starannie wypracowanym planem prowadzenia działań bojowych, stworzonym przez generalicję i sztabowców Wehrmachtu w oparciu o clausewitzowską koncepcję wojny oraz doświadczenia niemieckich dowódców, takich jak H.K.B von Moltke (starszy) czy A. von Schlieffen? A może blitzkrieg był tylko efektem doświadczeń bojowych z pierwszej wojny światowej, odwagi i nieposłuszeństwa generała H. Guderiana wobec „skostniałych” koncepcji walki i rozkazów przełożonych, realizującego swoje odważne jak na owe czasy pomysły operacyjne, dotyczące tzw. „walki broni połączonych”? A może sukces polegał na tym, że w Wehrmachcie służyli ambitni i żądni sukcesu oficerowie, jak generał E. Rommel, który dzięki umiejętnościom dowódczym i ryzykownym rajdom prowadzonym w głębi ugrupowania wojsk francuskich, stał się niejako symbolem blitzkriegu?

Próby wyjaśnienia zagadki sukcesu wojsk niemieckich we Francji w 1940 r. podjął się płk Karl-Heinz Frieser, który czyni to z typowo „niemiecką” dokładnością. Na podstawie szczegółowej analizy dokumentów z tamtego okresu skutecznie stara się obalić legendę blitzkriegu jako precyzyjnie wypracowanego i przemyślanego planu prowadzenia kampanii francuskiej. Autor udowadnia, że osławiona „wojna błyskawiczna” była dziwnym konglomeratem złożonym z niemieckich doświadczeń wyniesionych z walk z Francją w roku 1870 oraz w okresie pierwszej wojny światowej, a także z wyciągniętych właściwych wniosków z przegranej wojny, jak również innowacyjnego wykorzystania udoskonalonych środków walki, jakie przeszły znaczną ewolucję w okresie międzywojennym (czołgi, samoloty, środki łączności). Jednakże sukces, który potem nazwano „blitzkriegiem”, należy również dostrzegać w rewolucyjnym na owe czasy podejściu do systemu dowodzenia. Wymuszona po pierwszej wojnie światowej redukcja niemieckich sił zbrojnych pozwoliła wykształcić nową klasę profesjonalnych dowódców – posiadających doświadczenie bojowe, lecz na tyle młodych, zdolnych i o otwartych umysłach, jak generał E. von Manstein, by potrafili oni odciąć się o sztampowych rozwiązań, myślenia schematami taktyki linearnej, w której w dalszym ciągu tkwili sztabowcy alianccy. Właśnie historia von Mansteina dość wyraźnie pokazuje, iż stwierdzenie, że „blitzkrieg” był przemyślanym dziełem najwyższych organów dowodzenia dowództwa hitlerowskich Niemiec, jest mitem. Akurat za opracowany przez siebie śmiały plan ofensywy na Francję (Fall Gelb) ten zdolny oficer został przezornie usunięty przez Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych Wehrmachtu ze stanowiska Szefa Sztabu Grupy Armii A, która miała współrealizować tę śmiałą koncepcję.

Autor wykazuje, że blitzkrieg we Francji skończyłby się dla Niemiec katastrofą, gdyby nie „pomoc” samej strony przeciwnej. Anachroniczne założenia prowadzenia „wojny na wyczerpanie”, wiara w betonowe fortyfikacje, brak współpracy pomiędzy różnymi rodzajami broni (wojska lądowe i lotnictwo), przestarzałe koncepcje wykorzystania czołgów oraz skostniały system dowodzenia wojsk francuskich nie wytrzymały starcia z innowacyjnym niemieckim „dowodzeniem przez zadania”, która to koncepcja pozostawiała niemieckim dowódcom, nawet najniższego szczebla, znaczną swobodę działania w osiąganiu założonych celów. Taki sposób walki odstawał od przyjętych kanonów i reguł z czasów pierwszej wojny światowej, którym hołdowali alianci.

Niejako ironią losu jest to, że Brytyjczycy, którzy jako pierwsi wprowadzili czołgi do swojego uzbrojenia i skutecznie użyli ich w 1916 r., podczas pierwszej wojny światowej, oraz dysponowali znacznie lepszym uzbrojeniem niż Wehr­macht, musieli ewakuować się z Dunkierki wraz z resztkami armii francuskiej pod lufami niemieckich dział. Siły alianckie uniknęły totalnej klęski tylko dzięki trudno wytłumaczalnej decyzji Hitlera, zatrzymującego swoją pancerną machinę tuż przed zadaniem decydującego ciosu. Do prowadzenia wojny w stylu blitzkriegu bardziej jednak predysponowani byli właśnie Brytyjczycy. Jeden z najsłynniejszych strategów i znawców broni pancernej XX w. brytyjski generał J.F.C. Fuller wraz z innym znanym strategiem B. Liddellem-Hartem już w latach 20. postulowani tworzenie manewrowych jednostek pancernych. To za ich namową powstała w Wielkiej Brytanii w 1927 r. pierwsza w świecie jednostka zmechanizowana wielkości brygady (Experimental Mechanized Force), która jednak została rozwiązana po dwóch latach. W ten sposób Brytyjczycy stracili możliwość zdobycia doświadczeń niezbędnych do stawienia czoła niemieckiemu blitzkriegowi czy też wypracowania zasad doktrynalnych do prowadzenia działań bojowych w takim właśnie stylu. Autor przypomina również, że część oficerów armii francuskiej, np. ówczesny pułkownik de Gaulle (późniejszy prezydent Francji), dostrzegała potrzebę zmian w organizacji sił zbrojnych oraz stworzenia nowych koncepcji wykorzystania jednostek pancernych, jednakże ich inicjatywy były blokowane przez tradycjonalistyczną generalicję.

W swojej książce płk Frieser szczegółowo analizuje wszystkie elementy, które mogły się przyczynić do sukcesu niemieckiej kampanii w 1940 r. Autor odtwarza sytuację w poszczególnych okresach kampanii francuskiej, skupiając się na jej najważniejszych etapach, detalicznie opisuje działania jednostek, decyzje poszczególnych dowódców, bogato ilustrując przebieg walk szkicami oraz zdjęciami z tego okresu. Jego przemyślenia i wnioski poparte są szeregiem cytatów i analiz oryginalnych dokumentów bojowych z owego okresu. Pułkownik Frieser ani nie gloryfikuje strony niemieckiej, ani też nie umniejsza umiejętności, bohaterstwa i odwagi aliantów. Autor nawet „odbrązawia” niektóre postacie uchodzące w potocznym przekazie za twórców i bohaterów blitzkriegu. Konsekwentnie udowadnia tezę, że blitzkrieg to mit, który powstał na potrzeby propagandowe III Rzeszy już po zakończeniu kampanii francuskiej. Paradoksalnie przypadkowy i nieprzygotowany „blitzkrieg” w 1940 r. stał się jedną z przyczyn późniejszej klęski hitlerowskich Niemiec, gdyż sukces ten tak utwierdził Hitlera w przekonaniu o skuteczności wojny błyskawicznej i możliwości pokonania w ten sposób silniejszego ekonomicznie i militarnie przeciwnika, że zdecydował się napaść na Związek Radziecki, zapominając o tym, co Carl von Clausewitz pisał o obronie strategicznej w słynnym dziele O wojnie.

Polski czytelnik z reguły podchodzi z pewną rezerwą do opracowań niemieckich dotyczących drugiej wojny światowej. Należy podkreślić, że niniejsza pozycja jest dziełem obiektywnym, opracowanym z wielką rzetelnością, dbałością o szczegóły i prawdę historyczną. Stanowi międzynarodowy kanon, z którego mogą korzystać badacze drugiej wojny światowej. Książka ta jest godna polecenia nie tylko historykom wojskowości, lecz każdemu, kto interesuje się historią drugiej wojny światowej oraz blitzkriegiem.

Płk dr inż. Mirosław Smolarek

Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych

im. Generała Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu

Przedmowa do wydania drugiego

Instytut Badań Historii Wojskowości (Militärgeschichtliches Forschungsamt) wydał w ubiegłych latach obszerne opracowania naukowe poświęcone historii III Rzeszy w okresie drugiej wojny światowej. W naukowej historiografii, obok przedstawienia procesów politycznych, społecznych, gospodarczych i dyplomatycznych, jest jednak także miejsce na analizę sposobu dowodzenia i działań sił zbrojnych. Opisów operacji wojskowych, które stanowią niezbędny element nowoczesnej historiografii wojskowości, nie wolno powierzać literaturze popularnej – pozbawionej krytycznego spojrzenia, niekiedy wręcz apologetycznej. Wydając serię „Operacje Drugiej Wojny Światowej”, Instytut Badań Historii Wojskowości zamierza poszerzyć spektrum swych dotychczasowych publikacji poświęconych drugiej wojnie światowej.

Blitzkrieg (wojna błyskawiczna) – prawie żadne hasło z okresu drugiej wojny światowej nie jest tak fascynujące, a jednocześnie tak zagadkowo wieloznaczne. Czy kryje się za nim tylko stopień wyższy terminu „szybka wojna”, do jakiej tradycyjnie dążył niemiecki Sztab Generalny? Czy Hitler dysponował „strategią blitzkriegu” mającą na celu kontynentalną i światową ekspansję? Czy blitzkrieg był nową koncepcją strategiczną, czy tylko operacyjno-taktyczną? Odpowiedzi na te pytania daje niniejsza praca, której drugie wydanie oddajemy właśnie do rąk Czytelników. Jej autor, podpułkownik dr Karl-Heinz Frieser, w przekonujący sposób pokazuje, jak kampania zachodnia w 1940 r., do której doszło w wyniku katastrofalnej polityki Hitlera, stała się – dzięki operacyjnej sztuce dowodzenia i umiejętnościom taktycznym, a wbrew pierwotnym planom – blitzkriegiem uwieńczonym spektakularnym sukcesem. Zrodzona na tym tle wiara w myślenie czysto operacyjne w powiązaniu z pychą stała się jednym z czynników, które od 1941 r. prowadziły Rzeszę Niemiecką ku katastrofie.

Dziękuję autorowi za jego pracę nad rozdziałem historii wojskowości, który bez wątpienia bardzo zainteresuje świat nauki i siły zbrojne.

dr Werner Rahn

Komandor, Szef Instytutu Badań Historii Wojskowości

Poczdam, w marcu 1996 r.

Od autora

Gdy rozpoczynałem poszukiwania materiałów do „kampanii zachodniej 1940”, w sposób oczywisty wychodziłem z założenia, że była ona od samego początku zaplanowana jako tzw. blitzkrieg. 1500 książek i opracowań[1], które na ten temat przeanalizowałem, potwierdzało bez wyjątku tę utartą tezę. Dlatego też było dla mnie zaskoczeniem, gdy przy studiowaniu dokumentów archiwalnych coraz wyraźniej wyłaniała się z nich zupełnie inna prawda. Jako pracownik Instytutu Badań Historii Wojskowości (MGFA) miałem w mojej wieloletniej pracy okazję przeanalizować odnośne dokumenty w Archiwum Wojskowym Archiwum Federalnego (BA-MA) we Fryburgu, i to od najwyższego szczebla strategicznego do najniższego, po części też aż do najniższego taktycznego szczebla dowodzenia (ze względu na kluczowe epizody). Ta „ostrość głębi ”dała nową perspektywę. Coraz wyraźniej okazywało się, że kampania na Zachodzie przebiegała zupełnie inaczej, niż ją zaplanowano. Niestety, większa część dokumentów niższych szczebli dowodzenia została podczas wojny zniszczona w pożarze w Poczdamie. Przeprowadziłem więc dodatkowo rozmowy z licznymi świadkami historii. Organizacje kombatanckie Wehrmachtu, do których wysłałem pisemne zapytania, były w stanie przekazać duplikaty wielu zniszczonych oryginalnych dzienników wojennych, opisów bitew etc. Ważnych wskazówek dostarczyły też akta Service Historique de l’Armée de Terre (S.H.A.T.) w Vincennes pod Paryżem.

Oczywiście ze względu na skalę kampanii zachodniej i różnorodność zdarzeń nie było możliwe omówienie jej w całości. Wydaje się to też bezcelowe wobec głównych akcentów, jakie wyłaniają się z planowania i przebiegu kampanii. Rozstrzygnęła się ona w jednej jedynej operacji zwanej „cięcie sierpem”. Rozstrzygnięcie zapadło właściwie już po dokonaniu przez Guderiana operacyjnego przełamania pod Sedanem. Bitwa ta, w której doszło do zderzenia się dwóch sposobów prowadzenia wojny, oznacza punkt zwrotny w historii wojskowości i została tu szczególnie dokładnie omówiona. W tle pozostają natomiast epizody militarne w Holandii, której armia skapitulowała już po pięciu dniach, oraz w północnej Belgii. Użyte tam wojska powietrzno-desantowe miały przede wszystkim za zadanie przeprowadzić manewr pozorujący, by odwrócić uwagę od faktycznego punktu ciężkości natarcia pod Sedanem. Podobnie druga część kampanii (tzw. Fall Rot) omówiona została tylko jako krótki epilog, ponieważ w tym czasie klęska aliantów była już przypieczętowana.

Chciałbym złożyć podziękowania przede wszystkim moim przełożonym z MGFA, którzy pozwolili nadać niniejszej monografii – pierwotnie pomyślanej jako historyczne studium operacji militarnej – charakter przekrojowy. Tylko w ten sposób można było bowiem rzucić światło na ową złożoną problematykę blitzkriegu z jej operacyjno-strategiczną ambiwalencją. Spośród krajowych i zagranicznych historyków, od których otrzymałem różne impulsy, szczególnie zobowiązany czuję się pułkownikowi Robertowi Allanowi Doughty’emu, kierownikowi działu historycznego Akademii Wojskowej w West Point. Zorganizowana pod jego kierunkiem podróż studyjna (staff-ride) do Sedanu po raz pierwszy pozwoliła mi się zetknąć z tym tematem, który mnie zafascynował i w ostatnich latach stanowił centralny punkt mojej pracy naukowej. Spośród wielu świadków czasu, którym zawdzięczam ustne i pisemne relacje, chciałbym przede wszystkim wyróżnić emerytowanego generała Johanna Adolfa hr. von Kielmansegga, byłego Głównodowodzącego Połączonych Sił Sojuszniczych (NATO) Europa Środkowa (CINCENT). Szczególnie chciałbym też podziękować działowi rysunkowemu w MGFA. Panu Ulfowi Balkemu, któremu w końcowej fazie pomagała pani Stefanie Dittel, udało się zamienić moje surowe projekty na przejrzyste szkice, a także wnieść do nich wiele twórczych pomysłów. Szczęśliwy przypadek sprawił też, że jako lektorkę przydzielono mi panią Christę Grampe, która z dużą rozwagą i wielkim wyczuciem opracowała mój manuskrypt.

Wprowadzenie
„Cud” roku 1940

Cała zagranica stara się poznać nowe metody Niemców, ale ich wcale nie było. Wojna jest zawsze systemem środków doraźnych[1].

generał artylerii Franz Halder, szef Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych (bezpośrednio po zakończeniu kampanii zachodniej)

Drugiego lipca 1939 r. generał Weygand oświadczył w Lille: „Armia francuska jest silniejsza niż kiedykolwiek w historii; posiada uzbrojenie najlepszej jakości, pierwszorzędne umocnienia, znakomite morale i doskonałe dowództwo. Nikt z nas nie pragnie wojny, ale gdy zostaniemy zmuszeni do walki o nowe zwycięstwo, to je wywalczymy”[2].

Polityka va banque Hitlera zawiodła na początku września 1939 r. Führer wierzył, że uda mu się podbić Polskę w odizolowanej kampanii, ale Wielka Brytania i Francja wypowiedziały mu wojnę. Tym samym wywołał ducha pierwszej wojny światowej, a mianowicie wojnę na dwa fronty. Podobnie jak wtedy, tak i teraz uboga w surowce Rzesza Niemiecka nie była w stanie wytrzymać długotrwałej konfrontacji z zachodnimi potęgami morskimi. Układ wersalski spowodował, że niemieckie siły zbrojne mocno się skurczyły. Także gorączkowo budowany przez Hitlera Wehrmacht był jeszcze całkowicie nieprzygotowany do nowej wojny. Patrick Turnbull w książce Dunkirk (Dunkierka) opisuje swoje zaskoczenie związane z wybuchem drugiej wojny światowej :

Informacja, że Niemcy napadły Polskę, widniała jako olbrzymi nagłówek na stronie tytułowej lokalnej gazety, która właśnie wpadła mi w ręce. Był to 1 września 1939 r., a ja właśnie jadłem śniadanie na tarasie hotelu w Fes Ville Nouvelle. Byłem przekonany, że Niemcy popełniły akt samobójczej głupoty. Przecież Wielka Brytania dysponowała najpotężniejszą flotą, a Francja najlepszą armią na świecie [...]. Koniec powinien więc nastąpić bardzo szybko, prawdopodobnie jeszcze przed Bożym Narodzeniem, i to bez większych problemów![3]

Jak pewnie czuli się Francuzi za swoją Linią Maginota, pokazuje wypowiedź ich naczelnego dowódcy generała Gamelina, który w lutym 1940 r. oświadczył, że „podaruje Niemcom miliard franków, gdy mu wyświadczą tę uprzejmość i zaatakują[4]”. Jednak w maju 1940 r. wydarzyła się „najbardziej zdumiewająca rzecz we współczesnej historii wojen”[5]. Podczas pierwszej wojny światowej niemieckie armie przez cztery lata na próżno próbowały przełamać francuski front, a tym razem już po czterech dniach udało się im to pod Sedanem. Niemieckie czołgi mogły prawie bez przeszkód przebić się przez francuskie tyły na wybrzeże kanału La Manche i zamknąć północne skrzydło aliantów w gigantycznym kotle. Po sześciu tygodniach cała kampania była już zakończona.

Odtąd historycy prześcigali się w superlatywach, które miały ująć w słowa cały impet tego zdarzenia. Liddell Hart mówił o „najbardziej spektakularnym zwycięstwie we współczesnej historii”[6], Barrie Pitt natomiast o „militarnej katastrofie [...], która nie miała sobie równych w historii wojen”[7]. Cohen i Gooch porównywali tę klęskę z „tragedią grecką”[8], a amerykański historyk William L. Langer pisał:

We współczesnej historii nie ma zbyt wielu tak oszołamiających zdarzeń, jak klęska i upadek Republiki Francuskiej w czerwcu 1940 r. Od czasów błyskawicznej kampanii napoleońskiej przeciw Prusom w roku 1806 żadna z potęg militarnych nie została zmiażdżona tak szybko i tak bezlitośnie. W niecałe sześć tygodni jedno z mocarstw kierujących światem zostało literalnie zmiecione z areny międzynarodowej[9].

Początkowo światowa opinia publiczna zareagowała na to bezradnością, lecz już wkrótce znaleziono przekonujące wytłumaczenie. Brzmiało ono „blitzkrieg”. Hitler wymyślił rzekomo całkowicie rewolucyjną strategię blitzkriegu, którą jego generałowie zrealizowali na polu walki. Gdyby tak właśnie było, to jej pomysłodawcy ze spokojem i z satysfakcją mogliby się przyglądać, jak ich plan się urzeczywistnia. Ale zwycięzcy w obliczu szybko następujących po sobie wydarzeń wydawali się początkowo równie mocno zaskoczeni jak ich przeciwnicy. Gdy niemieckie czołgi pod Sedanem dokonały przełamania frontu, Hitler wykrzyknął: „To jest cud, istny cud!”[10].

Zapierające dech w piersiach tempo niemieckiego uderzenia spowodowało u niemieckiego dyktatora panikę. Chciał zatrzymać operację, ponieważ wietrzył podstęp. Także wielu oficerów i generałów, którzy przez wiele lat pierwszej wojny światowej zaciekle walczyli przeciwko temu samemu wrogowi, z niedowierzaniem i zdziwieniem reagowało na taki rozwój wypadków. Późniejszy generał piechoty Blumentritt, który wówczas w sztabie Grupy Armii A współdziałał przy planowaniu i realizacji tej operacji, mówił nawet o potrójnym „cudzie”. Pierwszy cud wydarzył się w lasach Ardenów, gdzie niemieckie czołgi utknęły na wąskich drogach w kilometrowych korkach, a lotnictwo sprzymierzonych z niewyjaśnionych przyczyn nie skorzystało z tej okazji. Jeszcze bardziej zagadkowy wydał się Blumentrittowi drugi „cud”, a mianowicie przełamanie frontu pod Sedanem, które nastąpiło w ciągu niewielu godzin. I teraz zdarzył się trzeci „cud”. Niemieckie dywizje pancerne, nie zważając na odsłonięte skrzydła, szturmowały wybrzeże kanału La Manche. Kontrofensywa aliantów, której się tak obawiano, nie nastąpiła[11]. Nawet generał wojsk pancernych Guderian, który jak nikt inny niezachwianie wierzył w powodzenie sprawy, był zaskoczony rozwojem wypadków pod Sedanem i w swych wspomnieniach pisał: „Powodzenie naszego natarcia jawiło mi się [...] niczym cud”[12].

Sukces niemiecki nie był więc w tym sensie w żaden sposób zaplanowany, lecz wynikał – jak to zostanie jeszcze wykazane – z przypadkowego nałożenia się różnych czynników. Propaganda nazistowska zbudowała jednak na tej podstawie legendę, że niemieckie zwycięstwo należy tłumaczyć przygotowaną już dawno koncepcją, i na poparcie tego użyła stosunkowo mało jeszcze znanego hasła „Blitzkrieg”. Jednocześnie sugerowano, że autorem tej nowej metody jest Adolf Hitler, „największy wódz wszech czasów”. Alianci ochoczo podchwycili ten mit, gdyż dawał on wygodne usprawiedliwienie generałom, którzy całkowicie zawiedli.

Jednakże właściwa legenda blitzkriegu, która odtąd wywierała duży wpływ na interpretacje najnowszej historii Niemiec, została stworzona przez historyków dopiero po drugiej wojnie światowej. Skonstruowali oni fikcyjną „strategię blitzkriegu”, dzięki której Niemcy mieli zmierzać do „panowania nad światem”. Po nieudanym „sięgnięciu po władzę nad światem” podczas pierwszej wojny światowej[13] Niemcy musieli zdać sobie sprawę, że ich potencjał gospodarczy nie wystarczy na prowadzenie globalnej wojny przeciwko zachodnim potęgom morskim. Teraz ten sam tak wysoko postawiony cel miał rzekomo zostać osiągnięty za pomocą małych, ograniczonych ekspansji (tzw. blitzkriegów). Jakkolwiek fascynująca w swej spójności może wydawać się teoria o strategii blitzkriegu Hitlera, jest ona zbyt prosta, by mogła być prawdziwa. Niniejsze studium ma wykazać, jak doszło do „cudu z 1940 r.” – do „błyskawicznego zwycięstwa” (Blitzsieg) w kampanii zachodniej i jak zgubne skutki wywołało dopiero późniejsze urzeczywistnienie idei tak zwanego blitzkriegu.

Część pierwsza
„Blitzkrieg” – słowo i pojęcie

Jeszcze nigdy nie użyłem słowa „blitzkrieg”, ponieważ jest ono idiotyczne[1].

Adolf Hitler (8 listopada 1941 r.)

I. Słowo „blitzkrieg”

W rzeczowym języku wojskowym niewiele jest słów, które charakteryzowałyby się taką błyskotliwą celnością, a jednocześnie były tak błędnie interpretowane jak właśnie „blitzkrieg”. Już samo jego powstanie spowija mgła legend. Przez długi czas bowiem utrzymywano, że to sugestywne słowo wymyślił sam Hitler. Niektórzy przypuszczali, że powstało ono w „propagandowej kuchni” doktora Goebbelsa. Równie błędnie wychodzono z założenia, że zaczęto go używać dopiero po zaskakujących sukcesach niemieckiego Wehrmachtu w początkowym okresie drugiej wojny światowej. Zostało ono rzekomo ukute w anglosaskim obszarze językowym, przy czym za pierwsze źródło dowodowe uważa się artykuł z czasopisma „Time-Magazine” z 25 września 1939 r. o kampanii polskiej:

This was no war of occupation, but a war of quick penetration and obliteration – Blitzkrieg, lightning war[2] (Nie była to wojna o charakterze okupacyjnym, lecz wojna polegająca na szybkim wtargnięciu i niszczeniu – Blitzkrieg, „wojna błyskawiczna”).

Hipoteza ta oparta jest jednak na pomyłce. Dokładna analiza publicystyki wojskowej dowodzi, że słowo to było znane w Niemczech już przed drugą wojną światową. I tak w artykule opublikowanym w 1935 r. w czasopiśmie wojskowym „Deutsche Wehr” mowa jest expressis verbis o „Blitzkriegu”. Można tam przeczytać, że państwa ubogie w zasoby żywności i surowce będą dążyć do tego, by „zakończyć wojnę błyskawicznie, próbując już na samym początku użyć totalnej siły bojowej w celu wymuszenia rozstrzygnięcia”[3]. Bliższa analiza znajduje się w artykule opublikowanym w 1938 r. w tygodniku „Militär-Wochenblatt”. „Blitzkrieg” jest tam definiowany jako „strategiczny najazd” realizowany przez użyte w sposób operacyjny wojska pancerne, lotnictwo i wojska powietrzno-desantowe[4]. Tego rodzaju odkrycia są jednak niezwykle rzadkie w przedwojennej niemieckiej literaturze wojskowej[5]. Słowa „blitzkrieg” praktycznie nigdy też nie używano w oficjalnej terminologii Wehrmachtu podczas drugiej wojny światowej. Znaczenia nabrało ono dopiero po zaskakująco szybkim zwycięstwie we Francji latem 1940 r., gdy było nadużywane przez dziennikarstwo propagandowe[6]. Można tak wnioskować na podstawie następującego artykułu o znaczącym tytule Blitzkriegspsychose „Psychoza blitzkriegu”:

Blitzkrieg! Blitzkrieg! Blitzkrieg! Słowo to zewsząd pobłyskiwało ku nam w ostatnich tygodniach, jakie upłynęły od pokonania Francji do rozpoczęcia poważniejszych ataków lotniczych na Anglię. Czy to biorąc do ręki gazetę, czy to słuchając radia – nie było dnia, aby nie można było usłyszeć, jak nasi przeciwnicy cytują to słowo. Dostali już tak w kość, że nawet nie zadali sobie trudu, by rozejrzeć się za jakimś ekwiwalentem w ich własnym języku. Ale nie, „tak sprawni językowo” Anglicy przejęli słowo Blitzkrieg z języka niemieckiego i każdy Anglik już wie, co ma przez to pojęcie rozumieć – wie, co czeka jego kraj i jego samego, gdy Niemcy naprawdę poważnie uderzą.

Na wydarzenia w Polsce, Norwegii, Holandii, Belgii i Francji jest tylko jedno właściwe określenie: „Blitzkrieg”. Nasz Wehrmacht uderzył z szybkością i siłą błyskawicy, niszcząc każdą przeszkodę[7].

Jednak już pod koniec roku 1941, gdy blitzkrieg przeciwko Związkowi Sowieckiemu się nie powiódł, zaczęto ograniczać użycie tego słowa, które teraz potępiono. Sam Hitler energicznie dementował, jakoby kiedykolwiek go używał[8]. Niemiecka prasa natomiast twierdziła, że to jedynie złośliwy wynalazek brytyjskiej propagandy:

Pojęcie „Blitzkrieg” wymyślili Brytyjczycy. My nigdy nie mówiliśmy, że to najpotężniejsze ze wszystkich zmagań odbędzie się kiedykolwiek w błyskawicznym tempie[9].

Anglicy rzeczywiście znaleźli upodobanie w tym niemieckim obrazowym słowie i odmieniali je na różne dziwaczne sposoby, np. niemieccy żołnierze określani byli mianem „blitzer”. Powstawały też artykuły, np. Out-blitz the Blitzkrieg[10], a niemieckie naloty bombowe na Londyn nazywano „the blitz”. Nawet dzisiaj trudno sobie wyobrazić słownictwo brytyjskiej prasy bulwarowej bez słowa „blitzkrieg”, jeśli chodzi o udramatyzowanie zaskakująco szybkich zwycięstw w sporcie.

Po kampanii zachodniej w większości języków światowych, obok słowa „Panzer” (czołg), pojawiło się też pojęcie „Blitzkrieg”. Próbowano także przetłumaczyć to słowo na własne języki[11]. Termin ten znalazł nawet zastosowanie do typologizacji kampanii wojennych po drugiej wojnie światowej. Na przykład nieudana napaść Iraku na Iran w roku 1980 nazwana została przez prasę ironicznie „najwolniejszym blitzkriegiem wszech czasów”. Epidemiczne wręcz rozprzestrzenianie się tego słowa nie przyczyniło się jednak do wyjaśnienia kryjącego się za nim pojęcia.

II. Pojęcie blitzkriegu

W artykule Blitzkrieg Ambiguities George Raudzens rozróżnia siedem znaczeń tego złożonego terminu. Skarży się przy tym na panującą „anarchię interpretacyjną”, choć przyznaje w końcu, że także on nie ma jakiegoś „sprawdzonego rozwiązania”[12] tej kwestii. Można stąd wywnioskować, że egzegeza blitzkriegu zagubiła się w semantycznym labiryncie. Ponieważ najwyraźniej nie ma innego wyjścia, pozostaje jedynie sięgnąć po słynną nić Ariadny, by odnaleźć wyjście z tego labiryntu.

Zanim jednak zajmiemy się pogmatwaną semantyką blitzkriegu, należy najpierw wyjaśnić trójpodział szczebli dowodzenia – taktycznego, operacyjnego i strategicznego.

− Taktyka oznacza dowodzenie wojskami w ramach „walki broni połączonych”. Należy ona do kompetencji niższego i średniego szczebla dowodzenia.

− Prowadzenie operacji (tzn. manewrów wojskowych na dużym obszarze i staczanie bitew) jest zadaniem wyższego szczebla dowodzenia. Według kryteriów stosowanych w Wehrmachcie szczebel ten zaczynał się na poziomie armii (w wyjątkowych wypadkach korpusu), podczas gdy dzisiaj tego rodzaju zadania dowodzenia może podejmować już korpus (w wyjątkowych sytuacjach dywizja). Na tym szczeblu planowane i prowadzone są działania bojowe w ramach nadrzędnych operacji, przy czym te z kolei ukierunkowane są na osiągnięcie celów strategicznych.

− Strategia jest domeną dowodzenia najwyższego szczebla. Na tym poziomie następuje współdziałanie politycznych, gospodarczych i wojskowych ośrodków kierowniczych danego kraju, mających na uwadze zdefiniowany przez politykę cel wojny[13].

1. Interpretacje operacyjno-taktyczne

Blitzkrieg – ta dziś na całym świecie dyskutowana forma nowoczesnego prowadzenia wojny, jest taktyką, która wykształciła się dopiero w trakcie różnych niemieckich kampanii [...]. Nie da się jej jednak zawrzeć jeszcze w stałych strategicznych formułach[14].

„Weltwoche”, Zurych, 4 lipca 1941

Analiza niemieckiej publicystyki wojskowej sprzed i z czasów drugiej wojny światowej pokazuje wyraźnie, że pojęcie „blitzkrieg” stosowane było wyłącznie w kontekście wojskowym, a więc operacyjno-taktycznym. Obrazuje to poniższa skrótowa definicja:

Przez pojęcie „blitzkrieg” rozumie się skoncentrowane użycie sił pancernych i lotnictwa, by przez zaskoczenie i szybkość działania wywołać u przeciwnika zamieszanie, dokonać przełamania [jego linii obrony], a następnie okrążyć go szerokimi manewrami oskrzydlającymi. Celem blitzkriegu jest szybkie pokonanie przeciwnika w rozstrzygającej operacji.

Blitzkrieg nie był polityczno-strategiczną koncepcją Hitlera, która następnie została przejęta przez jego oficerów na szczeblu operacyjnym, a w końcu taktycznym. Było całkiem odwrotnie. Koncepcja ta powstała na długo przez dojściem Hitlera do władzy, przy czym wykrystalizowała się ona w wyniku czysto taktycznych konieczności. Jej zalążek tkwił w „taktyce grup uderzeniowych” (Stoßtrupp-Taktik), jaka wykształciła się w pierwszej wojnie światowej. Dzięki niej Niemcy chcieli przezwyciężyć zastygnięcie w wojnie pozycyjnej i przejść do wojny manewrowej. Taktyka przełamania wrogich pozycji zyskała uznanie przede wszystkim dzięki sukcesom niemieckiego generała Oskara v. Hutiera. Anglosascy autorzy nazywali go potem – nieco przesadnie – „father of Blitzkrieg tactics”[15]. W każdym razie nazwany tak później blitzkrieg nie był niczym innym, jak tylko konsekwentnym udoskonaleniem pierwotnej koncepcji grupy uderzeniowej. W swym opublikowanym jeszcze w 1938 r. artykule podpułkownik Braun porównuje blitzkrieg z „akcją grupy uderzeniowej prowadzonej na olbrzymią skalę”[16]. Grupa uderzeniowa jest jednak pojęciem z niższego szczebla taktycznego i odnosi się z reguły do plutonu lub kompanii.

Za jednego z pomysłodawców koncepcji blitzkriegu uważa się też generała Guderiana[17]. Przejął on taktykę grup uderzeniowych, której recepta na sukces polegała na zaskoczeniu i szybkości działania, i połączył ją z takimi elementami nowoczesnej techniki, jak czołg i samolot. Nie chodziło mu przy tym o realizację strategicznych koncepcji lub politycznych programów, lecz bardziej o to, by powrócić do prowadzenia operacji w sposób manewrowy[18]. Tak więc termin „blitzkrieg” jest w dużym stopniu synonimem nowoczesnej operacyjnej wojny manewrowej.

2. Interpretacje strategiczne

Fenomen blitzkriegu był jednak interpretowany także o wiele szerzej. Wielu historyków wykorzystywało to chwytliwe słowo do określenia strategii podbojów Hitlera. Charakterystyczne dla tej teorii jest jej ścisłe powiązanie z gospodarką zbrojeniową Trzeciej Rzeszy, która przez niektórych autorów określana jest jako „Blitzkrieg-Wirtschaft” (gospodarka blitzkriegu). Tę kontrowersyjną hipotezę można opisać w następujący sposób. Niemiecka „strategia blitzkriegu” była rzekomo ukierunkowana na to, by przepaść pomiędzy dalekosiężnymi celami wojennymi a niewystarczającym potencjałem sił, istniejącą na drodze do „panowania nad światem”, pokonać w taki sposób, by można było po kolei zwyciężać przeciwników w serii pojedynczych, następujących po sobie krótkotrwałych kampanii.

Celem polityki zagranicznej miało być przy tym doprowadzenie do izolacji danego przeciwnika i spowodowanie, by konflikt miał charakter lokalny. W ten sposób można było uniknąć długotrwałej i wycieńczającej wojny na wielu frontach.

Celem polityki wewnętrznej miało być motywowanie ludności cywilnej do wojny oraz unikanie wojen długotrwałych, które mogłyby nadwyrężyć wolę przetrwania ludności.

Celem gospodarczym było mobilizowanie własnego potencjału militarnego w ramach możliwego do przeprowadzenia w szybkim czasie tzw. szerokiego zbrojenia (Breitenrüstung) (przy ryzy­kownej rezygnacji z rozciągniętego w czasie tzw. głębokiego zbrojenia (Tiefen­rüstung). Niezbędny warunek do przeprowadzenia blitzkriegu, a mianowicie tzw. strategiczny potencjał pierwszego uderzenia (Erstschlagkapazität), należało stworzyć poprzez uzyskanie przynajmniej tymczasowej przewagi w zbrojeniach nad przeciwnikiem, którego zamierzano napaść.

Celem militarnym było obezwładnienie przeciwnika przy wykorzystaniu efektu zaskoczenia poprzez użycie szybkich wojsk zmechanizowanych przy wsparciu lotnictwa; szybkie, decydujące zwycięstwo miało zapewnić okrążenie armii nieprzyjaciela w wyniku zakrojonej na szeroką skalę operacji oskrzydlającej.

Zgodnie z tą teorią blitzkrieg był strategią ograniczeń i możliwości skalkulowania następujących elementów:

− przeciwnika,

− czasu,

− przestrzeni,

− potencjału gospodarczego i

− potencjału militarnego.

Zdaniem niektórych historyków ta rzekomo wymyślona przez Hitlera „genialna strategia blitzkriegu” umożliwiała Niemcom mobilizowanie własnych zasobów osobowych i materiałowych tylko w takim zakresie, jaki wydawał się niezbędny do pokonania kolejnego przeciwnika. Następujące po sobie krótkie kampanie militarne i przerwy na wykorzystanie nowo podbitych obszarów określały tym samym rytm blitzkriegu. Celem tego etapowego działania było sukcesywne poszerzanie bazy gospodarki zbrojeniowej. Dopiero gdy własny potencjał wydawał się wystarczający do prowadzenia wojny światowej, należało przeprowadzić totalną mobilizację. W przypadku jednak blitzkriegu przeciwko Związkowi Sowieckiemu pod koniec 1941 r., który nie powiódł się, trzeba było wykonać to, czego bezwzględnie należało uniknąć, a mianowicie zawczasu przestawić się na wojnę totalną.

Teoria „strategii blitzkriegu” jawi się jako niemal zamknięty ideologicznie model myślowy. Alan S. Milward, jeden z jej najbardziej znanych przedstawicieli, twierdził w 1975 r.: „Dzisiaj powszechnie uznaje się, że strategię militarną nazistowskich Niemiec wystarczająco określa strategia blitzkriegu[19]”. Teoria ta powstała już w 1945 r. w USA, a sformułował ją głównie Burton H. Klein[20]. W końcu przebiła się ona także w Europie. Sięgnął do niej na przykład Andreas Hillgruber i powiązał ją ze swoją teorią „planu stopniowego”, w której dostrzegał program Hitlera zmierzający do uczynienia z Niemiec „potęgi światowej”:

Miało się to odbyć w dwóch wielkich etapach w ramach jego „programu”, który został ustalony już w latach dwudziestych: najpierw chodziło o zbudowanie europejskiego imperium kontynentalnego, do którego droga wiodła przez zwycięstwo nad Francją, a następnie przez podbicie europejskiej części Związku Sowieckiego. W drugim „etapie” chodziło o zbudowanie niemieckiej „potęgi światowej” z posiadłościami kolonialnymi w Afryce, oceanicznymi bazami wojskowymi i potężną flotą morską. Dla pokolenia po Hitlerze miało to stanowić bazę do rozstrzygającej walki pomiędzy jedną „potęgą światową” – Niemcami a drugą potęgą światową – USA[21].

„Plan stopniowy” Hillgrubera został jednak zakwestionowany przez niektórych krytyków jako zbyt deterministyczny i niewystarczająco poparty źródłami[22]. Według Erdmanna „plan stopniowy” sugeruje „pewną systematykę, co do której można mieć wątpliwości, czy za jej pomocą da się trafnie opisać wizje i improwizacje Hitlera”[23]. Podczas gdy Hillgruber podchodził do tezy o „strategii blitzkriegu” raczej dość ostrożnie i przytaczał ją jedynie w celu asekuracji swego „modelu planu stopniowego”, została ona znacznie wyolbrzymiona przede wszystkim przez historyków marksistowskich [24]. Tym samym to „przeładowane” pojęcie oderwało się w końcu od swych militarnych korzeni i wylądowało jako „element obcy” w sferze społeczno-ekonomicznej[25].

Zgodnie z nowszą hipotezą pierwotnego autorstwa koncepcji blitzkriegu nie należy przypisywać już Hitlerowi, bo koncepcja ta została rzekomo stworzona w pokojach zarządu IG Farben – dominującego na rynku koncernu chemicznego. W 1936 r. w walce konkurencyjnej monopolistycznych grup przemysłu ciężkiego i chemicznego to ta druga grupa zyskała przewagę. Koncern IG Farben zaproponował, aby poprzez produkcję materiałów zastępczych (a więc metodą chemiczną) zrekompensować odczuwane w Niemczech braki surowców o znaczeniu militarnym. Uzyskana dzięki temu częściowa samowystarczalność gospodarcza powinna, zgodnie z tą tezą, umożliwić prowadzenie ograniczonego blitzkriegu. Był to cel opracowanego w 1936 r. planu czteroletniego, który nosił stempel koncernu IG Farben[26]. Podobno także przy ustalaniu celów ekspansji dyktator miał się kierować trzystopniowym programem, który już dużo wcześniej został sformułowany przez przemysł. Zgodnie z tym planem najpierw należało stworzyć rdzenny obszar środkowoeuropejski, który miał potem zostać rozszerzony do wielkiego obszaru europejskiego. Końcowym celem zaś było „panowanie nad światem”[27].

W ostatnich latach coraz bardziej kwestionuje się teorię „strategii blitzkriegu”. Zwraca się przy tym uwagę, że chodzi w niej o fikcję skonstruowaną przez historyków post factum. Zdaniem Timothy’ego Masona podstawą sukcesów blitzkriegu były: „zgubna kombinacja wewnątrzpolitycznych nacisków, przypadków w polityce zagranicznej oraz ekstremalna awanturniczość Hitlera. Sukcesy spowodowały, że wszystko to nabrało blasku przemyślanej koncepcji, która jednak nie istniała”[28]. Szczególnie dobitnie wyraził to Hew Strachan: „Blitzkrieg na poziomie operacyjnym mógł mieć pewne znaczenie, jednak jako szeroko zakrojona koncepcja strategiczna i gospodarcza nie istniał”[29].

3. Kampania zachodnia a narodziny blitzkriegu

Ze względu na niekorzystne centralne położenie Rzeszy generalicja niemiecka zawsze dążyła, by prowadzić tzw. szybkie wojny i w ten sposób wymusić natychmiastowe rozstrzygnięcie na poziomie operacyjnym. Tego rodzaju zwycięstwo odniósł w 1870 r. Moltke podczas bitwy pod Sedanem. Jednakże oparty na tej głównej zasadzie plan Schlieffena zawiódł na początku pierwszej wojny światowej. Stopniowo stawało się jasne, że charakter wojny dramatycznie się zmienił. Ze względu na zwiększoną skuteczność broni czynnik ognia dominował nad czynnikiem ruchu. Zaplanowane dalekosiężne operacje były często tłumione w zarodku, gdyż zastygały pod ogniem karabinów maszynowych i „stalowej burzy” artylerii. Następowała trwająca wiele lat wojna pozycyjna, która rozgrywała się w bitwach na wyniszczenie. Generałowie, choć niechętnie, musieli przyznać, że sztuka dowodzenia operacyjnego odgrywała coraz mniejszą rolę, ponieważ wojny rozstrzygały się już nie na polach bitewnych, lecz w fabrykach. Zmagania zwaśnionych narodów przyjęły formę długotrwałej wojny gospodarczej, przy czym zachodnie potęgi morskie odcięły Niemcy od dostaw surowców poprzez zastosowanie blokady.

Dowództwo wojskowe Rzeszy Niemieckiej wyciągnęło zapewne naukę z pierwszej wojny światowej i nie wierzyło już w możliwość wygrywania „szybkich wojen” z silniejszym przeciwnikiem. W 1937 r. pułkownik Thomas, szef Sztabu Gospodarki Obronnej, stwierdził zdecydowanie:

Błędne nastawienie na krótką wojnę już raz było przyczyną naszej klęski, dlatego też w erze eskadr lotniczych i pancernych nie powinniśmy kierować się już ideą krótkiej wojny[30].

Jakie wyobrażenia na temat charakteru wojny w przyszłości przeważały w dowództwie Wehrmachtu, wynika ze scenariusza opracowanego w 1937 r. przez admirała Raedera:

[...] tak więc może dojść tylko do pewnego rodzaju wojny fortecznej (Festungskrieg), która wyczerpie się we wzajemnych taktycznych sukcesach i porażkach. We wzajemnym zmaganiu się o te taktyczne zwycięstwa sukces końcowy odniesie to państwo, które będzie dysponować większą liczbą ludzi i jeszcze bardziej nieograniczonymi zasobami materiałów i żywności [...]. Jak taki sposób prowadzenia wojny może się odbić na Niemczech, jeżeli nie będzie można na bieżąco dostarczać brakujących surowców, nie trzeba specjalnie wyjaśniać, jeśli weźmie się pod uwagę nasze położenie geograficzne[31].

Dlatego też Raeder ostrzegał przed iluzją „szukania rozstrzygnięcia w jednej dużej operacji”[32].

Generalicja odnosiła się do tego rodzaju militarnych awanturników zdecydowanie sceptycznie. Podczas kryzysu czechosłowackiego w roku 1938 generał artylerii Beck, szef Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych, zwrócił się w następujących słowach do generała pułkownika v. Brauchitscha, głównodowodzącego Wojsk Lądowych:

Pomysł blitzkriegu [...] to jakiś niedorzeczny sen. Trzeba się nauczyć ze współczesnej historii wojen, że przedsięwzięcia w rodzaju zaskakującego ataku na przeciwnika prawie nigdy nie doprowadziły do trwałego sukcesu[33].

W opublikowanym w 1938 r. opracowaniu stwierdzono kategorycznie:

Możliwości pokonania równorzędnego przeciwnika za pomocą blitzkriegu są równe zeru [...]. Innymi słowy – to nie siła militarna jest najmocniejsza, to siła gospodarcza stała się największą potęgą nowoczesnego świata[34].

Później jednak, w maju 1940 r., wydarzył się „cud pod Sedanem”. „Błyskawiczne zwycięstwo” w kampanii zachodniej spowodowało radykalną zmianę myślenia wśród niemieckiej generalicji. Kampania ta została bowiem rozstrzygnięta w trwającej zasadniczo dwa tygodnie operacji „cięcia sierpem” (Sichelschnitt). Kampania zachodnia sprawiła, że wszystkie przestarzałe doktryny legły w gruzach jak podczas trzęsienia ziemi, a na polu bitwy dokonała się rewolucja w sposobie prowadzenia wojny. Takie jednak czasy, w których dochodzi do przełomu i przewartościowania dotychczasowych wyobrażeń i pojęć, stanowią pożywkę dla nowatorskich sloganów i haseł. Jak celnie wyraził to Goethe: „Bo właśnie gdzie nam pojęć brak, tam słowo zgłasza się w stosownej porze”[35].

Słowo, jakie w stosownej porze „zgłosiło się” się latem 1940 r., brzmiało „blitzkrieg”. Rzadko które pojęcie w historiografii wojskowości było tak nadinterpretowywane jak właśnie to. Dokładnie rzecz biorąc, stanowi ono semantyczną pułapkę. Słowo „Blitz-Krieg” (wojna błyskawiczna) obiecuje więcej, niż – patrząc historycznie – może w sobie pomieścić, gdyż termin „Krieg” (wojna) sugeruje istnienie ogólnostrategicznej koncepcji prowadzenia wojny. To pojęcie jednak było w dużej mierze przypisane do podrzędnego szczebla operacyjnego. Semantycznie poprawniej byłoby więc mówić o „błyskawicznych operacjach” (Blitzoperationen) lub „błyskawicznych kampaniach” (Blitzfeldzüge). Co prawda dążono do celu strategicznego, jakim było rozstrzygnięcie wojny, jednak środek temu służący ograniczał się przede wszystkim do sztuki dowodzenia operacyjnego – dziedziny, w której posiadano przewagę nad przeciwnikiem. Wyrażając to przesadnie, blitzkrieg w obliczu braku zasobów gospodarczych oznaczał próbę uczynienia ze strategicznej konieczności operacyjnej cnoty. W tej „operacyjnie” rozumianej strategii ze „strategicznie” pojmowanymi operacjami tkwiła jednak immanentna sprzeczność. Natomiast Hitler i niektórzy generałowie rzeczywiście sądzili, że w blitzkriegu znaleźli „tajemnicę zwycięstwa” – operacyjną „Wunderwaffe”, za pomocą której w szybkich rozstrzygających bitwach będą mogli pokonać także przeciwnika mającego znaczną przewagę pod względem gospodarczym, a więc również strategicznym. To iluzoryczne myślenie życzeniowe miało się okazać zgubne dla koncepcji prowadzenia kampanii przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

Przypisy
Od autora
[1] Ze względu na brak miejsca w spisie bibliografii ujęto na ogół tylko te książki i opracowania, których tytuły przytaczane są skrótowo w przypisach dolnych. Dotyczy to także spisu dokumentów archiwalnych.
Wprowadzenie
[1] H.Gr. C (Ia), notatka z posiedzenia w Wersalu w dniu 28 czerwca 1940 r., BA-MA, RH 19 III/141, zał. 23, ark. 44.
[2] Cytat za: Benoist-Méchin, Der Himmel stürzt ein, s. 9.
[3] Turnbull, Dunkirk, s. 7.
[4] Ciano Diaries, s. 201.
[5] Mann, Deutsche Geschichte, s. 922.
[6] Liddell Hart, Zweiter Weltkrieg, s. 102.
[7] Pitt, Angriffswaffe, wstęp do: Macksey, Deutsche Panzertruppen, s. 10 i n.
[8] Cohen, Gooch, Military Misfortunes, s. 197.
[9] Langer, Our Vichy Gamble, s. 3.
[10] Blumentritt, Westfeldzug, t. 2, s. 46, BA-MA, Study P-208, t. 2. Przy innej okazji Hitler nazwał pierwszą fazę kampanii zachodniej „absolutnym cudem”, patrz Blumentritt, Rundstedt, s. 71.
[11] Liddell Hart, Jetzt dürfen sie reden, s. 213; Blumentritt, Rundstedt, s. 68, 71.
[12] Guderian, Erinnerungen, s. 95.
[13] Porównaj kontrowersyjną książkę Fritza Fischera („Griff nach der Weltmacht”) o niemieckich celach wojennych podczas pierwszej wojny światowej.
Część pierwsza
[1] Domarus, Hitler, s. 1776.
[2] Addington, Blitzkrieg Era, s. 234 (przypis 53); Blitzkrieg nie był tłumaczeniem angielskiego słowa „lightning war”. Pojawiło się ono w anglosaskim obszarze językowym za sprawą niemieckich emigrantów, i to już przed drugą wojną światową. Porównaj wydaną w 1938 r. książkę Fritza Sternberga, „Germany and a lightning war”. W niemieckiej wersji oryginalnej, zatytułowanej „Die deutsche Kriegsstärke”, często pojawia się słowo „Blitzkrieg” (np. s. 8, 11).
[3] Schwichow, Ernährungswirtschaft, s. 257 i n.
[4] Braun, Der strategische Überfall, szpalta 1134.
[5] Dalsze dowody na użycie słowa „Blitzkrieg” przed drugą wojną światową znajdują się przykładowo w: Possony, Wehrwirtschaft, s. 82, lub: Foerster, Generaloberst Ludwig Beck, s. 123.
[6] Z całej masy wydanej w roku 1940 i krótko potem literatury poświęconej blitzkriegowi można przytoczyć m.in. następujące pozycje: Vogel, Grenzerjunge im Blitzkrieg; Köhn, Die Infanterie im „Blitzkrieg”; Blitzkrieg und Panzerdivisionen; Gaul, der Blitzkrieg in Frankreich; Blitzkriegmethoden; Deutsche Blitzkriegstrategen; Gribble, Blitzkrieg. W książce autorstwa Hadamowskiego „Blitzmarsch nach Warschau” na stronie 84 słowo „Blitz” użyte jest trzykrotnie w następujących wariantach: „Blitzkrieg”, „blitzschnell” i „Blitzschlag”. W tajnym raporcie służby bezpieczeństwa SS nr 88 z 16 maja 1940 r., dotyczącym oceny aktualnej sytuacji, można przeczytać, że „szerokie kręgi społeczeństwa” będą sądzić, „że także na Zachodzie ma miejsce »Blitzfeldzug«” (kampania błyskawiczna), patrz Meldungen aus dem Reich, t. 4, s. 1139.
[7] Mußhoff, Blitzkriegpsychose.
[8] Porównaj cytat zamieszczony na wstępie tego rozdziału, zgodnie z nim Hitler określił słowo „Blitzkrieg” jako „idiotyczne”, którego na dodatek miał „nigdy nie używać”. W rzeczywistości słowo „Blitz” (błyskawica) należało do ulubionych metafor Hitlera. Jak wynika z zapisu Hoßbacha, już na naradzie 5 listopada 1937 r. dyktator oświadczył, że napad na Czechosłowację „musi nastąpić błyskawicznie” (ADAP, D, t. I, s. 31). Tak samo wyraził się 27 marca 1941 r.: „Z politycznego punktu widzenia jest szczególnie ważne, aby uderzenie na Jugosławię [...] zostało przeprowadzone jako »błyskawiczne przedsięwzięcie«” (Domarus, Hitler, s. 1677). Dr Reinhard Stumpf zwrócił uwagę autora na to, że po niemieckiej klęsce pod Moskwą Hitler chciał Włochów obwinić o to podejrzane nagle dla niego słowotwórstwo. W styczniu 1942 r. oświadczył więc: „Słowo Blitzkrieg jest czysto włoskim wymysłem, włoską frazeologią, tłumaczeniem z włoskiego” (Hitler, Monolge, s. 17). Być może posłużył się wydaną dopiero jednak w 1940 r. książką „La guerra lampo” Alda Cabiatiego. Nie ma jednak pewnych dowodów na takie stwierdzenie Hitlera.
[9] Teiß, Der Blitzkrieg.
[10] Porównaj też: Hargreaves, Blitzkrieg; Marshall, Blitzkrieg; Reilly, Blitzkrieg; tegoż autora, Can „Blitzkrieg” be stopped?; Miksche, Blitzkrieg.
[11] W Szwecji mówiono „Blixtkrieg” i „Blixtanfall” (Blixtanfallet; „Blixtkrig” och försvar mot „blixtkrig’; Blixtkriget och sprängberedskapen; Ehrensvaerd, Hårt mot hårt. Blixtanfallet och blixförsvar); w Holandii „Bliksemoorlog” (Reilly, „Bliksemoorlog”); Rosjanie mówili „molnienosnaja wojna” (Diskussija o „molnienosnoj wajnie”; Reilly, Na fone molnienosnoj wajny; Thompson, Inżenernye wajska w molnienosnoj wajnie); Węgrzy: „villámháború” (Lipcsey-Magyar, Villámharcászat – zsakhadászat); Portugalczycy: „guerra relâmpago” (Botelho, O commando e a guerra relâmpago); Francuzi: „la guerre éclair”; Brytyjczycy i Amerykanie: „lightning war”.
[12] Raudzens, Blitzkrieg Ambiguities, s. 77 i n.
[13] W terminologii stosowanej podczas drugiej wojny światowej linia rozdziału pomiędzy tym, co „operacyjne”, a tym, co „strategiczne”, jest płynna, przy czym to drugie pojęcie przypisane było jeszcze do sfery czysto militarnej. Nowoczesna definicja „tego, co strategiczne” znacznie mocniej akcentuje czynniki pozawojskowe, np. ze sfery gospodarczej, dyplomatycznej, ideologicznej i psychologicznej.
[14] Blitzkriegmethoden (dr F.K.).
[15] Nie zgadza się z tym Alfoldi, który w swej pracy „The Hutier Legend”, s. 73, wskazuje, że generał v. Hutier w żadnym wypadku nie był wynalazcą „taktyki grup szturmowych”. Jego zdaniem chodziło raczej o ewolucyjne powstanie tej taktyki, w czym udział miało niezależnie od siebie wielu niemieckich oficerów.
[16] Braun, Der strategische Überfall, szpalta 1135.
[17] Por. np. książkę von Bradleya, „Generaloberst Heinz Guderian und die Entstehungsgeschichte des modernen Blitzkrieges“.
[18] Rolak, Fathers of the Blitzkrieg, s. 74 i n. Ten aspekt, który będzie odgrywał jeszcze ważną rolę w dalszej części, potwierdził autorowi w przekazanej informacji emerytowany generał major Heinz-Günther Guderian, syn generała wojsk pancernych z drugiej wojny światowej; por. też Senff, Entwicklung der Panzerwaffe, s. 28 i n.
[19] Milward, Einfluß, s. 189. Historyk ten jest autorem wielu innych dzieł podstawowych dotyczących „strategii blitzkriegu”: Deutsche Kriegswirtschaft; Der Zweite Weltkrieg. Krieg, Wirtschaft und Gesellschaft; Hitlers Konzept des Blitzkrieges.
[20] Klein, Germany’s Economic Preparation. Por. też Kroener, Personelle Ressourcen, s. 694.
[21] Hillgruber, Hitlers Strategie, posłowie do drugiego wydania, s. 717. Spośród historyków, którzy rozwinęli tę myśl, należy przede wszystkim wymienić Herbsta (Der totale Krieg, s. 98 i n.).
[22] Salewski na przykład uważa „plan stopniowy Hillgrubera” za zbyt uproszczony: „Była faktycznie cała masa stopni, ale nie istniały tylko jedne schody, lecz wielka klatka schodowa z wieloma schodami głównymi i tylnymi” (Knotenpunkt, s. 119). Porównaj też: Stegemann, Hitlers „Stufenplan” und die Marine, oraz tegoż autora: Hitlers Ziele im ersten Kriegsjahr 1939/40. Najbardziej zdecydowaną antytezę „planu stopniowego“ Hillgrubera zaprezentował Schustereit w swej monografii „Vabanque“.
[23] Erdmann, Deutschland, s. 34
[24] W tym kontekście często wskazuje się na następujący passus z „Dyrektywy dotyczącej jednolitego przygotowania do wojny” Wehrmachtu z 24 czerwca 1937 r.: należy spowodować, by niemieckie siły zbrojne były w stanie „rozpocząć wojnę atakiem zaskakującym pod względem siły i czasu” (por. Prozeß, t. 34, s. 735). W rzeczywistości zdanie to wyrwane jest z ogólnego kontekstu. We wstępnej części tej dyrektywy bowiem wymieniane są czysto hipotetycznie różne scenariusze przyszłej wojny i tak samo różne możliwości odpowiedniego przygotowania. Nie chodzi więc w żadnym wypadku o jedną tylko opcję.
[25] Odnośnie do literatury „blitzkriegu” w historiografii NRD patrz: Förster, Totaler Krieg und Blitzkrieg; Heider, Lakowski, Theorie vom totalen Krieg; Menke, Militärtheoretische Überlegungen; Otto, Entstehung und Wesen der Blitzkriegstrategie; tegoż autora, Illusion und Fiasko. Por. też wydany w wydawnictwie wojskowym NRD słownik „Wörterbuch zur Deutschen Militärgeschichte”, t. 1, s. 90 i n.
[26] Bitzel, Konzeption des Blitzkrieges, s. 35, 53, 80 i n., 405 i n. Tę chwytliwie sformułowaną tezę należy traktować jednak z zastrzeżeniem, ponieważ autor opiera się tylko na literaturze i nie uwzględnia materiałów źródłowych. Na przykład Bernhard R. Kroener i Rolf-Dieter Müller, którzy zbadali akta Federalnego Archiwum Wojskowego, doszli do zupełnie innych wniosków. Bitzel, niestety, nie uwzględnił ich interpretacji zawartych w tomie V/1 serii „Das Deutsche Reich und der Zweite Weltkrieg”, choć jego monografia ukazała się trzy lata później.
[27] Bitzel, Konzeption des Blitzkrieges, s. 63, 405.
[28] Mason, Innere Krise, s. 188.
[29] Strachan, European Armies, s. 163. W nowszej literaturze coraz bardziej odrzuca się kojarzenie taktyki wojsk pancernych, opracowanej przez Guderiana w latach 20., z politycznymi celami Hitlera. Williamson Murray (German Army Doctrin, s. 93) stwierdza na przykład: „Niemcy nie opracowali żadnej taktyki wojsk pancernych, by za jej pomocą rozwiązywać problemy strategiczne”; por. też Carr, Rüstung, s. 446 i n.; Geyer, German Strategy, s. 584 i n.; Heinemann, Development, s. 68 i n.; Cooper, German Army, s. 115 i n., 151, 166, 219; Hughes, Blitzkrieg, s. 377 i n.
[30] Thomas, Operatives und wirtschaftliches Denken, s. 16.
[31] Odczyt głównodowodzącego marynarki wojennej z 3 lutego 1937 r., s. 21, BA-MA, RM8/1491, ark. 75.
[32] Tamże.
[33] Foerster, Generaloberst Ludwick Beck, s. 123.
[34] Possony, Wehrwirtschaft, s. 82
[35] Goethe, Faust, München 1962, s. 59 (wyd. pol. Warszawa 1962, s. 75, tłum. Feliks Konopka).