Lato Muminków - Tove Jansson - ebook + audiobook
Opis

Życie Muminków i ich przyjaciół z Doliny skupia się wokół domu Mamy i Tatusia Muminka, gdzie każdy może liczyć na pomoc i przyjaźń. Panna Migotka, Paszczak, Mała Mi, Włóczykij, Ryjek, czy straszna Buka tworzą galerię postaci, które na zawsze pozostaną w pamięci czytelników.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 101

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 3 godz. 7 min

Lektor: Krzysztof Kowalewski

Popularność


Zajrzyj na strony:

www.nk.com.pl

Znajdź nas na Facebooku

www.facebook.com/WydawnictwoNaszaKsiegarnia

Przeczytaj również pozostałe tomy z serii MUMINKI

http://www.nk.com.pl/muminki/2/seria.html

Poznaj naszą ofertę lektur i książek edukacyjnych

http://www.nk.com.pl/lektury-i-edukacja/7/kategoria.html

Cykl książek o Muminkach obejmuje:

Małe trolle i duża powódź

Kometa nad Doliną Muminków

W Dolinie Muminków

Lato Muminków

Zima Muminków

Opowiadania z Doliny Muminków

Tatuś Muminka i morze

Pamiętniki Tatusia Muminka

Dolina Muminków w listopadzie

Muminki w wersji do słuchania

http://www.nk.com.pl/muminki-9-audiobookow/1473/ksiazka.html

Rozdział 1 O okręcie z kory i górze ziejącej ogniem

Mama Muminka siedziała na schodach w słońcu i przymocowywała osprzęt[1] do okrętu z kory.

„Jeśli dobrze pamiętam, to galion[2] ma dwa duże żagle z tyłu i kilka małych trójkątnych z przodu” – pomyślała.

Najtrudniejszy był ster, ale chyba jeszcze trudniejsza – ładownia. Mama Muminka zrobiła z kory malutką przykrywkę na luk[3], a kiedy przyłożyła ją do otworu, pasowała w sam raz; jej cienkie brzegi przywierały ściśle do pokładu.

– Na wypadek sztormu – powiedziała sama do siebie i westchnęła uszczęśliwiona.

Obok niej na schodach siedziała Mimbla z kolanami podciągniętymi pod brodę i przyglądała się. Patrzyła, jak Mama Muminka przytwierdza sztag[4] szpilkami o różnokolorowych, szklanych główkach. Na szczytach masztów umieściła czerwone proporczyki.

– Kto go dostanie? – zapytała Mimbla z namaszczeniem.

– Muminek – odpowiedziała Mama Muminka, zajęta szukaniem w koszyku z przyborami do szycia czegoś odpowiedniego na linę kotwiczną.

– Zgnieciesz mnie! – pisnęło cieniutko z koszyka.

– Moja droga – odpowiedziała Mama Muminka. – Twoja mała siostrzyczka znów jest w koszyku. Pokłuje się igłami!

– Mi! – zawołała groźnie Mimbla, usiłując wydobyć siostrę ze splątanego motka włóczki. – Wychodź natychmiast!

Jednak mała Mi wczołgała się jeszcze głębiej w motek i znikła bez śladu.

– Te wszystkie kłopoty są stąd, że jest taka mała – żaliła się Mimbla. – Nigdy nie wiem, co się z nią dzieje. Czy nie mogłabyś i dla niej zrobić łódki z kory? Pływałaby sobie w beczce z wodą i wiedziałabym przynajmniej, gdzie jest.

Mama Muminka zaśmiała się i wyjęła z torby kawałek kory.

– Czy myślisz, że to utrzyma małą Mi? – zapytała.

– Na pewno – odparła Mimbla. – Ale musisz także zrobić jej z kory mały pas ratunkowy.

– Czy mogę pociąć motek na kawałki? – krzyknęła mała Mi z koszyka.

– Proszę bardzo – odpowiedziała Mama Muminka. Siedziała, podziwiając swój okręt i zastanawiając się, czy jeszcze o czymś nie zapomniała.

Nagle przyfrunął skądś wielki, czarny płat sadzy i opadł prosto na pokład.

– Fu! – powiedziała Mama Muminka i zdmuchnęła go. Ale zaraz przyszybował drugi i osiadł jej na pyszczku. Powietrze pełne było sadzy.

Mama Muminka podniosła się z westchnieniem.

– To okropność z tą górą ziejącą ogniem – powiedziała.

– Górą ziejącą ogniem? – spytała mała Mi i zaciekawiona wytknęła głowę z koszyka.

– Tak, jest tu w pobliżu góra, która zaczęła ziać ogniem – wyjaśniła Mama Muminka. – I sadzą. Od czasu gdy wyszłam za mąż, zachowywała się spokojnie, a teraz, kiedy akurat rozwiesiłam całą bieliznę do suszenia, znów zaczyna ziać i wszystko będzie czarne...

– Wszyscy się spalą! – krzyknęła mała Mi radośnie. – I wszystkie domy, i ogrody, i zabawki, i rodzeństwo – wszystko się spali!

– Głupstwa! – powiedziała Mama Muminka, zgarniając płat sadzy z pyszczka.

Po chwili wstała i poszła poszukać Muminka.

Pod stokiem, zaraz na prawo od drzewa, na którym Tatuś Muminka zwykle wieszał swój hamak, było oko wodne[5] pełne jasnobrązowej wody. Mimbla twierdziła zawsze, że na środku nie ma ono w ogóle dna. Może miała rację. Wokół jego brzegów rosły szerokie, błyszczące liście, żeby ważki i pająki wodne miały gdzie odpocząć, a pod powierzchnią wody kręciły się chyżo różne stworzonka z zaaferowanymi minami. Głębiej lśniły złote oczy żaby, niekiedy zaś w przelocie można było zobaczyć, jak śmigają jej tajemniczy krewni, którzy mieszkali na dnie wśród mułu.

Muminek leżał na swoim zwykłym miejscu (czy też na jednym ze swoich zwykłych miejsc), zwinięty w kłębek na zielonożółtym mchu, z ogonkiem starannie podwiniętym pod siebie.

Poważny i zadowolony patrzył w wodę, słuchając sennego brzęczenia pszczół.

„To na pewno dla mnie – pomyślał. – Jestem pewny, że dla mnie. Mama każdego lata robi pierwszy okręt dla tego, kogo najbardziej lubi. A potem jakoś tak wykręci, żeby nikomu nie było przykro. Jeżeli ten pająk wodny popłynie na wschód, to jolki[6] nie będzie. Jeżeli na zachód, to jolka będzie, ale taka mała, że strach ją będzie wziąć do łapki”.

Pająk wodny sunął z wolna w kierunku wschodnim. Muminkowi łzy stanęły w oczach.

W tej samej chwili trawa zaszeleściła i spomiędzy źdźbeł wyjrzała jego Mama.

– Hej! – zawołała. – Mam coś dla ciebie!

Ostrożnie spuściła galion na wodę. Zakołysał się pięknie nad swym odbiciem, po czym popłynął tak naturalnie, jakby nigdy nic innego nie robił.

Muminek natychmiast zauważył, że Mama zapomniała o jolce.

Potarł pieszczotliwie pyszczkiem o jej pyszczek (było to takie uczucie, jakby się lekko dotknęło twarzą białego aksamitu) i powiedział:

– To najpiękniejszy okręt, jaki kiedykolwiek zrobiłaś.

Usiedli obok siebie na mchu i patrzyli, jak galion płynie prosto przez jeziorko i jak zatrzymuje się po drugiej stronie przy wielkim liściu.

Od strony domu słychać było, jak Mimbla nawołuje młodszą siostrę.

– Mi! Mi! – krzyczała. – Ty potworze! Miii! Chodź do domu, to cię wytargam za uszy!

– Znów gdzieś się schowała – powiedział Muminek. – Pamiętasz, jak kiedyś znaleźliśmy ją w twojej torebce?

Mama Muminka kiwnęła głową potakująco. Siedziała z pyszczkiem pochylonym nad taflą wody i patrzyła na dno.

– Tam leży coś błyszczącego – powiedziała.

– To twoja złota bransoletka – odparł Muminek. – I naszyjnik Panny Migotki. Czy to nie jest dobry pomysł?

– Wspaniały – przyznała Mama. – Odtąd zawsze będziemy trzymać naszą biżuterię tutaj, w brązowej źródlanej wodzie. Tu wygląda o wiele ładniej.

Tymczasem Mimbla, stojąc na schodach domu Muminków, tak wołała, że aż zachrypła. Wiedziała, że mała Mi siedzi w którejś ze swoich rozlicznych kryjówek i śmieje się.

„Powinna mnie zwabić miodem – myślała Mi. – A potem, kiedy przyjdę, dać mi w skórę”.

– Słuchaj, Mimbla – odezwał się Tatuś Muminka ze swego fotela na biegunach. – Jeśli będziesz tak krzyczeć, to ona nigdy nie przyjdzie.

– Krzyczę tylko dlatego, żeby mieć czyste sumienie – wyjaśniła Mimbla. – Kiedy mama wyjeżdżała, powiedziała: „Zostawiam młodszą siostrzyczkę pod twoją opieką. Jeżeli ty nie potrafisz jej wychować, to nikt nie potrafi. Ja w każdym razie zaniechałam tego już na samym początku”.

– Teraz cię rozumiem – powiedział Tatuś Muminka. – Krzycz sobie, jeżeli to cię uspokaja – dodał, po czym wziął kawałek placka z nakrytego do śniadania stołu, rozejrzał się ostrożnie i umoczył go w dzbanuszku ze śmietanką.

Stół nakryty był na pięć osób, szósty talerz stał pod stołem na werandzie, ponieważ Mimbla twierdziła, że tam właśnie czuje się bardziej niezależna.

Talerz Mi był, ma się rozumieć, bardzo mały; stał w cieniu wazonu z kwiatami pośrodku stołu.

Wtem ogrodową ścieżką przybiegła Mama Muminka.

– Nie spiesz się tak, moja droga – powiedział Tatuś Muminka. – Przegryźliśmy już coś niecoś w spiżarce.

Mama Muminka, sapiąc, weszła na werandę i stanęła, patrząc na stół nakryty do śniadania. Cały obrus był w sadzy.

– Uff! – jęknęła. – Co za upał! I ta sadza! Okropność z tą górą ziejącą ogniem.

– Gdyby była choć trochę bliżej, można by przynajmniej mieć przycisk na biurko z prawdziwej lawy – powiedział Tatuś Muminka z żalem.

Upał rzeczywiście był nieznośny.

Muminek leżał wciąż jeszcze nad jeziorkiem i spoglądał w niebo, które było zupełnie białe i wyglądało jak srebrna tarcza. Słyszał, jak mewy nawołują się nad morzem.

„Czuje się burzę w powietrzu” – pomyślał Muminek sennie i podniósł się z mchu. I jak zawsze, gdy szło na zmianę pogody lub o zmierzchu, albo kiedy poświata na niebie była jakaś dziwna, zatęsknił za Włóczykijem.

Włóczykij był jego najlepszym przyjacielem. Oczywiście Pannę Migotkę lubił także, ale dziewczyna to już nie to samo.

Włóczykij był pogodny, wiedział mnóstwo różnych rzeczy, ale nie mówił o nich bez potrzeby. Czasem tylko opowiadał o swoich podróżach i wtedy odczuwało się rodzaj dumy, jakby się było dopuszczonym do udziału w jakimś tajnym sprzysiężeniu. Kiedy pojawiał się pierwszy śnieg, Muminek razem z innymi zapadał w sen zimowy. Włóczykij natomiast wędrował wówczas na południe i dopiero z nadejściem wiosny wracał do Doliny Muminków.

Tej wiosny nie wrócił.

Muminek czekał na niego od chwili, gdy zbudził się ze snu zimowego, choć nikomu o tym nie mówił. Kiedy stada ptaków przeleciały nad doliną, a śnieg na północnych stokach znikł, Muminek zaczął się niecierpliwić. Tak długo nie czekał nigdy.

Przyszło lato, miejsce nad rzeką, gdzie Włóczykij rozbijał swój namiot, zarosło trawą i zazieleniło się, jakby nikt nigdy tam nie mieszkał.

Muminek wciąż jeszcze czekał, choć już nie tak bardzo: zmęczył się i był trochę rozżalony.

Któregoś dnia Panna Migotka zaczęła mówić o tym przy obiedzie.

– Jak ten Włóczykij spóźnia się w tym roku – powiedziała.

– Kto wie, może wcale nie wróci – odrzekła Mimbla.

– Na pewno Buka[7] go zjadła! – pisnęła Mi. – Albo wpadł do jakiegoś dołu i rozbił się na kawałki!

– Cicho bądź! – przerwała Mama Muminka. – Włóczykij zawsze da sobie radę.

„Może jednak naprawdę coś się stało... – myślał Muminek, idąc wolno wzdłuż rzeki. – Są przecież Buki i policjanci. I przepaści, w które można wpaść. I można zamarznąć na śmierć, i wylecieć w powietrze, i utonąć w morzu, i połknąć ość, i tak dalej... Wielki świat jest niebezpieczny. Nikt tam nikogo nie zna, nikt nie wie, co ktoś inny lubi, czego się boi. A właśnie gdzieś tam wędruje Włóczykij w swoim starym, zielonym kapeluszu... I gdzieś tam jest Dozorca Parku, jego największy wróg. Niebezpieczny, niebezpieczny wróg...”.

Muminek stanął na moście i patrzył ponuro w dół na wodę. Nagle jakaś łapka dotknęła lekko jego ramienia. Muminek podskoczył i zakręcił młynka.

– Ach, to ty – powiedział.

– Tak mi smutno – rzekła Panna Migotka i spojrzała na niego prosząco spod grzywki.

Na uszach miała wianek z fiołków i okropnie nudziła się od samego rana.

Muminek mruknął przyjaźnie.

– Pobawmy się – powiedziała Panna Migotka. – Pobawmy się, że ja jestem wyjątkowo piękna i że ty mnie porywasz!

– Nie wiem, czy jestem w odpowiednim nastroju – odparł Muminek.

Panna Migotka opuściła uszy. Wtedy Muminek szybko potarł pyszczkiem o jej pyszczek i powiedział:

– W to, że jesteś wyjątkowo piękna, nie potrzebujemy się bawić, bo jesteś piękna. Ale wolałbym cię porwać raczej jutro.

Ciąg dalszy w wersji pełnej

[1]  Osprzęt – żagle, liny itp.

[2]  Galion – duży okręt z XVI i XVII w.; używany był do przewożenia towarów i do celów wojennych.

[3]  Luk – otwór w pokładzie statku, przez który ładuje się i wyładowuje towary.

[4]   Sztag – lina umocowana do górnej części masztu, skierowana w stronę dziobu lub rufy, służąca do zabezpieczenia masztu przed wyginaniem się w przód i w tył.

[5] Oko wodne – niewielkie, głębokie jeziorko, typowe dla krajobrazu Finlandii (przyp. autorki).

[6] Jolka – dwuwiosłowa łódź okrętowa służąca do różnych podręcznych czynności związanych z codzienną pracą na okrętach.

[7] Buka – potwór, z którym rodzina Muminków i jej przyjaciele mieli do czynienia w „W Dolinie Muminków”.

Rozdział 2 O tym, jak się nurkuje po śniadanie

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 3 O tym, jak zaznajamiano się z domem, w którym straszy

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 4 O próżności i niebezpieczeństwie sypiania na drzewach

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 5 O tym, jakie są skutki gwizdania w teatrze

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 6 O tym, jak się można zemścić na Dozorcy Parku

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 7 O niebezpieczeństwach w Noc Świętojańską

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 8 O tym, jak się pisze sztukę teatralną

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 9 O pewnym nieszczęśliwym tatusiu

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 10 O próbie generalnej

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 11 O tym, jak się wyprowadza w pole strażników więziennych

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 12 O dramatycznej premierze

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 13 O karze i nagrodzie

Dostępne w wersji pełnej

Tytuł oryginału szwedzkiego Farlig midsommar

© Tove Jansson 1954, Published by Schildts Förlags Ab, Finland. All rights reserved

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”, Warszawa 1967

Projekt okładki Mirosław Tokarczyk

Redaktor Małgorzata Grudnik-Zwolińska

Redaktor techniczny Joanna Piotrowska

Korekta Roma Sachnowska

Przygotowanie pliku do konwersji Agnieszka Dwilińska-Łuc

ISBN 978-83-10-12640-5

Plik wyprodukowany na podstawie Lato Muminków, Warszawa 2013

www.naszaksiegarnia.pl

Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA Sp. z o.o.

02-868 Warszawa, ul. Sarabandy 24c

tel. 22 643 93 89, 22 331 91 49,

faks 22 643 70 28

e-mail: [email protected]

Plik ePub przygotowała firma eLib.pl

al. Szucha 8, 00-582 Warszawa

e-mail: [email protected]

www.eLib.pl