Kwantowy świat. Książka ze wszystkimi odpowiedziami - Amit Goswami - ebook
lub
Opis

Zadziwiające spojrzenie na życie i wszechświat – jak fizyka kwantowa wpływa na naszą codzienność?

Doktor Amit Goswami udowadnia, że fizyka kwantowa jest kluczem do zrozumienia największych tajemnic świata, i pokazuje, jak wykorzystać jej założenia w codziennym życiu. Wiedza zawarta w tej książce pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na takie sprawy jak życie, śmierć czy znaczenie intuicji, świadomości i snów. Autor w przystępny i zrozumiały sposób przybliża temat fizyki kwantowej wszystkim tym, którzy chcieliby zrozumieć nasz związek z wszechświatem. Według niego jest ona nie tylko przyszłością, ale także kluczem do zrozumienia ludzkiej świadomości i tajemnicy życia.

__

O autorze:

Amit Goswami – profesor, fizyk kwantowy, pionier paradygmatu nauki zwanej „nauką w obrębie świadomości”; autor wielu popularnych książek na temat fizyki kwantowej i świadomości; praktyk na polu duchowości i transformacji; sam siebie nazywa aktywistą kwantowym.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 303

Popularność


Dedykuję tę książkę kwantowym aktywistom z całego świata – dawnym, obecnym i przyszłym. Zwyciężymy.

Wprowadzenie

Minęło niemal sto lat, odkąd fizyka kwantowa została w pełni sformułowana językiem matematyki. Od tamtego czasu zweryfikowano ją podczas niezliczonych eksperymentów, a jej koncepcje zostały z powodzeniem zastosowane w wielu technologiach. Zaczęliśmy nawet używać słowa „kwantowy” w naszych codziennych rozmowach – często nie rozumiejąc w pełni jego głębszego znaczenia. Światopogląd kwantowy skutecznie wszedł do świadomości społecznej, ale mimo to w dalszym ciągu nie jest w pełni akceptowany przez świat naukowy, który nadal opowiada się za archaicznym światopoglądem newtonowskim i go broni. W konsekwencji pełne implikacje światopoglądu kwantowego nie dotarły jeszcze do świadomości społecznej. Dobra wiadomość jest taka, że w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku dzięki wysiłkom awangardowej grupy buntowniczych naukowców (wliczając w to moją osobę) ta wizja świata dojrzała i doprowadziła do powstania nowego, wszechogarniającego paradygmatu naukowego. Oddolny ruch nazywany „kwantowym aktywizmem” zaczął odsuwać od władzy fizykę newtonowską poprzez przemawianie bezpośrednio do zwykłych ludzi. Niniejsza książka jest częścią tego ruchu i w przystępny sposób przedstawia podstawowe założenia światopoglądu kwantowego.

Problemy po części wynikają z niesprzyjających okoliczności. Dominujący paradygmat newtonowski zawsze był pełen paradoksów. Oficjalnie jest on nazywany „materializmem naukowym” i zakłada, że wszystko istnieje wyłącznie jako zjawisko materialne – jako materialny ruch w przestrzeni i czasie wywoływany przez materialne interakcje. Paradoksy wpisane w ten światopogląd nigdy nie zostały rozwiązane. Dopiero w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku za sprawą nowych danych eksperymentalnych materializm naukowy zaczął być szczegółowo analizowany przez świat nauki. Wcześniej ten światopogląd w dużej mierze był wspierany przez to, że fizycy odeszli od europejskiego podejścia zorientowanego na filozofię i skupili się na bardziej pragmatycznym amerykańskim podejściu, które zyskało na popularności po drugiej wojnie światowej. Przed latami pięćdziesiątymi materializm naukowy miał silną pozycję wyłącznie w dziedzinach zajmujących się obiektami nieożywionymi, a więc w fizyce i chemii. Po latach pięćdziesiątych zaczął dominować również w biologii (która stała się częścią chemii), w medycynie (która stała się niemal „mechaniczna”) i w psychologii (która stała się neuronauką kognitywną).

Innym źródłem problemów był mimowolny entuzjazm niektórych naukowców, którzy w dobrej wierze próbowali możliwie najszybciej zakończyć debatę dotyczącą znaczenia fizyki kwantowej. Udało się jednak wypracować kompromis, któremu nadano sławną (czy też raczej niesławną) nazwę „interpretacja kopenhaska”. Został on zainicjowany przez znanego i sympatycznego Nielsa Bohra – naukowca uwielbianego przez wszystkich fizyków (wliczając w to mnie).

Głównym elementem interpretacji kopenhaskiej jest „zasada komplementarności”, która w swej spopularyzowanej formie jest po prostu błędna nie tylko na poziomie teoretycznym, ale również na poziomie empirycznym. Matematyka kwantowa wyraźnie mówi o tym, że obiekty kwantowe są falami. Z eksperymentów wynika jednak, że są one również cząstkami. W jaki sposób jeden obiekt może być jednocześnie falą (czymś, co się rozchodzi) i cząstką (czymś, co porusza się w określonym kierunku)? Popularna forma zasady komplementarności rozwiązuje ten korpuskularno-falowy paradoks poprzez stwierdzenie, że obiekty kwantowe są zarówno falami, jak i cząstkami. Aspekt falowy ukazuje się podczas eksperymentów dotyczących mierzenia fal, zaś aspekt korpuskularny – podczas eksperymentów dotyczących mierzenia cząstek. Oba te aspekty nigdy jednak nie manifestują się podczas tego samego eksperymentu i z tego względu są nazywane komplementarnymi.

Prawidłowa odpowiedź na paradoks korpuskularno-falowy (na poziomie teoretycznym i empirycznym) brzmi następująco: obiekty kwantowe są falami prawdopodobieństwa istniejącymi poza czasem i przestrzenią w domenie rzeczywistości nazywanej „domeną potencjalności”. Niezależnie od sposobu badania owe obiekty ukazują się w czasoprzestrzeni jako cząstki. Prawda jest więc taka, że aspekt falowy i aspekt korpuskularny mogą zostać wykryte podczas jednego eksperymentu. Niestety, spopularyzowana wersja zasady komplementarności wytworzyła w ludziach wrażenie, że w czasie i przestrzeni istnieją obydwa aspekty obiektu. W rezultacie całe pokolenie (albo nawet dwa pokolenia) fizyków zostało wprowadzone w błąd i nie dopuszczało do siebie naprawdę radykalnych elementów mechaniki kwantowej. Fizyka kwantowa ukazuje rzeczywistość dwupoziomową, a nie jednopoziomową, opisywaną przez fizykę newtonowską i materializm naukowy. Co więcej, paradoks korpuskularno-falowy może zostać wyeliminowany wyłącznie za sprawą otwartego odwoływania się do świadomości.

Oczywiście to właśnie świadomość utrzymywała ten paradoks przy życiu. Nie działo się to w ramach mainstreamu, lecz w kręgu osób „wtajemniczonych”. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku eksperyment Alaina Aspecta i jego współpracowników doprowadził do rozstrzygnięcia sporu pomiędzy dwupoziomową a jednopoziomową rzeczywistością poprzez odróżnienie domeny potencjalności od domeny czasoprzestrzeni. W domenie potencjalności żaden sygnał nie jest potrzebny do komunikacji, ponieważ wszystko jest ze sobą bezpośrednio połączone. Sytuacja wygląda inaczej w domenie czasoprzestrzeni. Komunikacja zawsze zachodzi tam w określonym czasie i jest zapośredniczona przez sygnały poruszające się z określoną prędkością, która nie może być większa od prędkości światła.

Co oznacza stwierdzenie, że w domenie potencjalności wszystko jest ze sobą bezpośrednio połączone? Odpowiedź jest prosta: wszystko jest tam jednością. W tekście naukowym opublikowanym w 1989 roku i przedrukowanym w 1993 roku w książce The Self-Aware Universe zaproponowałem rozwiązanie tego paradoksu polegające na uznaniu, że domena potencjalności jest naszą świadomością. Nie chodzi o codzienną świadomość związaną z ego, lecz o wyższą świadomość, w której wszyscy jesteśmy ze sobą zjednoczeni. Na poziomie widocznej świadomości pozostajemy odseparowani. Wynika to po części z konieczności odróżnienia własnej osoby od innych obiektów (rozróżnienie na przedmiot i podmiot), a po części z osobistych uwarunkowań. Zasugerowałem, że owa wyższa świadomość jest wzmacniana przez przyczynowość odgórną (ang. downward causation) – zdolność do wybierania spośród wielu aspektów fali prawdopodobieństwa. Chodzi tu o świadomy wybór, który zmienia fale prawdopodobieństwa w realne cząstki.

Filozof i naukowiec Willis Harman bardzo wspierał moją pracę. Gdy pełnił funkcję kierownika Institute of Noetic Science (IONS), poprosił mnie o napisanie monografii na temat moich badań. Nowe poszukiwania badawcze wkrótce doprowadziły do powstania nowej nauki, którą nazwałem „nauką wewnątrz świadomości”. Termin ten został spopularyzowany dzięki Harmanowi. W roku 1994 moja monografia zatytułowana Science Within Consciousness została opublikowana przez IONS.

Postępy w tej nowej dziedzinie pojawiały się bardzo szybko i zawsze towarzyszyły im dziwne koincydencje, które mogą zostać uznane za jungowskie „synchroniczności”. Najpierw jakaś staruszka zadzwoniła do mnie podczas programu radiowego i zapytała: „Co dzieje się z nami w momencie śmierci?”. Nie potrafiłem odpowiedzieć bez odwoływania się do kulturowych truizmów, więc zachowałem milczenie. Następnie poznałem pewnego teozofa, który wziął udział w kursie opartym na mojej książce i podczas zajęć mówił głównie o reinkarnacji. Niedługo potem miałem sen, podczas którego usłyszałem: „Tybetańska księga umarłych opisuje prawdę. Twoim zadaniem jest to udowodnić”. Jeszcze później pewna studentka filozofii zadzwoniła do mnie i poprosiła mnie, abym pomógł jej przezwyciężyć żal spowodowany śmiercią jej chłopaka. Podczas rozmowy z nią próbowałem teoretyzować na temat życia pośmiertnego i w pewnym momencie zacząłem dostrzegać możliwość stworzenia nauki opisującej wszystkie nasze doświadczenia – wrażenia materialne (zmysły), doznania związane z siłą witalną (energia), mentalne myślenie (znaczenia) i nadprzyrodzone przeczucia (archetypy takie jak miłość i prawda). Na tej podstawie sformułowałem swoją teorię dotyczącą życia pośmiertnego i reinkarnacji. Niedługo później zadzwonił do mnie pisarz i redaktor Frank de Marco, który poprosił mnie o napisanie książki na temat moich najnowszych badań. Ukazała się ona w 2001 roku pod tytułem Physics of the Soul.

W roku 1998 natomiast zadzwoniła do mnie biofizyczka Beverly Rubik. Zaproponowała, żebym napisał artykuł dotyczący moich badań i pozwolił opublikować go w przygotowywanej przez nią antologii. W roku 1999 wraz z trzydziestoma innymi myślicielami popierającymi nowy paradygmat wziąłem udział w konferencji zorganizowanej w Dharamsali (w Indiach). Uczestniczył w niej między innymi sam Dalajlama. W pewnym momencie atmosfera stała się napięta, ponieważ wdałem się w werbalną sprzeczkę z fizykiem Fredem Alanem Wolfem. Pokłóciliśmy się o to, czyje podejście do nowego paradygmatu jest właściwe. Do sporu dołączyło kilka innych osób, a organizatorzy poprosili o pomoc Dalajlamę, który po prostu się roześmiał i powiedział: „Naukowcy zawsze będą naukowcami”. Gdy znów zapanował spokój, Dalajlama poprosił nas o podjęcie próby zastosowania naszego nowego paradygmatu w odniesieniu do problemów społecznych. To przykuło moją uwagę. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych zacząłem pisać artykuł dla Beverly Rubik. Opisałem w nim zastosowanie fizyki kwantowej do kwestii zdrowotnych i rozbudowałem teorię, którą Deepak Chopra nazwał „kwantowym uzdrawianiem”. Chodzi o spontaniczne uzdrawianie własnej osoby bez jakichkolwiek interwencji medycznych.

Mniej więcej w tym samym czasie odwiedziłem Brazylię. Pewien młodzieniec mieszkający w tym kraju zapytał mnie, czy znam Deepaka Choprę. Po otrzymaniu odpowiedzi przeczącej powiedział: „Mogę to zmienić”. Niedługo potem Deepak zaproponował mi, abym odwiedził go w San Diego. Nieco wcześniej wydał książkę Zdrowie doskonałe, w której opisał ajurwedę – system alternatywnego leczenia pochodzący z Indii. Wręczył mi egzemplarz i poprosił o przeczytanie tej publikacji.

W rezultacie zająłem się udowadnianiem naukowej zasadności podejścia, które od tysiącleci jest wykorzystywane przez lekarzy zainteresowanych medycyną alternatywną. Jesteśmy czymś więcej niż tylko naszymi ciałami fizycznymi, w związku z czym dolegliwości w naszych „subtelnych” ciałach mogą być odpowiedzialne również za choroby fizyczne (zwłaszcza za choroby przewlekłe). Z tego względu proces leczenia może polegać nie tylko na zwalczaniu symptomów cielesnych, ale również na zajmowaniu się bardziej subtelnymi źródłami choroby.

Pracownicy służby zdrowia (fizycznego i psychicznego) mają do czynienia z realnymi istotami ludzkimi. Z tego względu nie zawsze są entuzjastycznie nastawieni do alopatycznego modelu medycyny, czyli „mechanicznego” podejścia, które wyrosło z naukowego materializmu. Kiedy pisałem książkę pt. Lekarz kwantowy* dotyczącą integracji konwencjonalnych, „mechanicznych” sposobów leczenia z bardziej ludzkimi kuracjami niekonwencjonalnymi, światopogląd kwantowy zaczął zyskiwać popularność wśród osób korzystających z medycyny alternatywnej, a nawet wśród niektórych awangardowych alopatów. Deepak był tak zachwycony tą książką, że napisał wstęp do jednego z jej późniejszych wydań.

Medycyna opiera się na wiedzy biologicznej. Jeśli chcemy zmniejszyć osobliwą władzę naukowego materializmu nad medycyną, musimy wnieść świadomość do biologii. Rozpocząłem tę pracę w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, a w 2008 roku zaproponowałem w mojej książce Creative Evolution naukową teorię ewolucji opartą na świadomości. Teoria ta wyjaśnia luki w „zapisie kopalnym” oraz biologiczną „strzałkę czasu”, która jest niezbędna do tego, aby ewolucja mogła przebiegać od prostoty do złożoności. Darwinizm i jego odgałęzienia nie są w stanie znaleźć rozwiązania dla tych dwóch ważnych problemów. W książce Creative Evolution omówiłem również wyobrażenia na temat przyszłości ludzkości zaproponowane przez Śri Aurobindo i Teilharda de Chardin, a następnie zintegrowałem je z podejściem naukowym. Oparłem się na koncepcjach Ruperta Sheldrake’a dotyczących pól morfogenetycznych (wzorcach biologicznego tworzenia form) i włączyłem je do „nauki wewnątrz świadomości”.

Wiodący przedstawiciele nauk biologicznych są bardzo oporni na wpływ fizyki kwantowej. Nie zmienia to jednak faktu, że biologia kwantowa stopniowo zyskuje na popularności (głównie dzięki empirycznej pracy epigenetyków i przystępnym książkom biologów takich jak Bruce Lipton, Mae-Wan Ho i inni).

W roku 2009 postanowiłem przyspieszyć tę zmianę paradygmatu i zainicjowałem ruch o nazwie „kwantowy aktywizm”. Moim celem było popularyzowanie światopoglądu kwantowego za sprawą zacieśniania znajomości pomiędzy ludźmi, którzy są zainteresowani przekształcaniem własnej osoby i otaczającego społeczeństwa poprzez praktykowanie zasad kwantowych. Zaproponowane przeze mnie podejście wzbudziło zainteresowanie nie tylko w Ameryce, ale również w Brazylii, Europie, Indiach, Japonii, a nawet na Bliskim Wschodzie. W roku 2014 poleciałem do Japonii, aby przeprowadzić wiele długich rozmów o kwantowym światopoglądzie i kwantowym aktywizmie z błyskotliwym japońskim biznesmenem i filozofem Masumim Horim. Niniejsza książka w dużej mierze opiera się na tych dialogach. Dodałem do nich materiał zgromadzony podczas różnych wywiadów – zwłaszcza przeprowadzonych przez pisarkę Evę Herr.

Rezultatem jest coś w rodzaju podręcznika do fizyki kwantowej przeznaczonego dla osób, które nie są naukowcami. Książka ta zawiera elementy zaczerpnięte z całej mojej wcześniejszej pracy i mam nadzieję, że zainspiruje was w niej do stania się kwantowymi aktywistami. Spróbuję przekonać was do tego, że badania dotyczące świadomości i rozumienie światopoglądu kwantowego są przyszłością nauki. Stanowią one bowiem fundament nowego paradygmatu, który może doprowadzić nas do odpowiedzi na wszystkie pytania.

* Wydawnictwo Illuminatio, Białystok 2013 (wszystkie przypisy pochodzą od tłumacza).

Rozdział 1

Starcie dwóch światopoglądów

Ludzie często mówią mi: „Podobno rzeczywistość nie jest zbudowana z materii. Z czego zatem się składa?”. Odpowiadam im: „Ze świadomości. Wszystko jest zbudowane ze świadomości”. Świadomość jest jednak niezwykle mętnym i mglistym pojęciem! W tym właśnie miejscu fizyka kwantowa dostarcza odpowiedzi, których poszukujemy. W światopoglądzie kwantowym wszystko jest mętne – nawet materia. Każde zjawisko jest zaledwie prawdopodobieństwem. Przestaje nim być dopiero wtedy, gdy go doświadczamy.

Jeśli jednak ta kwestia jest tak prosta, to dlaczego naukowcy nadal nad nią debatują? Prawda jest taka, że naukowcy bezustannie debatują nad wszelkiego rodzaju sprawami: Czy podstawą wszystkiego jest materia, czy świadomość? Co to znaczy być człowiekiem? Czy istnieje Bóg? Tego rodzaju pytania są ważne, ale w naszym codziennym świecie najbardziej liczą się wartości. Największą wadą materialistycznego światopoglądu jest to, że lekceważy on archetypowe wartości (takie jak miłość, prawda, sprawiedliwość, piękno, dobro czy dostatek) i znaczenia, które odkrywamy dzięki podążaniu za tymi wartościami. Nie zmienia to jednak faktu, że dla większości światowej populacji wartości takie jak miłość pozostają niezwykle ważne. Fizyka kwantowa przynosi ze sobą nowy światopogląd, za sprawą którego w naszym życiu znów mogą pojawić się znaczenia i wartości. Może ona również dostarczyć nam odpowiedzi na pytania dotyczące tego, kim jesteśmy i co to znaczy być człowiekiem.

Ktoś mnie kiedyś zapytał, czy dostrzegam jakieś podobieństwa pomiędzy teorią kwantową a teorią wszechświata. To dobre pytanie. Teoria kwantowa wywodzi się z obserwacji bardzo małych obiektów w materialnym świecie submikroskopowym. Teoria wszechświata próbuje natomiast wyjaśnić wielki makroświat. W jaki sposób te dwie dziedziny są ze sobą powiązane? Kwantowa teoria świadomości zazwyczaj nie interesuje się wielkoskalowymi aspektami fizycznego wszechświata. Współczesna kosmologia unika natomiast zajmowania się wewnętrznym światem świadomości (w dużej mierze za sprawą materialistycznego charakteru nauki). Z tego względu wydaje się ona nie mieć jakiegokolwiek związku z realnymi problemami, które bezustannie zaprzątają naszą uwagę. Koncepcje współczesnej kosmologii są jednak zaledwie czymś w rodzaju ucieczki – są fantazjami podobnymi do zainteresowań średniowiecznych myślicieli chrześcijańskich, którzy próbowali określić, ile aniołów może zatańczyć na główce szpilki.

Niezwykle interesujące jest dla mnie to, że naukowi materialiści często tworzą sobie własnych ekscytujących bogów. Cała nasza egzotyczna wiedza o przestrzeni kosmicznej stała się współczesnym zamiennikiem bóstw wcześniejszych religii – począwszy od archetypów Platona, przez chrześcijańskie anioły, a skończywszy na bardziej ludzkich bogach hinduistycznych (takich jak Śiwa). W dzisiejszych czasach odwołujemy się do czarnych dziur i ciemnej materii, aby znaleźć substytut dla dawnych archetypów i bóstw. Współczesna nauka po prostu ignoruje świadomość i koncentruje się na wizji wszechświata, w której archetypy i wartości zostały zastąpione przez nowsze koncepcje, takie jak czarne dziury, białe dziury, ciemna materia i ciemna energia.

Warto pamiętać, że nauka zawsze powinna składać się z trzech komponentów. Po pierwsze: musi być oparta na teorii. Po drugie: teoria ta musi być możliwa do zweryfikowania za pomocą danych eksperymentalnych. Po trzecie: teoria ta musi być użyteczna, a więc mieć zastosowanie do ludzkich spraw. Badania dotyczące świadomości na bieżąco dostarczają użytecznych, weryfikowalnych empirycznie i przydatnych technologicznie obiektów badawczych. Sytuacja wygląda inaczej w przypadku współczesnej materialistycznej nauki, która w coraz większym stopniu zajmuje się bezużytecznymi i nieweryfikowalnymi zagadnieniami. Tematy uważane niegdyś za bardziej ezoteryczne i mniej naukowe stają się obecnie bardziej użyteczne i bardziej naukowe. Nauka była kiedyś praktyczna i przyziemna, ale obecnie staje się bardziej abstrakcyjna i mniej użyteczna. Z tego względu zaczyna przypominać dawne tradycje duchowe. Tradycje duchowe stają się natomiast coraz bardziej podobne do nauki.

Czym jest świadomość?

Naukowi materialiści na ogół traktują świadomość jako lingwistyczne przypuszczenie. W naszym języku są podmioty i orzeczenia, ale niektórzy naukowcy twierdzą, że możemy sobie poradzić bez podmiotów. Jako przykład podają język hopi, w którym nie ma podmiotów ani orzeczeń, a jedynie czasowniki. Według nich świadomość jest czysto lingwistycznym wytworem. W świecie bez podmiotów – a więc bez świadomości – wszystko jest materią i manifestacją materialnych interakcji. Tak właśnie wygląda światopogląd dominujący wśród dzisiejszych naukowców.

Jeżeli poprosicie lekarza o zdefiniowanie świadomości, prawdopodobnie bez mrugnięcia okiem odpowie: „Świadomość to przeciwieństwo stanu śpiączki”. Pewna dziennikarka w następujący sposób opisała mi swoją reakcję na tego rodzaju fachowe stwierdzenie: „Mamy do czynienia z ogromnymi problemami, takimi jak globalne ocieplenie, kryzys ekonomiczny i polityczna polaryzacja. Przyczyną tego wszystkiego jest fakt, że nie jesteśmy zgodni co do znaczenia takich słów jak «świadomość». Nie zdajemy sobie sprawy nawet z owego braku porozumienia”.

Oczywiście dla wielu lekarzy „przytomność” i „świadomość” są synonimami. Nie dostrzegają różnicy pomiędzy tymi słowami – mimo że od publikacji prac Freuda zdążyło już upłynąć ponad sto lat. Lekarze rzadko czytają jakąkolwiek literaturę psychoanalityczną. Nawet gdy do niej zaglądają, zazwyczaj w znacznej mierze jej nie akceptują. Przeważnie nie uznają istnienia nieświadomości i uważają, że świadomość nie może być obecna u pacjentów przebywających w stanie śpiączki. Nie zmienia to jednak faktu, że świadomość nigdy nie odchodzi. Oczywiście osoba nieprzytomna (na przykład przebywająca w stanie śpiączki) nie zdaje sobie sprawy z wydarzeń zachodzących wokół niej i nie doświadcza tego, co się jej przytrafia. Nie jest podmiotem patrzącym na przedmioty. W dalszym ciągu posiada jednak świadomość. Freudowi chodziło o to, że przytomność i nieprzytomność różnią się od siebie, ale są to po prostu dwa stany świadomości. Osoba przytomna zdaje sobie sprawę z podziału na podmiot i przedmiot. Doświadcza dwóch biegunów: podmiotu (doświadczającego) i przedmiotu (doświadczanego). Osoba nieprzytomna nie zdaje sobie natomiast sprawy z tego podziału. Za sprawą psychoanalizy możemy badać, w jaki sposób procesy mentalne zachodzące w nieświadomości (czyli procesy, których nie jesteśmy świadomi) prześladują nas w przytomnym stanie umysłu. Freud uważał, że powinniśmy próbować zidentyfikować i zrozumieć te nieuświadamiane procesy, ponieważ dzięki temu będziemy dobrze funkcjonowali mentalnie.

Świadomość stanowi fundamentalny aspekt naszej natury, ale trudno jest ją jednoznacznie zdefiniować. Możemy zdać sobie sprawę z niektórych jej aspektów i cech, ale nie jesteśmy w stanie zrobić nic więcej. Według światopoglądu kwantowego świadomość to najgłębsza podstawa wszelkiego istnienia, więc każda opisująca ją definicja siłą rzeczy będzie niezadowalająca. Świadomość jest wszystkim, co istnieje. Jakiekolwiek próby zdefiniowania tego zjawiska nie przyniosą satysfakcjonujących rezultatów, ponieważ definicje same w sobie są przejawem świadomości, a nie na odwrót.

Zajmijmy się teraz najbardziej fundamentalną kwestią, od której zacząłem ten rozdział: „Z czego zbudowana jest rzeczywistość?”. Czy oprócz psychoanalizy istnieje jakieś inne podejście, dzięki któremu możemy dokonać wyboru pomiędzy świadomością a materią i odpowiedzieć na to pytanie? Na szczęście w dzisiejszych czasach jesteśmy w stanie naukowo obalić materialistyczny światopogląd. Na poziomie teoretycznym możemy dokonać tego poprzez ukazanie paradoksów, czyli logicznych węzłów myślowych. Na poziomie eksperymentalnym możemy natomiast zrobić to za pomocą anomalnych danych. Spory językowe stały się niepotrzebne.

Materialne interakcje mają określone cechy. Jedną z nich jest to, że wszelka komunikacja i wszystkie oddziaływania opierają się na połączeniach – na sygnałach przelatujących przez czas i przestrzeń. W dzisiejszych czasach nawet studenci fizyki mogą jednak zaobserwować bezsygnałową komunikację pomiędzy submikroskopowymi obiektami kwantowymi. Na dodatek praca niektórych fizyków kwantowych jednoznacznie świadczy o tym, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć fizyki kwantowej bez uwzględnienia przyczynowego wpływu świadomości – zarówno na poziomie materialnym, jak i niematerialnym. Niezależnie od wszystkiego otrzymujemy paradoksy.

Mówienie o przyczynowej mocy świadomości – czyli przyczynowości opartej na świadomej decyzji o przejściu od potencjalności do realności – może nasuwać skojarzenia ze starą chrześcijańską ideą przyczynowości odgórnej pochodzącej od Boga. Te dwie koncepcje różnią się od siebie, ale jednocześnie są do siebie wystarczająco podobne, aby w umysłach materialistów rozległ się dźwięk dzwonków alarmowych. Musimy jednak zdać sobie sprawę z czegoś bardzo ważnego. Nowy sposób rozumienia niematerialnej przyczynowości odgórnej polega na tym, że wiąże się ona z nielokalną komunikacją, która stanowi przeciwieństwo komunikacji opartej na sygnałach. Komunikacja lokalna przedziera się przez otoczenie, aby dotrzeć do odległych miejsc. Dobrym przykładem jest komunikacja dźwiękowa, ponieważ dźwięk to sygnał o charakterze lokalnym. Komunikacja bezsygnałowa (na przykład mentalna telepatia) ma natomiast charakter nielokalny.

Koncepcja nielokalności to weryfikowalna eksperymentalnie konsekwencja metafizyki bazującej na świadomości. Materialne interakcje funkcjonują w sposób lokalny i potrzebują sygnałów. Kiedy natomiast świadomość wchodzi w interakcje ze światem, używa komunikacji nielokalnej i w związku z tym nie potrzebuje żadnych sygnałów. To prawda, że ten typ komunikacji wydaje się subiektywny. Niemniej obiektywne eksperymenty przeprowadzane w 1982 roku pokazały, że w świecie naprawdę istnieją nielokalne interakcje. W ten sposób naukowcy empirycznie obalili naukowy materializm, który opiera się wyłącznie na interakcjach materialnych. Za sprawą eksperymentów jesteśmy w stanie udowodnić istnienie interakcji niematerialnych, przez co odkrywamy nowy typ przyczynowości: przyczynową sprawczość świadomości.

Komunikacja bezsygnałowa

W ciągu kilku ostatnich stuleci nauka materialistyczna była bardzo zajęta rozszyfrowywaniem tajemnic materii. Stworzyła technologie, które były niezbędne do tego, aby nasza cywilizacja mogła przetrwać i posuwać się do przodu. Korzystanie z nich wiązało się jednak ze szkodliwymi skutkami ubocznymi. W dzisiejszych czasach nie musimy zgadzać się na te negatywne konsekwencje, a wręcz nie możemy sobie na to pozwolić. Obecnie najgłębsze pytania naukowe dotyczą wielkoskalowych struktur, którymi zajmuje się kosmologia, i w znacznej mierze są bezużyteczne. Jakie może być praktyczne zastosowanie dociekań dotyczących czarnych dziur? Nie sposób zweryfikować ich eksperymentalnie, a związane z nimi badania nie mają żadnego celu. Dlaczego więc poświęcamy tak dużo czasu na tego rodzaju zagadnienia?

Otaczający nas świat jest pełen problemów. Wystarczy pomyśleć o globalnej zmianie klimatu, o terroryzmie i przemocy, o kryzysach ekonomicznych i chciwości korporacji, o ludziach cierpiących z powodu wysokiego bezrobocia albo zmuszanych do wykonywania bezsensownej pracy, o politykach monopolizujących władzę i podporządkowujących sobie zwykłych obywateli, o politycznej polaryzacji, o rosnących kosztach konwencjonalnej opieki medycznej oraz o edukacji, która wzmacnia dogmaty i ideologie, ale nie oferuje żywych przykładów propagowanych przez siebie wartości. Rozwiązanie wszystkich tych problemów wymaga ogólnoświatowej zmiany nastawienia. Wymaga przemian w naszej zbiorowej świadomości. Musimy stworzyć nowe, inne podejście, za sprawą którego odejdziemy od obecnego paradygmatu naukowego i zaakceptujemy światopogląd, który uwzględnia świadomość i może zintegrować ją z naszym codziennym życiem.

Musimy zdać sobie sprawę, że materialistyczny model świata nie jest w stanie wyjaśnić natury świadomości. Przedmioty materialne mogą tworzyć konglomeraty, ale nie mogą doprowadzić do powstania podmiotu. Właśnie dlatego ludzka świadomość jest tak ważna. Każdy człowiek jest podmiotem, który patrzy na otaczające go przedmioty i formułuje poglądy na temat świata. Niektórzy uważają, że wszystkie te poglądy biorą się z tańca cząstek elementarnych na podstawowym poziomie. Takie osoby po prostu same siebie oszukują. Ignorują istnienie znaczeń i wartości. Zaprzeczają, że istnieje przyczynowa sprawczość na poziomie ludzkiej świadomości – czyli na najwyższej płaszczyźnie. Bez wartości nie może być cywilizacji. Nie powinniśmy więc wierzyć na słowo naukowym materialistom, według których materia jest podstawą wszelkiego istnienia. Tego rodzaju stwierdzenia stanowią bowiem zagrożenie dla całej naszej cywilizacji. Fizyka kwantowa proponuje zupełnie inny światopogląd i sugeruje, że podstawą wszelkiego istnienia jest świadomość, a nie materia. Przedstawia świat, w którym znaczenia i wartości mogą zostać ponownie włączone do nauki jako aspekty świadomości wykraczającej ponad materię. Nasze społeczeństwo potrzebuje tego nowego podejścia do nauki.

Mainstreamowi naukowcy odnoszą się do tej krytyki w bardzo interesujący sposób, a mianowicie podchodzą do niej z pobłażliwym lekceważeniem. Mają nadzieję, że za sprawą swojego milczenia zdyskredytują to nowe podejście i pozbawią jego propagatorów możliwości uczestniczenia w debacie. W ten sposób mainstreamowa nauka postanowiła zignorować pracę kwantowych aktywistów takich jak ja. Mieliśmy więc wystarczająco dużo czasu na to, aby z dala od kontrowersji stworzyć nową naukę. W rezultacie dysponujemy obecnie bardzo dobrą teorią świadomości opartą na fizyce kwantowej. Dzięki badaczom przeprowadzającym eksperymenty dysponujemy również dużą ilością danych potwierdzających nasz światopogląd.

Naukowy materializm odwołuje się do koncepcji nazywanej „dualizmem”. Idea ta głosi, że każdy niematerialny przedmiot musi istnieć jako odrębny obiekt. Naukowy materializm używa tej perspektywy jako swojego głównego usprawiedliwienia dla negowania roli świadomości i wszystkich innych doświadczeń „wewnętrznych”. Dualizm nasuwa pytanie o to, w jaki sposób obiekty materialne wchodzą w interakcje z obiektami niematerialnymi. Pomyślcie o tym przez chwilę. Jeżeli materia i nie-materia nie mają ze sobą nic wspólnego, to do nawiązania interakcji potrzebują pośrednika – jakiegoś „sygnału łączącego”. Ta kwestia okazała się twardym orzechem do zgryzienia dla zwolenników istot niematerialnych. Odpowiedzią proponowaną przez fizykę kwantową jest komunikacja bezsygnałowa, która w żargonie technicznym bywa nazywana „nielokalnością”. Komunikacja bezsygnałowa jest niemożliwa w przestrzeni i czasie, więc musi korzystać z domeny rzeczywistości istniejącej poza czasoprzestrzenią. Według fizyki kwantowej jest to domena potencjalności. Taki punkt widzenia znajduje potwierdzenie w wielu eksperymentach. Jeżeli ta perspektywa jest właściwa, wówczas wszystkie argumenty materialistów powinniśmy uznać za bezpodstawne. W takiej sytuacji możemy przywrócić wartość i znaczenie duchowości, religii, sztuce, naukom humanistycznym oraz samej świadomości. Skoro zaś zwolennicy dualizmu się mylą, wówczas niematerialne obiekty są w stanie komunikować się z materialnymi obiektami i z innymi rodzajami niematerialnych obiektów. Żaden sygnał nie jest bowiem potrzebny do komunikacji w domenie potencjalności, która bywa również nazywana domeną świadomości.

Fizyka kwantowa zmusza nas do uznania, że domena potencjalności jest tak naprawdę świadomością samą w sobie. Pokazuje nam także, że świadomość jest pośrednikiem w komunikacji pomiędzy pozornie odrębnymi obiektami: umysłem i materią. Tak właśnie wygląda esencja paradygmatu kwantowego.

Materialiści próbują czasem zdyskredytować ideę mówiącą o tym, że opisywana przez fizykę kwantową nielokalność może wpływać na zjawiska zachodzące na makroskopowym poziomie naszego doświadczenia. Przedstawiciele różnych dyscyplin (fizyki, biologii, psychologii i medycyny) przeprowadzili jednak wiele doświadczeń, które sugerują, że nielokalna domena oddziałuje nawet w makroskali. Te eksperymenty przemawiają na korzyść poglądu, wedle którego komunikacja bezsygnałowa naprawdę istnieje nie tylko w świecie mikroskopowym, ale również w makroświecie składającym się z materii i ludzkiego doświadczenia. Mainstreamowi naukowcy tracą podwaliny swoich kontrargumentów, więc coraz częściej zaczynają akceptować kwantowy punkt widzenia. W większości wciąż nie chcą mieć do czynienia z „dziwacznymi” aspektami fizyki kwantowej (takimi jak nielokalność), ale niektórzy z nich zaczynają być nimi zainteresowani i stają się bardziej otwarci na naukową dyskusję na temat nowej teorii.

Parapsycholog Dean Radin jest zwolennikiem nowego, kwantowego światopoglądu i postanowił zweryfikować go za pomocą interesujących eksperymentów z użyciem generatora liczb losowych. Generatory liczb losowych używają komputera do przekształcania przypadkowych zdarzeń związanych z rozpadem promieniotwórczym w szeregi zer i jedynek. Radin rozstawił tego rodzaju urządzenia w miejscach, w których znajdowali się ludzie praktykujący medytację. Odkrył, że w pobliżu medytujących osób generatory liczb losowych zachowywały się znacznie mniej przypadkowo niż w sytuacjach statystycznych. Radin zasugerował, że za sprawą spójnych intencji generator liczb losowych maksymalnie odbiega od przypadkowości. Zweryfikował tę hipotezę nie tylko w pomieszczeniu pełnym ludzi praktykujących medytację, ale również w pomieszczeniu pełnym ludzi oglądających finał mistrzostw w futbolu amerykańskim. W obu tych sytuacjach odkrył, że intencja wywoływała odstępstwa od przypadkowości.

Gdy ludzie byli rozproszeni albo nie koncentrowali się na niczym konkretnym, generatory liczb losowych zachowywały się normalnie. Dla przykładu, podczas spotkań pracowników korporacji albo kadry akademickiej urządzenia te naprawdę wytwarzały przypadkowy szereg zer i jedynek. Nie robiły tego natomiast w salach medytacyjnych. Odkrycia te przemawiają na rzecz nowego poglądu fizyki kwantowej mówiącego o tym, że świadome intencje mogą wpływać na rezultaty. Świadczą o obecności zamierzonego wyboru, który oczywiście stanowi przeciwieństwo przypadkowości (Gregory Bateson mówił o tym dawno temu). Przeciwnicy światopoglądu kwantowego będą musieli pogodzić się z tego rodzaju eksperymentalnymi danymi.

Polaryzacja i integracja

W dzisiejszym świecie nie potrzebujemy polaryzacji. Potrzebujemy natomiast integracji. W Ameryce polaryzacja pomiędzy nauką a religią całkowicie sparaliżowała procesy polityczne. Prawdopodobnie w innych krajach nie jest to tak wyraźne. W jaki sposób polaryzacja pomiędzy nauką a religią wpływa na politykę? To bardzo proste.

Z jednej strony istnieją ludzie, którzy pragną wartości i obawiają się tego, że naukowy materializm zawładnie całym społeczeństwem i pozostawi ich bez kompasu moralnego. Te osoby wolałyby żyć bez nauki niż bez swoich wartości. Istnieją również radośni materialiści, którzy przy użyciu naukowego materializmu i filozofii egzystencjalnej usprawiedliwiają swój hedonistyczny styl życia. Konserwatyści opowiadali się niegdyś za siłą charakteru i solidną prawością moralną, ale obecnie stoją po stronie archaicznego światopoglądu bazującego na fundamentalistycznym chrześcijaństwie. Raczej sprzeciwiają się nauce, aniżeli promują jakiekolwiek wartości. Jednocześnie narażają nas na to, że powrócimy do czasów, w których moralność była narzucana przez elity religijne i polityczne. Liberałowie natomiast byli niegdyś otwarci i kreatywni. Wspierali naukę, ponieważ obiecywała im wolność od wszelkich dogmatów. Zaczęli jednak funkcjonować w oparciu o naukowy materializm, który sam w sobie jest dogmatem. Za jego sprawą wspierają inny rodzaj elitaryzmu, w którym wiedza i informacje oznaczają władzę. Ludzie posiadający i monopolizujący tę władzę są nową elitą.

Nauka powinna jednak być wolna od dogmatów. Nauka to metodologia. Najpierw mamy teorię, a następnie eksperymentalne dane. Później robimy użytek z tej teorii i z tych danych. W jaki jednak sposób możemy wcielić w życie metodologię, jeżeli w drogę wchodzą nam dogmaty? Z jednej strony mamy zwolenników różnicującej i niekompletnej teorii ewolucji, a mianowicie darwinizmu. Z drugiej strony mamy kreacjonistów, czyli chrześcijańskich fundamentalistów, którzy używają archaicznych koncepcji biblijnych do walki z nauką. Obie strony są uwikłane w dogmatyczną bitwę, za sprawą której nauka nie może posuwać się naprzód. Taka sytuacja jest niekorzystna dla wszystkich ludzi.

Mainstreamowi naukowcy próbują podważyć i ukryć dane wspierające nielokalność w naszym makrodoświadczeniu. Określają te zjawiska mianem „paranormalnych” i za pomocą sofistyki usiłują obalić kwantową teorię świadomości. Aktywiści kwantowi uważają, że uwzględnianie świadomości jest niezbędne do zrozumienia fizyki kwantowej. Materialiści proponują jednak inne wiarygodne sposoby na wyeliminowanie paradoksów fizyki kwantowej. Według nich teoria bazująca na świadomości jest tylko jednym z wielu proponowanych rozwiązań. Nie biorą pod uwagę tego, że wszystkie te pozornie wiarygodne wyjaśnienia po dokładniejszej analizie okazują się nieweryfikowalne, natomiast teoria bazująca na świadomości spełnia kryterium weryfikowalności. Cały charakter myśli naukowej zmienia się pod materialistyczną egidą. Zdarza mi się żartować, że nauka staje się „wolna od faktów”. Wielu znanych naukowców stworzyło teorie, które nigdy nie zostały (i prawdopodobnie nigdy nie zostaną) zweryfikowane.

Jak możemy zakończyć tę wojnę dogmatów? Rozwiązanie jest proste: powinniśmy zwrócić się ku fizyce kwantowej i kwantowemu światopoglądowi. Fizyka kwantowa jest z nami od niemal stu lat. Zgłębiliśmy ją i poświęciliśmy mnóstwo czasu na próby zrozumienia jej przesłania. Od samego początku było oczywiste, że światopogląd newtonowski (materializm naukowy) nie jest w stanie stawić czoła odkryciom fizyki kwantowej. W dalszym ciągu nie udało nam się jednak rozwiązać dylematu. Po drugiej wojnie światowej potęga nauki w dużej mierze przeniosła się z filozoficznie zorientowanej Europy do pragmatycznie zorientowanej Ameryki. Przesłanie fizyki kwantowej zostało wówczas wyparte przez pozornie bardziej praktyczną filozofię naukowego materializmu.

Metafizyka eksperymentalna

Gdy fizyka kwantowa zaczęła powracać do szerszej kultury, byłem dość młody i wciąż opowiadałem się za tradycyjną fizyką. Pamiętam podekscytowanie, które pojawiło się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku za sprawą książki Tao fizyki i maksymy: „Samodzielnie tworzymy naszą rzeczywistość”. W tamtym okresie co roku odbywała się co najmniej jedna konferencja poświęcona filozoficznym kwestiom związanym z fizyką kwantową. Z powodu braku danych eksperymentalnych nie byliśmy jednak w stanie rozwiązać wielu problemów związanych z filozofią. W latach osiemdziesiątych zaczęto dokonywać eksperymentalnej weryfikacji kwantowej dziwaczności, więc z entuzjazmem powróciliśmy do pytań filozoficznych. Zdaliśmy sobie wówczas sprawę, że część głębszych paradoksów światopoglądu kwantowego (część jego logicznej „dziwaczności”) nie może zostać rozwiązana przy użyciu starych soczewek naukowego materializmu.

Rozwiązaniem było znalezienie nowej metafizyki, która daje się zweryfikować na drodze eksperymentu. Filozof Albert Shimony nazwał to podejście „metafizyką empiryczną”. Zakłada ono, że podstawą istnienia jest świadomość. Jest to koncepcja metafizyczna, ale możemy przetestować ją eksperymentalnie. Test jest bardzo prosty. Jeżeli podstawą istnienia jest materia, wówczas nie może istnieć komunikacja bezsygnałowa (nielokalność). Jeżeli natomiast podstawą istnienia jest świadomość, wówczas komunikacja bezsygnałowa musi zachodzić nawet w makroświecie doświadczanym przez ludzi. Dysponujemy obecnie wieloma dowodami na rzecz drugiej z tych hipotez.

Chcę jednak postawić sprawę jasno. Materializm naukowy został przeze mnie nazwany „dogmatem”, ponieważ według niego materia jest wszystkim. Nasuwa się jednak logiczne pytanie: „Czy dogmatem nie jest również światopogląd kwantowy, według którego świadomość jest wszystkim?”. Warto zwrócić uwagę na ważną różnicę pomiędzy tymi dwoma podejściami. Światopogląd kwantowy jest inkluzywny. Nie wyklucza świata materialnego ani jego efektywności, a świadomość i materia (czy też Bóg i świat materialny) są przez niego traktowane na równi.

Musimy więc zmienić sposób patrzenia na rzeczywistość. Współcześni badacze w naukowy sposób wyjaśnili wiele negatywnych wyobrażeń na temat ludzi. Według nich posiadamy instynktowne obwody mózgowe wytwarzające negatywne emocje i jesteśmy pełni nienawiści, agresywni, chętni do rywalizacji, zazdrośni, zawistni oraz gniewni, ponieważ tak właśnie zostaliśmy ukształtowani przez ewolucję. Powinniśmy zrównoważyć tę negatywność i zbudować pozytywne obwody mózgowe. Naukowy materializm zakłada, że nie jest to możliwe. Zaprzecza istnieniu wartości. Zaprzecza również zasadności naszych intuicyjnych doświadczeń, które kierują nas ku wartościom. Neguje wszelką inwencję twórczą, która może nam pozwolić na zbudowanie obwodów mózgowych wytwarzających pozytywne emocje.

Od tysięcy lat wiemy, że powinniśmy zmieniać siebie i naszą przyszłość w taki sposób, abyśmy stawali się bardziej kochający, życzliwsi wobec bliźnich, wrażliwsi na piękno i sprawiedliwsi. Wymaga tego od nas proces rozwoju świadomości. Istnieją sposoby, dzięki którym możemy zrównoważyć nasze ewolucyjne wady. Powinniśmy zmierzać do tego, aby platońskie archetypy (wartości) zamanifestowały się w naszym wnętrzu i stały się integralnym elementem naszych obwodów mózgowych. To dążenie może wydawać się „nienaukowe” i odstraszać naukowych materialistów z powodu swojej celowości. Co z tego? W dalszej części książki pokażę, że nowa nauka akceptuje celowość jako siłę napędową zmian.

Gdy pojawia się cel, pojawia się również sposób na jego osiągnięcie! Musimy jedynie podążać za intuicją i właściwie rozumianą kreatywnością. Za sprawą światopoglądu kwantowego wiemy, że impuls twórczy jest osiągalny i że nam pomoże. Po raz pierwszy w historii ludzkości mamy wyraźny cel, który nie neguje świata. Dzięki temu możemy w pełni świadomie dążyć do tego, aby rzeczywistość ewoluowała w kierunku pozytywności. Większość tradycji duchowych ma tendencję do myślenia, że świat materialny jest iluzją. Inaczej jest w przypadku światopoglądu kwantowego, który pozwala nam zachować pozytywne cechy tradycji duchowych, a jednocześnie kompletnie porzucić aspekty negujące świat. Świat jest sprawiedliwy, uporządkowany i ważny.

Światopogląd kwantowy pozwala nam zintegrować ważność świata (czyli najlepszy element naukowego materializmu) z ważnością całości (czyli najlepszym elementem tradycji duchowych). W ramach tego paradygmatu możemy pogodzić naukowe poszukiwanie nowych technologii z duchowym poszukiwaniem znaczenia, wartości i energii miłości. Satysfakcjonującym celem aktywizmu kwantowego jest przekształcenie nas samych i naszego społeczeństwa zgodnie z zasadami kwantowymi. Dzięki zmienianiu własnej osoby możemy osiągnąć wewnętrzną dojrzałość, zadowolenie i poczucie znaczenia. Dzięki rewolucjonizowaniu naszych pogrążonych w kryzysie systemów społecznych (a więc polityki, gospodarki, opieki zdrowotnej, edukacji, religii i ekologii) możemy natomiast ocalić naszą cywilizację. Światopogląd kwantowy i aktywizm kwantowy mogą więc w dosłowny sposób ustrzec nas przed nami samymi.

Rozdział 2

Świadomość i nauka doświadczenia

Zainicjowałem ruch nazywany „aktywizmem kwantowym”, ponieważ naukowy establishment i media utrzymują w tajemnicy najnowsze aspekty kwantowego światopoglądu mogące doprowadzić do zmiany paradygmatu. Aktywizm jest potrzebny do rozpowszechniania informacji o tym, że nie musimy już być spolaryzowani pomiędzy nauką a religią, bo udało się zintegrować te dwa sposoby postrzegania świata. Chciałem również zademonstrować przyczynową skuteczność nowego, integrującego światopoglądu w transformowaniu społeczeństwa. Pełna historia aktywizmu kwantowego została przedstawiona w 2009 roku w filmie dokumentalnym na temat mojej pracy, zatytułowanym The Quantum Activism.

Aktywiści kwantowi próbują przekształcać własną osobę i otaczające ich społeczeństwo przy użyciu światopoglądu kwantowego. Opisałem ten proces w mojej książce How Quantum Activism Can Save Civilization. Światopogląd newtonowski postrzega ludzi jako skomplikowane maszyny, które są uwarunkowane przez określone czynniki. Zakłada, że za sprawą darwinowskiej ewolucji uzyskaliśmy wiele złożonych programów, dzięki którym wydajemy się świadomi i wolni od przeznaczenia. Według tego podejścia nasze zachowania są jednak w ostatecznym rozrachunku zdeterminowane przez czysty przypadek i wrodzony instynkt przetrwania. Wyobrażanie sobie duchowej transformacji ludzkości w ramach tego światopoglądu byłoby czymś oburzającym.

Fizyka kwantowa wyposaża nas w realną moc sprawczą – czyli w przyczynowość odgórną, która pozwala nam dokonywać wyborów. Fizyka newtonowska uważa, że przedmioty są uwarunkowanymi „rzeczami” zbudowanymi z materii, a ich ruchy pozostają zdeterminowane przez materialne interakcje zachodzące pomiędzy obiektami, które istnieją na podstawowym poziomie rzeczywistości i są nazywane „cząstkami elementarnymi”. Jest to zatem świat przyczynowości oddolnej, w którym materia kieruje się w górę, od cząstek elementarnych do coraz bardziej złożonych struktur. Fizyka kwantowa zakłada natomiast, że obiekty nie są czymś zdeterminowanym. Postrzega je bowiem jako kwantowe możliwości, spośród których świadomość może dowolnie wybierać. Ten świat świadomych wyborów jest światem przyczynowości odgórnej. W świecie kwantowym możecie samodzielnie wybierać swoją rzeczywistość i swoje duchowe przeznaczenie.

Załóżmy, że jesteście głodni i chcecie zjeść grillowaną kanapkę z serem. Raz po raz wypowiadacie tę intencję albo o niej myślicie, ale nic się nie dzieje. Nic dziwnego. Musicie zacząć od potencjalności. Czy znajduje się przed wami grillowana kanapka z serem? Powiedzmy, że macie ją przed sobą. Zasady fizyki kwantowej głoszą, że jeżeli odwrócicie wzrok od kanapki, stanie się ona możliwością. Jeśli natomiast znów na nią spojrzycie, zamanifestuje się w rzeczywistości i będziecie mogli ją zjeść.

Czy jednak w waszym mieście nie znajduje się ogromna liczba grillowanych kanapek z serem? Dlaczego nie możecie po prostu zamanifestować jednej z nich poprzez myślenie o niej? W tym miejscu pojawia się kwestia prawdopodobieństwa. Będziecie musieli bardzo długo czekać na swoją kanapkę, jeżeli ograniczycie się wyłącznie do rozmyślania o niej. Wynika to z niskiego prawdopodobieństwa.

Prawda jest taka, że istnieje wiele subtelnych aspektów procesu tworzenia rzeczywistości. Gdy w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku rozpocząłem badania nad świadomością, nie wiedziałem o tych subtelnościach. Sytuacja uległa zmianie po tym, jak zostałem fizykiem kwantowym. Kiedy zrozumiałem subtelności fizyki kwantowej, zacząłem używać ich do poszerzania mojej wiedzy o własnej osobie i do przekształcania samego siebie. Wszystko się wtedy zmieniło. Mam nadzieję, że dzięki poznawaniu moich przemyśleń zaczniecie rozumieć subtelności fizyki kwantowej i świadomości, a następnie używać ich do przekształcania swojego stylu życia i otaczającego was świata.

W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z kryzysem w życiu osobistym. Nie potrafimy znaleźć znaczenia ani celu swojej egzystencji i czujemy się zagubieni w poszukiwaniach miłości. Uzależniliśmy się od przepływu informacji i wyrzekliśmy się prawdziwej satysfakcji. Mamy również do czynienia z kryzysem w społeczeństwie. Główną przyczyną jest to, że polaryzacja pomiędzy religią a nauką prowadzi do zatrzymania rozwoju politycznego w wielu krajach. Musimy wyjść z tego kryzysu. Nasz obecny paradygmat naukowy się nie sprawdza. Mamy jednak do dyspozycji alternatywną perspektywę, która dostrzega rolę świadomości w nauce. Jeżeli pozwolimy jej zastąpić obecne podejście, będzie mogła zintegrować skonfliktowane światopoglądy religii i nauki. Sprawi ona również, że nasza egzystencja odzyska znaczenie i wartość. Musimy przejść do tego nowego paradygmatu. Potrzebujemy aktywizmu kwantowego.

Aktywizm kwantowy uzmysławia nam, że świadomość jest najważniejsza. Dzięki temu nowemu ruchowi możemy wyjść z kryzysów, które sami wytworzyliśmy – z kryzysu zaufania w nauce i światopoglądzie oraz z kryzysu w naszym sposobie postrzegania własnej osoby. Aktywizm kwantowy jest już obecny na pięciu kontynentach i z każdym dniem zyskuje coraz większą moc.

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku odkryłem, że paradoksów kwantowych nie da się rozwiązać bez uwzględnienia świadomości. To właśnie wtedy zaangażowałem się w badania nad świadomością. Muszę się przyznać, że wcześniej byłem zwolennikiem materializmu. Uważałem, że wszystko jest zbudowane z atomów i cząstek elementarnych. Byłem przekonany, że nie istnieje nic oprócz materii, świadomość jest fizycznym wytworem mózgu, a duchowość jest bzdurą. Jeżeli jednak spróbujecie przeanalizować fizykę kwantową z tej perspektywy, poniesiecie dotkliwą porażkę. Po prostu wytworzycie paradoksy, których nie da się rozwiązać.

Przez kilka lat zamartwiałem się z powodu tych paradoksów. Podczas rozmowy z pewnym mistykiem doświadczyłem jednak niespodziewanego wglądu, który kompletnie zmienił mój sposób myślenia. Dotarło do mnie, że jeżeli podstawą istnienia jest świadomość, a nie materia, to wszystkie paradoksy fizyki kwantowej mogą zostać rozwiązane. Uświadomiłem sobie również, że nie ma żadnych przeciwwskazań dla zbudowania nauki na tej nowej metafizyce. Było to dla mnie prawdziwe objawienie.

Wcześniej uważałem (podobnie jak wiele innych osób), że nauki po prostu nie da się uprawiać bez materialistycznego założenia o całkowitej obiektywności. Ale co, jeśli wcale tak nie jest? Co, jeśli dotychczas tworzyliśmy naukowe wyjaśnienia dotyczące tylko jednej połowy rzeczywistości i za sprawą przywiązania do materialistycznego dogmatu ignorowaliśmy drugą połowę, która opiera się na subiektywności? Co by się stało, gdybyśmy zrezygnowali z materialistycznego dogmatu i opowiedzieli się za metafizyką uznającą prymat świadomości? Wówczas ta druga, niedostrzegana połowa rzeczywistości (nasze subiektywne doświadczenia, nasza świadomość, miłość, duchowość, Bóg, znaczenie, uczucia, życie, śmierć, a nawet mitologia) mogłaby zostać włączona do światopoglądu naukowego. Na dodatek moglibyśmy zakończyć wiele sporów w wielu dziedzinach nauki. W ten właśnie sposób zwróciłem się ku światopoglądowi kwantowemu.

Czym jest kwant?

Skoncentrujmy się teraz na nieco bardziej podstawowym pytaniu: Czym jest kwant? Kwant to słowo oznaczające maleńką odrębną ilość. We współczesnym rozumieniu po raz pierwszy zostało użyte przez fizyka Maxa Plancka do opisania koncepcji mówiącej o tym, że wymiana energii pomiędzy ciałami może zachodzić wyłącznie na poziomie odrębnych kwantów (jednego kwanta, dwóch kwantów etc.), ale nigdy na poziomie połowy kwantu. Cząstki elementarne można uznać za nieredukowalne kwanty materii. Foton jest kwantem światła. Nie możemy podzielić go na pół. Amerykański system monetarny również jest kwantowy. Możemy rozmienić dolara albo ćwierćdolarówkę, ale nie możemy rozmienić centa (tylko bank mógłby to zrobić). Ten kwantowy system monetarny jest jednak w pełni arbitralny i nie opiera się na prawach fizyki. To właśnie dlatego banki mogą łamać zasady leżące u jego podstaw.

Słowo „kwant” zawiera mnóstwo mocy. Jedna z teorii zaproponowanych przez fizyka Nielsa Bohra mówi o tym, że elektron przeskakujący z jednej orbity atomu na drugą nie przechodzi przez przestrzeń położoną pomiędzy nimi. Ruch tej cząstki jest więc nieciągły. Bohr nazwał to zjawisko „skokiem kwantowym”. To wyrażenie jest od tamtego czasu kojarzone z ruchem nieciągłym, który stanowi przeciwieństwo ruchu ciągłego.

Na temat kwantów można powiedzieć znacznie więcej. Dane eksperymentalne potwierdzają, że światło składa się z kwantów nazywanych fotonami. Jest to jednak tylko połowa jego natury. Wspomniane dane wskazują bowiem również na to, że światło jest jednocześnie falą. Źródłem trudności są różnice pomiędzy cząstkami a falami. Cząstki to obiekty posiadające konkretną lokalizację. Poruszają się po określonych trajektoriach i mogą znajdować się tylko w jednym miejscu w danym momencie. Fale natomiast bezustannie się rozchodzą i mogą istnieć w więcej niż jednym miejscu. Czy ten sam obiekt może więc być zarówno cząstką, jak i falą? Logicznie rzecz biorąc, nie jest to możliwe. W tym właśnie tkwi paradoks odnoszący się do cząstek elementarnych takich jak fotony i elektrony. Są one bowiem zarówno cząstkami, jak i falami.

Nowa wersja wspomnianej już zasady komplementarności pozwala nam myśleć o tym wszystkim w sposób wolny od jakichkolwiek paradoksów. Fale są falami w domenie położonej poza czasem i przestrzenią, a podczas pomiarów pojawiają się jako cząstki w czasie i przestrzeni. To bardzo ważne! Obiekty kwantowe zasadniczo są falami prawdopodobieństwa, które istnieją w domenie nazywanej „domeną potencjalności”.

Gdy współcześni naukowcy rozmyślają o przyrodzie (czyli o świecie materialnym), większość z nich myśli o czasie i przestrzeni. Każde zjawisko odnoszące się do czegoś poza czasoprzestrzenią nazywają „nadprzyrodzonym”. Fizyka kwantowa mówi natomiast, że przyroda (czyli rzeczywistość) składa się z dwóch domen: domeny istniejącej wewnątrz czasoprzestrzeni i domeny istniejącej poza czasoprzestrzenią. W dzisiejszych czasach zgodzi się z tym każdy fizyk. Domena istniejąca poza czasoprzestrzenią jest możliwa do zaobserwowania podczas eksperymentów. Komunikacja przebiega w niej natychmiastowo i bezsygnałowo. Brzmi to dość radykalnie, nieprawdaż?

Kto jeszcze opowiada o tego rodzaju rzeczach? Mistycy. Mówią oni o dwóch domenach rzeczywistości: niebie i ziemi. Niebo jest domeną Boga oraz boskich cech i doskonałości. Ziemia jest natomiast domeną zwykłej materii, ludzi i niedoskonałości. Fizyka kwantowa kusi nas perspektywą integrującego sposobu myślenia nie tylko o nauce, ale również o mistycyzmie, którego konsekwencją jest religia. Ta perspektywa stała się dla mnie punktem wyjścia. Zacząłem od głębokiej chęci zintegrowania duchowości z myślą naukową. Chciałem połączyć naukę i religię w ramach światopoglądu kwantowego, aby w ten sposób zakończyć odwieczny spór pomiędzy tymi dwiema dziedzinami. Po raz pierwszy poruszyłem tę kwestię w mojej książce The Self-Aware Universe, a następnie rozwinąłem ją w książce The Visionary Window (2000). Później napisałem książkę Bóg jeszcze nie umarł*, w której za pomocą danych empirycznych połączyłem naukę i religię. Po ponad dwudziestu latach w dalszym ciągu pracuję nad pogłębieniem tej syntezy za sprawą aktywizmu kwantowego.

Światopogląd kwantowy może również zintegrować naukę ze sztuką i naukami humanistycznymi. Utraciliśmy wiarę w te dwie dziedziny, przez co przestaliśmy poszukiwać znaczenia i zamiast tego skoncentrowaliśmy się na błahych zajęciach. Romantyczny poeta Samuel Coleridge w następujący sposób pisał o tym, jak wpadł na pomysł stworzenia swojego arcydzieła Chan Kubiłaj:

A jeżeli zaśniecie i będziecie mieli sen? A jeżeli we śnie pójdziecie do nieba, a następnie zerwiecie tam dziwny i piękny kwiat? A co, jeśli po obudzeniu będziecie mieli kwiat w swojej dłoni?

Psychoanalitycy (zwolennicy Freuda) i psychologowie głębi (zwolennicy Junga) również mówią o dwóch domenach: nieświadomości i świadomości. Czy fizyka kwantowa może objąć paradygmatyczny patronat zarówno nad fizyką, jak i nad psychologią? Carl Jung był wizjonerskim uczniem Freuda i pewnego razu stwierdził, że prędzej czy później psychologia i fizyka kwantowa połączą się ze sobą. Miał rację.

Słowo „kwant” naprawdę zawiera w sobie mnóstwo mocy. Na dodatek światopogląd kwantowy zawsze jest integrujący i inkluzywny. W tej książce koncentruję się na jego scalających aspektach. Fizyka kwantowa może zjednoczyć naukę i duchowość, połączyć przyczynę i skutek, przywrócić znaczenie, ożywić sztukę i nauki humanistyczne, zintegrować naukę i psychologię oraz doprowadzić do powstania myśli naukowej opartej na miłości. Aktywiści kwantowi posuwają się o krok dalej. Używają zasad kwantowych do zmieniania własnej osoby i popychania społeczeństwa w kierunku integracji oraz inkluzywności.

Fizyka możliwości

Fizyka kwantowa to fizyka możliwości. Fale dualizmu korpuskularno-falowego są falami możliwości. Światopogląd kwantowy zakłada, że świadomość wybiera spośród kwantowych możliwości. W taki właśnie sposób tworzymy całą rzeczywistość – wliczając w to nas samych. Ta moc wyboru jest nazywana przyczynowością odgórną.

Ilustracja 1. Krzywa przedstawiająca rozkład prawdopodobieństwa dla elektronu

Aby lepiej zrozumieć koncepcję kwantowych możliwości, wyobraźcie sobie zachowanie elektronu, który po wypuszczeniu porusza się tak wolno, że niemalże spoczywa na środku wyimaginowanego pomieszczenia. Zwolennicy fizyki newtonowskiej powiedzieliby, że jeżeli zignorujemy grawitację, elektron na zawsze pozostanie tam, gdzie został wypuszczony. Zwolennicy fizyki kwantowej uznaliby natomiast, że elektron będzie zachowywał się jak fala i się rozprzestrzeni.

Jeżeli wrzucicie kamień do stawu, po wodzie rozejdą się zmarszczki (fale). Rozprzestrzenią się z miejsca, w którym kamyk uderzy w powierzchnię sadzawki. Fizyka kwantowa zakłada, że spoczywający elektron rozchodzi się w podobny sposób, ale w trzech wymiarach. Dzieje się to na tyle szybko, że cząstka natychmiast (w dosłownym sensie) wypełni cały wyimaginowany pokój. Następnie wyobraźcie sobie w pomieszczeniu trójwymiarową sieć liczników Geigera – tych urządzeń, które tykają w reakcji na wykryte elektrony. Czy wszystkie liczniki Geigera zaczną tykać, gdy elektronowa fala rozejdzie się po pokoju? Nie. W trakcie eksperymentu tylko jedno z urządzeń będzie wydawało dźwięk. Jeżeli po chwili powtórzymy doświadczenie, zapewne odezwie się inny licznik Geigera. Po przeprowadzeniu wielu identycznych eksperymentów otrzymamy krzywą dzwonową pokazującą, z jakim prawdopodobieństwem elektron zostanie wykryty w danym miejscu.

Czy zatem elektron naprawdę istnieje w różnych częściach pomieszczenia jednocześnie? Tak. Mówi nam o tym matematyka kwantowa. Abyśmy jednak mogli nadać sens swoim obserwacjom, musimy również uznać, że elektron tylko potencjalnie istnieje w wielu miejscach jednocześnie. Na tym właśnie polega istota fizyki możliwości.

Predykcyjna moc fizyki kwantowej bierze się z krzywych dzwonowych pokazujących prawdopodobieństwo wystąpienia danego zjawiska, które możemy obliczać dzięki matematyce kwantowej. Fizyka kwantowa pozwala nam również odpowiedzieć na pytanie o to, jakie jest średnie położenie elektronu w przypadku dużej liczby pomiarów. Dzięki krzywej przedstawionej na ilustracji 1. możemy przewidzieć, gdzie najprawdopodobniej wykryjemy elektron w naszym wyimaginowanym pomieszczeniu. Fizycy i chemicy zawsze mają do czynienia z niewyobrażalną liczbą obiektów kwantowych. Lekarz może na przykład prognozować, że łyżeczka cukru pomoże pacjentowi przełknąć lekarstwo. Zasadność tego przewidywania wynika z tego, że sprawdza się ono w przypadku bardzo dużej liczby eksperymentów.

Prognozy dotyczące prawdopodobieństwa nie pomogą nam jednak w przypadku pojedynczego przedmiotu albo wydarzenia. Matematyka kwantowa nie ma odpowiedzi na pytanie dotyczące tego, w którym miejscu elektron zostanie wykryty podczas pojedynczego eksperymentu. Zakładamy więc, że świadomość wybiera położenie cząstki za sprawą obecności obserwatora. Jest to nazywane „efektem obserwatora”.

Efekt obserwatora

Efekt obserwatora został przeze mnie omówiony w filmie What the Bleep Do We Know?. Polega on na tym, że potencjalna fala obiektu lub zdarzenia zmienia się w rzeczywistość wyłącznie w obecności obserwatora. Fala zmienia się w cząstkę wtedy, gdy jest obserwowana. Ta transformacja jest przez fizyków nazywana „kolapsem”. Pierwsi badacze kwantowi sądzili bowiem, że fale prawdopodobieństwa zapadają się jak parasol lecący przez przestrzeń i potrzebują na to trochę czasu. Obecnie wiemy, że tak nie jest. Wiemy, że kolaps zachodzi natychmiastowo i nielokalnie.

Czy jednak licznik Geigera nie przemienia fal w cząstki wyłącznie za sprawą tego, że je rejestruje? Zdrowy rozsądek wydaje się tak sugerować. Odpowiedź na powyższe pytanie jest jednak dwojaka. Po pierwsze: bez obserwacji nigdy nie moglibyśmy zweryfikować wyniku. Weryfikacja wymaga od nas, abyśmy spojrzeli na licznik Geigera albo usłyszeli jego tykanie. Wymaga obserwacji. Po drugie: licznik Geigera jest zbudowany z molekuł, które możemy rozłożyć na cząstki elementarne. Wszystkie te obiekty przestrzegają zasad fizyki kwantowej, w związku z czym musi ich przestrzegać również całe urządzenie. Licznik reaguje jako fala prawdopodobieństwa, gdy odbiera falę prawdopodobieństwa elektronu.

Czy jednak mózg obserwatora również nie jest zbudowany z molekuł, które możemy rozłożyć na cząstki elementarne i które w związku z tym także muszą przestrzegać zasad fizyki kwantowej? Jaka jest różnica pomiędzy mózgiem a licznikiem Geigera?

Możemy przypuszczać, że mózg będzie przestrzegał zasad fizyki kwantowej. Nie zapominajmy jednak, że do kolapsu fali w cząstkę z jakiegoś powodu dochodzi w obecności mózgu obserwatora, który słyszy tykanie licznika Geigera. Wynika z tego, że mózg jest czymś szczególnym. Oznacza to również, że obserwator jest czymś więcej niż mózgiem. Jest świadomością.

Angielskie słowo consciousness oznaczające „świadomość” pochodzi od dwóch wyrazów: cum, czyli „wraz z” oraz scire oznaczającego „wiedzieć”. Świadomość jest zatem narzędziem, za pomocą którego poznajemy różne rzeczy. Wróćmy na chwilę do naszego eksperymentu z elektronem w pomieszczeniu. Przed usłyszeniem tykania licznika Geigera znaliśmy wyłącznie możliwości i prawdopodobieństwa dotyczące obiektu. Nasza wiedza była więc niewielka. Kiedy jednak usłyszeliśmy tykanie, mogliśmy dokładnie określić położenie elektronu. Pomiar zwiększył naszą wiedzę o elektronie, a narzędziem umożliwiającym zdobycie tej wiedzy była nasza świadomość.

Zastanówcie się nad następującym problemem. Załóżmy, że jestem w sklepie. Patrzę na piękne ceramiczne filiżanki i przez nieuwagę strącam jedną z nich ze stolika. Naczynie rozbija się na kawałki, ale ja nie patrzę w jego kierunku. Czy rozbiłem jedynie możliwość filiżanki? Dlaczego więc miałbym za nią płacić? Nie zmienia to faktu, że słyszę dźwięk roztrzaskującej się filiżanki. Nawet gdybym był głuchy, jeden z pracowników sklepu na pewno zwróciłby uwagę na hałas, przybiegł i kazał zapłacić za szkodę! Kiedy więc mówimy o „obserwowaniu”, mamy na myśli obserwowanie za pomocą wszystkich zmysłowych sposobów poznawania rzeczywistości. Nie chodzi wyłącznie o patrzenie.

Efekt obserwatora wymaga, aby obserwator wchodził z obiektem w jakieś interakcje angażujące nie-materię. Słynne twierdzenie matematyka Johna von Neumanna głosi bowiem, że interakcje materialne mogą co najwyżej zmienić jedne fale prawdopodobieństwa w inne, ale nie są w stanie przekształcić ich w rzeczywistość. Wspomnianą nie-materią jest świadomość obserwatora. Możemy więc uznać, że świadomość jest tym, co poznaje – czyli tym, co zazwyczaj nazywane jest „podmiotem”. W ten sposób dojdziemy jednak do kolejnego paradoksu. Oczywiście podmiot nie może istnieć bez mózgu. Bez kolapsu (bez przejścia od możliwości do realności) mamy jednak wyłącznie „potencjalny” mózg. Istnienie mózgu wymaga kolapsu, a kolaps wymaga istnienia mózgu. Mamy tu do czynienia z przyczynowym obiegiem zamkniętym – z paradoksem logicznym stanowiącym część „paradoksu pomiaru kwantowego”.

Fizyka kwantowa mówi nam jednak o tym, jaki sposób postrzegania świadomości pozwala uniknąć wszystkich paradoksów związanych z myśleniem o niej. Świadomość stanowi podstawę wszelkiego istnienia, a materia składa się z możliwości samej świadomości. Można powiedzieć, że świadomość wybiera z własnej potencjalności. Za sprawą tego twierdzenia możemy uniknąć kluczowego paradoksu związanego z dualizmem – czyli pytania o to, w jaki sposób świadomość może wchodzić w interakcje z obiektem materialnym bez jakiegokolwiek sygnału. Fizyka kwantowa udziela prostej, ale stanowczej odpowiedzi: „Nie ma żadnego sygnału”. Nie musimy więc zakładać, że pomiędzy odrębnymi obiektami zachodzą jakiekolwiek interakcje. Obiekt stanowi jedność ze świadomością. Kiedy komunikujecie się z własną osobą, nie potrzebujecie żadnych sygnałów. Bezsygnałowa komunikacja jest nazywana komunikacją opartą na nielokalności kwantowej.

Świadomość nie jest więc wytworem mózgu. Światopogląd kwantowy zakłada, że świadomość stanowi podstawę wszelkiego istnienia i że mózg jest wytworem świadomości. Ludzie często mają tendencję do myślenia, że świadomość to obiekt, który jest wytwarzany przez mózg i który możemy rozłożyć na cząstki elementarne materii (patrz: ilustracja 2). Świadome doświadczenie zawsze jednak składa się z dwóch biegunów: podmiotu i przedmiotu (czyli doświadczającego i doświadczanego). Jak zatem podmiot może pochodzić z mózgu, skoro mózg jest po prostu przedmiotem zbudowanym z mniejszych obiektów dających się rozłożyć na cząstki elementarne? Świadomość jest czymś więcej niż przedmiotem. Zawiera w sobie również podmiot. Z tego względu rozwiązanie „paradoksu pomiaru kwantowego” polega na tym, że podczas pomiaru kwantowego mózg wytwarza reprezentację podmiotowego potencjału świadomości, a świadomość utożsamia się z mózgiem.

Dlaczego jednak mózg jest tak wyjątkowy? Dlaczego świadomość utożsamia się z mózgiem, ale nie utożsamia się z licznikiem Geigera albo chociażby z kamieniem? Odpowiedź na to pytanie ma zasadnicze znaczenie. Pomiędzy komponentami mózgu istnieje relacja, za sprawą której utożsamiamy się z nim.

Zastanówcie się nad zdaniem: „Jestem kłamcą”. To stwierdzenie jest paradoksalne, ponieważ opiera się na logicznym błędnym kole – na czymś, co fizycy technicznie nazywają „hierarchią splątaną”. Jeżeli kłamię, wówczas mówię prawdę. Jeżeli natomiast mówię prawdę, wówczas kłamię. Nigdy nie uciekniecie z tego obiegu zamkniętego – niezależnie od tego, ile razy powtórzycie powyższe zdania. Ten sam rodzaj paradoksalnej relacji istnieje w mózgu pomiędzy aparatem percepcyjnym a aparatem pamięciowym. Percepcja wymaga pamięci, a pamięć wymaga percepcji. Proces pomiaru kwantowego angażuje oba te aparaty mózgowe, przez co świadomość zostaje uwięziona w swoim własnym błędnym kole i utożsamia się z mózgiem. Mózg staje się wówczas podmiotowym biegunem doświadczenia. W ten sposób świadomość rozdziela się na podmiot (który doświadcza) i na przedmiot (który jest doświadczany). Jest to akt kreatywności kwantowej.

Ilustracja 2. Gdyby świadomość była przedmiotem, nie byłoby żadnego podmiotu patrzącego na przedmioty

Kreatywność kwantowa

Kreatywność kwantowa nie jest procesem mechanicznym. Wymaga dostępu do wyższej świadomości. Zatwardziali darwiniści uważają, że mózg to produkt ewolucji, która zasadniczo jest procesem mechanicznymi i linearnym. To prawda. Wbrew teoriom Darwina ewolucja nie musi jednak ograniczać się wyłącznie do interakcji materialnych. Jeżeli świadomość stanowi podstawę istnienia, musi ona odgrywać w ewolucji pewną rolę.

Mam nadzieję, że powyższe uwagi pozwoliły wam lepiej zrozumieć znaczenie kreatywnej świadomości. Powróćmy teraz do newage’owej maksymy: „Samodzielnie wybieramy naszą rzeczywistość”. Jeżeli jesteśmy w stanie dowolnie wybierać naszą rzeczywistość, możemy wybrać nowy samochód albo piękny dom...

No cóż, nie możemy tego zrobić.

Mamy tendencję do zakładania, że wyboru dokonuje nasza indywidualna świadomość. Jest to błąd, za sprawą którego docieramy do kolejnego paradoksu. Wyobraźcie sobie, że do skrzyżowania zbliżają się dwie osoby idące po prostopadłych drogach. Który z obserwatorów zadecyduje o tym, czy dychotomiczne kwantowe światło sygnalizatora będzie czerwone, czy zielone? Każdy z nich będzie chciał, aby zielone światło pojawiło się po jego stronie (patrz: ilustracja 3). Kto jednak dokona wyboru? Odpowiedź jest dwojaka. Żaden obserwator nie podejmie decyzji w swoim jednostkowym ego i obydwaj dokonają wyboru jako nielokalna świadomość. Świadomość to podstawa istnienia i źródło naszych wyborów. Jest nielokalna i obiektywna. Niektórzy nazywają ją Bogiem, ale równie dobrze można ją nazwać „świadomością kwantową”.

Ilustracja 3. Kto wybierze zielone światło?

Fizyka kwantowa jest fizyką możliwości. Pomaga nam ona nawiązać kontakt z wyższą świadomością, a także wybrać rzeczywiste wydarzenia z domeny potencjalności. Decyzje są podejmowane nie przez nasze jednostkowe uwarunkowane ego, ale raczej przez wyższą świadomość, za sprawą której jesteśmy jednością wraz z innymi ludźmi. Dzięki temu możemy wytwarzać naszą własną rzeczywistość. W im większym stopniu używamy mocy kwantowej kreatywności, tym bardziej jesteśmy świadomi tego, że proces twórczy opiera się na współpracy, a nie na rywalizacji. Zachodzi w nas transformacja.

Komunikacja nielokalna

Zdążyłem już wspomnieć o fundamentalnych zasadach kwantowych: przyczynowości odgórnej, nielokalności, nieciągłości i hierarchii splątanej. Są to najważniejsze koncepcje używane przez aktywistów kwantowych. Gdy nauczymy się stosować w życiu zasady fizyki kwantowej, mogą one wywołać w nas transformację. Są narzędziami, za pomocą których aktywiści kwantowi wykonują swoją pracę i które są w stanie doprowadzić do kwantowej przemiany.

Nielokalność to komunikacja bezsygnałowa zachodząca za pośrednictwem świadomości, która jest domeną potencjalności. Została obiektywnie zweryfikowana nawet na makropłaszczyźnie naszego doświadczenia. Istnieją dowody, że na poziomie neurofizjologii zachodzi zjawisko „przeniesienia potencjału”. Polega ono na tym, że aktywność elektryczna może zostać przeniesiona z jednego mózgu do drugiego bez połączenia elektrycznego. Istnieją również dość subiektywne dowody na obecność tego zjawiska w zjawiskach takich jak telepatia. Warto też wspomnieć o licznych eksperymentach (dotyczących na przykład postrzegania paranormalnego) opartych na tzw. słabej obiektywności. Zależą one od subiektywnych doświadczeń, ale mogą zostać zweryfikowane w przypadku dużej liczby badanych. Gdybyśmy nie używali koncepcji „słabej obiektywności” jako uzasadnienia, nawet psychologię poznawczą bardzo ciężko byłoby uznać za naukę.

Dla laików koncepcja nielokalności jest trudna do zrozumienia. Mamy tendencję do przypuszczania, że informacje muszą być w jakiś sposób przenoszone za pośrednictwem pola albo częstotliwości. Takie założenie wymagałoby, aby informacja była zakodowana wewnątrz tych pól lub częstotliwości w formie czasoprzestrzennych impulsów i napięć – na przykład impulsów energii wystukujących wiadomość: rat-a-tat-tat-rat-a-tat-tat. To natomiast wymagałoby, aby coś w naszym umyśle było w stanie odszyfrować wiadomość. Także w tym przypadku istnieje ryzyko, że zaczniemy wyobrażać sobie treści, które w dosłowny sposób przepływają za pośrednictwem sygnałów. To z kolei wymagałoby, aby mózg był w stanie zinterpretować wiadomości, które świadomość przekazuje jako modulowane fale.

Mózg nie robi tego rodzaju rzeczy. W kwantowym modelu przeniesienia potencjału jeden mózg nie emituje fal elektromagnetycznych, które są modulowane i odbierane przez drugi mózg. Zwolennicy materializmu natychmiast powiedzą, że to zjawisko jest możliwe. Ich stanowisko nie jest jednak poparte dowodami. Problematyczność nauki kwantowej polega na tym, że za pomocą tego rodzaju argumentów nie możemy zanegować zjawiska telepatii. Możemy bowiem udowodnić, że telepatia zachodzi bez transmisji zapośredniczonej przez fale elektromagnetyczne. Wystarczy umieścić badanych w komorach, które nie przepuszczają impulsów elektromagnetycznych. Podczas tych eksperymentów informacja przenosi się z jednego mózgu do drugiego bez pomocy fal elektromagnetycznych. Jak to się dzieje?

Mamy tu do czynienia z subtelnym procesem zakorzenionym w potencjalności, która jest obecna w kosmicznej świadomości łączącej obydwu obserwatorów – obydwu telepatów. Komunikacja zachodzi wtedy, gdy jeden z obserwatorów o czymś myśli. Osoba ta wybiera określoną informację ze znaczeniowej domeny potencjalności. Drugi obserwator jest „zsynchronizowany” z pierwszym, więc w rezultacie wybiera tę samą rzecz. Obydwaj koncentrują się na obiektach mających identyczne albo niemal identyczne znaczenie. Wybierają je ze spektrum możliwości, które przetwarzają we własnej nieuświadamianej domenie potencjalności. Mózg drugiego obserwatora tworzy obraz mentalnego znaczenia, które następnie zostaje przeniesione do mózgu pierwszego obserwatora. Cały ten proces jest obecnie weryfikowany za sprawą nowych eksperymentów nazywanych „badaniami nad przenoszeniem potencjału”. Podczas nich potencjał mózgowy zostaje przeniesiony z mózgu jednej osoby do mózgu drugiej osoby bez sygnałów elektromagnetycznych.