Opis

Co byście zrobili, gdyby pewnego dnia tajemniczy pan zjawił się w Waszym domu z drobną przesyłką? Do tego z napisem "koszmarna przygoda"? A taka właśnie sytuacja przytrafiła się Patrykowi. Pewnego dnia tajemniczy i dziwny kurier dostarcza mu paczuszkę. I nagle w jego życiu zaczęły się wydarzać dziwne rzeczy i niesamowite przygody. Jednak odkąd chłopiec dostał paczkę, przytrafiały mu się pechowe sytuacje. A to deszcz, a to burza, a to czarny kot. Co począć z takim "prezentem"? I dlaczego właściwie otrzymał go Patryk? Co było w środku paczki? To dopiero początek pytań. Historia Grzegorza Kasdepke ma ich w sobie znacznie więcej. Opowieść dla dzieci z dreszczykiem emocji. Rodzicu, przekonaj się o tym razem ze swoim dzieckiem, w przyjemny sposób wspierając jego naukę czytania. Seria "Czytam sobie. Poziom III" została stworzona z myślą o najmłodszych czytelnikach, którzy mają już za sobą dwa poziomy nauki. Proste, wciągające historie, wyraźne i duże literki, wprowadzą Twoje dziecko w świat niesamowitych wydarzeń i zachęcą do samodzielnego czytania. Trzeci poziom edukacyjnej serii zawiera 2500-2800 wyrazów w tekście, zdania dłuższe i wielokrotnie złożone; wykorzystuje wszystkie głoski, zawiera słownik trudnych wyrazów dotyczących danej historii. Na początku każdej książeczki dziecko znajdzie trzy pytania, na które może odpowiedzieć po jej przeczytaniu. W ten sposób ćwiczy ono pamięć, ale przede wszystkim umiejętność opowieści. Książeczka przeznaczona jest dla czytelników w wieku od 5 do 7 lat, a cała seria "Czytam sobie" powstała w oparciu o konsultacje z metodykami nauczania.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 20

lub

PO PRZECZYTANIU KSIĄŻKI:

Przeczytaj na głos fragment historii ze

stron 22–24

. Czy przeglądałeś się kiedyś w odwróconej metalowej łyżce? Jeśli nie, to spróbuj! Tak jak Patryk możesz zobaczyć potwora…

Patryk w czasie koszmarnej przygody dwa razy wcisnął kota. Czy potrafisz znaleźć odpowiednie fragmenty w książce?

Opowiedz o tym, jak kiedyś się bałeś. Co wtedy czułeś?

UWAGA!

Słowa zaznaczone gwiazdką *zostały wyjaśnione w słowniczkuna końcu książki.

SPIS TREŚCI

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

Rozdział 8

Rozdział 9

Rozdział 10

Alfabetyczny słowniczek trudniejszych wyrazów

Strona redakcyjna

OkładkaStrona tytułowaSpis treściRozdział 1Rozdział 2Rozdział 3Rozdział 4Rozdział 5Rozdział 6Rozdział 7Rozdział 8Rozdział 9Rozdział 10Alfabetyczny słowniczek trudniejszych wyrazówStrona redakcyjnaKto zamawiał koszmarną przygodę?Okładka

ROZDZIAŁ 1

– Czy to pan zamawiał koszmarną przygodę? – spytał okrąglutki pan w popielatym* kombinezonie. Był spocony, jego rzadkie, przydługie włosy lepiły się do odstających uszu. W jednej dłoni trzymał niedużą paczuszkę, a w drugiej długopis i pokwitowanie.

– Słucham? – Chłopiec zamrugał powiekami.

– Zamawiał pan koszmarną przygodę czy nie? – powtórzył okrąglutki pan, potrząsając paczuszką.

Oszołomiony* chłopiec popatrzył w bok – na zaparkowaną przed domem szarą furgonetkę z napisem: „Kosz&Mar. Przesyłki nietypowe”. Tarasowała jezdnię i pół chodnika. Na szczęście o tej porze rzadko jeździły tędy samochody. W ogóle niezbyt często pojawiały się tu jakieś pojazdy. Rodzice twierdzili, że mieszkają w oazie spokoju. Chłopiec – że w nudnej dziurze.

– Pan Patryk? – Okrąglutki pan zerknął najpierw na paczuszkę, a potem na chłopca.

– Patryk, wystarczy Patryk, bez pan – wykrztusił chłopiec.

– Proszę podpisać. – Okrąglutki pan wcisnął chłopcu do ręki pokwitowanie i długopis. – Nie będę tu sterczał do wieczora!

– Ale nie jestem pewien czy... – Patryk zamilkł na widok wyrazu zniecierpliwienia na spoconej twarzy.

– Tutaj. – Okrąglutki pan wskazał palcem właściwą rubrykę. – Do widzenia.

Odwrócił się i posapując głośno, śpiesznie podreptał w stronę furgonetki. Dochodził z niej rumor* – jakby zamknięte w samochodzie przesyłki niecierpliwiły się zbyt długim postojem. Chyba rzeczywiście były nietypowe. Okrąglutki pan wskoczył za kierownicę i ruszył z piskiem opon.

Po chwili na zatopioną w zieleni ulicę wróciła cisza.

ROZDZIAŁ 2

Chłopiec przełknął ślinę. Trzymał paczuszkę w wyciągniętych rękach. Była dziwnie lekka. Na szarym pakowym papierze ktoś odcisnął pieczątkę firmy „Kosz&Mar”, lecz jej literki rozmazały się i przypominały teraz brudne wilkołacze kły. Obok nabazgrano kulfonami adres, imię i nazwisko odbiorcy.

„Szanowny Pan Patryk” – tyle zdołał rozszyfrować. Potrząsnął paczuszką, a potem ostrożnie przycisnął do niej ucho. Miał wrażenie, że w środku coś jęknęło. A może to wiatr? Po plecach przebiegł mu dreszcz.

Robiło się zimno. Niebo, do niedawna pogodne, wyglądało jak zszarzała szmata. Po uliczce toczyła się z brzękiem aluminiowa puszka. Skrzypiały zawiasy niedomkniętej furtki. Należałoby ją zamknąć, ale Patryk wyszedł z domu w samych kapciach, a mama nadzwyczaj dbała o czystość podłogi. Miałaby pretensje nawet o to, że przekroczył próg domu i że stoi w kapciach na wycieraczce przed drzwiami – a co dopiero mówić o krótkim spacerku w stronę ogrodzenia.

Mamy jednak nie było. Tata również nie wrócił jeszcze z pracy. Patryk mógł robić wszystko to, czego zazwyczaj mu zabraniano. Mógł oglądać telewizję, przeskakując z kanału na kanał. Mógł grać w gry komputerowe. Mógł puszczać w wannie plastikowe statki. Mógł jeść masło czekoladowe prosto ze słoika. Mógł chodzić w kapciach po ogrodzie. Mógł nawet (choć rodzice bardzo tego zabraniali) otworzyć drzwi obcej osobie, na przykład kurierowi z tajemniczej firmy „Kosz&Mar. Przesyłki nietypowe”. Mógł i zrobił to – z obawą, ale i z ciekawością. Bo nie ma nic gorszego niż nuda, tak w każdym razie uważał Patryk. A odkąd przeniósł się z mamą i tatą pod miasto, do obrośniętej bluszczem starej willi, nuda towarzyszyła mu każdego dnia.

W sąsiedztwie nie mieszkały żadne dzieci. Koledzy z nowej szkoły zostawali po lekcjach w świetlicy, czekając na rodziców lub na rozwożącego uczniów gimbusa.