Księżna Palliano - Stendhal - ebook

Księżna Palliano ebook

Stendhal

0,0
3,49 zł

lub
Opis

Księżna Palliano” to opowiadanie Stendhala, słynnego francuskiego pisarza epoki romantyzmu oraz prekursora realizmu w literaturze.


Utwór opowiada historię Giovanniego Carafy, który został ustanowiony księciem Palliano przez swojego wuja, który wstąpił na tron ​​papieski z imieniem papieża Pawła IV. Giovanni zostaje oskarżony o zabicie swojej żony i rzekomego kochanka.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 33




Wydawnictwo Avia Artis

2020

ISBN: 978-83-8226-153-0
Ta książka elektroniczna została przygotowana dzięki StreetLib Write (http://write.streetlib.com).

KSIĘŻNA PALLIANO

Palermo, 22 lipca 1838

 Nie jestem przyrodnikiem; po grecku umiem bardzo średnio; to też, kiedym się wybierał na Sycylję, głównym mym celem nie było obserwować Etnę, ani też rzucać jakieś światło, dla siebie lub dla drugich, na to, co starożytni Grecy powiedzieli o Sycylji. Przedewszystkiem szukałem rozkoszy dla oczu, która w tym osobliwym kraju jest, zaiste, wielka. Podobny jest — powiadają — do Afryki; ale co jest dla mnie zupełnie pewne, to że do Włoch podobny jest jedynie przez swoje palące namiętności. Jeżeli o kim, to o Sycyljanach można powiedzieć, że słowo niepodobieństwo ale istnieje dla nich z chwilą gdy zapłoną miłością lub nienawiścią; nienawiść zaś, w tym pięknym kraju, nigdy nie płynie z interesu pieniężnego.  Uważam, że w Anglji, a zwłaszcza we Francji, mówi się często o włoskiej namiętności, o owej nieokiełzanej namiętności, którą spotyka się we Włoszech w XVI i XVII wieku. Za naszych czasów ta piękna namiętność wymarła, zupełnie wymarła w klasach dotkniętych naśladownictwem obyczajów francuskich oraz modnemi formami Paryża lub Londynu.  Można powiedzieć — wiem o tem — że w epoce Karola Piątego (1530), Neapol, Florencja, a nawet Rzym, naśladowały potrosze obyczaj hiszpański; ale czyż ten tak szlachetny ustrój nie wspierał się na bezgranicznym szacunku, jaki wszelki człowiek godny tego miana winien mieć dla skłonności swej duszy? Obyczaj ten nietylko nie wykluczał energji, ale ją podsycał; podczas gdy pierwszą zasadą dudków małpujących księcia de Richelieu, około r. 1760, było nie okazywać wzruszenia. Czyż zasadą dandysów angielskich, których dziś naśladuje się w Neapolu chętniej niż dudków francuskich, nie jest okazywać znudzenie wszystkiem, wyższość ponad wszystko?  Tak więc już od wieku, namiętność włoska nie istnieje w wytwornem towarzystwie tego kraju.  Aby sobie stworzyć jakieś pojęcie o włoskiej namiętności, o której nasi romansopisarze mówią z taką pewnością siebie, musiałem sięgnąć do historji; a i to jeszcze wielka historja, spisana przez ludzi z talentem i często zbyt majestatyczna, nie wiele mówi o tych szczegółach. Szaleństwa raczy protokółować tylko o tyle, o ile popełnili je królowie lub książęta. Zapuściłem się w osobliwą historję każdego miasta, ale przeraziła mnie obfitość materiału. Lada mieścina przedkłada wam dumnie swą historję w drukowanych trzech lub czterech tomach in 4-o i siedmiu lub ośmiu tomach rękopiśmiennych; te ostatnie są prawie nie do odcyfrowania, usiane skróceniami, dające literom osobliwe kształty i w najciekawszych miejscach pełne zwrotów używanych w danej okolicy ale niezrozumiałych o dwadzieścia mil. Albowiem, w tej pięknej Italji gdzie miłość posiada tyle tragicznych wydarzeń, jedynie trzy miasta, Florencja, Sienna i Rzym, mówią mniejwięcej tak jak piszą; wszędzie indziej język pisany odległy jest o sto mil od języka mówionego.  To co się nazywa wioską namiętnością, to znaczy namiętnością, która stara się uczynić sobie zadość, nie zaś dać drugim zaszczytne o nas pojęcie, zaczyna się z odrodzeniem społeczeństwa w XII wieku, a gaśnie, przynajmniej w wyższem towarzystwie, około r. 1734. W tym czasie, Burboni obejmują berło Neapolu w osobie don Carlosa, z matki Farneze, powtórnie zaślubionej Filipowi V, owemu żałosnemu wnukowi Ludwika XIV, tak nieustraszonemu w gradzie kul, tak znudzonemu i tak rozkochanemu w muzyce. Wiadomo, że przez dwadzieścia cztery lata cudowny kastrat Farinelli śpiewał mu codzień trzy ulubione arje, zawsze te same.  Filozoficzny umysł może się zainteresować szczegółami namiętności takiej jaką się spotyka w Rzymie lub w Neapolu; ale wyznaję, że nie widzę nic głupszego niż owe romanse dające włoskie imiona swoim bohaterom. Czyż nie uznaliśmy za pewnik, że namiętności zmieniają się, skoro się posuniemy o sto mil ku północy? Czyż miłość jest taka sama w Marsylji a w Paryżu? Co najwyżej można powiedzieć, że kraje mające oddawna jednaką formę rządu, objawiają pewne zewnętrzne podobieństwa obyczajowe.  Jak namiętności, jak muzyka, tak krajobraz zmienia się, skoro się posuniemy o trzy lub cztery stopnie na północ. Krajobraz neapolitański wydałby się niedorzeczny w Wenecji, gdyby nie było przyjęte, nawet we Włoszech, podziwiać piękność Neapolu. W Paryżu robimy jeszcze lepiej: wierzymy, że lasy i pola są zupełnie jednakie w okolicach Neapolu i Wenecji, i chcielibyśmy aby np. Canaletto miał ściśle ten sam koloryt co Salwator Rosa.  A czyż nie