Wydawca: Armoryka Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 192 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Księga Oera Linda - Oera Linda bok - Anonim

„Księga Oera Linda” (fryz. „Oera Linda bok”, hol. „Oera Linda boek”, ang. „Oera Linda book”, niem. „Ura-Linda-Chronik”, ros. „Ура-Линда”) to historyczne, mitologiczne i religijne teksty fryzyjskie, odkryte w XIX wieku. Dziś większość naukowców uważa, że księga ta jest mistyfikacją, ale istnieją również zwolennicy jej autentyczności. Księga zawiera idee nacjonalizmu i skrajnego europocentryzmu, dowodząc ponadto iż idealnym ustrojem społecznym jest matriarchat i rządy kobiet. Opisane są w nim dzieje Fryzów i Europy w okresie między 2194 p.n.e. a 803 n.e. Jest to drugie – po Platonie – europejskie źródło pisane, które mówi o zagładzie Atlantydy, wymieniając ten mityczny ląd z nazwy. Cornelius Over de Linden (1811-74), główny dozorca Stoczni Królewskiej w Helder, był w posiadaniu bardzo starego manuskryptu, który był dziedziczony i przechowywany w jego rodzinie od niepamiętnych czasów i nikt nie wiedział, skąd się wziął i co zawiera, ponieważ sporządzony był w nieznanym języku i piśmie. Wiadomo było tylko tyle, że zawartą w nim tradycję z pokolenia na pokolenie polecano uważnie chronić. Okazało się, że tradycja kryje się w treści dwóch listów, które otwierają manuskrypt, od Hido oera Linda, anno 1256 i od Liko oera Linda, anno 803. Do C. Over de Lindena dotarł on z polecenia jego dziadka, Den Heer Andries Over de Lindena, który mieszkał w Enkhuizen i tam 15 kwietnia 1820 roku zmarł w wieku sześćdziesięciu jeden lat. Ponieważ jego wnuk miał wtedy zaledwie dziesięć lat, manuskryptem zaopiekowała się za niego ciotka, Aafje Meylhoff, z domu Over de Linden, mieszkająca w Enkhuizen, która w kwietniu 1848 roku przekazała go późniejszemu właścicielowi. Usłyszawszy o tym, dr E. Verwijs poprosił o pozwolenie zbadania manuskryptu i natychmiast rozpoznał go jako bardzo stary tekst fryzyjski. Po zbadaniu jednak zaraz rozpoczęły się kontrowersje o których było wyżej. Jan Gerhardus Ottema (1804-79), wybitny członek Fryzjskiego Towarzystwa Historii i Kultury, opublikował holenderski przekład. Przekładu na angielski w roku 1876 dokonał William R. Sandbach. Ponad czterdzieści lat później, począwszy od 1922 roku, holenderski filolog Herman Wirth ożywił problem. Wirth w 1933 r. opublikował niemieckie tłumaczenie pt. „Die Ura Linda Chronik” i nazwał tę księgę „Biblią nordycką”. Dzieło zdobyło powszechne uznanie wśród nazistowskich naukowców. Himmler wprost się nim zauroczył i to do tego stopnia, że „Księgę Oera Linda” poczęto w tym czasie nazywać w Niemczech „Biblią Himmlera”.Po upadku nazizmu księga poszła do lamusa, dopiero w późniejszych czasach przypomniał ją anglojęzyczny pisarz Robert Scrutton w dziełach „The Other Atlantis” (1977) and „Secrets of Lost Atland” (1979). Obecnie „Księga Oera Linda” jest niezwykle ceniona i wykorzystywana przez atlantologów, okultystów, i neopogan na zachodzie Europy. Księga ta po raz pierwszy ukazuje się w języku polskim.

Opinie o ebooku Księga Oera Linda - Oera Linda bok - Anonim

Fragment ebooka Księga Oera Linda - Oera Linda bok - Anonim

Księga Oera Linda

Oera Linda bok

z angielskiego przełożyła Aneta Pietrykowska

Armoryka

Sandomierz

BIBLIOTEKA TRADYCJI EUROPEJSKIEJ, Nr 39

Redaktor: Joanna Sarwa

Projekt okładki i opracowanie graficzne: Juliusz Susak

Ilustracja na okładce: Fragment budowli minojskiej na Krecie. Fot. Marta Sarwa

Przełożyła: Aneta Pietrykowska

Tytuł książki w języku fryzyjskim: Thet Oera Linda Bok

Oera Linda boek w języku holenderskim

Podstawa przekładu:

THE OERA LINDA BOOK

FROM A Manuscript of the Thirteenth Century

WITH THE PERMISSION OF THE PROPRIETOR

C. OVER DE, OF THE HELDER

The Original Frisian Text

AS VERIFIED BY DR J. O. OTTEMA

ACCOMPANIED BY AN

ENGLISH VERSION OF DR OTTEMA’S DUTCH TRANSLATION

BY WILLIAM R. SANDBACH

TRÜBNER & CO., LUDGATE HILL

1876

First published: 1876

Copyright © 2012, 2013 for the Polish edition by Wydawnictwo „Armoryka”

Copyright © 2012, 2013 for the Polish translation by Aneta Pietrykowska

Wydawnictwo ARMORYKA

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

tel +48 15 833 21 41

e-mail:wydawnictwo.armoryka@interia.pl

http://www.armoryka.pl/

ISBN 978-83-64145-26-1

Konwersja:

PRZEDMOWA TŁUMACZA

Dzieło, którego tłumaczenie niniejszym proponuję, wzbudza pośród duńskich i niemieckich towarzystw literackich gorliwe kontrowersje jeśli chodzi o jego autentyczność, kontrowersje, które jeszcze nie zostały zażegnane, gdyż są tacy, którzy twierdzą, że zawiera wewnętrzny dowód prawdy, podczas gdy inni utrzymują, że jest to oszustwo. Jednak nawet ci ostatni nie nalegają, że jest to dzieło współczesnego fałszerza. Dopuszczają, że może mieć sto, nawet sto pięćdziesiąt lat. Skoro to przyznają, nie widzę powodu, dla którego odmawiają mu wspaniałej antyczności; a jeśli chodzi o nieprawdopodobność opowiadań w nim zawartych, odsyłam czytelnika do wyczerpującego dochodzenia w Przedmowie Dr. Ottemy.

Czy trudniej jest uwierzyć w to, że pierwotni Fryzyjczycy, będący wytrzymałymi i nieustraszonymi morskimi poszukiwaczami przygód, dopłynęli do Morza Śródziemnego, a nawet dalej, niż w to, że Fenicjanie dopłynęli do Anglii po cynę i do Bałtyku po bursztyn? Albo w to, że mądra kobieta została prawodawczynią w Atenach, niż w to, że bogini wyskoczyła, w pełni dojrzała i uzbrojona, z rozłupanej czaszki Jowisza?

W opowiadaniach zawartych w tej księdze nie ma nic niezgodnego z prawdopodobieństwem, jednak mogą się one różnić od niektórych naszych z góry przyjętych założeń. Jednak niezależnie od tego, czy rzeczywiście jest ona tym, do czego pretenduje – bardzo starym manuskryptem, czy bardziej współczesną fikcją – jest nie mniej jednak wielce ciekawym dziełem i takim prezentuję je brytyjskiej publice.

W celu oddania idei manuskryptu zdobyłem fotografie dwóch jego stron, które zostały zawarte w tym tomie.

Zrealizowałem również plan Dr. Ottemy by wydrukować oryginalną fryzyjską treść niniejszego tłumaczenia, aby każdy czytelnik posiadający wiedzę na temat tegoż języka mógł zweryfikować poprawność przekładu.

Oprócz Przedmowy, którą przetłumaczyłem, Dr Ottema opracował dwie broszury na temat Księgi Oera Linda (1. Noty Historyczne i objaśnienia; 2. Akademia Królewska a Het Oera Linda Bok), z których obie byłyby bardzo wartościowe dla każdego, kto chciałby zbadać kontrowersje dotyczące autentyczności dzieła, ale których nie uznałem za konieczne tłumaczyć dla potrzeb niniejszej publikacji.

W „Deventer Courant” pojawiła się również seria dwunastu listów na ten sam temat. Mimo że napisane anonimowo, myślę, że są pióra Profesora Vitringa. Zostały przetłumaczone na język niemiecki przez Mr. Otto.

Autor wyraźnie podszedł do krytyki z poczuciem niedowierzania w autentyczność księgi. Jednak w ostatnim liście przyznaje, że po drobiazgowym badaniu nie jest w stanie wyrazić pewnego przekonania ani za ani przeciw niej.

Jego końcowe uwagi sprowadzają się do następującego:

„Jeśli księga jest romansem, muszę przyznać, że została napisana w dobrym celu i przez dobrego człowieka, ponieważ nastroje w niej wyrażone mają wysoce moralną tendencję; a przedstawione fakty, dopóki mogą pozostawać pod kontrolą zwykłej historii, nie są nieprawdziwe; a tam, gdzie dotyczą wydarzeń, z których nie posiadamy sprawozdań historycznych, nie urażają naszej idei ewentualności a nawet prawdopodobieństwa.”

Wm. R. Sandbach.

WPROWADZENIE

C. Over de Linden, główny dozorca Stoczni Królewskiej w Helder, jest w posiadaniu bardzo starego manuskryptu, który był dziedziczony i przechowywany w jego rodzinie od niepamiętnych czasów i nikt nie wie, skąd się wziął i co zawiera, ponieważ sporządzony był w nieznanym języku i piśmie.

Wiadomo było tylko tyle, że zawartą w nim tradycję z pokolenia na pokolenie polecano uważnie chronić. Okazało się, że tradycja kryje się w treści dwóch listów, które otwierają manuskrypt, od Hido oera Linda, anno 1256 i od Liko oera Linda, anno 803. Do C. Over de Linden dotarł on z polecenia jego dziadka, Den Heer Andries Over de Linden, który mieszkał w Enkhuizen i tam 15 kwietnia 1820 roku zmarł w wieku sześćdziesięciu jeden lat. Ponieważ jego wnuk miał wtedy zaledwie dziesięć lat, manuskryptem zaopiekowała się za niego ciotka, Aafje Meylhoff, z domu Over de Linden, mieszkająca w Enkhuizen, która w kwietniu 1848 roku przekazała go obecnemu właścicielowi.

Usłyszawszy o tym, Dr E. Verwijs poprosił o pozwolenie zbadania manuskryptu i natychmiast rozpoznał go jako bardzo stary tekst fryzyjski. W tym samym czasie otrzymał pozwolenie na sporządzenie jego kopii na rzecz Stowarzyszenia Fryzji i był zdania, że może mieć wielkie znaczenie, pod warunkiem, że nie był falsyfikatem sporządzonym, czego się obawiał, w jakimś zwodniczym celu. Otrzymawszy manuskrypt w swoje ręce, również miałem wątpliwości, jednak nie mogłem pojąć, jaki ktoś mógł mieć cel w stworzeniu fałszywej kompozycji tylko po to, by utrzymywać ją w tajemnicy. Wątpliwości te trwały dopóki nie przestudiowałem ostrożnie wykonanych faksymiliów dwóch fragmentów, a następnie całego manuskryptu – na którego pierwszy widok byłem przekonany o wielkiej antyczności tego dokumentu.

Natychmiast przypomniała mi się uwaga Cezara na temat pism Galów i Helwetów w jego „Bello Gallico” (I. 29 oraz VI. 14) „Græcis utuntur literis”1 , chociaż w v. 48 okazuje się, że nie były to w całości greckie litery. Cezar podkreśla więc jedynie podobieństwo – i to bardzo prawdziwe – ponieważ pismo, które w całości nie odpowiada żadnej znanej formie liter, najbardziej przypomina, pobieżnie patrząc, pismo greckie, takie jak to znajdowane na zabytkach i w najstarszych manuskryptach i zalicza się do formy, którą nazywa się lapidarną. Poza tym sformułowałem później twierdzenie, że autorem drugiej części księgi był ktoś współczesny Cezarowi.

Forma i pochodzenie pisma są tak szczegółowo i w pełni opisane w pierwszej części księgi, że nie udałoby się tego dokonać w żadnym innym języku. Jest bardzo kompletny i składa się z trzydziestu czterech liter, pośród których są trzy oddzielne formy a i u oraz dwie e, i, y i o, poza czterema parami podwójnych spółgłosek ng, th, hs i gs. Dźwięk ng, który jako nosowy nie posiada określonego znaku w żadnym innym zachodnim języku, jest spójnikiem nierozdzielnym; th jest miękkie, jak w języku angielskim i czasem zastępowane przez d; gs spotyka się rzadko, chyba tylko w słowie segse – „mówić”, we współczesnym języku fryzyjskim sidse (wym. sisze).

Papier, w dużym rozmiarze kwarto, wykonany jest z bawełny, niezbyt gruby, bez znaku wodnego lub znaku twórcy, wyprodukowany na ramie lub drucianej sieci o niezbyt szerokich równoległych liniach.

List wprowadzający podaje rok 1256 jako datę, kiedy manuskrypt ten został napisany przez Hiddo Overa Linda na nieznanym papierze. Wynika z tego, że musiał pochodzić z Hiszpanii, gdzie Arabowie wprowadzili na rynek papier wykonywany z bawełny.

W. Wattenbach pisze na ten temat w swoim „Das Schriftwesen im Mittelalter”2 (Leipzig, 1871), s. 93:—

„Produkcja papieru z bawełny musiała być w użyciu pośród Chińczyków od dawnych czasów i musiała stać się znana Arabom podczas podboju Samarkandy około roku 704. W Damaszku produkcja ta była ważną gałęzią przemysłu, z którego to powodu nazwany został Charta Damascena. Arabowie wprowadzili tę sztukę u Greków. Twierdzi się, że istnieją greckie manuskrypty z X w. napisane na bawełnianym papierze i że w XIII w. był on używany znacznie częściej niż pergamin. W celu odróżnienia od papieru egipskiego nazywany był Charta bombicina, gossypina, cuttunea, xylina. Odróżnienie od płótna nie było jeszcze konieczne. Pierwotnie do produkcji papieru bawełnianego używano surowej bawełny. Papier z kawałków materiału pierwszy raz wspomniany jest przez Petrusa Clusiacensisa (1122-50).

Hiszpanie i Włosi nauczyli się produkcji tego papieru od Arabów. Najsłynniejsze fabryki znajdowały się w Jativie, Walencji, Toledo, oprócz Fabriano w Marszu Ancony.3

Użycie tego materiału w Niemczech nie zostało rozpowszechnione, nieważne, czy przybył z Włoch, czy Hiszpanii, dlatego im dalej od Wschodu rozpowszechniał się ten towar, tym większa zachodziła potrzeba, by miejsce bawełny zastąpiło płótno. Wątpliwa jest autentyczność dokumentu Kaufbeuren z roku 1318 na papierze z płótna. Bodman uważa za najstarszy papier z czystego płótna z roku 1324, lecz do roku 1350 używano dużo papieru mieszanego. Wszystkie ostrożnie napisane manuskrypty o wielkiej antyczności, ukazują regularnością swych wierszy, że musiały być liniowane, mimo że nie można odróżnić śladów linijek. Do wykonania linii używano cienkiego grafitu, liniału i cyrkla by odmierzyć odległości.

W starych pismach atrament jest czarny lub brązowy. Lecz ponieważ pisanie było bardziej rozpowszechnione od XIII w., kolor atramentu jest często szary lub żółtawy, a czasem całkiem blady, co świadczy o zawartości żelaza. Wszystko to stanowi przekonujący dowód na to, że nasz manuskrypt pochodzi z połowy XIII w., napisany wyraźnymi czarnymi literami, między cienkimi liniami ostrożnie zaznaczonymi grafitem. Kolor atramentu ukazuje zdecydowanie brak zawartości żelaza. Dzięki tym dowodom podana data, 1256, zostaje dostatecznie potwierdzona i niemożliwe jest przypisanie innej. Tym samym znika całe podejrzenie współczesnego oszustwa.

Język to bardzo stary fryzyjski, starszy i bardziej czysty nawet niż fryzyjska Rjuchtboek czy stare fryzyjskie prawa i różniący się od nich zarówno formą jak i pisownią tak, że wydaje się całkiem oddzielnym dialektem i pokazuje, że rejon języka musiał obejmować (jeśli chodzi o użycie w mowie) obszar między Vlie a Schledt.

Styl jest bardzo prosty, zwięzły, przypominający styl zwykłej rozmowy, o swobodnym doborze słów. Prosta jest również pisownia, więc czytanie tekstu nie sprawia najmniejszych trudności, a jednak z całą swą regularnością tak nieograniczona, że każdy z autorów, którzy osobno pracowali nad księgą, ma własne cechy szczególne wynikające ze zmian w wymowie na przestrzeni lat, co naturalnie musiało mieć miejsce, gdyż ostatnia część dzieła napisana została pięć wieków po pierwszej.

Myślę, że mogę ośmielić się twierdzić, iż jako próbka starożytności w języku i piśmie, księga ta jest jedyna w swoim rodzaju.

Pismo sugeruje obserwację, która może mieć wielkie znaczenie.

Grecy wiedzą i przyznają, że ich pismo nie było ich własnym wynalazkiem. Wprowadzenie go przypisują Fenicjaninowi, Kadmusowi. Nazwy najstarszych liter, od alfy po tau, odpowiadają literom alfabetu hebrajskiego, z którym fenicki jest blisko spokrewniony, tak dokładnie, że nie można wątpić, iż język hebrajski był początkiem fenickiego. Jednak forma ich liter różni się tak mocno od tej z pisma fenickiego i hebrajskiego, że w tym względzie nie można odnaleźć między nimi żadnego powiązania. Skąd więc Grecy zaczerpnęli formę swych liter?

Z książki Thet bok thêra Adele folstar (Księga zwolenników Adeli) dowiadujemy się, że w czasach, kiedy miał żyć Kadmus, około szesnastu stuleci przed Chrystusem, między Fryzyjczykami a Fenicjanami, których nazywano Kadhemar, lub mieszkańcami wybrzeża, istniał ożywiony handel.

Imię Kadmus jest zbyt bliskie słowu Kadhemar, byśmy nie wierzyli, że Kadmus znaczy po prostu Fenicjanin.

Dalej dowiadujemy się, że około tego samego czasu kapłanka zamku na wyspie Walcheren, Minerwa, nazywana również Nyhellenia, osiadła w Attyce na czele kolonii fryzyjskiej i wzniosła zamek w Atenach. Poza tym ze sprawozdań napisanych na ścianach Waraburch [wynika], że Finowie również mieli własne pismo – bardzo skomplikowane i trudne do odczytania – i że w związku z tym mieszkańcy Tyru i Grecy nauczyli się pisma Fryi. Cały problem zostaje tym samym wytłumaczony i staje się jasne, skąd wynika zewnętrzne podobieństwo między pismem greckim i starym pismem fryzyjskim, które Cezar zauważył także u Galów; jak również w jaki sposób Grecy nabyli i utrzymali nazwy z pisma Finów i formy pisma fryzyjskiego.

Równie niezwykłe są formy ich liczb. Zwykle nazywamy nasze liczby arabskimi, jednak nie przypominają one w najmniejszym stopniu liczb, których używają Arabowie. Arabowie nie przynieśli swych cyfr ze Wschodu, ponieważ ludy semickie używały całego alfabetu do pisania liczb. Sposobu wyrażania wszystkich liczb za pomocą dziesięciu cyfr Arabowie nauczyli się na Zachodzie, chociaż forma była w niewielkim stopniu zgodna z ich pismem, a pisało się od lewej strony do prawej, na modę zachodnią. Wydaje się tutaj, że nasze cyfry powstały z cyfr fryzyjskich (siffar), których forma ma te samo korzenie, co pismo i pochodzi od wierszy Juul.

Księga w niniejszej postaci składa się z dwóch części, znacznie różniących się od siebie i powstałych w odległych od siebie latach. Autorka pierwszej części nazywa siebie Adela, żona Apola, głównego męża kraju Linda. Autorami kontynuacji są jej syn Adelbrost i córka Apollonia. Pierwsza księga, od str. 1 do 88 jest napisana przez Adelę. Następna część, od str. 88 do 94 rozpoczęta jest przez Adelbrosta i kontynuowana przez Apollonię. Dużo później, być może 250 lat, zostaje napisana trzecia księga, od str. 114 do 134, autorstwa Frethorika; dalej str. 134 do 143, napisane przez wdowę po nim, Wiljow, po czym str. 144 do 169 autorstwa ich syna Konreeda i str. 169 do 192 napisane przez ich wnuka Beedena. Str. 193 i 194, którymi musiała rozpoczynać się ostatnia część, są wybrakowane, więc autor jest nieznany. Być może był nim syn Beedena.

Na str. 134 Wiljow wspomina inne dzieła Adeli. Nazywa je „thet bok thêra sanga (thet boek), thêra tellinga” i „thet Hellênia bok” a następnie „tha skrifta fon Adela jeftha Hellênia”.

Aby ustalić datę należy zacząć od roku 1256 naszej ery, kiedy Hiddo overa Linda sporządził kopię, w której twierdzi, że było to 3449 lat po zatopieniu Atland4 . Zniknięcie starej ziemi (âldland, âtland) znane było Grekom, gdyż Platon wspomina w swoim Timajosie, 24, zniknięcie Atlantydy, której umiejscowienie znane było jedynie jako gdzieś daleko poza Słupami Herkulesa. Według tego zapisu wygląda na to, że był to obszar rozciągający się daleko na zachód od Półwyspu Jutlandzkiego, a jego jedynymi pozostałościami są Helgoland i wyspy Północnej Fryzji. Wydarzenie to, które spowodowało rozproszenie rasy fryzyjskiej, stało się początkiem obliczeń chronologicznych odpowiadającym 2193 r. p.n.e. i znane jest geologom jako Powódź Cymbryjska.

Na str. 80 rozpoczyna się relacja z roku 1602 po zniknięciu Atland, a zatem z roku 591 przed Chrystusem, a na stronie 82 jest relacja z morderstwa Frâna, „Eeremoeder”, z Teerland dwa lata później, czyli w 589 r. Dlatego kiedy Adela rozpoczęła swe sprawozdanie sama zgłaszając się na ochotnika podczas zgromadzenia ludu trzydzieści lat po zamordowaniu Eremoedera, musiało to być w roku 559 p.n.e. W części napisanej przez jej córkę, Apollonię, dowiadujemy się, że piętnaście lat po zgromadzeniu Adela została zamordowana przez Finów w ataku z zaskoczenia na Texland. Musiało się to wydarzyć odpowiednio 557 r. p.n.e. Wynika z tego więc, że pierwsza księga, napisana przez Adelę, była z roku 558 przed Chrystusem. Drugą księgę, autorstwa Apollonii, możemy przypisać na rok 530 p.n.e. Ta ostatnia część zawiera historię znanych królów Fryzji, Friso, Adela (Ubbo) i Asega Askar, zwanego Czarnym Adelem. Nie ma wzmianki o trzecim królu, Ubbo, ta część została raczej zagubiona, ponieważ brakuje stron 169 do 188. Frethorik, pierwszy pisarz, który jawi się teraz, żył w tym samym czasie, kiedy miały miejsce wydarzenia, które opisuje, mianowicie przybycie Friso. Był przyjacielem Liudgerta den Geertmana, który jako kontradmirał floty Wichhirte, morski król, przybył z Friso w 303 r. p.n.e., 1890 lat po zniknięciu Atland. Większość swych informacji zapożyczył z dziennika okrętowego Liudgerta.

Ostatni autor jawi się bardzo wyraźnie jako współczesny Czarnego Adela lub Askara, mniej więcej w środku jego panowania, które Furmerius datuje od roku 70 p.n.e. do 11 n.e., w tym samym okresie co Juliusz Cezar i August. Pisał więc w połowie ostatniego stulecia przed narodzeniem Chrystusa i wiedział o podboju Galów przez Rzymian. Dowodzi to zatem, że między dwiema częściami dzieła upłynęły w całości dwa stulecia.

O Galach czytamy na str. 84, że byli „Misjonarzami Sydonu”, a na stronie 124, „że Galowie byli Druidami”. Galowie w istocie byli Druidami, a nazwa Galli używana dla całej nacji była w rzeczywistości jedynie nazwą zakonu kapłanów sprowadzonego ze Wschodu, tak samo jak pośród Rzymian Galli byli kapłanami Kybele.

Cała zawartość księgi jest pod każdym względem czymś nowym. Innymi słowy, nie ma w niej nic, co znaliśmy wcześniej. To, co czytamy na temat Friso, Adela i Askara całkowicie różni się od tego, co przedstawiają nasi kronikarze, czy raczej jest ukazane w całkiem innym świetle. Dla przykładu, wszyscy oni podają, że Friso przybył z Indii, więc Fryzyjczycy byli indyjskiego pochodzenia. Jednak dodają, że Friso był Germanem i należał do perskiej rasy, którą Herodot nazwał Germanami (Γερμάνιοι). Według sprawozdania w tejże księdze Friso w rzeczy samej przybył z Indii, lecz z flotą Nearchosa, dlatego nie jest Hindusem. Jest pochodzenia fryzyjskiego, z ludu Fryi. W rzeczywistości należy do fryzyjskiej kolonii, która po śmierci Nijhellênia piętnaście i pół stuleci przed Chrystusem, pod dowództwem kapłanki Geert, osiadła w Pendżabie i przyjęła nazwę Geertmen. Geertmeni byli znani tylko jednemu greckiemu pisarzowi, Strabonowi, który wspomina o nich jako Γερμ-νες, różniący się całkiem od Βραχμ-νες jeśli chodzi o sposób bycia, język i religię.

Historycy zajmujący się wyprawami Aleksandra nie wspominają o Fryzyjczykach czy o Geertmenach, chociaż wspominają Indo-Scytów opisując w ten sposób plemię mieszkające w Indiach, lecz którego korzenie znajdują się na odległej, nieznanej Północy.

W relacjach Liudgerta nie ma nazw równin, na których w Indiach żyli Fryzyjczycy. Wiemy tylko, że początkowo osiedlili się na wschód od Pendżabu i później przesuwali się na zachód od tamtejszych rzek. Jako zastanawiający fakt wspomniane jest również, że latem, w południe, słońce znajdowało się dokładnie nad ich głowami. Mieszkali zatem w tropikach. U Ptolemeusza (patrz mapa Kieperta) znajdujemy dokładnie na 24° N po zachodniej stronie Indusu nazwę Minnagara, a około sześciu stopni na wschód od tego miejsca, na 22° N, jeszcze jedną Minnagarę. Jest to czysto fryzyjska nazwa, tak jak Walhallagara, Folsgara i pochodzi od Minna, imienia Eremoedera, w którego czasach miały miejsce podróże Teunisa i jego siostrzeńca Inki.

Ten zbieg okoliczności jest zbyt niezwykły, by był przypadkowy i by nie dowodził, że Minnagra była główną bazą kolonii fryzyjskiej. Umiejscowienie kolonizatorów w Pendżabie w 1551 r. p.n.e. i ich podróż tam są w całości opisane w Księdze Adeli wraz ze wzmianką o bardzo niezwykłym wydarzeniu, mianowicie, że fryzyjscy marynarze żeglowali przez cieśninę, która w tamtych czasach wpływała do Morza Czerwonego.

U Strabona, w księdze I, str. 38 i 50 okazuje się, że Eratostenes wiedział o istnieniu cieśniny, której nie wspominają późniejsi geografowie. Istniała ona w czasach Mojżesza (Księga Wyjścia, XIV.2), ponieważ rozbił on obóz w Pi-ha-chiroht, „miesiącu cieśniny”. Co więcej, Strabon wspomina, że Sesostris podjął próbę przecięcia przesmyku, jednak nie podołał. To, że w bardzo odległych czasach rzeczywiście przelewało się tamtędy morze zostało udowodnione wynikami badań geologicznych przeprowadzonego nad przesmykiem przez Komisję Kanału Sueskiego, z którego 19 czerwca 1856 r M. Reunard przedstawił Akademii Nauk raport. Z raportu tego wynika między innymi następujące:

“Une question fort controversée est celle de savoir, si à l’époque où les Hebreux fuyaient de l’Egypte sous la conduite de Moïse, les lacs amers faisaient encore partie de la mer rouge. Cette dernière hypothèse s’accorderait mieux que l’hypothèse contraire avec le texte des livres sacrés, mais alors il faudrait admettre que depuis l’époque de Moïse le seuil de Suez serait sorti des eaux.”

W odniesieniu do tego pytania należy oczywiście zgodzić się z relacją w niniejszym manuskrypcie, z której wynika, że w XVI w. p.n.e. wciąż istniało połączenie między Jeziorami Gorzkimi a Morzem Czerwonym i że cieśnina była wciąż spławna. Dalej manuskrypt podaje, że wkrótce po przeprawie Geertmenów nastąpiło trzęsienie ziemi; że ziemia wystąpiła tak wysoko, iż cała woda wylała się, a płycizny i wszystkie aluwialne ziemie wzniosły się jak ściana. Musiało się to wydarzyć po czasach Mojżesza, więc w trakcie Exodusu (1564 p.n.e.) trasa między Jeziorami Gorzkimi a Morzem Czerwonym była ciągle żeglowna, lecz przy niskim poziomie wody można było przeprawić się przez nią suchą stopą.

Ten punkt jest w takim razie zalążkiem przesmyku, po którego uformowaniu północny dopływ został wypełniony aż po Zatokę Peluzjum.

Mapa Louisa Figuiera w „Année scientifique et industrielle” (première année), Paryż, Hachette, 1857, daje wyraźny obraz formowania się tej ziemi.

Inna