Opis

Niniejsze wydanie Księgi Ijoba (znanej też jako Księga Hioba) w tłumaczeniu Rabina Izaaka Cylkowa jest pierwszą w pełni cyfrowa jej publikacją. Była pierwotnie wydana w 1903 roku w Krakowie, a wszystkie następne wydania były jedynie fotokopią pierwotnego druku.

Niniejsze wydanie powstało przez ręczne przepisanie oryginalnego tekstu Rabina Cylkowa do szeregu formatów elektronicznych. Więcej informacji na stronie www.cylkow.pl.

eBook zawiera też komentarz autora cyfrowych wydań dzieł Rabina Cylkowa, dr Mirka Sopka, w którym dokonuje On próby interpretacji tej trudnej i niezwykłej księgi. Księga Ijoba jest bowiem Księgą niesłychanie odważną, dotykającą trudnego problemu cierpienia i relacji człowieka do Boga wobec cierpienia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 97

lub

Izaak Cylkow

Księga Ijoba

Przetłumaczona bezpośrednio z Języka Hebrajskiego na Język Polski

 Wydanie oryginalne: Warszawa 1903

Tekst ręcznie przepisany:

Mirek Sopek

Redakcja i korekta:

Jakub Foremniak

Wydawca:

© World Without End Publishing

Łódź, Polska 2018

ISBN: 978-83-949377-0-6 

ISBN wersji drukowanej: 978-83-949377-1-3

Projekt Graficzny: 

Beata Wawrzecka

Zdjęcia:

Rzeźba „Iob” w drewnie 

ze zbiorów Science Museum, London: 1,2,3.  

Rysunki:

„Ijob”: Agnieszka Strzelecka (1,2)

Niniejszemu wydaniu towarzyszą również wydania 

książkowe oraz audiobook: 

Więcej informacji: www.cylkow.pl

Rys. Agnieszka Strzelecka

Pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy odeszli –

spierając się z Bogiem o swoją niewinność…

Mirek Sopek

Wstęp

Rabin Izaak Cylkow i jego dzieło

Po raz czwarty w historii wydawnictwa „World Without End”, z ogromną radością i wzruszeniem przekazuję na ręce czytelników ważną część Biblii Hebrajskiej w przekładzie Izaaka Cylkowa. Tym razem jest nią Księga Ijoba (znana w innych polskich wydaniach jako Księga Hioba).

Podobnie jak to miało miejsce w przypadku wydanej przez moje wydawnictwo w 2015 roku Tory, a następnie w 2017 r. Psalmów i Ksiąg Pięciu Zwojów[1] tekstKsięgi Ijoba został przepisany ręcznie z faksymile oryginalnego wydania z 1903 roku do nowoczesnych formatów elektronicznych, stosowanych do zapisu dzieł biblijnych. Taki sposób wprowadzenia do przestrzeni cyfrowej dzieł Rabina był niezbędny, gdyż żaden ze znanych programów komputerowych, służących rozpoznawaniu tekstu, nie poradził sobie skutecznie z tekstem drukowanym na początku XX wieku – liczba błędów była zbyt duża. Usunięcie pozostałych błędów w Księdze, w tym błędów zecerów z przełomu XIX i XX w., zawdzięczam pomocy redaktora Jakuba Foremniaka[2].

Dzięki temuKsięga Ijoba w tłumaczeniu Cylkowa ukazuje się jednocześnie w postaci elektronicznej (eBook) oraz jako książka mówiona (audiobook). Postać rabina Izaaka Cylkowa, historię jego życia i wielkiego dzieła, jakim był przekład całej Biblii Hebrajskiej na język polski, a także historię publikacji naszego wydawnictwa opisałem we wstępach do poprzednich wydań. Zainteresowanych czytelników zachęcam do ich lektury[3].

Oryginalne wydanie tłumaczenia Księgi Ijoba ukazało się w Krakowie w roku 1903. Tak jak i w przypadku Tory, Księga Ijoba została wydrukowana i wydana w wydawnictwie Józefa Fischera w Krakowie, również „nakładem tłomacza”, czyli Dr. J. Cylkowa.

W dalszej części wstępu pozwoliłem sobie na opublikowanie mojego komentarza do tej niezwykłej Księgi. Nie ukrywam, iż czynię to z pewną obawą. Pomimo bowiem wieloletniego obcowania z dziełem rabina, jak i, jeśli tak mi wolno powiedzieć, z Jego duchem w dziele tym obecnym, nie czułem się do końca uprawniony do tak trudnego i ważnego przed-sięwzięcia jak komentowanie świętych tekstów. Niemniej jednak przekaz tej Księgi jest mocno poruszający, zmuszając każdego jej czytelnika do głębokiego przemyślenia własnych przekonań religijnych i wiary. To „poruszenie” i przemyślenia, ośmieliły mnie do opublikowania tego komentarza.

Jeśli czytelnicy uznają za stosowne poddać to krytyce – z pokorą ją przyjmę. W takim wypadku proszę o kontakt przez stronę www.cylkow.pl.

Rzeźba „Iob” w drewnie. Ze zbiorów Science Museum, London

Refleksja nad Księgą Ijoba

Księga Ijoba jest jedną z najbardziej niezwykłych ksiąg całej Biblii. Jest Księgą niesłychanie odważną, dotykającą trudnego problemu cierpienia, a w szczególności zadającą stale aktualne pytanie: dlaczego dobrzy i uczciwi ludzie cierpią?

Chyba nikt, kto rozważa głębiej wiarę we wszechmocnego Boga, nie może nie zadawać sobie tego pytania. Nie powinno też nikogo dziwić, że z powodu braku dobrej odpowiedzi na to pytanie powstało wiele argumentów przeciwko istnieniu Absolutu.

Już sam fakt, iż Księga Ijoba powstała bardzo wcześnie w porównaniu z innymi Księgami Biblijnymi (w tradycji rabinicznej za autora Księgi uznawany jest sam Mojżesz, podczas gdy świeccy bibliści twierdzą, iż powstała około VI wieku p.n.e.), jest niezwykły i nie może być interpretowany inaczej, niż jako dowód odwagi jej autora (autorów?) do dotykania spraw najtrudniejszych i zawsze aktualnych, bez względu na postęp cywilizacyjny.

Wielki francuski pisarz Victor Hugo napisał o tej Księdze: „Jeśliby jutro cała światowa literatura miała ulec zniszczeniu i zależałoby ode mnie, którą księgę zachować, to wybrałbym Księgę Hioba.”

Zanim przejdę do komentowania, powinienem czytelników uprzedzić, że bardzo długo wahałem się, czy wolno mi zamieścić ten komentarz. Nie będąc specjalistą biblijnym, nie chciałbym (w duchu wszystkich moich wydań dzieł Cylkowa) proponować czegoś na kształt „słusznej” interpretacji Księgi Ijoba.

Dlatego bardzo proszę o pamiętanie, że następne strony wstępu są jedynie wynikiem bardzo osobistego odczytania tej niezwykłej Księgi i w żaden sposób nie mogą zastąpić komentarzy autorów daleko bardziej doświadczonych.  

Już podczas lektury pierwszych rozdziałów tej Księgi można doznać uczucia głębokiego zdziwienia, zważywszy na obraz Boga, jaki istnieje w całej judeo-chrześcijańskiej tradycji. Oto nieskończenie dobry Bóg, znając nieskazitelność Ijoba, ulega namowom („poduszczeniom” wg Cylkowa) szatana i mimo tego, iż zna prawość swojego sługi, pozwala wystawić go na próbę. Czyniąc to, de facto spiskuje z szatanem przeciwko człowiekowi (Rozdział 1:12 oraz 2:3-7):

1:12Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Otóż wszystko, co doń należy jest w mocy twojej, wszakże jego samego nie dotykaj! I tak odszedł szatan z przed oblicza Wiekuistego.

2:3Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Czyś zwrócił uwagę na sługę mojego Ijoba? Albowiem równego mu niemasz na ziemi, tak nieskazitelnego i prawego, bogobojnego i stroniącego od zła. Trwa on jeszcze w pobożności swojej, a tyś mnie poduszczył, abym go gubił bez przyczyny. 4Na to odparł szatan Wiekuistemu i rzekł: Skórę za skórę — a wszystko co posiada człowiek, oddaje za życie swoje. 5Wszakże wyciągnij raz rękę Twoję, a dotknij kości i ciała jego, a pewnie otwarcie Cię się wyrzeknie! 6Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Otóż jest on w mocy twojej, tylko życia jego strzeż! 7I tak odszedł szatan z przed oblicza Wiekuistego i uderzył Ijoba ropniem złośliwym od stopy do ciemienia.

Rozmiar nieszczęść, jakie za świadomym Boskim przyzwoleniem spotykają Ijoba, wydaje się nie mieć granic i dotyka nie tylko jego samego, ale i jego rodzinę:

1:19(…) oto zerwał się nagle gwałtowny huragan od onej strony pustyni i uderzył na cztery węgły domu, tak że nad młodymi ludźmi[4]się zapadł a zginęli; (…)

Pomimo tej tragedii, zapewne największej, jaka może dotknąć Ojca, Ijob przyjmuje to, co go spotkało, z pokorą:

1:20Tedy powstał Ijob i rozdarł płaszcz swój i ostrzygł głowę swoję; poczem padł na ziemię i ukorzył się, 21I rzekł: Nagim wyszedł z łona matki mojej i nagim się tam wrócę: Wiekuisty dał, Wiekuisty też zabrał — błogosławione niechaj będzie imię Wiekuistego!

Opiera się nawet namowom własnej żony:

2:9Rzekła tedy doń żona jego: Bluźnij Bogu, a giń! 10On wszakże odpowiedział jej: Prawisz tak, jakby jakaś szalona prawiła. Dobre przyjęliśmy od Boga a mielibyśmy nie przyjmować i złego? W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob usty swojemi.  

W tym miejscu warto nadmienić, że dla komentatorów tej Księgi początkowa akceptacja przez Ijoba nieszczęścia, jakie go spotyka, wydaje się dość podejrzana. I tak na przykład Rashi interpretuje ostatnie zdanie wersu 2:10 (W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob usty swojemi) jako ukryte przyznanie, że w sercu swoim Ijob zgrzeszył („with his lips: but in his heart he did sin”)[5]. 

Ogromną rolę w zrozumieniu niezwykłego przekazu Księgi Ijoba odgrywają zachowania i mowy przyjaciół Ijoba.

Nie mamy wątpliwości, iż początkowo ich intencją było okazanie współczucia:

2:11Gdy tedy usłyszeli trzej przyjaciele Ijoba o całem tem nieszczęściu, które przypadło na niego, wyruszyli każdy z siedziby swojej: Elifaz z Themanu, Bildad z Szuach i Cofar z Naamy i umówili się pospołu, aby pójść i okazać mu współczucie swoje i pocieszyć go.

Kiedy jednak Ijob, przygnieciony rozmiarem nieszczęść, załamuje się:

3:1Nareszcie otworzył Ijob usta swoje i przeklął dzień swój. 2I odezwał się i rzekł: 3Bodajby zaginął dzień, któregom się urodził, i noc w której mówiono: poczęty chłopiec! (…) 11Czemu nie zmarłem już w łonie matki, nie skonałem gdym wyszedł z żywota?

przyjaciele jego najpierw go pouczają, i to w sposób, jaki zapewne nie jest nam obcy:

4:17Czyż istnieje człowiek sprawiedliwy wobec Boga, wobec Stwórcy swojego czysty mąż? (…) 5:17Oto szczęsny człowiek, którego karci Bóg! karaniem tedy Wszechmocnego nie pogardzaj.

Kiedy zaś Ijob nie ustępuje w pewności swojej niewinności:

20Jeślim zgrzeszył — cóżem Ci uczynił, o stróżu ludzi? Czemużeś mnie sobie za cel położył, żem sam sobie ciężarem?

przyjaciele powoli zwracają się przeciwko niemu, stając w obronie swojego własnego rozumienia Bożej mądrości:

8:2Dopókiż podobne rzeczy prawić będziesz, a spłyną gwałtownym wichrem słowa ust twoich? 3Alboż krzywi Bóg prawo, alboż wykrzywia Wszechmocny słuszną sprawę?

Co więcej, zaczynają podejrzewać, że Ijob tak naprawdę nie był bez winy:

8:6Gdybyś rzeczywiście czysty był i prawy, wtedy rychłoby się zaopiekował tobą, a sprowadził pokój na siedzibę twą sprawiedliwą.

A niedługo potem uznają go za niegodziwego:

8:13Tak dzieje się wszystkim, którzy zapomnieli o Bogu, a nadzieja niegodziwego ginie.

Jak na taki obrót sprawy, reakcja Ijoba jest bardzo wyważona:

9:1I odparł Ijob, i rzekł: 2Zaiste, wiem ja, że tak jest — kiedyż by miał usprawiedliwić się człowiek wobec Boga! 3Gdyby On zechciał spór z nim toczyć, nie zdołałby Mu z tysiąca na jedno odpowiedzieć!

W uznaniu Boskiej mocy i mądrości pojawia się jednak ślad buntu przemieszanego z rezygnacją. Ijob jest bowiem pewny swojej niewinności i nie może pogodzić się z uznaniem go za winnego. Dochodzi do przerażającego wniosku, że Bóg po prostu dopuszcza zagładę niewinnych:

9:21Jam niewinny! — cóż mi po życiu mojem! gardzę istnieniem mojem! 22Wszystko mi jedno — przeto wypowiadam to: zgładza On zarówno pobożnego jak niegodziwego! 23Gdy bicz Jego nagle zabija, urąga jeszcze rozpaczy nieskazitelnych.

Komentując wers 23 rozdziału dziewiątego, Rashi sugeruje[6] co prawda, iż Ijob, mówiąc o „Jego biczu”, ma na myśli język diabła. Ale trudno jest nie zauważyć, że to Ijob po prostu wypomina Bogu niesprawiedliwość, nie mogąc zrozumieć, w jaki sposób jego nieszczęście mogłoby obrócić się w jakikolwiek pożytek i dlaczego Bóg wspomaga niegodziwych i ich plany:

10:3Cóż Ci za pożytek, że mnie ciemiężysz, że porzucasz dzieło rąk Twoich, a planom niegodziwych przyświecasz?

Ijob doskonale rozumie, że natura Boga jest zupełnie inna niż ludzka, a jego transcendencja wymyka się myśleniu człowieka:

10:4Izali masz oczy cielesne, albo czyż widzisz tak, jak ludzie widzą? 5Są li dni Twoje jako dni człowieka, albo lata Twoje jako lata ludzkie?

Te atrybuty Boskiej istoty stają w sprzeczności z doświadczeniem Ijoba, bo przecież istota tak inna i doskonalsza od istoty ludzkiej wręcz nie może mieć pożytku z ludzkiego cierpienia:

10:3Cóż Ci za pożytek, że mnie ciemiężysz, że porzucasz dzieło rąk Twoich, a planom niegodziwych przyświecasz? (…) 10:6Że poszukujesz winy mojej, a pytasz o grzech mój, 7Jakkolwiek wiesz, żem niewinny, i że niema nikogo, któryby z ręki Twej wybawił.

Przytłaczająca moc cierpienia jest taka, że Ijob wolałby się w ogóle nie narodzić:

10:18Czemużeś tedy wywiódł mnie z matczynego łona? Bodajbym skonał zanim oko mnie ujrzało! 19Obym był jakoby mnie nigdy nie było, oby mnie zaraz z żywota do grobu zaniesiono!

Ból Ijoba jest potęgowany przez wzrastającą wrogość przyjaciół, którzy nie tylko są już całkowicie przekonani o jego winie, ale uważają, że wszystko co mówi, trwając w pewności swojej niewinności, jest wynikiem sprytu i wewnętrznej nieprawdy:

15:4Zaiste, niweczysz bogobojność, a znosisz modlitwę należną Bogu. 5Bo wyćwiczyła wina usta twoje, choć wybrałeś sobie mowę chytrych.

Przyjaciele Ijoba prezentują opinię, według której człowiek nie może być nigdy czystym i niewinnym, a zatem Bóg nie może mu ufać. Bóg przedstawiony jest jako ktoś niesłychanie nieufny – nie wierzący ani swoim świętym, ani niebiosom – jak zatem mógłby zaufać człowiekowi?

15:14Czemże człowiek, aby czystym być mógł, i aby sprawiedliwym był zrodzony z niewiasty? 15 Nawet świętym Swoim nie ufa, a nie są czyste niebiosa w oczach Jego. 16 Tem mniej wstrętny i zepsuty — człowiek, który bezprawie niby wodę pije.

Pomimo nawet takich, jakże trudnych do odrzucenia argumentów, Ijob nie poddaje się, choć zdaje sobie sprawę, że przeciwko niemu staje teraz jego własna niemoc – jego słabość wobec cierpienia – i ta właśnie słabość zaczyna przeradzać się w samooskarżenie:

16:8Pochwyciłeś mnie, a to ma świadczyć przeciw mnie? Tak, występuje przeciw mnie własna niemoc moja, w oblicze moje oskarża mnie.

Ostatkiem swoich ludzkich sił wzywa ziemię na świadka:

16:18O ziemio, nie zakrywajże krwi mojej! Niechaj nie znajdzie spoczynku skarga moja!

…i pomimo wszystko, pomimo wyszydzania ze strony przyjaciół, nadal nie traci nadziei na sprawiedliwość Boską:

16:19Już i teraz świadek mój w niebiosach, a orędownik mój w wysokościach. 20 Naśmiewają się zemnie przyjaciele moi — ku Bogu spogląda łzawe oko moje.

Zdaje sobie bowiem sprawę, że jego nieszczęście wpisuje się w najbardziej fundamentalny spór, jaki może wieść człowiek – spór ze swoim Stwórcą:

16:21Aby rozstrzygnął spór człowieka z Bogiem, a między synem Adama a bliźnim swoim.

Komentując ten wers, Rashi zwraca uwagę na równoważność obu sporów, jakie targają człowiekiem: tym ze swym Stwórcą, ale i tym z innymi ludźmi[7].

Zdaniem Rashiego, Ijob zaczyna zdawać sobie powoli sprawę z hipokryzji swoich przyjaciół. Widzimy to wyraźnie także i my:

17:1Duch mój złamany, dni moje zagasły, groby czekają mnie. 2A tu stroją jeszcze drwiny zemnie, a na obelgi ich musi spoczywać ustawicznie oko moje!

Jednak