Krym. Znikający półwysep - Paweł Semmler - ebook + audiobook

Krym. Znikający półwysep ebook i audiobook

Paweł Semmler

4,0

Opis

Krym do niedawna był turystyczną perłą Euroazji. Jednak ostatnie cztery lata ponuro zaznaczyły się w historii tego regionu. Dopełnia się tragedia półwyspu tratowanego kiedyś przez kopyta koni mongolskich koczowników, buciory carskich sołdatów, hitlerowskich najeźdźców i sowieckich bezpieczniaków. Krym na naszych oczach traci swoją wielokulturową  tożsamość, staje się znikającym półwyspem.

Czy Rosjanie zatrzymają zaanektowany teren? Czy Ukraińcy zdobędą się na wysiłek aby go odzyskać? Co stanie się ze społecznością tatarską i co na to wszystko opinia międzynarodowa?

Najbliższe lata rozstrzygną o przyszłości Krymu.

Książka podsumowuje i rzetelnie oddaje całą skomplikowaną rzeczywistość regionu. Współczesną narrację świetnie uzupełnia rys historyczny.  Całość wzbogacają rozmowy przeprowadzane przez autora ze świadkami wydarzeń.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 240

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 6 godz. 7 min

Lektor: Mateusz Drozda

Oceny
4,0 (46 ocen)
19
13
8
6
0
Sortuj według:
pawelsz

Dobrze spędzony czas

Sytuacja zmian na Krymie po aneksji przez Rosję. Żywo opisana sytuacja, również ze strony historycznej.
00

Popularność




Copyright © Paweł Semmler, 2018

Copyright © Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2018

Redaktor prowadzący

Bogumił Twardowski

Redakcja

Anna Gądek

Redakcja merytoryczna

Marek Daroszewski

Korekta

Barbara Borszewska

Łamanie

Grzegorz Kalisiak

Projekt okładki

nietypowo.pl

Zdjęcie na okładce

Reuters/Pavel Rebrov/Forum PAF

Zdjęcia w tekście

Ze zbiorów autora

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Dariusz Nowacki

Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.

Wydanie elektronicznie 2018

eISBN 978-83-7976-947-6

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o.

ul. Fredry 8, 61-701 Poznań

tel.: 61 853-99-10

fax: 61 853-80-75

[email protected]

www.wydawnictwopoznanskie.com

Rozdział I

CZYJ JEST KRYM?

Zapewne zdziwiłby się ten, kto spoglądając na mapę Europy, ujrzałby na niej charakterystyczny półwysep osadzony u północnego wybrzeża Morza Czarnego z naniesioną na nim nazwą „Słowianiec”. Musiałaby to być bardzo stara mapa, jeszcze starsza od tych, na których nazwa „Słowianiec” zastąpiona została określeniem „Ukrainiec”, a później „Kimerios”. Przez stulecia funkcjonowała także nazwa Chersonez Taurydzki, która odnosiła się do całego półwyspu i jednocześnie określała osadę, a później potężne miasto, na którego ruinach powstał Sewastopol. Dzisiaj to po prostu Krym, chociaż wielu, szczególnie historyków, uważa, że w obecnej specyficznej sytuacji, w jakiej znalazł się ten region świata, dobrze byłoby znów powrócić do pierwotnej, tradycyjnej nazwy.

Krym liczy dwanaście tysięcy lat. Gdyby pokrótce go scharakteryzować, to niewątpliwie należałoby wymienić jego cztery najważniejsze geograficzne elementy: step, góry, jaskinie i ciągnące się wiele kilometrów zróżnicowane wybrzeże. Największą część półwyspu zajmuje step — płaska równina bogata w czarnoziem. Jest to pozbawiony rzek i innych cieków wodnych suchy teren, chyba najdobitniej oddający istotę tego typu krainy geograficznej. Innymi słowy, to step w czystej postaci, zupełnie odmienny od terenów podobnego typu występujących w Azji Środkowej, bardziej „stepowy” od północnoamerykańskiej prerii czy południowej pampy.

Na południu Krymu od zachodu na wschód ciągnie się długie na prawie dwieście kilometrów pasmo górskie. Jego szerokość w wielu miejscach przekracza pięćdziesiąt kilometrów, a centralna część górzystego terenu przylega do wybrzeża Morza Czarnego. W tych wapiennych wybrzuszeniach swój początek biorą rzeki, których jest tak dużo, że trudno je policzyć — bogate w ryby są źródłem życia dla wspaniale rozwijającej się fauny i flory. Wprawdzie w samych górach brak jest jezior, ale już w ich pobliżu, w rejonie przybrzeżnym, szacuje się ich liczbę na około pięćdziesiąt. Co charakterystyczne — są słone, jakby każde z nich było małym, niezależnym od siebie morskim basenem. Góry to także jaskinie, z których Krym słynie. Na dzień dzisiejszy doliczono się ich ponad ośmiuset. Gdyby uzupełnić ten geograficzny krajobraz, należałoby z pewnością dodać, że półwysep bogaty jest w rudy żelaza, gaz, ropę, obfitość różnego rodzaju soli mineralnych, a dominująca tam roślinność ma charakter śródziemnomorski. Stąd też pory letnie są gorące i suche, a zimy łagodne.

To jednak nie geografia, klimat, krajobraz czy zasoby i bogactwa naturalne są istotą tej książki. Poniekąd nie jest nią też historia, chociaż jej nie da się pominąć, aby w pełni zrozumieć to, co dzisiaj dzieje się na Krymie. Bo dzisiaj opanowany przez Rosjan półwysep wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze parę lat temu, a jego tradycja, kultura i struktura społeczna zmieniły się tak radykalnie, że wszystkim tym, którzy kiedykolwiek mieli okazję tam gościć chociaż przez krótką chwilę, wydałoby się, że są w innym miejscu i innym czasie, tak odmiennym od tego, który zapamiętali. Jest to więc opowieść o ludziach, którzy tam żyli lub żyją nadal — dla których Krym jest najbliższym miejscem na Ziemi, a które to miejsce musieli opuścić, uciekając ze swoich rodzinnych domów przed agresorem, lub zdecydowali się pozostać, nie mając jakiejkolwiek innej alternatywy. No i wreszcie, jest to także relacja o tym, w jaki sposób ci, którzy rodowitym mieszkańcom Krymu przyszli odebrać ich własność, zmienili to miejsce na swój użytek i według własnej filozofii. Chcę również zaznaczyć, że podane tu fakty i wydarzenia historyczne mogą nieznacznie różnić się od naszej, polskiej interpretacji. Wytłumaczeniem może być to, że historia, choć ta sama, w Polsce, Czechach, Rosji czy na Ukrainie (a także wśród innych naszych sąsiadów) przedstawiana jest w różnorodny, często wygodny dla danego narodu sposób. Tak więc nie chcąc być posądzonym o stronniczość lub nierzetelność, wyjaśniam, iż do opisania ukazanych tu faktów podszedłem z dużą dozą pokory i dbałością o rzeczywiste przedstawienie tego wszystkiego, co zarówno wydarzyło się w przeszłości, jak i trwa obecnie.

Historii nie da się zignorować. To właśnie w niej tkwią źródła dzisiejszej sytuacji na Krymie. Stąd też należy wyjaśnić kilka faktów, które wpłynęły na to, co dzieje się od czterech lat na półwyspie, który z normalnego, pokojowego terytorium, zamieszkanego przez zwykłych, trudniących się swoimi sprawami ludzi, w tak krótkim czasie przekształcony został w zmilitaryzowaną bazę wojskową, z której wystrzelona przez rosyjskiego operatora rakieta w kilkanaście minut dosięgnąć może Budapeszt, Berlin, Pragę czy Warszawę. Tak więc krótki zarys politycznej historii Krymu być może ułatwi nam zrozumienie tego problemu.

Jako pierwszych osadników Krymu historycy wskazują Taurów — pochodzących od Kimerów, których w VII wieku p.n.e. na półwyspie zastąpili Scytowie (badacze nie są dzisiaj zgodni co do ich pochodzenia, ale jednoznacznie wskazują, że obydwa ludy żyły ze sobą w harmonii i pokoju, łączyli swoje rodziny, wspólnie czcili przodków)[1]. Ci z kolei ze zmiennym szczęściem opierali się najazdom Sarmatów, z którymi toczyli krwawe walki, by w końcu odnieść sukces i trwać w swojej władzy aż do nadejścia Greków, którzy założyli tam swoje pierwsze kolonie (VI wiek p.n.e.). Później na Krymie nastał czas panowania Rzymu i Bizancjum (z krótkim okresem walk pomiędzy nimi a Hunami — przełom czwartego i piątego stulecia naszej ery), a niespełna sześćset lat później, pod koniec X wieku, swoje rządy objął wielki książę kijowski — Włodzimierz Pierwszy, który przyjął chrzest i wziął za żonę bizantyjską księżniczkę. To właśnie wtedy, po poślubieniu Anny, nawrócił się i porzucił dawne, pełne rozpusty i okrucieństwa życie (znany był z bratobójczej walki z Jaropełkiem, którego w końcu zgładził, oraz z miłosnych podbojów — źródła podają, że miał kilkaset kochanek). Po przyjęciu chrztu zaczął oczyszczać Ruś z pogaństwa. Gdy zmarł w roku 1015 (podczas wyprawy na wojnę ze swoim synem Jarosławem), pochowany został w Kijowie, a jego szczątki spoczęły w zbudowanej na jego polecenie Cerkwi Dziesięcinnej — pierwszej, kamiennej świątyni chrześcijańskiej na terenie Ukrainy (na jej ruinach w połowie XIX wieku powstał nowy obiekt sakralny, który później na polecenie Stalina zburzyli komuniści — dzisiaj w centrum Kijowa znajdują się jej odkopane i odnowione ruiny). Podległy Włodzimierzowi Krym stał się szybko miejscem najazdów rosnących w siłę plemion tureckich, których następnie wypędzili Mongołowie, włączając półwysep w XIII wieku do Złotej Ordy. W wyniku jej rozpadu powstał Chanat Krymski (od 1427 roku) — jego władza przetrwała zaledwie czterdzieści osiem lat, bowiem wraz z ponownym najazdem Turków (otomańskich) stał się on wasalem ich imperium. Turcy objęli panowanie nad Krymem aż do drugiej połowy XVIII wieku. I właśnie na ten okres datuje się intensywne zainteresowanie półwyspem przez carską Rosję, która mniej więcej od 1739 roku zaczyna odnosić najpierw skromne, a później coraz bardziej imponujące zwycięstwa nad Turkami, począwszy od zdobycia Azowa, poprzez permanentne spychanie sił osmańskich w kierunku Kercza, Bałakławy i Kefy, aż po całkowite zdominowanie części stepowej półwyspu przez rosyjski korpus wojskowy pod dowództwem Aleksandra Suworowa w 1777 roku. Ten, zdobywając niemalże całkowitą kontrolę nad stałymi drogami i traktami, a także doskonale radząc sobie w górach, zbrojnie zaczyna realizować najskrytsze marzenia carycy Katarzyny II: otwarcie Rosji dostępu do Morza Czarnego, a w dalszej perspektywie podbój Konstantynopola. Dwa lata później, na mocy porozumienia z Rosją, Turcja wycofuje swoje formacje ze wszystkich krymskich portów (jednym z elementów porozumienia jest także zapewnienie żyjącym na półwyspie Tatarom niezależności w ramach Chanatu), a po kolejnych niespełna dwunastu miesiącach osławiony zwycięstwami Suworow rozpoczyna pierwsze czystki etniczne, deportując z Krymu Ukraińców, Arabów, Niemców i pozostałych tam Turków w głąb Zaporoża i Przedkaukazia. Od tego momentu prawa mieszkańców Krymu, którzy mają inne pochodzenie niż rosyjskie, są ustawicznie łamane, co zostaje prawnie usankcjonowane przez Katarzynę w roku 1783 w specjalnym manifeście, oficjalnie włączającym podbite terytorium do imperium rosyjskiego (gubernatorem nowej czarnomorskiej prowincji zostaje książę Grigorij Potiomkin — kochanek Imperatorowej). Uciążliwe represje polegające na prześladowaniach, rusyfikacji oraz likwidacji wolności religijnej doprowadzają do kolejnych deportacji ludności nierosyjskiej i wielkiej emigracji Tatarów krymskich, których uchodźczą liczbę szacuje się na ponad milion osób (znajdują oni schronienie głównie w Turcji i Bułgarii). Opuszczone przez nich ziemie zgodnie z życzeniem carycy zajmują Rosjanie, a także Bułgarzy, Serbowie i Żydzi. Rosyjski plan skolonizowania Krymu zostaje więc zrealizowany i odciska się ogromnym piętnem na dalszych losach półwyspu oraz jego mieszkańców. Katarzyna II w końcu osobiście stanie na krymskiej ziemi, kiedy wyruszy w wielką podróż inspekcyjną mającą na celu utworzenie na jej terytorium ogromnej bazy wojskowej, doprowadzi w jej efekcie do kolejnej wojny z Turcją w 1787 roku i utrzyma półwysep w granicach imperium, chociaż nigdy Konstantynopola nie zdobędzie. Z jej inspekcyjnej podróży w historii zachowa się określenie „wsi potiomkinowskich”, które od tego czasu będzie charakteryzować pewien typowy, nie tylko dla Rosji, rodzaj prowizorki stosowanej na użytek wywołania odpowiedniego wrażenia u władcy lub przełożonego. Niemniej jednak Katarzyna zapisze się w dziejach Krymu jako pierwszy rosyjski agresor, a podbój na wiele lat określi status nowego, rosyjskiego terytorium. Katarzyna będzie także pierwszym rosyjskim władcą, który dokona na jego terenie czystek etnicznych i wyrzuci z granic swojej kolonii wcześniejszych mieszkańców — Tatarów, których historia od tego momentu będzie pasmem tragicznych, często bardzo ponurych i smutnych wydarzeń.

Rozproszony naród tatarski zacznie się na nowo odradzać i konsolidować w połowie kolejnego stulecia, a wszystko za sprawą Ismaila Beja Gasprinskiego, uważanego za twórcę nowoczesnej świadomości narodowej Tatarów krymskich. Jego działalność na rzecz kultury, tradycji, edukacji i nowoczesnej reformy społecznej do dzisiaj jest wychwalana przez rozproszonych na całym świecie jego współrodaków. Tatarzy są zgodni co do tego, że spadkobiercą intelektualnym Gasprinskiego jest dzisiaj Mustafa Dżemilew — ich obecny przywódca i mentor, podobnie jak wielki poprzednik, również muzułmański intelektualista. Lata, w których żył Gasprinski (1851–1914), uważane będą za czas ponownej, skutecznej walki Tatarów o swoją tożsamość i o powrót na ziemie, z których zostali przez Rosjan wyrzuceni. Pod wpływem jego zaangażowania, a także na fali gwałtownych zmian rewolucyjnych, w 1917 roku Tatarzy żyjący na Krymie domagać się będą swoich praw i ogłoszą nawet krótkotrwałą niezależność od Rosji. Nie potrwa to jednak długo, bowiem kilka miesięcy później na Krymie zapanuje bolszewicka władza, potem wkroczą tam Niemcy, a w 1920 roku całe terytorium ponownie podlegać będzie Armii Czerwonej. Od tego czasu wydarzenia będą się rozgrywać bardzo szybko, a okoliczności zaczną się zmieniać jak w kalejdoskopie — w listopadzie 1921 roku utworzona zostanie Krymska Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka, która chociaż na chwilę da mieszkańcom półwyspu nadzieję na naprawienie wszystkich krzywd i odrodzenie utraconej tożsamości. To także wiązać się będzie z czymś, co badacze historii nazywają pewnym rodzajem „tataryzacji” (w latach 1923–1927 Tatarzy odzyskają część swobód obywatelskich, będą mogli kultywować swoje tradycje i bez konsekwencji posługiwać się swoim językiem). Ale już w kolejnym roku władza radziecka podejmie decyzję o powszechnej kolektywizacji, co spowoduje głęboki kryzys gospodarczy, a w konsekwencji doprowadzi do „wielkiego głodu” w latach 1931–1933, który także spustoszy półwysep. Podobnie jak okres „jeżowszczyzny”[2] 1937–1939, terroru, który swym zasięgiem obejmie krymską inteligencję i chłopów. Skutki obydwu tragedii opisane zostaną w dalszej części tej książki.

Odessa — kwiecień 2016 — obóz grupy blokującej Krym

Druga wojna to kolejny tragiczny okres w historii Krymu. Po wejściu hitlerowców na teren Związku Radzieckiego krwawe walki nie ominą półwyspu. Zacięte boje o terytorium rozpoczną się we wrześniu 1941 roku, po czym Krym objęty zostanie niemieckim i rumuńskim protektoratem. Mieszkańcy Krymu będą ofiarami, chociaż tuż po zakończeniu działań wojennych w tym regionie (w maju 1944 roku Armia Czerwona ponownie zdobędzie półwysep) Stalin ogłosi, że Tatarzy kolaborowali z hitlerowskim okupantem, i całkowicie „oczyści” Krym, wywożąc tysiące ludzi do Uzbekistanu i pod Ural, a część z nich po prostu wymorduje. Bezwzględność i okrucieństwo, z jakimi spotkali się wszyscy ci, w których płynęła choć odrobina tatarskiej krwi, na lata staną się tematem tabu, a potomkowie deportowanych ze swoich domów Tatarów będą mogli na Krym powrócić dopiero po kilkudziesięciu latach[3].

Upłynie kolejnych dziesięć lat, zanim w historii Krymu rozpocznie się kolejny, znaczący okres, który wyznaczy następną ważną cezurę czasową, istotną także z punktu widzenia wszystkiego tego, co ma tam miejsce dzisiaj. Wiązać się on będzie z decyzją Nikity Chruszczowa, który niespodziewanie przekaże półwysep Ukraińskiej SRR, co odebrane zostanie jako próba rozliczenia się ze zbrodniami stalinowskimi dokonanymi w latach trzydziestych na narodzie ukraińskim (ciekawe, że Chruszczow przy tej okazji nic nie wspomni o tragedii Tatarów). Od tego momentu Krym zacznie się rozwijać gospodarczo, znacznie poprawi się jego infrastruktura, wykształci się w miarę dobrze prosperująca turystyka, a wszystko poprzez napływ w ten region obywateli Ukrainy, którzy wiązać będą ten proces z możliwością osobistego rozwoju i szansą na lepsze, dostatniejsze życie. W połowie lat osiemdziesiątych na Krym zaczną powracać Tatarzy, a kilka lat później, po rozpadzie ZSRR, żyjący tam Rosjanie najpierw ogłoszą powstanie nowej Republiki Krymu, a po kompromisie z Kijowem półwysep otrzyma status autonomii z wyłączeniem Sewastopola i jego obwodu, w którym znajdować się będzie baza wojskowa i siedziba potężnej Floty Czarnomorskiej. Ukraińcy, Rosjanie i Tatarzy żyć będą na półwyspie we względnym pokoju do lutego 2014 roku, kiedy to tuż po zakończeniu Igrzysk Olimpijskich w Soczi regularne wojska Federacji Rosyjskiej dokonają zbrojnej agresji, zajmując tę część suwerennej Ukrainy i pisząc nową, tragiczną historię w tym fragmencie Europy. Nie sposób zrozumieć współczesnego Krymu, a w szczególności obecnej tam sytuacji, bez przeanalizowania losów Sewastopola, miasta-fortecy, portu, w którym znajduje się ogromny potencjał militarny, gdzie przez lata umieszczano śmiercionośną broń. To właśnie w Sewastopolu pojawili się rosyjscy komandosi, to właśnie tam wpływały wojenne okręty osławionej już „olimpijskiej eskadry”, a w morze wychodziły jednostki, które skutecznie zablokowały pozostałe krymskie porty.

Osadę założyli starożytni Grecy i nazwali „sławnym, cudownym miastem”, zapewne dlatego, że na całym wybrzeżu Morza Czarnego nie znaleźli równie atrakcyjnej zatoki, w której można było zbudować port i wypływać z niego na dalekie, morskie wyprawy. Po czterystu latach (112 rok p.n.e.) podbili ją Rzymianie, a następnie stała się jednym z najważniejszych portów handlowych imperium bizantyjskiego. Nazwę Korsun nadają osadzie kniaziowie przybyli w ten rejon z Włodzimierzem I, a jej wyjątkowe znaczenie zostaje ograniczone przez Turków, którzy w XV wieku nie widzą potrzeby utrzymywania portu, a tym bardziej wysuniętego tak daleko na południe centrum handlowego. Chani przenoszą więc swoją stolicę do Bachczysaraju, tym samym marginalizując znaczenie miasta, na dodatek ceniąc sobie znacznie wyżej inne miejsce na Krymie — Ak Meczet, czyli przyszły Symferopol. Do dzisiaj trwają dywagacje, dlaczego Turcy zdeprecjonowali osadę, która przecież święciła już swoje dobre lata, być może ich plan był bardziej przemyślany i na półwyspie planowali inne, bardziej strategiczne i przydatne im inwestycje, ale dążenia te (jeśli w ogóle takie były) zostały zahamowane wraz z pojawieniem się Rosjan z ich imperialnymi zapędami. Zanim jednak to nastało, na przedmieściach Sewastopola zaczyna rozwijać się mała, niepozorna wioska Achtiar, która w niedalekiej przyszłości stanie się zalążkiem nowego, wielkiego portu, zbudowanego w jej miejscu na polecenie carycy Katarzyny. W roku 1787 całość jest już portem, i to o specjalnym statusie — ma bronić nowych granic Rosji przed potencjalnymi agresorami, którzy chcieliby wedrzeć się w granice Krymu od strony morza. Z rozkazu Katarzyny port ma mieć charakter strategiczny i bezpośrednio podlegać Sankt-Petersburgowi, a przylegające do niego terytoria objęte zostają specjalnym okręgiem i poddane wojskowej administracji (od tego momentu rządzi nim generał-gubernator, dowódca potężnej Floty Czarnomorskiej). 23 lutego 1804 roku to bardzo ważna data dla Sewastopola — następca Katarzyny na tronie, car Aleksander I, zakazuje wszelkim okrętom handlowym wstępu do portu, dając pierwszeństwo jednostkom wojennym i tym samym w specjalnym dekrecie określając jego status jako głównego portu wojennego całego Imperium Rosyjskiego. Sewastopola nie omija jednak pożoga wojenna, a nawet krótkotrwała klęska, bowiem w wyniku wojen krymskich (1853–1856) miasto na trzysta czterdzieści dziewięć dni dostaje się w ręce Anglików i Francuzów, po czym na podstawie pokoju paryskiego po raz kolejny zmienia się jego status — Rosja dostaje zakaz posiadania floty na Morzu Czarnym, a port zostaje podporządkowany wymogom handlowym. W następnych kilku latach zmieniają się potencjały wojenne, radykalnej zmianie ulega sytuacja międzynarodowa. Panujący wówczas Aleksander II rewiduje paryską umowę i ponownie przywraca strategiczne znaczenie Sewastopolowi (w 1871 roku miasto znowu uzyskuje wojenny port i po sporych inwestycjach staje się największą fortecą tego typu na Morzu Czarnym). Nie minie dwadzieścia lat, a ten ufortyfikowany port uzyska najpierw kategorię twierdzy trzeciej klasy, by po kolejnym roku „wskoczyć” o szczebel wyżej, a w roku 1893 otrzymać własny herb i status najwyższego znaczenia. Od tej chwili przyszłość Sewastopola jawi się coraz barwniej, port permanentnie się rozwija, jest umacniany, przerzuca się do niego coraz więcej sprzętu wojskowego, broni.

Sewastopol przetrwał pierwszą wojnę światową, rewolucję październikową i hitlerowskie oblężenie. Za stoczone tam walki, już po zakończeniu działań wojennych, otrzymał status „miasta-bohatera”. W roku 1948 miasto wraz z portem wydzielono z okręgu krymskiego i poddano władzy Republiki. Było to dość specyficzne i zarazem dziwne posunięcie, bo ani komunistyczna konstytucja Związku Radzieckiego, ani inny istniejący wówczas akt prawny nie przewidywały takiej możliwości. Jak mówią ukraińscy i rosyjscy historycy, tego typu sytuacja zdarzała się bardzo rzadko i miała charakter bardzo indywidualny. Co dosadniejsi dodają, że to taki „typ stalinowskiego stosowania prawa”, nie tyle mający podłoże tradycyjno-historyczne, ile wynikający z aktualnego widzimisię radzieckiego przywódcy. Na pewno była to decyzja polityczna podjęta przez samego Stalina, ale nie do końca wyjątkowa, bowiem w podobny sposób w latach 1931–1948 potraktowano Moskwę, Leningrad, Taszkient i Mińsk. Czasy jednak się zmieniały, na początku lat pięćdziesiątych umarł Stalin i od marca 1954 roku zaczęło w ZSRR obowiązywać nowe prawo. Na jego podstawie wszystkie stolice radzieckich republik poddane zostały władzy najwyższej Republiki, a tym samym Sewastopol stał się ostatnim miastem na terenie Związku Radzieckiego, które otrzymało ten zaszczytny tytuł nie z automatu, ale „za zasługi”. W tym samym roku Krym administracyjnie zaczął podlegać Ukrainie (SRR), ale Sewastopol pozostał radziecki.

W 1992 roku, zgodnie z zapisami konstytucji Republiki Krymu, Sewastopol prawnie włączono w okręg półwyspu, zachowując jednocześnie jego specjalny status. Po dwóch latach uchwalono, że jest to miasto rosyjskie, aby po kolejnych niespełna dwudziestu czterech miesiącach włączyć go ponownie do Ukrainy, równocześnie potwierdzając jego wyjątkową pozycję i prawnie gwarantując utrzymanie w nim siedziby Floty Czarnomorskiej. Był to wynik przeprowadzonego wcześniej referendum (w którym prawie 98 procent głosujących sewastopolczyków wyraziło taką chęć) oraz umowy pomiędzy Ukrainą a Federacją Rosyjską.

Trudna historia Krymu i Sewastopola po części dobitnie pokazuje, gdzie tkwią źródła konfliktów, które doprowadziły do sytuacji, w jakiej półwysep znalazł się dzisiaj. Jak widać, Krym na przestrzeni wielu wieków przechodził z rąk do rąk, był areną spektakularnych sukcesów (odnoszonych głównie w sferze wojenno-wojskowej), porażek i okrucieństwa. Zmieniał swój status, pozwalał rozwijać się aktywnym i zorganizowanym ludziom, ale także karał ich za przynależność etniczną i narodowość. W 2014 roku po raz kolejny został najechany, a historia znowu zatoczyła koło. O dziejach, zarówno tych odległych, jak i najnowszych, pisali wybitni historycy, analitycy polityczni, socjologowie, akademicy. Najbogatsza i zarazem najbardziej rzetelna literatura wyszła spod pióra ukraińskich i rosyjskich autorów. Świetne opracowania były dziełem takich pisarzy, jak: Gałyczaniec (Nasz ukraiński Krym, 2007), Wasilienko (Wielka Skifia, 1991), Korulja (Sewastopol, miejsce ukraińskiej siły i tragedii, 2006), Czumak (Ukraiński Krym, 1933), Syczyński (Krym — zarys historii, 1954), Jacobson (Średniowieczny Krym, 1973). Warto sięgnąć także po współczesne analizy związane z tematem, które przedstawiali m.in. Gołowczenko, Doncow, Petryw czy Zubar. Jednak bez względu na zastosowaną przez nich wszystkich narrację (mam tutaj na myśli także tych, których nie wymieniłem) większość, szczególnie współczesnych autorów, była zgodna co do kilku wniosków, które zazwyczaj określała mianem pewników. Z ich punktu widzenia Krym zawsze (politycznie i ekonomicznie) powiązany był z Ukrainą i w pełni zależał od Kijowa. Również pod względem geograficznym półwyspu nie da się wyizolować i oddzielić od ukraińskiej ziemi (wystarczy spojrzeć na mapę Europy). Bez względu na stosowaną w Rosji propagandę, która przez lata przejawiała się także w literaturze i historycznych opracowaniach, a dzisiaj dominuje praktycznie w każdej publikacji dotyczącej tematu, nie sposób nie łączyć Krymu z Ukrainą, co m.in. gruntownie opisał Wiktor Brechunienko w książce Wojna o świadomość. Rosyjskie mity o współczesnej i dawnej Ukrainie, wykazując, iż rosyjskie informacje dotyczące głównie historii półwyspu (ale także Tatarów krymskich), delikatnie rzecz ujmując, mijają się z prawdą[4]. Faktycznie, rosyjska narracja znacznie różni się od tej, która przedstawiana jest na Ukrainie, a często także przeczy faktom historycznym. Jednym z takich mitów jest próba zinterpretowania dziejów Krymu w kontekście sakralnym. Wielu historyków dowodzi, że autorem takiej interpretacji jest sam Władimir Putin, a skonstruowano ją na Kremlu tylko i wyłącznie po to, aby uzasadnić ponowne włączenie półwyspu do państwa rosyjskiego. Już miesiąc po krymskim referendum (z marca 2014 roku) prezydent Federacji powiedział: „W starożytnym Chersonezie, albo jak go nazwali wielcy rosyjscy kronikarze — Korsunie, książę Włodzimierz przyjął chrzest, a zaraz potem chrzest przyjęła Ruś. I właśnie na tym gruncie nasi przodkowie na zawsze połączyli się w jeden naród. I to oznacza, że dla Rosji Krym, starożytny Korsun, Chersonez i Sewastopol mają ogromne i święte znaczenie”. W licznych analizach tej wypowiedzi wskazuje się, że nigdy dotąd żaden przywódca rosyjski nie użył wobec Krymu tak zideologizowanej tezy. Gdyby bowiem dać wiarę słowom Putina, oznaczałoby to, iż Rosjanie pojawili się na półwyspie wcześniej niż Tatarzy, a więc przynajmniej w XI stuleciu. W roku 988, kiedy Włodzimierz przyjmował chrzest, nie istniał jeszcze jakikolwiek rosyjski etos, który dowodziłby jakiegoś sakralnego wymiaru, ważnego z punktu widzenia późniejszego mocarstwa. Stało się to zdecydowanie później, bo dopiero na początku XII wieku. Jak m.in. dowodzi wspomniany już Brechunienko: „Książe Włodzimierz nigdy nie spotkał żadnego Rosjanina, ani na jawie, ani we śnie!”. Podobnie rzecz się ma z samym Sewastopolem, który pomimo ewidentnego rosyjskiego charakteru jest zdaniem wielu (już współczesnych autorów, którzy przedstawili swoje publikacje po aneksji Krymu przez Rosję) bardziej „czarnomorski” niż „rosyjski”, a wszelkie „okupacje” i przejęcia przez „obcych” półwyspu to raczej wynik słabości ukraińskich władz bądź ewidentna wina Kijowa (tak twierdzi m.in. Daniło Kowal w wydanym przez cywilny korpus grupy „Azow” raporcie Historia ukraińskiego Krymu). Warto też przy tej okazji powrócić do tezy Putina, ponieważ w swoim wystąpieniu poruszył także sprawę tego historycznego miasta. W rzeczywistości trudno bowiem dopatrzyć się jakiegokolwiek sakralnego odniesienia Rosji do greckiego Chersonezu. Po pojawieniu się na Krymie Rosjan w 1783 roku żadna rosyjska władza, a tym bardziej elita czy grupa wpływu, nigdy nie odwoływała się do chrześcijańskiej spuścizny ani innych kwestii łączących Imperium z Chersonezem. Więcej — wszelkie dekrety czy innego rodzaju dokumenty wydawane zarówno przez Katarzynę, jak i jej następców, a dotyczące Sewastopola, wskazywały to miejsce jako bardziej związane z tradycją i kulturą tatarską niż rosyjską. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po pochodzący z lutego 1784 roku manifest dotyczący wolnego handlu w Chersonezie, Sewastopolu i Teodozji, w którym wprost mówi się o „bezwzględnie tatarskim charakterze miasta”.

Prorosyjskie siły samoobrony na Krymie

Część autorów zajmujących się na