Krucjaty. Wojna o Ziemię Świętą - Thomas Asbridge - ebook

Krucjaty. Wojna o Ziemię Świętą ebook

Thomas Asbridge

0,0
59,99 zł

lub
Opis

W XI wieku wielka chrześcijańska armia zebrała się na wezwanie papieża i wyruszywszy na świętą wojnę, przetoczyła się przez muzułmańskie kraje wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego. Swój marsz zakończyła zdobyciem Jerozolimy – miasta otoczonego czcią przez wyznawców obu religii. W ciągu kolejnych dwustu lat islam i Zachód walczyły o władzę nad Ziemią Świętą, ścierając się w szeregu wyjątkowo brutalnych wojen. Obie strony były przekonane, że wypełniają wolę Boga.

Niniejsza książka jest pierwszą próbą opowiedzenia historii tych epickich zmagań z perspektywy zarówno chrześcijańskiej, jak i muzułmańskiej, oraz rekonstrukcji przeżyć i wrażeń obu stron konfliktu. Łącząc w sobie żywą narrację i wnikliwą analizę wydarzeń, maluje obraz okrucieństw, pasji i skali barbarzyństwa towarzyszących erze krucjat. Zabiera nas w podróż do krainy legendarnych bohaterów, takich jak Ryszard Lwie Serce, Saladyn, mroczni asasyni, wojownicy-poeci i pobożni wizjonerzy, od piasków Egiptu, przez starożytne metropolie Konstantynopola, Kairu i Damaszku, aż po zielone lasy Libanu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 952




Tytuł oryginału: The Crusades. The War for the Holy Land

Copyright © Thomas Asbridge 2010

First published in 2010 by Simon & Schuster UK Ltd

Wszystkie prawa zastrzeżone. Poza uczciwym, osobistym korzystaniem w celu nauki, badań, analizy albo oceny, przewidzianym w Ustawie o Prawach Autorskich, Projektowych i Patentowych z 1988 r., żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w bazach danych ani transmitowana w żadnej postaci ani żadnymi środkami przekazu – elektronicznie, elektrycznie, chemicznie, mechanicznie, optycznie, przez fotokopie ani w żaden inny sposób – bez uprzedniej, pisemnej zgody właściciela praw autorskich.

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Astra s.c. Kraków 2015

Przekład: Natalia Rataj Mateusz Józefowicz

Przygotowanie edycji: Jacek Małkowski

Redakcja merytoryczna: dr hab. Wojciech Mruk

Redakcja: Barbara Faron

Wydanie I Kraków 2015

ISBN 978-83-66625-18-1

Wydawnictwo Astra 31-026 Kraków ul. Radziwiłłowska 26/2 tel. 12 292 07 30

www.wydawnictwo-astra.plwww.facebook.com/[email protected]

Prowadzimy sprzedaż wysyłkowąwww.wydawnictwo-astra.pl

Dla mojego ojca Geralda Asbridge’a

Mapy

Wprowadzenie

ŚWIAT KRUCJAT

Dziewięćset lat temu europejscy chrześcijanie rozpoczęli cykl świętych wojen – krucjat – przeciwko światu muzułmańskiemu. Ich celem było zdobycie panowania nad regionem uważanym przez wyznawców obu religii za uświęcony – nad Ziemią Świętą, a krwawe zmagania trwały przez dwa stulecia, kształtując historię islamu i świata zachodniego. Podczas tych epickich wypraw setki tysięcy krzyżowców przemierzały krainy ówcześnie znanego świata, pragnąc zdobyć, a następnie utrzymać odizolowane terytorium, ze świętym miastem Jerozolimą w centrum. Prowadzili ich wodzowie pokroju wojowniczego króla Anglii Ryszarda Lwie Serce i świątobliwego francuskiego monarchy Ludwika IX. Wiedli oni armię cierpiącą głód i nękaną chorobami przez zielone lasy i wyschnięte pustynie, gdzie spotykali słynnych cesarzy Bizancjum, towarzyszyli im groźni rycerze zakonu templariuszy oraz czekały ich bitwy i wyczerpujące oblężenia. Tych, którzy polegli, uznano za męczenników, a ci, którzy pozostali przy życiu, wierzyli, że w ferworze walki i pyle pielgrzymiego szlaku oczyszczą swoje dusze z grzechu.

Początek krucjat skłonił wyznawców islamu do działania, prowokując ich do świętej wojny (dżihadu). Muzułmanie z Syrii, Egiptu i Iraku stanęli do walki, aby wypędzić chrześcijańskich wrogów z Ziemi Świętej. Na czele sił islamu stanęli bezlitosny Zanki i potężny Saladyn, wspomagani przez rosnącego w siłę sułtana Bajbarsa i jego elitarną niewolniczą armię mameluków oraz nieprzejednanych, tajemniczych asasynów. Paradoksalnie, lata konfliktu spowodowały większe zbliżenie przeciwnych stron, a z czasem ze wzajemnych uprzedzeń wykształcił się pewnego rodzaju szacunek i rozwinęły się pokojowe kontakty, oparte na handlu podczas rozejmu. W miarę upływu lat ogień walki nie zagasł i szala zwycięstwa z wolna przechylała się na stronę wyznawców islamu. Chociaż marzenie chrześcijan o zwycięstwie nadal zdawało się realne, zwyciężyli muzułmanie, zapewniając sobie długotrwałe panowanie nad Jerozolimą oraz Bliskim Wschodem.

Ta dramatyczna historia od zawsze rozpalała wyobraźnię i wywoływała spory. Na przestrzeni wieków dzieje krucjat interpretowano na rozmaite sposoby: z jednej strony uważano je za przejaw ślepej religijności oraz pierwotnej ludzkiej skłonności do przemocy, z drugiej zaś wydawały się wzniosłym ucieleśnieniem chrześcijańskiej kultury rycerskiej i cywilizującego kolonializmu. Raz przedstawiano je jako mroczny epizod w europejskiej historii, w którym wygłodzone hordy chciwych zachodnich barbarzyńców zaatakowały i grabiły niewinny, rozwinięty kulturowo świat islamu, innym znów razem uważano je za wojny wywołane przez muzułmańską agresję, która zrodziła potrzebę odzyskania świętych ziem chrześcijaństwa. Samych krzyżowców przedstawiano zarówno jako żądnych ziemi okrutników, jak i żołnierzy-pielgrzymów, którymi kierowała wyłącznie żarliwa wiara. Ich muzułmańscy adwersarze byli z kolei postrzegani albo jako podstępni tyrani i zatwardziali fanatycy, albo jako uosobienie pobożności, honoru i łagodności.

Średniowieczne krucjaty były także postrzegane jako odbicie świata współczesnego, zarówno poprzez tworzenie wątłych skojarzeń pomiędzy niedawnymi wydarzeniami a odległą przeszłością, jak i przez wątpliwą praktykę historycznego paralelizmu. I tak, w XIX stuleciu, Francuzi i Anglicy wykorzystali pamięć o krucjatach do afirmacji swojej imperialnej spuścizny. Jednocześnie w XX i XXI wieku w niektórych częściach świata muzułmańskiego widać pogłębiającą się tendencję do porównywania współczesnych konfliktów politycznych i religijnych do świętych wojen toczonych przed dziewięciuset laty.

W niniejszej książce badamy historię krucjat zarówno z perspektywy chrześcijańskiej, jak i muzułmańskiej – skupiając się w szczególności na zmaganiach o kontrolę nad Ziemią Świętą – oraz staramy się odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób ludzie średniowiecza postrzegali krucjaty i jak je zapamiętali[1]. Korzystamy przy tym z niezwykle bogatych dostępnych zasobów: ze źródeł pisanych z okresu średniowiecza, w tym z różnego rodzaju kronik, listów i dokumentów, poematów i pieśni, zapisanych w językach tak różnych, jak łacina, starofrancuski, arabski, hebrajski, armeński, syryjski czy grecki. Oprócz tekstów nowe światło na erę wypraw krzyżowych rzucają także studia nad zabytkami materialnymi – od imponujących zamków, do subtelnych zabytków sztuki rękopiśmiennej i drobnych monet. Na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat w nowoczesnej nauce obserwuje się prawdziwy rozkwit badań dotyczących tego zagadnienia1.

Przedstawienie historii wypraw krzyżowych do Ziemi Świętej (w okresie od 1095 do 1291 roku) w jednym tomie, i to w sposób przystępny, stanowi nie lada wyzwanie. Z drugiej zaś strony, taka próba daje wiele możliwości. Pojawia się bowiem szansa na wszechstronne prześledzenie wydarzeń i pokazanie ludzkiego doświadczenia z innej perspektywy – można ukazać agonię i egzaltację, przerażenie i triumf, a także przedstawić zmienne losy oraz percepcję islamu i chrześcijaństwa. Umożliwia ona także postawienie szeregu zasadniczych, powiązanych ze sobą i dogłębnych pytań, dotyczących świętych wojen toczonych w tamtej epoce.

Zagadnienia związane z początkami i przyczynami wojny o Ziemię Świętą mają znaczenie fundamentalne. Wypada przecież wiedzieć, jak to się stało, że wyznawcy dwóch największych religii świata postanowili usankcjonować przemoc i uwierzyli, że walka w imię Boga otworzy im drogę odpowiednio do chrześcijańskiego Nieba lub muzułmańskiego Raju. I dlaczego nieprzeliczone rzesze chrześcijan i muzułmanów odpowiedziały na wezwanie do krucjat i dżihadu, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że mogą stanąć w obliczu wielkiego cierpienia, a nawet śmierci? Niezbędna jest także odpowiedź na pytanie, czy pierwsza krucjata, rozpoczęta pod koniec XI wieku, była aktem chrześcijańskiej agresji, i co podtrzymywało ciąg religijnej przemocy na Bliskim Wschodzie przez kolejne dwieście lat. Następstwa i wpływ świętych wojen na dzieje świata mają tak samo istotne znaczenie. Czy era krucjat była okresem wyjątkowych rozbieżności – wynikiem nieuniknionego „starcia cywilizacji” – czy też raczej okresem, w którym pojawiły się warunki do współistnienia i do konstruktywnych, międzykulturowych kontaktów pomiędzy chrześcijaństwem a islamem? Musimy także zadać pytanie, kto i dlaczego w ostatecznym rozrachunku wygrał wojnę o Ziemię Świętą, choć znacznie bardziej nurtująca jest kwestia, w jakim stopniu owa epoka konfliktów wpłynęła na historię i dlaczego te dawne zmagania nadal rzucają cień na dzieje współczesnego świata.

ŚREDNIOWIECZNA EUROPA

W roku 1000 Hrabstwo Andegawenii (w środkowo-zachodniej Francji) znajdowało się pod panowaniem brutalnego i zachłannego wodza Fulka Czarnego (Nerra, 987–1040). Większą część z pięćdziesięciu trzech lat rządów Fulko spędził na nieustannych zmaganiach, walcząc na wszystkich frontach o zachowanie kontroli nad swoim krnąbrnym hrabstwem, knując intrygi w celu uniezależnienia się od słabej francuskiej monarchii i żerując na sąsiadach w poszukiwaniu ziemi oraz łupów. Był człowiekiem nawykłym do przemocy zarówno na polu bitwy, jak i poza nim. Nie wahał się ani spalić własnej żony pod zarzutem cudzołóstwa, ani zaaranżować bezwzględnego mordu na królewskim dworzaninie.

Pomimo krwi na rękach, Fulko był także zdeklarowanym chrześcijaninem, który zdawał sobie sprawę z tego, że zgodnie z zasadami jego religii te brutalne postępki były grzeszne i mogły narazić go na wieczne potępienie. Sam przyznał w jednym z listów, że spowodował „wielki rozlew krwi w wielu bitwach” i dlatego „przeraża go wizja piekła”. W nadziei na oczyszczenie własnej duszy, hrabia trzykrotnie odbył pielgrzymkę do odległej o ponad dwa tysiące mil (ok. 3219 km) Jerozolimy. Podobno podczas ostatniej podróży, już jako starzec, został odprowadzony nago i z postronkiem na szyi do Grobu Świętego – miejsca śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Tam, biczowany przez swojego sługę, błagał Chrystusa o wybaczenie2.

Co doprowadziło Fulka Czarnego do teatralnego gestu skruchy i dlaczego ta historia przesycona jest tak wielkim niepokojem? Nawet w XI wieku ludzie byli zszokowani sadyzmem hrabiego oraz jego niezwykłymi aktami skruchy. Jego życie było przykładem skrajnej średniowiecznej postawy. Jednak zarówno te doświadczenia, jak i mentalność, stanowiły odzwierciedlenie prądów, które ukształtowały średniowiecze i dały początek krucjatom. I właśnie tacy ludzie jak Fulko – w tym wielu jego potomków – stanęli w pierwszych szeregach do świętej bitwy.

Europa Zachodnia w XI wieku

Na początku XI stulecia wielu współczesnych Fulkowi Czarnemu wierzyło, że oto stali się świadkami ostatnich, dramatycznych i mrocznych dni ludzkości. Strach przed apokalipsą osiągnął apogeum we wczesnych latach 30., kiedy to tysięczna rocznica śmierci Jezusa miała stać się zapowiedzią Sądu Ostatecznego. Jeden z kronikarzy tak opisywał ten okres: „Zasady, którymi rządził się świat, zastąpił chaos. Widać było, że oto nastąpił [koniec czasów]”. Już sam ten niepokój, widoczny na pierwszy rzut oka, pomaga zrozumieć motywy, które skłoniły Fulka do pokuty. Jednak hrabia i inni ówcześni ludzie nie byli tacy od zawsze. W zbiorowej pamięci istniały przecież wspomnienia o spokojnej i dostatniej przeszłości, kiedy chrześcijańscy cesarze rządzili w imię Boga, zgodnie z jego wolą zaprowadzając na świecie pokój. Mgliste opowieści o złotym wieku ludzkości, chociaż zawierały w sobie ziarno prawdy, dalekie były od rzeczywistych dziejów Europy.

Władza Imperium Rzymskiego zapewniała stabilizację i dostatek na Zachodzie aż do schyłku IV wieku n.e. Natomiast na Wschodzie cesarstwo przetrwało do 1453 roku, z ośrodkiem władzy w potężnym Konstantynopolu, założonym w 324 roku przez Konstantyna Wielkiego – pierwszego cesarza, który przyjął wiarę chrześcijańską. Dzisiaj historycy określają to długowieczne imperium mianem Bizancjum. W okresie od V do VII wieku władza na Zachodzie przeszła w ręce niezwykłej mozaiki barbarzyńskich plemion. Około roku 500 jedna z tych grup, zwana Frankami, ustanowiła kontrolę nad północno-wschodnią Galią, dając początek królestwu znanemu jako Francia, od którego przyjął miano naród nowożytnej Francji[2]. Do roku 800 potomek owych Franków, Karol Wielki (768–814), zjednoczył tak rozległe połacie ziem – obejmujące większość dzisiejszej Francji, Niemiec, Włoch i krajów Beneluxu – że mógł rościć sobie prawo do nieużywanego od dawna tytułu cesarza Zachodu. W okresie rządów Karola Wielkiego i jego następców, Karolingów, nastąpiła krótkotrwała stabilizacja, po czym ich imperium rozpadło się wskutek sporów o sukcesję oraz powtarzających się najazdów skandynawskich wikingów i Madziarów. Od lat 50. IX stulecia w Europie nastąpił ponowny okres politycznego rozbicia, wojen i niepokoju. Podczas gdy we Francji osłabiony ród królewski rozpaczliwie walczył o przetrwanie, do cesarskiego tytułu nadal zgłaszali swoje roszczenia coraz bardziej wojowniczy królowie z Niemiec. W XI wieku Konstantyn i Karol Wielki byli już tylko legendą, symbolizującą odległą przeszłość. Na przestrzeni dziejów średniowiecznej Europy wielu chrześcijańskich królów próbowało naśladować ich rzekome osiągnięcia i niektórzy spośród nich wyruszyli później na krucjaty.

W czasach Fulka Czarnego, pomimo przepowiedni o końcu świata, Zachód stopniowo podnosił się z pokarolińskiego upadku, chociaż w kwestiach władzy politycznej i wojskowej czy też organizacji społecznej i ekonomicznej większość regionów nadal była rozdrobniona. Ówczesna Europa nie dzieliła się na państwa narodowe w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Zamiast tego, obszary zbliżone do dzisiejszych terytoriów Niemiec, Hiszpanii, Włoch czy Francji były rozbite na szereg mniejszych tworów państwowych, rządzonych przez władców-wojowników, w większości powiązanych ze sobą tylko poprzez luźne relacje i lojalność wobec koronowanego władcy. Podobnie jak Fulko, ludzie ci nosili tytuły dux (książę) lubcomes(hrabia). Tytuły te wywodziły się jeszcze z czasów rzymskich i karolińskich. Powstały w oparciu o stopnie wojskowej hierarchii, która przekształcała się w coraz bardziej dominującą, arystokratyczną klasę dobrze wyposażonych, na wpół zawodowych wojowników, określanych później mianem rycerstwa.

Jedenastowieczna Europa nie znajdowała się w stanie całkowitej anarchii, jednak niepohamowana przemoc związana z waśniami i żądzą zemsty była bardzo powszechna, a bezprawie głęboko zakorzenione. Społeczeństwo charakteryzowało się znacznym rozbiciem na grupy lokalne, a na Zachodzie nadal dominowała natura. Wielkie połacie ziemi pokryte były lasami lub leżały odłogiem, a większość z głównych systemów dróg pochodziła jeszcze w czasów rzymskich. W tym świecie człowiek przeważnie nie zapuszczał się dalej niż na pięćdziesiąt mil (ok. 80 km) od miejsca swojego urodzenia, dlatego częste pielgrzymki Fulka Czarnego do Jerozolimy, a później popularność krucjat w odległej Ziemi Świętej zdają się jeszcze bardziej wyjątkowe. Nie istniała także powszechna komunikacja w dzisiejszym rozumieniu, gdyż większość ludzi była niepiśmienna, a druku jeszcze nie wynaleziono.

Niemniej jednak w okresie pełnego średniowiecza, od 1000 do 1300 roku, cywilizacja zachodnia zaczęła się rozwijać. Kraje powoli się urbanizowały, a wzrost populacji w miastach i miasteczkach pomagał się im podźwignąć z ekonomicznego upadku i odbudować gospodarkę towarowo-pieniężną. Wśród społeczności wiodących prym w przywracaniu zamorskiego handlu na dalekich dystansach znaleźli się włoscy kupcy, skupieni w Amalfi, Pizie, Genui i Wenecji. Inne grupy wyraźnie dążyły do podbojów militarnych. W połowie XI wieku najwięcej inicjatywy wykazali w tym względzie Normanowie z północnej Francji (potomkowie wikińskich osadników), którzy skolonizowali anglosaską Anglię, a także wyrwali południowe Włochy i Sycylię z rąk Bizancjum oraz północnoafrykańskich Arabów. Jednocześnie na Półwyspie Iberyjskim władcy kilku chrześcijańskich królestw rozpoczęli przesuwanie swych granic w kierunku południowym, odbijając terytoria hiszpańskim muzułmanom.

Kiedy zachodni Europejczycy zaczęli spoglądać poza wczesnośredniowieczny horyzont, chęci rozwoju handlu i podboju pchnęły ich do bliższego kontaktu z wielkimi cywilizacjami śródziemnomorskimi: ze starożytnym wschodniorzymskim Cesarstwem Bizantyjskim i niejednorodnym muzułmańskim światem Arabów. Te stabilne „supermocarstwa” stanowiły historyczne centra bogactwa, kultury i potęgi militarnej. Zachód postrzegano tam niemal jako barbarzyński zaścianek – ojczyznę wynędzniałych, dzikich plemion, z których wywodzili się, owszem, wielcy wojownicy, ale które stanowiły niemożliwy do kontrolowania motłoch, nie będąc tym samym źródłem poważnego zagrożenia. Początek krucjat przyczynił się do odwrócenia tej dynamiki, chociaż wiele ze wspomnianych opinii było zgodnych z prawdą3.

Chrześcijaństwo łacińskie

Rządy starożytnego Rzymu bez wątpienia wywarły istotny wpływ na wszystkie aspekty historii zachodniego świata, ale najważniejszą i najtrwalszą spuścizną imperium była chrystianizacja Europy. Decyzja Konstantyna Wielkiego o przyjęciu chrześcijaństwa po tym, jak doznał „objawienia” w 312 roku, pozwoliła niewielkiej wschodniej sekcie (jaką wówczas było chrześcijaństwo) wypłynąć na szerokie wody. Nie minął nawet wiek, a wiara chrześcijan zastąpiła oficjalną pogańską religię Imperium, w którego granicach się rozprzestrzeniła. Chrześcijaństwo przetrwało zmianę sytuacji politycznej w Europie i teraz rosło w siłę. Nowi „barbarzyńscy” wodzowie Europy nawracali się i wkrótce zaczęli uważać się za ludzi predestynowanych przez Boga do sprawowania władzy królewskiej nad swoimi plemionami. Jednoczący rozproszone ziemie Karol Wielki kreował się na „świętego” lub uświęconego monarchę, który brał na siebie odpowiedzialność za obronę i ciągłość wiary. Do XI wieku łacińskie chrześcijaństwo (nazywane tak ze względu na język pism i liturgii) zdominowało niemal wszystkie zakątki Zachodu[3].

Postacią centralną w tym nowym świecie był papież urzędujący w Rzymie. Według tradycji chrześcijańskiej istniało pięciu wielkich Ojców Kościoła – patriarchów rozproszonych na obszarze śródziemnomorskim: w Rzymie, w Konstantynopolu, w Antiochii, w Jerozolimie i w Aleksandrii. Do miana najważniejszego pośród nich pretendował zaś biskup Rzymu, określający się jako „papa” (ojciec) lub papież. W średniowieczu papiestwo nie tylko starało się ugruntować swoje ekumeniczne (światowe) „prawa”, ale także objąć faktyczne zwierzchnictwo nad kościelną hierarchią łacińskiego Zachodu. Upadek Imperium Rzymskiego i karolińskiego zachwiał posadami władzy kościelnej, tak samo jak i świeckiej. W całej Europie przez stulecia biskupi sprawowali autonomiczne rządy z dala od papieskiej kontroli, w pierwszej kolejności okazując lojalność lokalnym władcom świeckim i namaszczonym królom Zachodu. Na początku wieku XI papieże próbowali wywierać wpływy jedynie na obszarze środkowych Włoch, a w kolejnych dekadach zdarzało się, że byli nawet wypędzani z Rzymu.

Niemniej jednak sygnał do krucjat dał rzymski papież, skłaniając dziesiątki tysięcy łacinników do walki w imię chrześcijaństwa. Ten znamienny fakt przyczynił się do rozszerzenia i wzmocnienia papieskiego autorytetu, jednak nawoływanie do świętych wojen nie powinno być postrzegane jako przejaw cynizmu. Rola papieża jako inicjatora krucjat pomogła w konsolidacji rzymskiego eklezjastycznego autorytetu na obszar Francji, i w pewnym sensie krzyżowcy wykonywali jego rozkazy, działając niczym wojownicy Kościoła. Mimo to istniały także bardziej altruistyczne pobudki wezwania do świętej wojny.

Wielu średniowiecznych papieży szczerze wierzyło, że ciąży na nich obowiązek obrony chrześcijaństwa. Uważali także, że po śmierci odpowiedzą przed Bogiem za los każdej z podległych im dusz. Kreując ideał chrześcijańskiej świętej wojny, w której akty przemocy w imię Boga miały oczyszczać duszę wojownika z grzechu, papiestwo otwierało swojej łacińskiej „trzódce” nową ścieżkę do zbawienia.

W rzeczywistości krucjaty były wyrazem znacznie szerszego dążenia do odnowy zachodniego chrześcijaństwa poprzez umocnienie tak zwanego ruchu reformatorskiego, na czele którego od połowy XI wieku stał Rzym. Jeśli chodzi o papiestwo, wszelkie słabości Kościoła były objawami znacznie głębiej zakorzenionych patologii, chociażby takich jak destrukcyjny wpływ świata świeckiego, ugruntowany długotrwałymi zależnościami kleru od władców. Aby wyrwać Kościół spod dominacji cesarzy i królów, papież musiał uświadomić ludziom, że Bóg nadał mu prawo do sprawowania władzy nadrzędnej. Najbardziej widocznym i radykalnym propagatorem tych koncepcji był papież Grzegorz VII (1073–1085), który głęboko wierzył, że przyszedł na świat, aby zmienić chrześcijaństwo poprzez przejęcie absolutnej kontroli nad sprawami Kościoła łacińskiego. Dla zaspokojenia tej ambicji skłonny był użyć praktycznie każdego dostępnego sposobu. Wykorzystywał nawet przemoc papieskich sług, których nazywał „żołnierzami Chrystusa”. Grzegorz posuwał się zbyt daleko i zbyt szybko chciał osiągnąć cel, zatem skończył swój pontyfikat na haniebnym wygnaniu, w południowych Włoszech. Niemniej, jego śmiałe poczynania dały początek reformom i wzmocniły papieską władzę, przygotowując grunt, na którym jeden z jego następców i były doradca, papież Urban II (1088–1099), mógł zainicjować pierwszą krucjatę4.

Słów Urbana wzywającego do świętej wojny chciano wysłuchać w całej Europie, głównie ze względu na religijną atmosferę panującą w łacińskim świecie. Na Zachodzie chrześcijaństwo stanowiło niemal powszechnie przyjętą wiarę i, w przeciwieństwie do dzisiejszej laickiej Europy, jedenastowieczne społeczeństwo charakteryzowało się głębokim uduchowieniem. W owych czasach doktryna chrześcijańska oddziaływała praktycznie na każdy aspekt ludzkiego życia, począwszy od narodzin i śmierci, po sen i posiłki, małżeństwo i zdrowie. Wszechmoc Stwórcy była oczywista dla wszystkich i przejawiała się w aktach „cudownych” ozdrowień, boskich objawień i znaków na niebie. Pojęcia takie jak miłosierdzie, obowiązek i tradycja pomagały kształtować średniowieczną pobożność, jednak największy wpływ miał na nią strach. Ten sam, który kazał Fulkowi Czarnemu uwierzyć, że jego dusza znalazła się w niebezpieczeństwie. Kościół w XI wieku nauczał, że każdy człowiek musi stanąć kiedyś przed sądem i poddać się tak zwanemu „ważeniu dusz”. Czystość zaś zapewni zbawienie w raju, natomiast grzech przyniesie potępienie i wieczne cierpienie w piekle. W owych czasach katusze, których mieli doświadczać ludzie po śmierci, przedstawiano za pomocą wymownych scen malarstwa religijnego i rzeźby, ukazujących grzeszników duszonych przez demony i zapędzanych do ognia piekielnego przez odrażające diabły.

Nic więc dziwnego, że w tej atmosferze większość średniowiecznych chrześcijan obrządku łacińskiego miała obsesję na punkcie grzechu, nieczystej duszy i nieuchronności pośmiertnego losu. Jednym z przejawów usilnego dążenia do doskonałości i cnotliwego żywota był monastycyzm, który skłaniał mnichów i mniszki do składania ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwa oraz do egzystencji w zorganizowanych społecznościach, poświęcających się Bogu. W XI wieku jedną z najbardziej popularnych form życia klasztornego była reguła stosowana w burgundzkim klasztorze Cluny we wschodniej Francji. Ruch kluniacki objął z czasem około dwa tysiące ośrodków, od Anglii po Włochy, i osiągnął rozległe wpływy, dzięki którym wspomagał także rozwój postępującego prądu reformatorskiego. Jego najlepszy okres przypadł na lata 90. XI wieku, kiedy papieżem został Urban II, dawny mnich kluniacki.

Wymagania dotyczące życia klasztornego wykraczały oczywiście poza możliwości większości średniowiecznych chrześcijan. Dla przeciętnego człowieka stanu świeckiego droga do Boga była bardzo trudna, ponieważ za grzech i występek uznawano większość przejawów ludzkiej codzienności, takich jak duma, chciwość, pożądanie i przemoc. Zarazem jednak ludzie mogli skorzystać z całego szeregu powiązanych ze sobą zbawczych „środków”, chociaż ich teoretyczne i teologiczne podstawy nie zostały jeszcze całkowicie ugruntowane. Członków Kościoła łacińskiego zachęcano do wyznawania złych uczynków duchownym, którzy zadawali im odpowiednią pokutę, zaś jej odbycie zmywało piętno grzechu. Najbardziej powszechnym aktem pokuty była modlitwa, ale do popularnych należała także jałmużna dla biednych, darowizna na rzecz instytucji religijnych czy też oczyszczająca pielgrzymka pokutna. Tych nabożnych czynów można było dokonywać także poza formalnie wyznaczoną pokutą, w formie swego rodzaju duchowej zaliczki, w celu wybłagania pomocy u Boga lub jednego ze świętych.

Właśnie na takim systemie wierzeń opierały się działania Fulka Czarnego, kiedy na początku XI wieku poszukiwał drogi do zbawienia. Jednym ze sposobów, do których się uciekał, było ufundowanie nowego klasztoru w Beaulieu, na obszarze rządzonej przez niego Andegawenii. Jak wyznał, uczynił to, „aby mnisi mogli w skupieniu dzień i noc modlić się wspólnie za zbawienie [jego] duszy”. Ta koncepcja podłączenia się za pomocą świeckiego patronatu do klasztornego źródła duchowej energii była nadal powszechna w 1091 roku, gdy pewien szlachcic z południa Francji, Gaston IV z Béarn, postanowił podarować część włości klasztorowi kluniackiemu świętej Fides w Morlàas w Gaskonii. Gaston był zdeklarowanym zwolennikiem reform papieskich, brał udział w kampanii przeciwko Maurom z Półwyspu Iberyjskiego w 1087 roku, a następnie kontynuował walkę jako krzyżowiec. Dokument potwierdzający darowiznę dla klasztoru świętej Fides dowodzi, że działał on na rzecz zbawienia duszy własnej, a także swojej żony i dzieci, w nadziei, że „Bóg pomoże im na tym świecie w zaspokojeniu wszystkich potrzeb, a w przyszłości obdarzy ich życiem wiecznym”. W czasach Gastona większość przedstawicieli chrześcijańskiej szlachty zachodniej cieszyła się koneksjami z klasztorami, co miało istotny wpływ na tempo, z jakim po roku 1095 rozprzestrzenił się po Europie entuzjazm wobec krucjat. Częściowo wynikało to z faktu, że śluby składane przez rycerzy oddanych świętej wojnie stanowiły odzwierciedlenie ślubów zakonnych, a takie podobieństwo zdawało się potwierdzać skuteczność walki w imię Boga. Jeszcze ważniejszy był jednak fakt, że papiestwo powiązane z klasztorami, takimi jak w Cluny, opierało się na związkach z klasztorami łacińskiego Zachodu przy rozpowszechnianiu i wspieraniu idei krucjat.

Kolejną z dróg do zbawienia obranych przez Fulka Czarnego była pielgrzymka i zważywszy na jego wielokrotne peregrynacje do Jerozolimy, wyraźnie upodobał sobie tę formę pokuty. Później wspominał o oczyszczającej mocy tych doświadczeń, które pozostawiły go „w nastroju wzniosłym [i] radosnym”. Łacińscy pielgrzymi często podróżowali do miejsc bliżej położonych. Udawali się na przykład do Rzymu i Santiago de Compostela (w północno-zachodniej Hiszpanii), a nawet do lokalnych sanktuariów i kościołów, jednak Święte Miasto pozostało celem najbardziej upragnionym. O wyjątkowym znaczeniu Jerozolimy świadczyła również rozpowszechniona w średniowieczu praktyka umieszczania jej pośrodku mapy świata. Wszystko to przełożyło się na entuzjastyczne przyjęcie wezwania do krucjaty, ponieważ święta wojna jawiła się jako pewnego rodzaju zbrojna pielgrzymka, która za ostateczny cel stawiała sobie Jerozolimę5.

Wojna i przemoc w łacińskiej Europie

Rozpoczynając erę krucjat, papiestwo pragnęło pozyskać przede wszystkim jedną, konkretną grupę społeczną: rycerstwo łacińskiej Europy. W XI wieku ta wojskowa klasa nadal znajdowała się w fazie wczesnego rozwoju. Najważniejszą cechą średniowiecznego rycerza była umiejętność walki konnej[4]. I niemal zawsze towarzyszyło mu przynajmniej czterech lub pięciu służących, którzy pomagali swemu panu w dosiadaniu konia, dbali o jego uzbrojenie i aprowizację i potrafili walczyć jako piesi żołnierze.

Na początku ruchu krucjatowego ludzie ci nie wchodzili w skład regularnych armii. Większość rycerzy było wojownikami, ale jednocześnie władcami lub wasalami, posiadaczami ziemskimi lub rolnikami – skłonnymi do poświęcenia na wojaczkę nie więcej niż kilka miesięcy w roku. Często nawet nie potrafili walczyć w dobrze uformowanych, zdyscyplinowanych grupach.

Standardowa forma działań militarnych w jedenastowiecznej Europie, znana większej części rycerstwa, opierała się na organizowaniu lokalnych najazdów i potyczek. Były to zazwyczaj chaotyczne, szarpane starcia na krótkich dystansach oraz oblężenia rozsianych po Zachodzie zamków, wznoszonych z drewna lub kamienia. Niewielu łacińskich żołnierzy miało doświadczenie w wielkich bitwach, gdyż były one całkowicie nieprzewidywalne i zazwyczaj starano się ich unikać. Właściwie nikt spośród nich nie walczył w długotrwałych, dalekodystansowych kampaniach typu krucjaty. Święte wojny na Wschodzie wymagały zatem od chrześcijańskiego Zachodu udoskonalenia technik wojennych6.

Przed ogłoszeniem pierwszej krucjaty większość łacińskich rycerzy nadal uważała akty przemocy za grzeszne, aczkolwiek przyjęła się już koncepcja, według której niektóre wojny znajdowały uzasadnienie w oczach Boga. W dodatku narodziło się poczucie, że papiestwo skłonne jest usankcjonować pewnego rodzaju przemoc.

Na pozór chrześcijaństwo wydaje się być religią pokoju. Pisma Nowego Testamentu w wielu miejscach podkreślają, że Jezus odrzucał przemoc i jej zakazywał: począwszy od ostrzeżeń, że kto żyje przemocą, ginie od przemocy, aż do Kazania na górze, w którym nawoływał do nadstawienia drugiego policzka w odpowiedzi na cios. W kwestii przemocy nawet Stary Testament dawał jasne wskazówki w postaci Mojżeszowego przykazania „Nie zabijaj”. Jednak na przestrzeni I tysiąclecia n.e. chrześcijańscy teologowie, poszukujący zgodności między własną wiarą a ekspansywnymi dążeniami Imperium Rzymskiego, zaczęli kwestionować interpretację Pisma, które tak stanowczo potępiało wojnę. Stary Testament z pewnością nie jest jednoznaczny, jeśli weźmiemy pod uwagę dramatyczne zmagania Żydów o przetrwanie i serie świętych wojen usankcjonowanych przez Boga. A to sugerowało, że w odpowiednich okolicznościach dopuszczalna jest nawet wojna wywołana w akcie zemsty lub agresji. Co więcej, w Nowym Testamencie Jezus powiada, że przybył nie po to, aby przynieść pokój, lecz miecz, i sam użył bicza do wypędzenia lichwiarzy ze Świątyni.

Najbardziej wpływowym wczesnochrześcijańskim myślicielem, który zajmował się tymi zagadnieniami, był północnoafrykański biskup Augustyn z Hippony (354–430), uznany późnej za świętego. Jego teksty dały podwaliny pod ostateczne ukształtowanie się idei krucjat w papieskim rozumieniu. Augustyn twierdził bowiem, że wojna może być zarówno prawa, jak i uzasadniona, jeśli toczy się w ściśle określonych warunkach. Jego skomplikowane teorie uproszczono później do trzech zasad wojny sprawiedliwej: musiała zostać ogłoszona przez „uprawnioną władzę”, na przykład króla lub biskupa, posiadać znamiona „słusznej sprawy” (obrona przed wrogim atakiem lub odbicie utraconego terytorium) oraz rozpocząć się z „właściwych pobudek”, przy możliwie ograniczonej przemocy. Te trzy zasady stanowiły podłoże ruchu krucjatowego, jednak nie były na tyle silne, aby nadać wojnom rangę świętych.

Chociaż we wczesnym średniowieczu filozofia Augustyna służyła za „usprawiedliwienie” nieuniknionych form konfliktu zbrojnego, dopuszczalnego w oczach Stwórcy, wojna wciąż pozostawała grzechem. Z drugiej zaś strony uważano, że chrześcijańskie wojny święte są miłe Bogu i przyniosą ludziom biorącym w nich udział konkretne duchowe korzyści. Rozdźwięk pomiędzy tymi dwiema koncepcjami mógł zniknąć dopiero po wiekach sporadycznych i stopniowych eksperymentów natury teologicznej. Proces ten został przyspieszony przez wojenny entuzjazm „barbarzyńskich” władców, którzy objęli po Rzymianach rządy w Europie. Chrystianizacja tchnęła w łaciński model życia „germańską” akceptację dla wojny oraz nowego ideału wojownika. Przykładowo, za czasów Karolingów biskupi często finansowali, a nawet kierowali brutalnymi kampaniami na rzecz podboju i nawracania pogan wschodniej Europy[5]. Na przełomie tysiącleci powszechną praktyką wśród chrześcijańskiego kleru stało się błogosławienie broni i zbroi oraz kult rozmaitych „wojowniczych świętych”.

W drugiej połowie XI wieku zachodnie chrześcijaństwo zaczęło akceptować ideę świętej wojny. Na wczesnych etapach działalności ruchu reformatorskiego papiestwo zaczęło dostrzegać potrzebę posiadania zbrojnego ramienia, które wsparłoby realizację jego celów i zamanifestowało jego wolę. Wskutek tego niektórzy papieże finansowali kampanie wojenne i wzywali swoich zwolenników do obrony Kościoła, w zamian za bliżej nieokreślone korzyści duchowe. Doktryna i praktyka uświęconej przemocy rozwinęła się przede wszystkim za pontyfikatu papieża Grzegorza VII. Pragnąc utworzyć lojalną wobec Rzymu armię, Grzegorz przystąpił do reinterpretacji tradycji chrześcijańskiej. Od wieków teologowie opisywali wewnętrzną walkę z grzechem, którą toczą głęboko wierzący chrześcijanie, a samych mnichów często określali mianem „żołnierzy Chrystusa”. Grzegorz dostosował tę koncepcję do własnych celów, ogłaszając, że na całym świeckim społeczeństwie spoczywa obowiązek obrony Kościoła łacińskiego w walce zbrojnej, w której staną się „żołnierzami Chrystusa”.

Na początku swego pontyfikatu Grzegorz zaplanował ambitne militarne przedsięwzięcie, które można uznać za faktyczny pierwowzór krucjaty. W 1074 roku próbował rozpocząć świętą wojnę we wschodnim rejonie Morza Śródziemnego, wspierając greckich chrześcijan z Bizancjum, którzy „niczym bydło” mordowani byli przez muzułmanów z Azji Mniejszej. Łacinnikom walczącym w tej kampanii obiecano „nagrodę w niebie”. Ów wielki projekt jednak się nie powiódł. Stało się tak zapewne dlatego, że Grzegorz chciał poprowadzić kampanię osobiście. Sformułowana przez papieża w 1074 roku idea połączenia walki ze służbą Bogu i związana z nią duchowa nagroda nadal nie miały konkretnego uzasadnienia. Ale w latach 80. XI stulecia, gdy zaognił się konflikt papiestwa z niemieckim cesarzem, Grzegorz podjął zasadniczy krok w celu jej sprecyzowania. Napisał, że jego zwolennicy powinni wystąpić przeciwko cesarzowi i podjąć „ryzyko w walce, dzięki której zostaną im odpuszczone wszystkie grzechy”. Wydawało się, że udział w tej świętej wojnie miał tę samą moc oczyszczania duszy, co inne formy pokuty, gdyż – podobnie jak pielgrzymki – wiązał się z trudem i niebezpieczeństwem. To całkiem logiczne uzasadnienie przemocy znowu się nie przyjęło, choć w oczach późniejszych papieży miało być ważnym precedensem. Propagowana przez Grzegorza radykalna próba militaryzacji łacińskiego chrześcijaństwa spotkała się z potępieniem ze strony niektórych mu współczesnych, a w kręgach kościelnych oskarżano go o paranie się praktykami „nowymi, o jakich na przestrzeni wieków nie słyszano”. Jego wizja była tak skrajna, że gdy jego następca, papież Urban II, przedstawił bardziej wyważoną i starannie skonstruowaną formułę, wydawał się wręcz konserwatywny i spotkał się z mniejszą krytyką7.

Grzegorz VII wprowadził własną wizję świętej wojny, według której papież posiada niekwestionowane prawo do zwoływania armii do walki w imię Boga i Kościoła łacińskiego. Koncepcja usankcjonowanej przemocy znalazła swe miejsce wśród rozmaitych praktyk pokutnych i tym samym stała się istotną częścią idei krucjatowej. Niemniej jednak Grzegorza nie można uznać za głównego inspiratora wpraw krzyżowych, ponieważ nie potrafił uzasadnić idei świętej wojny na tyle, aby znaleźć oddźwięk wśród europejskich chrześcijan. To zadanie należało do papieża Urbana II.

ŚWIAT MUZUŁMAŃSKI

Wraz z końcem XI wieku i nadejściem ery krucjat europejscy Frankowie zwrócili się przeciw muzułmanom ze wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego. Głównym tego powodem nie było jednak dążenie do zniszczenia islamu czy też nawrócenia muzułmanów na chrześcijaństwo. Był to raczej skutek opanowania przez islam Ziemi Świętej i uświęconej Jerozolimy.

Wczesna historia islamu

Zgodnie z tradycją muzułmańską za datę powstania islamu przyjmuje się mniej więcej rok 610, w którym Mahometowi, niepiśmiennemu czterdziestoletniemu Arabowi pochodzącemu z Mekki (w dzisiejszej Arabii Saudyjskiej), za pośrednictwem archanioła Gabriela „objawiał” się Allah. Bóg przekazał mu święte słowa, które następnie spisano w księdze zwanej Koranem. Przez resztę życia Mahomet nawracał na monoteistyczną religię islamu wyznających politeizm Arabów z Mekki i przyległego do niej rejonu Hidżazu (zachodnie wybrzeże Półwyspu Arabskiego). Okazało się to zadaniem niełatwym. W roku 622 proroka zmuszono do ucieczki do pobliskiego miasta Medyny (z czasem podróż ta stała się datą początkową muzułmańskiego kalendarza). Mahomet rozpętał krwawą i długotrwałą wojnę religijną przeciw Mekce, ostatecznie zdobywając miasto na krótko przed swoją śmiercią, w 632 roku.

Religia stworzona przez Mahometa – islam, czyli poddanie się woli Boga – miała wspólne korzenie z judaizmem i chrześcijaństwem. Prorok zetknął się w Arabii i Cesarstwie Wschodniorzymskim z wyznawcami obu tych religii, zaś jego „objawienia” przedstawiono jako wysublimowaną i udoskonaloną wersję wcześniejszych wyznań. Z tego powodu Mahomet uznał Mojżesza, Abrahama, a nawet Jezusa za proroków, a cała sura (rozdział) Koranu została poświęcona Maryi Pannie.

Jeszcze za życia Mahometa rozpoczął się proces jednoczenia pod sztandarem islamu wojujących plemion Półwyspu Arabskiego. W ciągu kolejnych dekad muzułmańscy Arabowie, dowodzeni przez zdolnych i ambitnych kalifów (następców Proroka), stali się potężną siłą. Ich niespożyta energia współgrała z nienasyconą żądzą podboju, podsycaną przez zamieszczone w Koranie nakazy rozprzestrzeniania po świecie muzułmańskiej religii i islamskiego prawa. Stosowana przez Arabów taktyka zdobywania coraz to nowych terytoriów wytyczyła także wyraźną ścieżkę rozwoju ideowego. Zamiast wymuszać na podbitych narodach całkowite poddaństwo i natychmiastowe przyjęcie islamu, muzułmanie zezwalali „ludom Księgi”, takim jak żydzi i chrześcijanie, na wyznawanie wiary przodków w zamian za podatek pogłówny.

W połowie lat 30. VII wieku nieujarzmione i szybkie konne armie arabskie rozprzestrzeniły się z Półwyspu Arabskiego na inne obszary. Do roku 650 ich postępy były ogromne. Do arabsko-islamskiego państwa błyskawicznie zostały wchłonięte Palestyna, Syria, Irak, Iran i Egipt. W kolejnym stuleciu tempo podbojów nieco spadło, ale ekspansja trwała nadal, i w połowie VIII wieku świat muzułmański rozciągał się od rzeki Indus i granic Chin na wschodzie, przez Afrykę Północną, aż do Hiszpanii i południowej Francji na zachodzie.

Istotnym momentem dla przyszłej historii krucjat było odebranie Jerozolimy Bizantyjczykom w 638 roku. Dla wyznawców islamu to starożytne miasto stało się trzecim spośród świętych miejsc, po Mekce i Medynie. Po części wynikało to z Abrahamowej spuścizny islamu, a po części z wiary, że Mahomet wstąpił do nieba w Jerozolimie podczas „podróży nocnej”, co wiązało się także z tradycją utożsamiania Świętego Miasta z miejscem, w którym nastąpi nieunikniony koniec czasów.

W pewnym okresie bardzo popularne były twierdzenia, że świat islamski mógł pochłonąć całą Europę, gdyby Konstantynopol nie odparł dwukrotnie (w 673 i 718 roku) jego inwazji i gdyby Karol Młot, frankijski dziad Karola Wielkiego, nie pokonał muzułmanów pod Poitiers w 732 roku. Niezależnie od swej wagi, wydarzenia te obnażyły fundamentalną słabość islamu: niemożliwe do zlikwidowania podziały religijne oraz polityczne. U ich podstaw leżały spory dotyczące praw kalifów jako następców Mahometa oraz interpretacji jego „objawień”.

Problemy te stały się widoczne już w 661 roku, kiedy ustanowiona linia „prawowiernych kalifów” skończyła się wraz ze śmiercią Alego (kuzyna i zięcia Proroka), a także wraz z rozwojem potęgi konkurującego arabskiego klanu – dynastii Umajjadów. Umajjadzi jako pierwsi przenieśli stolicę poza granice Arabii, osiedlając się w Damaszku, wielkiej syryjskiej metropolii, skąd sprawowali kontrolę nad światem islamu aż do połowy VIII wieku. W tym samym okresie w siłę urośli szyici (dosłownie „partia” lub „frakcja”). Według zasad tego odłamu islamu do tytułu kalifa uprawnieni byli tylko potomkowie Alego i jego żony Fatimy, córki Mahometa. Na początku szyiccy muzułmanie podważali autorytet polityczny głównego, sunnickiego nurtu islamu, jednak z czasem schizma pomiędzy tymi dwoma odłamami wiary nabrała także wymiaru doktrynalnego, ponieważ szyici wypracowali specyficzny stosunek do teologii, a także do rytuałów religijnych oraz prawa8.

Rozbicie świata muzułmańskiego

Na przestrzeni kolejnych czterech wieków podziały w świecie muzułmańskim pogłębiły się. W 750 roku krwawy przewrót położył kres panowaniu Umajjadów, co zapewniło władzę innej arabskiej dynastii – Abbasydów. Dynastia ta przeniosła centrum sunnickiego islamu jeszcze dalej od arabskiej ojczyzny, zakładając w Iraku nową stolicę – Bagdad – miasto zbudowane specjalnie w tym celu. Ten wizjonerski zamysł miał doniosłe i daleko idące konsekwencje. Obwieszczał bowiem wszechstronną polityczną, kulturową i ekonomiczną zmianę orientacji sunnickiej elity rządzącej, odsuwając jej zainteresowanie od bliskowschodniego Lewantu w stronę Mezopotamii – kolebki starożytnej cywilizacji, leżącej między potężnymi rzekami Eufrat i Tygrys, zwanej czasem Żyznym Półksiężycem – oraz w kierunku perskiego Iranu i dalej na wschód. Patronat Abbasydów zmienił także Bagdad w jedno z najwspanialszych światowych centrów nauki i filozofii. Przez następnych pięćset lat serce sunnickiego islamu nie biło ani w Syrii, ani w Ziemi Świętej, ale w Iraku i Iranie.

Dominacja Abbasydów zbiegła się jednak ze stopniowym rozczłonkowaniem rozległego państwa islamskiego. Muzułmańscy władcy Półwyspu Iberyjskiego, określani czasem mianem Maurów, odłączyli się i utworzyli w VIII wieku niezależne władztwo. Na przestrzeni dekad stopniowo pogłębiała się też przepaść pomiędzy sunnickim a szyickim odłamem islamu. Społeczności szyickich muzułmanów nadal żyły pośród sunnitów na obszarach Bliskiego i Środkowego Wschodu, przeważnie w pokoju. Jednak w roku 969 pewna szczególnie stanowcza grupa szyitów przejęła kontrolę nad Afryką Północną. Stojąca na jej czele dynastia Fatymidów, wywodząca swój rodowód od Fatimy, córki Mahometa, ustanowiła własnego kalifa, odrzucając zwierzchnictwo sunnickiego Bagdadu. Fatymidzi wkrótce okazali się groźnym przeciwnikiem, odbierając Abbasydom rozległe obszary na Bliskim Wschodzie, wraz z Jerozolimą, Damaszkiem i częściami wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego. W drugiej połowie XI wieku Abbasydzi i Fatymidzi stali się zatwardziałymi wrogami. Stąd też w przededniu krucjat islam był podzielony, co uniemożliwiało muzułmańskim władcom Egiptu i Iraku zaoferowanie sobie wzajemnego wsparcia i przeciwstawienia się chrześcijańskiej inwazji.

W miarę pogłębiania się wrogości pomiędzy sunnitami a szyitami malały wpływy kalifów abbasydzkich i fatymidzkich. Pozostali oni władcami nominalnymi, i chociaż w teorii zachowali absolutną kontrolę nad sprawami religijnymi i politycznymi, w rzeczywistości utracili władzę wykonawczą na rzecz swoich świeckich zastępców: sułtana w Bagdadzie i wezyra w Kairze.

W XI wieku nastąpiła jeszcze jedna dramatyczna zmiana, która wstrząsnęła światem islamu. Było to przybycie Turków. Od około 1040 roku te koczownicze plemiona z Azji Środkowej, znane ze swojej agresji i sztuki posługiwania się łukiem w trakcie jazdy konnej, zaczęły przenikać na tereny Bliskiego Wschodu. W migracji przodował szczególnie klan Seldżuków, przybywający ze stepów rosyjskich za Morzem Aralskim. Nieustraszeni Seldżucy przyjęli sunnicki islam, deklarując absolutną lojalność wobec abbasydzkiego kalifa, a także ochoczo zastąpili osiadłą arabską oraz perską arystokrację z Iranu i Iraku. W roku 1055 wódz Seldżuków, Tughril Beg, został mianowany sułtanem Bagdadu i przejął zwierzchnictwo nad sunnickim islamem. Funkcja ta była dziedziczona w jego dynastii przez ponad wiek. Pojawienie się seldżuckich Turków wniosło do świata Abbasydów powiew nowego życia i zjednoczyło go. Niespożyta energia Seldżuków i ich zawziętość w boju wkrótce przyniosły rozległe zdobycze. Na południu Fatymidzi zostali odparci i utracili Damaszek oraz Jerozolimę. W Azji Mniejszej najeźdźcy odnieśli znaczące zwycięstwa nad Bizancjum, a jeden z ich odłamów założył własny, niezależny sułtanat w Anatolii.

Do wczesnych lat 90. XI wieku Seldżucy zmienili oblicze sunnickiego świata muzułmańskiego. Sułtanem został Malik Szah, ambitny i zdolny wnuk brata Tughril Bega. Wraz ze swoim bratem Tutuszem utrzymywali względnie stabilne rządy w Mezopotamii i w większej części Lewantu. To nowe tureckie imperium, czasem zwane sułtanatem Wielkich Seldżuków, zostało zbudowane na fundamencie tyranii i wrogości wobec szyitów, uznanych za niebezpiecznych wrogów i heretyków, przeciw którym sunnici chcieli się zjednoczyć. Jednak w chwili śmierci Malika Szaha, która nastąpiła w 1092 roku, wielkie władztwo rozpadło się na skutek sporów o sukcesję i wojny domowej. Jego dwaj młodzi synowie starli się w walce o tytuł sułtana oraz o kontrolę nad Irakiem i Iranem, podczas gdy w Syrii Tutusz usiłował objąć samodzielne rządy. Kiedy w 1095 roku zginął w bitwie, jego synowie Ridwan i Dukak poróżnili się o dziedzictwo, zajmując odpowiednio Aleppo i Damaszek. Jednocześnie sytuacja szyickiego Egiptu nieco się poprawiła. Następujące kolejno po sobie zgony fatymidzkiego kalifa w 1094 i jego wezyra w 1095 roku wywołały gwałtowną zmianę, której kulminacją było wyniesienie do władzy nowego wezyra o armeńskich korzeniach, Al-Afdala. Tak więc w roku rozpoczęcia krucjat świat wyznawców sunnickiego islamu był rozbity i pełen niepokojów, a nowy władca fatymidzkiego Egiptu stawiał dopiero pierwsze kroki w rządach. Nie ma dowodów na to, że chrześcijanie na Zachodzie wiedzieli o tych trudnościach, więc nie można uznać ich za bezpośredni bodziec do rozpoczęcia świętej wojny. Jednak czas rozpoczęcia pierwszej krucjaty był dla krzyżowców korzystny9.

Bliski Wschód pod koniec XI wieku

Rozbicie świata muzułmańskiego pod koniec XI wieku wywarło ogromny wpływ na przebieg krucjat, podobnie jak specyficzna kulturalna, etniczna i polityczna struktura Bliskiego Wschodu. Tak naprawdę region ten, który stał się polem bitwy w wojnie o Ziemię Świętą, nie może być uznany za świat muzułmański w ścisłym znaczeniu. Względnie tolerancyjny stosunek do podbitych, przyjęty w czasach wczesnej arabsko-islamskiej ekspansji, spowodował, że nawet po kilku stuleciach zachował się bardzo wysoki odsetek tubylczej ludności chrześcijańskiej – od Greków i Ormian po Syryjczyków i Koptów. Przetrwały także enklawy żydowskie. Na całym Wschodzie nadal obecne były społeczności Beduinów, mówiących po arabsku muzułmanów prowadzących koczowniczy tryb życia, z których niewielu uznawało jakiekolwiek stałe zwierzchnictwo. Ta dawno ukształtowana struktura osadnictwa została zaakceptowana przez mniejszą liczebnie muzułmańską elitę rządzącą, którą tworzyli Arabowie, część Persów i nowo przybyli Turcy. Bliski Wschód był zatem mozaiką różnych grup społecznych i wyznaniowych, a nie zwartym bastionem islamu.

Dla głównych potęg politycznych islamskiego świata Lewant miał znaczenie drugorzędne, pomimo politycznego i duchowego znaczenia ośrodków takich jak Jerozolima i Damaszek. Dla sunnickich Seldżuków i szyickich Fatymidów prawdziwymi centrami gospodarczymi i ośrodkami władzy oraz tożsamości kulturowej pozostawały Mezopotamia oraz Egipt. Bliski Wschód zasadniczo stanowił strefę graniczną pomiędzy tymi dwoma obszarami wpływów, o którą niekiedy można było współzawodniczyć, ale która miała na ogół mniejsze znaczenie. Nawet za czasów rządów Malika Szaha nie podjęto konkretnej próby, mającej na celu podporządkowanie Syrii i włączenie jej do sułtanatu, a duża część regionu pozostała w rękach żądnych władzy, częściowo niezależnych wodzów.

Dlatego też, gdy armie krzyżowców dotarły na Bliski Wschód, nie była to inwazja na centrum świata islamu, bo wojna toczyła się na jego rubieżach, ale raczej walka o kontrolę nad ziemią, która w pewien sposób stanowiła pogranicze także dla muzułmanów. Obszar ten zamieszkiwali chrześcijanie, wyznawcy judaizmu oraz sami muzułmanie, którzy na przestrzeni wieków przywykli do podbojów dokonywanych przez zewnętrznych wrogów: Bizancjum, Persję, Arabów lub Turków.

Islamska wojna i dżihad

W drugiej połowie XI wieku styl i praktyka prowadzenia wojny przez muzułmanów ulegały zmianom. Trzonem każdej tureckiej siły zbrojnej byli lekko opancerzeni jeźdźcy dosiadający rączych koników, uzbrojeni w mocny kompozytowy łuk, który umożliwiał zasypywanie przeciwnika gradem strzał wyrzucanych z wysokości końskiego grzbietu. Wojownik mógł mieć lekką lancę, jednosieczny miecz, topór lub sztylet, a siła armii opierała się na szybkości i zwrotności, co wespół dawało przewagę nad przeciwnikiem.

Turcy stosowali głównie dwie tradycyjne taktyki. Jedną było okrążenie, podczas którego wroga otaczała ze wszystkich stron szybko poruszająca się i kłębiąca chmara konnych wojowników, zasypujących go nieprzerwanym gradem strzał. Drugą był pozorny odwrót – technika polegająca na odwróceniu się do wroga plecami podczas bitwy, w nadziei sprowokowania pochopnego pościgu, który złamałby dyscyplinę i formację oraz wystawiłby przeciwnika na niespodziewany kontratak. Ten styl walki wciąż był preferowany przez Seldżuków z Azji Mniejszej, jednak Turcy z Syrii i Palestyny przejęli szerszą gamę perskich oraz arabskich technik wojskowych, wykorzystując ciężej opancerzonych jeźdźców z lancami, a także większe oddziały piechoty przystosowane do wymogów działań oblężniczych. Na Bliskim Wschodzie najbardziej powszechnymi formami prowadzenia wojen były najazdy, potyczki oraz wyniszczające spory o władzę, ziemię czy majątki10. Teoretycznie jednak muzułmańscy żołnierze mogli zostać wezwani do boju w imię większej sprawy, jaką niewątpliwie była święta wojna.

Islam popierał działania wojenne już od początków swojego istnienia. Sam Mahomet poprowadził szereg kampanii wojskowych w celu podporządkowania sobie Mekki, a gwałtowna ekspansja świata muzułmańskiego w VII i VIII wieku była efektem uświęconego obowiązku szerzenia islamskiej władzy. Stąd też związanie wiary i przemocy w islamie nastąpiło szybciej i było bardziej naturalne niż ten sam związek, który rozwinął się w chrześcijaństwie.

Definiując rolę wojny w islamie, muzułmańscy myśliciele odwoływali się do Koranu i do hadisów, „tradycji” lub powiedzeń przypisywanych Mahometowi. Teksty te dostarczały wiele przykładów na to, że Prorok popierał „zmagania na ścieżce Boga”. We wczesnym okresie islamu dyskutowano nad znaczeniem tych faktycznych „zmagań” lub nad dżihadem (dosłownie „zmaganie”) i debata ta trwa do dzisiaj. Muzułmańscy mistycy, czyli sufi, twierdzili na przykład, że najważniejsze było wewnętrzne zmaganie się z grzechem i błędami, co określano mianem „dużego dżihadu”. Jednak pod koniec VIII wieku obeznani w prawie religijnym sunniccy muzułmanie przystąpili do sformalizowania teorii popierającej „mały dżihad”, czyli „wystąpienie z bronią”. Uzasadniali go dowodami kanonicznymi. Po pierwsze, powoływali się na wersety z dziewiątej sury Koranu, które głosiły: „Zwalczajcie bałwochwalców w całości, tak jak oni was zwalczają w całości”. A po drugie – na hadisy, takie jak deklaracja Mahometa, według której: „Poranna lub wieczorna wyprawa ścieżką Boga jest lepsza od świata i wszystkich jego dóbr, a dla człowieka pozostanie w bitewnym szeregu jest lepsze od sześćdziesięciu lat modlitw”.

Traktaty prawnicze z wczesnego okresu dominacji islamu stwierdzały, że dżihad jest obowiązkiem każdego sprawnego fizycznie muzułmanina, chociaż powinność ta dotyczyła przede wszystkim grupy, nie zaś poszczególnych osób. Z kolei odpowiedzialność za przywództwo w całości spoczywało na kalifie. Odwołując się do hadisów, według których „Bramy Raju kryją się w cieniu mieczy”, traktaty te potwierdzały również to, że ludzie walczący w świętej wojnie zasłużyli na wstęp do Raju. Znawcy prawa kanonicznego sugerowali ponadto formalny podział świata na dwie sfery – Dar al-Islam, czyli „Dom pokoju” (obszar, w którym dominuje władza i prawo islamu), oraz Dar al-harb, czyli „Dom wojny” (reszta świata). Wyrażanym bezpośrednio celem dżihadu było prowadzenie nieustannej, świętej wojny w Dar al-harb, dopóki cała ludzkość nie przyjmie islamu lub nie podda się władzy muzułmanów. W związku z tym niedozwolone były trwałe traktaty pokojowe z niemuzułmańskimi wrogami, a zawieszenie broni nie mogło trwać dłużej niż dziesięć lat.

Z upływem wieków, zakodowany w tej klasycznej teorii dżihadu impuls napędzający ekspansję, stopniowo osłabł. Plemiona arabskie zaczęły prowadzić bardziej osiadły tryb życia i handlować z niemuzułmanami, na przykład z Bizancjum. Święte wojny z niewiernymi, takimi jak chrześcijanie, trwały nadal, choć wybuchały coraz rzadziej i często były wzniecane oraz kontynuowane przez muzułmańskich emirów, bez zachęty kalifatu. W XI wieku władcy sunnickiego Bagdadu interesowali się pojęciem dżihadu bardziej w kontekście umocnienia ortodoksyjnego islamu poprzez zwalczanie „heretyckich” szyitów niż w odniesieniu do świętych wojen przeciw chrześcijaństwu. Pomysł zaangażowania islamu w długotrwałą walkę w celu rozszerzania granic i podporządkowania sobie niemuzułmanów miał słabe poparcie, podobnie jak idea zjednoczenia się w obronie wiary islamskiej i jej terytoriów. Zatem gdy chrześcijanie rozpoczęli krucjaty, koncepcja świętej walki zdawała się uśpiona w łonie religii islamskiej, chociaż jej zasadnicze ramy pozostały nienaruszone11.

Islam i chrześcijańska Europa w przeddzień krucjat

Bez odpowiedzi pozostaje drażliwe i niezręczne pytanie: czy to świat muzułmański sprowokował krucjaty, czy też święte wojny łacinników były aktem agresji? Ta fundamentalna kwestia wymaga oceny stopnia zagrożenia, jakie w XI wieku stanowił islam dla chrześcijańskiego Zachodu. Z jednej strony, muzułmanie napierali na granice Europy. Na wschodzie Azja Mniejsza od wielu pokoleń była polem bitwy między islamem a Cesarstwem Bizantyjskim, zaś muzułmańskie armie ponawiały próby zdobycia wielkiej metropolii chrześcijaństwa – Konstantynopola. Na południowym zachodzie muzułmanie nadal sprawowali kontrolę nad długimi traktami Półwyspu Iberyjskiego i pewnego dnia mogli ponownie ruszyć na północ, za Pireneje. W rzeczywistości jednak w przeddzień krucjat Europa nie była w żaden sposób zmuszona do walki na śmierć i życie. Nad światem śródziemnomorskim nie wisiała groźba rzezi ani zorganizowanego najazdu, gdyż pomimo tego, że iberyjscy Maurowie i małoazjatyccy Turcy byli wyznawcami tej samej religii, nigdy nie zjednoczyli się we wspólnym celu.

Po pierwszym okresie agresywnej islamskiej ekspansji relacje pomiędzy sąsiadującymi ze sobą chrześcijańskimi i muzułmańskimi organizmami politycznymi nie wyróżniały się niczym nadzwyczajnym. Charakteryzowały ją, podobnie jak każdą relację między potencjalnymi rywalami, okresy konfliktu i względnego pokoju. Nie ma wielu dowodów, które wskazywałyby na zwarcie się tych dwóch światowych religii w nieuniknionym i odwiecznym „konflikcie cywilizacji”. Przykładowo, od X stulecia w stosunkach między islamem a Bizancjum pojawił się pewien przekorny, aczkolwiek wzajemny szacunek, a konflikty nie różniły się zbytnio od relacji pomiędzy Grekami a ich słowiańskimi lub łacińskimi sąsiadami na Zachodzie.

Nie oznacza to jednak, że w ówczesnym świecie panowały pokój i harmonia. Bizantyjczycy skwapliwie wykorzystywali każdą oznakę słabości muzułmanów. I tak w 969 roku, kiedy państwo Abbasydów uległo rozbiciu, greckie wojska ruszyły na wschód, odbijając znaczą część Azji Mniejszej wraz ze strategicznie położoną Antiochią. Kiedy ziemie te opanowali Turcy seldżuccy, Bizancjum znowu stanęło w obliczu zagrożenia. W 1071 roku Seldżucy zmiażdżyli armię cesarską w bitwie pod Manzikertem (we wschodniej Azji Mniejszej), i chociaż historycy przestali uważać to zdarzenie za całkowitą klęskę Greków, był to dotkliwy cios, który poprzedził utratę terytoriów w Anatolii na rzecz Turków. Piętnaście lat później Seldżucy odzyskali także Antiochię.

Jednocześnie w Hiszpanii i Portugalii[6] chrześcijanie zaczęli przejmować ziemie z rąk Maurów, i w 1085 roku iberyjscy łacinnicy odnieśli symboliczne zwycięstwo, odzyskując Toledo, dawną chrześcijańską stolicę Hiszpanii. Niemniej jednak stopniowa ekspansja chrześcijan na południe była wówczas stymulowana przez czynniki polityczne i ekonomiczne, a nie ideologię religijną. Konflikt na Półwyspie Iberyjskim zaostrzył się po 1086 roku, gdy fanatyczna islamska sekta znana jako Almorawidzi najechała Hiszpanię z Afryki Północnej, zajmując miejsce pozostających na półwyspie Maurów. Ta nowa władza wzmocniła opór muzułmański, odnosząc kilka znaczących zwycięstw nad chrześcijanami z północy. Mimo to nie można stwierdzić, że agresja Almorawidów przyczyniła się do krucjat, jako że łacińskie święte wojny rozpoczęte pod koniec XI wieku miały na uwadze Lewant, a nie Półwysep Iberyjski.

Co zatem wywołało wojnę w Ziemi Świętej między chrześcijanami a muzułmanami? W pewien sposób krucjaty stanowiły reakcję na akt muzułmańskiej agresji – zajęcie przez wyznawców islamu świętej Jerozolimy. Jednak wydarzenie to miało miejsce w 638 roku, więc nie była to świeża uraza. Na początku XI wieku Świątynia Grobu Pańskiego, gdzie według tradycji znajdowało się miejsce ukrzyżowania i zmartwychwstania Chrystusa, została częściowo zburzona przez chwiejnego fatymidzkiego władcę, który zapisał się w historii jako szalony kalif Al-Hakim. Rozpoczęte przez niego prześladowanie lokalnej ludności chrześcijańskiej trwało ponad dekadę, do momentu, kiedy ogłosił się żyjącym Bogiem i zwrócił się przeciwko własnym, muzułmańskim poddanym. Napięcie wzrosło także w 1027 roku, gdy pojawiły się doniesienia o ciskaniu kamieni przez muzułmanów w obrębie kompleksu Grobu Pańskiego. Jeszcze później liczni chrześcijanie za Zachodu, usiłujący odbyć pielgrzymkę do Lewantu, donosili o trudnościach w dostępie do miejsc świętych i o represjach w Palestynie wobec wyznawców wschodniego chrześcijaństwa.

Dwie arabskie relacje przedstawiają ważne, aczkolwiek odmienne spojrzenie na te zagadnienia. Ibn al-Arabi, muzułmański pielgrzym z Hiszpanii, który wyruszył do Ziemi Świętej w 1092 roku, opisywał Jerozolimę jako kwitnące centrum religijne, gościnne zarówno dla muzułmanów, jak i chrześcijan oraz wyznawców judaizmu. Zauważył, że chrześcijanom pozwalano na utrzymywanie kościołów w dobrym stanie i nie informował o żadnych przeszkodach lub nadużyciach wobec pielgrzymów – ani greckich, ani łacińskich. Dla kontrastu, pochodzący z Aleppo kronikarz Al-Azimi w połowie XII wieku napisał, że „ludzie z portów syryjskich uniemożliwiali frankijskim i bizantyjskim pielgrzymom dotarcie do Jerozolimy. Ci, którzy przeżyli, zanieśli te wieści do swoich krajów. I tak sprowokowali swoje wojsko do inwazji”. Najwyraźniej Al-Azimi wierzył, że to muzułmańskie ataki dały impuls do krucjat12.

W rzeczywistości, w oparciu o istniejące dowody, sprawę można interpretować dwojako. Muzułmanie i chrześcijanie toczyli ze sobą wojny na wiele wieków przed rokiem 1095. Jak daleko nie spojrzeć w przeszłość, bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że islam zajmował terytoria chrześcijan, w tym Jerozolimę, a pielgrzymi i chrześcijanie żyjący w Ziemi Świętej mogli być prześladowani. Z drugiej jednak strony, bezpośrednie rozpoczęcie krucjat nie dowodzi, aby ta ponadnarodowa religijna wojna zapowiadała się od dawna i była nieunikniona. Islam nie zamierzał rozpoczynać wielkiej ofensywy przeciw Zachodowi. Muzułmańscy władcy Bliskiego Wschodu nie planowali czystek etnicznych czy też szczególnego ucisku mniejszości religijnych. W Lewancie zdarzało się, że chrześcijańscy i muzułmańscy sąsiedzi żyli w konflikcie lub przejawiali wzajemną nietolerancję, w istocie jednak ich stosunki nie różniły się zbytnio od politycznych, militarnych i społecznych konfliktów, które nie były niczym nadzwyczajnym w tamtych czasach.

[1] Nawet w czasach współczesnych wiele wersji historii krucjat spisanych przez „zachodnich” badaczy uległo w pewnym stopniu tendencyjnej koloryzacji (świadomej lub nieświadomej), ponieważ przeważnie prezentowano tę epokę z punktu widzenia chrześcijan. Ta wrodzona stronniczość może przejawiać się dość subtelnie, np. poprzez opisanie wyniku danej bitwy jako zwycięstwa lub porażki, triumfu lub katastrofy. W niniejszej rozprawie, podzielonej na pięć części, podjąłem we wszystkich istotniejszych partiach świadomą próbę przeciwstawienia się temu trendowi poprzez zmianę punktu widzenia z zachodnioeuropejskiego i chrześcijańskiego na bliskowschodni, muzułmański. Rdzeń książki, obejmujący wydarzenia związane z trzecią krucjatą, koncentruje się na relacjach między dwoma głównymi bohaterami – Saladynem a Ryszardem Lwie Serce.

[2] Spośród pełnych zapału mieszkańców dzisiejszej Francji, w 1095 roku rekrutowało się wielu bojowników o Ziemię Świętą. I chociaż nie wszyscy krzyżowcy wywodzili się z tego narodu, współcześni im kronikarze, szczególnie ci, którzy wzorem muzułmanów patrzyli na Europę Zachodnią z zewnątrz, określali wszystkich chrześcijańskich uczestników świętych wojen mianem „Franków” (po arabsku Ifranj). Dlatego też Frankami nazywano krzyżowców i tych zachodnich Europejczyków, którzy osiedlili się na Bliskim Wschodzie.

[3] Zwolennicy tego łacińskiego odłamu chrześcijaństwa, dzisiaj powszechnie znanego jako rzymski katolicyzm, w średniowieczu określani byli bardziej precyzyjnym terminem „łacinników”.

[4] Według dzisiejszych standardów, jedenastowieczne konie były niewielkie – przy średniej wysokości dwunastu dłoni, większość z nich zostałaby obecnie zaliczona do kuców. Mimo to były one horrendalnie drogie, zarówno w zakupie, jak i w utrzymaniu, wymagały bowiem paszy, podkucia i opieki wybranego do tego celu giermka. Większość rycerzy potrzebowała także przynajmniej jednego dodatkowego, lżejszego wierzchowca podróżnego. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów, konie bojowe dawały wojownikom wielką przewagę w bezpośrednim starciu, zapewniając im możliwość ataku z większej wysokości, a także większą szybkość i mobilność. W miarę ulepszania wyposażenia, technik walki i treningu, rycerze używający siodeł ze strzemionami zapewniającymi większą równowagę rozwinęli także zdolność do używania ciężkiej włóczni lub lancy trzymanej pod ramieniem oraz do współpracy w zmasowanej szarży. Brutalna siła tego typu ataku mogła całkowicie zmieść nieprzygotowanego przeciwnika.

[5] Autor ma tu na myśli misje w Bawarii i Fryzji, które z jego punktu widzenia są „wschodnią Europą” (przyp. red.).

[6] Rozróżnienie na Hiszpanię i Portugalię, jakiego dokonuje autor, w tym kontekście nie jest poprawne, ponieważ przed 1085 rokiem nie było organizmu takiego jak Portugalia (przyp. red.).

1. Zarówno w okresie średniowiecza, jak i później, krucjaty prowadzono na różnych terenach, lecz u szczytu ich popularności i znaczenia – w latach od 1095 do 1291 – celem chrześcijańskich wypraw był Bliski Wschód. W rezultacie niniejsza praca dotyczy głównie wydarzeń związanych z Ziemią Świętą. Interpretacja geograficznych granic Ziemi Świętej jest szeroka. Według jednej z definicji obszar ten może być uważany za mniej więcej równoznaczny z granicami dzisiejszego państwa Izrael, włącznie z terenami znajdującymi się pod zwierzchnictwem Palestyny. Jednak w okresie średniowiecza chrześcijanie zachodniej Europy mieli bardziej mgliste pojęcie na temat Ziemi Świętej, czasem włączając w jej granice inne miejsca o znaczeniu religijnym – takie jak Antiochia (miasto leżące obecnie w południowo-wschodniej Turcji). W epoce krucjat muzułmanie także odnosili pojęcie al-Kuds („Święte Miasto”) zarówno w węższym, jak i w szerszym kontekście do obszaru znanego jako Bilad al-Szam (Wybrzeże). Opisane w niniejszej książce wojny w Ziemi Świętej dotyczą zatem terenów od współczesnego Izraela, Jordanii, Libanu i Syrii, po części Turcji oraz Egiptu. Obecnie rejon ten jest określany mianem Środkowego Wschodu, co nie jest do końca precyzyjnym stwierdzeniem. Ściśle rzecz biorąc, Bliski Wschód ogranicza się do obszarów nadbrzeżnych, zaś Środkowy Wschód to obszary za Eufratem. W niniejszej pracy występuje także termin „Lewant” odnoszący się do śródziemnomorskich obszarów na wschodzie – słowo to zaś wywodziło się z francuskiego lever(wzejść) i odnosiło się do wschodu słońca. Przegląd ostatnich dokonań w badaniach nad krucjatami patrz: G. Constable, „The Historiography of the Crusades”, The Crusades from the Perpestive of Byzantium and the Muslim World, ed. A.E. Laiou, R.P. Mottahedeh (Washington, DC, 2001), s. 1–22; M. Balard, Croisades et Orient Latin, XI–XIV siècle (Paris, 2001); R. Ellenblum, Crusader Castles and Modern Histories (Cambridge, 2007); C. Hillenbrand, The Crusades: Islamic Perspectives (Edinburgh, 1999); N. Housley, Contesting the Crusades (Oxford, 2006); N. Housley, Fighting for the Cross (New Heaven, London, 2008); A. Jotischky, Crusading and the Crusader States (Harlow, 2004); H.E. Mayer, The Crusades, trans. J. Gillingham, 2nd edn (Oxford, 1988); T.F. Madden, The New Concise History of the Crusades (Lanham, 2006); N. Jaspert, The Crusades (New York, London, 2006); J. Richard, The Crusades, 1071–1291, trans. J. Birrell (Cambridge, 1999); J.S.C. Riley-Smith (ed.), The Oxford Illustrated History of the Crusades (Oxford, 1995); J.S.C. Riley-Smith, The Crusades: A History, 2nd edn (London, New York, 2005); C.J. Tyerman, God’s War: A New History of the Crusades (London, 2006).

2. B.S. Bachrach, „The pilgrimages of Fulk Nerra, count of the Angevins, 987–1040”, Religion, Culture and Society in the Early Middle Ages, ed. T.F.X. Noble, J.J. Contreni (Kalamazoo, 1987), s. 205–217.

3. Raul Łysy, Opera, ed. J. France, N. Bulst, P. Reynolds (Oxford, 1989), s. 192. Okres późnego antyku, chrystianizacja Europy oraz wczesne chrześcijaństwo patrz: R. Fletcher, The Conversion of Europe (New York, 1998); P. Brown, The Rise of Western Christendom (Oxford, 1996); J. Herrin, B. Hamilton, The Christian World of the Middle Ages (Stroud, 2003). Na temat Franków patrz: E. James, The Franks (Oxford, 1988). O użyciu pojęcia „Frankowie” w kontekście krucjat patrz: J.S.C. Riley-Smith, The First Crusaders, 1095–1131 (Cambridge, 1997), s. 64–65. O erze Karolingów oraz wczesnym średniowieczu patrz: R. McKitterick, The Frankish Kingdoms under the Carolingians 751–987 (London, 1983); R. McKitterick, The Early Middle Ages: Europe 400–1000 (2001); C. Wickham, Framing the Early Middle Ages: Europe and the Mediterranean, 400–800 (Oxford, 2005).

4. Papież nie zgadzał się z tym, ponieważ najważniejszy apostoł Chrystusa, św. Piotr, był pierwszym biskupem Rzymu, a jego następcy powinni być traktowani nie tylko jako głowy Kościoła Łacińskiego na Zachodzie, ale także jako najwyżsi przywódcy duchowi całego świata chrześcijańskiego. Nic dziwnego, że taki pogląd nie miał poparcia greckiego ortodoksyjnego patriarchy w Konstantynopolu, a dysputa związana z tą zasadą oraz szerszą doktryną przyczyniła się do otwartego zerwania, tj. schizmy, w 1054 roku między tymi dwoma odłamami europejskiego chrześcijaństwa. O średniowiecznym papiestwie, papieżu Grzegorzu VII oraz papieskim ruchu reformatorskim patrz: W. Ullmann, A Short History of the Papacy in the Middle Ages (London, 1974); C. Morris, The Papal Monarchy: The Western Church from 1050 to 1250 (Oxford, 1989); H.E.J. Cowdrey, Pope Gregory VII, 1073–1085 (Oxford, 1998); U.-R. Blumenthal, The Investiture Controversy: Church and Monarchy from the Ninth to the Twelfth Century (Philadelphia, 1988).

5. Raul Łysy, Opera, s. 60; M. G. Bull, Knightly Piety and the Lay Response to the First Crusade: The Limousin and Gascony, 970–1130 (Oxford, 1993), s. 158. O średniowiecznej religii, monastycyzmie oraz pielgrzymce patrz: M.G. Bull. „Origins”, The Oxford Illustrated History of the Crusades, ed. J.S.C. Riley-Smith (Oxford, 1995), s. 13–33; B. Hamilton, Religion in the Medieval West (London, 1986); C.H. Lawrence, Medieval Monasticism: Forms of Religious Life in Western Europe in the Middle Ages, 3rd edn (London, 2001); J. Sumption, Pilgrimage: An Image of Mediaeval Religion (London, 1975); B. Ward, Miracles and the Medieval Mind, 2nd edn (London, 1987); D. Webb, Medieval European Pilgrimage, 700–1500 (London, 2002); C. Morris, The Sepulchre of Christ and the Medieval West: From the Beginning to 1600 (Oxford, 2005).

6. Wysokie koszty związane z rolą rycerza (miles, l. mn. milites) – szczególnie koszty związane z wyposażeniem i ćwiczeniami – były przeszkodą dla osób mniej zamożnych, chociaż jeszcze wtedy rzemiosło wojenne nie było wyłączną domeną szlachty. Teoretycznie wszyscy mężczyźni z wyższych warstw społecznych powinni byli wypełniać obowiązki rycerskie, zaś najbogatsi panowie byli zwierzchnikami określonej liczby milites jako wasali, na mocy umowy gwarantującej ochronę i prawo do ziemi w zamian za służbę wojskową. Taki obyczaj umożliwiał biedniejszym osobom osiągnięcie statusu rycerza (miles) poprzez nabycie niezbędnych do tego fachu narzędzi w ramach zatrudnienia. O średniowiecznym rycerstwie i działaniach wojennych w Europie patrz: J. France, Western Warfare in the Age of the Crusades (London, 1999).

7. I.S. Robinson, „Gregory VII and the Soldiers of Christ”, History, vol. 58 (1973), s. 169–192; F.H. Russell, The Just War in the Middle Ages (Cambridge, 1975); T. Asbridge, The First Crusade: A New History (London, 2004), s. 21–31.

8. Z czasem na łonie sunnickiego islamu wykształciły się cztery różne szkoły prawa, znane jako mazhaby: hanaficka, szafa’icka, hanbalicka i malikicka. W okresie krucjat szkoły te zdobyły popularność oraz poparcie różnych grup w poszczególnych rejonach. Na przykład w syryjskim Damaszku znajdowało się centrum szkoły hanbalickiej, z kolei turecka dynastia Zankidów wspierała hanafitów, a kurdyjscy Ajjubidzi byli szafa’itami.

9. Historia średniowiecznego islamu, wzrost potęgi Seldżuków oraz Bliski Wschód w przededniu pierwszej krucjaty patrz: H. Kennedy, The Prophet and the Age of the Caliphates: The Islamic Near East from the Sixth to the Eleventh Century (London, 1986); J. Berkey, The Formation of Islam: Religion and Society in the Near East, 600–800 (Cambridge, 2003); C. Cahen, „The Turkish invasion: The Selchükids”, A History of the Crusades, ed. K.M. Setton, vol. 1, 2nd edn (Madison, 1969), s. 135–176; Hillenbrand, The Crusades: Islamic Perspectives, s. 33–50; C. Cahen, Introduction a l’histoire du monde musulman médiéval, Initiation a l’Islam, vol. 1 (Paris, 1982); C. Cahen, Orient et Occident aux temps des croisades (Paris, 1983); P.M. Holt, The Age of the Crusades: The Near East from the Eleventh Century to 1517 (London, 1986), s. 1–22; T. el-Azhari, The Saljuqs of Syria during the Crusades 463–549 A.H./1070–1154 A.D. (Berlin, 1997); S. Zakkar, The Emirate of Aleppo 1004–1094 (Beirut, 1971); J.-M. Mouton, Damas et sa principauté sous les Saljoukides et les Bourides 468–549/1076–1154 (Cairo, 1994); M. Yared-Riachi, La politique extérieure de la principauté de Damas, 468–549 A.H./1076–1154 A.D. (Damascus, 1997); A.F. Sayyid, Les Fatimides en Égypte (Cairo, 1992).

10. Podstawowym elementem składowym muzułmańskiej armii był ‘askar – osobista straż władcy lub emira. Siły te składały się głównie z doskonale wyszkolonych „żołnierzy-niewolników” (mameluków). Żołnierzy początkowo werbowano spośród tureckiej ludności z Azji Środkowej oraz ze stepów rosyjskich, później zaś uzupełniano Ormianami, Gruzinami, Grekami, a nawet Słowianami ze wschodniej Europy. W świecie Seldżuków liczne armie były zwykle werbowane w systemie ‘iqta – w którym emir miał zagwarantowane prawa do przychodu z ziemi w zamian za obowiązek wystawienia ‘askara podczas kampanii wojennej. Zasada ta przyjęła się z czasem w Egipcie. O islamskich działaniach wojennych w średniowieczu patrz: H. Kennedy, The Armies of the Caliph (London, 2001); Hillenbrand, The Crusades: Islamic Perspectives, s. 431–587.

11. O dżihadzie w średniowiecznym islamie patrz: E. Sivan, L’Islam et la Croisade (Paris, 1968); Hillenbrand, The Crusades: Islamic Perspectives, s. 89–103; B. Z. Kedar, „Croisade et jihad vus par l’ennemi: une étude des perceptions mutuelles des motivations”, Autour de la Premiere Croisade, ed. M. Balard (Paris, 1996), s. 345–358; H. Dajani-Shakeel and R.A. Mossier (eds), The Jihad and its Times (Ann Arbor, 1991); R. Firestone, Jihad. The Origins of Holy War in Islam (Oxford, 2000); D. Cook, Understanding Jihad (Berkeley, 2005). Według teologii szyickiej obowiązek rozpoczęcia dżihadu poza granicami nie wchodził w grę aż do Ostatnich Dni. Stąd też ismailiccy szyici z Egiptu oraz Szyici Dwunastkowi, jak klan Munkiz z Szajzaru, walczyli przeciwko Frankom, chociaż nie traktowali tego jako udziału w świętej wojnie.

12. Al-Azimi, „La chronique abrégée d’al-Azimi”, ed. C. Cahen, Journal Asiatique, vol. 230 (1938), s. 369; J. Drory, „Some observations during a visit to Palestine by Ibn al-‘Arabi of Seville in 1092–1095”, Crusades, vol. 3 (2004), s. 101–124; Hillenbrand, The Crusades: Islamic Perspectives, s. 48–50.

I

POCZĄTEK KRUCJAT

1

ŚWIĘTA WOJNA, ŚWIĘTA ZIEMIA

Późnego listopadowego poranka 1095 roku papież Urban II wygłosił kazanie, które miało zmienić historię Europy. Jego słowa poruszyły umysłami ludzi zebranych tłumnie na niewielkim polu nieopodal miasta Clermont na południu Francji i w następnych miesiącach odbiły się echem po całym Zachodzie, rozbudzając pragnienie wyruszenia na świętą wojnę, która będzie trwać przez kolejne stulecia.

Urban stwierdził, że nad światem chrześcijańskim zawisło wielkie niebezpieczeństwo inwazji i przerażającego ucisku. Święte miasto Jerozolima znajdowało się w rękach muzułmanów – „ludzi [...] obcych Bogu”, którzy dopuszczali się rytualnych tortur i niewiarygodnego świętokradztwa. W celu odzyskania Ziemi Świętej i wyzwolenia chrześcijan z „poddaństwa” wezwał „żołnierzy Chrystusa” z zachodniej Europy do powstania przeciw temu okrutnemu wrogowi. Obietnica oczyszczenia dusz z grzechów poprzez ten słuszny trud sprawiła, że tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci wymaszerowało z Zachodu z pierwszą krucjatą przeciw muzułmanom1.

PAPIEŻ URBAN I IDEA KRUCJAT

Papież Urban II wywodził się z francuskiej arystokracji. Rozpoczynając pierwszą krucjatę, miał około sześćdziesięciu lat. Ten były mnich kluniacki został papieżem w 1088 roku, a więc w czasach, kiedy papiestwo, pogrążone w trudnej i przeciągającej się walce o władzę z niemieckim cesarzem, stanęło na krawędzi upadku. Pozycja Urbana była tak słaba, że odzyskanie kontroli nad rzymskim pałacem na Lateranie, który stanowił tradycyjną siedzibę papieży, zabrało mu sześć lat. Jednak dzięki ostrożnej dyplomacji i przyjęciu ugodowej, wyważonej polityki reform, stopniowo doprowadził do odrodzenia się prestiżu i rangi swojego urzędu. Ta powolna odnowa rozpoczęła się przed rokiem 1095, ale wciąż jeszcze w sferze marzeń pozostawało zwyczajowe prawo papieża do zwierzchnictwa nad Kościołem łacińskim i jego duchowej zwierzchności nad każdym chrześcijaninem zachodniej Europy.

Właśnie na tle częściowego odnowienia tej idei narodziła się pierwsza krucjata. W marcu 1095 roku, gdy zjawili się ambasadorowie Bizancjum, Urban przewodniczył synodowi w północnowłoskim mieście Piacenza. Przybywali oni z apelem greckiego chrześcijańskiego cesarza Aleksego I Komnena, którego przemyślana i stanowcza polityka powstrzymała trwający od dziesięcioleci wewnętrzny rozkład wschodniego cesarstwa. Za sprawą nowego systemu podatków Aleksy zdołał na nowo napełnić skarbiec w Konstantynopolu, dzięki czemu przywrócił autorytet Bizancjum i mógł sobie pozwolić na szczodrość, nadal jednak musiał mierzyć się z wrogami zewnętrznymi, w tym z wyznającymi islam Turkami z Azji Mniejszej. Wysłał zatem prośbę o wsparcie militarne do synodu w Piacenzie, licząc na to, że Urban zmobilizuje kontyngent łacińskich żołnierzy, którzy pomogliby w odparciu zagrożenia ze strony muzułmanów. Chodziło mu o niewielką armię frankijskich najemników, którą można było łatwo uformować i pokierować, a tymczasem w ciągu kolejnych dwóch lat jego imperium miało zostać zalane przez ludzką powódź.

Prośba greckiego cesarza najwyraźniej zbiegła się z zamiarami Urbana II, który na przestrzeni wiosny i lata dopracował swój plan wielkiego i ambitnego przedsięwzięcia – zbrojnej pielgrzymki na Wschód, którą można było nazwać „krucjatą”. Chociaż niektórzy historycy uważali Urbana za nieświadomego sprawcę zrywu, spodziewającego się odzewu najwyżej kilkuset rycerzy, prawda wydaje się inna. Musiał bowiem zakładać duże przedsięwzięcie, skoro tak starannie przygotował grunt pod zakrojoną na szeroką skalę rekrutację.

Urban wiedział, że rozwój idei ekspedycji wysłanej z pomocą dla Bizancjum stwarza nie tylko szansę obrony wschodniego chrześcijaństwa i poprawy relacji z Kościołem greckim, ale może też wzmocnić autorytet Rzymu oraz odpowiednio ukierunkować wojownicze zapędy chrześcijan zamieszkujących łaciński Zachód. Ten wielki projekt miał także zapoczątkować zakrojoną na większą skalę kampanię poszerzania wpływów papieskich poza granice środkowej Italii, włącznie z miejscem urodzenia i ojczyzną Urbana, Francją. W lipcu 1095 roku papież wyruszył w długą duszpasterską podróż na północ od Alp. Była to pierwsza tego rodzaju wizyta papieska od niemal pół wieku. Ogłosił również, że w listopadzie w Clermont w Owernii, w środkowej Francji, odbędzie się synod duchownych. Latem i wczesną jesienią Urban odwiedził ważniejsze klasztory, w tym swoją dawną siedzibę w Cluny, nawołując do wsparcia Rzymu i szykując się do ogłoszenia swojej koncepcji „krucjat”. Wyznaczył także dwóch ludzi, którzy mieli odegrać główne role w planowanej wyprawie: Ademara, biskupa Le Puy, czołowego kościelnego dostojnika z Prowansji i zarazem żarliwego zwolennika papiestwa, oraz hrabiego Rajmunda z Tuluzy, najbogatszego i najpotężniejszego świeckiego władcę z południa Francji.

W listopadzie papież gotów był przedstawić swoje plany. Dwunastu arcybiskupów, osiemdziesięciu biskupów i dziewięćdziesięciu opatów przybyło do Clermont na największy synod za pontyfikatu Urbana. Po dziewięciu dniach debat nad ogólnymi sprawami Kościoła papież wyjawił zamiar wygłoszenia specjalnego kazania. 27 listopada setki wiernych przybyły na pole za miastem, aby go wysłuchać2.

Kazanie w Clermont

W Clermont Urban wezwał łaciński Zachód do broni, do zrealizowania dwóch celów jednocześnie. Po pierwsze, podkreślił potrzebę ochrony wschodnich granic chrześcijaństwa, powołując się na więzi braterstwa łączące zachodnich chrześcijan z Bizantyjczykami oraz najwyraźniej nieuniknioną groźbę muzułmańskiej inwazji. Według jednego z ówczesnych świadectw nakłaniał słuchaczy do „jak najszybszego wyruszenia z pomocą braciom żyjącym na wschodnim wybrzeżu”, ponieważ „Turcy [...] odepchnęli ich aż do Morza Śródziemnego”. Jednak pomoc, o której mówił Urban, nie miała ograniczać się do wysłania militarnego wsparcia do Konstantynopola. Papież poszerzył bowiem swoją argumentację o dodatkowy aspekt, który gwarantował poruszenie serc Franków. Było to z jego strony mistrzowskie posunięcie. Łącząc idee wojny i pielgrzymki, roztoczył przed słuchaczami wizję wyprawy, która miała utorować im drogę do samej Ziemi Świętej i doprowadzić do odzyskania najświętszego miasta chrześcijan. Powoływał się przy tym na niezrównaną świętość Jerozolimy jako „pępka świata”, „[źródła] całej chrześcijańskiej nauki” i miejsca, „w którym mieszkał i cierpiał Chrystus”3.

Pomimo odzewu, który bez wątpienia był efektem tej retoryki, podobnie jak podczas rekrutacji wojska przez władcę, papież musiał jeszcze uzasadnić tę sprawę w kontekście prawnym oraz przedstawić ją jako niecierpiącą zwłoki. Jednak tutaj napotkał na przeszkodę. Wydarzenia ostatnich lat nie dawały pretekstu, który mógłby sprowokować zbiorową chęć zemsty. Jerozolimą faktycznie rządzili muzułmanie, ale byli tam już od VII wieku. I chociaż wizja tureckiej agresji stawała się w Bizancjum coraz bardziej realna, zachodnim chrześcijanom nie groziła inwazja blisko-wschodnich wyznawców islamu. Dlatego Urban nie użył argumentu bezpośredniego zagrożenia lub potrzeby ukarania zbrodni innowierców, lecz aby sprowokować ludzi do natychmiastowej reakcji i obudzić w nich żądzę zemsty, postanowił zdemonizować wroga i wyznaczyć w ten sposób cel planowanej „krucjaty”.