Wydawca: Świat Książki Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 636 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Królowe przeklęte - Cristina Morato

Fascynująca opowieść o życiu sześciu kobiet, które pozostawiły głęboki ślad w historii. Legendarne królowe: Krystyna szwedzka, Maria Antonina, cesarzowa Sissi, Eugenia de Montijo, królowa Wiktoria i jej wnuczka Aleksandra Romanow pokazane od bardziej ludzkiej strony – tej, o której czasem milczy oficjalna historia.

Cristina Morató spróbowała zajrzeć za kulisy oficjalnego wizerunku niektórych znanych i legendarnych władczyń Europy. Ich życie przedstawiane w filmach i powieściach upływało w niezwykłym przepychu, budzącym zazdrość zwykłych śmiertelników. One jednak w swoim wspaniałych pałacach czuły się jak w „złotych klatkach”. Czasami korony z brylantów raniły je bardziej niż ciernie. Ich uroda, wykwintne stroje i klejnoty, wspaniałe bale i przyjęcia tworzyły miraż bajecznej rzeczywistości, lepszego świata wybrańców. Piękne, potężne i wyjątkowe, były przede wszystkim zwykłymi kobietami, które czuły, kochały, pragnęły i nienawidziły, przeżywały rozpacz bądź strach. Musiały stawić czoło wyzwaniu rządzenia państwem lub, jako królowe współmałżonki, podporządkować swoje pragnienia wymaganiom Korony. Nie zawsze potrafiły sprostać okolicznościom, płacąc za to wysoką cenę. Ich na pozór cudowne życie niewiele miało wspólnego z bajką.

Cristina Morató – ur. w Barcelonie w 1961 roku, pisarka, dziennikarka i dyrektorka programów telewizji hiszpańskiej. Jest autorką reportaży z Ameryki Południowej, Afryki i Azji, członkiem Royal Geographical Society w Londynie. Była m.in. reporterem wojennym w Nikaragui, Hondurasie i Salwadorze. Autorka Las Reinas de Africa, Las damas de Oriente, grandes viajeras por los países árabes, Cautiva en Arabia i wydanych przez Świat Książki Kobiet niepokornych.

Opinie o ebooku Królowe przeklęte - Cristina Morato

Cytaty z ebooka Królowe przeklęte - Cristina Morato

Powiesz, że jestem romantyczna i głupia, ale bądź tak dobry i wybacz biednej dziewczynie, na którą wszyscy patrzą obojętnie, nawet jej matka, siostra i, ośmielę się powiedzieć, mężczyzna, którego kocha najbardziej, dla którego gotowa była żebrać, a nawet okryć się hańbą. Znasz tego mężczyznę. Nie mów mi, że jestem szalona, błagam Cię, miej litość nade mną. Nie wiesz, co znaczy kogoś kochać i być przez niego wzgardzoną. Oby Bóg obdarzył mnie odwagą, bym skończyła życie w klasztorze i nigdy nikt nie słyszał o moim istnieniu.

Fragment ebooka Królowe przeklęte - Cristina Morato

Tytuł oryginałuReinas Malditas

WydawcaMagdalena Hildebrand

Redaktor prowadzącyTomasz Jendryczko

RedakcjaAgnieszka Niegowska

FotoedytorZuzanna Szamocka

KorektaMarzenna Kłos Jadwiga Przeczek

ZdjęciaGetty Images

Copyright © Cristina Morató, 2014 Copyright © Penguin Random House Grupo Editorial S.A., 2014 Copyright © for the Polish translation by Marta Boberska, 2016

Świat Książki Warszawa 2016

Świat Książki Sp. z o.o. 02-103 Warszawa, ul. Hankiewicza 2

Księgarnia internetowa: swiatksiazki.pl

Skład i łamanie Laguna

Dystrybucja Firma Księgarska Olesiejuk sp. z o.o., sp. j. 05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91 e-mail: hurt@olesiejuk.pl, tel. 22 733 50 10 www.olesiejuk.pl

ISBN 978-83-8031-192-3

Mojej siostrze, Maite Morató,

Książęta i księżniczki są po prostu niewolnikami swojej pozycji; nie mogą ulegać skłonnościom serca.

Stare przysłowie

Nie uważam za bardzo szczęśliwą pozycję królowej; nigdy nie chciałabym nią być. Stale poddawana jest przymusom, a nie korzysta z żadnej władzy. Jest jak bóstwo, musi wytrzymać wszystko i okazywać zadowolenie.

Elżbieta Charlotta, szwagierka Ludwika XIV, pałac w Wersalu, 1719

Królowych z książek historycznych nie można mylić z królowymi z bajek. Brylanty połyskujące w ich koronach czynią nas ślepymi na układy polityczne, które ich małżeństwa pieczętują, i dyskretne miłostki, w których rzadko znajdują pociechę.

Chantal Thomas, Les adieux à la reine, 1993

Portret dostępny w pełnej wersji eBooka.

CESARZOWA SISSI

Obca na dworze

Nie pozostaje mi inne wyjście, tylko żyć jak pustelnica. W wielkim świecie mi dokuczają, oceniają źle, ranią i rzucają tyle oszczerstw [...] Ale Pan Bóg, który widzi moją duszę, wie, że nigdy nikogo nie skrzywdziłam.

Elżbieta Bawarska do swego nauczyciela greki, Constantina Christomanosa, 1891

Po ukończeniu trzydziestu pięciu lat Elżbieta Bawarska – słynna Sissi – postanowiła ukryć twarz za wachlarzem i schować się za parasolką przed wzrokiem ciekawskich. Uznawana za najpiękniejszą cesarzową Europy, miała dość tego, że lud przygląda się jej jak bożyszczu. Nie chciała również odgrywać roli zachwycającej władczyni potężnego cesarstwa Austro-Węgier na staroświeckim i przewrotnym dworze, gdzie zawsze czuła się obco. Nigdy więcej nie pozwoliła się sportretować i nikt nie mógł być świadkiem jej fizycznego przemijania, które tak bardzo ją martwiło. Legendzie o niezwykłej urodzie Sissi towarzyszyły opowieści o jej ekscentrycznym zachowaniu. Zadziwiała wszystkie królewskie rodziny niekonwencjonalnym zachowaniem i lekceważeniem sztywnej atmosfery dworu Habsburgów. Łamała wszystkie wzorce epoki i bez wątpienia nie była słodką i głupiutką filmową księżniczką. Wiele stron mogłoby zająć wyliczenie dziwactw i ekstrawagancji, będących wynikiem choroby, która z jej życia uczyniła piekło.

Elżbieta była anorektyczką i bulimiczką – bardzo niewiele jadła, wykonywała wyczerpujące ćwiczenia, poddawała się kuracjom napotnym, żeby schudnąć, a nadaktywność zmuszała ją do bycia w ciągłym ruchu, na co wiecznie narzekały jej damy do towarzystwa. Cesarz Franciszek Józef kochał ją aż do końca jej nieszczęśliwego życia, lecz nigdy nie rozumiał. Poobijana przez rodzinne tragedie i presję dworu, otarła się o szaleństwo, aż w końcu schroniła we własnym świecie, zapominając o obowiązkach i żyjąc tylko dla siebie.

Legendarna Sissi przyszła na świat w pałacu książęcym w Monachium mroźną nocą 24 grudnia 1837 roku. Ponieważ była to niedziela i wigilia Bożego Narodzenia, jej narodziny przyjęto jako szczęśliwy znak. Matka, księżna Ludwika, była córką króla Maksymiliana I Wittelsbacha i jego drugiej żony, Karoliny Fryderyki Badeńskiej. Dla swoich wpływowych sióstr, świetnie wydanych za mąż za królów i cesarzy – jedna z nich była królową Prus, druga Saksonii, a najstarsza Zofia zostałaby cesarzową Austrii, gdyby nie zmusiła swojego słabego charakterem męża, aby zrzekł się tronu na rzecz ich najstarszego syna Franciszka Józefa – Ludwika była tylko ubogą krewną.

W tamtych czasach większość księżniczek musiała odsunąć na bok własne uczucia, aby wypełnić obowiązki wynikające z ich pozycji. Ludwika nie była wyjątkiem i w 1828 roku wyszła za mąż za swojego kuzyna, księcia Maksymiliana Bawarskiego, nazywanego Maksem – dość ekscentrycznego mężczyznę o liberalnych poglądach, który pochodził z młodszej linii dynastii Wittelsbachów. Na samym początku małżeństwa Maks wyznał żonie, że jej nie kocha i że zgodził się z nią ożenić jedynie ze strachu przed gniewem energicznego dziadka Wilhelma. Mimo że było to małżeństwo z rozsądku, a przy tym niezgodne, doczekali się dziesięciorga dzieci, z których jednak dwoje zmarło wkrótce po narodzeniu.

Ludwika, kobieta o niezwykłej urodzie, opowiadała później dzieciom, że w pierwszą rocznicę ślubu płakała cały dzień, bo czuła się ogromnie nieszczęśliwa. Dużo wysiłku kosztowało ją przyzwyczajenie się do swobodnego trybu życia męża i jego skandali, na dodatek sama musiała opiekować się licznym potomstwem. Była żoną uległą, z rezygnacją znosiła zdrady męża, który w swoich pałacowych apartamentach miał zwyczaj jadać drugie śniadanie z dwiema nieślubnymi córkami, które czule kochał.

Księżniczka Elżbieta – wszyscy nazywali ją Sissi lub Lisi – była przyzwyczajona do narzekań biednej matki i nigdy nie zapomniała słów, które stale słyszała: „Kiedy jest się zamężną, jest się bardzo samotną!”. Rodzina żyła z dala od sztywnych konwenansów monarszego dworu w Monachium i długi czas spędzała w swojej letniej rezydencji, zamku Possenhofen. Rodzice Elżbiety nie pełnili żadnych oficjalnych funkcji i prowadzili proste i beztroskie życie na wsi, bez żadnych zobowiązań.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Portret dostępny w pełnej wersji eBooka.

MARIA ANTONINA

Nieszczęśliwa królowa

Mogę Wam, o Pani, tylko przepowiedzieć nieszczęśliwe życie i wyznam, że zważywszy na miłość, jaką do Was żywię, wywołuje to we mnie nieskończony ból.

List cesarza Józefa II Habsburga do siostry Marii Antoniny, 1775

Maria Antonina zawsze uważała, że jej życie zostało naznaczone nieszczęściem. Już data jej narodzin była złą przepowiednią. Był to Dzień Zaduszny i w czasie mszy żałobnych wspominano w Wiedniu osoby zmarłe. Dzwony w kaplicy w Hofburgu biły ku pamięci tych, którzy odeszli. W wigilię jej przyjścia na świat trzęsienie ziemi zniszczyło Lizbonę, pozostawiając całe miasto w ruinie. Król i królowa Portugalii, rodzice chrzestni nowo narodzonej, przejęci straszliwą tragedią, która pochłonęła tysiące ofiar, nie przyjechali na jej chrzest. Niezwykła to zapowiedź trudności i cierpień, jakim musiała stawić czoło przyszła królowa Francji. Dziewczynka, która pojawiła się na świecie tak posępnego dnia, miała wzbudzić więcej nienawiści i obaw niż wszystkie pozostałe królowe jej epoki. Jedna z najpiękniejszych i najbogatszych księżniczek w Europie, uznana winną zdrady, zginęła na gilotynie, nim ukończyła czterdzieści lat.

Wtedy właśnie, pod koniec życia, w obliczu nieszczęścia wykazała się odwagą i godnością, jakie skrywała pod pozorami lekkomyślności. Zanim weszła na szafot, w ostatnim i najbardziej wzruszającym liście napisała do swojej szwagierki, księżnej Elżbiety:

Właśnie zostałam skazana nie na zaszczytną śmierć, rezerwowaną chyba tylko dla przestępców, połączy mnie ona z Waszym bratem, królem; tak jak on jestem niewinna i w ostatnich chwilach mam nadzieję okazać taką samą stateczność jak on. Czuję się spokojna, bo sumienie mam czyste. Paraliżuje mnie jedynie głęboki smutek, że muszę opuścić moje biedne dzieci.

Dziewczynka, która przyszła na świat 2 listopada 1755 roku w pałacowych komnatach wiedeńskiego Hofburga, była piętnastym dzieckiem królowej Marii Teresy Habsburg. Urodziła się po trwającym cały dzień ciężkim porodzie, a na chrzcie nadano jej imiona Maria Antonia Józefa Joanna, choć zapamiętana została jako Maria Antonina. W rodzinie nazywano ją Antoine (lub madame Antonia) dla odróżnienia od jej ośmiu sióstr, wszystkie bowiem na pierwsze imię miały Maria. Rozemocjonowany szambelan dworu zanotował w swoim zeszycie: „Jej Wysokość szczęśliwie urodziła arcyksiężniczkę maleńką, ale całkiem zdrową”. Był to poród kameralny i prywatny, ponieważ monarchini położyła kres nadal obowiązującemu w Wersalu zwyczajowi, który dopuszczał dworzan do łoża rodzącej królowej.

Maria Teresa, cesarzowa rzymska i królowa Czech i Węgier, zaskoczyła wszystkich swoim dobrym wyglądem po skomplikowanym i wyczerpującym porodzie. Była zadowolona, przybycie na świat nowego potomka – co równie ważne – oznaczało bowiem dla niej korzystne sojusze polityczne. W sumie miała szesnaścioro dzieci, przy czym sześcioro z nich zmarło w dzieciństwie. Każde narodziny były nadzieją na dobre małżeństwo, które miało zapewnić sojusz z jednym z groźnych sąsiadów.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Portret dostępny w pełnej wersji eBooka.

KRYSTYNA WAZÓWNA

Nieokiełznana dusza

Królowa, moja matka, zapewniała mnie, że oszukali ją magowie, przekonując, że zamiast mnie urodzi chłopca; miała sny, które uważała za tajemnicze, miał je również król. Astrologowie, zawsze gotowi chwalić książęta, upewniali ją, że nosi pod sercem dziedzica; i tymi pochlebstwami podtrzymywali nadzieje, aż doszło do rozczarowania.

Pamiętniki Krystyny Wazówny

Ósmego grudnia 1626 roku królowa Maria Eleonora Hohenzollern zaczęła rodzić w pałacu królewskim w Sztokholmie. O północy, w świetle pochodni, ukazało się stworzenie tak „wielkie, brzydkie i owłosione”, że położne uznały je za chłopca. Od początku ciąży dworscy astrologowie byli przekonani, że monarchini nosi pod sercem upragnionego dziedzica szwedzkiego tronu.

Sama królowa miała sny zapowiadające narodziny księcia, który poprowadzi kraj ku wielkości. Jej rozczarowanie było ogromne, kiedy oczekiwany syn okazał się dziewczynką. Przyszła królowa Szwecji, Krystyna Wazówna, tak opisała swoje przyjście na świat:

Urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą, miałam gruby, silny głos i całe ciało pokryte włosami. Widząc to, położne sądziły, że jestem chłopcem. Przez tę pomyłkę wypełniły pałac okrzykami radości, które przez chwilę oszukały samego króla. Pragnienie i nadzieja dopomogły w oszukaniu wszystkich i kiedy kobiety zrozumiały swoją pomyłkę, znalazły się w poważnym kłopocie. Zmartwione, nie wiedziały, jak powiedzieć prawdę królowi.

To jego siostra, księżna Katarzyna, wzięła noworodka na ręce i mu go pokazała. Król Gustaw II Adolf zupełnie się nie zmartwił i odrzekł w euforii: „Dziękujmy Bogu, moja siostro. Wierzę, że ta dziewczynka zastąpi mi chłopca. Błagam Boga, żeby jej strzegł, skoro mi ją dał. Będzie sprytna, bo zadrwiła z nas wszystkich”.

Uznawany za jednego z najwybitniejszych szwedzkich monarchów Gustaw II Adolf pochodził z dynastii Wazów, która rządziła Szwecją od 1523 roku i wprowadziła w tym kraju protestantyzm. Odkąd został koronowany w Uppsali w wieku niespełna dwudziestu trzech lat, czuł, że ma do spełnienia boską misję zachowania i ochrony królestwa szwedzkiego przed zagrożeniami. Mimo że początkowo okazywał tolerancję religijną, pod wpływem doradców ogłosił, iż żadne wyznanie nie może współistnieć z luteranizmem będącym religią państwową, i w surowych słowach potępił katolicyzm: „Ta religia, jeśli za religię chce się ją uznawać, nie tylko sama w sobie jest idolatrią i ludzkim wymysłem, lecz także uczy rzeczy godnych potępienia”. Jezuitów natomiast nazwał „diabelskimi płodami”. Rozpoczęły się prześladowania katolików, którym groziła kara śmierci. Król cieszył się wielką popularnością wśród poddanych, a z powodu jego zwycięskich bitew, w których zazwyczaj walczył w pierwszym szeregu, nadano mu przydomek „Lew Północy”. Był zdolnym strategiem i władcą, który przekształcił swój kraj w wielką światową potęgę. W 1626 roku, gdy urodziła się Krystyna, Europa od ośmiu lat pogrążona była w okrutnej wojnie między wyznawcami luteranizmu a zwolennikami papieża. Udział Gustawa II Adolfa w wojnie trzydziestoletniej przydał mu wielkiej sławy. W wyniku działań wojennych Szwecja poszerzyła swoje granice i wzmocniła obecność na Bałtyku.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Portret dostępny w pełnej wersji eBooka.

EUGENIA DE MONTIJO

Tragiczne przeznaczenie

Robię wszystko, co mogę, ale mnie nie kochają. Jestem cudzoziemką. Francuzi nie wybaczają tego swoim władcom [...] Gdyby wiedzieli, co bym dała, żeby mnie naprawdę pokochali! Tylko miłość poddanych może odpłacić suwerenom ich gorzkie życie! Gdyby przestali nazywać mnie Hiszpanką! Austriaczka! Hiszpanka! To te słowa zabijają dynastię.

Eugenia de Montijo, Pałac Tuileries, Paryż, 1867

Maria Manuela Kirkpatrick, żona hrabiego de Teba, lubiła wspominać, że silne trzęsienie ziemi przyspieszyło narodziny przyszłej cesarzowej Francuzów. Działo się to 5 maja 1826 roku w Granadzie. Jak opowiadała, z powodu gwałtownych wstrząsów wyszła do ogrodu poszukać schronienia. To tam zaskoczyły ją bóle porodowe i pod drzewem urodziła swoją drugą córkę, Eugenię. Rzeczywistość była jednak mniej romantyczna, a sejsmiczne wstrząsy, które spustoszyły miasto, nastąpiły dopiero dziesięć dni po jej narodzinach... Hrabina de Teba, kobieta obdarzona niezwykłą fantazją, wymyśliła tę opowieść, żeby ubarwić legendę otaczającą córkę. Sama Eugenia w końcu uwierzyła w tę niemalże powieściową wersję swojego pojawienia się na świecie i pod koniec życia wyznała, że owo trzęsienie ziemi „było zapowiedzią jej przeznaczenia”. Jednak wówczas nikt nie był w stanie wyobrazić sobie roli, jaką historia wyznaczy tej przedwcześnie urodzonej dziewczynce o bladej twarzy i miedzianych włosach, tak podobnej do ojca.

Don Cipriano hrabia de Teba był młodszym bratem potężnego i bogatego hrabiego de Montijo, potomkiem rodzin Guzmán i Palafox, trzykrotnych grandów Hiszpanii. Należał do jednej z najstarszych rodzin arystokracji hiszpańskiej. Wśród jego znakomitych przodków figurował odważny Guzmán el Bueno, czyli Guzmán Dobry, zarządca Tarify. Podziwiał odwagę i geniusz Napoleona, dlatego bez wahania przyłączył się do francuskich wojsk i służył w randze pułkownika w armii Józefa Bonapartego, brata cesarza. Zwolennik idei napoleońskiej, zapłacił wysoką cenę za swoją odwagę na froncie: stracił lewą rękę, miał pogruchotaną nogę i utracił oko, manipulując uszkodzoną strzelbą w arsenale w Sewilli. Po upokarzającej klęsce wojsk francuskich w bitwie pod Vitorią hrabia de Teba żył w biedzie na wygnaniu, uczestniczył w obronie Paryża przed armią sprzymierzonych i dopiero po upadku cesarstwa zdecydował się na powrót do kraju po amnestii ogłoszonej przez Ferdynanda VII. Król, który nie ufał bonapartystom, zgodził się na jego stały pobyt w Maladze, ale pod rygorem ścisłej kontroli policyjnej.

W 1817 roku don Cipriano był kulejącym, dojrzałym już kawalerem, bez jednego oka, które zasłaniał opaską, bez przyszłości czy fortuny mimo rozlicznych znakomitych tytułów. W Maladze, gdzie posiadał jakieś dobra, mieszkała w tym czasie pewna młoda atrakcyjna brunetka, którą przed czterema laty poznał w Paryżu. Tą brunetką była Manuela Kirkpatrick de Grivegnée, córka pochodzącego ze Szkocji zamożnego handlarza win, pełniącego funkcję konsula Stanów Zjednoczonych w Maladze, i belgijskiej arystokratki. Manuela urodziła się w Maladze, mimo że w jej żyłach płynęła szkocka, belgijska i irlandzka krew, ale wychowała się we Francji. Kiedy poznała don Cipriana, ukończyła już dziewiętnaście lat i zrewolucjonizowała paryski salon swojej ciotecznej babki, żony hrabiego Mathieu de Lesseps, u których gościła. Inteligentna, energiczna i wykształcona, mówiła pięcioma językami i potrafiła prowadzić błyskotliwą konwersację. Oboje mieli podobne troski i popierali politykę Napoleona. Ich ponowne spotkanie w Maladze okazało się bardzo udane i choć musieli pokonać liczne przeszkody, 15 grudnia 1817 roku pobrali się. Manuela została nową hrabiną de Teba, a arystokratyczny tytuł zaspokoił jej aspiracje.

Pierwsze lata małżeństwa nie były łatwe dla hrabiostwa, którym zakazano wstępu do Madrytu ze względu na ich bonapartystowskie sympatie. Zamieszkali w Granadzie, przy calle Gracia, gdzie Manuela znosiła w milczeniu długie okresy nieobecności męża. Don Cipriano, wierny swoim ideałom, jeździł po andaluzyjskich wsiach, wygłaszał krytyczne przemówienia, spiskował w tawernach i próbował nakłonić do buntu zwolenników Napoleona. Jednak każda rebelia była twardo dławiona i frankofil hrabia de Teba najpierw spędził jakiś czas w więzieniu, a następnie za karę został zesłany do Santiago de Compostela. W czasie przymusowej nieobecności męża Manuela okazywała wielki spokój i mimo ciągłych przeciwności losu, którym musiała stawiać czoło, nigdy nie traciła optymizmu. Żyła, nie zważając na złośliwe plotki, przypisujące jej różnego rodzaju przygody i licznych kochanków.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Portret dostępny w pełnej wersji eBooka.

KRÓLOWA WIKTORIA

Wdowa imperium

To nieco zaskakujące, że ta młodziutka dziewczyna pozbyła się w dniu objęcia tronu wszystkich swoich dziecinnych idei, zwyczajów i upodobań, że była zdolna zredukować do zera wpływ matki i jej faworyta, że porzuciła nieśmiałość właściwą jej młodości i w ciągu godziny zamieniła się w mężczyznę.

Księżna Lieven, żona ambasadora Rosji, Londyn, 1837

Wiktoria miała dwanaście lat, kiedy jej matka uzgodniła z anglikańskimi biskupami, iż oto nadszedł moment, aby poinformować ją o roli, jaką wyznaczyło jej przeznaczenie. Scena jest dobrze znana, ponieważ stanowi część legendy tej najpotężniejszej kobiety XIX stulecia. Podczas lekcji historii, kiedy dziewczynka studiowała drzewo genealogiczne królów Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, odkryła ze zdziwieniem, że jeśli umrze wuj Wilhelm IV, to ona odziedziczy po nim tron. Przez chwilę milczała w zamyśleniu, a następnie powiedziała do swojej nauczycielki: „Będę grzeczna”. Te słowa w ustach dziecka zdradzały dojrzałość przyszłej monarchini, a także pewność siebie i skromność, cechy, które będą dominować w czasie jej długiego i szczęśliwego panowania. Mimo że zachowała się powściągliwie, miała wyznać później, że bardzo płakała, poznawszy te wieści, i bała się, iż nie sprosta oczekiwaniom.

Królowa, która dzierżyła koronę Zjednoczonego Królestwa przez ponad sześć dziesięcioleci, przyszła na świat 24 maja 1819 roku w pałacu Kensington. Po siedmiu godzinach porodu jej matka, księżna Kentu, wydała na świat dziewczynkę zdrową i „grubą jak kuropatwa”, blondyneczkę ogromnie podobną do swojego królewskiego dziadka, Jerzego III. Jej narodziny przeszły prawie niezauważone, ponieważ zajmowała dopiero piąte miejsce w sukcesji do tronu. W tamtych czasach regencję sprawował książę Walii, przyszły Jerzy IV, pierworodny syn króla Jerzego III, niezdolnego już do rządzenia z powodu narastającego obłędu. Nowo narodzona dziewczynka była jedyną córką Edwarda, księcia Kentu – czwartego syna Jerzego III – i niemieckiej księżnej Wiktorii Sachsen-Coburg-Saalfeld. Na chrzcie nadano jej imiona Aleksandra Wiktoria na cześć ojca chrzestnego, cara Rosji Aleksandra I, ale nazywano ją Wiktorią, a w dzieciństwie „Driną”. Choć prawdopodobieństwo, że dziecko pewnego dnia zasiądzie na tronie Wielkiej Brytanii było wówczas bardzo niewielkie, jej ojciec nie zapomniał wróżby Cyganki, która przepowiedziała mu, że dotknie go wiele bólu i nieszczęść, ale umrze szczęśliwy, a jego córka zostanie potężną królową. Przekonany, że pewnego dnia córeczka będzie nosić koronę Zjednoczonego Królestwa, zabierał ją ze sobą wszędzie – dwumiesięczna Wiktoria w jego ramionach uczestniczyła w przeglądzie wojsk, ku oburzeniu księcia regenta, któremu przeszkadzała obecność na trybunie małej księżniczki skupiającej spojrzenia wszystkich.

Ojciec Wiktorii, mężczyzna o nieugiętym charakterze, jako generał zyskał sławę tyrana. Kiedy za niezwykle surowe stłumienie buntu armii na Gibraltarze został usunięty z wojska, musiał wrócić do Wielkiej Brytanii. Skandal zakończył jego błyskotliwą karierę, a on sam wycofał się do majątku w Ealing, gdzie cieszył się towarzystwem francuskiej kochanki, madame Julie de Saint-Laurent. Po latach, nękany długami, musiał schronić się w Brukseli. Zajmował się życiem towarzyskim, projektowaniem zegarów – swoim ulubionym zajęciem – i borykał z problemami finansowymi. Chociaż brytyjski parlament przyznał mu sporą pensję, zawsze cierpiał na brak gotówki.

Książę Kentu nie miał najmniejszego zamiaru porzucać swojego wygodnego starokawalerstwa, jednak w 1818 roku poczuł się zmuszony do zawarcia małżeństwa, by zapewnić królestwu dziedzica. Jego wybranką została niemiecka księżniczka Sachsen-Coburg, siostra księcia Leopolda, w przyszłości króla Belgii. Przyszła księżna Kentu, Maria Luiza Wiktoria, była ambitną trzydziestojednoletnią wdową, o dziewiętnaście lat młodszą od Edwarda, matką dwojga dzieci, Karola i Feodory. Jako siedemnastolatka wyszła za mąż za księcia Leiningen, który umierając, pozostawił ją z majątkiem mocno uszczuplonym wskutek swoich ekstrawagancji. Kiedy Edward zaproponował jej małżeństwo, była regentką małego księstewka ze stolicą w mieście Amorbach i nie interesowało jej powtórne zamążpójście. Jako wdowa cieszyła się niezależnością i rocznymi dochodami z księstwa. Życie na wystawnym dworze Wielkiej Brytanii, w porównaniu z tym, jakie wiodła na maleńkim i spokojnym dworze niemieckim, nie pociągało jej w najmniejszym nawet stopniu. Poza tym książę Kentu nie był dobrą partią, cieszył się sławą kobieciarza, był od niej prawie dwukrotnie starszy i nigdy nie miał pieniędzy.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Portret dostępny w pełnej wersji eBooka.

ALEKSANDRA ROMANOW

Ostatnia caryca

Moja biedna synowa nie zdaje sobie sprawy, że rujnuje dynastię i samą siebie. Szczerze wierzy w świętość tego awanturnika [Rasputina], a my nie możemy nic zrobić, żeby zapobiec nieszczęściu, które bez wątpienia nadciągnie.

Maria Fiodorowna, teściowa Aleksandry Romanow, carycy Rosji

Nocą 16 lipca 1918 roku caryca Aleksandra Romanow napisała w swoim starym dzienniku: „Grałam w karty z Mikołajem, w łóżku. Piętnaście stopni”. Były to jej ostatnie słowa utrwalone przed śmiercią. Razem z całą swoją rodziną została zamordowana przez bolszewików w ponurej piwnicy domu Ipatiewów, gdzie ich przetrzymywano. Cesarzowa zmarła natychmiast, od jednego strzału, podobnie jak jej mąż car Mikołaj II, który trzymał w ramionach księcia następcę, trzynastoletniego Aleksego. Jej cztery córki cierpiały bardziej. Wielkie księżniczki Maria, Tatiana, Anastazja i Olga zostały dobite ciosami bagnetów, ponieważ kule nie zakończyły ich życia. Później odkryto, że wewnątrz gorsetów miały zaszytą biżuterię. W zaledwie dwadzieścia minut dokonała się jedna z najbardziej przerażających zbrodni w historii. Smutki ostatniej carycy Rosji osiągnęły swój kres. Miała czterdzieści sześć lat i z zaskakującym spokojem znosiła długie i poniżające uwięzienie po abdykacji męża i wybuchu rewolucji, która na zawsze zmieniła losy kraju.

Aleksandra urodziła się 6 czerwca 1872 roku w Darmstadcie, stolicy wielkiego księstwa Hesji w Niemczech. Była szóstym z siedmiorga dzieci Alicji Koburg, księżniczki Zjednoczonego Królestwa, i wielkiego księcia Hesji Ludwika IV. Pulchnej dziewczynce o błękitnych oczach i złotawych włosach nadano na chrzcie imiona pięciu córek jej babki, królowej Wiktorii: Wiktoria Alicja Helena Ludwika Beatrycze, ale zawsze nazywano ją księżną Alix. Jej rodzice pobrali się dziesięć lat wcześniej podczas krótkiej i smutnej prywatnej ceremonii w Osborne, letniej rezydencji królowej Wiktorii. Mimo że ślub miał się odbyć z wielką pompą w królewskiej kaplicy Saint James, śmierć księcia małżonka Alberta, do której doszło sześć miesięcy wcześniej, położyła się cieniem na tej uroczystości. Królowa Wiktoria, matka panny młodej, uczestniczyła w ceremonii ubrana w pełną żałobę, złamana bólem po nagłej śmierci ukochanego męża. Ołtarz zaimprowizowano w jednej z jadalni zamku. Według słów konserwatywnego polityka Gerarda Noela był to „najsmutniejszy ślub wszech czasów”. Młoda para nie mogła skorzystać z miodowego miesiąca, a panna młoda przez cały czas musiała skrywać swoje szczęście, by nie urazić zasmuconej matki. Kiedy w powozie opuszczali Osborne, żegnała ich gwałtowna burza – wydawała się zapowiedzią tragicznego losu, jaki czekał tę młodą parę arystokratów.

Feralne małżeństwo zaaranżowała królowa Wiktoria, która była doświadczoną swatką i czyniła tak również w przypadku pozostałych swoich dzieci. Kiedy księżna Alicja ukończyła szesnaście lat, królowa uznała, że nadszedł czas, aby wśród pożądanych kawalerów z europejskich domów królewskich poszukać jej odpowiedniego męża. Wybrańcem został książę Ludwik, przystojny i uprzejmy młodzieniec o miłym charakterze, należący do najstarszej na świecie protestanckiej dynastii. Rodzina heska wywodziła się z dynastii, których wybitnymi członkami byli zarówno cesarz Karol Wielki, jak i nieszczęśliwa Maria Stuart, królowa Szkocji. Wiktoria zaprosiła niemieckiego księcia na zamek Windsor w czerwcu 1860 roku, by mógł obejrzeć wyścigi konne w Ascot. Księżniczka Alicja, która do tej pory żyła w zamknięciu w rozmaitych rezydencjach królewskich i miała niewiele kontaktów z chłopcami w jej wieku, zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. Półtora roku później, w pełni przygotowań do ślubu, nieoczekiwanie zmarł książę Albert. Królowa Wiktoria zadecydowała, że do ślubu dojdzie, ten bowiem został pobłogosławiony przez jej męża, który ponadto zdążył osobiście zaprojektować suknię ślubną córki.

Relacje księżnej Alicji z mężem od początku były naznaczone niepowodzeniami i konfliktami. Życie w Darmstadcie okazało się bardzo odbiegać od jej wyobrażeń. Było to położone w pobliżu Renu spokojne średniowieczne miasto o wąskich brukowanych ulicach. Alicja tęskniła do ojczystej Wielkiej Brytanii i nigdy nie poczuła się dobrze w swoim przybranym kraju, gdzie, jak twierdziła, było pełno „osób o ciasnych horyzontach, nietolerancyjnych i wścibskich”. Po wojnie francusko-pruskiej księstwo Hesji zostało siłą przyłączone do cesarstwa niemieckiego, co tylko je zubożyło. Księżna musiała przyzwyczaić się do życia bez wielkich luksusów i aspiracji. W tamtym czasie pisała do matki: „Musimy żyć bardzo oszczędnie, nie wychodząc nigdzie ani nie spotykając wielu ludzi, żeby zaoszczędzić rocznie, ile się da [...] Sprzedaliśmy cztery konie pociągowe i teraz zostało nam ich tylko sześć [...] w niektórych sprawach musimy liczyć się z wydatkami”. Te braki wpłynęły negatywnie na jej relacje z mężem, który tak bardzo się od niej różnił. Alicja, wrażliwa i emocjonalna, była intelektualistką, natomiast on, znacznie bardziej powierzchowny i skryty, okazał się nad wyraz dziecinny.

Mimo wysiłków, jakie czyniła, by zaadaptować się do nowego kraju i swojej nowej pozycji, zawsze czuła się obco. Poczucie braku szczęścia, z którego nikomu nie mogła się zwierzyć, zaczęło w końcu oddziaływać na jej i tak skomplikowaną osobowość. Alicja cierpiała na głęboką melancholię i często przechodziła kryzysy nerwowe. Jej problemy zdrowotne pogłębiły się jeszcze bardziej w wyniku sześciu ciąż i porodów, które przeszła w ciągu pierwszych dziesięciu lat małżeństwa. Po pierwszej córce, Wiktorii – urodzonej w Windsorze w obecności babki królowej – przyszła na świat Elżbieta, nazywana „Ellą”, następnie Irena, Ernest („Ernie”) i Fryderyk („Frittie”), a wreszcie, w 1872 roku, Alix. Księżna Alicja wychowywała swoje dzieci zgodnie z tymi samymi wiktoriańskimi wartościami, które zaszczepiła jej matka: uczyła je skromności, miłości do pracy i rodziny oraz surowej moralności. Pewnego razu napisała na ten temat do królowej:

Zgadzam się całkowicie z tym, co mówisz na temat wychowania naszych dzieci, i staram się, by rosły całkowicie wolne od pychy wynikającej z pozycji, która nic nie znaczy prócz tego, co wartość każdego z nich może jej nadać [...] Mam taką samą opinię jak Ty na temat różnicy pozycji i znaczenia książąt i księżniczek i chcę, aby rozumiały, że nie są w niczym lepsi ani ważniejsi od innych, za wyjątkiem dobroci i skromności, której powinny dawać przykłady. Mam nadzieję, że moje dzieci będą te zasady stosowały.

W grudniu 1871 roku Bertie, książę Walii i ukochany brat Alicji, zapadł na tyfus. Księżna, gdy się o tym dowiedziała, przybyła natychmiast do jego rezydencji w Norfolk i ani na chwilę nie odchodziła od łoża, gdzie walczył o życie. Opiekowała się nim aż do chwili, gdy Edward cudem odzyskał zdrowie, a kiedy jemu nic już nie zagrażało, wyczerpana nerwowo Alicja wiele dni przeleżała w łóżku. Była w trzecim miesiącu ciąży i zaczęła bać się o życie nienarodzonego jeszcze dziecka. Kiedy 6 czerwca 1872 roku przyszła na świat zdrowa księżniczka Alix Heska, przyszła cesarzowa Rosji, matka poczuła wielką ulgę.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Bibliografia

Podziękowania

Wiele osób dopomogło mi w pisaniu tej książki. Królowe przeklęte nigdy by nie powstały, gdyby nie ciągłe zachęty mojego męża i zarazem wymagającego krytyka, José Diégueza. Jestem ogromnie wdzięczna mojej przyjaciółce i towarzyszce podróży, Pilar Latorre, za wspieranie wszystkich moich projektów. Jackie Bassat za to, że zawsze jest przy mnie i pomaga mi w przygotowaniu prezentacji moich książek.

Dziękuję Belén Junco za możliwość publikowania w czasopiśmie „!Hola!” esejów o słynnych kobietach, które zainspirowały mnie do stworzenia tej książki, oraz Marcie Gordillo za nieocenioną pomoc i solidną pracę. Pragnę również wyrazić wdzięczność wspaniałej pisarce Mamen Sánchez za jej wielkoduszność i spędzone razem dobre chwile.

Mojej przyjaciółce i dziennikarce, Gemmie Nierdze, mojemu „talizmanowi”, składam podziękowania za profesjonalizm i znakomite przygotowanie do prezentacji moich książek, a fotografowi Javierowi Alonso Asensio za jego piękne portrety i współpracę.

Dziękuję moim przyjaciółkom, Rosie del Rey, Esther González-Cano, Maríi Rosie Chico, Teresie Gumiel i Stelli Lamas, które towarzyszyły mi w ciągu długich lat pisania. I moim kochanym Patricii Almarcegui, Juanie Anduezie i Anie Larze za mądre rady i podnoszenie mnie na duchu w smutnych dniach, a Mario Sabido za opiekę nad moim zdrowiem.

Jestem ogromnie wdzięczna moim wydawcom, Davidowi Tríasowi, Virginii Fernández i Emilii Lope, za ich zachętę, cierpliwość i zapał, zaś Leticii Rodero i Alicii Martí z departamentu prasy za pomoc przy organizowaniu promocji moich książek.

I na koniec dziękuję mojemu synowi Álexowi Diéguezowi, który również uczestniczył w tej przygodzie.