Korpomisie - Marek Żak - ebook

Korpomisie ebook

Marek Żak

2,0

Opis

Korpomisie to moja kolejna książka. Może najważniejsza. Na pozór jest to historia z korporacji, ale tylko na pozór, bo moje książki mają zawsze swoje drugie i trzecie dno, a tak naprawdę starają się pokazać, jak to wszystko działało i działa. Dotyczy to zarówno tzw. realnego socjalizmu, jak wielkich korporacji, czyli władzy i pieniędzy. Młody, ambitny miś Bombo bardzo chce osiągnąć sukces, a to, jak wiemy, w misiowym społeczeństwie, proste nie jest. Książka w swojej treści została zainspirowana “Nową klasą” Dzilasa, która niegdyś wstrząsnęła całym socjalistycznym obozem, i ,,Folwarkiem zwierzęcym” Orwella – ikoną opisu przejmowania władzy, a w formie – moim ulubionym filmem “Ted” z Markiem Wahlbergiem w roli głównej, w którym tytułowy bohater, miś Ted, wyczynia zupełnie nieprawdopodobne rzeczy, łącząc zabawny wygląd z niekoniecznie zabawnym zachowaniem. 

Uwaga!! Korpomisie NIE są książka dla dzieci!!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 212

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Copyright © by Marek ŻakWydawnictwo WasPos, 2018All rights reserved

Wszystkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowania oraz udostępniania publicznie bez zgody Autora oraz Wydawnictwa pod groźbą odpowiedzialności karnej.

RedakcjaIwona Jagiełło

KorektaMałgorzata IgrasAdriana Rak

Projekt okładkiMateusz Andrasz

Skład i łamanieWydawnictwo WasPos

Wydanie IISBN 978-83-66070-39-4

Wydawnictwo WasPosWarszawa, tel. 517-315-854,Wydrukowano w drukarniTotem.com.pl

Miś Bombo ukończył szkołę, znajdującą się na skraju Lasu Zachodzącego Słońca. Nie był specjalnie uzdolniony, ale umiał zjednywać sobie sympatię nauczycieli. Wpatrywał się w nich wzrokiem pełnym niekłamanego podziwu, a nauczycielom takie zachowanie sympatycznego misia bardzo odpowiadało. Na egzaminach nie zadawali mu zbyt trudnych pytań, a gdy miał trudności z odpowiedzią, podsuwali mu prawidłowe rozwiązania. Bombo w wieku pięciu lat osiągnął pełnoletniość, ukończył szkołę z dobrym wynikiem i zastanawiał się, co dalej robić. Mógł, jak wielu rówieśników, po prostu nadal mieszkać w wygodnym, drewnianym domku wraz ze swoimi rodzicami. Tak robiło wiele misiów, niemających ochoty szukać nowego miejsca zamieszkania, czy budować swoich własnych domków, co było pracochłonne i kosztowne. W przeciwieństwie do nich, Bombo postanowił szybko się usamodzielnić. Mieszkanie ze zgryźliwymi rodzicami wydawało mu się na dłuższą metę trudne do wytrzymania. Ojciec traktował go cały czas jak małego misia, a matka zwracała mu na wszystko uwagę, czyli na to, co powinien jeść, dokąd chodzić i o której godzinie kłaść się spać.

– To wszystko dla twojego dobra, kochanie – powtarzała kilka razy dziennie.

Znalezienie pracy w Lesie Zachodzącego Słońca nie było wcale łatwe. Mógł zatrudnić się w różnych małych przedsiębiorstwach, bądź sklepach, ale wszyscy wiedzieli, że marzeniem każdego misia było znalezienie pracy w miodowej korporacji. Uważana była za najlepszego pracodawcę w całym lesie. W przeciwieństwie do większości innych firm, oferowała stałą pracę ze wszystkimi jej przywilejami, w tym punktualnie wypłacaną, niemałą zresztą, pensją. Z drugiej strony dostanie się do korporacji było niezwykle trudne, a te misie, którym się to udało – uważano za prawdziwych szczęściarzy. Problemem było to, że Bombo nie miał w korporacji żadnych znajomości i nikogo, kto mógłby za nim się wstawić, ani go tam polecić. Na przekór temu postanowił, że zrobi wszystko, aby stać się członkiem najbardziej prestiżowej korporacji w całym lesie i związać z nią swoją życiową karierę.

Po podjęciu decyzji Bombo zaniósł samodzielnie przygotowane papiery do siedziby korporacji. Siedząca za stołem recepcjonistka spojrzała na niego przelotnie, uśmiechnęła się i kazała zostawić aplikację razem z CV, i czekać na wiadomość.

– Ile to może potrwać? – spytał zaciekawiony.

– Jeśli będziemy zainteresowani twoimi usługami, zostaniesz powiadomiony szybko. Jeśli nie, po jakimś czasie otrzymasz informację.

– No to czekam – rzucił na pożegnanie.

Po kilku dniach otrzymał kopertę ze znanym nagłówkiem. Z niecierpliwością ją otworzył. Oto, co przeczytał.

Szanowny Miś Bombo,

W nawiązaniu do aplikacji, złożonej w dniu... zapraszamy Misia na rozmowę z działem personalnym w dniu...o godzinie...

Z poważaniem,

Mosa

Kierownik Działu Kadr.

Bombo trzymał w ręku list, a w sercu czuł wielką radość.

Yes, yes, yes – powtarzał. Wiedział, że to jeszcze nic pewnego, ale list nastroił go bardzo optymistycznie, może nawet zbyt euforycznie. Postanowił o wszystkim jeszcze tego samego dnia opowiedzieć rodzicom.

W dniu przewidzianej rozmowy Bombo wstał wcześnie. Mama wprawdzie poprzedniego dnia uprasowała mu koszulę i spodnie, ale nie chciał się spieszyć i denerwować przed tak ważnym dla jego życia spotkaniem. Zjadł śniadanie, a następnie założył przygotowane ubranie. Mama z dumą obserwowała swojego syna.

– Najważniejsze nie denerwuj się i bądź skromny – upominała go, sama wyraźnie zdenerwowana.

– Mamo. Będzie dobrze, a jak nie, będę szukać dalej.

W siedzibie korporacji zjawił się na dziesięć minut przed czasem. Znana mu recepcjonistka wskazała pomieszczenie, w którym znajdował się dział personalny. Po chwili stanął przed drzwiami, na których zobaczył tabliczkę:

Dział Personalny

Mosa

Kierownik działu

Punktualnie zapukał do drzwi.

– Proszę – usłyszał.

Gdy wszedł, ujrzał grubą misię w uniformie, takim samym, w jaki ubrana była recepcjonistka.

– Dzień dobry. Jestem Bombo – przedstawił się.

Misia przyglądała mu się uważnie.

– Usiądź – powiedziała zdecydowanym tonem.

Bombo usiadł i wpatrywał się w misię wzrokiem pełnym oczekiwania i podziwu.

– Złożyłeś podanie o pracę u nas. Co cię do tego skłoniło?

– Słyszałem, że praca w „Miodziku” jest ciekawa, rozwijająca i można się tu wiele nauczyć.

Siedząca przed nim misia wpatrywała się w jego twarz, od czasu do czasu spoglądając na leżące na biurku papiery.

– Co jeszcze słyszałeś?

– Że jeśli się miś stara, może, po jakimś czasie, liczyć na dobre wynagrodzenie.

– A ty będziesz się starać?

– Oczywiście.

– A czy wiesz, co jest w naszej pracy najważniejsze?

– Nie wiem, proszę misi.

– Otóż najważniejsze jest słuchanie się starszych misiów. Rozumiesz?

– Tak proszę misi. Ja zawsze chętnie wykonywałem w szkole to, co było zadawane. Nigdy nie sprawiałem kłopotów nauczycielom. Jestem bardzo zdyscyplinowanym misiem.

– Wiem. Jest tu opinia o tobie twoich nauczycieli, o którą się wcześniej postaraliśmy. Właśnie dlatego damy ci szansę. Wierzę, że potrafisz ją wykorzystać.

Bombo nie potrafił ukryć swojej radości.

– Zrobię wszystko, co tylko będę mógł.

Misia po raz pierwszy się uśmiechnęła.

– Czasami trzeba zrobić więcej, niż się może. W naszej firmie pracują tylko wyjątkowe misie i stać je na więcej, aniżeli wszystkie inne. Właśnie dlatego nasza korporacja jest wyjątkowa. Pamiętaj o tym.

– Tak proszę misi. Będę pamiętać.

– Pamiętaj też, że najważniejsza jest lojalność wobec naszego „Miodzika”, zwierzchników, starszych misiów i kolegów. Jeśli raz okażesz się nielojalnym, będzie to twój ostatni dzień w pracy.

Bombo wpatrywał się w oczy mówiącej z przekonaniem kierowniczki Działu Personalnego i kiwał ze zrozumieniem głową.

– Jeszcze dzisiaj przejdziesz wewnętrzne szkolenie na temat naszej firmy. Żaden miś nie może podjąć pracy bez zdania po nim egzaminu. Wierzę, że zdasz ten egzamin i staniesz się pełnowartościowym członkiem naszej społeczności. Szkolenie odbywa się w pokoju obok. Możesz już tam pójść.

Tego samego dnia Bombo podpisał kilka dokumentów i udał się do pokoju, gdzie na drzwiach wisiała tabliczka: „Szkolenie misiów”.

Gdy wszedł do środka, zobaczył stojącego starszego już misia w eleganckim uniformie. Ukłonił się grzecznie i podał trzymane w ręku papiery.

– Do pracy? – spytał szkoleniowiec, a w zasadzie stwierdził.

– Tak proszę misia.