Korespondencja - Gustave Flaubert, George Sand - ebook
lub
Opis

Książka z serii Wielcy pisarze w nowych przekładach. Wstęp, przekład i przypisy Ryszarda Engelkinga.

Korespondencja Gustave’a Flauberta i George Sand to pierwszy po polsku, obszerny wybór listów obojga pisarzy, obejmujący okres ich znajomości i przyjaźni od roku 1863 do śmierci Sand w roku 1876. „Kiedy rozpoczyna się wymiana listów, ona ma pięćdziesiąt dziewięć lat, jest znaną i szanowaną pisarką, autorką czterdziestu powieści – on, o siedemnaście lat młodszy, jest autorem Pani Bovary i Salambo, których znaczenie mało kto wówczas rozumiał. Ona, od lat żyjąca w separacji z mężem, obraca się w kręgach literackich i artystycznych Paryża, otoczona aurą skandalu z racji prowokującej niezależności, męskich strojów i licznych kochanków, w tym tak znakomitych, jak Alfred de Musset i Fryderyk Chopin. On jest prowincjuszem z wyboru i może pochwalić się tylko jednym głośnym romansem: z trzeciorzędną literatką Luizą Colet (…) – pisze we wstępie tłumacz, Ryszard Engelking, autor nowego przekładu Pani Bovary. – George Sand od razu dostrzegła wielki talent Flauberta, ale nie potrafiła zrozumieć jego założeń estetycznych. Jak dowodzą jej listy, nie zrozumiała ich nigdy i z uporem usiłowała namówić przyjaciela, by – idąc jej śladem – nieco lżej traktował swoje pisarstwo. (…) Flaubert nie próbował jej nawracać i cierpliwie przedstawiał swoje poglądy. Jej powieści podziwiał za młodu, skłaniały go wtedy do marzeń. Później o jej utworach wyrażał się jak najgorzej, twierdząc, że pisane są sercem, a nie głową. Po latach, kiedy zaprzyjaźnił się z autorką, próbował czytać je sercem. (…) Na różnicach i podobieństwach, zastrzeżeniach i szacunku tych dwoje niezwykłych ludzi, bliskich kresu życia, zbudowało wielką przyjaźń. Zebrane tu listy, uważane za najpiękniejszą z francuskich korespondencji literackich, są tej przyjaźni świadectwem”.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 352


GUSTAVE FLAUBERT,GEORGE SAND
Korespondencja
Wstęp, przekład i przypisyRyszard Engelking
Tytuł oryginału i podstawa przekładu:GUSTAVE FLAUBERT ET GEORGE SAND, CORRESPONDANCE.Éd. Alphonse Jacobs. Flammarion, Paris 1981
Redakcja: RENATA LIS
Projekt okładki i stron tytułowych: JACEK STASZEWSKI
Na okładce wykorzystano widok domu Flauberta w Croisset, namalowany przez René Thomsena (1897-1976) – na podstawie zdjęć i rysunków z epoki – w roku 1937
Skład i łamanie: Studio Artix, JACEK MALIK
Copyright © by Ryszard Engelking, Warszawa 2013 Copyright © for the edition by Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2013
Dofinansowano ze środkówMinistra Kulturyi Dziedzictwa Narodowego
ISBN: 978-83-61967-58-3
Wydawnictwo Sic! 00-724 Warszawa, ul. Chełmska 27 lok. 23 tel./faks: 022 840 07 53 e-mail: [email protected]://www.wydawnictwo-sic.com.pl
Uprzejmie informujemy, że tekstów niezamówionych nie odsyłamy i nie przechowujemy.
Konwersja: eLitera s.c.

1871

103. Flaubert do Sand

Dieppe, 11 marca [1871]

Drogi Mistrzu,

Kiedy się zobaczymy? Paryż nie wydaje mi się zbyt zabawny? Jakiż świat się przed nami otwiera! Pogaństwo, Chrystianizm, Chamstwo – oto trzy wielkie etapy ewolucji ludzkości. To smutne, znaleźć się na początku trzeciego.

Tego, co wycierpiałem od września, nie da się opowiedzieć! Czemu zawdzięczam, że nie padłem trupem? Nie mogę się nadziwić. Nikt nie był ode mnie bardziej zrozpaczony. Skąd mi się to wzięło? Miewałem w życiu ciężkie chwile, traciłem najbliższych, często płakałem, dusiłem w sobie rozmaite lęki. A jednak suma tych wszystkich cierpień jest niczym, dosłownie niczym w porównaniu z tym najświeższym cierpieniem. – I to się wcale nie kończy! Nie znajduję żadnej pociechy! Straciłem wszelką nadzieję!

Nie wierzyłem przecież ani w postęp, ani w człowieczeństwo. A jednak miałem złudzenia! Co za barbarzyństwo! Co za regres! Jestem wściekły na moich współczesnych za to, że obudzili we mnie uczucia dwunastowiecznego brutala. Dławię się żółcią! Ci oficerowie noszący białe rękawiczki i tłukący lustra, znający sanskryt i rzucający się na szampana, kradnący zegarek, a potem przysyłający bilet wizytowy: te cywilizowane dzikusy z całą ich wojną o złoto są dla mnie wstrętniejsze od kanibali. – I wszyscy pójdą ich śladem, wszyscy zostaną żołnierzami! Rosja ma ich teraz 4 miliony! Cała Europa założy mundur. Jeśli kiedyś weźmiemy odwet, będzie nadzwyczaj okrutny; a zapewniam Panią, że to będzie nasza jedyna myśl: zemsta na Niemcach! Rząd, jakikolwiek by się uformował, nie zdoła utrzymać władzy inaczej, jak podsycając tę namiętność. Masowe morderstwo stanie się celem wszystkich naszych wysiłków, francuskim ideałem!

Moje marzenie to uciec stąd do jakiegoś słonecznego, spokojnego kraju.

Spodziewajmy się nowych popisów hipokryzji: wychwalania cnoty, narzekań na korupcję, skromności strojów, etc. Pedanteria zatryumfuje!

W Croisset gnieździ się czterdziestu Prusaków. Jak tylko mój nieszczęsny dom (którym się teraz brzydzę) zostanie opróżniony i wyczyszczony, zamieszkam tam na powrót; później pewno pojadę do Paryża, pomimo warunków sanitarnych. Gwiżdżę na nie!

Pozdrowienia dla wszystkich, szczerze oddany

Pani stary trubadur.

Gve nie w sosie!

104. Flaubert do Sand

Neuville koło Dieppe,

piątek 31 marca [1871]

Odpowiedź na Pani list z 17 marca

Drogi Mistrzu,

Zdecydowałem się w końcu wrócić jutro do Croisset. To trudne! ale konieczne! Spróbuję zająć się znowu nieszczęsnym Świętym Antonim i zapomnieć o Francji!

Matka zostanie tutaj, u wnuczki, do czasu, aż znajdziemy miejsce, gdzie nie zagrożą jej ani Prusacy, ani rozruchy.

Parę dni temu wybrałem się z Dumasem do Brukseli, skąd zamierzałem pojechać prosto do Paryża. – Ale nasze „Nowe Ateny” zdają się wyprzedzać Dahomej w okrucieństwach i głupocie!

Czy to już koniec Blagierów? Koniec jałowej metafizyki i pustych komunałów? Bo całe zło bierze się z naszej potwornej ignorancji. To, co należałoby skontrolować, przyjmuje się na wiarę. Konkluduje się bez rozeznania!

Rewolucja Francuska nie może dłużej być dogmatem, czas, aby oceniła ją Nauka, jak wszystkie ludzkie sprawy. Gdybyśmy byli mądrzejsi, nie uwierzylibyśmy, że mistyczną formułką można stworzyć armię, a słowo „Republika” wystarczy, by pokonać milion wyćwiczonych żołnierzy. Zostawilibyśmy Badingueta na tronie, żeby zawarł pokój, a potem zesłalibyśmy go na galery. Gdybyśmy byli mądrzejsi, wiedzielibyśmy, kim byli ochotnicy roku 1792, czym był odwrót księcia Brunszwickiego, kupiony przez Dantona i Westermanna. Niestety! zawsze frazesy! zawsze kłamstwa! A teraz ta Komuna w Paryżu, czyste Średniowiecze! To jasne jak słońce! Podoba mi się zwłaszcza zniesienie komornego! Rząd koryguje Prawo naturalne i miesza się do prywatnych umów. Ogłasza, że nienależne jest to, co się należy, i że za usługę nie trzeba odpłacać usługą. – Monstrualna głupota i niesprawiedliwość.

Wielu konserwatystów, którzy z zamiłowania do porządku godzili się na Republikę, będzie teraz żałować Badingueta! I w głębi serca wzywać Prusaków. – Komunardzi z Hôtel de Ville odwrócilikierunek Nienawiści. I tego nie mogę im darować. Wydaje mi się, że jeszcze nigdy nie upadliśmy tak nisko.

Rzuca nami od Towarzystwa Świętego Wincentego à Paulo do Międzynarodówki. Ale ta robi zbyt wiele głupstw i długo nie pożyje. Przypuśćmy, że pobije wojsko wersalskie i obali rząd, wtedy Prusacy wejdą do Paryża i „porządek zapanuje w Warszawie”. A jeśli to ją pobiją, reakcja będzie okrutna, a wszelka wolność zdławiona.

Co myśleć o Socjalistach naśladujących metody Badingueta i Wilhelma: rekwizycje, zamykanie gazet, egzekucje bez sądu, etc.? Tak, tłum to niemoralne bydło! Co to za poniżenie być człowiekiem!

Ściskam Panią bardzo mocno.

Pani stary trubadur.

Gve

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Wydawnictwo Sic! poleca

Gustave Flaubert

Trzy baśnie

w przekładach Renaty Lis i Jarosława Marka Rymkiewicza

Gustave Flaubert

Kuszenie świętego Antoniego

w przekładzie Piotra Śniedziewskiego

Gustave Flaubert

Bouvard i Pécuchet

w przekładzie Wacława Rogowicza

Renata Lis

Ręka Flauberta