Komurasaki - Władysław Reymont - ebook

Komurasaki ebook

Władysław Reymont

0,0
4,49 zł

lub
Opis

Komurasaki„ to opowiadanie Władysława Reymonta, pisarza, prozaika i nowelisty, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

Komurasaki czuwała — a raczej męka trwóg, strachu, osamotnienia paliła się w niej wiecznie czujnym i gryzącym płomieniem; bała się tych wizyj mrocznych, przemykających za szybą, bała się tych nocy nieskończonych i tak zimnych, bała się tego tłumu stojącego za nią, bała się tej twarzy bladej o ognistych oczach, która co wieczór stawała z tamtej strony i, rozpłaszczona na szkle, patrzyła na nią, pożerała ją oczyma…”

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 13

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Władysław Reymont

KAMURASAKI.

Wydawnictwo Avia Artis

2021

ISBN: 978-83-8226-320-6
Ta książka elektroniczna została przygotowana dzięki StreetLib Write (http://write.streetlib.com).

KAMURASAKI.

Straszna to była noc — paryska, grudniowa noc...  Deszcz padał, padał, padał — — —  Bulwary były puste, oślizgłe i poczerniałe od wody, a nieskończone szeregi nagich drzew, trzęsły się z zimna i jęczały cicho a boleśnie — bo deszcz je przeinaczał do korzeni, bo mroźny wiatr je przewiewał nawskroś, bo oślepiały te, jakby w powietrzu zawieszone światła elektryczne — a zabijała tęsknota za dniem...  A ta rozmiękła, zimna noc wlekła się tak wolno, tak wolno...  A ten utęskniony dzień był tak rozpaczliwie daleko.  O biedne drzewa marznące!  O biedne psy bezdomne, które przemykały cicho pod zimnemi ścianami, czołgały się na rogach ulic oświetlonych, przystawały, rozglądały się krwawem, przemęczonem spojrzeniem — i głodne, oszalałe trwogą biegły dalej, szukały bez końca...  O niezgłębione, nieopowiedziane tęsknoty nocy zimowych za słońcem!  O rozpaczne krzyki konającego wczoraj! —  O! niepojęte jawy jutra, lęgnącego się jeszcze w bezdniach nocy —  I cisza!... cisza przyczajonej trwogi, cisza ciemnych błyskawic żerujących w przestrzeniach —  A potem nieodgadnione głosy wichru, jaki nagle zerwał się z legowisk nocy i spadł na miasto, szarpał drzewami, tarzał się po rozmiękłych przegniłych ciemnościach i bił zaciekle zimnem, miękkiem cielskiem w olbrzymią wystawę słabo rozświetloną.  Tam, po za tą szklaną ścianą stała Komurasaki i wylękłemi, słodkiemi oczyma patrzyła...  A deszcz