Wydawca: Zielona Sowa Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2013

Klub Księżycowej Bransoletki. Przyjaciółki na zawsze, ebook

Agnieszka Skórzewska

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 50 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Klub Księżycowej Bransoletki. Przyjaciółki na zawsze, - Agnieszka Skórzewska

Rodzina Mai właśnie przeprowadziła się do nowego mieszkania. Dziewczynka martwi się, czy spotka tu jakieś koleżanki. Na szczęście już pierwszego dnia poznaje Kamilę i Marysię. Okazuje się, że dziewczynki mają wspólne zainteresowania – wszystkie trzy lubią tańczyć. Zakładają więc własny zespół…

W pierwszym tomie poznajemy główne bohaterki: Maję, Kamilę i Marysię. Mają wspólne hobby – taniec. Chodzą do różnych szkół, ale mieszkają na jednym podwórku i chodzą razem do Domu Kultury na zajęcia taneczne. Zakładają też Klub Księżycowej Bransoletki oraz własny zespół taneczny. Noszą takie same bransoletki – bransoletki przyjaźni. W każdym kolejnym tomie będą dokładać nową zawieszkę. Taka sama zawieszka będzie dokładana do książki – w ten sposób czytelniczki będą miały takie same bransoletki, jak ich ulubione bohaterki.

Opinie o ebooku Klub Księżycowej Bransoletki. Przyjaciółki na zawsze, - Agnieszka Skórzewska

Fragment ebooka Klub Księżycowej Bransoletki. Przyjaciółki na zawsze, - Agnieszka Skórzewska

Agnieszka Skórzewska

Tekst: Agnieszka Skórzewska

Ilustracje: Teya (Agnieszka Skulska)

Redaktor prowadzący: Agnieszka Sobich

Korekta: Magdalena Adamska

Projekt graficzny i DTP: Bernard Ptaszyński

© Copyright for text by Agnieszka Skórzewska

© Copyright by Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.,

Warszawa 2013

All rights reserved

ISBN: 978-83-7895-396-8

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.

00-807 Warszawa, Al.Jerozolimskie 96

tel. 22 576 25 50, fax 22 576 25 51

wydawnictwo@zielonasowa.pl

www.zielonasowa.pl

Rozdział pierwszy

Kamila i Marysia rysowały na podwórkowym asfalcie tor do jazdy na hulajnodze. Używały różnych kolorów, zaznaczając na trasie kolejne punkty i zadania do wykonania. Taki tor z przeszkodami, trochę jak w grach planszowych. Obrysowały nim całe podwórko, znajdujące się przy półokrągłej kamienicy. Kiedy wreszcie skończyły i już przygotowywały się do startu, przed bramę podjechała ciężarówka, a za nią samochód osobowy.

– To pewnie ci nowi lokatorzy, o których tata mówił mamie – powiedziała Marysia do przyjaciółki.

– Nici z naszej zabawy – stwierdziła Kamila. – Zaraz wjadą na podwórko i nie będzie już dla nas miejsca.

Jej przypuszczenia się sprawdziły. Energiczny pan, który wysiadł z samochodu, otworzył bramę i zaczął pokazywać kierowcy ciężarówki, gdzie dokładnie ma zaparkować. Zajęło im to trochę czasu, a tymczasem na podwórku pojawili się kolejni członkowie nowej rodziny na czele z ogromnym czarnym psem.

– Raban, wracaj! – wołała za nim miła pani. Obok niej szła mniej więcej ośmioletnia dziewczynka. Rozglądała się niepewnie i wcale nie wyglądała na szczęśliwą z powodu przeprowadzki.

– Podejdziemy do niej? – zaproponowała Kamila. – Może w końcu w naszej kamienicy zrobi się weselej. Jak na razie tylko my dwie sprawiamy, że słychać tu coś więcej niż gruchanie gołębi karmionych przez panią Jadzię.

Marysia chwilę się zastanawiała. Nie była pewna, czy ta nieśmiała i smutna dziewczynka będzie do nich pasowała. W końcu jednak uległa namowom koleżanki.

- Cześć! - zawołały chórem, podchodząc do nowej lokatorki. - Mieszkamy w tym domu.

- Ja mam na imię Kamila, a to jest Marysia.

- Cześć... Jestem Maja - odpowiedziała dziewczynka z pewną rezerwą w głosie.

- Będziesz chodziła do naszej szkoły? - zapytała Kamila. - Jest zaraz obok.

- Chyba nie. Mama zapisała mnie już w pierwszej klasie do prywatnej szkoły i odwozi mnie tak codziennie samochodem.

- Hmm, szkoda - stwierdziła Marysia. - Do naszego Młodzieżowego Domu Kultury też pewnie nie będziesz przychodzić?

- A co tam można robić? - Tym razem Maja wyglądała na zainteresowaną.

– Ooo, mnóstwo ciekawych rzeczy. – Dziewczynki zaczęły wyliczać na przemian: – Jest sekcja muzyczna, teatralna, tańca…

– Tańca? – przerwała im nowa koleżanka. – Jakiego? Baletu, klasycznego, nowoczesnego? – Widać było, że ten temat ją zajmuje.

Przyjaciółki spojrzały na siebie zdziwione. Nigdy właściwie się nie zastanawiały, jakiego tańca się uczą. Pani Jolanda, ich instruktorka, mówiła im wprawdzie czasami, że na przykład jakieś ćwiczenie pochodzi z baletu, ale nie pytały, czym różnią się te wszystkie figury, które wykonywały.

– Eee… No, różnie – zająknęła się Marysia. – Właściwie to chyba wszystkiego po trochu.

– Ale najczęściej robimy układy – dodała Kamila.

– A czy mogłabym przyjść na te zajęcia? – zapytała Maja. – Nie jest jeszcze za późno?

– Chyba nie. Ale musisz przyjść z mamą lub tatą, żeby cię zapisali – odpowiedziała Kamila.

Zajęte rozmową dziewczynki nie zauważyły, że prawie wszystkie rzeczy z ciężarówki zostały już wyniesione, a zniecierpliwiona mama Mai rozglądała się za córką, żeby ta popilnowała choć przez chwilę psa.

– Maju! – zawołała, kiedy w końcu zauważyła ją stojącą przy krzaku dzikiej róży. – Pożegnaj się z koleżankami. Na pewno będziecie miały jeszcze dużo okazji do rozmowy. Teraz musisz mi pomóc i przytrzymać Rabana. Chcę sprawdzić, czy wszystkie szkła są całe po przeprowadzce.

– Już idę, mamo – powiedziała dziewczynka. – Naprawdę mam nadzieję, że szybko się zobaczymy – zwróciła się do Marysi i Kamili. – Będę mieszkać pod numerem dziewięć. I postaram się namówić mamę, żeby zapisała mnie na zajęcia, na które chodzicie. – Po czym pobiegła i chwyciła smycz psa. Ten bardzo niechętnie poszedł za nią do klatki.

Kiedy pusta ciężarówka odjechała i zamknęła się za nią brama, na podwórku zapanowała zwykła cisza. Przyjaciółki, zaaferowane nową koleżanką, zupełnie zapomniały o hulajnogach i rysowanym torze. Teraz myślały już zupełnie o czymś innym.

– Myślisz, że się zgodzi? – niepewnie zapytała Marysia.

– Sama widziałaś, jak wymieniała te wszystkie tańce. Na pewno lubi tańczyć i przyłączy się do nas.

– To byłoby coś! Nasza własna grupa taneczna! – rozmarzyły się obie.

Dziewczynki już od dawna planowały założenie swojego zespołu. Podobały im się oczywiście zajęcia w domu kultury, ale chciały też stworzyć własną, wyjątkową grupę, w której tańczyłyby to, co najbardziej lubią. A po cichutku już myślały o wielkiej karierze.

Tymczasem Maja tanecznym krokiem przebiegała przez pokoje nowego mieszkania. Wymyślała coraz to nowsze figury, bo i pomieszczeń było dużo. Na koniec wpadła do pokoju mamy, która zabierała się do rozpakowywania pudeł.

– Mamo, mamo! – zawołała, omal nie wpadając na futrynę. – Już podoba mi się to nowe mieszkanie. Tu jest tyle przestrzeni, można się ruszać do woli. A na podwórku poznałam Marysię i Kamilę – chyba są fajne. Opowiedziały mi o grupie tanecznej w domu kultury i powiedziały, że też mogę tam chodzić. Tylko musisz pójść ze mną, żeby mnie zapisać. Pójdziemy jutro? Proszę! – Dziewczynce nie zamykała się buzia.

Mimo że na początku była nieufna wobec nowo poznanych koleżanek, z każdą minutą lubiła je coraz bardziej, choć wcale nie rozmawiały ze sobą długo. Maja była nieśmiała i z tego powodu bardzo trudno było jej się z kimś zaprzyjaźnić. Tam, skąd się wyprowadzili, miała jedną przyjaciółkę, ale ta wyjechała z rodzicami do Anglii, a kontakt przez e-mail lub Skype’a, którego włączała jej mama, to jednak nie to samo. Dodatkowo mama Mai, Małgosia, była bardzo opiekuńcza i długo się zastanawiała, zanim pozwoliła córce na nowe znajomości czy zajęcia. Rodzice dziewczynki bardzo dużo pracowali i nie mieli tyle czasu, żeby wozić ją na wszystkie zajęcia, na jakie by chciała. Miała wprawdzie starszą siostrę Alę, ale ta chodziła już do liceum i często nie było jej w domu. W opiece nad dziewczynką pomagała babcia i różne opiekunki, z których jedne lubiła, inne nie, ale wszystkie równie szybko znikały. Marysia i Kamila zrobiły więc na niej ogromne wrażenie – były bardzo bezpośrednie. Zawsze chciała być w jakiejś paczce, ale w prywatnej szkole, do której zapisała ją mama, nie znalazła nikogo, kogo mogłaby uważać za swoją przyjaciółkę.

Mama przerwała otwieranie pudeł i przypatrywała się córce, gdy ta z entuzjazmem opowiadała o swoich planach. Kiedy Maja skończyła, odezwała się z rezerwą w głosie:

– No nie wiem. Pomyślimy jeszcze nad tym.

– Ale mamo – jęknęła rozczarowana dziewczynka – dlaczego mi nie pozwalasz?

– Nie powiedziałam, że ci nie pozwalam, tylko że się zastanowimy.

Maja miała łzy w oczach. Smutno popatrzyła na mamę, a potem zaczęła płakać.

– Nigdy mi na nic nie pozwalasz. Nie mogę robić tego, na co mam ochotę.

Mama próbowała uspokoić córkę: