Kłopot z Zełenskim - Parafianowicz Zbigniew - ebook

Kłopot z Zełenskim ebook

Parafianowicz Zbigniew

4,3
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.

48 osób interesuje się tą książką

Opis

Można lubić Ukraińców, ale nie sposób lubić ukraińskiej polityki. Polityka Zełenskiego sprawiła, że polskie elity dochodzą do wniosku, że poza wrogością wobec Rosji istnieje całkowita sprzeczność między interesami Polski i Ukrainy. Co gorsza, że tej sprzeczności rozwiązać się nie da, bo Ukraina jest partnerem nieobliczalnym, w przypadku konfliktu interesów nie siada rozmawiać, ale daje w gębę. Podobne problemy mają inni. Czemu Biden krzyczał na Zełenskiego, czemu Trump go nie znosi. Czemu politycy europejscy, od Orbana po Starmera czy Macrona – też mają z nim problem?

Jak pisze Zbigniew Parafianowicz, Zełenski jest i był mistrzem przetrwania. Tę sowiecką cechę prezydent rozwinął do rozmiarów politycznego monstrum. Cechę każdego człowieka sowieckiego, która pozwalała przeżyć w warunkach gułagu i terroru, Wołodymyr Zełenski zmienił w technologię polityczną, która pozwoliła trwać również fantomowemu państwu, jakim stała się Ukraina. W gruncie rzeczy to zdolność fenomenalna.

Wołodymyr Zełenski miał poczucie, że wobec Polski – ale też i wobec reszty Europy – nic nie musi. Może, ale nie musi. To dlatego w Davos na początku 2026 roku wygłosił przemówienie, w którym nawrzucał Europie, że jest nieprzygotowana i żyje snem o wiecznym pokoju, który dawno jest przeszłością. Mimo tego, że był klientem Europy, nie szczędził jej gorzkich słów. Od niej brał pieniądze, ale nie hamował się w besztaniu jej.

Książka to kontynuacja bestselleru „Polska na wojnie”. Jest zapisem wielu rozmów z polskimi i europejskimi politykami, oraz z Ukraińcami, którzy współpracują z Zełenskim.

Polski dyplomata:Niezależnie czy to Trump czy Tusk, Sikorski czy Starmer, Zełenski każdego potrafił obrazić.

Minister w kancelarii prezydenta Dudy:Duda odchodził z urzędu z ogromnym rozczarowaniem do Zełenskiego. Nosił w sobie żal do ukraińskiego prezydenta o brak wystarczającego szacunku dla pomocy, której udzieliła mu Polska.

Współpracowniczka prezydenta Zełenskiego: Do dziś nie wiem, kiedy Zełenski jest prawdziwy. Czy wtedy, gdy prezentuje zmęczoną twarz pooraną zmarszczkami na potrzeby okładek w zachodnich magazynach, czy wtedy, gdy jego osobisty barber trymuje mu brodę, aby wyglądała na spontaniczny trzydniowy zarost.

Urzędnik w KPRM:Zełenskiego naprawdę trudno lubić. Niczym się nie różni od Muska czy Trumpa.

Dyplomata X: Polacy myślą, że w odbudowie Ukrainy będzie uczestniczyć tylko Zachód, że tylko my podzielimy się tortem. Tymczasem chwilę po zawarciu rozejmu wejdzie tam również Białoruś.

Minister w rządzie Tuska:Powiedzmy szczerze: Ukraińcy nas nie chcą przy odbudowie.

Współpracownik prezydenta Zełenskiego: Zełenski prywatyzuje zasługi, a uwspólnotawia porażki. Jest w tym mistrzem. Czy słyszał pan kiedykolwiek o tym, by prezydent przyznał się do jakiegoś błędu?

Wysokiej rangi urzędnik w ministerstwie rolnictwa w rządzie Tuska:Ukraińcy w wojnie o zboże i usługi z Polską byli bezlitośni. Donosili na Kołodziejczaka, wiceministra rolnictwa, do Brukseli. Zrobili z niego niemal ćpuna i wariata.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 182

Oceny
4,3 (3 oceny)
1
2
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
MRACIEK

Dobrze spędzony czas

Dobrze spędzony czas.
00



Copy­ri­ght © Zbi­gniew Para­fia­no­wicz, Czer­wone i Czarne

Pro­jekt okładki: Paweł Pan­cza­kie­wicz/PAN­CZA­KIE­WICZ ART.DESIGN Korekta: Dorota Kasprzyk

Czer­wone-Czarne Spółka z o.o. Przy­le­sie 42 a  Jabłonna

Wyłączny dys­try­bu­tor Dres­sler Dublin Sp. z o.o. ul. Poznań­ska 91, 05-850 Oża­rów Mazo­wiecki tel. (+ 48 22) 733 50 31/32 e-mail: dys­try­bu­cja@dres­sler.com.pl www.dres­sler.com.pl

ISBN 978-83-6840-113-4 War­szawa 2026

Wer­sję elek­tro­niczną przy­go­to­wano w sys­te­mie Zecer

Zamiast prologu

Zamiast pro­logu

„O jed­nej rze­czy zapo­mina się nato­miast zupeł­nie, że wojna ta, ponad wszystko, była jesz­cze bar­dzo cie­kawa. Ale zaspo­ko­je­nie cie­ka­wo­ści zwią­zane jest nie­uchron­nie z pozna­niem prawdy, a to jest wła­śnie w dzi­siej­szej atmos­fe­rze powo­jen­nej naj­trud­niej­sze. Na razie w dal­szym ciągu obo­wią­zuje for­muła sakra­men­talna, według któ­rej kaza­nie Jego Emi­nen­cji musi być zawsze »pod­nio­słe«, a uśmiech zbrod­nia­rza musi być zawsze »cyniczny«. Dia­bli wie­dzą, jak długo jesz­cze for­muła ta utrzy­mana będzie w mocy praw­nej, ale na razie nic nie zapo­wiada jej odwo­ła­nia. Poli­tyka ma w tym swoje wyra­cho­wa­nie. Nato­miast lite­ra­tura cierpi ogrom­nie. Bana­li­zuje się, robi się nudna, uprasz­cza się jak wzo­rek dla dzieci do prze­ry­so­wy­wa­nia, staje się pła­ska. W tym wła­śnie naj­bar­dziej odbiega od życia, ponie­waż wia­dome jest, że wszel­kie rze­czy nie są pła­skie, ale wypu­kłe”.

Józef Mac­kie­wicz „Prze­stępca czasu wojny”, Lwów i Wilno 1947. Ze zbioru „Fakty, przy­roda i ludzie”

Rozdział I. Polskie problemy z Zełenskim

Roz­dział I

Pol­skie pro­blemy z Zełen­skim

Mini­ster w rzą­dzie Donalda Tuska: Numer z wysa­dze­niem Tuska z pociągu do Kijowa to było zwy­kłe cham­stwo. I mówię to mimo ogrom­nej sym­pa­tii do Ukra­iń­ców. Jed­nak oni mają w sobie jakiś taki kom­po­nent sowiec­ko­ści. Cza­sami zapo­mi­namy, że oni razem z Rosja­nami two­rzyli ZSRR.

Tusk w trzeciej klasie

Dyplo­mata A: W maju 2025 roku Donald Tusk był pod pre­sją. Ruszały roz­mowy poko­jowe w Stam­bule. Wcze­śniej pro­wa­dzono nego­cja­cje o wysła­niu kon­tyn­gentu woj­sko­wego państw euro­pej­skich na Ukra­inę. W dys­ku­sjach o przy­szło­ści wojny i rozejmu nie było Pol­ski, mimo że spra­wo­wała pre­zy­den­cję w UE. Pre­mier musiał mieć jakiś suk­ces. Musiał mieć zdję­cie, że jest w pro­ce­sie. W końcu poja­wiła się na to szansa – spo­tka­nie w Kijo­wie, na któ­rym był on oraz byli pre­zy­dent Fran­cji Emma­nuel Macron, pre­mier Wiel­kiej Bry­ta­nii Keir Star­mer i kanc­lerz Nie­miec Frie­drich Merz. Roz­dzwo­niły się tele­fony. Pol­ski pre­mier musiał być na miej­scu w Kijo­wie aku­rat wtedy. Nie sam. Musiał mieć zdję­cie w dobrym towa­rzy­stwie. Pro­blem pole­gał na tym, że Woło­dy­myr Zełen­ski pamię­tał, że Tusk był pierw­szym, który zade­kla­ro­wał, że nie wyśle pol­skiego kon­tyn­gentu na Ukra­inę. Wie­dział też od swo­ich urzęd­ni­ków i współ­pra­cow­ni­ków z Biura Pre­zy­denta, w jakim kie­runku idą roz­mowy o umo­wie o wol­nym han­dlu z UE, która była nego­cjo­wana w cza­sie pol­skiej pre­zy­den­cji.

Dyplo­mata Z: Gdy wszy­scy w KPRM cie­szyli się z tego Kijowa i szy­ko­wa­nego zdję­cia, nikt nie zwró­cił uwagi, jak orga­ni­zo­wana jest logi­styka tej wizyty. Jak mogli­śmy prze­ga­pić coś takiego? Oka­zało się, że pol­ski pre­mier poje­dzie do Kijowa osob­nym pocią­giem. Na ważny szczyt, na któ­rym dys­ku­to­wano o przy­szło­ści wojny i pokoju, jed­nym pocią­giem poje­chali Merz, Macron i Star­mer, a w dru­gim pociągu, trze­ciej klasy, niczym w płac­kar­cie – podró­żo­wał Donald Tusk. W inter­ne­cie i mediach spo­łecz­no­ścio­wych krą­żyły już zdję­cia z narady w pociągu w dro­dze do ukra­iń­skiej sto­licy wiel­kich tego świata: Macrona, Star­mera i Merza. Oczy­wi­ście bez Tuska. Oni roz­wa­żali, co dalej z Ukra­iną, Tusk czy­tał po dro­dze gazety.

Dyplo­mata z Kijowa: O wysa­dze­niu Tuska z pociągu zde­cy­do­wał Zełen­ski, a kon­kret­nie szef jego pro­to­kołu dyplo­ma­tycz­nego.

Były mini­ster w rzą­dzie Mate­usza Mora­wiec­kiego: Prze­myśl jest mia­stem pol­skim. Mie­li­śmy moż­li­wość zatrzy­ma­nia pociągu, który wyru­szył bez Tuska. Zabra­kło nam jaj. Sła­wo­mir Dęb­ski na X dawał jasno do zro­zu­mie­nia, że zabra­kło ludzi, któ­rzy byliby gotowi zamar­ko­wać awa­rię na torach i dopro­wa­dzić do tego, aby wszy­scy poje­chali „na kołach”, czyli samo­cho­dami. Naj­wy­raź­niej w eki­pie Tuska nie było ludzi, któ­rym zale­żało na pre­stiżu i ura­to­wa­niu powagi urzędu pre­miera.

Ukra­iń­ski dyplo­mata X: Przed spo­tka­niem Merza, Star­mera, Macrona i Tuska z Zełen­skim w Kijo­wie pol­ski pre­mier maru­dził. Chciał, aby mara­ton dyplo­ma­tyczny, rów­nież z udzia­łem sze­fów MSZ państw Unii, trwał jeden dzień, a nie dwa. Uzna­li­śmy, że to tro­chę nie­po­ważne. Pol­ska nie dekla­ruje wysy­ła­nia swo­ich wojsk na Ukra­inę, wio­sną 2025 mocno schło­dziła też swój wkład w pomoc dla nas. Dla­czego więc mie­li­by­ście usta­wiać agendę takich spo­tkań? Tym bar­dziej że chcie­li­śmy tymi spo­tka­niami przy­kryć paradę 9 maja w Moskwie. Taka była nasza per­spek­tywa.

Ukra­iń­ski dyplo­mata Y: Tusk podobno uza­sad­niał koniecz­ność skró­ce­nia szczytu w Kijo­wie swo­imi pro­ble­mami zdro­wot­nymi. Rezul­tat był taki, że Ukra­ińcy posta­no­wili go prze­czoł­gać i wysa­dzili z pociągu, w któ­rym w salonce zdję­cia robili sobie Star­mer, Merz i Macron.

Wyso­kiej rangi urzęd­nik w MON: Nie jestem w sta­nie tego zro­zu­mieć. Tusk poje­chał do Kijowa zale­d­wie kilka tygo­dni po tym, jak prze­ka­za­li­śmy Ukra­iń­com poważny pakiet broni. Może to nie była jakaś super­no­wo­cze­sna tech­nika, ale jed­nak wciąż odgry­wamy ważną rolę w ich dozbra­ja­niu.

Mini­ster w rzą­dzie Donalda Tuska: Numer z pocią­giem to było zwy­kłe cham­stwo. I mówię to mimo ogrom­nej sym­pa­tii do Ukra­iń­ców. Jed­nak oni mają w sobie jakiś taki kom­po­nent sowiec­ko­ści. Cza­sami zapo­mi­namy, że oni razem z Rosja­nami two­rzyli ZSRR. Budo­wali jedno pań­stwo. Zapo­mi­namy, że kraje na wschód od naszej gra­nicy – rów­nież Litwa – to stara szkoła dyplo­ma­cji, w któ­rej oka­zy­wa­nie pogardy i braku sza­cunku jest istotną skła­dową. Wydaje nam się, że jeste­śmy zachodni i że możemy ich pouczać i im coś radzić. A tak naprawdę to my mogli­by­śmy się od nich uczyć cwa­niac­twa, wła­ści­wie rozu­mia­nego cham­stwa i aser­tyw­no­ści w dyplo­ma­cji.

Pol­ski dyplo­mata z Kijowa: Kie­row­nik naszej pla­cówki w Kijo­wie nie miał lekko po tym incy­den­cie. Zebrał opier­dol za ten pociąg. On sam oczy­wi­ście pod­kre­ślał, że nic się nie stało. Mar­gi­na­li­zo­wał temat, no bo co miał robić? Suk­ces mu się zamie­nił w poważny pro­blem. Zakli­nał rze­czy­wi­stość, choć wszy­scy na pla­cówce wie­dzieli, i w War­sza­wie zresztą też, że – jak to się mówi – „Tusk się wściekł”. Szu­kał win­nych, dopóki nie poja­wiły się inne pro­blemy na hory­zon­cie. Żądał głów. Atmos­ferę ostu­dziła dopiero pre­zy­dencka kam­pa­nia wybor­cza i pro­blemy Rafała Trza­skow­skiego.

Urzęd­nik KPRM: Nie mam odpo­wie­dzi na pyta­nie, dla­czego pozwo­li­li­śmy na wyjazd pociągu z Prze­my­śla bez Tuska. Mimo wszystko to nasz dwo­rzec i nasze tory. Były miliony spo­so­bów, aby temu zapo­biec. Mie­li­śmy wie­dzę, że Zełen­ski lubi poka­zy­wać swoim part­ne­rom miej­sce w sze­regu. Nie­za­leż­nie od tego, czy jest silny, czy obiek­tyw­nie nie ma kart. Mia­łem wra­że­nie, że poczuł się jak w szczy­cie sławy na prze­ło­mie lat 2022 i 2023. Wtedy gdy był gwiazdą i roz­da­wał zaszczyty.

Były mini­ster w rzą­dzie Mate­usza Mora­wiec­kiego: Histo­ria pre­zy­den­tury Zełen­skiego to zarzą­dza­nie pre­sti­żem. On jest akto­rem, rozu­mie popkul­turę. Orien­tuje się, jak spra­wić, aby ktoś wie­dział, gdzie jest jego miej­sce w sze­regu. Do tego ma w sobie pewną bez­czel­ność. Ude­rza nawet wtedy, gdy jego pozy­cja jest słaba. Bo prze­cież w maju 2025 roku Ukra­ina była klien­tem świata. Przy­po­mi­nała potworka – pań­stwo z silną, ogromną armią oraz służ­bami spe­cjal­nymi i zara­zem pań­stwo wydmuszka gospo­dar­cza i demo­gra­ficzna. A Zełen­ski ude­rzył w swoim stylu, bo to prze­cież było nie pierw­szy raz. Wio­sną 2022 roku z pociągu wysa­dził Franka-Wal­tera Ste­in­me­iera. Nie powiem, nawet ucie­szyło nas to, że Nie­miec nie poje­chał z Andrze­jem Dudą i przy­wód­cami państw bał­tyc­kich do Buczy. Tamta wizyta była histo­ryczna. Póź­niej był czer­wiec 2022 roku, a wtedy Zełen­ski ude­rzył w nas. Zapo­mniał już, że to Pol­ska i Duda oso­bi­ście naci­skali, aby dać per­spek­tywę człon­ko­stwa w UE Ukra­inie. Zapo­mniał, że to Pol­ska uru­cho­miła pro­ces zbli­że­nia Ukra­iny do Unii Euro­pej­skiej. Do Kijowa zostali zapro­szeni Macron, Mario Dra­ghi i Olaf Scholz, nas tam nie było. Europę Środ­kową miał repre­zen­to­wać pre­zy­dent Rumu­nii Klaus Iohan­nis. Ale on też – jak Tusk kilka lat póź­niej – poje­chał osob­nym skła­dem. Dokład­nie na tej samej zasa­dzie co Tusk. Innym pocią­giem. I wtedy też w sieci były zdję­cia trzech przy­wód­ców Wspól­noty Reń­skiej i „bie­daka” z unij­nych zadupi.

Współ­pra­cow­nik pre­zy­denta Andrzeja Dudy: Pamię­tam spo­tka­nie w maju 2022 roku. Sie­dzie­li­śmy na Ban­ko­wej (admi­ni­stra­cja pre­zy­denta Ukra­iny w Kijo­wie mie­ści się przy ulicy Ban­ko­wej – przyp. Z.P.). Jakiś alko­hol był. Ale nie­dużo, bez prze­sady. Roz­ma­wia­li­śmy ja, Jakub Kumoch, Andrij Sybiha i Andrij Jer­mak. To już było po wysa­dze­niu z pociągu Ste­in­me­iera. W zasa­dzie upo­ko­rze­niu go. Śmia­li­śmy się. Dar­li­śmy łacha z Niem­ców. Pamię­tam, że Jer­mak i Sybiha z emfazą zapew­niali, że Pol­ska i Ukra­ina są ska­zane na wieczną miłość i przy­jaźń. „Już na zawsze razem, nic nas nie podzieli, jeste­śmy na sie­bie ska­zani” – tak to jakoś brzmiało. Zapew­niali, że z Niem­cami nic się nie da zro­bić. Sprawa jest nie do odbu­do­wa­nia. Brzmiało to pate­tycz­nie. Po kilku głęb­szych nawet miło się tego słu­cha. Pamię­tam jed­nak też, że powie­dzia­łem: „Pano­wie, oby­śmy nie musieli tego odszcze­ki­wać”. Nie pomy­li­łem się.

Nie­miecki dyplo­mata z amba­sady w War­sza­wie: Wiem, że w Pol­sce dobrze pamięta się wysa­dze­nie pre­zy­denta Ste­in­me­iera z pociągu jadą­cego do Kijowa wio­sną 2022 roku. Pamięta pozy­tyw­nie. Pola­kom podo­bała się tamta sytu­acja. Nam nie bar­dzo. Nie­za­leż­nie od barw poli­tycz­nych. Nasze pań­stwo nie zapo­mni tego Zełen­skiemu. A jeśli cho­dzi o Pola­ków, to mam wra­że­nie, że potrak­to­wa­li­ście ten wypa­dek jako wyda­rze­nie jed­nost­kowe i takie, które się nie powtó­rzy. I to był błąd. Bo jak widać Zełen­ski trak­tuje takie zacho­wa­nia jako metodę. Uznaje, że to sku­teczny spo­sób na zmięk­cze­nie part­ne­rów. To jego oso­bliwe nad­zo­ro­wa­nie i kara­nie. Zełen­skiemu wydaje się, że jest jak panop­ti­kon. Wszy­scy są widoczni i czy­telni, tylko nie on. No nie. Tak nie jest.

Dyplo­mata pol­ski z Kijowa: Prośba czy też suge­stia, aby Tusk jechał innym pocią­giem, przy­szła do Kijowa z Ber­lina. To ludzie Merza popro­sili Zełen­skiego o przy­sługę. Pre­sti­żowy przty­czek. Niemcy nie zapo­mnieli o wysa­dze­niu Ste­in­me­iera i o tym, że nie pła­ka­li­śmy z tego powodu. Oni do dziś mają z tym zgryz. W zasa­dzie nie­za­leż­nie od barw poli­tycz­nych. W ich MSZ do dziś wspo­mina się ten incy­dent.

Urzęd­nik w KPRM: Od początku oba­wia­li­śmy się, że Merz będzie dążył do pod­wa­że­nia wszę­dzie, gdzie się da, sto­sun­ków War­szawa – Kijów. W inte­re­sie Nie­miec nie było wzmac­nia­nie poten­cjału Europy Środ­kowo-Wschod­niej. To miał być region umiar­ko­wa­nie pro­ble­ma­tyczny, a nie histo­ria suk­cesu. To Ber­lin miał być głów­nym roz­gry­wa­ją­cym w kształ­to­wa­niu poli­tyki euro­pej­skiej wobec Ukra­iny. Czy miał poten­cjał i czy się do tego nada­wał, jest inną sprawą. Naj­waż­niej­sze jest to, że pod­sta­wo­wym zada­niem było trzy­ma­nie Pol­ski z dala od Ukra­iny.

Drony nad Polską

Mini­ster w KPRM: Jesie­nią 2025 roku Rosja­nie nad Pol­skę wysłali co naj­mniej dwa­dzie­ścia dro­nów. Z czy­telną inten­cją spraw­dze­nia naszych sys­te­mów obrony powietrz­nej. Ewen­tu­al­nie, aby wymu­sić na Pol­sce zerwa­nie sto­sun­ków dyplo­ma­tycz­nych z Rosją, żeby móc przed­sta­wić nas Trum­powi jako pań­stwo nie­ra­cjo­nalne i ruso­fo­biczne.

Ale swoją grę wokół dro­nów roz­po­częli też Ukra­ińcy. Zełen­ski zawy­żył liczbę dro­nów, które wle­ciały w pol­ską prze­strzeń powietrzną. Powie­dział, że było ich ponad dzie­więć­dzie­siąt. Mógł w zasa­dzie powie­dzieć milion. Liczby nie miały zna­cze­nia. Mar­ko­wał wolę pomocy Pol­sce. Ale my jej nie chcie­li­śmy. Zełen­ski natych­miast wszedł w nar­ra­cję koniecz­no­ści strą­ca­nia rosyj­skich dro­nów i poci­sków rosyj­skich nad Ukra­iną za pomocą natow­skich, pol­skich sys­te­mów. W naj­lep­szym warian­cie byłoby roz­miesz­cze­nie natow­skich sys­te­mów na Ukra­inie. W mojej oce­nie Zełen­ski od początku wojny pró­bo­wał nas wcią­gnąć w jakimś stop­niu w kon­flikt z Rosją. Chciał ten kon­flikt umię­dzy­na­ro­do­wić. Tę ocenę od początku wojny podzie­lały pol­skie służby spe­cjalne.

Mini­ster w rzą­dzie Donalda Tuska: Znów zabra­kło Zełen­skiemu wyczu­cia. Stra­cił oka­zję, by sie­dzieć cicho – można zacy­to­wać kla­syka. Podob­nie jak na szczy­cie NATO w Wil­nie w 2023 roku, kre­ował się na kogoś, kto roz­daje karty. Wtedy zapro­po­no­wał Pol­sce roz­miesz­cze­nie ukra­iń­skich wojsk w zamian za ame­ry­kań­skie. Zgło­sił taką pro­po­zy­cję Ame­ry­ka­nom, oczy­wi­ście bez kon­sul­to­wa­nia tego z nami. Teraz było podob­nie. „Roz­ma­wia­łem z Meloni, roz­ma­wia­łem ze Star­me­rem, z sekre­ta­rzem gene­ral­nym NATO”. Kurwa, ze wszyst­kimi roz­ma­wiał, tylko znowu nie z nami. Ape­lo­wał o reak­cję. Chyba naj­le­piej, jak­by­śmy od razu Rosja­nom i Bia­ło­ru­si­nom wypo­wie­dzieli wojnę. Albo zapła­cili za zbu­do­wa­nie tar­czy anty­ra­kie­to­wej dla Ukra­iny. Całe NATO żeby się zrzu­ciło – byłoby naj­le­piej.

Urzęd­nik w KPRM: Zełen­skiego naprawdę trudno lubić. Niczym się nie różni od Muska czy Trumpa. Kilka dni po tym, jak drony wle­ciały do Pol­ski, powie­dział publicz­nie, że w razie zma­so­wa­nego ataku nie zdo­ła­li­by­śmy ura­to­wać ludzi. Mówił to poli­tyk, który w wyniku wojny stra­cił dwa­dzie­ścia pro­cent tery­to­rium swo­jego kraju. Bra­ko­wało mu umiaru. Zaczął wyli­czać, ile Ukra­ińcy zestrze­li­wują dro­nów. Że mają pra­wie dziewięćdziesięciopro­centową sku­tecz­ność. A my z dzie­więt­na­stu strą­ci­li­śmy cztery. Już nie było ponad dzie­więć­dzie­siąt dro­nów, tylko dzie­więt­na­ście. Z licze­niem sku­tecz­no­ści też kła­mał. Oni każ­dego drona, który spad­nie, trak­tują jako zestrze­lo­nego. Czyli jeśli Gerań albo Ger­bera wpad­nie do Zalewu Kijow­skiego, do Dnie­pru albo na pole, to też liczy się jako zestrze­lony.

Wysoki rangą urzęd­nik w MON: Powiedzmy sobie szcze­rze, cała akcja strą­ca­nia dro­nów nad Pol­ską nie była – naj­de­li­kat­niej mówiąc – naszym suk­ce­sem. Nie potrze­bo­wa­li­śmy jed­nak od Ukra­iń­ców men­tor­skiego tonu i setek memów, na któ­rych z nas drwili. Tym bar­dziej że nie mieli poję­cia, jak wyglą­dało to wtar­gnię­cie dro­nów nad Pol­skę.

Mini­ster X w rzą­dzie Donalda Tuska: To, że Zełen­ski pró­bo­wał wtedy po raz drugi umię­dzy­na­ro­do­wić kon­flikt, było oczy­wi­ste. Takie dzia­ła­nie jest logiczne z ich punktu widze­nia. To samo robili po Prze­wo­do­wie. Moż­liwe, że dla­tego do dziś Zełen­ski nie chce przy­znać, że tam spadł ukra­iń­ski pocisk. Wtedy też chciał umię­dzy­na­ro­do­wić kon­flikt.

Wysoki rangą urzęd­nik w MON: Zełen­ski nie doce­niał naszej wie­dzy na temat tego, co w chwili wtar­gnię­cia dro­nów nad Pol­skę robili Ame­ry­ka­nie i co robiło NATO. Jeste­śmy człon­kiem orga­ni­za­cji, zatem wiemy, co nieco na temat kulis sprawy. Przede wszyst­kim gdy Ame­ry­ka­nie dowie­dzieli się, że drony wla­tują nad Pol­skę, połą­czyli się bez­po­śred­nio z Rosja­nami i zapy­tali, o co cho­dzi. Ame­ry­ka­nie mają swoją stałą linię z Rosją. Na potrzeby kry­zy­so­wych sytu­acji. Ame­ry­ka­nie spy­tali więc wprost: bawi­cie się, to pro­wo­ka­cja czy naprawdę zaczy­na­cie wojnę? Gdyby Rosja­nie rze­czy­wi­ście chcieli się bić, reak­cja NATO byłaby natych­mia­stowa.

Pol­ski dyplo­mata w Kwa­te­rze Głów­nej NATO: W cza­sie kry­zysu dro­no­wego NATO odde­le­go­wało na potrzeby obrony pol­skiego nieba sto maszyn z państw NATO. Były gotowe w każ­dej chwili do kontr­ude­rze­nia w Rosję. Te sto maszyn zabez­pie­czał SACEUR (naczelny dowódca sił NATO w Euro­pie – przyp. Z.P.).

Mini­ster w rzą­dzie Donalda Tuska: Gdy do Pol­ski wle­ciały rosyj­skie drony, Zełen­ski oczy­wi­ście nie mógł powstrzy­mać się przed komen­ta­rzami. I tra­dy­cyj­nie poja­wił się jako ofe­rent pomocy. Gdy­by­śmy wzięli tę mityczną pomoc od niego, już do końca świata prze­ko­ny­wałby, jaki jest ważny i jak bar­dzo nam pomógł. Mam wra­że­nie, że on powta­rzał te swoje man­try przede wszyst­kim dla­tego, że nie miał poję­cia, jak wyglą­dała nasza współ­praca w ramach NATO. OK, nie dali­śmy rady z tymi dro­nami. Ale to nie było tak, że my tylko cze­ka­li­śmy, aby popro­sić Zełen­skiego o pomoc. W momen­cie kry­zysu ści­śle współ­pra­co­wa­li­śmy przede wszyst­kim z Fran­cu­zami i Ame­ry­ka­nami. Zełen­ski jak zwy­kle grzał atmos­ferę. Naj­le­piej, gdy­by­śmy od razu ude­rzyli na Moskwę. Weszli do wojny. Tym­cza­sem naszym celem było coś zupeł­nie innego. Ame­ry­ka­nie pierw­sze, co zro­bili, to chwy­cili za tele­fon i zadzwo­nili do Moskwy, żeby zapy­tać, o co cho­dzi i czy chcą naprawdę wojny. Fran­cuzi poma­gali nam usta­lić, skąd lecą drony i wspie­rali nas w pro­wa­dze­niu walki radio­elek­tro­nicz­nej. Nie potrze­bo­wa­li­śmy pomocy Ukra­iń­ców. Uczy­li­śmy się sami. Zełen­ski publicz­nie nas wyśmie­wał, a nic nie wie­dział o tym, jak spa­dały poszcze­gólne Ger­bery. Nie miał poję­cia o spra­wie. A my nie­spe­cjal­nie chcie­li­śmy z nim o tym roz­ma­wiać.

Dyplo­mata X: Ame­ry­ka­nie nie chcieli eska­la­cji. Dążyli do wyci­sze­nia kon­fliktu. Ukra­ińcy mieli prze­ciwny cel. Chcieli grzać atmos­ferę. Wyko­rzy­stać, ile się da, z tego zamie­sza­nia. Ame­ry­ka­nie na tam­tym eta­pie wojny dążyli do jak naj­więk­szej ukra­ini­za­cji wojny. Chcieli wyizo­lo­wa­nia tej wojny. Zamknię­cia jej na Don­ba­sie, mak­si­mum na Zapo­rożu. Nie zamie­rzali wcho­dzić w nową awan­turę z Puti­nem. Wie­rzyli, że uda im się poro­zu­mieć z Rosją. Chcieli uzy­skać jej neu­tral­ność w rywa­li­za­cji USA z Chi­nami. W mojej opi­nii ta wiara była naiwna. Reset z Rosją nie mógł się udać.

Wyso­kiej rangi urzęd­nik BBN za pre­zy­den­tury Karola Nawroc­kiego: Ame­ry­ka­nie nie chcieli eska­la­cji, ale to ude­rzało rów­nież w nas. Trump i jego ekipa byli prze­ko­nani, że Europa pełna jest rzą­dów koali­cyj­nych, które stra­szą swo­ich oby­wa­teli wojną. Poprzez strach pró­bują utrzy­mać wła­dzę i dla­tego potrze­bują kon­ty­nu­owa­nia wojny na Ukra­inie. Dla nas taka logika była nie­ko­rzystna. Z per­spek­tywy Pałacu Pre­zy­denc­kiego pró­bo­wa­li­śmy prze­ko­nać Ame­ry­ka­nów, że dla Pol­ski zagro­że­nie nie jest ilu­zją. Poda­wa­li­śmy przy­kład zbro­jeń Rosji w Lenin­gradz­kim Okręgu Woj­sko­wym, mówi­li­śmy, jak Rosja­nie kła­mią w kwe­stii swo­jej obec­no­ści woj­sko­wej w Ark­tyce, przy­kładem ich złej woli był atak dro­nowy prze­ciwko Pol­sce.

Mini­ster X w rzą­dzie Donalda Tuska: Po wtar­gnię­ciu dro­nów do Pol­ski Ukra­ińcy nie doce­nili jesz­cze jed­nego. Naszej współ­pracy z Bia­ło­ru­si­nami. Teo­re­tycz­nie sto­sunki z nimi mamy zamro­żone, jed­nak w spra­wach woj­sko­wych współ­pra­cu­jemy. Oni, nie­za­leż­nie od tego, co mówi Łuka­szenka – nie są zain­te­re­so­wani wybu­chem wojny i eska­la­cją. Wie­dzą, że będą tere­nem, przez który prze­to­czy się wojna. Nie chcą być pobo­jo­wi­skiem. Każda eska­la­cja to rów­nież zagro­że­nie dla wła­dzy Łuka­szenki. Gdy coś leciało w naszą stronę albo z terenu Bia­ło­rusi, albo z kie­runku ukra­iń­skiego, Bia­ło­rusini infor­mo­wali nas o tym. W tym naj­więk­szym kry­zy­sie dro­no­wym ujaw­nili fakt współ­pracy z nami. Ale wcze­śniej też dostar­czali nam infor­ma­cje.

Były mini­ster w rzą­dzie Mate­usza Mora­wiec­kiego: Jeśli chcemy zro­zu­mieć, jaką pozy­cję zaj­mu­jemy w gło­wie Zełen­skiego i jego współ­pra­cow­ni­ków, należy przy­po­mnieć pewną mapę. Widzia­łem ją oso­bi­ście w gabi­ne­cie szefa ukra­iń­skiego wywiadu woj­sko­wego (HUR) Kyryła Buda­nowa, który dziś jest ważną posta­cią w oto­cze­niu Zełen­skiego. Ta mapa przed­sta­wiała roz­pad Rosji. Obwód kur­ski był dla Ukra­iny. Inne regiony przej­mo­wały narody zamiesz­ku­jące Rosję. A czyj był obwód kali­nin­gradzki? Zazna­czono go jako teren Nie­miec. Ukra­iń­com nawet przez myśl nie prze­szło, że można go zazna­czyć jako część wspólną Pol­ski i państw bał­tyc­kich.

Pol­ski dyplo­mata Z: Ta buta pro­wa­dzi mnie do wnio­sku, że w razie wojny z Rosją nie będziemy mieli z auto­matu pomocy ze strony Ukra­iny. Oni zaczną han­dlo­wać bez­pie­czeń­stwem. Nie zacho­wają się tak jak Pol­ska w 2022 roku.

Kulisy przekazania MiG-ów i Su

Wyso­kiej rangi urzęd­nik w MON: Ukra­ińcy po zmia­nie wła­dzy w Pol­sce szybko zaczęli doma­gać się dostaw pol­skich MiG-29. Do rządu Donalda Tuska pierw­sze prośby w tej spra­wie tra­fiły zaraz po zaprzy­się­że­niu. Ukra­ińcy narze­kali, że dajemy tylko amu­ni­cję. Chcieli coś więk­szego. Mówili o „pakie­cie Tuska”. O pozo­sta­łych w Pol­sce czoł­gach T-72, które, nawia­sem mówiąc, były kom­pletną ruiną, i o samo­lo­tach. Pro­mo­wali rów­nież moż­li­wość prze­ka­za­nia przez nas kore­ań­skich czoł­gów K2.

Mini­ster X w rzą­dzie Donalda Tuska: Latem 2024 roku gło­śną sprawą było zaan­ga­żo­wa­nie żoł­nie­rzy z Korei Pół­noc­nej po stro­nie rosyj­skiej w odbi­ja­niu zaję­tych przez Ukra­iń­ców powia­tów w obwo­dzie kur­skim. Nasza amba­sada w Seulu pisała, że Korea Połu­dniowa roz­wa­żała prze­ka­za­nie broni Ukra­iń­com, aby ogra­ni­czyć zapędy Kim Dzong Una we współ­pracy z Rosją. Son­do­wano, czy nie mogli­by­śmy prze­ka­zać Ukra­iń­com kore­ań­skich czoł­gów K2, które docie­rały do Pol­ski, albo zesta­wów arty­le­ryj­skich Chunmu. Wyklu­czy­li­śmy taką moż­li­wość. Nie było opcji, aby odda­wać nowy sprzęt.

Mini­ster w Kan­ce­la­rii Pre­zy­denta RP Andrzeja Dudy: Zapew­niano nas, że jeśli oddamy jakąś część kore­ań­skiego sprzętu, dosta­niemy rekom­pen­satę. Roz­mowy były czy­sto teo­re­tyczne. Nie zgo­dzi­li­śmy się. Pamię­ta­li­śmy zapew­nie­nia Niem­ców po prze­ka­za­niu T-72 wio­sną 2022 roku. Miała być pod­miana. My dostar­czamy czołgi Ukra­iń­com, Niemcy nam star­sze wer­sje Leopar­dów. Ni­gdy się tego nie docze­ka­li­śmy. Nie dosta­li­śmy od Niem­ców ani jed­nego czołgu w zamian za prze­ka­zane Ukra­iń­com maszyny poso­wiec­kie. Ring­tausch, tak to nazy­wali Niemcy. Wymiana okrężna. Wszystko u nich jest okrężne. Zagma­twane i nie­czy­telne. Potem Niemcy prze­ko­ny­wali nas, że źle ich zro­zu­mie­li­śmy. Ich zda­niem miało cho­dzić o to, że jeśli zde­cy­du­jemy się na zakup Leopar­dów w Niem­czech, to oni nam obniżą cenę za tak zwane odstępne, czyli czołgi prze­ka­zane Ukra­inie.

Dyplo­mata A: Frie­drich Merz kry­ty­ko­wał swo­jego poprzed­nika Olafa Scholza za nie­wy­wią­za­nie się z obiet­nic w ramach pro­gramu Ring­tausch. Gdy tylko Merz doszedł do wła­dzy, tak zmie­nił zasady tego pro­gramu, że z naszego punktu widze­nia po pro­stu kon­ty­nu­ował poli­tykę Scholza. To za Merza Niemcy zaczęli mówić, że umowa była inna. Czyli my odda­jemy swoje czołgi Ukra­iń­com, ale nie kupu­jemy nowych w Korei Połu­dnio­wej czy USA, tylko Leopardy. W końcu powie­dzieli roz­bra­ja­jąco, że nie mają tych czoł­gów i ich nie wycza­rują, dla­tego nam ich nie prze­ka­zali. Oczy­wi­ście kła­mali. Cały czas mają około sze­ściu­set Leopar­dów. My chcie­li­śmy rap­tem czter­dzie­ści cztery. Ich woj­sko nie zawa­li­łoby się, gdyby prze­ka­zali nam te czołgi, tak jak się uma­wia­li­śmy.

Mini­ster Y w rzą­dzie Donalda Tuska: Niemcy skom­pro­mi­to­wali się tym, że nie dotrzy­mali słowa w spra­wie Ring­tausch. PiS na każ­dym kroku oskarża Tuska o to, że jest nie­miec­kim agen­tem. Powiem tak: dys­ku­sje o tym, jak Niemcy robią nas w ch…, pro­wa­dzone są nie­mal cały czas. Sikor­ski zwykł mówić: „Niemcy? Niemcy jak zawsze nie chcą pła­cić”. Mówią dużo. Zapew­niają. Ale to zawsze przede wszyst­kim słowa. Ładne dekla­ra­cje. Błasz­czak mówił, że ta okrężna wymiana to pro­pa­ganda. Nie powie­dział­bym ni­gdy tego pod nazwi­skiem – Błasz­czak miał rację.

Dyplo­mata A: Z powodu zacho­wa­nia Niem­ców temat prze­ka­zy­wa­nia Ukra­iń­com sprzętu kore­ań­skiego cał­ko­wi­cie upadł. Nikt go nie pod­jął, a Andrzej Duda osta­tecz­nie pod­czas wizyty w Korei Połu­dnio­wej jesie­nią 2024 roku oświad­czył, że nie ma o czym gadać.

Mini­ster X w rzą­dzie Donalda Tuska: Trudno było się nie zgo­dzić z Dudą. Sko­rzy­sta­li­śmy, że to on za nas zro­bił brudną robotę.

Mini­ster Y w rzą­dzie Donalda Tuska: Gdy Ukra­ińcy zaczęli na nas naci­skać w spra­wie MiG-29, posta­no­wi­li­śmy dać sobie czas. Zna­li­śmy wszyst­kie doświad­cze­nia z bro­nią dla Kijowa z prze­szło­ści. Znane nam były prośby i groźby, które wobec Andrzej Dudy na początku 2022 roku sto­so­wał Zełen­ski. Te jego pła­cze i jęki, aby prze­ka­zać mu pol­skie MiG-i, bo giną kobiety i dzieci. Tym razem też posta­no­wił robić nas w ch… Z jed­nej strony szły roz­mowy. Z dru­giej publicz­nie pozwa­lał sobie na poła­janki pod adre­sem Pol­ski. Oczy­wi­ście pod­czas wizyty w 2025 roku w War­sza­wie, gdy już było jasne, że MiG-i dosta­nie, oświad­czył bez żenady, że ni­gdy nie naci­skał w tej spra­wie. Tak jak­by­śmy to my jesz­cze go pro­sili, żeby je przy­jął. Cału­jemy rączki, niech pan przyj­mie od nas samo­loty, dzię­ku­jemy, pole­camy się na przy­szłość. Coś tu było nie tak.

Dyplo­mata X: Gdy Zełen­ski odbie­rał samo­loty w War­sza­wie w grud­niu 2025 roku, zapew­niał, że nie naci­skał w ich spra­wie. My pamię­ta­li­śmy to ina­czej. Pod koniec paź­dzier­nika 2024 roku miał występ w Użho­ro­dzie. Zarzu­cił nam, że to przez nas Rosja­nie zbom­bar­do­wali maga­zyny gazu w Stryju. Bo nie dostar­czy­li­śmy mu MiG-ów i nie zestrze­li­wu­jemy rakiet rosyj­skich ze swo­jego tery­to­rium. Beł­ko­tał coś o obiet­nicy Jensa Stol­ten­berga dla Pol­ski. Zapew­niał, że roz­ma­wiał z nim o misji Air Poli­cing dla nas, choć my go o żadną przy­sługę ni­gdy nie pro­si­li­śmy. Wię­cej – mówił, że Stol­ten­berg miał mu tę misję obie­cać. Mimo że główny zain­te­re­so­wany, czyli Pol­ska, o nią nie popro­sił. To było żało­sne. Nie dało się tego słu­chać. On wprost powie­dział, że szu­kamy wymó­wek, aby nie prze­ka­zać im MiG-ów. To było w cało­ści kłam­stwo. I to pry­mi­tywne. Bez zna­jo­mo­ści zasad funk­cjo­no­wa­nia NATO. Bez sza­cunku dla nas. Od początku mówi­li­śmy Ukra­iń­com, że prze­ka­żemy MiG-i, jeśli w zamian dosta­niemy lub kupimy inne samo­loty w tej samej licz­bie albo wtedy gdy MiG-om skoń­czą się resursy. I tak się stało.

Mini­ster X w rzą­dzie Donalda Tuska: Zełen­ski w swo­ich kłam­stwach się pogu­bił. Mocno napsuł nam krwi. Auten­tycz­nie chcie­li­śmy prze­ka­zać im te MiG-i już w 2024 roku. Sami roz­ma­wia­li­śmy ze Szwe­dami i Niem­cami, czy nie byliby gotowi wysłać do Mal­borka swo­ich samo­lo­tów za te maszyny. Tylko że chcie­li­śmy to mieć zapi­sane w dwu­stron­nej umo­wie, a nie jako misję poli­cyjną na pół roku. We wrze­śniu 2024 roku szef BBN mówił publicz­nie, że MiG-i polecą na Ukra­inę, gdy skoń­czą im się resursy albo gdy Pol­ska zdo­bę­dzie maszyny na ich zastęp­stwo.

Dyplo­mata przy NATO: Roz­mowy ze Szwe­dami to nie były jakieś tajne infor­ma­cje. Sprawa była oma­wiana publicz­nie. Dzi­wi­łem się tym wypo­wie­dziom Zełen­skiego z Użho­rodu. To była mani­pu­la­cja. I to bar­dzo pry­mi­tywna.

Mini­ster X w rzą­dzie Donalda Tuska: Naj­bar­dziej dener­wu­jące było to, że Zełen­ski powo­łał się przy tym na dopiero co pod­pi­saną przez Tuska umowę mię­dzy­rzą­dową z Ukra­iną, doty­czącą współ­pracy w dzie­dzi­nie bez­pie­czeń­stwa. Twier­dził, że na jej pod­sta­wie zobo­wią­za­li­śmy się do zestrze­li­wa­nia rosyj­skich rakiet nad Ukra­iną. To kom­pletna bzdura. Aber­ra­cja. W umo­wie jest zapi­sane, że roz­wa­żymy prze­ka­za­nie MiG-ów, a nie, że je prze­ka­żemy natych­miast. Moja teo­ria jest taka, że Zełen­ski wpiął swoje pre­ten­sje w pre­zen­to­wany wów­czas przez sie­bie Plan Zwy­cię­stwa. Dostawy broni były czę­ścią planu. Tak jak człon­ko­stwo w NATO, o któ­rym on w tym pla­nie mówił, a któ­rego nikt nie prze­wi­dy­wał. Zełen­ski budo­wał ilu­zję. Od jesieni 2024 roku ukra­iń­ski pre­zy­dent przy­go­to­wy­wał tak zwany strat­com (komu­ni­ka­cję stra­te­giczną – przyp. Z.P.), który uza­sadni pod­pi­sa­nie jakiejś formy rozejmu z Rosją. Daleko idące ustęp­stwa ze strony Ukra­iny byłyby moż­liwe tylko, jeśli Zełen­ski otrzyma człon­ko­stwo w NATO albo gwa­ran­cje bez­pie­czeń­stwa na wzór art. 5 Paktu Pół­noc­no­atlan­tyc­kiego. W tym wszyst­kim ważne są rów­nież stałe i regu­larne dostawy broni czy zaan­ga­żo­wa­nie NATO w zestrze­li­wa­nie poci­sków nad Ukra­iną albo sze­rzej – ochrona ukra­iń­skiego nieba. Myślę, że dla­tego Zełen­ski był tak bez­czelny. Grał o wysoką stawkę i wyda­wało mu się, że może sobie na to pozwo­lić.

Mini­ster w KPRM: W roz­mo­wie z Sikor­skim na kon­gre­sie YES w Kijo­wie jesie­nią 2024 roku Zełen­ski miał żal, że uda­jemy wspar­cie dla Ukra­iny w jej roz­mo­wach z UE. Bo Zełen­ski zakłada, że sta­nie się to za jego kaden­cji. Co jest zupeł­nie nie­re­alne. Na tym samym spo­tka­niu z Sikor­skim miał pre­ten­sje o to, że nie chcemy prze­ka­zać Ukra­inie naszych MiG-29, choć roz­mowy na ten temat były już zaawan­so­wane, a z bie­giem czasu zaczę­li­śmy w tran­szach prze­ka­zy­wać maszyny. Pokrzy­ki­wał na Sikor­skiego, aż ten się obra­ził. Sikor­ski w takich sytu­acjach jest pamię­tliwy. W 2010 roku pró­bo­wał nama­wiać Łuka­szenkę na zmianę kursu wobec opo­zy­cji. Wyda­wało mu się, że namó­wił go do tego, ale Łuka­szenka go oszu­kał. Od tam­tego czasu ma uraz. To samo jest z Zełen­skim. U Sikor­skiego ma prze­chla­pane. On go uważa za furiata cier­pią­cego na PTSD. To nie był koniec pod­ta­pia­nia Sikor­skiego. Gdy na zamknię­tym panelu Sikor­ski powie­dział, że Krym powi­nien zostać pod­dany na dwa­dzie­ścia lat pod zarząd ONZ, Ukra­ińcy natych­miast napu­ścili na niego lidera Tata­rów krym­skich Refata Czu­ba­rowa. Kry­tyczne sta­no­wi­sko zajął Jer­mak. A na końcu ukra­iń­ski MSZ. A Sikor­ski nie powie­dział niczego kon­tro­wer­syj­nego.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki