Wydawca: WAB Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2012

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Kleopatra. Biografia - Stacy Schiff

Laureatka Nagrody Pulitzera prezentuje najbardziej intrygującą kobietę w dziejach świata - królową Egiptu Kleopatrę.

Bogini. Najbardziej wpływowa i najbardziej pociągająca kobieta swoich czasów. Kochanka Juliusza Cezara i Marka Antoniusza. Żona - kolejno - swoich dwóch braci i morderczyni jednego z nich. Matka. Samobójczyni.

Życie Kleopatry VII, ostatniej królowej hellenistycznego Egiptu, obfitowało w wydarzenia, które na zawsze uczyniły ją inspiracją dla twórców. Dzięki temu pamięć o niej pozostała wiecznie żywa, ale też uległa zniekształceniu - prawdziwa Kleopatra zniknęła gdzieś pod warstwami farby, inkaustu, taśmy filmowej.

Stacy Schiff w swojej książce odczarowuje Kleopatrę, zdejmując z niej, warstwa po warstwie, ów szlachetny kulturowy osad, oddzielając fakty od fikcji. Buduje przy tym obraz antycznego świata, bo osadza swoją bohaterkę pośród ludzi z krwi i kości, na tle ówczesnych realiów. Przy okazji portretuje również jej dwóch sławnych kochanków, a wraz z nimi przybliża polityczną zawieruchę w ówczesnym imperium rzymskim.

Jednak to nie polityka i nie wodzowie są głównymi bohaterami, ale ona - kobieta, o której Blaise Pascal powiedział, że nawet kształtem nosa wpłynęła na kształt świata.

 

 

Stacy Schiff demitologizuje postać egipskiej królowej, która została szczelnie opleciona wyobrażeniami Szekspira, Shawa i Elisabeth Taylor.

„The New York Times"

 

Biografia ukazuje egipską władczynię zarówno jako sprytnego politycznego stratega, wykorzystującego swoje romanse do budowania wpływów, jak i najsławniejszą osobistość swoich czasów.

„Los Angeles Times"

 

Schiff, autorka nagrodzonej Pulitzerem biografii Véry Nabokov, z mitycznej postaci wydobywa prawdziwą Kleopatrę. Wiedza Schiff jest imponująca, ale została ubrana w lekkie słowa i przekazana z wielkim wyczuciem ludzkiej natury.

„Vanity Fair"

 

Schiff zabiera nas w czasy i miejsca, które można określić zarówno jako „orgie grabieży i mordu", jak i jako „Paryż antycznego świata". [...] Nakreślony przez Schiff portret ukazuje charyzmatyczną postać, płynnie mówiącą ośmioma językami, która przez dwadzieścia dwa lata rządziła przebogatym państwem-miastem. Jej panowanie zakończyła owiana legendą makabryczna śmierć...

„Elle"

 

Stacy Schiff napisała książkę, której brakowałoby nam, gdyby nie powstała.

„The Wall Street Journal"

 

Opinie o ebooku Kleopatra. Biografia - Stacy Schiff

Fragment ebooka Kleopatra. Biografia - Stacy Schiff

Tytuł oryginału:Cleopatra

Copyright © 2010 by Stacy Schiff

This edition published by arrangement with Little, Brown and Company, New York, New York, USA. All rights reserved.

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo W.A.B., 2012

Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo W.A.B., 2012

Wydanie I

Warszawa 2012

Przełożyła Hanna Jankowska

Redaktor serii: Adam Pluszka

Redakcja: Elżbieta Novák

Korekta: Sylwia Sandowska-Dobija, Elżbieta Jaroszuk

Redakcja techniczna: Alek Radomski

Projekt okładki i stron tytułowych: StudioPage Graph,

na podstawie koncepcji graficznejmamastudio

Ilustracja wykorzystana na I stronie okładki:Kleopatra(olej na płótnie,

ok. 1887) Johna Williama Waterhouse’a (1849–1917), ze zbiorów

prywatnych, fot. © Christie’s Images / The Bridgeman Art Library

Wydawnictwo W.A.B.

02-386 Warszawa, Usypiskowa 5

tel./fax (22) 646 01 74, 646 01 75, 646 05 10, 646 05 11

wab@wab.com.pl

www.wab.com.pl

Skład i łamanie:

ISBN 978-83-7747-368-9

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.virtualo.eu

Maksowi, Millie i Jo

I Egipcjanka

Nic nie jest dla ludzi lepsze niżeli roztropna nieufność.1

Eurypides

Kleopatra VII, jedna z najsławniejszych kobiet w historii, rządziła Egiptem przez dwadzieścia dwa lata. Straciła królestwo, po czym je odzyskała i omal znów nie straciła, zbudowała imperium, utraciła wszystko. Jako dziecko była boginią, w wieku lat osiemnastu została królową, wkrótce potem – sławą. Snuto na jej temat rozmaite domysły i oddawano jej cześć, była bohaterką plotek i legend już nawet za czasów, w których żyła. U szczytu swej potęgi panowała nad całą wschodnią częścią basenu Morza Śródziemnego, ostatnim wielkim królestwem, jakim rządził egipski władca. Przez moment w jej rękach spoczywały losy świata zachodniego. Miała dziecko z żonatym mężczyzną, troje dzieci z innym. Zmarła w wieku trzydziestu dziewięciu lat, jej śmierć od narodzin Chrystusa dzieliło pokolenie. Tragedia niezawodnie utrwala sławę, a koniec Kleopatry był niespodziewany i owiany sensacją. Od tamtej pory królowa Egiptu nie opuszcza naszej wyobraźni. Wielu wypowiadało się w jej imieniu, w tym najwybitniejsi dramaturdzy i poeci. Od dwóch tysięcy lat wkładamy w jej usta nasze słowa. Po śmierci wiodła żywot burzliwy jak mało kto: została asteroidą, grą wideo, gatunkiem papierosów, automatem do gry, lokalem ze striptizem, synonimem Elizabeth Taylor. Szekspir potwierdził, że była nieskończenie zmienna. Nie miał pojęcia, jak bardzo.

O ile jej imię zapisało się trwale w historii, o tyle wizerunek jest niewyraźny. Kleopatra należy zapewne do najbardziej rozpoznawalnych postaci, ale niewiele wiemy o jej prawdziwym wyglądzie. Tylko portrety na monetach – bitych za jej życia, prawdopodobnie przez nią zatwierdzonych – można uznać za autentyczne. Poza tym pamiętamy o niej nie z tych powodów, z jakich by należało. Ta zdolna, roztropna władczyni potrafiła zbudować flotę, stłumić powstanie, zarządzać walutą, uporać się z klęską głodu. Wybitny rzymski wódz ręczył za jej znajomość spraw wojskowych. Wyróżniała się nawet w czasach, kiedy kobiety władczynie nie były rzadkością; jako jedyna kobieta świata starożytnego rządziła samodzielnie i miała wpływ na wydarzenia Zachodu. Była nieporównanie bogatsza od wszystkich mieszkańców basenu Morza Śródziemnego. Cieszyła się większym prestiżem niż wszystkie kobiety swej epoki, o czym przypomniano jej rywalowi, władcy w gorącej wodzie kąpanemu, kiedy goszcząc ją na swym dworze, nawoływał do jej zgładzenia.2 (Ze względu na jej pozycję okazało się to niemożliwe.) Kleopatra wywodziła się z długiej linii morderców i podtrzymywała rodzinną tradycję, ale jak na czas i miejsce, w których żyła, postępowała wyjątkowo przyzwoicie. W ludzkiej pamięci zachowała się jednak jako rozwiązła kusicielka. Nie po raz pierwszy wybitna kobieta została przedstawiona jako bezwstydna uwodzicielka.

Życie Kleopatry, jak wszystkich, o których pisano wiersze, było niespokojne i pełne rozczarowań. Dorastała wśród niezrównanego luksusu, odziedziczyła królestwo chylące się ku upadkowi. Jej ród od dziesięciu pokoleń stylizował się na faraonów. Ptolemeusze byli w rzeczywistości macedońskimi Grekami, tak że Kleopatra miała w sobie mniej więcej tyle z Egipcjanki, co Elizabeth Taylor. W wieku osiemnastu lat wraz z dziesięcioletnim bratem objęła władzę nad krajem o bogatej przeszłości i niepewnej przyszłości. Trzynaście wieków dzieliło Kleopatrę od Neferetiti. Piramidy – prawie na pewno pokazywała je Cezarowi – pokryte już były graffiti. Sfinks tysiąc lat wcześniej został gruntownie odnowiony. Chwała potężnego niegdyś imperium Ptolemeuszów przygasła. Kleopatra dorosła w cieniu Rzymu, który za czasów jej dzieciństwa rozciągnął swoje panowanie aż do granic Egiptu. Kiedy miała jedenaście lat, Cezar dał do zrozumienia swoim oficerom, że jeśli nie wywołają wojny, jeśli nie zdobędą bogactw i władzy nad innymi, nie zasłużą na miano Rzymian. Wschodni władca, który stoczył własną heroiczną bitwę z Rzymem, w inne słowa ujął to, co miało stać się udziałem Kleopatry: Rzymianie są jak wilki. Nienawidzą wielkich królów. Wszystko, co posiadają, pochodzi z grabieży. Chcą zagarnąć, co się da, i „próbując tego albo wszystko zniszczą, albo zginą”3. Konsekwencje dla ostatniego bogatego kraju, jaki pozostał w strefie wpływów Rzymu, były jasne. Egipt wyróżniał się umiejętnością negocjacji, przeważnie potrafił zachować autonomię. Był już poza tym uwikłany w sprawy Rzymu.

Ojciec Kleopatry zapewnił sobie za ogromne pieniądze oficjalny tytuł „przyjaciela i sojusznika ludu rzymskiego”. Jego córka miała się przekonać, że nie wystarczyło być przyjacielem tego ludu i jego Senatu. Należało się zaprzyjaźnić z najpotężniejszym Rzymianinem owej epoki. To dawało zdumiewającą pozycję w byłej republice, wyniszczonej wojnami domowymi. Wybuchały one regularnie za życia Kleopatry, kolejni rzymscy dowódcy stawali do walki przeciw sobie w tym szalonym wyścigu osobistych ambicji, który dwa razy rozstrzygnął się nieoczekiwanie na egipskiej ziemi. Każda z tych konwulsji zatrzęsła światem śródziemnomorskim, a on desperacko starał się korygować swoje sojusze i zmieniać protektorów. Ojciec Kleopatry postawił na Pompejusza, wybitnego rzymskiego wodza, któremu fortuna, jak się wydawało, miała wiecznie sprzyjać. Pompejusz stał się protektorem Ptolemeuszów. Wdał się też w wojnę domową z Juliuszem Cezarem, kiedy po drugiej stronie Morza Śródziemnego Kleopatra wstąpiła na tron. Latem 48 roku p.n.e. Cezar zadał Pompejuszowi druzgocącą klęskę w środkowej Grecji. Pompejusz uciekł do Egiptu, gdzie na plaży został zasztyletowany i ścięty. Kleopatra miała wtedy dwadzieścia jeden lat. Nie było wyjścia, musiała wkraść się w łaski nowego pana rzymskiego świata. Uczyniła to w inny sposób niż większość królów-klientów, których imion, co nie jest rzeczą przypadku, nikt już dziś nie pamięta. Przez następne lata walczyła, by obrócić na swoją korzyść bezwzględną rzymską potęgę. Po zamordowaniu Cezara znów zmieniała protektorów, żeby ostatecznie związać się z jego protegowanym, Markiem Antoniuszem. Z perspektywy wieków jej panowanie wygląda jak odroczony wyrok. Jej historia skończyła się właściwie, zanim się zaczęła, choć sama królowa z pewnością widziała to inaczej. Po jej śmierci Egipt stał się prowincją Rzymu. Odzyskał autonomię dopiero w XX wieku.

Czy dałoby się powiedzieć cokolwiek dobrego o kobiecie, która sypiała z dwoma najpotężniejszymi mężczyznami swojej epoki? Może i tak, ale nie w czasach, kiedy Rzym decydował o tym, co i jak opowiadano. Kleopatra znalazła się w jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc, jakie zna historia: tam, gdzie kobieta ma do czynienia z władzą. Kilka wieków wcześniej Eurypides ostrzegał, że inteligentne kobiety są niebezpieczne. Rzymski historyk ochoczo deprecjonował żydowską królową jako zwykłą figurantkę, żeby sześć stron dalej wypominać jej wybujałą ambicję i to, że przejmując władzę, „nie baczyła na przyzwoitość”4. Zwracano też uwagę na bardziej rozbrajające formy władzy. W kontrakcie małżeńskim z I wieku p.n.e. przyszła żona przyrzeka wierność i miłość.5 Dalej zobowiązuje się, że nie będzie dodawać mężowi do jedzenia i picia żadnych afrodyzjaków. Nie wiemy, czy Kleopatra kochała Antoniusza lub Cezara, wiemy jednak, że każdego potrafiła nakłonić do wypełniania swoich poleceń. Z punktu widzenia Rzymu „zniewoliła” obu. Była to gra, w której wygrać mogła tylko jedna strona: władza kobiety oznaczała oszukiwanie mężczyzny. Gdy zapytano żonę Augusta, pierwszego cesarza Rzymu, w jaki sposób uzyskała wpływ na męża, odpowiedziała podobno, że dzięki temu, iż „zachowała cnotę, chętnie czyniła wszystko, co sprawiało mu przyjemność, nie wtrącała się w jego sprawy, a zwłaszcza udawała, że nie słyszy ani nie zauważa faworyt, będących przedmiotem jego namiętności”6. Nie ma powodu brać tego stwierdzenia za dobrą monetę. Z drugiej strony Kleopatra była ulepiona z całkiem innej gliny. Podczas wyprawy na ryby – dla odpoczynku – pod sennym słońcem Aleksandrii bez ogródek zasugerowała, żeby najwybitniejszy rzymski wódz owej epoki wypełnił swoje obowiązki.

Rzymianin uważał rozwiązłość i samowolę za cechy Greków. Kleopatra była podejrzana podwójnie: po pierwsze, wywodziła się z kultury znanej z „charakteru tych ludzi gotowego do oszukania”7, po drugie, była mieszkanką Aleksandrii. Erotyka i egzotyka zlewały się Rzymianom w jedno. Kleopatra symbolizowała tajemniczy Wschód, krainę alchemii, a także swój pokrętny, zmysłowy kraj, równie perwersyjny i oryginalny, jak jego zdumiewająca rzeka. Mężczyźni, którzy się z nią stykali, najwyraźniej tracili głowy albo przynajmniej rewidowali swoje priorytety. Egipska królowa wymyka się nawet Plutarchowi w jego biografii Marka Antoniusza. Taki sam wpływ wywiera na dziewiętnastowiecznego historyka, który opisując jej spotkanie z Cezarem, określa ją mianem „rozwiązłej szesnastoletniej dziewczyny”8. (W rzeczywistości była dwudziestojednoletnią kobietą i wiedziała, czego chce.) Syreni zew Wschodu był motywem o wiele dawniejszym niż Kleopatra, ale to nieistotne. Pochodziła z odurzającej krainy seksu i nieumiarkowania. Nietrudno pojąć, dlaczego Cezar przeszedł do historii, a Kleopatra do legendy.

Perspektywę zaciemnia nam dodatkowo fakt, że Rzymianie, którzy bardzo niedokładnie przekazali historię Kleopatry, znali aż za dobrze własne starodawne dzieje. Raz za razem przenikają do ich relacji. Tak jak Mark Twain w przytłaczającym, przeładowanym Watykanie, wolimy czasem kopie od oryginałów. Podobne nastawienie mieli autorzy klasyczni. Łączyli ze sobą różne relacje, przypominali stare podania. Przypisywali Kleopatrze przywary innych złoczyńców. Historia była po to, żeby opowiadać ją na nowo, z większym rozmachem, ale niekoniecznie z większą precyzją. W starożytnych tekstach czarne charaktery, zawsze odziane w wulgarną purpurę, opychają się pieczonymi pawiami, oblewają się bezcennymi pachnidłami, rozpuszczają perły. Zarówno naruszająca tradycyjne zasady, żądna władzy egipska królowa, jak i bezwzględny pirat słynęli z „odrażającej ekstrawagancji”9. Niegodziwość i bogactwo szły ręka w rękę, świat złoczyńców lśnił od złota i spowity był w purpurę. A poza tym historia przechodziła w mitologię, ludzie mieszali się z bogami. W świecie Kleopatry można było zobaczyć szczątki liry Orfeusza albo jajo, z którego wykluła się Helena Trojańska. (W Sparcie.)

Historię piszą nie tylko potomni, pisze się ją również dla potomnych. Nikt z autorów naszych najbardziej wyczerpujących źródeł nie zetknął się z Kleopatrą. Plutarch urodził się siedemdziesiąt sześć lat po jej śmierci. (Działał w tym samym czasie, co Mateusz, Marek, Łukasz i Jan.) Appiana dzieli od niej ponad wiek, Diona ponad dwa. Opowieść o Kleopatrze różni się od większości relacji o kobietach tym, że piszący ją mężczyźni z różnych powodów raczej wyolbrzymiali, niż pomniejszali rolę bohaterki. Najdłużej trwał jej związek z Markiem Antoniuszem, ale ten z jego rywalem, Augustem, okazał się najbardziej trwały. August pokonał Antoniusza i Kleopatrę. Chcąc pomnożyć swą chwałę, przedstawił Rzymowi tabloidowy obraz egipskiej królowej – nienasyconej, zdradzieckiej, żądnej krwi i władzy. Dodał Kleopatrze przesadnego znaczenia, żeby uwydatnić swoje zwycięstwo – a swojego prawdziwego wroga, byłego szwagra, usunąć z pola widzenia. W rezultacie powstało coś, co można porównać do dziewiętnastowiecznej biografii Napoleona spisanej przez Brytyjczyków albo dwudziestowiecznej historii Ameryki w wersji przewodniczącego Mao.

Nadzwyczaj tendencyjni historycy to jedno; nadzwyczaj skąpa dokumentacja to drugie. W Aleksandrii nie zachowały się żadne papirusy. Prawie nic ze starożytnego miasta nie przetrwało na powierzchni ziemi. Rozporządzamy prawdopodobnie jednym tylko słowem napisanym przez Kleopatrę – i to wszystko. (W 33 roku p.n.e. podpisała dekret królewski greckim słowem ginesthoi – „niech tak się stanie”.) Autorzy klasyczni nie przywiązywali wagi do statystyk, a niekiedy i do logiki. Ich relacje przeczą jedne drugim i są sprzeczne wewnętrznie. Appian ma niefrasobliwe podejście do szczegółów, Józef Flawiusz jest beznadziejny, jeśli chodzi o chronologię, dla Diona retoryka liczy się bardziej niż dokładność. Luk jest tak wiele, że robią wrażenie umyślnych, mamy wręcz do czynienia ze zmową milczenia. Jak to możliwe, że z epoki świetnych, realistycznych podobizn nie pozostało do naszych czasów ani jedno popiersie Kleopatry, o którym wiadomo, że naprawdę ją przedstawia? Listy Cycerona z pierwszych miesięcy 44 roku p.n.e. – kiedy Cezar i Kleopatra przebywali w Rzymie – nie zostały nigdy opublikowane. Najdłuższa grecka historia z owej epoki prześlizguje się nad burzliwym okresem, który był tak blisko. Appian zapowiada, że więcej o Cezarze i Kleopatrze znajdziemy w jego czterech księgach poświęconych historii Egiptu, ale one się nie zachowały. Relacja Liwiusza urywa się wiek przed Kleopatrą. Pełne szczegółów dzieło jej osobistego lekarza znamy tylko ze wzmianek u Plutarcha. Kronika Delliusza zaginęła wraz z frywolnymi listami, jakie podobno pisała do niego Kleopatra. Nawet Lukan nagle i irytująco urywa swój epicki poemat, pozostawiając Cezara uwięzionego w pałacu Kleopatry na początku wojny aleksandryjskiej. Kiedy faktów nie dostaje, pleni się legenda, perz historii.

Luki w przekazach to jedno niebezpieczeństwo, to, co wokół nich skonstruowaliśmy – drugie. Sprawy państwowe odpadły, pozostały nam sprawy miłosne. Kleopatra, władcza kobieta, biegła w polityce, dyplomacji i sztuce rządzenia, mówiąca dziewięcioma językami, złotousta i charyzmatyczna, wydaje się mimo to wspólnym wytworem rzymskiej propagandy i hollywoodzkich reżyserów. Ma nadać szlachetny wymiar czemuś, co, jak wiemy, zawsze istniało – potężnej kobiecej seksualności. Trafiła na kiepski czas. Jej historię pisali wrogowie, ale to nie wszystko. Miała to nieszczęście, że wzbudziła powszechne zainteresowanie w epoce rozkwitu poezji łacińskiej. W literaturze żyje w języku, który jest jej nieprzyjazny. Fikcji narastało wokół niej coraz więcej. George Bernard Shaw wśród źródeł, na jakich się opierał, pisząc Cezara i Kleopatrę, wymienia własną wyobraźnię. Wielu historyków powoływało się na Szekspira, co jest zrozumiałe, ale to trochę tak, jakby słowa George’a C. Scotta przyjąć za wypowiedzi Pattona.

Chcąc odtworzyć postać Kleopatry, trzeba nie tylko ocalić nieliczne fakty, ale i usunąć narosłą skorupę mitów i odwiecznej propagandy. Historię Kleopatry, Greczynki, opowiedzieli mężczyźni, którzy związali swoją przyszłość z Rzymem, w większości urzędnicy imperium. Ich metody historyczne są dla nas niejasne.10 Rzadko wymieniali źródła, na których się opierali. Polegali w znacznej mierze na własnej pamięci.11 Według dzisiejszych standardów byli polemistami, apologetami, moralistami, bajkopisarzami, przetwarzaczami tekstów, kopistami, pismakami. Egipt Kleopatry, choć tak wykształcony, nie wydał dobrego historyka. Można więc tylko czytać to, co pozostało. Źródła są zapewne zawodne, ale nie dysponujemy innymi. Nie ma zgody co do większości najważniejszych faktów z życia królowej – kim była jej matka, jak długo Kleopatra przebywała w Rzymie, ile razy zachodziła w ciążę, czy wzięła ślub z Markiem Antoniuszem, co się zdarzyło na polu bitwy, która przesądziła o jej losie, jak umarła.[1] Starałam się pamiętać, kto z historyków był wcześniej bibliotekarzem, a kto zajmował się plotkami, kto widział Egipt, kto nim gardził, kto się tam urodził, kto miał problemy z kobietami, kto pisał z gorliwością Rzymianina neofity, kto chciał załatwić porachunki, przypodobać się władcy, udoskonalić swój heksametr. (Rzadko odwołuję się do Lukana. Pojawił się na scenie wcześnie, przed Plutarchem, Appianem i Dionem. Był poza tym poetą i sensatem.) Nawet kiedy relacje nie są tendencyjne ani zagmatwane, często wiele w nich przesady. Jak zauważono, w starożytności nie było prostych, nieupiększanych opowieści.12 Chodziło o to, żeby odbiorców olśnić. Nie próbowałam wypełniać białych plam, choć czasami rozważałam takie możliwości. To, co wygląda na zwyczajnie prawdopodobne, pozostaje zwyczajnie prawdopodobne – choć poglądy nawet na prawdopodobieństwa bardzo się różnią. To, czego się nie da rozwiązać, pozostaje bez rozwiązania. Na ogół przytaczam kontekst. Tak, Kleopatra zgładziła swoje rodzeństwo, ale Herod pozabijał własne dzieci. (Lamentował później, jakim to jest „nieszczęśliwym ojcem”13.) Jak przypomina nam Plutarch, takie postępowanie było wśród władców czymś oczywistym. Kleopatra niekoniecznie była piękna, ale jej bogactwo – i jej pałac – zapierały Rzymianom dech w piersiach. Po jednej stronie Morza Śródziemnego wszystko odczytuje się inaczej niż po drugiej. Niedawne dziesięciolecia badań nad kobietami w starożytności oraz nad hellenistycznym Egiptem znacznie uzupełniły obraz, jakim rozporządzamy. Starałam się odrzeć ostatnie chwile życia Kleopatry z mgły melodramatu, nawet u trzeźwych skądinąd kronikarzy wyglądają one bowiem jak opera mydlana. Niekiedy jednak dramatyzm bierze górę, są bowiem ku temu powody. Epoka Kleopatry to czasy niebanalnych, intrygujących osobowości. Z jej końcem najwięksi aktorzy owego okresu nagle schodzą ze sceny. Potem wali się świat.

Bardzo wielu rzeczy nie wiemy o Kleopatrze, ale i ona o wielu nie miała pojęcia. Nie wiedziała, że żyje w I wieku p.n.e. czy też w epoce hellenistycznej, są to bowiem późniejsze konstrukty. (Epoka hellenistyczna zaczyna się wraz ze śmiercią Aleksandra Wielkiego w 323 roku p.n.e., a kończy w 30 roku p.n.e., ze śmiercią Kleopatry.14 Najtrafniej ją chyba zdefiniowano jako epokę grecką, w której Grecy nie odgrywali żadnej roli.) O tym, że jest Kleopatrą VII, nie wiedziała z kilku powodów – między innymi dlatego, że była szóstą Kleopatrą. Nie znała żadnego Oktawiana. Człowiek, który ją pokonał i zdetronizował, przyspieszył jej samobójczą śmierć, a w końcu przekazał potomnym jej wizerunek, otrzymał po narodzeniu imię Gajusz Oktawiusz. Gdy wkroczył w życie Kleopatry, by zadecydować o jej losie, nazywał się już Gajusz Juliusz Cezar, tak jak jego znakomity cioteczny dziadek, jej kochanek, który adoptował go w swym testamencie. Dziś znamy go jako Augusta. Tytuł ten otrzymał zaledwie trzy lata po śmierci Kleopatry. W tej książce będzie Oktawianem, dwóch Cezarów bowiem to jak zwykle o jednego za dużo.

Większość nazw geograficznych zmieniła się od czasów starożytnych. Wzorem Lionela Cassona przedkładam uzus językowy nad konsekwencję. Berytus będzie więc Bejrutem, ale Peluzjum, które już nie istnieje, lecz znajdowałoby się dziś na wschód od Port Saidu, przy wejściu do Kanału Sueskiego, pozostanie Peluzjum. Zdecydowałam się też na przyjętą pisownię potoczną, a nie transliterację. Rywalem Cezara będzie Pompejusz, a nie Gnaeus Pompeius Magnus, jego zastępca to Marek Antoniusz, a nie Marcus Antonius. Krajobraz pod wieloma względami też uległ zmianie, morze zalało dawne linie brzegowe, bagna wyschły, wzgórza się rozpadły. Aleksandria jest dziś bardziej płaska niż za czasów Kleopatry. Nie zważa na swój dawny plan ulic, nie lśni już bielą. Nil przesunął się o ponad trzy kilometry dalej na wschód. Kurz, parne morskie powietrze i purpurowe zachody słońca są takie same jak niegdyś. Natura ludzka pozostaje taka sama, fizyka historii się nie zmienia. Relacje z pierwszej ręki nadal są szalenie rozbieżne.[2] Przez ponad dwa tysiące lat mit wyprzedził i przeżył fakty. Wszystkie daty odnoszą się do lat przed naszą erą, chyba że zaznaczono inaczej.

II Zmarły nie kąsa

Szczęściarzem z bożej łaski może się nazwać ten, kto ma niewielu krewnych.1

Menander

Owego lata zebrała bandę najemników w pustynnym obozie pod obojętnym, palącym słońcem Syrii. Miała dwadzieścia jeden lat, była sierotą i wygnanką. Wiedziała już, jak to jest, kiedy los nadzwyczaj sprzyja, nie była jej też obca wyrazista towarzyszka fortuny – klęska. Nawykła do największych luksusów, jakie znały jej czasy, królowała teraz ponad trzysta kilometrów od hebanowych drzwi i onyksowych posadzek swojego domu. Namiot wśród pustynnych zarośli stał się w ciągu roku jej dworem. Przez te miesiące walczyła o życie, uciekając przez środkowy Egipt, Palestynę i południową Syrię. Całe lato zajęło jej zebranie armii.

Kobiety z jej rodu znały się na tym, ona też to potrafiła. Dokonała wystarczająco dużo, by wróg wyszedł jej na spotkanie. Niebezpiecznie blisko, niedaleko od nadmorskiej twierdzy Peluzjum na wschodniej rubieży Egiptu, znalazło się dwadzieścia tysięcy zaprawionych w bojach żołnierzy, armia dorównująca liczebnością połowie tej, z którą Aleksander Wielki trzy wieki wcześniej wkroczył do Azji. Było to osobliwe zbiorowisko piratów i bandytów, wyrzutków społeczeństwa, wygnańców i zbiegłych niewolników pod tytularnym dowództwem jej trzynastoletniego brata. Odziedziczyła wraz z nim tron Egiptu. Odsunęła go, za co wygnał ją z królestwa, którym mieli rządzić razem, jako mąż i żona. Armia jej brata opanowała ceglane mury Peluzjum, jego potężne sześciometrowe półokrągłe wieże. Ona rozbiła obóz dalej na wschód, na pustym wybrzeżu, wśród morza bursztynowych piasków. Wszystko wskazywało na to, że dojdzie do bitwy. Jej sytuacja była w najlepszym razie beznadziejna. Po raz ostatni w okresie dwóch tysięcy lat Kleopatra VII pozostaje poza sceną wydarzeń. Za kilka dni wkroczy do historii – stojąc w obliczu nieuchronnego, powstrzyma niemożliwe. Jest rok 48 p.n.e.

Wszędzie wokół Morza Śródziemnego „dziwne szaleństwo” wisiało w powietrzu, pełno było omenów, zwiastunów i najosobliwszych pogłosek. Panowało rozdrażnienie i nerwowość. W ciągu jednego popołudnia można było przejść od niepokoju do euforii, od poczucia mocy do lęku. Niektóre pogłoski okazywały się nawet prawdą. Na początku lipca Kleopatra dowiedziała się, że rzymska wojna domowa – konflikt między niezwyciężonym Juliuszem Cezarem i nieugiętym Pompejuszem Wielkim – niebawem zderzy się z wojną w jej kraju. Ta wiadomość ją zaniepokoiła. Jak długo Kleopatra mogła sięgnąć pamięcią, Rzymianie byli protektorami egipskich władców. Monarchowie ci zawdzięczali tron tej niszczycielskiej potędze, która w ciągu kilku pokoleń podbiła niemal cały śródziemnomorski świat. I jak pamiętała Kleopatra, Pompejusz był szczególnym przyjacielem jej ojca. Ten wybitnie uzdolniony generał od dziesiątków lat odnosił same zwycięstwa na lądzie i morzu, ujarzmiając naród za narodem, w Afryce, Azji i Europie. Zarówno Kleopatra, jak odepchnięty przez nią brat Ptolemeusz XIII mieli wobec niego zobowiązania.

Po kilku dniach przekonała się, że równie dobrze można zginąć z ręki kogoś, komu zawdzięczało się przysługę, jak i z ręki członka najbliższej rodziny. Dwudziestego ósmego września Pompejusz, rozgromiony przez Cezara, pojawił się u wybrzeży koło Peluzjum. Rozpaczliwie szukał schronienia. Dość logicznie pomyślał o młodym królu, którego rodzinę dotąd wspierał i który miał wobec niego ogromny dług wdzięczności. Egipcjanie nie powinni odmówić żadnej jego prośbie. Trzech regentów sprawujących rządy za młodego Ptolemeusza – nauczyciel retoryki Teodot, mężny dowódca gwardii królewskiej Achillas i eunuch Potejnos, który z wychowawcy królewicza potrafił awansować na premiera – nie wyraziło na to zgody. Niespodziewane przybycie Rzymianina zmusiło ich do podjęcia niełatwej decyzji, nad którą gorączkowo dyskutowali. Odrzucając Pompejusza, zrobiliby sobie z niego wroga. Przyjmując go, naraziliby się Cezarowi. Gdyby Pompejusza wyeliminowali, nie mógłby wesprzeć Kleopatry, do której był dobrze usposobiony. Nie mógłby też zasiąść na tronie Egiptu. „Zmarły nie kąsa” – tak brzmiała rada nie do odrzucenia, sformułowana przez Teodota, nauczyciela retoryki, który, dowiódłszy za pomocą prostego sylogizmu, że nie mogą sobie pozwolić ani na przyjęcie, ani na obrazę Pompejusza, wypowiedział tę sentencję ze śmiechem. Wysłał Rzymianinowi słowa powitania oraz „skromną łódkę”2. Pompejusz nie zdążył wysiąść na brzeg; na płyciźnie pod Peluzjum, na oczach armii Ptolemeusza oraz samego króla-chłopca w purpurowych szatach został zasztyletowany, odcięto mu też głowę.[3]

Cezar będzie później usiłował uzasadnić ten barbarzyński czyn. Przyzna, że w czas nieszczęść przyjaciele stają się często wrogami. Mógłby równie dobrze zauważyć, że w czas nieszczęść wrogowie okazują się przyjaciółmi. Doradcy Ptolemeusza odcięli głowę Pompejuszowi przede wszystkim po to, by wkraść się w łaski Cezara. Jak lepiej zjednać sobie względy niekwestionowanego władcy śródziemnomorskiego świata? Kierując się tą samą logiką, rozwiązali, jak im się zdawało, problem Kleopatry. Wyglądało na to, że w rzymskiej wojnie domowej – sporze tak zaciekłym, że zakrawał bardziej na potop czy pożar3 niż konflikt zbrojny – opowiedziała się po stronie przegranego.

Trzy dni później Cezar, w pogoni za rywalem, zszedł na ląd w egipskiej stolicy. Przybył tam przed swoim wojskiem.4 Aleksandria, ogromna metropolia, słynęła ze złośliwego dowcipu, wątpliwej moralności, powszechnego złodziejstwa. Jej mieszkańcy mówili szybko, wieloma językami, wszyscy naraz; rozemocjonowane miasto zaludniali osobnicy o niespokojnych charakterach i spiętych, rozedrganych umysłach. Już trwało tu wrzenie, niepokój pogłębiony ponownym błyskiem imperialnej czerwieni. Cezar ostrożnie miarkował swoją radość ze zwycięstwa. Kiedy Teodot pokazał mu odciętą trzy dni wcześniej głowę Pompejusza, odwrócił się ze zgrozą, po czym wybuchnął płaczem. Kilka łez może nawet przelał szczerze – Pompejusz był kiedyś nie tylko jego sojusznikiem, ale i zięciem. Jeśli doradcy Ptolemeusza sądzili, że to makabryczne powitanie powstrzyma Cezara, mylili się. Jeśli Cezar uważał, że zamordowanie Pompejusza jest oznaką poparcia dla niego, też się mylił, przynajmniej co do aleksandryjczyków. Na lądzie powitały go zamieszki, nikt bowiem nie był tu mniej mile widziany niż Rzymianin, zwłaszcza z oficjalnymi insygniami władzy. W najlepszym razie Cezar mógł ingerować w sprawy mieszkańców miasta. W najgorszym – zamyślał je podbić. Rzym już kiedyś przywrócił na tron niepopularnego króla, który, żeby jeszcze pogłębić konflikt, nałożył na swój lud podatki, bo musiał spłacić dług zaciągnięty za to u Rzymian. Aleksandryjczycy nie mieli zamiaru płacić za króla, którego nie chcieli. Nie mieli też ochoty zostać poddanymi Rzymu.

Cezar zamieszkał w bezpiecznym pawilonie na terenie pałacu Ptolemeuszów, przylegającego do królewskich stoczni we wschodniej części miasta. Rozruchy trwały nadal – krzyki i odgłosy szamotaniny niosły się hałaśliwym echem po ulicach wzdłuż kolumnad – ale w pałacu nic mu nie zagrażało. Szybko posłał po posiłki, a następnie wezwał skłócone rodzeństwo. Uznał, że jego obowiązkiem jest rozstrzygnięcie ich sporu, ponieważ dziesięć lat wcześniej wraz z Pompejuszem wsparł ich ojca. Stabilność Egiptu leżała w interesie Rzymu, tym bardziej w sytuacji, kiedy trzeba było spłacić ogromne długi. Jak sam Cezar nie tak dawno zasugerował swemu rywalowi, „obaj powinni skończyć ze swoim uporem i złożyć broń, nie kusząc więcej losu”5. Kleopatra i jej brat powinni się zlitować nad samymi sobą i swoim krajem.

Kleopatra, otrzymawszy wezwanie, musiała przygotować jakieś wyjaśnienie i parę spraw przekalkulować. Miała wszelkie powody ku temu, żeby jak najszybciej przedstawić swoje argumenty, zanim doradcy brata zdążą rzucić jej kłody pod nogi. Armia brata skutecznie odcięła ją od Egiptu. Choć Cezar zażądał rozpuszczenia wojsk, Ptolemeusz nie raczył zareagować. Gdyby wyruszyła ze swoją armią na zachód, przez złociste piaski, ku granicy i wysokim wieżom Peluzjum, ryzykowałaby potyczkę. Według jednej z relacji nawiązała kontakt z Cezarem przez pośrednika, przekonawszy się zaś, że ją zdradzono (wśród dworzan nie cieszyła się popularnością), postanowiła sama przemówić w swojej sprawie. Musiała więc obmyślić, jak skrycie i cało przedostać się przez linie wroga, dobrze patrolowaną granicę, do niedostępnego pałacu. O reputacji Kleopatry miał później zadecydować jej talent do inscenizowania pełnych przepychu widowisk, ale w pierwszej i najpoważniejszej politycznej grze musiała stać się niepozorna. Trzeba było rozwiązać problem osobliwy według dzisiejszych kryteriów. Żeby zaznaczyć swoją obecność, żeby jej historia mogła się w ogóle zacząć, Kleopatra musiała chyłkiem przedostać się z powrotem do domu.

Z pewnością należało się nad tym dobrze zastanowić. Plutarch opowiada, jakie rozterki przeżywała6, aż sama – albo ktoś z jej otoczenia, bo też miała zaufanych powierników – wpadła na genialny pomysł. Wymagało to przymiarki, potrzebowała także kilku nadzwyczaj uzdolnionych pomocników, wśród których był sługa z Sycylii, Apollodor. Półwysep Synaj, gdzie Kleopatra obozowała, oddzielały od pałacu w Aleksandrii, w którym dorosła, zdradzieckie bagna, gdzie roiło się od much i moskitów. Ta podmokła równina chroniła Egipt przed inwazją ze wschodu. Nazwę wzięła od tego, że potrafiła pochłonąć całe armie. Głębokie piaski czyniły to „podstępnie i zmyślnie”7. Wojska Ptolemeusza patrolowały wybrzeże, gdzie w prowizorycznym grobie gnił trup Pompejusza. Najpewniejsza i najprostsza droga na zachód wiodła więc nie przez bagniste jeziora wokół Peluzjum ani nie morzem wzdłuż wybrzeża – tam Kleopatra byłaby dobrze widoczna, a poza tym musiałaby płynąć pod silny prąd. Rozsądniej było skierować się na południe, później Nilem do Memfis, i znów na brzeg morza. Podróż taka zajęłaby co najmniej osiem dni, lecz ta droga też nie była bezpieczna, na rzece panował bowiem duży ruch, a poza tym dokładnie kontrolowali ją celnicy. Prawdopodobnie w połowie października Kleopatra pożeglowała jednak po mętnych wodach Nilu, przy silnym wietrze, w rojach komarów. Tymczasem doradcy Ptolemeusza wzdragali się przed spełnieniem prośby Cezara. Jak rzymski wódz śmie wzywać króla przed swoje oblicze? To niższa rangą strona powinna stawić się przed wyższą, o czym Cezar dobrze wiedział.

Tak więc po zmierzchu Apollodor po cichu wpłynął łódeczką o dwóch wiosłach do wschodniego portu Aleksandrii, pod mury pałacu. Tuż przy brzegu wszystko spowijała ciemność, nisko położone wybrzeże oświetlała z daleka wspaniała latarnia morska wysokości stu dwudziestu metrów, jeden z cudów świata starożytnego. Ta płomienista kolumna znajdowała się niecały kilometr od Kleopatry, na końcu sztucznej grobli, na wyspie Faros. Nawet jednak w jej poświacie Kleopatra była niewidoczna. Zanim Apollodor dobił do brzegu, wśliznęła się do wielkiego worka z konopi lub skóry i ułożyła w nim. Apollodor obwiązał go rzemieniem i przewiesił sobie przez ramię – to jedyna wskazówka, która coś nam mówi o posturze Kleopatry. Przy cichym plusku fal przemierzył teren pałacu wśród ogrodów, różnokolorowych willi i kolumnad, ciągnący się na przestrzeni półtora kilometra, a więc kwartału miasta. Apollodor, który z pewnością nie sam przypłynął z pustyni, ale być może obmyślił powrót swojej królowej, dobrze znał to miejsce. Na ramieniu sługi Kleopatra dostała się za pałacowe bramy, do kwatery Cezara, czyli komnat, które należały do niej. Był to jeden z bardziej niezwykłych powrotów do domu, jakie zna historia. Wiele królowych wyłoniło się z zapoznania, ale tylko Kleopatra wyszła na światową scenę z grubego worka, w jakim zwykle przechowywano zwoje papirusu albo przewożono niewielki majątek w złocie. Podstępy i przebrania przychodziły jej łatwo. Później wejdzie w zmowę z inną kobietą, której groziło niebezpieczeństwo, żeby pomóc jej uciec w trumnie.

Nie wiemy, czy jej odsłonięcie się nastąpiło przed Cezarem. Jakkolwiek było, raczej nie ukazała się, wyglądając „majestatycznie”8 (jak podaje jedno ze źródeł) ani w ozdobach ze złota i drogich kamieni (jak twierdzi inne), czy nawet z jako tako ułożoną fryzurą. Na przekór męskiej wyobraźni, pięciu wiekom historii sztuki i dwóm najwspanialszym utworom w dziejach angielskiego dramatu, była najpewniej kompletnie ubrana, miała na sobie długą, dopasowaną lnianą tunikę bez rękawów. Potrzebowała jedynej ozdoby, którą tylko ona jedna spośród Egipcjanek mogła nosić – diademu, czyli szerokiej białej przepaski, insygnium hellenistycznej władczyni. Trudno sobie wyobrazić, żeby zjawiła się przed Cezarem bez tego atrybutu, wstęgi otaczającej czoło i zawiązanej z tyłu głowy. Na to, że „miała zdolność podporządkowania sobie każdego”9, posiadamy liczne dowody. Wiadomo było, że nie sposób wdać się z nią w rozmowę i nie ulec natychmiast jej urokowi.10 Śmiały manewr – niespodziewane pojawienie się młodej królowej w bogato zdobionych komnatach jej własnego domu, w którym sam Cezar ledwo się rozeznawał – sam w sobie oczarował widownię, dla której był przeznaczony. Z perspektywy czasu szok wydaje się zarówno polityczny, jak i osobisty. Wstrząs następuje, kiedy w jednej ulotnej chwili dwie cywilizacje zmierzające w przeciwnych kierunkach niespodziewanie się stykają, co pociąga za sobą doniosłe konsekwencje.

Niełatwo było zaskoczyć Juliusza Cezara, słynącego zarówno z refleksu, jak i z intuicji. Zawsze zjawiał się wcześniej, niż się go spodziewano, i przed posłańcami, którzy mieli zapowiedzieć jego przybycie. (Tej jesieni drogo zapłacił za to, że dotarł do Egiptu przed swoimi legionami.) Jeśli o jego sukcesach decydowały w największej mierze „szybkość jego działania” i dokonywanie „niespodziewanych posunięć”11, to zawdzięczał je także temu, że rzadko dawał się zbić z tropu, był przygotowanym na wszelkie ewentualności, skrupulatnym i przytomnym strategiem. Właściwa mu niecierpliwość przeżyła go – czym bowiem jest stwierdzenie: Veni, vidi, vici (miał je wypowiedzieć za rok), jak nie peanem na cześć skuteczności? Tak dobrze znał ludzką naturę, że podczas decydującej bitwy owego lata nakazał swoim żołnierzom, aby nie miotali oszczepów, ale dźgali nimi w twarze ludzi Pompejusza. Zapewniał, że ich próżność okaże się silniejsza od odwagi. Miał rację. Pompejanie zakryli twarze i uciekli. W ciągu minionych dziesięciu lat Cezar przezwyciężył najbardziej nieprawdopodobne trudności i dokonał najbardziej zdumiewających wyczynów. Nigdy nie kusił losu, ale uważał, że można mu dopomóc; należał do tego rodzaju ludzi umiejętnie wykorzystujących okazje, którzy robią wielkie widowisko, dziwiąc się własnemu szczęściu. Teraz miał przed sobą duszę pokrewną, przynajmniej pod względem pomysłowości i śmiałego podejmowania decyzji.

Pod innymi względami młoda egipska królowa niewiele miała wspólnego ze „znudzonym miłością człowiekiem, który najlepsze lata miał już za sobą”12. (Cezar skończył pięćdziesiąt dwa lata.) Jego miłosne podboje były równie legendarne i rozmaite, jak jego czyny zbrojne. Uliczny tłum witał tego eleganckiego mężczyznę o ostrych rysach twarzy, przenikliwych czarnych oczach i wydatnych kościach policzkowych okrzykiem „mąż wszystkich kobiet i żona wszystkich mężczyzn”13 – tylko drugi epitet zakrawał na przesadę. Kleopatra przed trzema laty została poślubiona bratu, który z tego, co mówiono, był „jeszcze zwykłym chłopcem”14, i nawet jeśli w wieku trzynastu lat osiągnął dojrzałość, co według starożytnych standardów było raczej niemożliwe, przez większość tego czasu starał się pozbyć siostry. Późniejsi komentatorzy uznają Kleopatrę za „nieczystą córę Ptolemeusza”, „niezrównaną kusicielkę”, „malowaną dziwkę”, której „lubieżność drogo kosztowała Rzym”15. Kiedy ta „królewska ladacznica” pojawiła się przed Cezarem w październiku 48 roku p.n.e., najprawdopodobniej nie miała jeszcze żadnych doświadczeń seksualnych.

O ile można oddzielić jedno od drugiego, myślała raczej o ratowaniu własnej skóry niż o uwodzeniu. Jak skutecznie dowiedli doradcy jej brata, gra toczyła się o przychylność Cezara. Kleopatra musiała zawrzeć sojusz z nim, a nie z dobroczyńcą jej rodziny, którego kampanię przedtem wspierała i którego bezgłowy trup gnił teraz na śródziemnomorskiej plaży. W tych konkretnych okolicznościach nikt nie miał podstaw do przypuszczeń, że Cezar jest do niej przychylnie nastawiony. Z jego punktu widzenia lepiej było postawić na młodego króla, dowodzącego własną armią i cieszącego się zaufaniem aleksandryjczyków. Ptolemeusz miał jednak na rękach krew Pompejusza. Być może Cezar uznał, że sprzymierzenie się z mordercami rodaka będzie go w Rzymie więcej kosztowało niż poparcie usuniętej z tronu, bezbronnej królowej. Dawno pojął, że „wszyscy ludzie chętniej działają przeciwko swym wrogom, niż współpracują z przyjaciółmi”16. Przynajmniej z początku Kleopatra mogła zawdzięczać życie nie tyle swojemu urokowi, ile niechęci Cezara do jej brata i odrazie, jaką żywił wobec doradców Ptolemeusza – raczej nie byli to ludzie, z którymi można prowadzić uczciwe interesy. Jak napisał jeden z kronikarzy17, ktoś inny mógłby zemścić się na niej za Pompejusza. Cezar równie dobrze mógł obciąć jej głowę.

Rzymski wódz miał na ogół łagodne usposobienie. Potrafił zabijać dziesiątki tysięcy ludzi, a jednocześnie słynął z okazywania miłosierdzia nawet zagorzałym wrogom, niekiedy i dwukrotnie. „Niczego oczywiście tak chętnie nie czyni – zapewnia jeden z jego generałów – jak wybacza błagającym”18. Dzielna, elokwentna królowa znalazła się niewątpliwie na czele ich listy. Cezar miał jeszcze inny powód, by okazać jej przychylność. Za młodu też doświadczył losu zbiega i również popełniał błędy polityczne, które go drogo kosztowały. Choć decyzja o poparciu Kleopatry mogła być w danej chwili logiczna, mało brakowało, żeby nie doprowadziła do jego zguby. Kleopatra, gdy ją poznał, walczyła o życie. Pod koniec jesieni oboje byli już w takiej samej sytuacji. W ciągu następnych miesięcy Cezar znalazł się w oblężeniu, pod ciosami zmyślnego wroga, bardzo chętnego, by dać mu zakosztować smaku wojny partyzanckiej w mieście, którego Rzymianin nie znał i gdzie przeciwnik miał ogromną przewagę liczebną. Ptolemeusz i lud Aleksandrii przyczynili się niewątpliwie w jakimś stopniu do tego, że łysiejący, zaprawiony w bojach wódz i zręczna młoda królowa, zamknięci razem przez sześć nerwowych miesięcy za pospiesznie wznoszonymi barykadami, weszli w bliski sojusz – tak bliski, że na początku listopada Kleopatra wiedziała, że jest w ciąży.

Powiadają, że za każdym wielkim majątkiem kryje się zbrodnia. Ptolemeusze słynęli z bajecznego bogactwa. Nie pochodzili od egipskich faraonów, których tron przejęli, ale od zadziornych Macedończyków, przywykłych do trudów życia (twarda ziemia rodzi twardych ludzi, jak ostrzegał niegdyś Herodot), którzy wydali Aleksandra Wielkiego. Kilka miesięcy po śmierci Aleksandra Ptolemeusz – najbardziej przedsiębiorczy z jego generałów, nadworny degustator, przyjaciel z dzieciństwa, a według licznych przekazów daleki krewny – zgłosił roszczenia do Egiptu. Prezentując kunszt dramaturgiczny, z którego miał zasłynąć jego ród, wykradł ciało Aleksandra wiezione do Macedonii. Czy nie większy pożytek – rozumował młody Ptolemeusz, przechwytując żałobny kondukt – będzie z niego w Aleksandrii, mieście założonym przez wielkiego wodza zaledwie dziesięć lat temu? I tam zostało przewiezione; spoczęło w złotym sarkofagu w środku miasta jako relikwia, talizman, pomoc przy werbunku, polisa ubezpieczeniowa.19 (Za czasów dzieciństwa Kleopatry sarkofag był alabastrowy lub szklany. Jej stryjeczny dziadek, całkiem spłukany, przehandlował oryginalny, żeby wystawić armię. Zapłacił za to życiem.)

Ten wątpliwy związek z najbardziej opiewaną postacią świata starożytnego, człowiekiem, z którym porównywali się wszyscy ambitni politycy, którego szatę przywdział Pompejusz i którego dokonania doprowadzały podobno Cezara do płaczu nad własną indolencją, uprawomocniał dynastię Ptolemeuszów. Kult Macedończyka był powszechny. Aleksander żył zarówno w wyobraźni Ptolemeuszów, jak i Rzymian. W wielu egipskich domach stały jego posągi.20 Tak silnie oddziaływał jego urok i tak zakłamana była historia spisywana w I wieku, że znalazła się w niej nawet wersja, według której Aleksander wywodził się od egipskiego czarodzieja. Dość szybko zaczęto mówić, że łączyły go więzi pokrewieństwa z rodem królewskim. Ptolemeusze, jak wszyscy szanujący się arywiści, mieli talent do tworzenia własnych wersji historycznych wydarzeń.[4] Założyciele dynastii, nie odżegnując się od macedońskiego pochodzenia, kupili sobie przeszłość, która ich legitymizowała, starożytny odpowiednik herbu nabytego w sprzedaży wysyłkowej. Faktem jest, że Ptolemeusz wywodził się z macedońskiej arystokracji, której dzieje dostarczyłyby motywów do niejednego dramatu. Nikt w Egipcie nie uważał więc Kleopatry za Egipcjankę. Była jedną z wielu zawziętych, wścibskich, sprytnych, czasami niezrównoważonych macedońskich królowych, do których należała również Olimpias, co najbardziej zasłużyła się dla świata jako matka Aleksandra Wielkiego. Reszta to same okropności.

O ile poza granicami Egiptu Ptolemeusze powoływali się na związki z Aleksandrem, to w kraju nad Nilem legitymizowała ich rzekoma więź z faraonami. Uzasadniała praktykę małżeństw między rodzeństwem, uważaną za egipski obyczaj. Wśród macedońskiej arystokracji częste były przypadki bratobójstwa, nie zdarzało się natomiast, by brat poślubiał siostrę. Język grecki nie miał słowa oznaczającego „kazirodztwo”. Ptolemeusze doprowadzili tę praktykę do skrajności. Na piętnaście – lub coś koło tego – małżeństw zawartych w rodzinie dziesięć stanowiły związki między rodzonymi braćmi i siostrami. Dwaj Ptolemeusze poślubili siostrzenice lub kuzynki. Być może miało to uprościć sprawę. Dzięki małżeństwom w obrębie rodziny mniej było pretendentów do tronu i nieznośnych powinowatych. Znikał problem szukania w obcych krajach odpowiedniej kandydatki na żonę. Umacniało to również kult rodziny, a także wyjątkowy status Ptolemeuszów. Jeśli z jakichś powodów małżeństwo w rodzinie było im na rękę, wystarczyło odwołać się do bóstwa – też zaliczonego do wymyślonego rodowodu – żeby okazało się możliwe do zaakceptowania. Zarówno egipscy, jak i greccy bogowie żenili się z siostrami, choć można się spierać, czy Zeus i Hera stanowili najlepszy wzór pary małżeńskiej.

Skutkiem tej praktyki nie były fizyczne deformacje, ale niezgrabne drzewo genealogiczne. Gdyby rodzice Kleopatry byli rodzeństwem, co bardzo prawdopodobne, miałaby tylko jedną parę dziadków. Tak się zaś złożyło, że parę tę tworzyli stryj i bratanica. Gdy poślubia się stryja, jak babka Kleopatry, własny ojciec jest zarazem szwagrem. Choć ten chów wsobny miał ustabilizować rodzinę, skutki okazały się paradoksalne. Kwestia następstwa stanowiła dla Ptolemeuszów wieczny problem, który pogłębiali jeszcze, używając trucizny i sztyletu. Małżeństwa w rodzinie konsolidowały majątek i władzę, ale nadały nowy wymiar rywalizacji między rodzeństwem, tym bardziej szczególnej wśród krewnych, którzy dołączali zwykle do swoich tytułów przydomki świadczące o łaskawości. (Kleopatra i jej brat, przed którym uciekała, by ocalić życie, zwali się oficjalnie Theoi Neoi Philadelphoi, czyli Nowi Bogowie Brat i Siostra Miłujący się Nawzajem.) Mało kto z członków rodziny nie zgładził jednego lub kilku krewnych, Kleopatra VII nie należała do wyjątków. Ptolemeusz I poślubił przyrodnią siostrę, która spiskowała przeciw niemu ze swoimi synami – dwóch z nich zabił. Królowa, pierwsza, która za życia była czczona jako bogini, patronowała później złotemu wiekowi epoki Ptolemeuszów. I tutaj też mamy do czynienia z niezamierzonym skutkiem małżeństw zawartych przez rodzeństwo.21 Na dobre i na złe, podniosły one status księżniczek z tej dynastii. Poprzedniczki Kleopatry, równe pod każdym względem swoim braciom i mężom, znały swoją wartość. Coraz bardziej zaznaczały swój autorytet. Ptolemeusze nie przysłużyli się późniejszym historykom, jeśli chodzi o wybór imion, wszystkie królowe były Berenikami, Kleopatrami lub Arsinoe. Łatwiej je zidentyfikować po niecnych występkach niż po imionach, choć tradycja utrwaliła jedne i drugie – różne Kleopatry, Bereniki i Arsinoe truły mężów, mordowały braci i zakazywały wspominać o matkach, wznosząc następnie wspaniałe pomniki ku czci tychże członków rodziny.

Kolejne pokolenia rodu oddawały się, jak określają to historycy, „orgiom mordów i grabieży”22, drastycznym nawet jak na macedońskie standardy. Niełatwo się było w tym klanie wyróżnić, ale Ptolemeusz IV u szczytu potęgi imperium tego dokonał. Pod koniec III wieku zamordował wuja, brata i matkę. Dworzanie ustrzegli go przed otruciem żony, ponieważ zrobili to sami, kiedy tylko wydała na świat dziedzica rodu. Matki wysyłały wojsko przeciw synom. Siostry wypowiadały wojny braciom. Prababka Kleopatry stoczyła jedną wojnę domową z rodzicami, a drugą z dziećmi. Najbardziej dawało się to wszystko we znaki rzeźbiarzom wykonującym inskrypcje na grobowcach – musieli sobie radzić z niemal jednoczesnymi inauguracjami rządów i zabójstwami oraz kłopotliwą sprawą dat, gdyż z każdą nową władzą zaczynał się nowy kalendarz, a panujący przeważnie zmieniał wtedy swój tytuł. Często się zdarzało, że przestawano ryć hieroglify, gdy spory dynastyczne znajdowały rozwiązanie. Matka Bereniki II pożyczyła sobie cudzoziemskiego męża córki. Berenika dopilnowała, żeby go zamordowano za spełnianie podwójnych obowiązków. (Spotkał ją ten sam los.) Równie godna uwagi wśród kobiet była cioteczna prababka Kleopatry, Kleopatra III z II wieku, żona i siostrzenica Ptolemeusza VIII. Zgwałcił ją, kiedy była dorastającą dziewczyną, a on mężem jej matki. Pokłóciwszy się z żoną, Ptolemeusz zamordował ich czternastoletniego syna, porąbał go na kawałki i w wigilię jej urodzin kazał dostarczyć skrzynię ze zmasakrowanym ciałem do bram pałacu. Królowa zemściła się, wystawiając na widok publiczny części ciała chłopca. aleksandryjczyków ogarnęła furia. Jeszcze bardziej zaskakujące było jednak to, co nastąpiło później. Po kilkunastu latach małżonkowie się pogodzili. Ptolemeusz VIII rządził przez osiem lat z dwiema królowymi: matką i córką, skłóconymi ze sobą.[5]

Po jakimś czasie krwawe jatki stały się czymś niejako z góry założonym. Stryj Kleopatry zamordował swoją żonę, a zarazem macochę (i przyrodnią siostrę). Niestety, nie miał świadomości, że to ona z nich dwojga cieszyła się większą popularnością. Zasiadał na tronie osiemnaście dni, po czym został zlinczowany przez tłum. Na nim po dwóch wiekach szaleństwa zakończyła się w 80 roku p.n.e. prawowita linia Ptolemeuszów. Trzeba było szybko znaleźć następcę, zwłaszcza że na horyzoncie pojawiła się wschodząca potęga Rzymu. Ojca Kleopatry, Ptolemeusza XII, wezwano z Syrii, dokąd dwadzieścia trzy lata wcześniej został wysłany dla własnego bezpieczeństwa. Przyjął tytuł Młodego Dionizosa, żeby potwierdzić swój boski status i związek z Aleksandrem Wielkim. Aleksandryjczycy, którzy, pomimo szalonej kompilacji fabrykowanych rodowodów, przywiązywali wagę do pochodzenia z prawowitego łoża, nazywali go jednym z dwóch imion. Ojciec Kleopatry był dla nich albo Bękartem, albo Auletesem, flecistą – od instrumentu, na którym lubił grać.23 Cenił to zajęcie na równi z rolą męża stanu, miał przy tym pecha o tyle, że gustował w podobnej muzyce, jak pospolite kobiety lekkich obyczajów. Choć tak kochał konkursy muzyczne, nie przeszkodziło mu to w kontynuacji krwawych rodzinnych tradycji, należy wszakże stwierdzić, że okoliczności nie pozostawiły mu wiele do wyboru. (Matki przynajmniej nie musiał zamordować, bo nie pochodziła z rodu królewskiego. Była prawdopodobnie macedońską dworką.) Tak czy inaczej, Auletesa czekały większe problemy niż kłopoty ze wścibskimi krewnymi.

Młoda kobieta, która wraz z Juliuszem Cezarem zaszyła się w oblężonym pałacu w Aleksandrii, nie była więc ani Egipcjanką, ani faraonem w historycznym sensie tego słowa, nie wywodziła się od Aleksandra Wielkiego, nie można jej nawet w pełni zaliczyć do Ptolemeuszów, choć raczej nie ulega wątpliwości, że była macedońską arystokratką. Nosiła dumne macedońskie imię: „Kleopatra”, co znaczy po grecku „sława ojczyzny”.[6] Nie była nawet Kleopatrą VII, jak ją zapamiętano. W pełnych nieszczęść dziejach rodziny ktoś musiał w jakimś momencie stracić rachubę.

Osobliwa i straszna historia Ptolemeuszów nie powinna przesłaniać nam dwóch faktów. Jeśli Bereniki i Arsinoe były równie bezwzględne, jak ich mężowie i bracia, wynikało to w znacznej mierze z tego, że miały bardzo silną pozycję. (Tradycyjnie zajmowały drugie miejsce po mężach i braciach. Kleopatra z tą tradycją zerwała.) Choć jej matka nie była panującą królową, Kleopatra mogła brać przykład z wielu poprzedniczek, które wznosiły świątynie, budowały floty, prowadziły kampanie wojskowe i wraz ze swymi małżonkami rządziły Egiptem. Prawdopodobnie miała więcej takich kobiecych wzorców niż jakakolwiek królowa w historii. Nie wiadomo, czy wynikało to, jak twierdzą niektórzy, z ogólnej degeneracji mężczyzn należących do rodziny. Istniały wszelkie powody ku temu, żeby kobiety też uległy degeneracji. Ale wybitne postacie w pokoleniach bezpośrednio poprzedzających Kleopatrę – wyróżniające się wizjonerstwem, ambicjami, intelektem – były płci żeńskiej.

Poza tym Kleopatra dorastała w kraju, gdzie rolę kobiecą definiowano w szczególny sposób. Na długo przedtem, zanim przyszła na świat, na wieki przed Ptolemeuszami, Egipcjanki miały prawo decydować o swoim małżeństwie. Z biegiem czasu zyskiwały coraz więcej swobód, o zakresie niespotykanym w świecie starożytnym. Dziedziczyły na równi z mężczyznami, mogły posiadać własność. Mężatki nie podlegały swoim mężom. Mogły występować o rozwód i miały prawo do alimentów po nim. Dopóki była żona nie otrzymała z powrotem swojego posagu, mogła mieszkać w domu, który sama wybrała.24 Zachowywała swoje dobra, których nie mógł przepuścić rozrzutny mąż. Prawo brało stronę żony i dzieci, jeśli mąż działał przeciwko ich interesom. Rzymianie dziwili się, że w Egipcie dzieci płci żeńskiej nie pozostawiano bez opieki, żeby umarły – Rzymianin miał obowiązek wychować tylko pierworodną córkę. Egipcjanki wychodziły za mąż później niż kobiety z sąsiednich krajów, tylko mniej więcej połowa z nich w wieku Kleopatry była już mężatkami. Udzielały pożyczek i prowadziły barki. Pełniły rolę kapłanek w świątyniach. Wszczynały procesy sądowe i zatrudniały flecistów. Do żon, wdów lub rozwódek należały winnice, wytwórnie win, plantacje papirusu, okręty, perfumerie, młyny, niewolnicy, domy, wielbłądy. Nawet jedna trzecia ptolemejskiego Egiptu mogła pozostawać w rękach kobiet.25

Te zwyczaje były odwróceniem naturalnego porządku rzeczy do tego stopnia, że wprawiały cudzoziemców w zdumienie. Wydawały się zarazem jak najbardziej pasować do tego kraju, gdzie ogromna, życiodajna rzeka płynęła w odwrotnym kierunku, z południa na północ, przez co Górny Egipt znajdował się na południu, a Dolny na północy. Nil także zaprzeczał prawom natury, przybierał bowiem latem, a opadał zimą. Egipcjanie zbierali plony w kwietniu, a obsiewali pola w listopadzie. Nawet siew wyglądał u nich inaczej niż gdzie indziej – najpierw sypali ziarno, a potem orali, żeby przykryć je ziemią. Wszystko to pasowało do niezwykłego królestwa, gdzie ciasto zagniatało się nogami, a pisało od strony prawej do lewej. Nic więc dziwnego, że Herodot, w przekazie, który Kleopatra zapewne świetnie znała, zapewniał, iż egipskie kobiety przebywają na rynku i handlują, a ich mężowie siedzą w domu i przędą. Mamy wiele świadectw na poczucie humoru Kleopatry; była dowcipna i lubiła płatać figle. Można sobie wyobrazić, jak odczytywała dalszy ciąg relacji Herodota, przedstawiającego Egipt jako kraj, gdzie „kobiety oddają mocz, stojąc, mężczyźni przysiadając”26.

Herodot miał absolutną rację w innej kwestii. Z zachwytem pisał, że Egipt „zawiera bardzo wiele osobliwości [więcej niż każdy inny kraj] i w porównaniu ze wszystkimi innymi krajami wykazuje dzieła większe, niźli się da to wyrazić”. Na długo przed Ptolemeuszami świat był zauroczony Egiptem, który mógł się pochwalić pradawną cywilizacją, wszelkimi naturalnymi osobliwościami, pomnikami, których ogrom zapierał dech w piersiach, dwoma z siedmiu cudów świata starożytnego. (Może w czasach Kleopatry ludzi łatwiej było zadziwić, ale i piramidy były wtedy o prawie dziesięć metrów wyższe.) W przerwach między rozlewem krwi, głównie w III wieku i zanim dynastia zaczęła się chwiać pod ciężarem własnego zepsucia pod koniec II, Ptolemeusze realizowali plany Aleksandra Wielkiego, budując na skraju delty Nilu cudowne miasto, którego wyrafinowanie dorównywało nieokrzesaniu jego założycieli. Aleksandria z daleka oślepiała przepychem lśniących marmurów, nad którymi wznosiła się wysoka latarnia morska. Jej słynna sylwetka zdobiła lampy, mozaiki, kafle. Architektura miasta była odbiciem jego eklektycznego etosu, zrodzonego z szaleńczego nagromadzenia różnych kultur. W tym największym porcie Śródziemnomorza liście papirusu wieńczyły jońskie kolumny. Wielkie sfinksy i sokoły pyszniły się wzdłuż dróg wiodących do greckich świątyń. Boskie krokodyle w rzymskich szatach zdobiły doryckie grobowce. Aleksandria, „zbudowana w najdogodniejszej na świecie lokalizacji”27, trzymała wartę u wrót kraju bajecznych bogactw i fantastycznych stworów, ulubionej zagadki rzymskiego świata. Zdaniem kogoś takiego jak Juliusz Cezar, który, choć tyle podróżował, nigdy dotąd nie postawił nogi w Egipcie, niewiele zadziwiających cudów tego kraju dorównałoby bystrej młodej kobiecie, co wyłoniła się z podróżnego worka.

Przyszła na świat w 69 roku p.n.e. jako druga z trzech córek. Po niej urodziło się jeszcze dwóch braci. Z każdym z nich Kleopatrę związało kolejno krótkie małżeństwo. Nigdy nie było bezpiecznie urodzić się Ptolemeuszem, ale I wiek należał chyba do najgorszych epok. Każde z pięciorga rodzeństwa zginęło nagłą śmiercią. Kleopatra wyróżniła się tym, że sama podyktowała warunki własnej zguby, co było niemałym osiągnięciem i jak na rzymskie standardy swego rodzaju uhonorowaniem. O tym, że miała charakter, świadczy sam fakt, że w momencie przybycia Cezara do Aleksandrii jeszcze żyła. Jawnie spiskowała od co najmniej roku, od miesięcy czyniła to ze wzmożoną energią, a w ostatnich tygodniach lata – dniami i nocami. Równie znamienne jest to, że o dziesiątki lat miała przeżyć swoje rodzeństwo. Żaden z jej braci nie doczekał pełnoletności.

O matce Kleopatry nic nie wiadomo, ani nam nigdzie nie mignęła, ani nie pozostawiła echa. Znika ze sceny we wczesnym dzieciństwie córki, nie żyła już, kiedy Kleopatra skończyła dwanaście lat. Nie wiadomo, czy sama znała matkę lepiej niż my. Wydaje się, że matka należała do nielicznych kobiet w rodzinie Ptolemeuszów, które nie brały udziału w rodzinnym melodramacie.[7] Kleopatra V Tryfena była w każdym razie o wiele lat młodsza od Auletesa, swojego brata rodzonego lub przyrodniego. Zawarli małżeństwo wkrótce po wstąpieniu Auletesa na tron. Fakt, że ciotka podważała jego prawo do korony28 – posunęła się nawet do tego, że pojechała do Rzymu, żeby agitować przeciw niemu – nie miał szczególnego znaczenia, wiadomo bowiem, co działo się w tej rodzinie. Mogło to jednak świadczyć o jej instynkcie politycznym.29 Zdaniem wielu Auletes bardziej interesował się sztuką niż kunsztem rządzenia państwem. Choć panował z przerwą przez dwadzieścia dwa lata, zapamiętano go jako faraona, który grał na flecie, gdy Egipt chylił się ku upadkowi.

O dziecięcych latach Cezara nie ma żadnych przekazów, z Kleopatrą jest jeszcze gorzej – nie mamy absolutnie żadnych tropów. Gdyby dom, w którym spędziła dzieciństwo, nie znajdował się dziś sześć metrów pod wodą albo gdyby klimat Aleksandrii był litościwszy dla papirusów, prawdopodobnie nie wiedzielibyśmy dużo więcej. Do dzieciństwa nie przywiązywało się dużej wagi w starożytnym świecie, gdzie człowieka kształtowały los i rodowód. Aktorzy owych wydarzeń wkraczali na ogół na scenę już w pełni uformowani. Możemy spokojnie założyć, że Kleopatra urodziła się w pałacu w Aleksandrii, że powierzono ją mamce, a któraś ze służących przeżuwała jedzenie przed włożeniem go do bezzębnej buzi niemowlęcia. Nie podano jej niczego, co nie zostałoby wcześniej skosztowane dla sprawdzenia, czy nie jest zatrute. Wśród jej towarzyszy zabaw była grupka szlachetnie urodzonych dzieci, tak zwane przyrodnie rodzeństwo, które miało stanowić później jej królewską świtę. Nawet kiedy biegała wśród pałacowych kolumnad, koło fontann i stawów z rybami albo po bujnych gajach i ogrodzie zoologicznym – pierwsi Ptolemeusze trzymali żyrafy, nosorożce, niedźwiedzie, pięciometrowego pytona30 – nie odstępowali jej dworzanie. Od najmłodszych lat czuła się swobodnie w towarzystwie polityków, ambasadorów, uczonych, a także odzianych w purpurę dworskich urzędników. Bawiła się lalkami z terakoty, miała dla nich terakotowe domki, serwisy i miniaturowe mebelki, grała w kości i kamyki, miała też konie na biegunach i oswojone myszki. Nigdy się jednak nie dowiemy, co robiła ze swoimi lalkami i czy tak jak Indira Gandhi kazała im odgrywać sceny z powstań i bitew.

Kleopatrę i jej starszą siostrę wychowywano tak, by mogły zasiąść na tronie. Ptolemeusze zabezpieczali się na wszelkie ewentualności. Regularnie podróżowała w górę rzeki do nadbrzeżnego pałacu w Memfis, gdzie uczestniczyła w tradycyjnych egipskich uroczystościach sakralnych, pieczołowicie reżyserowanych wystawnych procesjach, w których kroczyła rodzina, doradcy i dworzanie. Memfis, położone trzysta dwadzieścia kilometrów w górę Nilu, było świętym miastem, rządzonym przez kapłanów. Powiadano, że śmierć jest tu najlepszym biznesem.31 Pod miastem ciągnęły się rozległe katakumby, gdzie spoczywały święte zwierzęta. Ściągali do nich pielgrzymi. Na straganach z pamiątkami zaopatrywali się w małe mumie sokołów i krokodyli, którym w domach oddawali cześć. Kleopatra na takie okazje przywdziewała odświętne szaty, choć elementem jej stroju nie była jeszcze tradycyjna korona władców Egiptu, złożona z piór, tarczy słonecznej i krowich rogów. Od najmłodszych lat otrzymywała najlepsze dostępne w świecie hellenistycznym wykształcenie, pobierała nauki u najbardziej utalentowanych uczonych w największym ówczesnym ośrodku wiedzy – Bibliotekę Aleksandryjską i połączone z nią Muzeum miała dosłownie pod nosem. Najznakomitsi uczeni byli jej nauczycielami i lekarzami. Nie musiała daleko chodzić po receptę, lekcje wymowy, mechaniczną zabawkę czy mapę.32

Wykształceniem przewyższała zapewne ojca, który wychował się za granicą, w Azji Mniejszej. Była to pod każdym względem tradycyjna grecka edukacja, prawie taka sama jak odebrana przez Cezara, którego nauczyciel studiował w Aleksandrii. Miała przede wszystkim charakter humanistyczny, literacki. Litery wiele znaczyły w greckim świecie, gdzie służyły również jako liczby i nuty. Kleopatra uczyła się czytać, recytując najpierw grecki alfabet, a potem wodząc palcem po literach wyrytych przez nauczyciela na wąskiej drewnianej tabliczce. Kiedy poznała litery, pisała je w poziomych rzędach, następnie w kolumnach, potem w odwrotnym porządku, a w końcu w parach – po jednej z końca i z początku alfabetu, wersalikami i kursywą. Następnym etapem były sylaby i składanie zawiłych, trudnych do wymówienia słów, im dziwaczniejszych, tym lepiej. Równie zawikłane były rymowanki, kolejne stadium nauki; najwyraźniej hołdowano teorii, że uczeń, który potrafi je rozszyfrować, odczyta wszystko. Potem przychodziła kolej na maksymy i wiersze oparte na bajkach i mitach. Od ucznia wymagano na przykład, żeby własnymi słowami opowiedział utwór Ezopa, najpierw jak najprościej, a następnie w górnolotnym stylu. Z czasem zadania stawały się bardziej złożone. Należało się wcielić w Achillesa, który za chwilę zginie, albo odtworzyć fabułę sztuki Eurypidesa. Lekcje nie były łatwe i nie miały takie być. Nauka stanowiła poważne przedsięwzięcie, polegające na nieustannych ćwiczeniach, niekończącym się wkuwaniu zasad, trwała długimi godzinami. Nie znano weekendów, lekcje odbywały się codziennie z wyjątkiem dni świątecznych, które na szczęście przypadały w Aleksandrii regularnie. Dwa razy w miesiącu życie ustawało dzięki Apollinowi. Panowała sroga dyscyplina. „Młodzieniec ma uszy na plecach; słyszy, kiedy jest bity”33 – czytamy na starym papirusie. Dramaturg Menander wprowadził do tego porzekadła przyczynę i skutek: „Kogo nie biją, ten niczego się nie nauczy”. Całe pokolenia uczniów posłusznie kreśliły te słowa rylcami z kości słoniowej na pokrytych woskiem drewnianych tabliczkach.

Zanim Kleopatra zaczęła pisać zdania, zanim nauczyła się czytać, rozpoczął się romans z Homerem. Zdanie „Homer nie był człowiekiem, lecz bogiem” przepisywano, obok pierwszych wersów Iliady, w początkach nauki kaligrafii. Żaden inny tekst nie był tak wszechobecny w świecie Kleopatry. W epoce zauroczonej historią, w której liczyła się bohaterska chwała, dzieło Homera było ówczesną Biblią, a on sam „ojcem wszelkiej uczoności”34 – 15 693 wersy jego autorstwa stanowiły moralny, polityczny, historyczny i religijny kontekst, ukazywały wielkie czyny i obowiązujące zasady, pełniły rolę atlasu dla intelektu i moralnej busoli. Człowiek wykształcony cytował Homera, parafrazował go, nawiązywał do niego. Można spokojnie stwierdzić za starożytnym mędrcem, że dzieci, takie jak Kleopatra, „doglądane były w trakcie nauki przez Homera i otulane w jego wiersze”35. Podobno Aleksander Wielki kładł sobie pod poduszkę tom Homera. Każdy wykształcony Grek, a więc i Kleopatra, potrafił z pamięci recytować fragmenty Iliady i Odysei. Ta pierwsza cieszyła się w Egipcie czasów Kleopatry większą popularnością – być może uważano, że bardziej odpowiada burzliwym czasom – a od najmłodszych lat przyszła władczyni Egiptu wiedziała zapewne z lektury o tym, co na własnej skórze miała poznać w wieku dwudziestu jeden lat: są dni, kiedy ma się ochotę prowadzić wojnę, i są takie, kiedy trzeba podążyć do domu.

Na poziomie podstawowym indoktrynacja zaczynała się od słownictwa, od imion bogów, herosów, nazw rzek. Później przychodziła kolej na bardziej skomplikowane zadania. Jakie pieśni śpiewały syreny? Czy Penelopa była cnotliwa? Kim była matka Hektora? Zawiłe genealogie bogów nie nastręczały większych problemów ptolemejskiej księżniczce, bo przy dziejach jej rodu bledły ich historie, a poza tym się z nimi splatały. Granica między tym, co ludzkie, a tym, co boskie, była dla Kleopatry płynna. (Kiedy uczyła się o Aleksandrze, innym wielkim bohaterze przedstawianym uczniom za wzór, lekcje znów splatały się z rodzinną historią. Kleopatra znała jego biografię na wyrywki, tak jak czyny swoich ptolemejskich przodków.) Pierwsze pytania były schematyczne, mózg był bardziej chłonny. Główny nacisk kładziono na uczenie się na pamięć. Którzy bogowie komu pomagali? Jak wyglądała trasa podróży Odyseusza? Taki materiał kładziono Kleopatrze do głowy, za jej czasów znajomość tego rodzaju rzeczy uchodziła za erudycję. Trudno było tego uniknąć. W królewskim otoczeniu znajdowali się filozofowie, retorzy i matematycy, zarazem mentorzy i słudzy, towarzysze intelektualnych dysput i zaufani doradcy.

Homer ustanowił standard złota, po nim szła cała ogromna literatura. Ulubioną szkolną lekturą były niewątpliwie pocieszne sztuki Menandra, choć nie ulega również wątpliwości, że później mniej go czytano. Kleopatra znała bajki Ezopa, zapoznawała się z Herodotem i Tukidydesem. Więcej czytała poezji niż prozy, nie da się wykluczyć, że zetknęła się z tekstami dziś znanymi jako Księga Koheleta i 1 Księga Machabejska. Ulubionym dramatopisarzem był Eurypides, odpowiadający duchowi epoki, ze swoją ekipą kobiet o męskich cechach, stanowiących niezawodny mózg różnych działań. Kleopatra umiała na pamięć całe sceny. I ona, i otaczające ją dziewczęta z dobrych rodzin znały Ajschylosa i Sofoklesa, Hezjoda, Pindara i Safonę. Podobnie jak w Rzymie Cezara, niezbyt poważano to, co nie było greckie. Nawet historii Egiptu Kleopatra uczyła się prawdopodobnie z trzech greckich tekstów. Poza literaturą, której wszystko inne zostało podporządkowane, poznawała podstawy arytmetyki, geometrii, muzyki, astronomii i astrologii (te dwie nauki trudno było w zasadzie od siebie oddzielić), umiała odróżnić gwiazdę od konstelacji, a może i brzdąkać na lirze. Tyle że nawet Euklides nie potrafił odpowiedzieć uczniowi, który zapytał go, jakie zastosowanie może mieć geometria.

Kleopatra żadnym z wymienionych tu tekstów nie zajmowała się samodzielnie. Czytała na głos albo czytali jej nauczyciele lub słudzy. Czytanie po cichu było mniej rozpowszechnione i w miejscach publicznych, i prywatnych. (Zwój papirusu złożony z dwudziestu arkuszy był nieporęczny i kruchy. Do czytania potrzebne były obie ręce: w prawej trzymało się zwój, a lewą zwijało przeczytaną część.) Jeden lub kilku gramatyków pracowało z nią przy rozszyfrowywaniu pierwszych zdań – niełatwe zadanie w języku zapisywanym bez przerw między słowami, bez interpunkcji i akapitów. Nie przypadkiem czytanie bez przygotowania uważano za osiągnięcie, tym bardziej że należało to czynić z werwą i ekspresją, starannie wymawiając słowa, efektownie gestykulując. W wieku trzynastu lub czternastu lat Kleopatra zaczęła się uczyć retoryki, czyli sztuki publicznych wystąpień – obok filozofii była to najważniejsza i najbardziej ceniona umiejętność, czego niezbicie dowiódł nauczyciel jej brata w momencie przybycia Pompejusza. Teodot mógł być też przez jakiś czas nauczycielem Kleopatry. Miała oddanego mistrza, najprawdopodobniej eunucha.

Mistrz retoryki potrafił zdziałać prawdziwe czary. Kultura, w której żyła Kleopatra, wysoko ceniła perorowanie (choć w mniejszym stopniu dotyczyło to dziewcząt), zgrabną argumentację, sztukę perswazji i zbijania racji oponenta. Wygłaszano mowy, posługując się skodyfikowanym słownictwem i arsenałem gestów, było to coś jakby skrzyżowanie zasad wersyfikacji i procedury parlamentarnej. Kleopatra uczyła się porządkować myśli, umiejętnie je wyrażać, elegancko przekazywać. Treść schodziła zapewne na drugi plan, liczyła się forma, ponieważ, co zauważył Cyceron: „Jak ozdobą człowieka jest jego umysł, tak ozdobą umysłu – umiejętność przemawiania”36. Z podniesioną głową, błyszczącymi oczami, starannie modulując głos, Kleopatra wygłaszała mowy żałobne, czyniła wyrzuty, dokonywała porównań. Zwięzłym i barwnym językiem, obficie przytaczając anegdoty i aluzje, uczyła się dyskutować na rozmaite, nieraz drażliwe tematy: dlaczego Kupidyna przedstawia się jako skrzydlatego chłopca ze strzałami? Czy lepiej mieszkać na wsi, czy w mieście? Czy Przeznaczenie rządzi światem? Co powiedziałabyś, będąc na miejscu Medei tuż przed zamordowaniem dzieci? Pytania były takie same, odpowiedzi mogły się różnić. Do niektórych zagadnień – na przykład: „Czy godzi się zamordować matkę, jeśli zabiła twojego ojca?” – podchodzono zapewne w domu Kleopatry inaczej niż gdzie indziej. Choć ćwiczenia były schematyczne, wkrótce przeniknęła do nich historia. Niebawem uczniowie mieli dyskutować, czy Cezar powinien był ukarać Teodota, tego od maksymy „zmarły nie kąsa”. Czy zamordowanie Pompejusza było istotnie darem dla Cezara? Jak się do tego ma honor? Czy Cezar powinien zabić doradcę Ptolemeusza, żeby pomścić Pompejusza, czy też czyniąc to, dać do zrozumienia, że Pompejusz nie zasługiwał na śmierć?[8] Czy wojna z Egiptem była w owym czasie mądrym posunięciem?37

Argumentom powinna była towarzyszyć dokładnie określona choreografia. Kleopatrę uczono, w którym miejscu ma wziąć oddech, przerwać, gestykulować, przyspieszyć tempo, ściszyć lub podnieść głos. Miała stać prosto. Nie wolno było kręcić młynka palcami. Przy założeniu, że surowiec był bez wad, taka edukacja przygotowywała sugestywnego, przekonującego mówcę, jemu zaś pozwalała prezentować wnikliwy umysł i bystry dowcip zarówno w towarzystwie, jak i podczas procesu sądowego. „Sztukę wymowy bowiem zdobywa się przez wielki trud. Podstawą jej jest pilna nauka, wiele różnych praktycznych ćwiczeń, długie doświadczenie, głęboki rozsądek, nadzwyczajna przytomność umysłu”38. (Gdzie indziej ten sam autor zauważa, że umiejętności, których opanowanie kosztowało tyle trudu, przydawały się i w sądzie, i na scenie, a także szaleńcom.)

Kleopatra miała niebawem ukończyć nauki, kiedy w 51 roku jej ojca zmogła śmiertelna choroba. Prawdopodobnie późną wiosną odbyła się w obecności najwyższego kapłana Egiptu uroczysta ceremonia – królewna i jej brat wstąpili na tron. Jeśli przestrzegano tradycji, stało się to w Memfis, duchowej stolicy Egiptu, gdzie droga między rzędami sfinksów wiodła przez wydmy do głównej świątyni, którą zdobiły wapienne pantery i lwy; znajdowały się w niej kaplice w stylu greckim i egipskim, a pomalowana była na ciepłe kolory i obwieszona wspaniałymi tkaninami. Wśród obłoków kadzidła kapłan w długiej lnianej szacie, ze skórą pantery przewieszoną przez ramię, włożył Kleopatrze na głowę korony Górnego i Dolnego Egiptu z emblematem węża. W sanktuarium złożyła przysięgę w języku egipskim, później przywdziała diadem. Miała osiemnaście lat, Ptolemeusz XIII był o osiem lat młodszy. W owej epoce ludzie wcześnie dojrzewali. Aleksander Wielki w wieku szesnastu lat dowodził armią, jako dwudziestolatek stał się panem świata. Jak później zauważono, mając na myśli Kleopatrę, „niektóre kobiety po siedemdziesiątce są młodsze od większości kobiet w siedemnastej wiośnie życia”39.

Nietrudno pojąć, jak dawała sobie radę. Panowała kultura ustna. Kleopatra umiała mówić. Nawet krytycy wysoko oceniali jej zdolności werbalne. Każdej wzmiance o jej „błyszczących oczach”40 towarzyszyło uznanie dla jej elokwencji i charyzmy. Natura obdarzyła ją głębokim, aksamitnym głosem, władczą osobowością, zdolnością zarówno ocenienia odbiorców, jak i dostosowania się do nich. Pod tym względem posiadała talenty, których brakło Cezarowi. Aleksandria należała co prawda do greckiego świata, ale tak się złożyło, że znajdowała się w Afryce. Leżała w Egipcie, nie stanowiąc zarazem jego części. Z miasta podróżowało się do kraju, tak jak dziś podróżuje się z Manhattanu do Ameryki. Dochodziła jeszcze do tego zmiana języka. Kleopatra od samego początku przywykła do występów przed dwoma rodzajami publiczności. Jej rodzina władała krajem, który nawet w świecie starożytnym zadziwiał swą pradawną historią. Jego język był najstarszym, jaki znano. Był przy tym formalny i ciężki, miał wyjątkowo trudny zapis. (Posługiwano się pismem demotycznym. Hieroglifów używano tylko przy uroczystych okazjach, nawet ludzie piśmienni potrafili je tylko częściowo odcyfrować.41 Kleopatra raczej nie czytała ich z łatwością.) Jego opanowanie wymagało znacznie większego wysiłku niż nauka greckiego, za czasów Kleopatry języka handlu i biurokracji, a Egipcjanie łatwo go sobie przyswajali. O ile posługujący się językiem egipskim uczyli się greckiego, o tyle rzadko działo się odwrotnie. Kleopatra podjęła się jednak niełatwej nauki egipskiego. Była podobno pierwszą i jedyną z Ptolemeuszów, która zadała sobie trud, by poznać język siedmiomilionowego ludu, którym rządziła.42

Bardzo się jej to przydało. Podczas gdy jej poprzednicy z rodu Ptolemeuszów dowodzili armią za pośrednictwem tłumaczy, Kleopatra porozumiewała się bez ich pomocy. Był to atut, gdy przyszło werbować najemników z Syrii, Medii i Tracji, a także realizować imperialne ambicje. Był to również atut w niespokojnym, zróżnicowanym etnicznie, kosmopolitycznym mieście, do którego ściągali imigranci z całego basenu Morza Śródziemnego. Stronami umowy zawieranej w Aleksandrii mogli być ludzie siedmiu różnych narodowości.43 Widok buddyjskiego mnicha nie był niczym niezwykłym na ulicach tego miasta, siedziby największego poza Judeą skupiska Żydów, którzy prawdopodobnie stanowili prawie jedną czwartą ludności Aleksandrii. Zyski przynosił Egiptowi handel luksusowymi towarami z Indiami; lśniące jedwabie, przyprawy, kość słoniową i słonie wieziono przez Morze Czerwone i szlakami karawan. Nie brakowało powodów, dla których Kleopatra powinna była znać języki ludów zamieszkujących wybrzeża. Według Herodota władała dziewięcioma, w tym hebrajskim i troglodyckim – narzeczem etiopskim, które, jeśli wierzyć Herodotowi, było „mową niepodobną do żadnej innej, tylko do brzęczenia nietoperzy”44. Głos Kleopatry z pewnością brzmiał milej. „Przyjemny miała już sam głos w rozmowie – pisze Plutarch. – A język jakby jakiś wielostrunny instrument bez trudu zmieniała na dowolny dialekt. Z niewielu obcymi porozumiewała się za pośrednictwem tłumacza. Przeważnie sama bezpośrednio odpowiadała”45.

Plutarch nic nie wspomina, czy Kleopatra znała łacinę, język Rzymu, którym mało kto mówił w Aleksandrii. Z Cezarem, również wybitnym mówcą, porozumiewała się z pewnością po grecku.46 Różnica języków wiele jednak mówi o niełatwym położeniu, w jakim teraz się znalazła, a także o jej dziedzictwie i przyszłości. Pokolenie wcześniej przyzwoity Rzymianin unikał greckiego, jak tylko mógł, posuwając się nawet do udawania, że go nie zna. „Im lepiej zna ktoś grecki – głosiła potoczna mądrość – tym większym staje się łajdakiem”47. Był to język wyrafinowanej sztuki i wątpliwej moralności[9], dialekt podręczników seksu48, język, który „ma palce”49. Grecy byli wszechstronni; jeden z uczonych zauważył później, że „[u Horacego] niepożądaną jest rzeczą, by objaśniano niektóre jego utwory”50. Pokolenie Cezara, uzupełniające swoje wykształcenie w Grecji albo pod kierunkiem greckich nauczycieli, posługiwało się równie biegle obydwoma językami, przy czym grecki – o wiele bogatszy, oddający więcej niuansów, subtelniejszy, słodszy i brzmiący grzeczniej – zawsze dostarczał mot juste. W czasach, gdy Kleopatra przyszła na świat, wykształcony Rzymianin władał i łaciną, i greką. Przez moment wydawało się, że i Wschód, i Zachód będą mówić po grecku. Dwadzieścia lat później Kleopatra będzie negocjować z Rzymianami, którzy posługując się jej językiem, będą się jednak czuć nieswojo. Swoją ostatnią scenę odegra po łacinie, którą na pewno mówiła z akcentem.

Auletes, esteta i mecenas sztuk, pod którego rządami zaczęło się w Aleksandrii intelektualne odrodzenie, dopilnował, żeby jego córka otrzymała pierwszorzędną edukację. Kleopatra będzie kontynuować tę tradycję, zatrudni dla swojej córki wybitnego nauczyciela. Nie ona jedna. Choć dziewczęta nie były kształcone we wszystkich dziedzinach, uczęszczały do szkół, brały udział w konkursach poetyckich, bywały uczonymi. Wiele cór szlachetnych rodów z I wieku – w tym i te, których nie przygotowywano do objęcia tronu – zaszło daleko w swoich studiach, nawet jeśli nie przebyły całej drogi, jakiej wymagało rygorystyczne wykształcenie mówcy. Córka Pompejusza miała świetnego nauczyciela i recytowała ojcu Homera. Cyceron, który przecież znał się na rzeczy, pisał, że jego córka jest „niezwykle wykształcona”51. Matka Brutusa była dobrze obeznana zarówno z łacińskimi, jak i z greckimi poetami. Aleksandria miała swoje matematyczki, lekarki, malarki i poetki. Nie oznaczało to, że były poza wszelkim podejrzeniem. Wykształcona kobieta uchodziła, jak zawsze, za niebezpieczną. W Egipcie jednak budziła mniejszy niepokój niż gdzie indziej[10]