Klechdy sezamowe. Rybak i geniusz - Bolesław Leśmian - ebook + audiobook

Klechdy sezamowe. Rybak i geniusz ebook

Bolesław Leśmian

4,8
3,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Jedna z sześciu orientalnych baśni ze zbioru „Klechdy sezamowe" Bolesława Leśmiana, opowiadająca o ubogim i pracowitym Rybaku oraz jego przygodzie z wyłowioną z morza szkatułką. To opowieść, której elementy rzeczywiste mieszają się z magią. Zagadki, wyprawy i niezwykłe postaci rozbudzą wyobraźnię zarówno dzieci, do których przede wszystkim ten utwór jest skierowany, jak i dorosłych, którzy mogą kojarzyć autora głównie z jego twórczością poetycką.

Leśmian wnosi się na szczyty wirtuozerii językowej by pokazać nam świat bez ograniczeń, gdzie spełniają się marzenia, a bohaterowie dzięki swojej determinacji osiągają szczęście i zdobywają bogactwa.

Jednak baśń nie byłaby baśnią, gdyby nie zawierała przestrogi. W tej opowieści dowiadujemy się dlaczego nie warto otwierać niewiadomego pochodzenia paczek.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 34

Oceny
4,8 (4 oceny)
3
1
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Bolesław Leśmian

Rybak i geniusz

Saga

Rybak i geniuszCopyright © 1913, 2020 Bolesław Leśmian i SAGA Egmont Zdjęcie na okładce: Shutterstock Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726426403

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Rybak i geniusz

Był pewien rybak ubogi i pracowity. Miał żonę i czworo dzieci. Mieszkał w nędznej chałupie i co dzień chodził na połów ryb nad morze. Zarzucał sieć tylko cztery razy dziennie, gdyż taki miał dziwny obyczaj.

Pewnego razu szedł z siecią na plecach w stronę morza i tak, idąc, śpiewał:

Dziwny rybak ze mnie,

Żal się Panie Boże!

Cztery razy tylko

Sieć zarzucam w morze.

Cztery razy w morzu

Szczęścia chcę próbować,

Bo tylko do czterech

Potrafię rachować .

A teraz opowiem

Słońcu na błękicie,

Jak mego rachunku

Uczyłem się skrycie.

Jeden księżyc w niebie

Świeci na obłoku,

Drugi — na jeziorze,

Trzeci — w moim oku.

Więc razem trzy czynią:

Jeden — drugi — trzeci,

Liczę zaś do czterech,

Bo mam czworo dzieci!

Jakiś wróbel, siedząc na drzewie, przysłuchiwał się uważnie piosence rybaka. Gdy rybak skończył, wróbel strzepnął ze skrzydeł rosę, otworzył dziobek i odpowiedział:

Rybaku, rybaku,

Szczęścia tobie życzę!

Ty liczysz do czterech,

Ja do pięciu liczę.

Mógłbym wytłumaczyć

Małemu dziecięciu,

Jak się nauczyłem

Rachować do pięciu.

Skrzydła moje pędzą

W cztery strony świata,

Bo po całym świecie

Każdy wróbel lata.

Więc mi liczba cztery

Wykreśla się cudnie

Na wschód i na zachód,

Północ i południe.

Cztery świata strony,

Cztery świata kąty,

Liczę zaś do pięciu,

Bo sam jestem piąty!

Zdaje się, że rybak nie rozumiał tej piosenki wróbla, bo szedł dalej w milczeniu i nawet na wróbla nie spojrzał. Tymczasem z dala już zabłękitniało morze, zaszumiały fale i powiał wiatr, zapachem morskiej wody przesycony.

Rybak stanął na brzegu i zarzucił sieć do wody. Po chwili wyciągnął ją, ale bardzo posmutniał, bo zamiast ryb ujrzał na dnie sieci piasek morski. Zarzucił więc sieć po raz wtóry i znowu wyciągnął, lecz nadaremnie, gdyż tym razem sieć napełniła się tylko trawą morską.

Westchnął rybak i pogrążył sieć w morzu po raz trzeci, lecz znów na próżno, bo na dnie sieci tylko ił morski osiadł.

— Nie szczęści mi się dzisiaj! — zawołał rybak. — Dzieci w domu na obiad czekają, a ja dotąd ani jednej ryby nie złowiłem! Już trzy razy sieć zarzuciłem, więc tylko raz jeszcze, ostatni raz mogę ją zarzucić! Jeśli i tym razem nic nie złowię, to trzeba będzie cały dzień głodować.

Rybak zarzucił sieć po raz czwarty i ostatni. Sieć pogrążyła się w morzu, a rybak, patrząc na nią, mówił:

— W morzu odbija się niebo, pełne słońca i obłoków. Sieć moja pogrążyła się nie tylko w morzu, lecz i w tym niebie, które się w wodzie odbiło. Bóg zaś przebywa wszędzie — i w niebie prawdziwym, i w niebie odbitym na fali, więc widzi moją sieć i ryby, które dookoła sieci krążą. Boże, który przebywasz w niebie, odbitym na fali, pobłogosław sieć moją i rozkaż rybom, aby się w sieci zgromadziły!

Rybak westchnął głęboko i chwycił za sieć, aby ją na brzeg wyciągnąć. Wówczas uczuł, że sieć jest ciężka, więc uradował się bardzo, sądząc, że złowione ryby tak ciążą.

Co prędzej wywlókł sieć na brzeg i zajrzał do jej wnętrza, lecz zamiast ryb zobaczył małą szkatułkę miedzianą. Wyjął natychmiast szkatułkę i począł się jej przyglądać.

Szkatułka była na głucho zamknięta i miała na sobie pieczęć ze znakiem sygnetu.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.