Katechizacja - Kristian Aboner - ebook
Opis

"Katechizacja" jest kompilacją wybranych zagadnień biblijnych i może być traktowana, przy życzliwym podejściu, jako podręcznik pomocniczy dla katechetów uczących w szkołach średnich religii chrześcijańskiej wyznania rzymskokatolickiego. Z 82 zagadnień wybrano 33 tematy pochodzące z opublikowanych tomów "Bibliologica", "Chronolgium" i "Litery piękniejsze od kwiatów". Zbiór rozpoczyna się od przedstawienia tajemnicy przechowywania przesłania Ewangelii i ukrytych proroctw o Zbawicielu w imionach Patriarchów. Niezwykłe znaczenie dla Kościoła powszechnego ma od zawsze Osoba Najświętszej Marii Panny z Nazaretu, bez której „tak” zbawienie rodzaju ludzkiego nie byłoby możliwe, bowiem Syn Boży Jezus Chrystus mógł narodzić się jedynie z bezgrzesznej Niewiasty. W kompilacji znajduje się zagadnienie, dlaczego i z jakich powodów doszło do buntu jednej trzeciej bytów anielskich piękności, które rozkoszowały się bezgraniczną radością niebiańską. Poruszona jest kwestia prawa „klątwy” stosowanego przez starożytnych Żydów na zdemonizowanych w najwyższym stopniu, a więc bez nadziei na jakąkolwiek poprawę mieszkańcach Ziemi Świętej. Uważna lektura Pisma Świętego ostrzega nas przed plagą religii ateizmu, spirytyzmu, okultyzmu i wierzeniami Wschodu, zwłaszcza hinduizmu i islamu, będących szatańskim dziełem demonicznych bytów. Ostatnie rozdziały poświęcone zostały różnicom dzielącym święty Kościół katolicki od sekt chrześcijańskich przeobrażonych wraz z upływem wieków w „Kościoły” zrzeszające miliony wyznawców oraz konsekwencjom błędów teologicznych i doktrynalnych. Pamiętajmy, że doczesne wspaniałości przemieniły się w różnego rodzaju lep, sidła i pułapki, pętając miliony dusz idących beztrosko do otchłani na wieczne zatracenie. Toteż czas nagli, by przestrzec tych, którzy z różnych przyczyn trwają w grzechu, diabelski przeciwnik bowiem działa skrycie i przebiegle. Niech więc to dzieło, stworzone z myślą o bliźnich i zagrażających nam niebezpieczeństwach, przyczyni się ku pokrzepieniu serc wiernych w epoce zamętu i dwuznaczności czasów ostatecznych.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 642

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Kristian Aboner
Katechizacja
© Copyright by Kristian Aboner 2019Dla Ewangelizacji autor niniejszej książki pozwala na dowolne kopiowanie, rozprowadzanie i rozpowszechnianie treści w niej zawartej poprzezjakikolwiek nośnik (z wyjątkiem celów komercyjnych).Całkowita bibliografia znajduje się w opublikowanych wcześniej tomachX, XI, XII.
ISBN 978-83-7564-581-1
Wydawnictwo My Bookwww.mybook.pl
Publikacja chroniona prawem autorskim.Zabrania się jej kopiowania, publicznego udostępniania w Internecie oraz odsprzedaży bez zgody Wydawcy.

z tomu X

Myśl, że ludzkość poddana ewolucyjnym przemianom na przestrzenimilionów lat wywodzi się od bliżej nieokreślonego gatunku człekokształtnejmałpy, pochodzi bezpośrednio od Szatana i niszczy w stopniunajwyższym wiarę, zasiewając w świadomości ludzkiej truciznę zwątpieniaw biblijne prawdy. Czy budząc się o poranku, zastanawiacie się, że globziemski zawieszony nad nicością, czyli kosmosem pędzi z niewyobrażalnąprędkością po wytyczonej drodze pośród gwiazd, a mimo to trwaw bezruchu niczym dom wybudowany na skale? Czy to przypadek? Ktoz nas uświadamia sobie, że kolejny mijający dzień przybliża nas do śmiercibiologicznej, po której następuje natychmiastowy sąd sprawiedliwegoi surowego Sędziego? Diabeł i potępieni aniołowie robią wszystko, by podbyle pretekstem odciągnąć od lektury Pisma Świętego, ponieważw tej Księdze poznajemy Słowo Boże, które dwa tysiące lat temuprzybrało cielesność i stało się Jezusem Chrystusem! Demony śledząckażdą sekundę naszego życia, podsuwają błogie iluzje i cierpliwiepracują, by zagarnąć do otchłani jak największą ilość dusz. Przezotumanionych naukowców podają nowe scenariusze absurdalnych teorii,negujących Boga i całe Jego stworzenie. Iluż ludzi kpi z Ewangelii,wyśmiewa się i gardzi solą ziemi, jaką są chrześcijanie? Celem niniejszejopowieści jest przypomnienie dawnych zdarzeń z historii Zbawienia orazostrzeżenie przed lekceważeniem Biblii, przed fałszywymi wiarami orazprzed pustymi skrótami myślowymi, kryjącymi piekielne pułapki,które wielu z nas odkryje niestety dopiero wtedy, gdy będzie już zapóźno.

Ewangelia patriarchów

Rozdział inspirowany odczytami dr KentaHovinda z Kościoła Baptystów

Postawmy zasadnicze pytanie. Jak to się stało, że dobra nowina o zbawieniu dotarła do czasów, gdy kształtowała się społeczność żydowska? Gdzie zachowały się materiały świadczące o niezmiennym przekazie dobrego Boga? Biblia podaje, że obietnica powrotu do raju towarzyszyła wygnańcom z Edenu od zawsze, ponieważ pierwsi ludzie wywodzący się z linii Seta pielęgnowali w swoich środowiskach nadzieję przywrócenia rzeczywistości do poprzedniego, bezgrzesznego stanu. Adam i jego potomkowie wiedzieli o niewyczerpanej litości i miłosierdziu Boga. Przekazywano minione świadectwa nowym pokoleniom. Sposób realizacji zbawienia miał pozostać tajemnicą aż do czasów ostatecznych. Z pewnością zapisano najstarsze dzieje ludzkości na różnych materiałach, lecz wiele przekazów dotyczących tematu odkupienia win całej ludzkości uległo zniszczeniu. Skoro świadectwa sprzed potopu przepadły lub ocalone w Arce Noego rozsypały się po tysiącleciach w proch i ślad po nich zaginął, gdzie można było odnaleźć historię zbawienia wśród kłamliwych tekstów wypaczających prawdę? Sięgnijmy do Biblii. Według niektórych biblistów należących do kościoła Baptystów protoewangelia będąca obietnicą pokonania nasienia diabła (Rdz. 3, 14-19) była przechowywana w IMIONACH PATRIARCHÓW! Postępujące po sobie generacje uczyły się na pamięć imion przodków, by zachować tożsamość, świadectwo o swoim klanie i dziedzictwie. Bóg pozwolił, aby w słowach określających tożsamość człowieka kryły się przyszłe obrazy. Żydzi dobrze wiedzieli, że wśród nich pojawi się wysłannik z samego nieba, z rzeczywistości nadprzyrodzonej, ktoś szczególny, reprezentujący BOGA na Ziemi, osoba wyjątkowa pod każdym względem. W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy:

PAN, twój Bóg, wzbudzi wśród was proroka podobnego domnie. Jego będziesz słuchał. (…) Wzbudzę im prorokaspośród ich braci, takiego jak ty, i pouczę go, co mamówić, a on powie im wszystko, co rozkażę. (Pwt. 18, 15-18)

Święty przekaz był bardzo starannie pielęgnowany i skrupulatnie przepisywany w czasach, gdy pojawiły się nośniki zapisów jak papirusy i pergaminy. To silne przekonanie o nadejściu obiecanego wybawiciela nabrało nowego wymiaru po zniszczeniu pierwszej świątyni Salomona, a zwłaszcza w czasach Chrystusa. Cofnijmy się jednak w daleką przeszłość.

Z samych imion patriarchów należących do pokolenia żyjącego przed kataklizmem potopu, a więc w świecie bogatszym i piękniejszym niż obecny, wynika niezbicie, że pobożni i sprawiedliwi ludzie żyjący w przeszłości wiedzieli w jakimś stopniu o nadchodzących wydarzeniach.

Oto skrót tej historii, obraz tego, co można wyczytać z drzewa genealogicznego Adamitów, czyli potomków ludzi wywodzących się z linii Seta.

Człowiek (Adam) został wybrany do szczególnej bliskości i zażyłości z Bogiem, stając się Jego widzialnym obrazem w świecie materialnym. Został wybrany (Set), aby reprezentować Najwyższego na Ziemi. Jednak w wyniku nieposłuszeństwa zrodził się grzech, który doprowadził do zjawiska śmierci. Istota ludzka stała się śmiertelna (Enosz). Właśnie proces umierania – powiedzielibyśmy poetycko, nieodwracalny stan zasypiania w rzeczywistości ziemskiej – rozłąka z najbliższymi przynosi smutek, cierpienie (Kenan). Taki stan rzeczy mógł zostać naprawiony tylko przez siłę wyższą, jednocześnie posiadającą ludzkie cechy, zdolną odmienić straszliwą rzeczywistość. Mógł dokonać tego jedynie błogosławiony Bóg (Mahalaleel), który musiał zstąpić z nieba, przyjść fizycznie do społeczności ludzkiej (Jered) i przynieść naukę, nowe prawo (Enoch). By jednak pokonać ostatecznie oścień śmierci, zadośćuczynić, wynagrodzić sprawiedliwości (Metuszelach) Bóg zażądał ofiary z samego siebie, w ciele ludzkim. Oznaczało to, że musiał umrzeć ten, który przeistoczył się w człowieka poprzez WCIELENIE. Śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu, prawdziwego Boga i Człowieka przyniosła ból, lament, płacz (Lamek). Jedyny sprawiedliwy wśród synów Adama został zabity za miliardy niesprawiedliwych, pochowany w grobie i trzeciego dnia… zmartwychwstał. Dobrowolna ofiara przyniosła ludzkości ratunek, wytchnienie (Noe), a wraz z nią rozpoczął się nowy rozdział w dziejach świata.

O tym wiedzieli ludzie oddani Stwórcy, pielęgnujący w sobie pamięć o początkach dziejów. Dlatego właśnie imiona ojców odgrywały tak ważną rolę w biblijnej hierarchii. Pozorna monotonność umiejscowiona w wielokrotnych powtórkach była jedynie zewnętrzną otoczką, ukrytym kodem dla sprawiedliwych, przekazywanym z pokolenia na pokolenie.

Ewangeliści tworzący drzewo genealogiczne Jezusa odnosili je bezpośrednio do Adama. Rodowód podany przez świętego Mateusza rozpoczyna się od Abrahama, lecz Synowi Maryi przypisany jest tytuł: „Bóg zbawia”. W języku hebrajskim imię brzmi: Jehoszua, Jeszua, tłumaczone na: „Bóg Zbawia” lub „Bóg jest moim zbawieniem”1. Cała sentencja imion przedpotopowych patriarchów jest powtórzona w rodowodach w Pierwszej Księdze Kronik, którą słusznie św. Augustyn nazwał skrótem historii zbawienia. Biblia podaje następujące imiona: Adam, Set, Enosz, Kenan,Mahalaleel, Jered, Henoch, Metuszelach, Lamek, Noe, … (1Krn 1, 1).

W czasach starożytnych imię oznaczało nie tylko konkretnego człowieka, ale również jego osobowość, ukrywało tożsamość i przynależność do konkretnej grupy ludzi, szczepu czy narodu. Kryło przeznaczenie danej osoby. Dlatego Hebrajczycy czasów pierwszej świątyni, gdy redagowali Księgi Kronik, usilnie powtarzali i nie zmieniali fragmentów uchodzących być może w oczach wielu za niepotrzebne powtórki. Natchnieni redaktorzy Biblii dobrze wiedzieli o ukrytym w imionach przesłaniu. Ludzie bezbożni nie przywiązywali większej uwagi do tajemniczych powtórek tworzących genealogię i rodowody, ale autorzy wiedzieli, że nic w Piśmie Świętym nie jest zbędne ani przypadkowe, zwłaszcza imiona2.

Niesłychanym paradoksem jest fakt, że pierwszym człowiekiem wymienionym z imienia jest Adam, oznaczający właśnie człowieka. Wielu biblistów uważa, że imiona patriarchów sprzed potopu są w istocie skrótem bądź zapowiedzią tego, co miało się wydarzyć i co rzeczywiście nastąpiło.

Poniższy wykaz imion i znaczeń pochodzi od biblisty dr Kenta Hovinda i Chucka Misslera3.

IMIĘ ZNACZENIEAdamczłowiek Set wybranyEnoszśmiertelny, człowiek Kenansmutek, cierpienieMahalaleelbłogosławiony Bóg Jeredzstąpi, przyjdzieHenochnauczanieMetuszelachjego śmierć przyniesieLameklamentNoe wytchnienie

Potrzeba bardzo złej woli, aby nie zobaczyć w znaczeniach imion patriachów Palca Bożego. Bardzo możliwe, że inne imiona kolejnych następców i potomków Noego kryją znaczenia odnoszące się do historii Zbawienia.

Badacze Pisma Świętego pochodzący z różnych kościołów i grup wyznaniowych wskazują na niezwykłość biblijnego przekazu ukrytego właśnie w tym schemacie imion patriarchów4. Jest to tajemnica związana bezpośrednio z treścią Ewangelii, co podkreśla nadprzyrodzony charakter Biblii. Przeanalizujmy jeszcze raz poszczególne słowa tworzące imiona.

Imię Adam oznacza w języku hebrajskim po prostu „człowiek”. Inne tłumaczenie wskazuje na określenie „ziemski człowiek”, „ludzkość”, „rodzaj ludzki”. Jego syn został nazwany Set, od słowa hebrajskiego Szet, i oznaczać ma między innymi „Bóg dał mi potomka”, „powołany”, „wybrany”. Trzecią generację potomków wymienionych w biblijnych rodowodach rozpoczyna Enosz. Słowo to pochodzi od rdzenia wyrazu „anasz” i oznacza również „śmiertelnik”, „być nieuleczalnym”. Wskazuje również na następujące znaczenia (wyrazy): śmiertelny, kruchy, nędzny, marny. Czwarty przedpotopowy patriarcha, głowa rodziny Kenan niesie wraz ze swoim imieniem przesłanie określające naturę ludzką. Imię jego oznacza „smutek”, „pieśń pogrzebową”. Znaczenie imienia jego syna Mahalaleel tłumaczy się jako „wysławianie Boga” lub też „błogosławiony przez Boga”. Z języka hebrajskiego słowo „mahalal” oznacza „błogosławiony”. We współczesnym wydaniu żydowskiego Pięcioksięgu, znanym jako Tora, odnajdujemy w przypisach podobne tłumaczenie: Mahalalel – pisane bez jednej literki „e” – oznacza chwałę Bożą5. Słowem „El” określa się Boga. Szóstą generację wybranej linii Adamitów rozpoczął Jered. Imię to pochodzi od czasownika „yard” i oznacza „zejdzie”, „przyjdzie na dół”. W hebrajskiej Torze imię tego patriarchy tłumaczy się jako „mąż nizin”6. Przypomnijmy w tym miejscu słowa samego Pana Jezusa:

Wy jesteście z niskości. Ja zaś z wysokości. Wy jesteściez tego świata, a Ja nie jestem z tego świata. (J. 8, 23)

Według Biblii kolejnym patriarchą był Henoch, który jak zaświadcza Pismo Święte (…) żył (…) w zażyłości z Bogiem. (Rdz. 5, 22). Został on nagrodzony za sprawiedliwe i uczciwe życie wyjątkowym przywilejem wzięcia do nieba7, do rzeczywistości świata nadprzyrodzonego, co zostało podkreślone w Księdze Syracydesa (Syr. 44, 16). To imię pisane niekiedy Enoch lub Chanoch przez wielu badaczy tłumaczone jest na „rozpoczęcie” lub „nauczanie”. Innym wariantem spotykanym w literaturze biblijnej jest tłumaczenie „poświecenie” lub „początkowy”. Jego następca miał na imię Metuzalem, które przetłumaczono jako zwrot „jego śmierć przyniesie”. Met ma w sobie rdzeń oznaczający śmierć, „szalach” znaczy „przynieść” lub „posłać”. Końcowy człon wyrazu „zalem” kojarzyć się może z biblijnym Salem (Rdz. 14, 18), z którego wyłoniło się Jerusalem, Jerozolima, miasto króla. Znajdujemy również pisownię imienia tego patriarchy w formie Metuszelach (Rdz. 5, 25). W Torze tłumaczy się go jako „mąż strzały”. Kolejnym wymienionym z imienia potomkiem Adama jest Lamech, bądź Lamek, oznaczający „rozpaczający”, jest synonimem lamentacji, smutku. Z pewnością nadanie takiego imienia łączy się ściśle z czasami, w których żył ów mąż. Przypadły one bowiem na ostateczną zagładę starego świata, na spuszczenie z góry deszczów zalewających ziemię, na zniszczenie wodnego nieba stanowiącego ochronę przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym wypalającym ziemię. Jego synem jest Noe, Noah (od hebrajskiego „nach”) oznaczający „pocieszenie” lub „spoczywać”.

Na Noem i jego synach kończy się przedpotopowy świat. I to oni wyznaczają barierę starych dziejów rodzaju ludzkiego i nowy kierunek drogi.

Zarys znaczenia imion patriarchów znajduje się na wyciągnięcie dłoni. Na stronie internetowej Biblia 24 czytamy: Teraz możemyprzyjrzeć się genealogii nieco dokładniej. Sekwencję imion: Adam – Set– Enasz – Kenan – Mahalalel – Jered – Henoch – Metuzalem – Noemożemy odczytać jako:„Człowiek jest powołany do śmiertelnegosmutku, [ale] błogosławiony Bóg przyjdzie nauczając [że Jego]śmierć przyniesie rozpaczającym pocieszenie, odpoczynek. Jestto esencja nowotestamentowej ewangelii wetknięta w rodowódw Torze”8.

Bez wątpienia tajemnice określające przyszłość i najważniejsze wydarzenia z historii Zbawienia są ukryte w tekście Pisma Świętego, zwłaszcza jeżeli chodzi o język hebrajski, będący najstarszą mową ludzką w dziejach świata. Chuck Missler wskazuje na Księgę proroka Izajasza, w której: poza jasnym poselstwem o zadośćuczynieniu zanasze grzechy i odkupieniu niejako za tekstem znajdujemy zakodowanew równoodstępowych literach zwroty i słowa: moje imię to Yeshua,Mesjasz, Nazarejczyk, Galilea, Faryzeusz, Lewici, Kajfasz, Annasz,Pascha, Moira, krzyż, przebić, Baranek zastępczy i inne. To wszystko,plus imiona wszystkich obecnych przy krzyżu ukryte są w dwunastuwierszach 53 rozdziału9.

Czy tak nie było? Czy Chrystus, Bóg i Zbawiciel nie zszedł do nizin z wysokości i nie przyjął za rodzaj ludzki męki i okrutnej śmierci z rąk katów? Owocem zaś dobrowolnej ofiary było zmartwychwstanie owego Człowieka. Niosło one zwycięstwo nad procesem śmierci, wszelkimi trudami, smutkiem, chorobami. Św. Łukasz podaje na zakończenie swojej Ewangelii, opisując moment wniebowstąpienia PANA, stan dusz ludzkich żyjących przykazaniem miłości i faktem zmartwychwstania:

Oni zaś oddali Mu hołd i z wielką radością wrócili doJeruzalem. Przebywali ciągle w świątyni i wielbili Boga. (Łk. 24, 52-53)

Z podanego świadectwa Ewangelisty bije radość. Dlaczego więc najwyżsi rangą przedstawiciele ówczesnych elit żydowskich nie przyjęli Jezusa z Nazaretu jako Zbawiciela, skoro od co najmniej tysiąca pięciuset lat dysponowali oni informacjami na temat najdawniejszej historii rodzaju ludzkiego, szczególnymi wskazówkami i opisem zdarzeń przyszłych, niezwykle precyzyjnych, biorąc pod uwagę dokładność pism proroków? Odpowiedź jest przeraźliwa. Powodem była niewiara w formę odkupienia, za którą kryło się demoniczne znieczulenie. Ten stan otumanionego narodu i ludzi odrzucających naukę nowej wyłonionej wspólnoty spośród pogan i Żydów tj. świętego Kościoła Katolickiego, trwa do dzisiaj. Żydzi nie rozumieją, że jeden człowiek, właśnie biblijny Adam, nieposłuszeństwem doprowadził świat do upadku, do demonicznego zniewolenia, a drugi człowiek, Chrystus, by doprowadzić wszystko do pierwotnego stanu i przywrócić dawną rzeczywistość nadprzyrodzoną, posłuszeństwem i pokorą uratował wszystkich, którzy w Niego uwierzyli. Kolejne pytanie zrodzone z genealogii patriarchów i historii przekazanej w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich, a także w świadectwach zdarzeń z historii powszechnej brzmi: dlaczego naród niegdyś wybrany nie zważa na znaki czasów i pozostaje ślepy na bezsporne wypełnienie proroctw zamieszczonych w świętych – żydowskich i chrześcijańskich – pismach, nie odbudował leżącej w ruinie od dwóch tysięcy lat świątyni w Jerozolimie i oczekuje przyjścia kogoś, kto już przyszedł na Ziemię do rzeczywistości ludzkiej? Odpowiedź na te fundamentalne pytania można zrozumieć, jeśli człowiek dopatrzy się w historii powszechnej, w rzeczywistości dnia powszechnego, stałej obecności najgorszych wrogów ludzkości, upadłych aniołów.

Dlaczego?

Nim przyjrzymy się naturze demonów, powtórzmy pytanie przodków, brzmiące: dlaczego w ogóle doszło do buntu, do pojawienia się ZŁA i wszystkich jego tajemnic, do świadomego i dobrowolnego wyboru drogi cierpienia, wynaturzenia, nieugaszonej tęsknoty i bólu? Człowiek nigdy do końca nie będzie mógł zrozumieć tej zagadki, lecz jedynie pewne zarysy tragedii, jaka rozegrała się u zarania dziejów, gdy materializował się wszechświat.

Dlaczego i z jakiej przyczyny powstało coś odrażającego, skoro zaistniało jako dobro i takie też wyszło z Ręki Przedwiecznego, Dobrego Boga? Jeden element konstrukcji został zdeformowany i uruchomił łańcuch zdarzeń i następstw, przypominających efekt domina.

Przyczyny upadku duchów niebieskich i ludzi były różne i niejednakowe. Do najlepiej znanych, choć nie jedynych, należą w pierwszej kolejności:

PYCHA oślepiająca zdrowy osąd rzeczywistości wyłoniona z nieuporządkowanej miłości własnej.

CHCIWOŚĆ pomieszana z ZAZDROŚCIĄ o rodzaj ludzki – by BÓSTWO było tylko dla duchów i by tylko one mogły Go kochać.

Chęć DOMINACJI nad innymi bytami (być jak Bóg).

Nie sposób nie zgodzić się z poniższym tekstem: Niedorzeczna myśltych buntowników, ich niedorzeczna wola, w której się zamrozili,polegała na tym, że współzawodniczyć chcieli z Bogiem, uważając sięnie tylko za równych, ale wprost wyższych od Niego (…)10.

Zbuntowani aniołowie pozostawili na Ziemi i w dziejach ludzkości pieczęć zamazującą Boży obraz odciśnięty na niewidzialnych duszach. Ponieważ pewne zjawiska pozostaną na zawsze poza sferą naszego zrozumienia – dopóki śmierć, a więc przejście do innej rzeczywistości nie wyzwoli nas z pęt otaczającej i przygniatającej materii – następstwa grzechu, sytuacje odnoszące się do zjawisk metafizycznych, a nawet wyjaśnienia „oczywistych” procesów organizmu (np. sen) musimy przyjmować i patrzeć na nie przez pryzmat wiary.

Analizując upadek i nieposłuszeństwo bytów niewidzialnych, warto powołać się na satyrę spisaną ponad siedemset lat przed Chrystusem przez żydowskiego proroka Izajasza. W odniesieniu do klęski bliżej nieokreślonego władcy babilońskiego, wielu znawców Biblii i Ojców Kościoła11 widziało w nim archetyp buntu przywódcy potępionych duchów. Czytamy w rozdziale 14. następujący opis:

Do krainy umarłych strącono twój przepych

i muzykę harf twoich.

Twym posłaniem – robactwo,

a larwy – twoim przykryciem.

Jakże runąłeś aż z nieba,

jaśniejąca gwiazdo, synu jutrzenki?

Na ziemię cię powalono,

zdobywco tylu narodów!

Ponieważ mówiłeś w swym sercu:

Do nieba się wzbiję

ponad gwiazdy Boga

wzniosę swój tron!

Zasiądę na górze zgromadzeń,

na samych krańcach północy!

Wstąpię na szczyty obłoków,

podobny do Najwyższego!

Lecz strącony zostałeś do krainy umarłych, na samo dnootchłani! (Iz. 14, 11-15).

Warto zwrócić uwagę na zwrot „muzykę harf twoich”, z którego niezbicie wynika, że nim ów anioł został potępiony, sprawował funkcję muzyka w sferach anielskich, był najważniejszym dyrygentem grającym w orkiestrze Pana Boga. Lucyfer widząc piękno i chwałę dźwięków uwielbiających Najwyższego, zapragnął, by to na nim, a nie na Bogu skupiły się hymny pochwalne. W tej materii władca demonów potrafi przenikać dźwięki i wpływać na umysły ludzi obdarzonych wrażliwością artystyczną. Muzyka, zwłaszcza ta współczesna, jest więc jego szczególną domeną, oddziałującą na młodzież, o czym często wspominają egzorcyści lub katoliccy publicyści12.

Wyrazy „robactwo” i „larwy” mają służyć do ukazania kontrastu, jaki dzieli moment „przed” i „po” dokonaniu wyboru. Jeżeli by przyjąć, że opisywany przez Izajasza tyran i ciemiężca jest owym pradawnym buntownikiem i kreatorem zła, obraz biblijny staje się jaśniejszy, mrok spowijający tajemnicę wypędzenia z nieba najpiękniejszego z aniołów rzednieje. Zwłaszcza zwroty „ponad gwiazdy Boga wzniosę swój tron” i „podobny będę do Najwyższego” wskazują na Szatana i wyjaśniają przyczyny rebelii w niebie. Potwierdzenie tego stanu rzeczy odnajdujemy w Apokalipsie św. Jana:

Oto wielki smok ognisty na siedem głów i dziesięć rogów,a na głowach siedem diademów. Jego ogon ciągnie trzeciączęść gwiazd nieba i zrzucił je na ziemię. (Ap. 12, 3-4)

Również w tych świętych wersach wielu Ojców Kościoła, mistyków i pobożnych chrześcijan widziało liczbę buntowników. Ich przywódca, prowodyr pociągnął za sobą jedną trzecią Aniołów. W liście katolickim skierowanym do wiernych pierwotnego Kościoła, napisanym w I wieku po Chrystusie przez św. Judę, odnajdujemy sformułowanie będące symbolem i określeniem upadłych Aniołów:

(…) gwiazdy zabłąkane, dla których nieprzeniknione ciemnościna wieki przeznaczone (…) (Jud. 1, 13) 13

Przywódca Aniołów nieposłusznych Bogu to superinteligentna, superosobowość, mająca imię, historię, przymioty duchowej natury wyróżniającej go od innych Aniołów, siłę i autorytet zdolny zasiać we wnętrzach anielskich braci wątpliwości wobec Pana Zastępów, Najdobrotliwszego Ojca. Szaleństwo niepewności i cierpienie egzystencjalne, wynaturzenie formy zamiast piękna, bezdomność w miejsce przyznanego wyrokiem Bożym tronu, pragnienie śmierci, która nigdy nie przyjdzie, nienawiść zamiast miłości – to konsekwencja jego wyboru. Dlaczego? W znalezieniu odpowiedzi przychodzą nam z pomocą mistycy. Anna Emmerich podaje: Najpierw widziałamprzestrzeń pełną światłości; a w tej przestrzeni kulę jeszcze bardziejlśniącą, podobną do słońca i leżącą na słońcu, widziałam – tak misię zdawało – jedność w Trójcy. Nazwałam to wszystko zgodą,a widziałam z niej jakby skutek; wtem powstały pod ową kulą jakbyw sobie leżące jasne koła, pierścienie i chóry Aniołów, niezmierniejaśniejących, potężnych i pięknych. To morze światłości leżałojak słońce pod owym wyższym słońcem. Z początku wszystkiete chóry wychodziły z owego wyższego słońca jakby w zgodziei miłości. Naraz spostrzegłam, że jedna część tych wszystkich kół sięzatrzymała, zatapiając się we własną piękność. Czuły własnąrozkosz, widziały całą swą piękność, zastanawiały się, tylko sobąbyły zajęte. Najpierw wszystkie, przejęte uwielbieniem dla Boga,nie posiadały się od rozkoszy i radości; nagle jedna część, niemyśląc o Bogu, zapatrzyła się we własną istotę. W tej chwiliwidziałam, jak owa cała część chórów jaśniejących upadła nadół i zaćmiła się, widziałam, jak inne chóry ich miejsca zajęły(…).14

Zwiedzeni pięknem własnego wizerunku oraz możliwościami, nie chcieli uznać dawcy owych wspaniałości w Bogu, który postanowił zostać Człowiekiem. Wizja, jakiej dostąpiła niemiecka zakonnica, nawiązuje do innego duchowego doświadczenia, jakie przeżyła polska siostra Helena Faustyna Kowalska na rok przed rozpoczęciem najstraszliwszej wojny w XX wieku. W zapiskach, jakie prowadziła, widnieje zapis odnoszący się do początku:

Jeden z najpiękniejszych duchów nie chciał uznać

miłosierdzia Twego.

Pociąga za sobą innych, w swej pysze zaślepiony.

I staje się szatanem z anioła tak pięknego.

I w jednym momencie z wyżyn nieba do piekieł strącony.

Wtem duchy wierne zawołały: Cześć miłosierdziu Bożemu.

I przetrwali szczęśliwie w próbie ognistej15.

Lucyferyzm, kryjący w sobie egoistyczne uwielbienie dla samego siebie, zawiera chorobliwą chęć nieuznawania ustalonego porządku Bożego, najgorsze cechy charakteru i osobowościowe, jest bezdenną otchłanią nonsensu i najwyższą formą bałwochwalstwa, której zasadą, pierwszą regułą absolutną jest bezwzględna żądza i chęć czynienia zła. Zazdrość o chwałę Boga niechybnie przerodziła się w nienawiść do Stwórcy i wynaturzyła w sposób nieodwracalny wnętrza anielskich bytów. Lucyfer używając podstępnej argumentacji na podkreślenie racji swego dobrowolnego wyboru, przekonał do buntu innych, stojących niżej w hierarchii. Kreował siebie na kogoś innego bezpodstawnie, na wszechmocną istotę, zdolną objawić nową, doskonalszą od Boga rzeczywistość, wiedząc, że Ojciec duchów niebieskich, przepełniony dobrocią, miłosierdziem i miłością, nigdy nie odbierze darów danych wszelkim formom osobowym. Sam fakt stworzenia Aniołów z nicości, powołania do bytu i ofiarowania im wolności, by mogli o sobie decydować, jest dowodem na nieskończone Miłosierdzie Boże. Przed próbą wierności nie widzieli Boga w Trójcy Przenajświętszej, lecz doskonale wiedzieli o jej istnieniu, otrzymawszy wszelką możliwą i niezbędną pomoc, by ich wybór przyniósł im szczęście. Antonio Fortea podaje bardzo ważną wskazówkę: Zanim zgłębili w owej wizjiuszczęśliwiającej istotę Boskości, Bóg poddał ich próbie. W próbie tejczęść okazała się posłuszna, część nie. Te, które okazały sięnieposłuszne, w sposób nieodwracalny przekształciły się w demony.One same przekształciły się w to, czym są. Nikt im tego niezrobił16.

Hiszpańska mistyczka Maria z Agredy zamieściła w swoim dziele następujące wyjaśnienie przyczyn zwrotu z drogi prawdy, a wybranie mrocznej przyszłości niemającej końca: Stworzenie, doświadczeniei opowiedzenie się aniołów dokonało się w trzech – z krótkimiprzerwami podzielonych – chwilach. W pierwszej chwili wszyscy zostalistworzeni i wyposażeni łaską i darami Ducha Świętego, stając sięnader pięknymi i doskonałymi. Następnie wszystkim z nich zostałaoznajmiona wola ich Stwórcy (…) poznali naturę Boga jako jedynegow swojej Istocie, a troistego w Osobach; zarazem otrzymali nakaz, abyoddali hołd Boski i uwielbienie Bogu jako samemu Stwórcy i PanuNajwyższemu…17 Według autorki pokłon posłuszeństwa oddał nawet Lucyfer…18

W książce zatytułowanej Zbuntowani aniołowie. Egzorcystao tajemnicy zła Francesco Bamonte zamieszczono wyjątkową wypowiedź osoby opętanej, wskazującą jedną z przyczyn wojny w niebie, opisaną przez św. Jana w ostatniej księdze Biblii, w Apokalipsie: Zbuntowałem się, gdyż ja nie byłem Nim. Chciałembyć jak On. Miałem tyle władzy i dlatego wierzyłem, że mogę być Murówny. Nie o stopień niżej, dlaczego niżej niż On? Chciałem być Nim.Wielu za mną poszło, bowiem obiecałem im wszystko, wszystko,wszystko. Obiecałem, że będę jak Bóg. Miałem tyle władzy i oni takżewierzyli, że mogłem być jak Bóg. Byłem największy i najpiękniejszy,piękniejszy także od Michała.19

W Księdze Ezechiela, jakby na potwierdzenie tego wymuszonego przekazu z zaświatów, natrafiliśmy na opis satyry o władcy Tyru pasujący do przytoczonego fragmentu:

Twoje serce było wyniosłe i mówiłeś: Ja jestem bogiem (…).Ty byłeś odbiciem doskonałości, wzorem mądrości i piękna.W Edenie, w ogrodzie bogów, byłeś otoczony muremz kosztownych kamieni: rubinu, topazu, brylantu, chryzolitu,onyksu, jaspisu, szafiru, malachitu i szmaragdu (…).Byłeś nienaganny w swoim postępowaniu od dnia twojegostworzenia aż do chwili, gdy ujawniła się twoja nieprawość(…), napełniłeś swoje wnętrze przemocą i zgrzeszyłeś (…).Cherub stróż wyrzucił cię spośród ognistych kamieni! Twojeserce stało się wyniosłe z powodu twego piękna. Przepychemzniweczyłeś swą mądrość. Strąciłem cię na ziemię (…).Licznymi grzechami i niegodziwością (…) zhańbiłeś własnąświątynię. (Ez. 28, 2, 12-18).

Ów Anioł zapragnął po stworzeniu być… Bogiem lub być jak Bóg, źródłem wszelkiej mocy, twórczości, centrum miłości, do którego wracały wszystkie hołdy. Zagłuszył w sobie wszelkie dobre uczucia, zgasił ognisko miłości we wnętrzu swej istoty, poczynając od przyjaźni, akceptacji miejsca w hierarchii po bezwarunkową miłość do niższych form anielskich, a w konsekwencji do samego siebie. Dary, jakie otrzymał od najhojniejszego Boga, i władza, jaką miał nad innymi duchami, doprowadziły do aktu apostazji, odstępstwa, wybrania autonomii, niezależności. Zażądał więcej, niż mógł unieść, sięgnął po rzeczy i przywileje sprzeczne z własną naturą. Cześć dla siebie i wyłączna adoracja niezliczonej ilości zastępów, należna jedynie Boskiemu Majestatowi Boga w Trójcy Świętej Jedynego, stały się przyczynami niewiarygodnej klęski.

Z tą przerażającą historią upadku i wynaturzenia związany jest również jeszcze jeden element. Była to zazdrość o wyłączność z radowania się Bogiem, chorobliwe pragnienie, by nikt inny nie miał takiej pozycji jak ów wybrany Anioł „niosący światło” i przekazujący rozkazy Boże. W odgadnięciu tej tajemnicy przychodzą nam mistycy. Próbą, o której wspominały w swoich pismach siostry H. Faustyna i Maria z Agredy, było posłuszeństwo Bogu ukrytemu w człowieku, istocie niższej, złożonej z ducha i materii. Owe kruche stworzenia, mające w sobie pieczęć wizerunku Boga, zostały wybrane do odegrania szczególnej roli w świecie materialnym.

W Piśmie Świętym ten akt wierności i związane z nim wydarzenia ukryty jest w następującym biblijnym wersecie: Uczyńmy ludzi naNasz obraz, podobnych do Nas. (Rdz. 1,26). Użyta przez Mojżesza forma pierwszej osoby liczby mnogiej wskazuje, że Majestat Trójcy Przenajświętszej zwraca się tutaj do otaczających go bytów duchowych, do dworu niebieskiego, uszeregowanych w stopniu hierarchicznym w pierścieniach otaczających Tron Bóstwa. Jest to zapowiedź czegoś, co nastąpi w przyszłości.

Stwórca myśląc o jakiejś rzeczy, stwarza ją natychmiast poprzez moc stwórczą SŁOWA BOŻEGO, co widać bardzo wyraźnie w opisie powołania do istnienia wszechświata, planet, gwiazd, Słońca, Ziemi, roślin i zwierząt: Niechaj… I stała się światłość. (Rdz. 1, 1-31). Ze stworzeniem człowieka jest inaczej. Akt stwórcy jest dwustopniowy. Maria z Agredy wyjaśnia: Następnie Bóg objawił aniołom, że chcestworzyć naturę ludzką, tj. obdarzone rozumem stworzenia niższegorzędu, aby i one miłowały i czciły Boga jako swego Stwórcęi odwieczne Dobro oraz żeby się Go bały. Oznajmił także, żeobdarzy tę naturę ludzką wielkimi łaskami oraz że druga OsobaTrójcy Przenajświętszej sama przyjmie tą naturę i zjednoczy jąosobiście z Bóstwem. Aniołowie będą musieli tę Osobę, to jest tegoBoga-Człowieka, nie tylko jako Boga, ale i jako człowieka uznać zaswoją Głowę i oddawać mu cześć pokorną i hołd Boski; pod względemgodności i łaski będą niższymi od Niego i będą Jego sługami. Bógoświecił także aniołów, jak słusznym, sprawiedliwym i rozumnymjest to poddanie się, albowiem łaskę, którą posiadali i chwałę,którą otrzymać mieli, wysłużyły im przewidziane zasługi tegożBoga-Człowieka.20

Osobą tą był Jezus Chrystus poczęty z Ducha Świętego i zrodzony z Dziewicy Marii, przybyły w ziemską rzeczywistość w czasach, gdy wypełniały się ostatnie proroctwa zapowiadające Jego przybycie. Można więc przyjąć za pewnik, że znamienna decyzja buntowników odłączenia od Stwórcy była przypieczętowana zazdrością o powołanie do bytu ludzi. Ten motyw pojawił się w tak przejrzystej formie w siedemnastym wieku, lecz co zaskakujące, można go odnaleźć w pismach starożytnych.

W sumeryjskich legendach tłumaczono pojawienie się ludzi pragnieniem bogów, by powołana do bytu ludzkość odciążyła ich w pracy, zastąpiła w obowiązku utrzymania porządku na Ziemi. Oczywiście ta wersja to przeinaczone, okaleczone przesłanie. Jednak prawdziwe echo motywu buntu, jaki miał miejsce na wysokościach, odnaleźć można w apokryfach spisanych kilkaset lat przed Chrystusem. Apokryf zatytułowany Pokuta (naszego) praojcaAdama anonimowego żydowskiego pisarza odsłania przed nami odbicie biblijnych wyobrażeń o początkach stworzenia i przyczynach buntu aniołów. Odnajdujemy tam bezpodstawne zarzuty Szatana wymierzone w Adama: Cała moja zuchwałość i ból przyszły przezwas. Przez was bowiem musiałem opuścić moje mieszkanie (…),zostałem odrzucony od tronu Cherubów (…), moje stopy zdeptałyziemię.21

W następnych wersetach tego dzieła odnajdujemy dalsze oskarżenia wypowiedziane pod adresem ludzi: (…) to z twojego powodustraciłem swoją pozycję w dniu twego stworzenia. Ja bowiem tegosamego dnia musiałem odejść. Gdy Bóg tchnął w ciebie swego ducha,otrzymałeś podobieństwo Jego obrazu22. Wraz z upływem wieków przyczyny wojny między światłością a mocami ciemności stawały się coraz bardziej oczywiste.

Święty Grzegorz z Nyssy żyjący w IV wieku w traktacie Discorso catechetico oddał niezwykle trafnie powód sprzeciwu diabelskiej społeczności (dworzan przebywających w bliskości Boga Najwyższego): Następnie z ziemi została stworzona postać,która miała reprezentować wyższe moce. Istotą tą był człowiek.W nim było boskie piękno natury oraz pewna tajemna siła. Otodlaczego temu, któremu została powierzona władza nad ziemią,wydawało się dziwne i nie do zaakceptowania to, że z natury,która zależała od niego, wyszło coś, co reprezentowało wyższągodność.23

Pierwszy odstępca od Prawa Bożego znalazł naśladowców. Odmówili złożenia pokłonu Człowiekowi ukrywającemu prawdziwy obraz i wizerunek Boga. Dlaczego pomimo posiadanej inteligencji, wiedzy przerastającej granice ludzkiego poznania, doświadczonej dobroci nie uznali, że tym Człowiekiem jest Chrystus, druga Osoba Trójcy Przenajświętszej? Wiedzieli o tym, ale nie wierzyli… Zazdrość o Boga i podziw dla własnej potęgi była tak silna, że w swej pysze nie chcieli się „dzielić” miłością do Boga, do stworzeń innych niż oni. Przywilej wyłączności postanowili zachować jedynie dla siebie, plącząc się coraz bardziej w labiryntach egoizmu, by w którymś momencie widzieć w Bogu nieprzyjaciela, przeszkodę we własnych planach. Według księdza Antonio Fortea: Ci, którzy obstawali przy tej myślii postanowieniu, rozpoczęli proces usprawiedliwienia tego wyboru (…),który polegał na próbie przekonania samych siebie, że Bóg nie jestBogiem. Że Bóg jest jednym z wielu duchów. Że może być ichStwórcą, ale że w Nim samym są błędy, niedostatki (…). Bóg zacząłbyć postrzegany jako tyran, od którego należało się uwolnić.24 Obleczone w światłość byty weszły w fazę kreowania poprzez wyobraźnię i wolę objawionej i otaczającej ich rzeczywistości wedle swoich potrzeb i kaprysów. Czyż będąc duchami bezcielesnymi i nadzwyczaj pięknymi, nie stali wyżej od materialnych, niższych form życia? Mogli przecież wpływać na materię i organizm ludzki – co robią do dziś – bez względu na okoliczności, ale ta ingerencja była sprzeczna z prawem miłości. Bo każdy anioł światłości z miłości do Boga godzi się, aby służyć mniejszym braciom. Upadłe anioły w chwili dokonania wyboru przeistoczyły się w demony, a w wyniku kolejnych wykroczeń i zbrodni oraz stopnia zdziczenia i wynaturzenia własnej natury oddaliły się od źródła, bez którego nic, co żywe i piękne, radosne i doskonałe istnieć nie może.

Świadectwa egzorcystów i psychiatrów

Miejscem przebywania demonów jest piekło i obszary bezludne, dzikie, pustynne, ruiny bądź opuszczone domostwa, w których popełniono zbrodnię lub grzech ciężki, powietrze i organizmy żywych stworzeń, w tym ludzi. Miejscem, gdzie spadli aniołowie, była Ziemia. Nie sposób odgadnąć konkretnego punktu. Może to były antyczne miasta, nazwane w biblijnym przekazie Sodoma i Gomora, lub współczesna Mekka w Arabii Saudyjskiej, gdzie wyznawcy Allaha obchodzą osiem razy kamienny monolit? Niewykluczone. Podczas egzorcyzmów jeden z nich, anonimowych uczestników dramatu, jaki wybrali, przymuszony przez kapłana podał: Nie myślałem, nie myślałem, żenas wyśle tu, na ziemię. Myśleliśmy, że wyśle nas do innej częścinieba, a nie, że upokorzy pomiędzy ludźmi. Myśleliśmy, że naswyśle w inną stronę nieba nieskończonego, gdzie moglibyśmytakże my rządzić jak bogowie z góry – tymczasem wysłał nas nadół. Ale na dole, nie przejmuj się, „zaadoptowaliśmy się”, i todobrze!25

W Księdze Rodzaju odnajdujemy wiele wzmianek o obecności demonów w życiu ludzkim, potrafiących wpłynąć na naturę, czego przykładem może być burza na jeziorze galilejskim opisana w Ewangelii.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w wielu miejscach podaje przykłady straszliwych przypadków opętań lub oddziaływań na ludzi, którzy ulegli potężniejszej sile, skazanych na cierpienie i „nieludzkie” traktowanie. W starotestamentalnej księdze Tobiasza jest opisany przypadek mordowania braci przeznaczonych kobiecie o imieniu Sara. Nie znamy powodu, sposobu ani tego, w jaki sposób niewidzialny byt uśmiercił ciała nieszczęsnych Żydów. Święty tekst wyraźnie mówi:

Miała bowiem kolejno siedmiu mężów, których jednak zabijałzły duch Asmodeusz, zanim jeszcze zbliżyli się do niej jakodo własnej żony. (Tb. 3, 8) .

Zapis zdarzenia w sposób oczywisty wyjaśnia, że doszło do eliminacji fizycznej aż siedmiu mężczyzn i do dręczenia ofiary, podsuwaniu niespełnionej małżonce natrętnych myśli o samobójstwie. Na szczęście cała historia, opisana w księdze Tobiasza spisanej około roku 200 przed Chrystusem, skończyła się pomyślnie.

W Nowym Testamencie, w czasach rzymskiej okupacji ziemi palestyńskiej miało miejsce inne, podobne w schemacie wydarzenie pokazujące współczesnym i potomnym potężną, niszczycielską moc oddziaływania i dominacji nad ludźmi. Św. Marek Ewangelista dał takie świadectwo:

Wtedy przyprowadzono do Niego opętanego, który byłniewidomy i niemy. A On go uzdrowił, tak że przemówiłi zaczął widzieć. (Mt. 12, 22).

Jedyną nadzieją na pokonanie sił ciemności pozostawał potomek Ewy, Człowiek bezgrzeszny. Był nim Chrystus, syn Maryi. Zawsze i wszędzie wrażliwy na nędzę i krzywdę bliźnich i tym razem uzdrowił osaczonego i niezdolnego do normalnego funkcjonowania człowieka, rozwiązując biedakowi język i zdejmując z oczu zasłonę ciemności, by widząc piękno świata materialnego, mógł wielbić Boga niewidzialnego.

Święte pisma niemal na każdym kroku podkreślają obecność potępionych aniołów w życiu społeczności oraz zagrożenie ze strony mrocznej siły, zdolnej zabić lub okaleczyć poprzez wykorzystanie ciała osoby opętanej. Jednak próbując zrozumieć w jakiejś mierze okropność uzewnętrznienia się w ciele ludzkim odmiennej formy istnienia, należy uwzględnić, że: Demoniczne opętanie nie jeststatyczną sytuacją, niezmiennym stanem. Nie zostaje się też opętanymnagle, tak jak łamie się rękę czy zapada na odrę. Opętanie jestraczej rozwijającym się procesem. Procesem, który oddziałuje nadwie zdolności naszego umysłu: rozum, poprzez który zdobywamyi analizujemy wiedzę, oraz na wolę, która decyduje o wykorzystaniu tejwiedzy.26

Predyspozycją do opętania jest oczywiście przekleństwo rodziców, ustawiczna negacja prawd wiary, świadome błędy moralne, lekceważenie Biblii, życie w ustawicznym grzechu, wykroczenia w dziedzinie seksualności, pycha oraz nienawiść do Chrystusa w połączeniu z chorobliwą żądzą władzy nad bliźnim. Apostoł narodów pogańskich Paweł z Tarsu wypędzał niewidzialnego potwora z ciała służącej zajmującej się wróżeniem przyszłości (Dz. 16,16-19). W dziejach apostolskich odnajdujemy historię furii demona lub demonów wykorzystujących naiwność egzorcystów żydowskich, pragnących dorównać w działaniach chrześcijańskim egzorcystom wyrzucającym złe duchy nie z własnej mocy, lecz na mocy przenajświętszego Imienia Jezus. Wzmianka o siedmiu synach najwyższego kapłana nakazuje nam spojrzeć z rozwagą na okoliczności, dialog i powody podjęcia uroczystych modlitw o uwolnienie:

Także wędrowni Żydzi, zajmujący się wypędzaniem złychduchów, usiłowali wzywać imienia Pana Jezusa. Mówili:„Zaklinam was w imię Jezusa, którego głosi Paweł”. Podobniepostępowało siedmiu synów żydowskiego najwyższego kapłanaSkewasa. A zły duch odpowiedział im: „Znam Jezusa i wiem,kim jest Paweł! A wy coście za jedni?” Wtedy rzucił się nanich ten opętany człowiek i pobił ich tak dotkliwie, że obdarcii pokaleczeni uciekli z tego domu. Dowiedzieli się o tymwszyscy Żydzi i Grecy mieszkający w Efezie. Padł strach nanich wszystkich i wysławiano imię Pana Jezusa. (Dz. 19, 13-17).

Powyższy opis unaocznia nam, że pod żadnym pozorem nie można zwracać się do duchów piekielnych. Demon ogłosił im, że zna Pana i Apostoła. Zapytał ich, usypiając ich czujność, bowiem doskonale wiedział, kim są.

W tym miejscu warto dodać szczególną uwagę dotyczącą tzw. doskonałych opętań. Według M. Martina (…) Ofiara doskonałegoopętania jest pod całkowitą kontrolą zła, nie wysyła na zewnątrzżadnych sygnałów, żadnych aluzji ani innych oznak, które mogłybywskazywać na zamieszkującego w niej demona. On lub ona nie będziekulić się, jak inni opętani, na widok takich symboli religijnych jakkrucyfiks czy różaniec. Doskonale opętani nie będą wzdrygać się poddotknięciem wody święconej, pełni opanowania nie zawahają się przeddyskusją na tematy religijne.27

Przez wieki złe duchy oddziaływały na ludzkość. Osobliwym, wręcz biblijnym przykładem są wydarzenia z Klingenbergu z Niemiec z lat 1974-1976, kiedy w niezgłębiony przez naukę sposób doszło do kolejnego opętania młodej Niemki Anneliese Michel28. Dramatyczny wydźwięk i przebieg tego przypadku odbił się szerokim echem na całym świecie. Problem określony jako „demonopatyczny zespół osobowości mnogiej” nigdy nie uległ przedawnieniu.

W XX i XXI wieku wielu psychologów próbowało dociec głębię przypadków opętań przez demona. Zapytany o możliwość obrazowego opisu stanu opętania przez pryzmat osoby z wieloletnim cierpieniem na „diabelskie schorzenia”, włoski psychiatra Simone Morabito wyznaje: Jeszcze nie urodził się psychiatra, który umiałby odpowiedziećna to pytanie. Tyle, ile mogę wydedukować, to osoba opętana żyjew ogromnym strachu, lęku przed tym, co nad nią panuje, co jązdominowało na dwadzieścia cztery godziny na dobę. Żyje w pewnymnieludzkim terrorze.29

W innym miejscu lekarz badający przypadki beznadziejne z punktu nauki wręcz przyznaje: Mają w sobie kogoś, kto w okrutnysposób dominuje nad nimi jak tyran i despota. Demon to okrutnytyran, który chce ludzkiej śmierci. Dlatego człowiek wie, że ma kogoś,kto go posiada we wszystkim, co czyni, i że ten ktoś chciałby jegośmierci.30

Zostawmy na chwilę analizę wynaturzonych posunięć desperackich poczynań upadłych aniołów i przenieśmy się do historii ubiegłego wieku, który pod kątem faktograficznym, dokumentacyjnym i fotograficznym został najlepiej udokumentowany. Czy zapomnieliśmy już o dokonaniach zbrodniarzy podpierających się ateistyczną filozofią i ideologią? Wymieńmy kilku z nich i ich fanatyczne armie: dyktatorzy Hitler i Stalin, hordy Pol Pota i Czerwonych Khmerów, mroczne, bezduszne postacie Eichmanna i Mengele, Berii, Mao, dyktatorów państw afrykańskich i islamistów wzywających imię Allaha, którzy bez zmrużenia powieki odcinają głowy innym ludziom. Udowodniono, że przywódcy hitlerowscy praktykowali okultyzm, zaś komuniści reprezentujący sobą ideologię tzw. „czerwonego smoka” uwikłani byli w najohydniejsze bałwochwalstwo. Zadajmy sobie pytanie: ile złego uczynili oni narodom świata? O ileż groźniejszy jest świat duchów, ów niezbadany wymiar, a jednak oddziałujący na ludzi!

W rozdziale zatytułowanym Małe vedemecum egzorcysty czytamy: Zły duch jest osobą i posiada inteligencję. Jest nadprzyrodzony w tymsensie, że nie pochodzi z tego świata materialnego, ale w tym świecieistnieje. Zły duch, podobnie jak dobry, śledzi nasze życie codziennie.Duchy najzwyczajniej w świecie wykorzystują nasze myśli, uczynkii zwyczaje i oddziaływują na nie; wpływają na wszystkie nici tworząceosnowę i wątek naszego żywota, w każdym czasie i miejscu. Ta regułaobejmuje także współczesność.31

Psychiatra Simone Morabito tak opisuje zetknięcie się z rzeczywistością wymykającą się racjonalnym czynnikom zrozumienia: Spotkałem się z tym zjawiskiem, kiedy przyszłado mnie pewna pacjentka (…). W tym przypadku ogarnął mnieokropny lęk i strach. Czułem, że jestem przybity do krzesła i niemogę się z niego podnieść (…). Niezależnie od tego, jak ona sięzachowywała, ze mną działo się coś dziwnego. Było to spowodowane jejobecnością. Nie jej zachowanie, ale sama jej obecność powodowała wemnie takie odczucia (…). Myślałem o tym, że przez dwadzieściapięć lat pracy jako psychiatra – mając do czynienia z ciężkimiprzypadkami chorób umysłowych, śledząc rozwój choroby, efekty terapiii prognozując przyszły stan pacjenta – do tej pory nigdy nieodczuwałem tego, co teraz. W pewnym momencie zastanowiłem się,kim jest ten, kto wprowadza mnie w stan ogromnego lęku i niepokoju.Jako katolik odpowiedziałem sobie: może tego dokonać jedynieSzatan.32

Dalej lekarz opisuje stan swego organizmu. Poczuł się osaczony, niezdolny do odmawiania modlitwy, wciągnięty jakby w próżnię poprzez dziwną, wyczuwalną obecność ukrytą we wnętrzu pacjentki. Psychiatra utracił zdolności ruchowe, wpadając w niemoc, podobnie jak obecny przy zdarzeniu inny dorosły mężczyzna33. Ratunkiem dla doświadczonego terapeuty było wymawiane w myśli słowo „Jezus”34.

Osobną kwestią wymagającą niemałej i wnikliwej analizy są mechanizmy przenikania cielesności przez ducha oraz moment, kiedy dochodzi do opętania. Innym czynnikiem budzącym grozę jest sposób i powód zawładnięcia ciałem nieszczęsnej istoty ludzkiej. Może to być ustawiczna negacja Ewangelii – jest to grzech przeciw Duchowi Świętemu – przeradzająca się w nienawiść, upór związany z możliwością stawiania siebie ponad świętą prawdę, odwoływanie się do symboli zła, a nawet wiara w intelektualną wyższość umysłu „nad ciemnotą”. Jeden z kapłanów świętego kościoła katolickiego, zafascynowany teorią ewolucji35 , zaakceptował niedorzeczną myśl, że świat „prehistoryczny wypełniony był nieudanymi prototypami” stworzonymi przez Boga i Jezusem (doskonałym i prawdziwym człowiekiem), co w konsekwencji doprowadziło do opętania kapłana. W świadectwie dotyczącym jego osoby czytamy: Otoczka wiary cofałasię niepostrzeżenie, a jego umysł i duszę spowijała nowa szata.Sam stworzył tę nić, akceptując teorie Teilharda de Chardina(…). Wszystko można było objąć rozumem. Ze złością (…) którejnie umiał poskromić, uświadomił sobie wpływ takiego myśleniadopiero wówczas, gdy przyszło mu samotnie walczyć o swojąduszę36.

Nie ulega wątpliwości, że rzeczywistość duchowa i demoniczna pozostaje tajemnicą dla współczesnej nauki oraz medycyny. Lecz co ciekawe, starożytne ludy żyjące w Mezopotamii nie lekceważyły możliwości wpływu na ludzkie ciało bytów z zaświatów. W Zapomnianym świecie Sumerów czytamy: Śmierć i, oczywiście,poprzedzające ją choroby były główną domeną działania demonów.Sumerowie wyobrażali je sobie jako istoty okrutne (…), nikczemne,niosące śmierć i choroby, zniszczenia i katastrofy (…). Różne demonyzarządzały różnymi chorobami37.

Lekceważące podejście do możliwości zsyłania przez diabelskie istoty chorób psychicznych i duchowych depresji wiąże się z pułapką myślową, że człowiek może wszystko i jest niezależny od nikogo. Tymczasem wiele chorób współczesnego świata ma niewytłumaczalne z punktu biologii przyczyny.

Warto jeszcze raz przytoczyć bezpośrednią relację rzucającą dużo światła na zjawiskowość opętań: Byłem co prawda katolikiem,ale myślałem, że są to rzeczy dotyczące pierwszych wiekówchrześcijaństwa. Nie myślałem, że te zjawiska mają miejscerównież w obecnych czasach. My, naukowcy, jesteśmy zszokowanizjawiskiem opętania. Myślimy, że człowiek z ulicy może nie znajdowaćwyjaśnienia pewnych zjawisk, ale nie my, nam to nie przystoi. Kiedyjednak stajemy w obliczu wydarzenia, które jednocześnie nie jestludzkie…38

W dwudziestym wieku pojawiło się więcej opisów sporządzonych przez ludzi dotkniętych symbolizmem diabolizmu, odkrywających przepaść dzielącą człowieka wolnego od poddanego niezbadanej sile opętania. Przytoczymy jeden fragment z pamiętnika napisany przez dziewczynę przeklętą przez narzeczonego narkomana. (…) Dokuczającymi ból głowy wzrastał. Rósł także mój strach (…), zdenerwowanie,a żołądek miałam ściśnięty (…). Zamiast głowy miałam pusty balon(…). Czułam zesztywnienie kości (…), odrętwienie i niemoc ruchową,(…). Odczuwałam też przeraźliwą samotność, jakbym była w całkowitejciemności, którą chciałam rozproszyć otwierając oczy. Na próżno39 .

Wraz z odkryciem faktu zniewolenia i działaniem demona, życie człowieka przewraca się do góry nogami. Przychodzi udręka, zimno, spadek temperatury, myśli samobójcze. I symptom niezwykłej, niczym nieuzasadnionej nienawiści do Krzyża i rzeczy świętych. Ciekawym spostrzeżeniem jest zwrócenie uwagi na brak w czasach antycznych i późniejszych czegoś takiego jak ateizm. Próba nachalnego wytłumaczenia opętań poprzez choroby psychiczne, urojenia, dolegliwości związane z wpływami środowiskowymi jest w jakiejś mierze kolejnym dowodem na strategię nieprzyjaciół rodzaju ludzkiego. Musimy pamiętać, że granica między chorobą psychiczną a podmianą osobowości zaciera się i nie jest zbyt widoczna.

Wiek XX obfituje w makabryczne zbrodnie i wojny oraz w jawną wrogość wobec chrześcijaństwa. W świadectwie siostry Józefy Menendez odnajdujemy przerażający opis bytów demonicznych, aniołów przeciwnych Bogu, pochodzący z 15 stycznia 1923 roku. Nieprzyjaciele rodzaju ludzkiego, widoczni dzięki wszechmocy Bożej przez pokorną zakonnicę, prowadzili z sobą rozmowę usłyszaną przez wierną Chrystusowej drogi: Jeden mówił: „Trzeba wielkiej ostrożności,aby nie rozpoznali naszej ręki, bo wtedy łatwo się spostrzegą i poznają,że to my (…). A inni odpowiadali od czasu do czasu: My twoiniewolnicy… Będziemy pracowali bez odpoczynku (…). Uznajemy twojąpotęgę (…)40.

Nierozsądni ludzie odrzucają tego typu świadectwa, lecz mądry człowiek rozpatruje i bierze pod uwagę wszystkie możliwe drogi i scenariusze, pochopnie nie odrzucając niezrozumiałych doświadczeń.

Człowiek XXI wieku wątpi w realną obecność wynaturzonych potworów, neguje duchowość i okultystyczne tradycje, tłumacząc wszystko materializmem. Przypomnijmy sobie słowa samego Pana Jezusa:

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdyprzyjdzie? (Łk. 18, 8)

Lucyferyzm krył się w dziejach ludzkości pod wieloma ideologiami. Widoczny był już w czasach asyryjskiej eksterminacji. W barbarzyństwie Rzymian, w negacji wszystkiego, w niewolnictwie, w bałwochwalstwie, w bratobójczych wojnach narodów żyjących na przestrzeni wieków. Wyznawcy buntownika wciąż propagują nienawiść względem Boga, ludzi, kreują rzeczywistość na własny styl, wywołują wojny, niszczą cokolwiek, co ma choćby odcień świętości. Są perfidnymi i zdegenerowanymi istotami do tego stopnia, że nie boją się czynić zła, choć wiedzą, że ostatecznie przegrali. Lecz obojętnie, czego by nie zrobili i jaki kamuflaż przyjęli, zawsze pozostaje skuteczna metoda na rozpoznanie natury pokonanych wrogów. Brzmi ona:

Po owocach ich poznacie…

Musimy mieć również świadomość, że to oni wymyślili grzechy, które są ich własnością po wieczność. Owa pieczęć jest straszliwym piętnem, jaki skutecznie zaciemnia w ludziach Obraz Boży. Tylko Przenajświętsza Chrystusa Krew jest w stanie zmyć owo zeszpecenie. Jezus w swojej nauce napomniał, aby wystrzegać się grzechów, i wielokrotnie używał w przypowieściach skrajnych, rygorystycznych obrazów, będących w rzeczywistości wyolbrzymieniem, mającym wpłynąć na słuchających go ludzi, aby poprawili i uporządkowali swe życie. Mówiąc o najdelikatniejszym organie ludzkim, jakim jest oko, wskazuje konieczność bezwzględnej walki z grzechem, nawet za cenę wielkich wyrzeczeń. Chrystus mówi:

Jeśli twoje oko prowadzi cię do upadku, wyłup je. Lepiej jestdla ciebie bez jednego oka wejść do królestwa Bożego, niżz dwojgiem oczu być wrzuconym na potępienie, gdzieich robak nie umiera, a ogień nie gaśnie. (Mk. 9, 47-48)

Wypowiedź utrzymana w poważnym tonie wskazuje na realne zagrożenie doznaniem w wieczności potępienia, ustawicznej agonii. Toteż najbardziej nawet najboleśniejsze doświadczenia cielesne i duchowe są jedynie przejściową formą i w chwili śmierci, w momencie otwarcia bram raju znikają bezpowrotnie, a zbawiony człowiek już o nich nie pamięta. Rzeczywistość „królestwa ciemności” jest przerażająca, lecz prawdziwa. Biblijna przypowieść o Łazarzu i bogaczu (Łk. 16, 19-31) i inne świadectwa ukazują nam, pielgrzymującym przez życie doczesne, przerażające rzeczy ostateczne. Szatani bez wytchnienia pracują w zbrodniczym przedsięwzięciu, aby niezależnie od epoki, czasu i okoliczności, kusić i łapać w sieci nieszczęsnych grzeszników. Przyczyną, dla której ludzie, niezliczone rzesze, narody i całe pokolenia idą na wieczne zatracenie, jest bagatelizowanie grzechów. Pan Bóg w Osobie Jezusa, przybierając ciało ludzkie z Najświętszej Maryi Panny, przemierzając bezdroża Ziemi, nierzadko przypominał słuchaczom to, o czym mówił tysiąc lat wcześniej ustami starożytnego skryby w Księdze Syracydesa. Tam bowiem czytamy ważne słowa:

Synu, jeśli zgrzeszyłeś, nie czyń tego więcej,

módl się za twoją przeszłość.

Uciekaj od grzechu, jakbyś ujrzał węża,

ukąsi cię, gdy się zbliżysz.

Zęby grzechu jak zęby lwa

niszczą życie ludzi. (Syr. 21, 1-2).

Czy można te biblijne fragmenty lekceważyć i bagatelizować, zważywszy na historię zatracających się narodów i upadków? O rzeczywistości piekła wspomina także Gloria Polo w świadectwie zatytułowanym Trafiona przez piorun. Kolumbijka podaje, że od ulegania podszeptom demona, negującego sens konieczności oczyszczenia się w dostępnym wszystkim ludziom od ponad dwóch tysięcy lat sakramencie pokuty, stajemy się bezbronni. Wspomniana chrześcijanka ostrzega nas: Jest bowiem tak, że demonza każdym razem, gdy popełniałam grzech, wyciskał na białejszacie mojej duszy stempel – czarny znak swojego królestwaciemności. Moje grzechy nie były zatem pozbawione skutków. Nie byłyczymś bezpłatnym i gratisowym, lecz miały potężne konsekwencjedla zdrowia mojej duszy.41 Ów znak pozostawiony na duszy człowieka potwierdza przynależność do rodziny demonicznej, a jedynym płynem zdolnym zmazać tę piekielną pieczątkę jest Przenajświętsza Krew Zbawiciela. Inaczej w ostatniej godzinie przychodzi diabelski wysłannik po „swoje” i zabiera własność dla swego pana, Lucyfera. O rzeczywistości piekła niech przypominają nam słowa nawróconej kobiety o grzechu aborcji, dzieciobójstwa, mordowania bezbronnych istot. Za każdym razem, gdy przelewana jestkrew dziecka – niewinnego dziecka – składamy szatanowi ofiaręcałopalną, a jego moc w świecie powiększa się. (…) A ów krzyk, jakiwydaje młode życie, gdy się je zabija, sprawia, że Niebo drży. Ale i wpiekle rozdziera się krzyk, ale tryumfu, porównywalny z okrzykiem nastadionie piłki nożnej, gdy ktoś strzelił gola. Piekło jest takimstadionem, ogromnym, niedającym się ogarnąć wzrokiem, boiskiempełnym demonów, diabłów, którzy odniósłszy tryumf krzyczą jakszaleni42.

Grzech mordowania dzieci ciągnie się za rodzajem ludzkim od zarania. Naród Izraelski nie mógł nie słyszeć skargi Boga, wypowiadanej przez proroka Izajasza:

Zabijacie dzieci w dolinach,

pośród skalnych rozpadlin.

Wśród gładkich kamieni (…). (Iz. 57, 5-6).

Biblia natomiast przypomina nam, abyśmy nie lekceważyli spraw związanych z grzechem, ze świadomym łamaniem woli Bożej. Przed zabójstwem pierwszego człowieka i przelaniem pierwszej krwi PAN ostrzegał Kaina o konsekwencjach ulegania słabościom. Już na pierwszych stronach Księgi Rodzaju czytamy:

Wtedy PAN rzekł do Kaina: „(…) a jeśli nie postępujeszdobrze, grzech czyha u twych drzwi i cię pociąga, a ty masznad nim panować”. (Rdz. 4, 6-7)

Zatem z przesłania z Biblii wyłania się jasny, czytelny obraz. Grzechy stworzone przez byty wyższe, demonów są groźniejsze niż węże, ponieważ zatruwają jadem o wiele cenniejszą rzecz niż organizm, mianowicie duszę ludzką, o którą trwa nieustanny bój między Bogiem i Jego Aniołami a Szatanem i jego naśladowcami. Od nas zależy, po której stronie się opowiemy.

Z archiwum nielogiki i kłamstw

Rozdział ten, nawiązujący tematyką do poprzedniego, poświęcony jest wiekowi wszechświata, ideologiom naukowym i religiom, w których bezwzględność oraz owoc nieszczęść są najlepszą wskazówką na ich demoniczne pochodzenie.

Wojna światłości z ciemnością toczy się przez cały okres historii powszechnej w czasie i przestrzeni na wszystkich płaszczyznach życia. Walka o prawdę trwa również w sferze wierzeń i nauki będącej kluczem do umysłów ludzi. Fałszywe religie o diabelskich korzeniach można rozpoznać na podstawie zachowań wyznawców i tekstów uchodzących za „natchnione”. Do odparcia wściekłych ataków wrogów rodzaju ludzkiego korzystających z każdej sposobności zaciemniania obrazu prawdy potrzebna nam jest ufność we wszechmoc Jezusa. Posłużymy się także rozumem i na podstawie kilku przykładów ocenimy wiarygodność badań naukowych uznawanych za niepodważalne. I będziemy zadawać pytania, których treść może wprawić w zakłopotanie autorytety naukowe. Musimy jednak opowiedzieć się wyraźnie, po jakiej stronie stoimy w walce o duszę ludzką. Czy jesteśmy po stronie Boga, czy po przeciwnej stronie, ludzi będących pod wpływem kłamstw uchodzących za fundament prawdy.

Charakterystyką prawdy jest jej niezmienność, kłamstwo natomiast przywdziewa się co jakiś czas w nową kreację zewnętrzną, by mogło być dopasowane do dalszego otumanienia ludzi. Oszustwa powtarzane publicznie, wspierane przez umysły matematyczne, propagowane przez wiele dziesięcioleci, przeistaczają się w ustawiczne pranie mózgu, w „prawdę” niemożliwą do podważenia, przyjętą i przeistaczającą się w dogmat.

Zacznijmy od podstawowego pytania.

Kto stworzył wszechświat, Ziemię i człowieka?

Biblia, a także rozumna obserwacja rzeczywistości podpowiada nam w sposób czytelny i prosty, że uczynił to Bóg w ciągu 144 godzin (Rdz. 1, 1-31). W ciągu tych sześciu dni zaistniały natychmiast w pełni uformowane: trzy wymiary CZASU: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, prawo grawitacji i siły przyciągania, prędkość i dźwięki, obroty ciał niebieskich, konstelacje gwiazd, wszelkie procesy chemiczne, powietrze, substancje płynne, roślinność, owady, zwierzęta, cykle biologiczne, ląd i morza, stany: gazowy, stały, płynny, kolory, zapachy i kształty poszczególnych form życia. Bardzo skomplikowany to twór, ta nasza Ziemia! Nad tym wszystkim pozostawiony został żywy obraz BOGA, człowiek. W całym tym schemacie myślowym i depozycie wiary uwidacznia się absolutny porządek, całość z góry zaprojektowana, określona niekiedy kreacjonizmem. Kalendarz czasowy wywodzący się z kręgu kultury judeochrześcijańskiej dzieli dobę będącą astronomiczną jednostką miary związaną z obrotem Ziemi wokół własnej osi na dwadzieścia cztery godziny i liczony jest od pierwszych dni. Zwrot „na początku” oznacza ruch, zaistnienie czasu i materii. Człowiek jednak zniekształcony i dotknięty grzechem, zrzucony z piedestału panowania nad naturą, nie może – bądź nie chce – uznać i zrozumieć, że przed aktem stworzenia istniał tylko Bóg. Że przed zaistnieniem materii panowała nicość, stan niebytu stworzeń obdarzonych rozumem. Gdybyśmy nie zgrzeszyli, prawdopodobnie umielibyśmy zrozumieć znaczenia tego faktu. Dziś trudno jest znieść świadomość, że sześć tysięcy lat temu nie istniała zarówno Ziemia, jak i cały Kosmos. Oddaliwszy się od Stwórcy, ludzkość zaczęła podążać drogami absurdów, mamiona szatańskimi kłamstwami. Przypomnijmy, że dźwięki przenikające eter przez narząd słuchu do wnętrza umysłu ludzkiego są jednym z dowodów istnienia świata nadprzyrodzonego. Obraz minionych dni zaciera się w pokoleniach ludzkich poddanych naciskowi materii.

Jedną z prób wyjaśnienia pojawienia się życia jest teoria propagowana przez biologa Charles’a Darwina, nazwana ewolucją. Własne stanowisko stojące w absurdalnej sprzeczności względem Objawienia ukazanego w Biblii określił w kilku słowach: Uważamwszystkie istoty nie za wyjątkowe stworzenie, ale za potomstwow linii prostej kilku istot.43 Zanegował zatem cały akt stwórczy. W książce J. Wellsa czytamy: Oto podstawowe znaczenie terminu„ewolucja” wśród biologów. „Ewolucja biologiczna”, zgodnie z broszurąAkademii Nauk „wyjaśnia, że istoty żywe mają wspólnych przodków.W miarę upływu czasu zmiany ewolucyjne dają początek nowymgatunkom (…)”.44 Innymi słowy, jakieś stworzenie w wyniku różnych zmian ciągnących się na przestrzeni „milionów” lat przeistaczało się w inną formą niż pierwszy organizm, by dostosować się do nowych warunków biologicznych. Są nawet ludzie, którzy potrafią określić wiek wszechświata i przyczyny powstania materii i prawa grawitacji!

U Boga akt stwórczy ziemskiej rzeczywistości trwał sześć dni…

U wyznawców ewolucji zaistnienie materii wynosiło miliardy…

Dominik Tassot trafnie zauważa, podobnie jak niezliczona rzesza kreacjonistów, pewną rysę na konstrukcji piewców ewolucji: Tymczasem, jeśli przyjąć ewolucjonistyczną wizję świata, Bógstworzył słabo przystosowane byty, które muszą się nawzajempożerać, by przeżyć, aż wreszcie, po niezmiernie długim czasie,który nazywamy prehistorią, Bóg stworzył człowieka. Tak więcwszechświat osiąga swoją pełnię dopiero po upływie milionówlat!45

Czyż Bóg w Trójcy Świętej musiałby czekać miliardy lat na pojawienie się człowieka i stwarzać „prototypy” ludzi? Gdyby tak było, w istocie oznaczałoby to, że jest niedoskonały.

Oba wyjaśnienia opierają się na wierze i nie można ich zweryfikować, a jedynie przyjąć na wiarę, podpierając się logiką. W dobie Internetu można nawet nie sięgać do naukowych opracowań, wystarczy tylko odczytać z monitora skrócony, automatyczny zapis. W dniu 1 października 2014  r. odnajdujemy następującą wzmiankę: HistoriaZiemi – okres ok. 4,5 miliarda lat (4467000000 lat; 32,5% wiekuWszechświata), od uformowania się planety z mgławicy słonecznej doczasów współczesnych (…). Wielki Wybuch, podczas którego powstałWszechświat, nastąpił około 13,82 miliardów lat temu (dane z misjiPlanck z lutego 2013  r.)… Ziemia powstała jako część tworzącego sięUkładu Słonecznego, który uformował się z wielkiej wirującej chmurygazu, pyłu i skał (…)46

Zauważmy, że jeżeli jest jakikolwiek wybuch czegokolwiek, to następuje reakcja rozszczepiania atomu, po prostu destrukcja, z której bardzo trudno cokolwiek złożyć do całości. A Ziemia i wszystko wewnątrz niej mają ustalony zakres oddziaływania, jest uporządkowane i scalone ze sobą do różnorodnych płaszczyzn. Jakże to możliwe, aby z masy rozszczepionej materii wyłoniło się coś uszeregowane i dopasowane w najmniejszym szczególe? I czy podane liczby są wiarygodne? A może okres trwania materializacji wszechświata trwał o trzy miliardy lat dłużej lub krócej np. sześć tysięcy lat? Artykuł zawiera między innymi twierdzenia w stylu: fala uderzeniowa, strumień materii, ruch obrotowy, rozgrzanie centralnej części dysku, reakcja termojądrowa, gazy wyhamowujące obiekty w pierścieniach planetarnych itp. Jest napisany językiem naukowym i trzeba przyznać, bardzo przystępnym, z bogatą bibliografią. Autor włożył dużo pracy w powstanie strony. Niestety komputerowy przekaz pozostaje tylko wirtualną hipotezą. Mogło tak być, ale nie musiało. Podane rzędy cyfr, liczby określające powstanie wszechświata i planet są niemożliwe do zweryfikowania, a jakikolwiek bezpośredni pomiar jest złudny. Są to tylko szacunki (na papierze), propozycje i próby wyjaśnienia powstania życia przez pryzmat procesów zaobserwowanych w przyrodzie. Można im wierzyć lub nie.

W przewodniku Archeologia z 2004 roku czytamy o ewolucji człowieka i zauważamy niepokojące rzeczy w postaci zwrotów: Gdzieś między 8 a 6 milionami lat temu (…) hominidy, do którejnależą przodkowie ludzi (…) oddzielili się od linii ewolucyjnejmałp. (…) Najstarszymi szczątkami dwunożnych hominidów mogąbyć liczące 4,4 miliona lat kości istoty podobnej do małpy (…)z Aramis w Etiopii. Niektórzy badacze twierdzą, że ten ardipitekusmógł być założycielem rodu ludzkiego (…). Niektórzy utrzymują(…).47

Z tej pięknej książki wyłania się obraz olbrzymiej wiedzy, popartej materiałem dowodowym w postaci przykładów odkryć kości istot człekokształtnych. Datowanie znalezisk i nazwy szczątków dotyczących początku pojawienia się ludzi kryją niepewność, ogólnikowość, brak szczegółów będący niepewnością. Niektórzy utrzymują, „twierdzą”, czyli nie wszyscy. Z teoriami niektórych można się nie zgodzić, kwestionować pomysły i hipotezy, a nawet myśli, twierdzić coś zupełnie odwrotnego. Gdzieś między 8 a 6 milionami lattemu…48, czyli różnica odległości czasowej wynosi dwa miliony lat, co jest zupełnym niepotwierdzonym, teoretycznym przedstawieniem „naukowych” propozycji.

Można z takimi twierdzeniami się nie zgadzać, ponieważ nie muszą być one… prawdziwe. Odnajdywane na wielu kontynentach szczątki kości człekokształtnych stworzeń świadczą o niesamowitej różnorodności form żywych, a wszelkie podobieństwa między ludźmi a małpami wskazują jednego Twórcę, który powołał do życia wszystkie gatunki. Innym możliwym wytłumaczeniem różnorodności szkieletów oraz istot skamieniałych szczątków jest być może hipoteza, że powodem zwyrodnienia kości i wynaturzonych proporcji wałów czołowych, formy kostnej i wszystkiego, co nas „współczesnych” odróżnia od prehistorycznych przodków, jest długość życia pierwszych generacji przed potopem. Być może owe „hominidy” to zwykli przedstawiciele ludzkości, zmutowani, oszpeceni i ulegający deformacji z uwagi na niekorzystne warunki środowiskowe. Inną kwestią są próby zewnętrznych rekonstrukcji odkrywanych czaszek i kości, nie zawsze udane i trafne, bowiem odkrytemu szkieletowi łatwo można nadać cechy małpie lub ludzkie, w zależności od punktu widzenia, od wyobraźni naukowca czy artysty. Serce ludzkie i serce świni ma podobną budowę. Także niemal identyczne zachowania emocjonalne obu gatunków – świnki potrafią się złościć, okazywać zdenerwowanie, przywiązanie, niepokój zupełnie jak człowiek – nie świadczą o wspólnym pochodzeniu, lecz o Konstruktorze całego skomplikowanego obrazu świata, o Bogu Wszechmogącym.

Świat materialny wyróżnia cecha harmonii, owej szczególnej zależności widzialnej na płaszczyźnie wzajemnego przenikania żywiołu wody, powietrza, ognia, ciał organicznych i skał. Zjawisko to można zauważyć wśród planet, będących w ciągłym ruchu i mknących po wytyczonych w przestrzeni kosmicznej przed wiekami trasach, oraz wśród organizmów żywych; w porach roku – po zimie następuje wiosna, odrodzenie, po lecie jesień, ostyganie i niejako przygotowanie, a nie odwrotnie – w cyklach rozrodu zwierząt i owadów. Bóg Stwórca uczynił wszystko z rozmysłem, przemyśleniem, tworząc formy doskonałe. Naturalnie już od samego początku działania destrukcyjnych bytów duchowych i walki na poziomie intelektualnym, ta oczywistość doskonałości aktów stwórczych Boga była negowana, czego dowodem jest przekaz z mitologii greckiej, głoszącej, że wszechświat wyłonił się z chaosu uporządkowany. Rozum jednak, odrzuciwszy lenistwo intelektualne zaszczepione przez diabła, nakazuje uznać symetrię i współzależność materialnego świata za przejaw działania Boga. Nic w naszym życiu nie jest przypadkowe. Dodajmy, że żaden z ludzi nie był świadkiem stwarzania form życia, kształtów i gatunków na Ziemi. Trafnie oddał ten nieoceniony i zapomniany fakt D. Tassot, gdy zwrócił uwagę: (…) w punkcie wyjścia ewolucji, o którym mówiteoria darwinowska, nie było uczonych, którzy by śledzili, jakcały ten proces przebiega. Nie jest to więc rzeczywista nauka –poznanie oparte o fakty empiryczne – lecz tylko hipotetycznarekonstrukcja fenomenów, których nikt nie zna z autopsji. Oczywiścieteoria ewolucji określona jest jako „naukowa” dlatego, że zostałasformułowana przez naukowców.49 Dopowiedzieć trzeba, że zawsze to byli ludzie nienawidzący Boga. Prawda natomiast jest taka, że kiedy człowiek pojawił się na Ziemi, cała natura była już w pełni uformowana. Zagadnienie „wszechświat stworzył się sam w wyniku Wielkiego Wybuchu” nierozerwalnie wiąże się z buntem negującym sferę nadprzyrodzoną, a więc Boga. Może w to wierzyć tylko głupiec lub spętany intelektualnie człowiek oddalony od Boga.

Niech rozum i logika pomogą nam odrzucić szatańskie mamidła godzące w naszą wiarę. Świat materialny, nie wspominając o duchowym, to efekt zrealizowania boskiego projektu miłości, gdzie najmniejszy nawet atom ma swoje miejsce: (…) ludzki mózg (…)zawiera dziesiątki miliardów komórek nerwowych, a każda z nichposiada 10-100 tys. włókien łączących ją z pozostałymi komórkaminerwowymi mózgu. Liczba wszystkich połączeń odpowiada liczbieliści w lesie o powierzchni osiemnastokrotnie przekraczającejpowierzchnię Francji! Otóż ta „maszyna” mieści się w naszejczaszce i działa nieprzerwanie – dzień i noc – przez bez mała stolat.50

Tak złożony układ nie jest dziełem przypadku, ale wynika z umyślnej celowości, by stworzenie wyposażone w umysł mogło szukać odpowiedzi na pytania ukryte w przyrodzie.

Na świat diabeł wprowadza nonsesowne, szalone idee niszczące wiarę i moralność. Odpór tym kłamstwom dają chrześcijanie różnych wyznań, dlatego są tak zaciekle atakowani. Z chrześcijan mających świadomość godności osoby ludzkiej nie ma dobrych, posłusznych niewolników.

By sprawdzić inne źródło wiedzy, bierzemy do rąk książkę zatytułowaną Największe sekrety świata i już niemal na samym początku natrafiamy na informację: Lecz z naszego dzisiejszego,naukowego punktu widzenia przyrodzie nie potrzebny jest Stwórca.Wszechświat nie został bowiem stworzony, lecz powstał z niczego i bezprzyczyny, jak utrzymuje brytyjski fizyk Stephen Hawking (…). Wedługnowoczesnej nauki akt stworzenia należy pojmować jako efekt fizykikwantowej (…), procesy przebiegają w nim nie w sposób ciągły (…),wahania energii są przypadkowe i nie wymagają żadnych dalszychwyjaśnień.51 Podobnym torem poszedł brytyjski „naukowiec” Richard Dawkins52 zafascynowany światem materialnym i wykluczający istnienie Boga. W cytowanych dziełach mówi się (…) wprost o WielkimWybuchu (…), z którego narodził się wszechświat – bez udziału Stwórcy,samoczynnie i przypadkowo.53

Teorie wyjaśniające powstanie kosmosu oraz planet, wskazujące konkretną datę na osi czasu budzą zdumienie. Są tylko propozycją, niczym więcej. Czy naprawdę potrafimy zrozumieć teorię profesora Aleksandra Vilenkina z Tufs University w Medford, mówiącą o powstaniu przestrzeni kosmicznej i planet w specyficznym procesiekwantowym, zwanym tunelowaniem?54 Z kolei amerykański fizyk John Richard Gott i Li-Xin Li twierdzą, że czynnikiem napędowym (…) byłazamknięta pętla czasowa.55

Czy jest to zrozumiałe i wiarygodne, potwierdzone faktami lub nauką?

A tak właśnie działają nieprzyjaciele rodzaju ludzkiego, by podważyć, zagmatwać, z absurdu uczynić naukę, a co ma choć cień religijności kierującej na Boga, wyśmiać jako absurdalne. Potem natomiast wszystko potoczyło się normalnym trybem, nastąpiła ewolucja, z ryb powstały płazy, następnie gady i małpy… i człowiek, według ewolucjonistów, ludzi bezbożnych lub będących pod presją sił przeciwnych Bogu. Czy jednak nie uczciwiej byłoby powiedzieć i uznać, że próba odtworzenia procesów chemicznych, jakie zaistniały w początkowej fazie tworzenia świata, jest niemożliwa do zbadania? Czy w tym miejscu nie należałoby sięgnąć do Biblii i z pokorą przeczytać cytowany już wcześniej 38. rozdział Księgi Hioba? Bo przecież tam natchniony skryba podaje klucz do tajemnicy:

Gdzie byłeś, kiedy zakładałem ziemię,

powiedz, jeśli potrafisz?

Może wiesz, kto wyznaczył jej rozmiary

albo kto rozciągnął nad nią sznur mierniczy?

(Hi 38, 4-5).

Święty Paweł mówi wprost o ludziach sprzeciwiających się prawdzie objawionej. W pierwszym liście do swego współpracownika Tymoteusza prosi go, aby: (…) zakazał niektórym głosić błędnąnaukę (…) – bo wedle słów Apostoła – (…) nie rozumieją ani tego,co mówią, ani tego, przy czym obstają. (1Tm. 1, 3-7). Stanowisko takie jest konieczne dla zbawienia dusz i wynika z troski.

Podstawowa kwestia poruszana w tej książce sprowadza się do wiarygodności. Albo Biblia się myli… albo ludzie kreujący rzeczywistość, w jakiej żyjemy! Jedno z dwojga. Nie mogą istnieć dwie prawdy obok siebie wzajemnie się wykluczające. Któraś z nich jest kłamstwem.

Wiek Ziemi tak naprawdę nie jest możliwy do zweryfikowania przez metody naukowe. Wymyślanie liczb, zmiany w środowisku przyrody obliczane na miliony lat są w rzeczywistości iluzją służącą do okłamywania kolejnej generacji potomków Adama, żyjących w epoce technicznych i cybernetycznych urządzeń.

Od kilku wieków ludzkość żyje w ustawicznym kłamstwie i źle odczytuje SKALĘ CZASOWĄ, pochopnie przyjmując stan rzeczy i „udowodnione” wnioski wynikające z przyjętej publicznie chronologii tzw. „autorytetów”.