Katarzyna Aragońska. Hiszpańska królowa Henryka VIII - Giles Tremlett - ebook
lub
Opis

Katarzyna Aragońska, najmłodsze dziecko legendarnych hiszpańskich władców, Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego, miała wyjść za mąż, by przynieść korzyści swojej znamienitej dynastii. W jej żyłach płynęła – odziedziczona po matce – angielska królewska krew. We wczesnym dzieciństwie infantkę zaręczono z Arturem, księciem Walii, najstarszym synem angielskiego monarchy, Henryka VII. Obie strony czerpały z tego sojuszu wielkie korzyści. Jednak Artur zmarł wkrótce po ślubie, a Katarzyna po kilku latach wyszła ponownie za mąż za jego brata, przyszłego króla Henryka VIII, które to wydarzenie zmieniło na zawsze historię Anglii i Europy.

Posługując się swą rozległą wiedzą zarówno o Hiszpanii, jak i Anglii oraz wykorzystując nieznane dotąd hiszpańskie źródła, Giles Tremlett stworzył pierwszą tak wyczerpującą biografię, przedstawiającą ponad cztery dekady z życia niezłomnej kobiety, opisując nie tylko jej życie jako żony Henryka VIII, ale także dzieciństwo i lata dorastania w ukochanej Hiszpanii. Gdy Katarzyna, już jako długoletnia królowa Anglii, odmówiła zgody na unieważnienie ślubu, znalazła się w centrum jednej z największych batalii o władzę – Henryk odciął się od Kościoła katolickiego, a ponieważ pragnął męskiego potomka, usiłował anulować swoje pierwsze małżeństwo i poślubić Annę Boleyn.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 645


Okładka

Strona tytułowa

O AUTORZE

Giles Tremlett jest madryckim korespondentem The Guardian. Przez ostatnie dwadzieścia lat mieszkał w Hiszpanii i pisał o swym rodzinnym kraju. Jest autorem książki Ghosts of Spain: Travels Through Spain and Its Silent Past.

Karta redakcyjna

Tytuł oryginału:Catherine of Aragon: Henry’s Spanish Queen

Copyright © 2010 by Giles Tremlett

First published by Faber & Faber 2010

Wszystkie prawa zastrzeżone. Poza uczciwym, osobistym korzystaniem w celu nauki, badań, analizy albo oceny, przewidzianym w Ustawie o Prawach Autorskich, Projektowych i Patentowych z 1988 r., żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w bazach danych ani transmitowana w żadnej postaci ani żadnymi środkami przekazu – elektronicznie, elektrycznie, chemicznie, mechanicznie, optycznie, przez fotokopie ani w żaden inny sposób – bez uprzedniej, pisemnej zgody właściciela praw autorskich.

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Astra s.c. Kraków 2013

Przekład: Emilia Skowrońska

Przygotowanie edycji: Jacek Małkowski

Redakcja i weryfikacja merytoryczna: Aleksandra Marczuk Jacek Małkowski

Skład: Wydawnictwo Astra s.c.

Fotografia na okładce: Fragment portretu Katarzyny Aragońskiej autorstwa Michela Sittowa. © Agencja BE&W

Wydanie I Kraków 2013

ISBN 978-83-89981-97-4

Wydawnictwo Astra 31-026 Kraków ul. Radziwiłłowska 26/2 tel. 12 292 07 30, 602 256 638

www.wydawnictwoastra.plwww.facebook.com/WydawnictwoAstrawydawnictwo@astra.krakow.pl

Prowadzimy sprzedaż wysyłkowąwww.sklep.wydawnictwoastra.pl

Dedykacja

Dla Edwarda i Berenice Tremlett,moich rodziców

MAPY

Półwysep Iberyjski pod koniec XV wieku

Drzewa genealogiczne

Tudorowie

Przy poszczególnych osobach podano daty życia

Członkowie rodów królewskich Kastylii i Aragonii

Przy poszczególnych osobach podano daty życia

Motto

Poezja historii tkwi w niezwykłym fakcie, że niegdyś na tym świecie, niegdyś po tej tak dobrze znanej ziemi chodzili inni mężczyźni i kobiety, tak realnie jak my dzisiaj, mający własne myśli, opanowani przez własne namiętności... Ale już ich nie ma, jedno pokolenie przechodzi w kolejne i znika tak całkowicie, jak i my wkrótce znikniemy, niczym duchy o brzasku.

G.M. Trevelyan,An Autobiography and Other Essays (1949)

WSTĘP

Katedra w Saragossie

11 czerwca 1531 roku

Salvador Felipe, stanąwszy przed drzwiami wielkiej katedry w Saragossie, rozpoczął czytanie na głos. Była połowa czerwca 1531 roku i miejsce przenikliwego, zimowego wiatru, hulającego po hiszpańskiej dolinie Ebro, zajął nieznośny upał. Podczas niedzielnej porannej mszy wierni wypełnili świątynię po brzegi, toteż Felipe miał wielu świadków, gdy podniósł głos, by wypowiedzieć imię króla Anglii: Henryka VIII. Angielski monarcha – oznajmił – został oto wezwany przed sąd miejski. Jeśli zechce usłyszeć, co mawia się na jego temat, niechaj zjawi się w krużgankach katedry w następną środę. Nie musi przybyć osobiście – w jego imieniu może to uczynić również oficjalny królewski wysłannik1.

Był to wyjątkowy nakaz stawiennictwa. Z reguły nie wzywano bowiem monarchów, wbrew ich woli, przed sądy kościelne. W ten sposób wielu przekonało się jednak, że sytuacja jest niecodzienna. Mieszkańcy stolicy królestwa Aragonii dobrze znali imię króla Anglii: poślubił przecież hiszpańską księżniczkę – Katarzynę Aragońską, która wprowadziła nazwę ich monarchii do historii Anglii. Opuściła ojczyznę przed wieloma laty, ale nie zapomniano, że była córką dwóch wybitnych osobistości – Ferdynanda Aragońskiego oraz Izabeli Kastylijskiej.

Katarzyna, wbrew swej woli, została uwikłana w jeden z największych skandali, o którym mówiono w całej Europie. Henryk nie chciał już kobiety, którą pojął za żonę 22 lata wcześniej. Teraz zapragnął młodej, ambitnej Angielki – Anny Boleyn – i robił wszystko, by pozbyć się Katarzyny, lecz królewska małżonka okazała się godną przeciwniczką.

Właśnie dlatego Miguel Jiménez de Embum, opat potężnego zakonu cystersów Veruela, leżącego u stóp olbrzymiej góry Moncayo w odległości osiemdziesięciu kilometrów od Saragossy, wniósł sprawę przed trybunał. Działał na prośbę Paola Capizucchiego – dziekana watykańskiego Sądu Apelacyjnego Trybunału Roty Rzymskiej – czyli również samego papieża. Otrzymał zadanie zebrania dowodów i wydania opinii o tym, co w Anglii określano już mianem „wielkiej sprawy”. Nie chodziło jednak o rozwód w dzisiejszym znaczeniu (chociaż najczęściej używano właśnie takiego sformułowania), lecz raczej o próbę nakłonienia Biskupa Rzymu do uznania małżeństwa angielskiej pary królewskiej za nielegalne. Determinacja Henryka, by zakończyć związek, który odgrywał tak doniosłą rolę w europejskiej polityce, raniła dumę Hiszpanów. Katarzyna Aragońska była bezsprzecznie wzorową małżonką. Gdy Henryk prowadził wojnę we Francji, pozostawił Koronę pod jej nadzorem. Jako królowa regentka podczas jego nieobecności odniosła historyczne zwycięstwo nad Szkotami.

Katedra w Saragossie, wytwornie zdobiona niebieskimi, turkusowymi i zielonymi płytkami ceramicznymi pokrytymi fantazyjnymi wzorami w stylu mudejar, stanowiła niezaprzeczalny dowód bogactwa i ogromnego znaczenia miasta – usytuowanego na brzegu rwącej rzeki Ebro, w samym sercu królestwa zarządzanego niegdyś przez ojca księżniczki. Katarzyna pochodziła z najznakomitszego hiszpańskiego rodu. Jej matka, niezwyciężona i pobożna królowa Izabela, władała wspaniałym królestwem Kastylii. Rodzice infantki podbili pozostałości mauretańskiej Hiszpanii i połączyli swe siły, tworząc nowe, potężne imperium. Po śmierci małżonków zarządzał nim jej siostrzeniec Karol, władca Świętego Cesarstwa Rzymskiego, którego ziemie obejmowały niemal całą Europę. Unieważnienie związku z kobietą, za którą stała potężna dynastia, a drzewo genealogiczne przypominało o niezwykłych osobistościach jej rodu, nie było sprawą codzienną. Sama angielska królowa również nie miała zamiaru do tego dopuścić. Jej zacięta obrona spowodowała, iż drażliwa i delikatna kwestia małżeństwa angielskich monarchów miała zostać rozsądzona w samym Rzymie. W rzeczywistości w ciągu czterech lat Katarzyna swoim uporem nie dopuściła do rozwodu z Henrykiem.

Salvador Felipe, odczytawszy pozew sądowy po łacinie, a następnie jego tłumaczenie w języku hiszpańskim, przybił cenny oryginał do drzwi katedralnych. Po godzinie zdjął go, zastępując kopią, i opuścił budynek. W ten oto sposób prawne formalności zostały zakończone. Jeżeli król Anglii się nie zjawi – a poinformowanie monarchy o nakazie stawiennictwa w ciągu trzech dni było zwyczajnie niemożliwe – postępowanie rozpocznie się bez niego.

Przesłuchania w sprawie małżeństwa Katarzyny Aragońskiej odbywały się nie tylko w Saragossie. Najbardziej doniosłe w skutkach dochodzenie, o dramatycznym przebiegu, miało miejsce w Blackfriars, w Londynie. Angielscy świadkowie wstawili się za swoim królem i stanęli przeciw jego hiszpańskiej małżonce, twierdząc, że nie mogła być dziewicą po pierwszym, trwającym pięć miesięcy małżeństwie ze starszym bratem Henryka, Arturem, który pozostawił ją jako szesnastoletnią wdowę. Według Henryka VIII fakt, że żona utrzymywała kontakty seksualne z jego bratem, wystarczył, by unieważnić ich związek przed Bogiem, bez względu na to, iż sam papież wystosował przed laty pisemne zezwolenie na ślub. Jednakże Ojciec Święty – twierdził angielski monarcha – nie miał racji, udzielając rzeczonej dyspensy. Treść Biblii, zdaniem Henryka, nie pozostawiała żadnych wątpliwości: ślub z Katarzyną Aragońską został zawarty wbrew prawu Bożemu, więc król mógł ponownie się ożenić.

Mimo to w Saragossie zapadł inny wyrok. Wśród świadków nie brakowało osób, które przed trzydziestoma laty wypłynęły z piętnastoletnią Katarzyną w potworny rejs z północnej Hiszpanii do Plymouth. Młoda potomkini Władców Katolickich miała dołączyć do swojej przyszłej rodziny. Zeznania współtowarzyszy księżniczki, spisane po łacinie i zachowane w pożółkłym, pergaminowym rękopisie, przechowywanym w klasztornym archiwum przez stulecia, były do tej pory niedostępne lub w dużej mierze ignorowane2. 100-stronicowy oryginał – lub przynajmniej jego kopia znajdująca się w klasztorze – został przeniesiony do Madrytu w XIX wieku. Od tego czasu przechowywany jest w archiwum Królewskiej Akademii Historycznej, będąc jedynym istniejącym spisem zeznań świadków Katarzyny, przesłuchiwanych w kilku innych miejscach3 podczas tzw. procedury rozwodowej.

W manuskrypcie zawarto całkiem odmienną wersję historii opowiedzianej przez angielskich świadków. Według Hiszpanów bowiem noc poślubna zakończyła się niepowodzeniem. Krzepki, młody Artur, który – zgodnie z opisem Anglików – wyszedł nad ranem z małżeńskiej sypialni prężnym krokiem, przepełniony młodzieńczą dumą, został w ich relacjach zamieniony w chorowitego i zmizerowanego 15-latka. Słudzy Katarzyny ujrzeli młodego mężczyznę przytłoczonego swą niemożnością wypełnienia ogromu seksualnych i dynastycznych obowiązków w tak ważną i uroczystą noc.

Oczywiście, hiszpańscy uczestnicy tamtych wydarzeń mogli skłamać lub ubarwić rzeczywistość, by chronić swoją księżniczkę. Mogli też mówić prawdę. W efekcie jednak ich zeznania nie były ani mniej, ani bardziej prawdopodobne niż deklaracje składane przez Anglików, zgodnie z którymi tryskający energią Artur żądał piwa, by zaspokoić pragnienie po nocy przepełnionej miłością. Swoimi zeznaniami świadkowie Henryka obciążyli szalę moralności Katarzyny. Określała ona, czy kobieta była pobożną ofiarą okrutnego, samolubnego męża, czy może mistyfikatorką skrywającą się za maską świętej. Na przestrzeni wieków na temat pierwszej żony Henryka VIII pojawiały się skrajnie różne opinie, które do dziś nie doczekały się ujednolicenia. Małżonka króla, której decyzje były kluczowe dla morderczych przewrotów politycznych i rewolucyjnych zmian w XVI-wiecznej Anglii, nikogo nie pozostawia obojętnym.

Hiszpańscy świadkowie uzupełnili również jej życiorys o kilka szczegółów. Ich głosy zostały uwzględnione w niniejszej książce w celu przybliżenia czytelnikowi postaci Katarzyny także przez pryzmat jej rodaków i hiszpańskiej rodziny, a nie wyłącznie potomków rodu Tudorów.

Oczywiście angielska królowa może być oceniana z różnych punktów widzenia, nie tylko pod kątem jej prawdomówności czy konfabulacji. Najważniejszymi cechami charakteru Katarzyny nie muszą być uczciwość lub nieprawość. Najistotniejsza jest bowiem siła księżniczki. Bezpieczne dzieciństwo w rodzinie, spędzone wśród przepełnionych emocjami i wymagających Hiszpanek, wyjaśnia pochodzenie tej duchowej mocy. Katarzyna wyrosła na kobietę pełną nazbyt intensywnych uczuć. Skomplikowane i nieszczęśliwe pierwsze lata spędzone w Anglii, nieustanne problemy z chorobami, jedzeniem i surowymi pisemnymi instrukcjami od papieża, nakazującymi zaprzestania samookaleczeń i przerwanie postu, obrazują początkowy okres z życia przyszłej królewskiej małżonki. Były to reakcje młodej perfekcjonistki, samotnej i niekochanej w obcym kraju.

Uczuciowość i skrupulatność po części wyjaśniają również sukces i popularność, jakie osiągnęła, będąc żoną króla, oraz jej późniejszą gotowość na potencjalne męczeństwo. Nie ma pewności, czy planowano stracić Katarzynę lub skazać ją na męki. Nie tylko ona uważała, że zginie potworną śmiercią, a Henryk nie miał przecież skrupułów, ścinając swoje kolejne żony. Oczywisty jest jednak fakt, że gotowa była zginąć w imię własnej sprawy, a sama myśl o tym wręcz ją uszczęśliwiała. W owych czasach podobna postawa świadczyła o wyjątkowej sile uczuć, łączących w sobie miłość, wiarę i cierpienie, a nade wszystko przekonania religijne. Kobieta o świadomości Katarzyny, która odebrała tak staranną edukację, miała pewność, że najwspanialszym przykładem bezgranicznej miłości była historia Jezusa Chrystusa sprzed jego męczeństwa oraz w trakcie śmierci. Na Jego pasji skupiała się podczas godzin spędzonych na modlitwie. Dla osoby pokroju królowej Katarzyny nie było nic wspanialszego czy bardziej prawego niż śmierć za wiarę – nawet jeśli w XVI wieku większość chrześcijańskich męczenników należała już do mrocznej i odległej przeszłości. Angielska monarchini była więc pełna zapału, który pozwoliłby jej na stawianie pokojowego oporu aż do wykonania wyroku śmierci. W historii świata nieczęsto spotyka się podobne osobowości.

Dla autora niniejszej książki, który nie jest wyznania rzymskokatolickiego, małżonkę króla wyróżnia właśnie intensywność jej uczuć. Czyni ją kimś więcej niż bierną ofiarą, wciągniętą w burzliwy wir historii. Katarzyna Aragońska podjęła konkretne decyzje ze świadomością, iż wybory te mogą przynieść straszliwe skutki dla niej i Anglii. Jej siła przejawia się zarówno w czynach, jak i w zrozumieniu ich konsekwencji. Henryk VIII nigdy nie spotkał silniejszego przeciwnika – ani na polu walki, ani poza nim.

Nie ulega wątpliwości, że Katarzyna wywarła ogromny wpływ na historię Anglii i całej Europy nie tylko dlatego, że wytrwała u boku monarchy dłużej niż pozostałych pięć żon Henryka razem wziętych. Panowanie Henryka VIII wprowadziło do historii kraju cztery wybitne kobiety: Katarzynę Aragońską i jej córkę, „Krwawą Marię”, oraz Annę Boleyn i jej potomkinię Elżbietę, zwaną Królową Dziewicą. „Z tego pojedynku między dwiema matkami oraz ich córkami zrodziły się religijne namiętności i przemoc, jakie miały wstrząsać Anglią przez całe stulecia”4, pisał historyk David Starkey. Bez Katarzyny Aragońskiej reformacja, rewolucja i historia Tudorów potoczyłyby się zupełnie inaczej, a Anglia mogłaby dzisiaj być innym krajem.

1 Manuskrypt Królewskiej Akademii Historycznej MS 9–4674 (Veruela). „Veruela (Monasterio de). Un volumen en folio, encuad. en pergamino. Ms. Siglo XVI. Documentos relativos a la visita del Cardenal Adriano cuando pasó de Espańa a Roma, elegido Papa. – Proceso de la reina Da Catalina de Aragón, reina de Inglaterra. – Registrum abbatis monasterii verolen.1480”. Transkrypcja i tłumaczenie na hiszpański, wykonane przez Ruth Miguel Franco, znajdują się w posiadaniu autora.

2 Manuskrypt Królewskiej Akademii Historycznej MS 9–4674 (Veruela). Transkrypcja i tłumaczenie na hiszpański, wykonane przez Ruth Miguel Franco, znajdują się w posiadaniu autora.

3 L&P: Letters and Papers, Foreign and Domestic, of the reign of Henry VIII preserved in the Public Record Office, the British Museum and elsewhere in England (Krajowe i zagraniczne listy i dokumenty z czasów panowania Henryka VIII, przechowywane w Biurze Archiwów Państwowych, Muzeum Brytyjskim oraz w innych miejscach w Anglii).

4 D. Starkey, Królowe. Sześć żon Henryka VIII, s. 552.

1

KRÓLEWSKIE ŁOŻE

Londyn, Pałac Biskupi

14 listopada 1501 roku

Młoda Hiszpanka o długich, lekko kasztanowych włosach, spoczywa w łożu, oczekując wydarzeń, które niebawem nastąpią. Ma za sobą szczególnie wyczerpujący dzień. Brała udział w doniosłej uroczystości, a gdy po raz pierwszy wyszła z Pałacu Biskupiego na zimny, londyński poranek, obserwowały ją tysiące par oczu. Postąpiła zgodnie z postanowieniami umowy, zachowując cierpliwość podczas niekończących się godzin ceremonii ślubnej i mszy świętej. Ona, już jako panna młoda, przechadzała się z gracją po podwyższonych pomostach i podeście katedry, spoglądając to w jedną, to w drugą stronę, by pokazać się morzu głów zwróconych w jej kierunku. Obserwowano ją z okien i lektoriów, podziwiając białą hiszpańską suknię ślubną na osobliwym kole. Na ulicy gromadziły się tłumy wiwatujących, nieustannie wzmagając i tak już przejmujący hałas. Angielscy monarchowie nie kryli zadowolenia1.

Jednak ów dzień nie dobiegł jeszcze końca. Od niespełna dwóch godzin w pałacowej komnacie sypialnej panowało ożywienie. Hiszpańska hrabina i angielska księżna spierały się o sposób ścielenia łoża. Niebawem zjawił się angielski hrabia, by sprawdzić, czy dobrze wykonały swoje zadanie. Kładąc się na jednej i drugiej stronie chciał się upewnić, czy łóżko jest wystarczająco wygodne i prawidłowo zaścielone. Ostatecznie nie było to zwykłe posłanie, lecz – jak określił kronikarz, opisując owo najgłośniejsze wydarzenie – „łoże wysokiego stanu”2.

Księżniczka, nieustannie obserwowana przez kobiety i pozbawiona jakiejkolwiek prywatności, położyła się. Jej pomocnicy upewnili się, że „przybrała odpowiednią pozę w nabożnym skupieniu i odpoczęła”3. Zrelaksowana, oczekiwała na przybladłego, wąskoustego 15-latka o kasztanowych włosach, którego właśnie poślubiła.

W końcu wkroczył do komnaty. Młodzi spędzili razem większość czasu, ale zamienili ze sobą ledwie kilka słów. Artur przybył do niej w towarzystwie orszaku złożonego z podekscytowanych przyjaciół, służących i urzędników. Wcześniejsze spotkania z tym poważnym młodzieńcem o łagodnych oczach Katarzyna mogła policzyć na palcach jednej ręki. Mimo to jego imię stanowiło część jej życia, odkąd tylko sięgała pamięcią. Zwał się Arturo bądź Artur – książę z kraju, który podarował światu egzotyczne legendy o zamku Camelot. Był również najstarszym synem Henryka VII i następcą tronu. Zakładano, że pewnego dnia ona, Katarzyna – jako jego małżonka – zostanie królową.

Większą część wieczoru towarzysze Artura spędzili racząc się wyśmienitymi trunkami, nie stroniąc od tańców, dobrej zabawy i mirtów”4. Można przypuszczać, że i sam książę również skosztował nieco wina bądź piwa. Młodszy brat Artura – energiczny, pobudliwy, krzepki i rumiany5 dziesięcioletni książę Henryk – został prawdopodobnie uznany za zbyt młodego na udział w wieczornej części uroczystości. To właśnie on ujął wcześniej rękę Katarzyny i wyprowadził ją po platformie ze starej katedry św. Pawła ponad „zgiełkiem i tłumem” zebranych w niej osób.

Jeden z towarzyszy księcia twierdził, iż zastali Katarzynę leżącą pod nakryciem „w odpowiedniej do sytuacji pozycji królowej”6 – nie wiadomo jednak, co miał na myśli. Następnie, wciąż w otoczeniu gapiów, Artur położył się obok swej małżonki. W księdze królewskiej etykiety określono (choć opis ten odnosi się do nieco innych okoliczności), że w tak uroczystej chwili pan młody winien być w „koszuli i zarzuconej nań szacie”7.

Para wsparła głowy na specjalnym prześcieradle, przykrywającym poduszki. Małżonkowie spoczywali na warstwach słomy, płótnach, materacu wypełnionym pierzem (wszystko zostało odpowiednio zwinięte i ubite, aby pozbyć się nierówności) i mocno naciągniętym prześcieradle. Zostali przykryci kolejnymi prześcieradłami, kocami, pledami i prawdopodobnie narzutą ze skóry gronostaja. Można przypuszczać, że królewskie łoże wieńczył baldachim lub półbaldachim, a wokół okalały je ozdobne zasłony.

Stojący obok Katarzyny biskupi i prałaci recytowali łacińskie teksty8. Ten język księżniczka była w stanie zrozumieć. Niemal przez cały dzień, który spędziła w okazałej katedrze i poza świątynią, słyszała tylko mowę angielską – z którą dopiero się osłuchiwała. Większość rozmów w jej komnacie również odbywała się w ojczystym języku księcia Artura, chociaż część Anglików wiedziała, iż należy zwracać się do niej po łacinie lub francusku. Kilka osób, pomijając jej służących, mówiło również po hiszpańsku.

Z łacińskich formuł, wypowiadanych przez biskupów, płynęło pokrzepienie. Katarzyna znała tę modlitwę. Gdy wkroczyła w wiek nastoletni, najczęściej otaczała się księżmi, guwernantami i spowiednikami. Właśnie teraz zanoszono za nią modły, aby tutaj, w królewskim łożu, była bezpieczna – z dala od demonów mrocznej angielskiej nocy. W mszale określono słowa, które należało wypowiedzieć: „Custodi famulos tuos in hoc lecto quiescentes ab omnibus phantasmaticis daemonum illusionibus: custodi eos vigilantes ut in praeceptis tuis medi- tentur dormientes, et te per soporem sentiant: ut hic et ubique defensionis tuae muniantur auxilio”9. Oto wezwano Abrahama, Izaaka i Jakuba – znanych Katarzynie ze Starego Testamentu – by ich siła wspomogła błogosławieństwo.

Obecność biskupów, kropiących książęce łoże wodą święconą, oznaczała, że zbliża się najważniejsza część uroczystego dnia. Obowiązkiem pary młodej, jak przypomnieli księża, było „crescant et multiplicentur in longitudine dierum” – „rozwój i rozmnażanie się przez całe życie”. Wkrótce biskupi opuścili komnatę. Hałaśliwi młodzi mężczyźni, pokrzepieni na pożegnanie łykiem wina i ostro przyprawionymi łakociami10, urzędnicy królewscy, władcza guwernantka i inni zgromadzeni również pozostawili nowożeńców samych.

Księżniczka, która nie mogła przyzwyczaić się do szorstko wymawianej przez Anglików głoski w słowie „Catherine”, za miesiąc miała skończyć szesnaście lat. Była lub powinna być dziewicą: taką informację przekazali posłańcy jej rodziców, Izabeli i Ferdynanda, potężnych Reyes Católicos – angielskim monarchom 24 godziny przed ślubem11. Mąż Artur, książę Walii i następca angielskiego tronu, był młodszy od swej żony, ale ukończył czternaście lat ponad rok wcześniej (W umowie ślubnej zastrzeżono, że do małżeństwa może dojść dopiero po rzeczonych czternastych urodzinach królewicza12). Również Katarzyna mogła już wstąpić w związek małżeński i była, jak przypuszczano, dojrzała seksualnie. Nic zatem, wedle zapatrywań epoki, nie stało na przeszkodzie w skonsumowaniu związku. Sam król Henryk VII, teść Katarzyny, został poczęty, gdy jego matka Małgorzata Beaufort była zaledwie dwunastoletnią dziewczyną.

Wydanie na świat potomstwa zawsze stanowiło kwestię kluczową. Swoją młodość Katarzyna spędziła na oczekiwaniu. Po miesiącach przeprawy przez ojczyste góry, doliny i Sierry nastąpiły dwie próby przedostania się do Anglii przez burzliwe morze. Podróż obcym, ciemnym i deszczowym krajem trwała całymi tygodniami. Podczas uroczystości na wielką – niespotykaną dotąd w Londynie skalę – wyszła w końcu za mąż. Wszystkie dotychczasowe wydarzenia miały służyć jednemu celowi: poprzez małżeństwo z księciem Walii Katarzyna miała połączyć ojczystą Hiszpanię z Anglią Henryka VII, dopiero od niedawana będącą pod berłem nowej dynastii, i wydać na świat dzieci – najlepiej płci męskiej – w których płynęłaby krew nie tylko Tudorów, lecz także królewska krew rodów Kastylii i Aragonii. Realizacja owego szczytnego zadania miała rozpocząć się w oficjalnym małżeńskim łożu, tuż po wyjściu wszystkich służących i przyjaciół.

Czy owej nocy małżonkowie spełnili swą dynastyczną powinność? Czy ich młode ciała – a być może i dusze – zostały połączone siłą pożądania, nadziei lub zwykłego poczucia obowiązku? Czy też może para wyczerpanych, niedoświadczonych, podenerwowanych i nazbyt podekscytowanych młodych ludzi nie poradziła sobie z tym obowiązkiem? Niebezpodstawne pozostaje pytanie, czy w ogóle wiedzieli, w jaki sposób mieli dokonać tego, czego od nich oczekiwano? Przebieg późniejszych wydarzeń znali jedynie Katarzyna i jej drobny, choć poważnie wyglądający małżonek. Czy młoda kobieta podzielała opinię, że Artura wyróżniało „dobre i optymistyczne usposobienie”, jak zapamiętał go jeden z przyjaciół? A może pod książęcą koszulą był zdumiewająco słaby – jak opisał królewskiego potomka jeden z Hiszpanów, podróżujących z Katarzyną? Podczas późniejszych przesłuchań w Saragossie hiszpańscy świadkowie, służący Katarzynie w Anglii, byli przekonani o impotencji młodego Artura. Ku zaskoczeniu wszystkich ów wykradł się z sypialni wczesnym rankiem, a młoda małżonka wskazała ponoć później na jednego ze służących i mruknęła do swoich dam dworu: „Chciałabym, aby mój mąż, książę, był tak silny i pełen energii, [w przeciwnym razie] obawiam się, iż nigdy nie będzie w stanie odbyć ze mną stosunku [seksualnego]”13.

Zasadniczy, choć z pozoru niezbyt istotny problem, stanowiła kwestia wyrażania swych pragnień. Podręcznikowa łacina, utrwalana przez guwernantki czy księży, była jedynym językiem, za pomocą którego młodzi małżonkowie mogli się ze sobą porozumieć. Jak brzmiała jednak ta mowa w tak intymnej sytuacji?

Wydawało się, iż nawet doña Elvira, władcza guwernantka o niełatwym charakterze, która wraz z Katarzyną przybyła do Anglii, nie ingerowała w ich noc poślubną. Później twierdziła jednak, iż doskonale wie, co zaszło tamtej nocy. Być może to ona zeznała po stronie hiszpańskiej, że na prześcieradle nie było śladów krwi14.

Ponieważ Artur zmarł, nie wstąpiwszy na tron Anglii, to co wydarzyło się w małżeńskim łożu w 1501 roku, po upływie ćwierćwiecza stało się przedmiotem zażartego sporu. Katarzyna, owdowiała i bezdzietna, w 1509 roku poślubiła młodszego brata swego pierwszego męża, Henryka VIII. Po wielu latach król poprosił papieża o zgodę na unieważnienie ich związku, argumentując swą petycję przeszłością Katarzyny i faktem, że odbyła stosunki seksualne z jego starszym bratem, Arturem. Szanse na odwołanie małżeństwa zależały od tego, co przed laty wydarzyło się na królewskim materacu ze słomy, płótna i piór.

Królewskie łoże było bowiem osobliwą areną, na której splatały się ze sobą intymność, wysokie urodzenie, siła i europejska polityka. Zarówno zwykli plotkarze, jak i intelektualiści od Bristolu po Bolonię mieli własne zdanie na temat wypełnienia przez młodych ich obowiązków oraz ewentualnego grzechu, jakiego dopuściła się Katarzyna, poślubiając brata swego zmarłego męża. Królowa przedstawiła własną wersję pamiętnej nocy poślubnej dopiero wówczas, gdy szczegóły jej życia seksualnego zostały nagłośnione w trakcie jawnych posiedzeń sądu w Londynie i Saragossie. Uparcie twierdziła, że nie doszło do pożycia. Tym samym Katarzyna, usilnie dążąca do perfekcjonizmu, dała do zrozumienia, że zaniedbała swoje małżeńskie obowiązki, sprawiając zawód między innymi członkom rodu, z którego się wywodziła.

1 Kipling, Receyt, 32, 39–47. L&P, 4-3, 5774.

2 Kipling, Receyt, 46.

3 Tamże.

4 Tamże.

5http:// www.royalcollection. org.uk/eGallery/ object.asp?category= BASCULPTURE & object=73197 &row=0& detail=magnify

6 L&P, 4, 5774

7 Grose, Antiquarian Repertory, t. 1, 322

8 Kipling, Receyt, 47.

9 Dickinson, Missale, 844–845. „Chroń swe sługi, gdy odpoczywają w tym łożu, przed wszelkimi wymyślonymi i nierzeczywistymi demonami. Chroń ich, aby podczas snu mogli rozmyślać nad Twoimi przykazaniami… aby byli całkiem bezpieczni pod Twą opieką”.

10 Kipling, Receyt, 47.

11 Tamże, 37.

12 CSP Hiszpania, Calendar of Letters, Despatches and State Papers relating to the negotiations between England and Spain preserved in the archives of Simancas and elsewhere (Zbiór listów, depesz i dokumentów państwowych, dotyczących negocjacji między Anglią i Hiszpanią, zachowane w archiwach w Simancas i w innych miejscach), 1, 163, 179.

13 L&P, 4, 5774 Królewskiej Akademii Historycznej, MS 9–4674 (Veruela). Transkrypcja i tłumaczenie na hiszpański, wykonane przez Ruth Miguel Franco, znajdują się w posiadaniu autora.

14 CSP Hiszpania, 4, 572.

2

KRÓLOWA

Pakt z Toros de Guisando

19 września 1468 roku

Cztery byki z Guisando ustawiono na bulwarze, w miejscu gdzie pogórza Sierra de Gredos opadają na południe, ku rozległej równinie centralnej Hiszpanii, Mesecie. Potężne granitowe bestie o długich grzbietach od wieków trwają pogrążone w grobowej ciszy. Jeśli cztery byki z Guisando – pierwsza rzeźba, nawiązująca do długich i złożonych powiązań ojczyzny Katarzyny Aragońskiej z wołem i bykiem – zdają się być zagadkowe w dzisiejszych czasach, to w roku 1468 musiały być zjawiskiem wyjątkowo tajemniczym.

Pewnego chłodnego, choć pogodnego poranka, 17 lat przed narodzinami Katarzyny, magia i siła owego miejsca przyciągnęły grupę jeźdźców. Przybyli, by zawrzeć pokój. Ogromne zwierzęce rzeźby miały stać się niemymi świadkami wypracowanego wcześniej porozumienia decydującego o przyszłości Kastylii. Królestwo, trawione od dawna przez wewnętrzne spory, po raz kolejny próbowało zakończyć wojnę domową. Miejsce na uzgodnienie przymierza zostało starannie wybrane. Król jak zwykle zorganizował na tę okoliczność okazałą uroczystość na otwartej przestrzeni nieopodal małego strumyka, kilka kilometrów od najbliższego miasta czy wsi. Gdy do miejsca, w którym nieruchomo trwały granitowe byki, Henryk IV (król Kastylii i Leónu) przyprowadził niewielką, liczącą 1300 zbrojnych armię, rozległy się fanfary. Monarcha był wspaniałym, wysokim i dobrze zbudowanym mężczyzną o blond włosach, choć złamany w dzieciństwie nos przydawał mu teraz wątpliwej urody. Z tego powodu wygląd władcy – jak mawiano – przywodził na myśl przerażającego lwa lub, co mniej chwalebne, bezrozumną małpę.

Jego rywalki nie cechował tak charakterystyczny wygląd. W owych czasach królowe – lub kobiety aspirujące do sprawowania władzy – nie były w Europie ani często spotykane, ani popularne. Nieco anemiczna niewiasta o niezwykle jasnych włosach1 i zielononiebieskich oczach nie przybyła o dziwo konno, lecz na mule. Celem nie było jednak okazanie królowi pokory. Dziewczyna jadąca na pięknym zwierzęciu, któremu założono drogą uprząż, była córką poprzedniego władcy, przyrodnią siostrą aktualnie panującego monarchy i zarazem pretendentką do tronu. Nazywała się Izabela Trastamara. Mając 17 lat i cztery miesiące, była kobietą niezwykle mądrą jak na swój młody wiek. Podążało za nią około 200 jeźdźców, zaś muła prowadził arcybiskup Carrillo z Toledo, prymas Hiszpanii i sprzymierzeniec Izabeli – budzący respekt wojownik, kapłan i jeden z najbogatszych oraz najpotężniejszych polityków w kraju. W zapiskach nie pozostawiono informacji, czy w owej chwili nosił ten sam szkarłatny płaszcz z białym krzyżem, który zwykł zarzucać na zbroję, prowadząc swych ludzi do walki. Poprzedniego wieczoru, późno w nocy, usiłował przekonać księżniczkę do zmiany decyzji dotyczącej spotkania z Henrykiem. Tego ranka po mszy świętej kobieta wręczyła mu pisemną deklarację, w której zapowiadała, iż dopilnuje, aby jej brat nie ukarał duchownego za lojalność wobec niej. Carrillo i jego posiadłości miały pozostać bezpieczne.

Izabela wybrała pokój. Nie wszystkie warunki sojuszu były dla niej korzystne, ale w zamian za to król przystał na jedno, najważniejsze ustępstwo: to właśnie ją miał ogłosić swoją następczynią i przyszłą królową Kastylii. Przed wyjazdem Izabela prosiła Boga: „jeśli przysługuje mi takie prawo, obdarz mnie rozumem, siłą i podaj Twoją dłoń, abym osiągnęła i sprowadziła pokój do tego królestwa2”.

Izabela stała się rywalką króla przez zwykłe zrządzenie losu. Jej ojciec, słaby i podatny na wpływy Jan II Kastylijski, umieścił ją na liście sukcesorów tronu, mających przejmować władzę po jego śmierci (która nastąpiła w 1454 roku). Pierwsi w kolejności byli nie tylko Henryk i rodzony brat Izabeli, Alfons, lecz także dzieci obu królewskich potomków. Brutalna i agresywna arystokracja Kastylii, kierowana przez rody grandów (grand – najwyższy tytuł szlachty kastylijskiej, później hiszpańskiej – przyp. red.), od dawna prowadziła ze swoimi monarchami okrutną grę, w której osoby wywierające wpływ na króla były tak samo wpływowe (lub nawet bardziej) jak sam władca. Henryk okazał się kolejnym nieskutecznym dynastą. Jego przydomek – Bezsilny – najlepiej oddawał niemożność skonsumowania przez niego kolejnych małżeństw, w efekcie czego zdradziła go druga żona, królowa Joanna. (Jednak przezwisko to mogło również odnosić się do braku kontroli nad królestwem).

W jednym z najmniej chwalebnych okresów panowania Henryka umieszczono jego podobiznę, ubraną w żałobny strój, na tronie ustawionym na rusztowaniu, wzniesionym poza imponującymi, blankowanymi murami Ávili. Później, pewnego letniego dnia 1465 roku, grupa najpotężniejszych ludzi w kraju – wraz z arcybiskupem Toledo – poniżyła ową kukłę przed szydzącym tłumem. Z głowy „króla” ściągnięto koronę, z dłoni wyrwano berło i miecz. Marszałek Kastylii, Diego López de Estúñiga, powalił manekina na ziemię, wyrażając się o monarsze w wulgarny sposób, zaś arystokraci w ciężkim obuwiu poczęli kopać i deptać kukłę, wykrzykując w szale: „¡A tierra, puto!”3 („Na ziemię, łajdaku!”). Nie darząc swego suwerena najmniejszą nawet atencją, obrali nowego władcę: ich kandydatem do tronu był zaledwie jedenastoletni, przyrodni brat Henryka, Alfons.

Według jednej z pogłosek (przekazywanej często przez kronikarzy, których opłacała Izabela, chcąc mieć pewność, że przetrwa tylko jedna wersja historii) władca miał skłonności homoseksualne. Być może ten właśnie fakt miał na myśli kronikarz Galíndez de Carvajal, pisząc z przekąsem, iż „[król] był otoczony mężczyznami, którzy żyli zgodnie z jego zwyczajami”. Pod tym względem średniowieczna Hiszpania nie wykazywała najmniejszej tolerancji. Niezależnie od tego, czy plotki te kryły w sobie choć ziarno prawdy, nie wzmocniły pozycji króla. Mogłyby jednak zostać zignorowane, gdyby Henryk był potężnym władcą lub spełnił inne doniosłe zadanie średniowiecznego suwerena: spłodził męskiego następcę tronu. Z całą jednak pewnością kobiety stanowiły część jego życia seksualnego. Miał oficjalną kochankę i chlubił się – być może nazbyt często – korzystaniem z usług kurtyzan. Jednakże, prawdopodobnie będąc fetyszystą, podniecenie erotyczne zdawał się osiągać jedynie w określonych okolicznościach. Żony nie zaspokajały go seksualnie. Gdy po 13 latach małżeństwa rozwiódł się ze swoją pierwszą małżonką, Blanką z Nawarry, przyznał, iż związek ten nigdy nie został skonsumowany, choć według króla niemożność ta była skutkiem czarów. Nadworni medycy z pewnością zdołali doprowadzić do udanego królewskiego orgazmu. Efekt został jednak określony jako rozczarowująco „wodnisty i jałowy”. Według współczesnych kolejny problem stanowił fakt, iż królewski fallus był cienki u podstawy, zaś potężny na górze, co utrudniało utrzymanie go w pionowej pozycji. Nieporadne próby przeprowadzenia sztucznego zapłodnienia, poprzez wprowadzenie do ciała królowej cienkiej, złotej rurki, spełzły na niczym4.

Nie mogło zatem dziwić powszechne przekonanie, iż ciąże królowej Joanny nie miały nic wspólnego z Henrykiem, o czym zdaje się świadczyć choćby imię królewskiej potomkini: córka monarchy, Joanna, otrzymała bowiem przydomek la Beltraneja, najpewniej po swoim domniemanym ojcu – najbliższym przyjacielu króla, don Beltránie de la Cueva. Był to pretekst, by rzucić królowi wyzwanie w imieniu Alfonsa. W żyłach dziedziczki korony nie płynęła królewska krew, toteż zbuntowana arystokracja twierdziła, jakoby monarchia znajdowała się w niebezpieczeństwie. Rozpętała się wojna domowa, a piętnastoletnia Izabela, zmuszona dokonać wyboru, wsparła Alfonsa. Od dziesiątego roku życia była zobowiązana do przebywania na dworze Henryka. Ona i jej rodzony brat Alfons zostali, jak później oznajmiła, „siłą i w nieludzki sposób wyrwani z rąk” ich portugalskiej matki, gdy byli małymi dziećmi5.

Izabela nie tolerowała żony króla. Bratową zapamiętała jako nienawistną macochę, która odebrała jej radość dzieciństwa. Małżonka Henryka była znana ze swoich napadów szału, powodowanych zazdrością. Jeden z kronikarzy opisał jej brutalny atak na kochankę króla, doñę Guiomar, przy pomocy ciężkiego buta na grubej, drewnianej koturnie, zwanego chapín. „Gdy [królowa] ją ujrzała, zaklęła szpetnie, i chwyciwszy za włosy, poczęła wymierzać ciosy butem po głowie i ramionach”6, zanotował.

W Kastylii szalała zaraza. Izabela i Alfons spędzili kilka szczęśliwych miesięcy ze swoją matką w Arévalo. Znaleźli nawet czas na uczczenie urodzin Alfonsa za pomocą momos, czyli pantomimy, w której szczęśliwa dziewczyna odegrała rolę klasycznej muzy. Jej brat bronił się przed zarazą, ale w lipcu 1468 roku nagle zachorował. Przebywał wtedy w Cardeñosa, mieście położonym na północ od Ávili. Jego nieoczekiwana śmierć przyczyniła się do powstania plotek o otruciu. Ponieważ zmarł bezdzietnie, Izabela została natychmiast okrzyknięta jego następczynią i tym samym rywalką Henryka.

Jako potencjalna królowa mogła stać się celem ataku, jednak najwyraźniej doskonale odnalazła się w nowej sytuacji. Odmawiając prośbie Carrilla, udowodniła, iż jest niezależna od arystokracji i biskupów, którzy wprawdzie ją poparli, ale dbali jedynie o własne interesy. Wykazała się niezłomnym uporem, po latach przekazując tę cechę – tak charakterystyczną dla swego rodu – córce Katarzynie. Jeśli zbuntowani arystokraci byli przekonani o możliwości kontrolowania Izabeli, srodze się mylili.

Sojusz, jaki Izabela planowała zawrzeć z Henrykiem, składał się z kilku ogniw: on pozostawał królem, ona zaś miała być jego „prawną następczynią” zamiast sześcioletniej Joanny la Beltraneja. Królowa Joanna „nie zachowała czystości w ostatnim roku” i została odesłana do Portugalii. Od kilku miesięcy była brzemienna, nosząc w swym łonie dziecko kolejnego kochanka, Pedra de Castilla. To ostatnie upokorzenie (królowie mogli mieć kochanki, ale ich żony musiały dochować wierności) pomogło Henrykowi w podjęciu decyzji o sojuszu z siostrą. Umowa przewidywała także, iż kluczowa decyzja o wyborze męża dla Izabeli zostanie podjęta wspólnie. W międzyczasie siostra miała zostać księżną Asturii – który to tytuł stanowił odpowiednik angielskiego księcia Walii – i otrzymać dobra ziemskie.

Spotkanie przy zwierzęcych rzeźbach w Guisando było doskonale zaplanowane. Każda ze stron przestrzegała kolejnych punktów ustalonych w poprzednich dniach przez negocjatorów. Najpierw Antonio de Veneris, legat papieski, anulował wszystkie przyrzeczenia poddaństwa z przeszłości. Następnie Izabela i jej zwolennicy wyrazili uznanie dla Henryka. Kobieta schyliła się, by ucałować pierścień brata, ten jednak podniósł ją i – jego szarmanckość z pewnością została uwieczniona w kronikach – uściskał. Rozgoryczony Carrillo jako ostatni przyrzekł swoje posłuszeństwo człowiekowi, przeciw któremu podniósł broń. Brat i siostra odjechali razem, a wojna domowa dobiegła kresu, przynajmniej na pewien okres.

Z czasem każda ze stron złamała kluczowe warunki umowy. Mimo wcześniejszych obietnic Henryk nawet nie próbował przedstawić Izabeli jako następczyni tronu Kortezom – kastylijskiemu parlamentowi składającemu się z arystokracji, oraz duchownym i przedstawicielom miasta. Siostra natomiast zignorowała prawo króla do weta w sprawie wyboru jej małżonka. Kierując się wolną wolą potajemnie zdecydowała się poślubić Ferdynanda, następcę tronu sąsiedniej Aragonii. To od niego najmłodsza córka, Katarzyna Aragońska, przejęła przydomek, pod którym znana jest na kartach historii. Z czasem Henryk IV wycofał się z umowy, potwierdzając prawo córki Joanny la Beltraneja do dziedziczenia tronu. Tymczasem mnożąca kłopoty, wybuchowa szlachta wciąż podsycała chaos, starając się utrzymać swoją pozycję. Nic jednak nie zmieniło biegu wydarzeń. Gdy Henryk zmarł sześć lat później, przeforsowano postanowienia umowy z Guisando. Spotkanie przy tajemniczych rzeźbach zmieniło bieg historii Hiszpanii. Późniejszy splot wydarzeń miał również przemożny wpływ na losy Izabeli i Ferdynanda oraz – co oczywiste – ich córki Katarzyny Aragońskiej.

Jej rodzice pobrali się w niepewnych czasach. Przyszła królowa, Izabela, zmuszona była ratować się ucieczką z miasta Ocaña, w którym przetrzymywano ją jako więźnia, podczas gdy Henryk usiłował znaleźć dlań odpowiedniego małżonka. (Na jego liście kandydatów znalazł się m.in. Ryszard III z dalekiej Anglii). Gdy Izabela zbiegła, Ferdynand – poinformowany o niebezpieczeństwie, w jakim się znalazła – wyjechał po nią skrycie z królestwa ojca, Aragonii, na równiny Kastylii. (Ferdynand miał świadomość, że po przekroczeniu granicy może zostać pojmany, a nękana rozruchami Aragonia nie była w stanie zapewnić mu armii. Zasugerowano zatem, aby wyruszył w przebraniu poganiacza mułów. Uprzednio należało uzyskać zgodę króla Jana II Aragońskiego – leciwego władcy, którego Ferdynand był jedynym synem i sukcesorem. Gdyby podczas podróży stracił życie na niebezpiecznych pustkowiach Kastylii, dla Aragonii oznaczałoby to niechybną katastrofę. Po uzyskaniu zgody ojca Ferdynad wyruszył w drogę w towarzystwie czterech przybocznych i chłopca Juana, który pieszo potrafił pokonywać znaczne odległosci szybciej niż przeciętny dorosły piechur).

Izabela i Ferdynand byli świadomi politycznej wartości przyszłego małżeństwa. Wiedzieli również, że partnerstwo, przypieczętowane ślubem, umocni ich przyszłość jako monarchów dwóch narodów, zajmujących znaczną część Półwyspu Iberyjskiego. Spotkali się w Valladolid w październiku 1469 roku. Jedyną podobizną Ferdynanda, którą wcześniej widziała Izabela, był medalion z brodatą twarzą młodego mężczyzny. Relacje mówiące o tym, jakoby rozpoznała go ze swego okna spośród grupy ośmiu towarzyszących mu jeźdźców, wykrzykując z radością: „To on! To on!” są mało wiarygodne7. Jak wiele apokryficznych historii, skrywają jednak pewną prawdę. Umierając, Izabela stwierdziła, że poślubienie dziwacznego i nieustannie snującego intrygi Ferdynanda – którego uwielbiał Machiavelli – to najlepsze, co mogło spotkać ją w życiu.

Ceremonia ślubna miała miejsce 19 października 1469 roku w kaplicy pałacu lokalnego dygnitarza, Juana de Vivero. Tej samej nocy małżeństwo zostało skonsumowane: pierwszy kontakt seksualny Izabeli i Ferdynanda odbył się w otoczeniu tłumu ludzi oczekujących pod drzwiami komnaty sypialnej. Prześcieradła z nocy poślubnej, splamione krwią, zostały zaniesione do sąsiedniej sali i zaprezentowane zebranym przy akompaniamencie trąb i bębnów8. Gdy Henryk Bezsilny zmarł pięć lat później, niewielu opłakiwało śmierć monarchy. Jego życie naznaczyło pasmo tragicznych wydarzeń, i nawet na łożu śmierci był ponoć zastraszany przez ludzi, chcących wymusić na nim zmianę dziedzica. Wychudzone ciało króla bezceremonialnie wywieziono na drewnianych deskach.

Izabela, odziana w czarną suknię, przewodziła mszy żałobnej w kościele San Martin w Segowii. Jednak gdy tylko opuściła świątynne mury, ściągnęła żałobną szatę, odsłaniając jasną, kolorową i bogato zdobioną kreację. „Królowa nagle zjawiła się w urzekającym stroju, zdobionym olśniewającą biżuterią ze złota i drogich kamieni, które podkreślały jej niezwykłą urodę”, wspominał kronikarz Alfonso de Palencia9.

Istotą zachowania Izabeli było nie tylko okazanie jawnego lekceważenia, lecz także osiągnięcie politycznego celu. Dla wszystkich osób, będących świadkami owego incydentu, oczywistym było, iż są to prawdziwie królewskie szaty. Izabela nie miała chwili do stracenia. Na placu przed kościołem wzniesiono scenę, dęto w trąby i grano na bębnach, przy których wtórze, stanąwszy przed swymi zwolennikami, Izabela obwołała się królową Kastylii. Działała szybko, aby uniknąć reakcji rywali – zwłaszcza ukochanego męża, który przebywał właśnie w Aragonii, niezadowolonego z takiego obrotu spraw.

Ferdynand zaniepokoił się usłyszawszy, że Izabela wzięła udział w miejskiej procesji, zaś przed nią podążał jej maestresala (służący na królewskim dworze, którego powinnością było dostarczanie posiłków na stół i sprawdzanie, czy jadło nie było zatrute – przyp. red.), Gutierre Cárdenas, „z nagim mieczem w prawej dłoni, dzierżąc go na sposób hiszpański, za wierzchołek, rękojeścią do góry, tak aby wszyscy, nawet ci stojący najdalej, mogli zobaczyć, że osoba zmierzająca w ich kierunku, miała prawo karać winnych z ramienia władzy królewskiej”. Była to demonstracja siły, wsparta jawną groźbą użycia przemocy, niestosowanej nigdy wcześniej przez żadną Hiszpankę. Widok ten wzbudził w obserwatorach niepokój. Ferdynand obawiał się, iż zachowanie takie nie przystało kobiecie. „Powiedzcież mi, czy w przeszłości narodziła się niewiasta, która używała tego symbolu – groźby wobec swoich wasali?” – pytał Palencię i pozostałych, gdy poinformowano go o zuchwałości żony. „Nigdy nie słyszałem o królowej zachowującej się jak mężczyzna”10.

Izabela, która może ubiegać się o tytuł najważniejszej monarchini w historii Hiszpanii, rozpoczęła swoje rządy w charakterystyczny i odważny sposób. Najmłodsza z jej czterech córek, Katarzyna Aragońska, będzie określana przez sobie współczesnych jako „ta, która najbardziej przypominała matkę”11.

1 Pulgar, Chronica, 27.

2 Suárez Fernández, Los Reyes Católicos, 53.

3 Valera, Memorial de diversas hazańas, 33.

4 Münzer, Viaje, 263. Fernández-Armesto, Ferdinand and Isabella, 34.

5 Alvar Ezquerra, Isabel la Católica, 191, cytat z: Colección diplomática, 630–39.

6 Galíndez de Carvajal, Crónica, 144, cytowana przez Alvar Ezquerra, Isabel la Católica, 35.

7 Fernández-Armesto, Ferdinand and Isabella, 41.

8 Valera, Memorial, 54.

9 Fernández de Córdova Miralles, La Corte de Isabel I, 368, cytat z: Palencia, Crónica, 155.

10 Fernández de Córdova Miralles, La Corte de Isabel I, 368, cytat z: Palencia, Crónica, 155, 162.

11 Zurita, Historia, libro 8, 35.

3

NARODZINY

Alcalá de Henares

15 grudnia 1485 roku

Miasto Alcalá de Henares, położone na pokrytej pyłem, nieosłoniętej równinie na wschód od Madrytu, to miejsce pełne skrajności. Latem wysuszane na wiór przez bezlitosne kastylijskie słońce, zimą smagane przenikliwym wiatrem. Na ziemię padają blade promienie słoneczne, przegrywające bitwę z ostrym, dokuczliwym chłodem i przeszywającą zawieruchą.

Zima 1485 roku, gdy urodziła się Katarzyna, była nie tylko chłodna, lecz także niespotykanie deszczowa. Dzięki temu temperatura nieco wzrosła, ale wilgoć sprawiała, że ziąb przenikał do szpiku kości. Miasto Alcalá de Henares, o grubych murach z czerwonej cegły i jasnego kamienia oraz potężnych wieżach obronnych zapewniało Izabeli bezpieczeństwo. Sytuowało się nieopodal centrum jej królestwa, które wciąż wymagało stałej uwagi królowej, powoli przejmującej kontrolę nad niegdyś niepokorną arystokracją. Było to również dogodne miejsce, by urodzić kolejnego potomka.

Rodzina królewska miała za sobą wyjątkowo wyczerpujący rok. Izabela i Ferdynand rozpoczęli go w Sewilli. Zamieszkali w okazałym królewskim alkazarze – mauretańskim kompleksie pałacowym, rozbudowanym przed stuleciem przez jednego z poprzedników królowej, Piotra I Okrutnego. Budowle z patiami i ogrodami były jednymi z klejnotów kastylijskiej korony, dodatkowo wzbogacanymi wpływami wyrafinowanego muzułmańskiego świata. Architektura hybrydowa pojawiła się w różnych regionach Hiszpanii, podbitych przez chrześcijan – zwłaszcza tam, gdzie zamieszkiwało najwięcej muzułmanów nazywanych Mudejarami. Chrześcijańscy władcy, tacy jak Piotr czy Izabela, zatrudniali rzemieślników mauretańskiego pochodzenia, a tym samym w chrześcijańskich częściach Hiszpanii rozwinął się odrębny styl mudejar. Delikatne stiukowe kraty, ozdobne mury i barwne płytki ceramiczne zawdzięczały swoje pochodzenie właśnie Maurom. Fryzy na ścianach, pokryte zarówno pismem gotyckim, jak i kufickim, przypominały, iż na przestrzeni ostatnich siedmiu stuleci Hiszpania została podzielona pomiędzy królestwa chrześcijan i muzułmanów.

Zimę przed narodzinami Katarzyny Izabela spędziła na przygotowaniach do kampanii przeciw ostatniemu królestwu Maurów, z głównym ośrodkiem w Grenadzie. Terytorium znajdujące się pod panowaniem muzułmanów zajmowało niemal całe południowe wybrzeże Morza Śródziemnego na Półwyspie Iberyjskim, łącznie z portami w Maladze i Almeríi. Królową pasjonowało planowanie wojen, a nieco wcześniej wprowadziła do użycia artylerię. Zamówiła też znaczne ilości prochu z Sycylii, Flandrii i Portugalii. W odlewniach wytwarzano podstawowe wersje armat; przygotowywano również amunicję do nowych rodzajów broni, którą Izabela zamierzała zastosować w walce z mauretańskimi miastami i zamkami.

Muzułmańskie terytoria w Afryce Północnej były oddalone od Sewilli zaledwie o 160 kilometrów (przez Cieśninę Gibraltarską). Posłańcy przybyli z Fezu przynieśli królowej nie tylko zapewnienia o pokoju, lecz także złożyli w darze jedwabie i perfumy1. Finezja, pielęgnowana i chroniona przez muzułmanów, była wszechobecna w świecie Izabeli, na którym wkrótce miała pojawić się Katarzyna. Kunszt ten stanowił światło padające na Hiszpanię w okrutnych i trudnych dla Europy czasach średniowiecza.

Izabela i Ferdynand opuścili Sewillę w pośpiechu w marcu 1485 roku, jako że miasto opanowała zaraza. Dwór przeniósł się do Kordoby, podążając w górę rzeki Gwadalkiwir. Tutaj ponownie wiele elementów przypominało królowej o mauretańskiej przeszłości Hiszpanii. Nad miastem wciąż górował ogromny meczet, a monarchowie zamieszkali tuż obok kolejnej budowli w stylu mudejar, kordobańskiego alkazaru z arabskimi łaźniami i ogrodami. Ogromne koła wodne donośnie skrzypiały, unosząc z rzeki wodę, wykorzystywaną do nawadniania gruntów rolnych. Samo miasto pozostało miejscem wielokulturowym, chrześcijanie bowiem przemieszali się z muzułmanami i rozwijającą się starą społecznością żydowską.

Izabela była o wiele bardziej zdeterminowana, by podbić królestwo Grenady, niż jej małżonek. Latem 1484 roku, zdecydowana osiągnąć swój cel, wyruszyła na wojnę bez niego. Ferdynand pragnący walki z Francuzami, wrogami jego aragońskiej rodziny, przekonywał żonę, by najpierw skoncentrować się na długotrwałym konflikcie, trawiącym m.in. przygraniczne ziemie Roussillon. Królowa, pozostawiwszy mu kilku swoich ludzi do pomocy, wyruszyła z pozostałymi na południe. W końcu Ferdynand dołączył do niej i poprowadził wojska do walki.

W owej podwójnej monarchii, w której dwoje Władców Katolickich wspólnie władało Kastylią, jedyną słabość Izabeli stanowiła jej płeć. W Aragonii była tylko małżonką króla, a jej siła polegała na tym, iż odziedziczyła większą, bogatszą i bardziej zaludnioną Kastylię. Według szacunków, liczba ludności Aragonii wynosiła jedną czwartą społeczności Kastylii, zatem zamieszkiwało ją około 4 lub 5 milionów mieszkańców. Mąż Izabeli mógł kierować jej sercem, ale ona często pomagała mu w manewrach na bitewnych polach. „Królowa jest faktycznym władcą, a król jej sługą”, skomentował z lekką przesadą pewien zaskoczony gość z zagranicy. „Ferdynand natychmiast uczyni to, co postanowi Izabela”2.

W rzeczywistości ich związek opierał się na czułości i równowadze. W celu uniknięcia potencjalnej brutalnej walki o prymat w zarządzaniu Kastylią, zawarli korzystną dla obu stron umowę, podsumowaną takimi oto słowami: „Tanto monta, monta tanto, Fernando [Ferdynand] como Isabel, Isabel como Fernando”, co oznaczało „taką samą doniosłość” ich ról w owym przedsięwzięciu. W praktyce Izabela miała większy wpływ na losy Kastylii, Ferdynand zaś dominował w Aragonii. Królowa wspomagała go w rozpatrywaniu strategii wojennych, ale z reguły to on prowadził armie do walki, biorąc również na siebie ciężar polityki zagranicznej, której fundamentalną część stanowiły małżeństwa ich córek.

Była to swoista forma wspólnego zwierzchnictwa, gdzie rozkazy wydawano wspólnie, ale nigdy nie doszło do zjednoczenia dwóch królestw ani formalnie, ani administracyjnie. Fakt ten początkowo dręczył Ferdynanda. W Aragonii kobiety nie mogły sprawować rządów: te, które dziedziczyły tron, zrzekały się władzy na rzecz męża. Jednakże korzyści przyłączenia się do Kastylii były zbyt kuszące, aby je zignorować. Ferdynand nie miał zamiaru ryzykować, kwestionując odziedziczone przez swoją żonę prawo do korony. Izabela była najpotężniejszą kobietą w Europie i wyjątkową – jak na owe czasy – matką. Kilka dekad po jej śmierci pewien Wenecjanin wymieniał wielkie europejskie monarchinie, do której to grupy należały Anna Węgierska, dwie Joanny, królowe Neapolu oraz „inne niewiasty w różnych krajach”, ale żadna z nich nie mogła równać się z Izabelą3. Aż do czasów jej wnuczki, Marii Tudor, koronowanej na królową Anglii, a zwłaszcza do momentu władania jej przyrodniej siostry, Elżbiety I, w Europie nie pojawiła się żadna kobieta pokroju Izabeli.

W 1484 roku kastylijska królowa wygrała spór o ustalenie nowego militarnego celu dla podwójnego królestwa. Walka z Maurami była bardziej opłacalna niż batalie z Francuzami. Absorbowała ona arystokrację, wciąż dorzucającą trzy grosze w nieswoje sprawy, zapewniając jej bogactwo, poparcie i siłę. Była również moralnie uzasadniona, a wręcz prawa, albowiem wojna przeciw Grenadzie stanowiła świętą krucjatę, jednoznacznie wspieraną przez papieża. Izabela zaś, wedle własnej opinii, była co najmniej kobietą świętą.

34-letnia królowa po raz kolejny zaszła w ciążę na początku 1485 roku, ale mimo ryzyka utraty dziecka – czego doświadczała w przeszłości – nie zamierzała rezygnować ze swojej wyprawy. Przez całe lato niestrudzenie prowadziła kampanię przeciw Grenadzie.

Popularne niegdyś wyobrażenia o Izabeli chwytającej za miecz i pędzącej konno ku szeregom wroga na pierwszej linii frontu są dalekie od prawdy. Rola ta bowiem przypadła Joannie d’Arc. Izabela stała się za to niekwestionowanym specjalistą w strategii, logistyce, planowaniu, a nawet medycynie na polu bitwy. Była generalnym kwatermistrzem swojej armii, stanowiąc dla niej inspirację i moralne wsparcie. Późną wiosną i latem 1485 roku przeniosła się z Kordoby do Baeny, a następnie do Jaén, wciąż nie tracąc kontroli nad kampanią. Zatrwożyła ją klęska jej wojsk, które wpadły w zasadzkę Maurów w dolinie Velillas. Ku wielkiej satysfakcji monarchini bardzo użyteczna okazała się nowa artyleria i zapasy prochu, dzięki którym wojska zmusiły do uległości fortecę pod miastem Ronda i pomogły w przejęciu ponad 90 innych mauretańskich zamków i osad. Był to dopiero trzeci rok wojny o Grenadę (konflikt w sumie będzie trwał 10 lat), ale wiele wskazywało na to, że ostateczne zwycięstwo jest pewne.

Walk zaprzestano wraz z wrześniowymi uroczystościami w Jaén. Spory mogły poczekać do wiosny, gdy pogoda ulegnie poprawie. Dwór rozpoczął powolną, uciążliwą podróż na północ, przemierzając ostatnie gaje oliwne Andaluzji, a później, w październiku, pokonując równiny La Manchy. Rodzina królewska zamieszkała w okazałym zamku warownym w Alcalá de Henares, odnowionym w ostatnim czasie przez kardynała Mendozę. To właśnie tam, dziesięć dni przed Bożym Narodzeniem 1485 roku, przyszła na świat Katarzyna Aragońska – ostatnie z pięciorga dzieci monarchów.

Najpewniej podczas porodu Izabela jak zwykle wykazała się odwagą i opanowaniem. „Kobiety, które służyły w jej komnacie, oznajmiły, iż nigdy nie słyszały, aby się skarżyła, gdy chorowała lub rodziła dziecko [...], ale znosiła wszystko z niezwykłym męstwem”, relacjonował później jeden z gości na jej dworze4. Dziewczynka była bardzo mile widzianym, chociaż nie wyjątkowym, darem dla rodziny obdarzonej jak dotąd tylko jednym męskim potomkiem i aż trzema córkami. Nadano jej imię na cześć angielskiej prababki, Katarzyny Lancaster, córki Jana z Gandawy i małżonki króla Henryka III Kastylijskiego, która stała się koregentką swojego syna, Jana II.

Kronikarze Izabeli i Ferdynanda musieli w pewnych momentach oddać swoje prace do królewskiej korekty, sumiennie donieśli więc o wydarzeniu, ale nie okazali żadnego podekscytowania faktem narodzin księżniczki. Bądź co bądź, był to już piąty potomek królewskiej pary, a do tego dziewczynka. Katarzyna miała niewielkie szanse na odegranie jakiejkolwiek roli w przyszłej sukcesji korony Kastylii lub Aragonii. „Monarchowie bardziej pragnęliby chłopca, jako że fakt posiadania tylko jednego syna był dla nich niemałym zmartwieniem”, odnotował kronikarz5.

Jedyną osobą, która przywiązała większą wagę do narodzin małej Katarzyny, okazał się Gonzalo de Baeza, tesorero (skarbnik) Izabeli. To właśnie on skrupulatnie kontrolował wszystkie wydatki przeznaczone na infantkę, począwszy od dnia jej narodzin. Ze starannie prowadzonych przezeń ksiąg rachunkowych dowiadujemy się, że dziewczynkę ochrzcił biskup Palencji, a jej szatę do chrztu uszyto z białej brokatowej tkaniny, podszytej zielonym aksamitem i wykończonej złotą koronką. Baeza zapłacił za varas (czyli około 75 centymetrów) delikatnego płótna olanda sprowadzonego z Holandii, z którego uszyto dziecięce koszulki nocne, śliniaki, prześcieradła i poszewki na poduszki, a także opłacił grube, granatowe płótno z Bretanii, które również posłużyło do wykonania prześcieradła. Ze szkarłatnej tkaniny z Florencji uszyto małe tuniki i szerokie szarfy. Materac niemowlęcia wypchano kilogramem świeżej bawełny (ponieważ nie pojawia się on w rachunkach, należy przypuszczać, że był już wcześniej używany). Ponadto zakupiono małą, mosiężną miednicę, aby dziecko zażywało w niej kąpieli, a ponieważ dwór przywiązywał dużą wagę do zapachów, jednym z pierwszych podarunków dla księżniczki były perfumy. Wykonano też nowe łóżko dla pokojówki, która sprawowała pieczę nad dzieckiem, chociaż niemal natychmiast kobieta rozchorowała się i została odesłana do swojego miasteczka na południu kraju. Przyjęto również mamkę, a ponieważ nie tylko karmiła ona dziecko, ale także, już po odstawieniu od piersi, brała udział w jego wychowaniu, musiała być „kobietą urodziwą, wywodzącą się z dobrego rodu i którą natura hojnie obdarzyła dużą ilością mleka”6. Brat Katarzyny, Jan, do tego stopnia przywiązał się do swojej mamki, iż traktował ją niemal jak matkę” i, co więcej, napisał nawet list z prośbą, by go poślubiła7.

Beaza zapewnia nam wgląd w początkowe lata życia księżniczki. Jej narodziny były szczęśliwym, chociaż niegodnym uwagi wydarzeniem w kłopotliwych czasach. Uroczystości zbiegły się ze świętami Bożego Narodzenia. Kardynał Hiszpanii uświetnił je wspaniałym przyjęciem dla arystokracji i dam dworu. Zorganizowano walki na kopie, celebrując wspaniałe wydarzenie na chłodnych, błotnistych ulicach miasta. Następnego roku ponownie trzeba było wyruszyć na wojnę, ale monarchowie bardzo poważnie podchodzili do kwestii odpoczynku w święta. Swoje pierwsze Boże Narodzenie Katarzyna Aragońska spędziła na ciepłym dworze, a królestwo miało chwilę wytchnienia.

1 Pulgar, Chronica, 145 (410 w Crónicas de los Reyes de Castilla Tomo III).

2 Fernández de Córdova Miralles, La Corte de Isabel I, 74, cytat z: Nicolas de Popplau in Viajes de Extranjeros, 319.

3 Robert Barrington, „A Venetian Secretary in England: An unpublished diplomatic report in the Biblioteca Marciana, Venice,” Historical Research 70, no. 172 (June 1997).

4 Fernández de Córdova Miralles, La Corte de Isabel I, 76.

5 Palencia, Crónica, t. 5, 221.

6 Fernández de Córdova Miralles, La Corte de Isabel I, 150.

7 Fernández de Oviedo, Libro de la Camara, 197.

4

ZARĘCZYNY

Medina del Campo

14 marca 1489 roku

Angielscy ambasadorowie, Thomas Savage i Richard Nanfan, nigdy nie byli świadkami podobnego wydarzenia, a z pewnością nie na przyjęciach wydawanych w obcym kraju na cześć zagranicznych dyplomatów. Nastał marcowy wieczór w kastylijskim mieście Medina del Campo i rześkie dni szybko przeobrażały się w lodowate noce. Delegaci przybyli tutaj w celu spotkania się z parą królewską – jedną z najpotężniejszych w Europie. Przede wszystkim jednak zjawili się po to, aby poznać ich córkę, małą księżniczkę Katarzynę.

Wysłannicy angielskiego króla spędzili dwa dni w mieście w okazałych kwaterach o ścianach obitych tkaninami. W końcu udało im się odzyskać siły po trudach podróży, rozpoczętej dwa miesiące wcześniej w porcie Southampton, podczas której wiatry i gwałtowne sztormy dwukrotnie zepchnęły statki z powrotem do angielskich portów. Zatrwożeni, zanosili modlitwy do „Boga i świętych w raju”, gdy ich jednostka niemal zatonęła w Zatoce Biskajskiej1. W ciemnościach nocy silne wiatry mocno rozkołysały okręt, a na pokład wlało się „tyle wody, iż przez moment jeden bok statku niemal całkowicie zanurzył się w odmętach, a wspaniały żagiel znalazł się pod wodą”. Na lądzie było jednak niewiele bezpieczniej. Przez tydzień podróżni musieli chronić się przed śnieżycą, oczekując na poprawę nieprzyjaznej aury w północnohiszpańskim mieście portowym Laredo. W końcu wspięli się na odsłonięte zbocza Gór Kantabryjskich i wjechali na trakt prowadzący do Burgos i Medina del Campo. Po drodze heroicznie stawili czoła rozgniewanej hiszpańskiej gospodyni, która chciała wyrzucić ich na zewnątrz tylko dlatego, że byli „na tyle zuchwali, aby wejść do jej domu, gdy ona w nim przebywała”. Bez ogródek zwymyślała przybyszów od „piekielnych istot i sprośnych łajdaków”. Przyjęła jednak od podróżnych pieniądze, a po okropnej nocy ambasadorowie wstali bardzo wcześnie, umykając spod dachu niegościnnego domostwa2.

Teraz dotarli w końcu do jednego z najważniejszych centrów wytwarzania wełny i tkanin – Mesety – ogromnej równiny położonej w środkowej części Hiszpanii. Medina del Campo było ważnym miastem handlowym Kastylii, z targami, które przyciągały dobra i ludzi niemal z całej Europy. W tym obwarowanym murami bogatym miasteczku, widocznym z okien ogromnego zamku, ambasadorowie mieli spotkać się z hiszpańską parą królewską. 15 lat po przejęciu tronu przez Izabelę i dziesięć lat po odziedziczeniu przez jej męża aragońskiej korony wieści o podbojach pary i coraz większej potędze małżonków docierały do całej Europy. Jednak dualizm hiszpańskiej monarchii wciąż intrygował angielskich gości.

„Być może niektórzy będą żywić do mnie urazę za to, iż mówię o «królach»; mogą być zaskoczeni i pytać «jakże to? Czy Kastylia ma dwóch monarchów?»”, zauważył herold Roger Machado, będący w grupie osób podróżujących z ambasadorami, gdy opisywał swoje wrażenia z wyprawy. „Nie [mówię], ale piszę «królowie», ponieważ król jest królem, a z uwagi na prawo małżeństwa królowa też jest monarchą oraz dlatego, że sami o sobie mawiają «królowie», zaś listy swoje podpisują jako «Król i Królowa», ponieważ to ona jest następczynią [tronu]”3.

Izabela i Ferdynand byli nietypowymi monarchami jak na swoje – czy też każde inne – czasy. Mimo to wszyscy szanujący się europejscy władcy musieli się z nimi liczyć. Henryk VII, król Anglii, kolejny monarcha, który przejął władzę podczas zawirowań panujących w ogarniętym niepokojami królestwie, cenił ich do tego stopnia, iż skłonny był do zawarcia jednego z najpotężniejszych sojuszy możliwych do osiągnięcia drogą pokojową. Protoplasta dynastii Tudorów pragnął zaręczyć swojego najstarszego syna, Artura, z czwartą córką hiszpańskiej rodziny królewskiej, Cataliną. Fakt, iż chłopiec miał zaledwie dwa lata, a dziewczynka trzy, nie miał żadnego znaczenia. Biorąc jednak pod uwagę niepokoje na europejskiej scenie politycznej, zawsze istniała możliwość zerwania zaręczyn i często taki był finał pierwotnych ustaleń, ale zarazem stanowiły one najlepszy sposób złożenia obietnicy. Właśnie dlatego Thomasowi Savage, późniejszemu arcybiskupowi Yorku, i Sir Richardowi Nanfanowi powierzono rolę ambasadorów. Hiszpanie nie dążyli tak uparcie do sojuszu z najwyraźniej niestabilną dynastią Tudorów, ale doczekali się aż czterech córek i pragnęli dla nich korzystnych mariaży. „Jeśli Wasza Wysokość urodzi nam jeszcze dwie lub trzy dziewczynki w ciągu kolejnych 20 lat, będzie mogła zobaczyć swoje dzieci i wnuki na wszystkich tronach Europy”, przepowiedziano Izabeli wiele lat wcześniej. Bez problemu można więc było uwzględnić daleką Anglię w owych planach.

O godzinie siódmej wieczorem, o zmierzchu, w kwaterach Anglików zjawili się posłańcy pary królewskiej. Wśród przybyłych osób byli dwaj biskupi, hrabia, comendador, odpowiadający za przekazywanie rozkazów rycerzom biorącym udział w bitwie o Grenadę, i grupa pozostałych arystokratów, oficjeli oraz „ważnych osobistości”. Nie byli to zwykli posłańcy, ale i spotkanie wyglądało na niecodzienne. Ta sama królowa, która zrzuciła z siebie czarny żałobny strój, ukazując mieszkańcom Segowii wspaniałe szaty królewskie, wciąż potrafiła organizować potężny teatr polityczny. Pragnęła wywrzeć jak najlepsze wrażenie na swoich gościach, oszołomić ich i zademonstrować swoją potęgę. Ówcześni kronikarze twierdzili, jakoby obecność tylu członków kastylijskiego dworu onieśmieliła angielskich gości.

Uczestnicy procesji, uświetnionej pochodniami, zaprowadzili ambasadorów do drzwi pałacu królewskiego, w którym monarchowie – prowadzący jak zwykle wędrowny tryb życia – ulokowali swoich dworzan. Skromny pałac w Medina del Campo, w którym 15 lat później zmarła Izabela, był siecią holów, dziedzińców i galerii. Goście zostali odprowadzeni do wspaniałej sali, a w niej, jak później relacjonował podekscytowany Machado, „zastali królów [...] siedzących pod kosztownym złotym baldachimem”. Na środku tej „okazałej tkaniny” widniała tarcza herbowa z wyobrażeniem zbroi używanej w Aragonii i Kastylii. Para królewska ubrana była w stroje „utkane w całości ze złota”. Szaty króla podszyto najkosztowniejszym sobolim futrem, jednak to strój królowej wprawił Machada w prawdziwy zachwyt. Wspaniała kreacja i biżuteria, które miała na sobie tego wieczoru, oraz pozostałe suknie, zakładane przez nią w ciągu następnych dni wizyty ambasadorów podczas wystawnych biesiad, potyczek na kopie, walk byków i tańców, były jego zdaniem warte szczegółowego opisu.

Na złotą szatę Izabela przywdziała „kaptur jeździecki z czarnego aksamitu z otworami, przez które przebijało złoto”, ozdobiony linią grubości palca składającą się z prostokątnych bloków ze złotej nici, inkrustowanych klejnotami „tak wspaniałymi, że ludzkie oko takich dotąd nie widziało”. Biały, skórzany pas z sakwą, wyglądający zdaniem Machada na męski, został ozdobiony „czerwonym spinelem [z Persji] o rozmiarach piłki tenisowej, pięcioma wybornymi diamentami oraz innymi drogimi kamieniami wielkości fasoli”.

Biżuteria królowej wywoływała podobny zachwyt. „Na szyi miała piękny złoty naszyjnik, złożony wyłącznie z białych i czerwonych róż, a każda z nich zdobiona dużym klejnotem; poza tym dwie wstęgi, zawieszone po obu stronach piersi, upiększone wielkimi diamentami, spinelami oraz rubinami, perłami i wszelkimi innymi kamieniami szlachetnymi w liczbie stu lub więcej. Na suknię założyła przepiękny krótki płaszcz ze szkarłatnej satyny, podszyty gronostajowym futrem. Został on zarzucony [niedbale] ukośnie na lewe ramię. Równie okazale prezentował się stroik z tyłu głowy (oryg. coiffe de plaisance)”. Machado, który potrafił ocenić wartość odzieży i biżuterii, oszacował, że złoto królowej było warte około 200 tys. koron.

Każdy rubin, diament i fragment drogocennej tkaniny czy futra podkreślał przewagę Izabeli nad uczestnikami doniosłych wydarzeń. W rzeczywistości ustalone prawa antyzbytkowe zabraniały osobom ze ściśle określonego otoczenia królowej przewyższania jej w dostojeństwie. Nakazy te regulowały wszystko: od stosowania jedwabiu i brokatu, aż po posrebrzanie lub pozłacanie mieczy czy ostróg. Nikt nie mógł przyćmić rodziny monarszej.

Formalne złożenie pocałunku na dłoni i przemówienie przeciągnęły się nieco w czasie, jako że człowiek wyznaczony do wygłoszenia mowy w imieniu monarchów, sędziwy Diego de Muros, biskup Ciudad Rodrigo, nie miał już większości zębów. Angielscy goście nadstawiali uszu, ale nie byli w stanie zrozumieć łacińskich słów, które wydobywały się spomiędzy bezzębnych dziąseł staruszka. Była to jednak drobna niedogodność w porównaniu z tym, co przeżył poprzedni angielski ambasador, Thomas Langton. Został on oddelegowany do Madrytu w 1477 roku, aby spotkać się z rodziną królewską. Monarchowie dopiero ugruntowywali swą pozycję, a państwo ogarnięte było wojną domową przeciwko zwolennikom Joanny la Beltraneja, konkurentki Izabeli do korony. Z uwagi na panujące w kraju niepokoje nie sposób było przyjąć gościa w należyty sposób i dla ambasadora wzniesiono jedynie prowizoryczne rusztowanie, które zawaliło się w czasie przemowy, a Langton upadł na ziemię. Sumienny dyplomata wstał jednak, otrzepał się i niewzruszenie kontynuował swoją mowę.

Teraz na kastylijskim dworze podobne dyplomatyczne faux pas były nie do pomyślenia. Podczas spotkania z nowymi wysłannikami króla Anglii żadne z wydarzeń nie mogło być jedynie dziełem przypadku. Kolejnych 12 dni negocjacji i rozrywek zaplanowano z największą starannością. Ambasadorowie byli na przemian oczarowywani, zabawiani, onieśmielani i prowadzeni do stołu negocjacyjnego. Spotkali się też z małą dziewczynką, którą Machado określał jako księżną Anglii i księżną Walii – Katarzyną Aragońską.

Trzylatkę ominęły walki na kopie i bankiety, chociaż jej starsze rodzeństwo, Jan i Izabela, zabawiało ambasadorów tańcami wraz ze swoimi portugalskimi nauczycielami. Podczas walk królowa miała na sobie hiszpańską mantylę „ozdobioną rombami ze szkarłatnego i czarnego aksamitu, a na każdym z nich naszyto dużą perłę [i] czerwony spinel wielkości bukwy”. Na Machadzie ubiór ten wywarł tak niezwykłe wrażenie, iż stwierdził, jakoby „nikt nigdy nie widział czegoś podobnego”. Nakrycie głowy królowej zdobiły dwa rubiny wielkości gołębiego jaja i okazała perła o wartości 12 tys. koron. Ogromna różnorodność klejnotów na naszyjnikach, mantyli i szatach sprawiły, że herold nie był w stanie oszacować ich wartości. „Suknia, którą miała na sobie tego dnia, była tak bogata, iż nikt nie byłby w stanie ocenić, ile jest warta”, napisał4.

Pierwsze spotkanie ambasadorów z „donną” Katarzyną, jak nazywał ją Machado, zostało zorganizowane tak, by przypominało typowy zjazd rodzinny. Szykownie ubrana królowa (onieśmielonemu kronikarzowi zabrakło już słów na opisy), Ferdynand i troje starszych dzieci zaprosiło ich do galerii, którą zdobiły okazałe tkaniny. Mała księżniczka i jej sześcioletnia siostra Maria były ubrane równie bogato jak ich matka. Towarzystwa dotrzymywało im 14 dwórek (w wieku lat czternastu lub młodszych), „a każda z tych córek arystokratów była ubrana w złote szaty”. Katarzyna była zbyt młoda, by tańczyć dla swoich gości, ale mała Maria odważnie wkroczyła na parkiet z „młodą damą w swoim wieku, prowadząc ją do tańca”.

Ta relacja z krótkiego spotkania z Katarzyną jest jedną z niewielu z owego czasu, pomijając rachunki skarbnika Baezy. Podobnie jak reszta rodziny, dziewczynka była wystawiona na swego rodzaju pokaz. Jednakże w wieku trzech lat nie mogła mieć nic ważnego do powiedzenia. Sam Machado nie próbował opisać przyszłej królowej Anglii. Hiszpańscy ambasadorowie, wysłani do Londynu rok wcześniej, byli bardziej drobiazgowi w przedstawianiu malutkiego, nagiego, śpiącego Artura. „Ukazał nam się tak godny podziwu, iż w tym przypadku każda pochwała, komplement czy pochlebstwo, napisane czy też wypowiedziane, musiałyby odpowiadać prawdzie”, napisali5.

Następnego dnia ambasadorom ponownie udało się zobaczyć Katarzynę, tym razem w mniej formalnych okolicznościach. Był to dzień zabaw i gier. Angielskim przybyszom zaprezentowano najpopularniejszy rodzaj rozrywki w Hiszpanii, czyli walkę byków. Razem z walką na kopie oraz innymi pozorowanymi potyczkami rycerskimi – zwłaszcza grą zwaną cañas, przejętą od Maurów, w której kije zostały zastąpione strzałami i lancami – stanowiła niekłamaną atrakcję dla arystokracji. W tamtych czasach walka byków przypominała raczej pogoń jeźdźców za zwierzętami (ten rodzaj zabawy, ale pieszo, wciąż jest praktykowany w Pampelunie; odbywa się również konno w kastylijskim mieście Tordesillas) niż typowe dla czasów obecnych wymachiwanie płachtą. Walczący atakowali byki lancami. Była to rozrywka niezwykle krwawa i po jednej z walk, w której zginęło dwoje ludzi i padły trzy konie, Izabelę ogarnął tak wielki smutek, iż postanowiła zmienić zasady. Zażądała, aby do byczych rogów mocowano odwrócone o 180 stopni krowie rogi, które – wywinięte do dołu – stawały się tym samym nieszkodliwe. Tego dnia walka byków była połączona z pozorowanymi potyczkami i biegiem z psami „w sposób, w jaki walczono z Saracenami [np. Maurami]”. Izabela zabrała ze sobą Katarzynę i prawdopodobnie zaprezentowała się jako czuła i troskliwa matka. „Wspaniale było spoglądać, jak władczyni brała na ręce swoją najmłodszą córkę”, wspominał Machado6.

Dwa dni później, po uciążliwej, finalnej sesji negocjacyjnej, podpisano traktat z Medina del Campo: Anglia i Hiszpania zawarły sojusz. Francja, która w walce o kastylijską koronę poparła la Beltraneję, została odrzucona jako hiszpański sprzymierzeniec. Ze względu na spory terytorialne zarówno angielska, jak i hiszpańska monarchia miały powody do konfliktu z Francją. Izabela już dawno stwierdziła, jakoby Francja była krajem „odrażającym dla kastylijskiego narodu”7.

Jeszcze tego samego dnia ambasadorowie pożegnali się z monarchami i małą księżniczką, chociaż to rodzina królewska opuściła miasto jako pierwsza. Izabela i Ferdynand po raz kolejny zamierzali udać się w podróż po swoich królestwach, a ich następnym przystankiem miała być wizyta w pobliżu Arévalo u babki Katarzyny ze strony matki, którą królowa regularnie odwiedzała.

Ambasadorowie wyjechali obdarowani wieloma prezentami. Wśród nich znajdował się hiszpański koń bitewny, mniejszy mauretański koń rasy Jennet, kilka mułów, metry jedwabiu i po 60 sztuk srebra. „Ludzie mawiają o honorze, jaki czyniono ambasadorom w Anglii, ale z całą pewnością nie da się go porównać z zaszczytem, jakiego dostąpili dyplomaci w królestwie Kastylii, zwłaszcza za czasów szlachetnego króla i królowej”8, podsumował Machado, być może starając się podkreślić hiszpańską dumę i krew, na które wskazywało jego nazwisko. Należy przypuszczać, iż Henryk VII został poinformowany o potędze i majestacie przyszłych teściów swojego syna. Hiszpania była doskonałym sojusznikiem przeciwko Francji – odwiecznemu wrogowi. Katarzyna Aragońska stanowiła świetną partię. Los trzyletniej księżniczki został przypieczętowany.

1 Gairdner, Memorials, 332.

2 Tamże, 338.

3 Tamże, 336.

4 Tamże, 349–351.

5 CSP Hiszpania, 1, 21.

6 Gairdner, Memorials, 351.

7 Fernández-Armesto, Ferdinand and Isabella, 41.

8 Gairdner, Memorials, 350–351.