Wydawca: Edipresse Książki Kategoria: Styl życia Język: polski Rok wydania: 2017

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 134 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Kasza jaglana - Beata Pawlikowska

Uwielbiam!

Czasem mam ochotę na czystą kaszę jaglaną bez żadnych dodatków.

Taka kasza ma magiczne działanie.

Wzmacnia od środka.

Przywraca do równowagi.

Uspokaja żołądek.

Pieści skórę.

Kiedy wracam z dalekiej wyprawy przez trudne zakątki świata, gdzie się zmęczyłam, głodowałam, a czasem byłam zmuszona jeść to, czego nie lubię i co mi nie służy, zawsze zaczynam od kaszy jaglanej.

Zdarza się, że przez trzy dni jem tylko głównie kaszę jaglaną, bo mam na nią tak wielką ochotę.

I naprawdę porcja zdrowej, najlepiej ekologicznej kaszy jaglanej ugotowanej w niewielkiej ilości wody ze szczyptą soli (lub bez) fantastycznie czyści, naprawia, reguluje i przywraca wewnętrzną równowagę.

Opinie o ebooku Kasza jaglana - Beata Pawlikowska

Fragment ebooka Kasza jaglana - Beata Pawlikowska

Okładka

Strona tytułowa

Legenda o Żółtym Cesarzu

Uwielbiam!

W każdej postaci i o każdej porze dnia.

Czasem gotuję cztery łyżki kaszy jaglanej w niecałym kubku wody i zjadam jako przekąskę. Bez żadnych dodatków, bo jest tak smaczna sama w sobie.

Długo też myślałam, że jest to coś tradycyjnie polskiego z naszej dawnej słowiańskiej kuchni. Pewnie z lektur szkolnych zapamiętałam, że na dawnej polskiej wsi mogło brakować wielu przysmaków, ale jagły były zawsze. Czym były te „jagły”? Wtedy nie wiedziałam, ale uznałam, że z całą pewnością jest to polska specjalność.

Bardzo się zdziwiłam wiele lat później, kiedy odkryłam, że „jagły” to po prostu archaiczna nazwa kaszy jaglanej. Nie konkretnej potrawy, tylko po prostu łuskanego ziarna prosa.

Jeszcze bardziej zdumiałam się podczas przygotowywania audycji radiowej, kiedy natrafiłam na legendę o Żółtym Cesarzu i jego kronikarzu.

Żółty Cesarz był jednym z najsłynniejszych chińskich władców, który z boską mocą rządził od 2697 do 2597 roku, stworzył i podarował swoim ludziom wiele ogromnie przydatnych wynalazków.

Pewnego dnia wezwał do siebie wiernego kronikarza i historyka, który miał czworo oczu, żeby lepiej wszystko widzieć.

W imperium właściwie nie brakowało niczego, z wyjątkiem jednej rzeczy. Cesarz był niezadowolony z istniejącego sposobu przekazywania sobie pisemnych informacji. Zgodnie ze zwyczajem robiono supełki na sznurkach. Do odczytania tak zakodowanych informacji wszystko miało znaczenie – wielkość węzełka, sposób jego zawiązania, kolor i długość sznurka, i choć dotychczas ten system spełniał swoje zadanie, nadszedł czas na zmiany.

Żółty Cesarz wezwał do siebie historyka Cangjie, spojrzał mu w cztery oczy i polecił stworzenie nowego systemu pisma.

Cangjie ukłonił się i wyszedł.

Długo krążył po imperium w poszukiwaniu inspiracji, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Wyobraź sobie kogoś, kto nigdy wcześniej nie widział alfabetu. Nagle dostaje zadanie, żeby wymyślić nowe pismo. Ale jak?... Dotychczas wystarczał sznurek i węzełki. A teraz?...

Pewnego popołudnia Cangjie zobaczył na niebie feniksa. Ptak niósł coś w dziobie, ale niespodziewanie otworzył dziób, a przedmiot spadł na ziemię tuż obok stóp kronikarza. Spadł i zostawił dziwny ślad. Wydawało się, że jest podobny do śladów stóp jakiegoś zwierzęcia.

Kronikarz wezwał do siebie myśliwego.

– O tak! – odrzekł myśliwy bez wahania. – To jest ślad pixiu!

– Jesteś pewien? – zapytał kronikarz.

– Absolutnie! Tylko pixiu zostawia takie ślady!

Dodam, że obaj zapewne odetchnęli z ulgą, że dane im było spotkać ślad pixiu, a nie jego samego, ponieważ pixiu to dziewiąte dziecko smoka, które wygląda jak lew ze skrzydłami.

Wtedy kronikarza olśniło.

Uświadomił sobie, że istnieją znaki, które są zawsze jednoznacznie rozpoznawalne dla każdego, kto się z nimi zetknie.

Postanowił stworzyć zestaw graficznych symboli wszystkiego, co istnieje.

I tak powstał pisany język chiński.

I teraz to, co najważniejsze i co najbardziej poruszyło mnie podczas czytania tej historii.

Kiedy bogowie dowiedzieli się o pomyśle czterookiego kronikarza, zaczęli płakać, a ich łzy spadły na ziemię jako deszcz… kaszy jaglanej!!!

– Kaszy jaglanej??? – zdumiałam się. – Jak to? Czy niebo nie powinno raczej płakać ryżem w Chinach?

Owszem, ale dopiero później.

Bo pierwsza była kasza jaglana.

Zanim Chińczycy zaczęli jeść ryż, jedli kaszę jaglaną!

I tak odkryłam, to wcale nie jest nasz słowiański wynalazek.

Kasza jaglana pochodzi z Chin, gdzie rosła dziko dla tamtejszych myśliwych pierwszych rzemieślników epoki żelaza, czyli działo się to dawniej niż dwa i pół tysiąca lat temu. Proso było też znane w starożytnych Indiach i Korei.

Dla ówczesnych ludzi odkrycie kaszy jaglanej musiało być prawdziwym cudem. Tym bardziej że jest to roślina, która chętnie rośnie nawet w trudnych warunkach. Nawet tam, gdzie jest zbyt sucho, zbyt ciepło albo zbyt zimno i gdzie inne zboża ginęły.

Podobnie było w Afryce, gdzie rosły dziko miejscowe odmiany prosa, udomo­wione około 4500 r. p.n.e. Stamtąd proso trafiło później nad Nil, gdzie starożytni Egipcjanie robili z niego placki jaglane!

Proso jest jedną z najdawniej uprawianych roślin, ale musiało przewędrować daleką drogę, żeby z egzotycznych okolic dotrzeć wreszcie do Polski.

Filozofia pięciu przemian

Prawie wszystkie przepisy przygotowałam na bazie dawnej chińskiej filozofii pięciu przemian. To może brzmi skomplikowanie, ale jest bardzo proste.

Pory roku następują po sobie w określonej kolejności. W ludzkim organizmie jest tak samo. Poszczególne narządy wewnętrzne zależą od siebie i wzajemnie się wzmacniają. Gotowanie według filozofii pięciu przemian podąża za tym porządkiem.

W praktyce gotowanie zgodne z filozofią pięciu przemian polega na tym, żeby dodawać składniki w określonej kolejności. Tylko tyle.

Chodzi o to, żeby użyć produktów, które pobudzą w odpowiedniej kolejności wszystkie narządy wewnętrzne, dzięki czemu każdy z nich zostanie nakarmiony tym, czego najbardziej potrzebuje.

Jest pięć żywiołów odpowiadających pięciu porom roku:

D – Drzewo, wiosna

O – Ogień, lato

Z – Ziemia, późne lato

M – Metal, jesień

W – Woda, zima.

Każdy z tych żywiołów jest połączony z grupą narządów wewnętrznych:

D – Drzewo, wiosna – wątroba, woreczek żółciowy

O – Ogień, lato – serce, jelito cienkie, układ krążenia

Z – Ziemia, późne lato – śledziona, trzustka, żołądek

M – Metal, jesień – płuca, jelito grube

W – Woda, zima – nerki, pęcherz moczowy.

Każdy produkt, którego używasz do gotowania potrawy, należy do jednego z tych pięciu żywiołów. Tabele łatwo znajdziesz w internecie.

Każda rzecz służąca do zjedzenia w określony sposób działa na konkretne narządy wewnętrzne, samopoczucie i funkcjonowanie całego organizmu.

Na przykład pomarańcze ochładzają, a jednocześnie pobudzają i karmią wątrobę i woreczek żółciowy. Pomarańcze należą do smaku kwaśnego związanego z wiosną, podobnie jak truskawki, cytryny, maliny, pomidory czy nać pietruszki.

Kasza jaglana należy do żywiołu Ziemi. Harmonizuje, przy­wraca wewnętrzną równowagę i ma charakter neutralny.

Gotowanie według pięciu przemian polega na tym, żeby dodać składniki w określonej kolejności.

Dlatego zawsze najpierw dodaję kaszę jaglaną i ziemniak, a dopiero potem por lub listek laurowy. Bo dwa pierwsze należą do żywiołu Ziemi wspierającego żołądek i śledzionę, a listek laurowy i por to żywioł metalu powiązany z płucami i jelitem grubym. Żołądek jest przed jelitem, a nie odwrotnie. To logiczne.

Idealne danie to takie, do którego dodano choćby najmniejszy składnik z każdego żywiołu. Zobaczysz to w moich przepisach. Przy każdym składniku jest podany symbol żywiołu, do którego należy.

Można oczywiście wrzucić do garnka składniki w przypadkowej kolejności.

Myślę jednak, że jeśli spróbujesz zrobić to tak, jak napisałam, odkryjesz, że tak przygotowane jedzenie po prostu lepiej smakuje.

I to jest właściwie jedyny powód, dla którego wszystkie potrawy robię zgodnie z zasadą pięciu przemian i pięciu żywiołów. Tak jest po prostu bardziej smacznie. Poza tym mam wrażenie, że takie jedzenie jest bardziej harmonijne, więc karmi zarówno ciało, jak i duszę.

Smacznego!

Po prostu kasza

Uwielbiam!

Czasem mam ochotę na czystą kaszę jaglaną bez żadnych dodatków.

Taka kasza ma magiczne działanie.

Wzmacnia od środka.

Przywraca do równowagi.

Uspokaja żołądek.

Pieści skórę.

Kiedy wracam z dalekiej wyprawy przez trudne zakątki świata, gdzie się zmęczyłam, głodowałam, a czasem byłam zmuszona jeść to, czego nie lubię i co mi nie służy, zawsze zaczynam od kaszy jaglanej.

Zdarza się, że przez trzy dni jem głównie kaszę jaglaną, bo mam na nią tak wielką ochotę.

I naprawdę porcja zdrowej, najlepiej ekologicznej kaszy jaglanej ugotowanej w niewielkiej ilości wody ze szczyptą soli (lub bez) fantastycznie czyści, naprawia, reguluje i przywraca wewnętrzną równowagę.

PROPORCJE

4 łyżki kaszy

1 kubek gorącej wody

szczypta soli

To porcja idealna dla jednej osoby.

Najprostszy przepis

4 łyżki kaszy jaglanej

szczypta soli

Wlej do garnka ok. kubka gorącej wody, doprowadź do wrzenia.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną i sól.

Gotuj bez przykrycia na średnim ogniu[1] przez ok. 10 minut.

Zmniejsz ogień, przykryj garnek i gotuj jeszcze na małym płomyku[2] przez niecałe 10 minut aż kasza wchłonie wodę i zwiększy objętość.

Czas gotowania może być trochę inny w zależności od tego, jak duży płomień zrobisz pod garnkiem.

Generalnie chodzi o to, żeby najpierw obgotować kaszę, odparować prawie całą wodę, a potem dać kaszy czas na urośnięcie, spuchnięcie, wchłonięcie wody i osiągnięcie takiego stanu, kiedy jest spęczniała, pysznie żółta i prawie sucha.

Ja uwielbiam tak ugotowaną kaszę i zjadam ją bez żadnych dodatków.

Jeśli lubisz, możesz dodać na wierzch łyżeczkę miodu albo domowych konfitur.

To jest porcja w sam raz dla jednej osoby.

NAJPROSTSZE PRZEPISY

Kasza dyniowa

Dodatek świeżej dyni nada kaszy lekko słodkiej nuty, choć to wcale nie jest danie na deser.

Tak przyrządzoną kaszę możesz śmiało podać do gulaszu, soczewic i każdego innego obiadowego dania.

8 łyżek kaszy jaglanej

plasterek świeżej dyni

1 szczypta dobrej, nierafinowanej soli

listki świeżej natki pietruszki

Do garnka wlej dwa kubki gorącej wody, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną i szczyptę soli.

Dynię obierz, usuń nasiona, miąższ pokrój w kostkę, dodaj do garnka.

Gotuj na niedużym ogniu aż kasza wchłonie wodę, mieszając od czasu do czasu.

Podawaj ze świeżą natką pietruszki.

Kasza jaglana z tymiankiem i szczypiorkiem

4 łyżki kaszy jaglanej

1 szczypta dobrej, nierafinowanej soli

kilka łodyżek szczypiorku

listki świeżego tymianku

Do małego garnka wlej ok. kubka gorącej wody, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną i szczyptę soli.

Gotuj na niedużym ogniu aż kasza wchłonie wodę.

Podawaj ze świeżym szczypiorkiem i tymiankiem.

Kasza prażona z nasionami

4 łyżki kaszy jaglanej

1 garść nasion dyni

1 garść nasion słonecznika

1 garść sezamu

1 łyżka siemienia lnianego

1 szczypta soli

Prażona kasza wygląda i smakuje zupełnie inaczej niż gotowana.

Jest bardziej aromatyczna, orzechowa, sypka, a dodatek prażonych nasion dodaje jej chrupkości.

Można jej używać zarówno do głównych dań, jak i do deserów.

Jest też świetna sama w sobie, bez dodatków.

Rozgrzej suchą patelnię.

Wsyp kaszę, nasiona i sól.

Podpiekaj na średnim ogniu często mieszając aż zobaczysz, że kasza staje się złociście brązowa, a nasiona aromatycznie pachną.

Przesyp zawartość patelni do garnka, dolej kubek gorącej wody, wymieszaj.

Gotuj bez przykrycia na niewielkim ogniu jeszcze ok. 15 minut, aż kasza zwiększy objętość i wchłonie wodę.

Kasza z borówkami

4 łyżki kaszy jaglanej

1 szczypta dobrej, nierafinowanej soli

kubek świeżych borówek albo jagód

Do garnka wlej kubek gorącej wody, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną i szczyptę soli.

Gotuj na niedużym ogniu, aż kasza wchłonie wodę, mieszając od czasu do czasu.

Podawaj ze świeżymi borówkami.

Kasza z cukinią i kolendrą

8 łyżek kaszy jaglanej

pół niewielkiej cukinii

kilka gałązek świeżej kolendry

szczypta soli

Do garnka wlej 2 kubki gorącej wody, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną i szczyptę soli.

Cukinię umyj, chwyć ją pionowo i razem ze skórką zetrzyj na wiórki na tarce typu julienne.

Chodzi o to, żeby ścierać cukinię na jej dłuższym boku – żeby uzyskać długie wiórki.

Zetrzyj tylko jej zewnętrzną część, grubości około 0,5–1 centymetra, znajdującą się dookoła miękkiego miąższu z pestkami. Miąższ wyrzuć.

Jeśli nie masz tarki julienne, możesz zetrzeć cukinię na zwykłej tarce na grubych oczkach.

Dodaj wiórki cukinii do garnka, zamieszaj.

Gotuj na średnim, a potem małym ogniu przez ok. 10–15 minut, aż kasza zwiększy objętość i wchłonie wodę.

Podawaj ze świeżą, posiekaną kolendrą.

Kasza z czerwoną fasolą

W Ameryce Środkowej bardzo popularny jest ryż wymieszany z czarną albo czerwoną fasolą. Zajadałam się nim w Kostaryce, Nikaragui i na Kubie.

Postanowiłam spróbować czy fasola równie dobrze pasuje do kaszy jaglanej i okazało się, że tak!

Lekka, neutralna kasza zyskuje dzięki temu dodatkowy smak i wielką porcję białka.

Jedynym utrudnieniem może być fakt, że kaszę trzeba poprzedniego wieczoru zalać zimną wodą i zostawić do rana, żeby się namoczyła.

8 łyżek kaszy jaglanej

4 łyżki suszonej czerwonej fasoli

1 szczypta dobrej, nierafinowanej soli

listki świeżej natki pietruszki

Do garnka wlej dwa kubki gorącej wody, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną i szczyptę soli.

Dodaj opłukaną, odsączoną fasolę.

Gotuj na niedużym ogniu aż kasza wchłonie wodę, mieszając od czasu do czasu.

Możesz też zrobić inaczej.

Namoczoną fasolę opłucz, odsącz z wody.

Przełóż ją do garnka, zalej niewielką ilością wrzątku, dodaj szczyptę soli i ugotuj do miękkości (ok. 15 minut).

Tak ugotowaną fasolę możesz dodać do sałatki albo do zupy.

Możesz też dodać ją pod koniec gotowania do kaszy jaglanej.

Kasza z dynią i jarmużem

8 łyżek kaszy jaglanej

mały kawałek świeżej dyni

1 liść świeżego jarmużu

1 szczypta dobrej, nierafinowanej soli

świeża kolendra

Do garnka wlej dwa kubki gorącej wody, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną i szczyptę soli.

Liść jarmużu opłucz, porwij palcami na mniejsze kawałki, dodaj do garnka, wymieszaj.

Dynię obierz ze skórki, wyjmij pestki, miąższ pokrój w kostkę, dodaj do garnka, wymieszaj.

Gotuj na niedużym ogniu aż kasza wchłonie wodę, mieszając od czasu do czasu.

Podawaj ze świeżą kolendrą.

Kasza z prażonymi nasionami

4 łyżki kaszy jaglanej

szczypta soli

garść nasion słonecznika

garść nasion dyni

garść sezamu

pół garści siemienia lnianego

pół łyżeczki dobrej, nierafinowanej soli morskiej

Do garnka wlej kubek gorącej wody, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną i szczyptę soli.

Zamieszaj, gotuj na średnim, a potem małym ogniu przez ok. 10–15 minut, aż kasza zwiększy objętość i wchłonie wodę.

Suchą patelnię rozgrzej.

Wsyp na nią nasiona, dodaj sól i praż na suchej patelni, często mieszając, żeby nasiona opiekły się ze wszystkich stron. Wystarczy pięć minut – poczujesz, że nasiona zaczynają mocniej pachnieć, sezam robi się złoty, a siemię lniane wyskakuje z patelni.

Gorącą kaszę przełóż do miseczki, posyp świeżo prażonymi nasionami.

Często jadam to na śniadanie.

To jest pyszne!

Tercet egzotyczny

A gdyby tak połączyć smak polski, inkaski i aztecki?

Quinoa pochodzi z górskich okolic Ameryki Południowej. Zawiera tak dużo białka, witamin i pierwiastków (m.in. żelazo, cynk, magnez, fosfor, mangan), że codziennie jedli ją inkascy wojownicy.

Amarantus był ulubionym pożywieniem Azteków. Robiono z niego dania, napoje i desery. Zawiera dużo białka, błonnika, pierwiastków (m.in. mangan, magnez, żelazo, selen) i witamin.

2 łyżki kaszy jaglanej

2 łyżki kaszy quinoa

1 łyżeczka amarantusa

1 szczypta soli

Do garnka wlej mniej więcej kubek gorącej wody, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę quinoa, opłukaną kaszę jaglaną i amarantus, wymieszaj.

Dodaj szczyptę soli.

Gotuj na niedużym ogniu aż kasze powiększą objętość i wchłoną wodę, mieszając od czasu do czasu.

Tak przygotowaną kaszę możesz podawać do obiadu albo zjeść jako lekką i bardzo wzmacniającą przekąskę z dodatkiem prażonego sezamu albo ulubionych owoców.

Najprostsza jaglanka z bakaliami

4 łyżki kaszy jaglanej

2 orzechy brazylijskie

1 suszona figa

1 łyżka ciemnych rodzynek

10 połówek orzechów pekan

szczypta soli

Do małego garnka wlej kubek gorącej wody, dodaj szczyptę soli, zagotuj.

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną, zamieszaj.

Orzechy brazylijskie i figę pokrój w plasterki, orzechy pekan z grubsza posiekaj nożem. Dodaj bakalie do garnka, zamieszaj.

Gotuj na średnim ogniu (ja używam elektrycznej płyty i gotuję kaszę bez przykrycia na płomieniu nr 3) przez ok. 10–15 minut – chodzi o to, żeby odparować wodę.

Kiedy woda odparuje, zmniejsz płomień do minimum, nałóż na garnek przykrywkę i trzymaj jeszcze przez chwilę w cieple, żeby kasza „dojrzała”.

[1] U mnie na elektrycznej płycie to jest płomień o natężeniu 5.5 lub 6.

[2] U mnie na elektrycznej płycie – płomień nr 3.

Strona redakcyjna

Od Autorki: Lubię przecinki. Daję im artystyczną wolność, nieskrępowaną schematem. Przecinek mówi czasem więcej niż słowo, zatrzymuje myśl, oddziela znaczenia, a czasem nadaje im nowy sens. Także wtedy kiedy znika.

I dlatego przecinki w tej książce są postawione i zniknięte zgodnie z artystyczną wolnością, wbrew zaleceniom korekty i na moją odpowiedzialność.

Copyright for the Polish Edition © 2016 Edipresse Polska SA

Copyright for the text, photos and recipes

© 2016 Beata Pawlikowska

Edipresse Polska SA

ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa

Dyrektor ds. książek: Iga Rembiszewska

Redaktor inicjujący: Natalia Gowin

Produkcja: Klaudia Lis

Marketing i promocja: Renata Bogiel-Mikołajczyk

Digital i projekty specjalne: Katarzyna Domańska

Dystrybucja i sprzedaż: Izabela Łazicka (tel. 22 584 23 51), Beata Trochonowicz (tel. 22 584 25 73), Andrzej Kosiński (tel. 22 584 24 43)

Tekst, zdjęcia i przepisy: Beata Pawlikowska

Projekt okładki: Beata Pawlikowska i Maciej Szymanowicz

Opracowanie graficzne: Beata Pawlikowska i Maciej Szymanowicz

DTP: Maciej Szymanowicz

Dodatkowe ilustracje w tle z agencji Shutterstock: str. 2, 8, 11, 12-13, 15-18, 21, 26, 29, 36, 45, 59, 66, 74, 80-91, 84-85, 99, 106, , 111, 118-119, 128-129, 137, 139, 141, 145, 149, 152-153, 164, 166, 171, 178, 182, 188, 191, 200, 228, 229, 230, 238, 240, 243, 246, 252, 256, 260, 262, 266, 268, 276, 291, 294, 300-301, 304, 306-307, 309, 311, 313, 316-317, 319, 322, 335

Biuro Obsługi Klienta

www.hitsalonik.pl

mail: bok@edipresse.pl

tel.: 22 584 22 22

(pon.–pt. w godz. 8:00-17:00)

www.facebook.com/edipresseksiazki

Druk i oprawa: Białostockie Zakłady Graficzne S.A.

ISBN: 978-83-7945-502-7

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kodowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych w całości lub w części tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.