Kaprys - Alfred de Musset - ebook

Kaprys ebook

Alfred de Musset

0,0
20,00 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.
Dowiedz się więcej.
Opis

Kiedy po niepowodzeniu Nocy weneckiej Musset zrezygnował z wystawiania kolejnych dramatów i następne swoje sztuki pisał z przeznaczeniem tylko do czytania, nie spodziewał się zapewne, że jedna z nich, zapoczątkuje triumfalny powrót jego twórczości na sceny Francji i całej Europy.

Po roku małżeństwa Henryk de Chavigny przestaje cenić miłość żony, zaczyna ją zaniedbywać i angażuje się we flirt. Jego wrażliwa młoda żona Matylda próbuje odzyskać miłość męża, w tajemnicy przygotowując dla niego niespodziankę: własnoręcznie wykonaną sakiewkę. Kiedy dowiaduje się, że Henryk niedawno otrzymał już sakiewkę od kogoś innego, zwierza się ze zmartwień swojej przyjaciółce, błyskotliwej pani de Lery. Doświadczona w postępowaniu z mężczyznami pani de Lery postanawia dać lekcję niestałemu małżonkowi i przywrócić go żonie.

Książkę polecają Wolne Lektury — najpopularniejsza biblioteka on-line.

Alfred de Musset
Kaprys
tłum. Tadeusz Boy-Żeleński
Epoka: Romantyzm Rodzaj: Dramat Gatunek: Komedia

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 44

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Alfred de Musset

Kaprys

tłum. Tadeusz Boy-Żeleński

Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, jest dostępna on-line na stronie wolnelektury.pl.

Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Nowoczesna Polska.

ISBN-978-83-288-3564-1

Kaprys

Komedia w jednym akcie, drukowana w r. 1837, wystawiona w r. 1847

OSOBY:
Pan de ChavignyMatyldaPani de Léry
Rzecz dzieje się w sypialnym pokoju Matyldy.

SCENA PIERWSZA

Matylda, sama, robi szydełkiem.

MATYLDA

Jeszcze jedno oczko i skończyłam!

dzwoni; wchodzi służący

Czy był kto od Janisseta?

SŁUŻĄCY

Nie, proszę pani; jeszcze nie.

MATYLDA

To nieznośne; proszę jeszcze raz posłać; prędko.

Służący wychodzi

Trzeba mi było wziąć pierwsze, jakie były; jest ósma; ubiera się; jestem pewna, że przyjdzie tu, zanim wszystko będzie gotowe. Znowu dzień opóźnienia.

wstaje

Robić po kryjomu sakiewkę dla własnego męża, to uchodziłoby w oczach wielu osób za więcej niż romantyczne. Po roku małżeństwa! Co by o tym, na przykład, powiedziała pani de Léry, gdyby wiedziała? A on sam, co pomyśli? Ba! będzie się może śmiał z tajemnicy, ale nie z podarku. Po co ta tajemnica, w istocie? Nie wiem; mam uczucie, że przy nim nie pracowałabym z takim zapałem; wyglądałoby to jakbym mówiła: „Patrz, jak myślę o tobie”; trąciłoby to wyrzutem; natomiast gdy mu pokażę moją robótkę po ukończeniu, to on sobie powie, że myślałam o nim.

SŁUŻĄCY

wraca

Przyniesiono to dla jaśnie pani od jubilera.

Oddaje Matyldzie małą paczkę.

MATYLDA

Nareszcie!

siada

Kiedy pan de Chavigny przyjdzie, proszę mi dać znać.

Służący wychodzi

A teraz, droga sakiewko, wystroimy cię ostatecznie. Czy ci będzie do twarzy z tymi gałeczkami? Nieźle. Jak cię też przyjmą teraz? Czy opowiesz, z jaką przyjemnością pracowałam nad tobą, jak bardzo się troszczyłam o twoją osóbkę? Nie spodziewają się ciebie, moja panienko. Nie chciałam cię pokazać inaczej niż w pełnym blasku. Czy dostaniesz całusa za swoje trudy?

całuje sakiewkę i urywa

Biedna mała! nie wartaś wiele; nie danoby za ciebie ani dwóch ludwików1. Czym się dzieje2, iż tak mi smutno jakoś rozstawać się z tobą? Czyż nie zaczęłam cię po to, aby cię skończyć możliwie najprędzej? Ach! zaczynałam cię weselej, niż skończyłam. A dopiero dwa tygodnie upłynęło od tego czasu; dwa tygodnie tylko, czy podobna? Nie, nie więcej; i ile rzeczy w tych dwóch tygodniach! Czy nie za późno przybywamy, maleńka?... Skąd takie myśli? Ktoś idzie, zdaje mi się; to on; kocha mnie jeszcze.

SŁUŻĄCY

wchodzi

Pan hrabia, proszę pani.

MATYLDA

Ach, Boże! przyszyłam tylko jedną gałeczkę, a zapomniałam drugiej. O ja niemądra! Znowuż nie będę mogła dać mu jej dziś! Niech zaczeka chwilę, minutę, w salonie; prędko, zanim wejdzie...

SŁUŻĄCY

Pan hrabia.

Wychodzi. Matylda chowa sakiewkę.

SCENA DRUGA

Matylda, Chavigny.

CHAVIGNY

Dobry wieczór, kochanie; czy przeszkadzam?

Siada.

MATYLDA

Mnie, Henryku? Cóż za pytanie!

CHAVIGNY

Wyglądasz zmieszana3, jakby czymś zajęta... Zapominam zawsze, wchodząc do ciebie, że jestem twoim mężem, i za szybko otwieram drzwi.

MATYLDA

To, co mówisz, jest nieco złośliwe; ale ponieważ jest i bardzo miłe, uściskam cię i tak.

ściska go

Czymże tedy4 wydaje się panu, że jesteś, kiedy zapominasz, że jesteś moim mężem?

CHAVIGNY

Twoim kochankiem, ślicznotko; czy się mylę?

MATYLDA

Kochankiem i przyjacielem, nie mylisz się.

na stronie

Mam ochotę dać mu sakiewkę tak jak jest.

CHAVIGNY

Co ty masz za suknię? Nie wychodzisz wieczór?

MATYLDA

Nie, chciałam... Spodziewałam się, że może...

CHAVIGNY

Spodziewałaś się?... Cóż takiego?

MATYLDA

Idziesz na bal? Wyglądasz wspaniale.

CHAVIGNY

Nie bardzo; nie wiem, czy to moja wina, czy krawca, ale nie mam już tej figury, co dawniej, w mundurze.

MATYLDA

Wietrzniku5! nie myślisz o mnie, przeglądając się w tym lustrze.

CHAVIGNY

Ba! a o kim? Czyż idę na bal po to, aby tańczyć? Przysięgam ci, że to męka i że wlokę się, sam nie wiedząc, po co.

MATYLDA

A więc zostań, błagam cię. Będziemy sami i powiem ci...

CHAVIGNY

Zdaje się, że twój zegar spieszy; nie może być tak późno.

MATYLDA

Nie idzie się na bal o tej porze, co bądź by mówił zegar. Ledwo wstaliśmy od stołu.

CHAVIGNY

Kazałem zaprząc; mam przedtem wizytę.

MATYLDA

A! to co innego. Nie... nie wiedziałam... sądziłam...

CHAVIGNY

Co takiego?

MATYLDA

Przypuszczałam... z tego co mówiłeś... Ale zegar idzie dobrze; dopiero ósma. Daruj mi jeszcze chwilkę. Chciałam ci zrobić małą niespodziankę.

CHAVIGNY

wstając

Wiesz, moja droga, że zostawiam ci swobodę i że wychodzisz z domu, kiedy ci się podoba. Sprawiedliwość wymaga, aby to było wzajemne. Jaką niespodziankę chciałaś mi zrobić?

MATYLDA

Nic; wszak nie mówiłam nic o niespodziance...

CHAVIGNY

Przesłyszałem się tedy; zdawało mi się. Czy masz tu te walce Straussa6? Pożycz mi, jeśli ci niepotrzebne.

MATYLDA

Proszę cię; chcesz zaraz?

CHAVIGNY

Owszem, jeżeli pozwolisz. Proszono mnie o nie na parę dni. Dłużej nie będę cię ich pozbawiał.

MATYLDA

Czy to dla pani de Blainville?

CHAVIGNY

biorąc nuty

Co takiego? Wspomniałaś coś o pani de Blainville?

MATYLDA

Ja! nie. Nic o niej nie mówiłam.

CHAVIGNY

O, tym razem dobrze słyszałem.

siada

Co mówisz o pani de Blainville?

MATYLDA

Myślałam, że te walce są dla niej.

CHAVIGNY

A czemu tak myślałaś?

MATYLDA

Bo... bo je lubi.