Kapitel - Adam Kadmon - ebook
lub
Opis


Kapitel” Adama Kadmona to kolejny tomik znanego blogera, felietonisty i publicysty, który to rzeczownik ma dla autora czysto symboliczne znaczenie.

Prezentowany zbiór tekstów rodził się przy okazji realizacji z dawna planowanego projektu, jednak tomik rozrósł się tak bardzo, że powstał osobno. O czym autor pisze i dla jakiej przyczyny? Nie potrafi odpowiedzieć na te pytania. Być może istotne znaczenie miał tu epizod – spotkanie i konwersacja z poetką Ludmiłą Janusewicz z Koszalina. Pisał od zawsze, głównie szufladkowo. Publikował w lokalnej prasie środkowopomorskiej, w " Profilach Kultury ", w „Literach " gdańskich, w Polskim Radio Koszalin, w młodości w "Radarze". Łączy elementy liryki z zacięciem społeczno - politycznym. Gdy wypowiada się o konkretach... Ceni sobie filozofię umiaru, więc - stonowany stoicyzm. Zauroczony poezją angielską XX stulecia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 38


Wydawnictwo Psychoskok Konin 2016

Adam Kadmon „Kapitel”

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016 Copyright © by Adam Kadmon, 2016

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Korekta:Marlena Rumak

Skład: Maja Arsić

Projekt okładki: Maja Arsić

Zdjęcie na okładce: © Studio Perfect Photo Catch

Anna & Dawid Czerepkow, Koszalin

ISBN: 978-83-7900-600-7

Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:wydawnictwo@psychoskok.pl

Od Autora

Przemiłe, szlachetne Panie, Panowie

o sercach i umysłach otwartych.

Trafia w Wasze dłonie mój kolejny tomik, zdaje się, że trzeci. Serdecznie polecam tę rzecz Czytelniczej uwadze i wrażliwo­ści, świadom okoliczności jej powstawania. Prezentowany zbiór tekstów rodził się przy okazji realizacji z dawna planowanego projektu, do którego w finale miał być odrębnie dołączony, jak to bywało u mnie dotąd. Ale się rozrósł! Musiałem KAPITEL opublikować osobno, pracując nadal nad wspomnianym pro­jektem. Oczywiście, objawił się problem z określeniem tego co piszę i dla jakiej przyczyny. Powodu nie znam. Być może istotne znaczenie miał tu epizod - spotkanie i konwersacja z poetką Ludmiłą Janusewicz z Koszalina. Kimś istotnym na kulturalnej mapie Pomorza Zachodniego.

Ktoś znając moją fascynację Różewiczem i Grochowiakiem, nazwie mnie turpistą, z przedrostkiem neo lub soft. I to jest nie­ważne, gdy się wie, że najwyższą atencją otaczam Zbigniewa Herberta. Jasne, że poetę, oczywista, że Jego dzieło.

Użyty w tytule rzeczownik KAPITEL, ma dla mnie czysto sym­boliczne znaczenie.

Życzę Szanownym wszystkiego najlepszego i satysfakcjonu­jącej lektury, oby nie ostatniej.

A. Kadmon

Dolina Parsęty w Ziemi Szczecineckiej

Ogłoszenia dość drobne

* * * *

Poszukiwane jest szczęście.

Osobiste, zresztą.

Za trafne wskazanie szczęścia pobytu

szczęsnego jestem w stanie zapłacić

każdą cenę rynkową – nie więcej.

W rozrzutności wypada mieć wszak

rozsądek, więc kupiecki umiar.

* * * *

Utracono kapitel wieńczący główną

kolumnę świątyni mądrości.

Bez niego runie budowla, obróci się

w proch, pył, niefortunną sromotę.

Szlachetny znalazco,

ten istotny fragment dzisiejszego

antyku Narodowi oddaj.

Na specjalną wdzięczność nie licz.

Jednak.

* * * *

Poszukuję miłości ostatniej,

spełniającej specjalne warunki:

ma być cicha, spokojna, nie wadzić

nikomu, służąc samej końcówce

niespokojnego poety żywota.

Modlitwa o tron

Panie, który w łaskawości swojej

raczyłeś polskiemu orłu przywrócić koronę,

uczyń jeszcze jeden, dla Ciebie niewielki

krok dalej.

Po królewskim wieńcu, na rzeczy wieczną

pamięć, obdaruj nas prawdziwym tronem,

abyśmy wszyscy ludzie dobrej woli

mając w rocznicowej obchodów tradycji

Wielką Konstytucję, poprzez chwałę jej

zarówno, jak i dzieła nikczemny upadek,

za przyczyną podłości i zdrady pospołu,

jutro złączyli się w jedno pod Wysokim

Sztandarem. Nie dla przeszłości.

Dla jutra serdecznie doświadczonej Dziedziny.

Ojczyzny naszych przyszłych pokoleń

– Chryste nam dopomóż!

Wiosna

jak zwykle wstać rano

kawę wrzątkiem parzyć

papierosa odpalić

zaciągnąć

się dymem

w okno popatrzeć a za nim

mirabelka kwitnie

za nią strużka wczorajszego

oparu z ogniska

tli się płomień

tli się płomień

tli się płomień w pobliżu pulsując

wyjść w przedsień

drzwi uchylając na wszystkie

przypadki

rozewrzeć ramiona szeroko

najszczerzej

zaśpiewać z duszy serca dając

śpiewać innym

Plus kotlet schabowy

Trza pozyskać mięsko. Żaden ochłap. Świeże.

Jasne w strukturze, lekko przerośnięte.

Na jego już widok, zaskwierczy fantazja;

cuda, panie, cuda - z patelni - na talerz.

Pierwej: panierka. Jajko, czemu tylko

jedno, należy roztrzepać. Popatrz -

jajo też zygota, cokolwiek by nie rzec.

Dodajemy z bułką mąkę i mieszamy razem,

tak, aby masa, powstała dość gęsta.

Procesu nie cofniesz, nic się nie ulęgnie.

Na oddzielnym statku daj ser żółty, starty

do otaczania kotletów. Zaiste, to ważny

element sztuki kulinarnej, jak każą drapieżcy.

Schab w plastrach zbijamy do skutku, jeżeli

gładko ma przejść - a solą, a pieprzem.

Tak stoi w recepcie; żadnych odstępstw

nie ma. Zwłaszcza, gdy wykwintnie powinien

podniebienie głaskać. Twoje, moje, nasze.

O, matko drapieżna, ślinka już nam wzbiera?

Miej czyste łapy, nie tańcz z naczyniami

i smaż na oleju, chociaż

znawcy nakażą postąpić inaczej.

Lecz to są mistrze wprost - z najwyższej półki.

Taki powie: mięsko świńskie, to jest

wieprzowina. Na wieprzka smalcu kotlety poczynaj.

Inaczej się nie da. Wbij sobie do łba, jako wbijasz

jajko. Inaczej nie warto. Albowiem nie danie

lecz ersatz smaku powstanie. Koniec rymowania,

początek starania... Więc módl się, pracuj.

Smaż na złocisty kolor, plaster ananasa

złóż zwinnie na środek i żółtym syp serem,

jasne, że z umiarem a nie jak pociesznie

leci tekstem pamiętnym

w menuecie pseudo - Młynarskiego. Nie przymierzając.

Epilog dzieła w dochówce rozgrzanej do setki,

na minut wyczucie, aby serek spłynął.

Podawaj z czym chcesz, nawet z kartofla

bulwami, pamiętając o tym ,że pokarmowy

łańcuch, nie kończy się z nami.

Smacznego, wszyscy obrońcy - życia poczętego.

........................

Epopeja żarcia. Wielowątkowa rzecz spisana

na tysiące tomów. Pieśni stołu obok erotycznych

liryk. Kult mlaskania, ssania, menu - na niewiarygodne

multum sposobów, czy nie znak jest od

Najwyższego, że smak, zapach, ofiary krwiste,

arcydzieła stołu, byłyby niczym bez łaknienia oczu,

bez Jego woli. Czyli - Opatrzność najpierwszym

smakoszem?