Wydawca: E-bookowo Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 154 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Jeszcze się spotkamy - Iwona Sobolewska

Książka "Jeszcze się spotkamy", tak jak poprzednie, to historia o nastolatkach. Główna bohaterka Hania - od lat utrzymuje kontakt listowny ze swoim przyjacielem - Gabrielem. Wspólnie rozwiązują problemy, płaczą i śmieją się. Jest między nimi szczególna nić porozumienia. Akcja rozpoczyna się w momencie wielkiego zafascynowania Hani starszym kolegą z liceum, którego ona ma zamiar lepiej poznać. Dziewczyna wpada na nietypowy pomysł, a w jego realizacji pomaga jej przyjaciółka z mieszkania obok - Laura. Wszystko idzie dobrze do czasu, kiedy pojawiają się wątpliwości. Czy Rafał rzeczywiście jest tym, kogo potrzebuje Hania? Kolejne komplikacje dołączają  wraz z przyjazdem Gabriela. Wszystkim na myśl nasuwa się pytanie: czy tych dwoje może łączyć tylko przyjaźń?

Opinie o ebooku Jeszcze się spotkamy - Iwona Sobolewska

Fragment ebooka Jeszcze się spotkamy - Iwona Sobolewska

Iwona Sobolewska

Jeszcze się spotkamy

© Copyright by Iwona Sobolewska & e-bookowo

Projekt okładki: e-bookowo. Zdjęcia na okładce: chroma stock

ISBN 978-83-7859-132-0

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl

Kontakt:wydawnictwo@e-bookowo.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione.

„zawsze

musi być ktoś

         najważniejszy

         jedyny

         konieczny

bez którego życie

        traci sens

do którego

powraca się ciągle

nawet z najdalszych zakątków ziemi

do którego wraca się

        jak do dzieciństwa

żeby odzyskiwać nadzieję

i wierzyć

        nawet w niemożliwe

bez którego pogoda

       staje się niepogodą

a radość

       umiera przed czasem

musi być człowiek

ważny jak

Marzymy o tym, czego nie mamy

*

9 I 2011

Hej:)

Gdybyś tu był, wiedziałbyś jak się czuję. Znowu jestem rozkojarzona, a to wszystko przez niego. Nie rozumiem czy wy faceci naprawdę jesteście aż tak nierozgarnięci? Przecież dziewczynie nie wystarczy posłany uśmieszek. Nie łaska podejść i cokolwiek powiedzieć? Wiem, co powiesz jak zwykle przesadzam. Może i tak.

W związku z Twoją piękną Pauliną powinnam powiedzieć „a nie mówiłam”. Wiedziałam, że to się nie może udać. Nie chodzi o ciebie, tylko o nią. Jej styl bycia był zbyt przewidywalny. Znów to samo gadam na nią, a w Rafale nie potrafię tego dostrzec. Póki, co to jest silniejsze ode mnie. Zresztą sam dobrze wiesz. W końcu to nie pierwszy raz, przejdzie mi prawda? A ty pomożesz mi się pozbierać. Ach. Moja samolubność nie zna granic.

Pomijając ten drobny szczegół, o którym piszę Ci po raz kolejny, musisz wiedzieć, że znowu zawaliłam polski. Nie wiem, nie radzę sobie z interpretacjami wierszy, z pisaniem wypracowań. Niedługo kończy się semestr. Boję się, że Metafora mnie zagrozi, a wtedy już na pewno nie wybrnę. Zresztą wiesz jak jest. Należę do jej czarnej listy. Czy kiedykolwiek to się zmieni? Tak, jak zacznę być grzeczna.

Wiesz, co? Właśnie wpadłam na genialny pomysł. Wiem, że nie jestem jakąś tam pięknością, ale skoro nie podobam mu się taka, jaka jestem to się spaskudzę. I nie, nie pytaj mnie teraz czy dobrze się czuję. Słyszałam ostatnio, że szukał korepetycji z chemii. Jestem dobra. To jedyny przedmiot, który mi łatwo przychodzi. Zgłoszę się na ochotnika. Laura na pewno mi pomoże. W końcu „moda” to jej drugie imię. Nie znajdziesz drugiej takiej stylistki jak ona i jeśli ta dziewczyna nie zrobi kariery to znaczy, że talent przestał być w tym kraju dostrzegany.

Przepraszam cię, ale muszę już kończyć słyszę, że bracia robią kolację. To może się źle skończyć. Jak zwykle czekam na odpowiedź i solidną reprymendę.

H.

Odłożyłam pióro i wsunęłam list do fioletowej koperty. Od pięciu lat utrzymywałam w ten sposób kontakt z Gabrielem. Moim najlepszym przyjacielem. Znaliśmy się od dziecka, razem dorastaliśmy. Zawsze myślałam, że razem z nim rozpocznę gimnazjum i szkołę średnią. Stało się inaczej. Po skończeniu podstawówki wyprowadził się na drugi koniec Polski. Od tego czasu go nie widziałam. To dziwne prawda? W końcu są wakacje, ferie, ale nigdy nie było okazji. Zawsze gdzieś po drodze mijaliśmy się, nie mogąc spotkać i tak zleciał czas. Pamiętam go jako rudowłosego chłopca z błękitnymi oczami o stalowym tonie. Od czwartej klasy nosił jeszcze aparat dentystyczny. Był dosyć okrągłym dzieckiem, ale nigdy mi to nie przeszkadzało. Jego osobowość zawsze mnie inspirowała i zachwycała. Miał w sobie tyle energii. Zawsze potrafił wybawić mnie z opresji. Uwielbiałam z nim rozmawiać, dlatego nadal to robię. Wspólnie przeżywamy kryzysy miłosne, zarówno moje jak i jego. To ciężka sprawa, ale dzięki Gabrielowi zbieram się po upadkach. Może to głupie, ale wybraliśmy normalne listy jako środek porozumiewania się. Maile nie cieszą tak bardzo, a sms-y powszednieją. W listach jest jednak coś szczególnego. Piszemy ich po kilka dziennie i na koniec tygodnia wysyłamy. Czasem po prostu nie wyrabiam, żeby na nie wszystkie odpisać.

Weszłam do kuchni. Moi trzynastoletni bracia cudowali przy kuchence. Są identyczni, jak to bliźniaki. Ich charaktery jednakże to dwie zupełnie różne historie. Filip to dusza romantyka, Artur to typowy buntownik. Są inteligentni, jeden bardziej w stronę przedmiotów humanistycznych, drugi to ścisło wiec. Są okropnie denerwujący, jak to młodsi bracia. Mniej więcej jednego wzrostu, różnica może jednego centymetra, ciemne brązowe oczy, blond włosy, teraz różni ich także fryzura, Artur ma krótkie włosy zawsze postawione na żel, Filip ostatnio się zapuścił i ma na głowie galimatias. Jednak gdyby ich ubrać tak samo i ostrzyc, dla postronnego obserwatora są nie do odróżnienia.

– Błagam znów to samo? Ile razy mam wam mówić, że frytki wsypujecie na blachę i do piekarnika, a nie z całym opakowaniem – powiedziałam zdenerwowana poczynaniami rodzeństwa.

– Przynudzasz – odgryzł się Artur i zastosował się do moich poleceń. Oczywiście jak tak to im źle, ale kiedy trzeba się najeść to są pierwsi. Spojrzałam na niego zirytowana i wyszłam. Mieszkamy w bloku na czwartym piętrze, mimo tego metraż jest wystarczający. Dwa małe pokoje plus salon, łazienka, kuchnia i równie mała jak pokoje, sypialnia rodziców. Wszyscy spokojnie się mieścimy, choć często rano chłopcy musza czekać pod drzwiami dobre pół godziny zanim się przygotuję do szkoły. Niestety pech to pech, kto lubi długo spać, ten potem czeka. W zeszłym roku robiliśmy gruntowny remont we wszystkich pomieszczeniach, należało odświeżyć kolor na ścianach, wymienić meble. Pokój chłopców z trzech stron pomalowano na brązowo, czwartą część na jasny beż tak by go trochę rozjaśnić. Limbowe łóżko doskonale odbija się na czekoladowym tle. Poza tym kilka mebli i wszechobecne rzeczy chłopców. Ubrania, książki, komiksy, gry, plakaty, buty, wszystko cokolwiek było w szafkach i akurat w tym tygodniu było im potrzebne. Jeśli chodzi o mój pokój. No cóż, lubię go. W końcu osobiście go projektowałam. We wnęce idealnie dopasowana biała szafa z biurkiem i półokrągłymi półkami, wszystko razem połączone w jedną całość. Na ścianie przy drzwiach również białe łóżko, przypominające trochę skrzynię, a na nim dużo różnej wielkości poduszek w kwiatowe wzory w odcieniach szarości. Naprzeciwko niski czarny stoliczek z dwoma równie niskimi krzesełkami, a na ściany rzucony żakardowy amarant.

– Idę do Laury! – krzyknęłam wychodząc z pokoju i kierując w stronę wyjścia.

– Hania? – odezwała się mama. Stanęłam w półobrocie.

– Tak?

– Tylko nie uśnij tam znowu – powiedziała pogodnie.

– Postaram się – odpowiedziałam i wyszłam. Laura mieszka dokładnie naprzeciwko mnie. Często zdarza się tak, że siedzę u niej do późna i w pewnym momencie zasypiam. To niby żaden problem, bo do siebie mamy dwa kroki, ale wypadałoby, chociaż co drugą noc spędzić we własnym łóżku. Zapukałam ładnie do drzwi, mimo że zwykle wchodzę jak do siebie.

– Hania? A czemu ty pukasz dziecko? – przywitał mnie wysoki brunet jak zwykle z serdecznym uśmiechem na twarzy. To oczywiście ojciec Laury. Jest mechanikiem samochodowym. Nie ma takiej usterki, której by nie zdołał naprawić.

– Dobry wieczór – odparłam i weszłam do środka. Z pokoju od razu wyskoczyła rudowłosa dziewczyna w równiutkiej grzywce i prostych, długich włosach związanych w kucyk – Mam nowy pomysł – powiedziałam bez wstępnych ceregieli.

– Pomysł w związku z czym? – spytała nie do końca orientując się w moim świecie.

– Nie, z czym, tylko, z kim. I tym kimś jest… – zaczęłam szybko.

– Okej, okej wiem Rafał – przerwała mi bez większych emocji. Już przyzwyczaiła się do mojego zachowania. – Myślisz, że tym razem to wypali?

– No tak, ty to potrafisz mi dopingować – powiedziałam ironicznie. Wystawiła mi język i czekała na dalszy ciąg. – Słuchaj, piszę list do Gabriela i nagle mnie olśniło. Rafał potrzebuje korków z chemii tak? – spytałam retorycznie. – W takim razie oto jego nowa nauczycielka – dokończyłam pokazując na siebie. – Tylko teraz mam do ciebie dwie sprawy.

– Tyle to wiem, najlepiej trzeba było od tego zacząć – mówiła.

– Pogadasz z nim i powiesz mu, że znasz dziewczynę, która mu pomoże i tak dalej. To jedno. A drugie… chce, żebyś mnie ucharakteryzowała… – dokończyłam niepewnie.

– Co? Hanka, co ci znowu chodzi po tej główce? – zdziwiła się.

– Oj, no bo ja nie chcę, żeby on wiedział, że ja to ja. Zrób ze mnie taką sierotkę, coś jak serialowe brzydule – wyjaśniłam.

– Wiesz, że to nie jest takie proste. Przecież niemożliwe, żeby się nie zorientował. Chociaż w sumie… – zawahała się.

– Tak wiem, co chcesz powiedzieć…, że nie jest przesadnie inteligentny – dokończyłam za nią. Laura posłała mi pełen zgody uśmiech. Niestety chcąc nie chcąc musiałam przyznać jej rację, ale co poradzę, że coś usilnie mnie ciągnie w jego stronę.

– Ok. Pomyślmy. Gdybyś tak na przykład założyła na głowę chustkę, z tyłu zrobiłoby się z reszty kok na dole, to przynajmniej zakryłoby włosy. Wypuścimy jakiś kosmyk… Czekaj zaraz jakąś znajdę, pokombinujemy. – Moja przyjaciółka zaczęła intensywnie przewracać zawartość swoich szuflad. Wyrzuciła około dziesięciu kolorowych, cienkich chustek i szalików – Patrz, co mam, moja czarna peruka z przedstawienia. Przyda się – Laura wprawiła się w świetny nastrój. – Ej, mam już pomysł zostało mi trochę czarnego materiału. Uszyję ci taką długą spódnicę – zaczęła gestykulować – i do tego założysz ten mój beżowy wyciągnięty sweter, który tak uwielbiasz.

– Bo wyglądasz w nim jak lump – powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.

– Dlatego go nie wyrzuciłam. Wracając do ciebie. On ma szeroki golf, więc już nic więcej ci nie będę dawać, albo weźmiemy ten cienki różowy pasek od moich spodni i założysz go na wierzch.

– No dobra. Zdaję się na ciebie. Przecież wiesz, że ja się na tym nie znam – mówiłam. Podeszłam do lustra i zaczęłam zbierać swoje włosy, by nie wychodziły spod peruki. Przypomniała mi się wizyta u fryzjera. Przyszłam wtedy z długimi do pasa włosami, mniej więcej takimi, jakie ma teraz Laura i zażyczyłam sobie obcięcia. Fryzjerka zamiast cieszyć się z klientki, mówiła, że nie może tego zrobić, bo później przyjdę do niej z pretensjami. Po dziesięciu minutach zgodziła się wziąć do pracy. Chciałam mieć krótkie włosy do ramion, obcięte asymetrycznie. Dlatego lewą stronę bardziej wyciągnęła a prawą przycięła prosto. Oczywiście musiała mi też przenieść przedziałek. Przy okazji poprosiłam o pofarbowanie końców na rudy kolor. Zawsze chciałam mieć takie rude jak Laura, ale jednak zdecydowałam, że przy moich ciemnych włosach taki akcent będzie akurat odpowiedni.

– Już. Dawaj tę perukę – powiedziałam wpinając ostatnią wsuwkę. Szczerze mówiąc dziwnie czułam się w tak czarnych włosach, ale przynajmniej miałam grzywkę, która mnie zmieniała. Laura podała mi chustkę w różowiaste kwiaty i sprawnie zawiązała mi ją chowając resztę włosów. Z przodu wyciągnęła kosmyk włosów. Nie wyglądało to dobrze, bo był prosty jak drut.

– Trzeba będzie go podkręcić lokówką – zadecydowała. – Ej, ale całkiem nieźle. Zmyjesz makijaż…

– A nie lepiej właśnie nałożyć mi makijaż? – spytałam. W końcu to też dużo maskuje.

– No właśnie nie wiem… musiałabym pokombinować. Wiem! Weźmiemy tę szminkę z Chanel, wiesz tę, którą mi Izka ostatnio z Włoch przysłała – powiedziała wyciągając kosmetyczkę z górnej szuflady. W zasadzie jedną z wielu. Siostra, co miesiąc przysyła jej torbę kosmetyków i po prostu nie sposób ich pomieścić. Przyznam się, że dzięki temu ja nieraz już skorzystałam. Siostra Laury – Iza szybko wyjechała z Polski. Praktycznie po maturze przeniosła się na studia do Włoch, tam poznała Jacopo. Jakoś w wieku dwudziestu jeden lat wyszła za mąż. Wszyscy byli w szoku, ale jak widać od czterech lat są razem i nic złego się nie dzieje. On jest dobrze sytuowany, więc dziewczyna praktycznie nie musi pracować. Mieszkają w San Marino, Laura jeździ, co roku na wakacje do niej, czasem zabiera też mnie. Izka otworzyła tam własną drogerię z kosmetykami znanych marek. Dwa lata temu urodziła ślicznego synka, który otrzymał imię po dziadku Enrico.

– W zasadzie to przysłała ci nie jedną szminkę, więc lepiej pokaz, o którą ci chodzi. – Choć po części domyślałam się, że może jej chodzić o Chanel Rouge. I nie pomyliłam się.

– Mam. Rouge Hydrabase 98 Splendeur – przeczytała z triumfującym uśmiechem. Pokiwałam tylko głową z rezygnacją i zgodziłam się na jej fanaberie. Mimo, że zdecydowanie miałam ochotę odmówić. Ten kolor jest zbyt intensywny, ale z drugiej strony dzięki temu charakteryzacja będzie miała lepszy akcent. – Założysz okulary i będzie dobrze.

– Nie mam okularów – stwierdziłam. Moja przyjaciółka wywróciła oczami i wyciągnęła kolejne pudełko z trzema parami okularów. – Skąd ty to wszystko masz?

– Pamiętaj, że to ja zawsze ubieram uczniów do przedstawień na koniec roku. Myślisz, że gdzie te wszystkie rekwizyty i stroje trafiają. Do mojego pokoju – Zaśmiała się. – Wcześniej mnie to denerwowało dopóki nie przekonałam się jaki to dla mnie plus. Wiele tych ciuchów mogę kilkakrotnie przerabiać do własnej dyspozycji – wytłumaczyła mi i wyciągnęła zawartość pudełka. Moją uwagę przykuły olbrzymie okulary z grubymi oprawkami na kształt kwadratów. Od razu je przymierzyłam. – No całkiem nieźle. Będą w sam raz.

– Laura. Dziękuję ci – powiedziałam.

– Przecież wiesz, że dla mnie to świetna zabawa – odpowiedziała.

Codziennie inne myśli, inne słowa, inne rozczarowania

*

Budzik