Jest spokojnie - Grzegorz Borowiec - ebook

Jest spokojnie ebook

Grzegorz Borowiec

0,0
10,00 zł

lub
Opis

Drugi tomik wierszy Grzegorza Borowca - poety z Torunia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 20

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



 

GRZEGORZ BOROWIEC

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wąbrzeźno 2018

Copyright © Grzegorz Borowiec

Redakcja i korekta tekstu:

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna

im. W. Szlachcikowskiego w Wąbrzeźnie

Projekt okładki, rysunki:

Natalia Gościmińska

Skład i łamanie:

Sabina Olszewska

OD AUTORA

Nie da się w jakiś łatwy sposób pogrupować tych utworów. Przynajmniej dla mnie. Głównie dlatego, że napisałem je w okresie ostatnich trzech lat. Nie potrafię ich poukładać. Wszystkie wydają się być jednocześnie podobne i niepodobne.

Rzeczy i sytuacje w wierszach są wytworem moich myśli, ale i przekształceniem tego, co się działo w rzeczywistości. Upadek, ból, śmierć – to główne tematy wokół których dobrze i łatwo mi się pisze – a co najważniejsze – lubię tak pisać. Wylewam to wszystko na papier, żeby poczuć się trochę lepiej. To już moja druga taka próba.

W tym tomiku jest wszystko i nic.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KRZYK ZNIEWOLENIA

W sercu dojrzewa czarny ptak

pompuje w dłonie gniew

przyjemny rodzaj bólu

nawet w głowie rozdrapuje i chowa

swoje Owoce

jestem jego lasem

miejscem

domem

W wykopanym dole

polanym żółcią leży

namiastka Wolności

Stłumiony Śmiech

oczyszcza rany

i czeka na moment

w którym krzyk zniewolenia

zdechnie z głodu

NA KONIEC

Nie mów nic

pomyśl o tym jak czerwone

promienie Słońca rozświetlą

ten brzydki pokój

jak ludzie przez chwilę zamilkną

odwrócą się w stronę

pocałunku

jeżeli wrócisz do nich

jako wolny kwiat

uśmiechnięta

to będzie cud

JEST CIEKAWIE

Radiowa muzyka

dachy z eternitu

rzepakowe pola

tworzą przepiękny i jednolity obraz

nudny obraz

wycięte drzewa i barierki

zabijają nadzieję

na dobrą zabawę

dopiero wieczorem pojawiają się

złość

przezroczyste szkła

rzędy latarni

włączam kasetę

dwieście uderzeń na minutę

spróbuję zebrać wszystkie punkty

w gaszeniu świateł

tak

MAM TAKĄ NADZIEJĘ

Podwieszony pod sufitem

za pomocą niewidzialnych haków

latam

nad własnym pokojem

bez psujących się ciągle

organów wewnętrznych

Bóg który nigdy nie istniał

ten jeden raz

dał się dotknąć

pełen dobrych uczuć

miłości

substancji chemicznych

oglądam świat we wszystkich wymiarach